Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na pryszni...

19.02.13, 19:53
jedno co chce dodac to jest pytanie: DLACZEGO ZASMIECA SIE JEZYK POLSKI SLOWAMI ANGIELSKIMI W DODATKU SIE JE ZE TAK OKRESLE "SPOLSZCZA" I UZYWA ODMIANY JAK NP. "FASTFOODY" JEST TO SMIESZNE I ZALOSNE ZWLASZCZA ZE UZYWA SIE TEGO W PRASIE I TV MOZNA ZROZUMIEC DWOJE DZIECIAKOW TO ROBI ROMAWIAJAC MIEDZY SOBA
    • nolwen58 Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na pryszni... 19.02.13, 20:01
      Z francuska-douche-wyszlo tusz..
      • Gość: Aloo Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.rz.izeto.pl 19.02.13, 20:32
        Polskie marki odzieżowe obecne w Rzeszowie, typu Reserved, Mohito, House, Cropp, Sinsay, Gino Rossi, specjalnie wybierają nazwy obco brzmiące, aby nadać swojej odzieży światowego szyku.

        Cały tekst: rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,13427970,Dzien_Jezyka_Ojczystego__Moja_babcia_na_prysznic_mowi.html#ixzz2LNJCKjwu

        A jak ,pani zdaniem, mają się nazywać, żeby sprzedawały się w kilkunastu krajach europejskich?
        • Gość: Aloo Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.rz.izeto.pl 19.02.13, 20:35
          Szyku się nie nadaje, tylko droga pani mgr: ZADAJE SIĘ SZYKU.

          Słownik frazeologiczny języka polskiego polecam.




          • Gość: Aloo Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.rz.izeto.pl 19.02.13, 20:52
            Cytuję panią mgr:
            Kultura języka współczesnej młodzieży to dla mnie hybryda potoczności i wszechobecnego języka angielskiego

            Po pierwsze: Kultura jest kulturą, a nie żadną hybrydą. Tym bardziej kultura języka nie może być "hybrydą potoczności i języka angielskiego"!
            Po drugie: jeśli już zastosowała pani taki nierozumny skrót myślowy, to jednak słowo "hybryda" (z łaciny, więc obcy wyraz) można bez szkody dla znaczenia zastąpić słowem: mieszanka, mieszanina, stop.

            Cały tekst: rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,13427970,Dzien_Jezyka_Ojczystego__Moja_babcia_na_prysznic_mowi.html#ixzz2LNMphIMq
            • prof.tarantoga Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz 19.02.13, 21:56
              Oj Aloo, czepiasz się okropnie...
              A ona śliczną dziewczyną jest...

              Pani Aniu,....się Pani nie przejmuje....:)
              To zawistniki
              Niby ludzie a wilki

              Tak se zrymnąłem a co..
              • Gość: A.A. Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.02.13, 23:36
                Dziękuję ;)
      • korni.rz Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz 19.02.13, 22:06
        Myślę, że to przeszło to jeszcze przez niemieckie duschen i dopiero do polskiego.
    • dr_psychol Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na pryszni... 19.02.13, 21:03
      "Moja babcia na prysznic mówi tusz"

      A mój dziadek, jest na czasie i na prysznic mówi fabryka wody :)))
      • prof.tarantoga Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz 19.02.13, 21:41
        Ba, powinien mówić "fontanna multimedialna" ale pewnie mu nie pozwalacie gwizdać podczas kąpieli.
        Niech przynajmniej coś sobie ponuci.
    • korni.rz Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na pryszni... 19.02.13, 22:14
      To, co zawsze rzuca mi się w oczy (a raczej w uszy), to bezustannie te same błędy, czyli mówienie "om" na końcu wyrazu (robiom, wyjdom) - i to w mieście. Częste są też błędy typu "włanczać", "cudzysłowiu". Pośród dziwnych form, jakie usłyszałam kiedyś w autobusie, było "jadę do Tesca", zamiast "do Tesco", a więc odmienianie nieodmiennego wyrazu. Sądzę, że natłok obcych marek powoduje trudności w ich wymowie i w odmianie.

      O co chodzi z mówieniem "-om" w mieście? Że w Świlczy ujdzie a w Rzeszowie i Boguchwale nie przystoi? Właśnie obraziła pani kilkaset tysięcy Krakusów.

      Co do Teska: kto, przepraszam bardzo, decyduje o odmienności bądź nie wyrazu? Jeśli da się go wpasować do wzorców odmiany, to należy go odmieniać.
      • Gość: pisul Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.res.pl 19.02.13, 23:16
        Sikajac na sniegu ile rady dacie wysikac liter swojego imienia po warce STRONG?
    • Gość: ale bzdura Ale masz problem! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.02.13, 23:32
      Ja widzę większy problem w tendencji do zanikania słownictwa,niż do jego rozszerzania.Wiele razy słyszy się długie "debaty"młodocianych,w których padają wyłacznie 3 słowa na krzyż/ku...,chuj,pie.../
    • Gość: puma Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.play-internet.pl 19.02.13, 23:35
      Najbardziej mnie śmieszą wieśniacze spolszczenia nazw sklepów: pojadę do Ałchana, do Juska (Jysk), Eklerka.
    • creeton Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na pryszni... 20.02.13, 09:25
      Moja babcia, urodzona we wsi Pobitno, też używała dość ciekawego słownictwa, poniżej zwroty które zapamiętałem. Można prosić o informację czy są to typowo rzeszowskie regionalizmy? W innych częściach kraju gdzie mieszkałem (Kraków i Warszawa) nikt o nich nie słyszał - specjalnie wypytywałem starszych, rdzennych mieszkańców:)
      - pularys - potfel, portmonetka
      - nakaslik - szafka nocna
      - paciocha - chochla

      "Na pole" typowe jest dla całej szeroko rozumianej małopolski. W Warszawie jest to znak rozpoznawczy ludzi z południa. Ze szkoły pamiętam, że typowym rzeszowskim regionalizmem jest też słowo perfuma. Ze względu na miejsce zamieszkania i charakter mojej pracy, mam styczność z mieszkańcami z właściwie wszystkich zakątków Polski, zaobserwowałem, że język osób z Podkarpacia jest jednym z najbardziej zbliżonych do urzędowo-telewizyjnego, w odróżnieniu np do ludzi z Podlasia.
      • kmdr_rohan Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz 20.02.13, 09:43
        creeton napisał(a):

        > - pularys - potfel, portmonetka
        Znam też w odmianie "pugilares"

        > - nakaslik - szafka nocna
        Znam też w odmianie nakastlik
        Te dwie nazwy - z gawary galicyjskiej, mocno zajeżdżającej CK monarchią.

        > - paciocha - chochla

        Tego nie słyszałem od rodziny, od obcych - tak. Natomiast u mnie zamiast chochli dziadkowie mówili warząchiew.

        > "Na pole" typowe jest dla całej szeroko rozumianej małopolski. W Warszawie jest
        > to znak rozpoznawczy ludzi z południa. Ze szkoły pamiętam, że typowym rzeszows
        > kim regionalizmem jest też słowo perfuma.

        Kolejnym galicyjski rzeczownikiem, bardzo charakterystycznym są taczki. Rzeczownik w archaicznej liczbie podwójnej (jak nożyczki). W Wielkopolsce np. funkcjonuje OIMW ta taczka.
    • Gość: Panicz Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.13, 16:33
      U mnie w sklepie klient powiedział wczoraj - na ser mater
      To tez zdaje się z naszego regionu.
      • kmdr_rohan Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz 20.02.13, 17:45
        Ech, nasermater! Tego przekleństwa używal mój wujek, rodzony w Stanisławowie.
        • Gość: Aloo Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.rz.izeto.pl 20.02.13, 20:07
          Mógł używać i w Stanisławowie, ale to regionalne wyrażenie (przekleństwo?) na Kaszubach i na Śląsku.
          • kmdr_rohan Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz 21.02.13, 08:09
            Hmmm... Dwa lata z Hanysami i Kaszebami w woju służyłem, ale nasrmatera nie słyszałem. A od wuja i ciotki - często. Ale jak wiadomo nikt nie jest nieomylny.
    • Gość: x Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.02.13, 22:18
      No,bo proszę pana,zyjemy pośród ludzi z całego świata,bo się przemieszczamy,bo handlujemy ze sob.ą,porozumiewamy się itp,itp.
      Język nie jest martwy,w przeciwieństwie do łaciny i tylko się cieszyć.
      Nawet herbata jest słowem tureckim,nie wspominając o innych,codziennych słowach,którymi pani doktorantka posługuje się bez krytyki.A że ktoś jedzie do "Teska",to cóż to za problem?
      Bicie piany
      • Gość: A.A. Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.02.13, 16:50
        Szanowni Państwo:)
        Jest mi niezmiernie miło, że w związku z udzielonym przeze mnie wywiadem pojawiła się dyskusja. Muszę jednak odpowiedzieć na kilka kwestii:
        1) Nie uważam, aby nadawanie polskim sklepom obcych nazw było czymś złym dla polszczyzny. Mam tego świadomość, że nazwanie "Reserved" np. "Ciuszki u Danusi" nie dawałoby właścicielom marki szans na osiągnięcie międzynarodowej kariery. Stwierdzam jedynie, że nazwy niepolskie są częste.
        2) "zadać szyku" a "nadać szyku" - wkradła się do tekstu zwykła literówka, poprawiona zresztą. Swoją drogą, wywiad był prowadzony w luźnej atmosferze, a "nadać szyku" pojawia się w wariancie potocznym.
        3) "om" na końcu wyrazu - rozszczepianie samogłoski nosowej "ą" jest obecne w gwarach. Nie zmienia to jednak faktu, iż mówienie "zrobiom" jest niepoprawne i bywa częste (wychwyciłam to u jednego dziennikarza).
        4) hybryda itd. - zdanie "kultura mówienia (...) jest hybrydą potoczności i zapożyczeń" to swoista przenośnia, chodziło mi jedynie o to, że kulturę tę, w moim odczuciu, do tego można sprowadzić.
        5) zapożyczenia w ogólności - nie jestem przeciwna stosowaniu zapożyczeń. Każdy z nas, w codziennej komunikacji, posługuje się leksemami pochodzenia obcego, (vide: "cukier" i "szachy" pochodzące z języka arabskiego). Sama je stosuję z pełną świadomością. Poproszono mnie o opinię w kwestii wyrazów nowszych, które dopiero pojawiają się w polszczyźnie.
        6) "Tesco" a "Tesca" - Tesco się nie odmienia, co wcale nie oznacza, że użytkownicy języka nie próbują dopasować tego leksemu i innych do polskiej fleksji. Usłyszałam wersję "Tesca" w autobusie, więc ją podałam :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
        • Gość: Aloo Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.rz.izeto.pl 21.02.13, 19:31
          Pani pisze: kultura mówienia... Czy to jest - według pani - to samo, co "kultura języka"? (o której jest mowa w wywiadzie, chyba że czytam co innego niż pani)
          I że to jest "hybryda potoczności i zapożyczeń". Prof. Markowski twierdzi, że kultura języka jest to świadome i celowe posługiwanie się językiem we wszelkich sytuacjach komunikatywnych.
          A więc - chodzi nie tylko o kulturę mówienia. Proponuję jednak poczytać językoznawców, odwołać się do ich badań i zweryfikować swoją tezę, bo inaczej to wygląda, że młodzież "sypie" w mowie i piśmie tylko stylem potocznym i obcymi słowami. A tak przecież nie jest. To uogólnienie nieuprawnione i uproszczenie. Żadnego naukowego dowodu na to pani nie przedstawia. Nie wszystka młodzież, subkultury na pewno tak. No, język kiboli byłby świetnym tematem do zbadania w tym kontekście.

          • Gość: A.A. Re: Dzień Języka Ojczystego. Moja babcia na prysz IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.02.13, 21:09
            Oczywiście, nie traktuję tego w sposób tożsamy - odpisywałam na gorąco, mając na myśli kulturę języka, o której mówiłam w wywiadzie. Tak jak wspominałam, swoją opinię (hybryda etc.) uprościłam w przenośny sposób. Chodziło mi bardziej o to, co osobiście zauważam w języku młodzieży. Chciałam podać zasłyszane bądź przeczytane słownictwo, obejmując zatem komunikację w formie ustnej i pisanej (pisanej jako komunikacja w kontaktach nieoficjalnych, np. na Facebooku, chatach itp.). Poza tym, nie twierdzę, że młodzież "sypie" wulgaryzmami, ale, chcąc nie chcąc, wulgaryzacja i brutalizacja języka to zjawisko powszechne w języku młodzieżowym - dyskusja o tym mogłaby trwać bez końca:) Swoją drogą, miło mi, że Pan / Pani interesuje się kwestiami językoznawczymi i mogę z kimś sobie porozmawiać, także na łamach Internetu. Jeśli zaś chodzi o użyty przez Pana termin "subkultura" to tutaj również sprawa nie jest tak oczywista (akurat jedną z nich się zajmuję). Termin ten jest szeroki i obejmuje nie tylko te ruchy, którym zwykle przypisuje się wulgarność (typu punk, hip-hop).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja