allygatorek 22.03.13, 08:18 O co chodzi? Zielona wyspa już nie odpowiada? Kogo obchodzi jakiś tam szpital? Związki partnerskie nie przeszły i to jest dopiero tragedia! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
sk_d Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 22.03.13, 11:00 Z przykrością potwierdzam, że autorka listu ma rację. Spędziłam na tym oddziale z dzieckiem ponad tydzień czasu. Byłam zaskoczona jak głośno jest na oddziale, Panie pielęgniarki nie zważają na to czy dziecko śpi i oburzają się, że dziecko jest lękliwe i przestraszone ich obecnością przy łóżku i najczęściej płacze na ich widok (a jak miałoby być inaczej, skoro szpital, lekarzy i pielęgniarki zasadnie kojarzy z bólem?).. Leżanka - pomijam fakt, że z racji swojej szerokości ledwo się człowiek na niej mieści i nie można na niej odpocząć, najgorsze jest to, że skrzypi to jak łóżko w tysiącletnim zamku. Jak tylko udawało mi się uśpić dziecko i chciałam chwilę odpocząć, każda próba położenia się na leżance kończyła się głośnym skrzypieniem i pobudką dziecka, i tak kilka razy... Poza tym ma się wrażenie, że rodzic, który chce wiedzieć: co jest podawane w kroplówce dziecku, jakie leki planowane są do podania w najbliższym czasie, gdzie można zastać Panią doktor i czy na pewno będzie można z nią porozmawiać na temat samopoczucia dziecka - jest traktowany jako NIEWYGODNY, PRZESADNIE WRAŻLIWY NA PUNKCIE SWOJEJ POCIECHY, A ZADAWANIE JAKICHKOLWIEK PYTAŃ NIETAKTOWNE Z JEGO STRONY . Wiele do życzenia pozostawia działanie sekretariatu. Wypis dziecka ze szpitala powinien być podbity przez Pana Ordynatora. Po tę pieczątkę miałam zgłosić się do sekretariatu. W jeden dzień byłam o godz. 9, potem o 10:15, potem o 12. Sekretariat był niby otwarty, ale w rzeczywistości zamknięty. Ze szpitala dziecko wyszło bez pieczątki na dokumencie. Ale za kilka dni wróciłam po tę pieczątkę - standardowo drzwi sekretariatu zamknięte. Czy nie można wywiesić PRAWDZIWYCH godzin funkcjonowania sekretariatu, kiedy rzeczywiście ktoś tam przyjmuje ???? To niedorzeczne, że po "głupią" pieczątkę trzeba się tak fatygować... Wrażenie całościowe - negatywne! Praca z Pacjentem/Klientem w skali 1 do 10, zaledwie 3. Sytuacje ratuje dosłownie kilka Pań Pielęgniarek z oddziału, które miały ciepłe podejście do dziecka, potrafiły się uśmiechnąć i nie miały problemu aby odpowiedzieć rodzicowi na zadane pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hirasawa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.podkarpacki.net 22.03.13, 11:37 Mam podobne doświadczenia,ciasnota,brak informacji,niemiłe pielęgniarki,miałam wrażenie,że jestem człowiekiem gorszej kategorii,ze przeszkadzam.Ostatnio dziecko bylo tydzień w szpitalu miejskim,dziękuję paniom z oddziału,byliśmy traktowani z szacunkiem i troską,informowani codziennie o stanie zdrowia,wolno bylo korzystać z prądu,był czajnik,szatnia,w kazdej sali stolik i krzeselka,sala do zabaw z telewizorem(bezpłatnie,bo w wojewódzkim byl na pieniążki)Pielęgniarki jak ciocie,pomocne ,uspokajające.Dodatkowo były zajęcia dla dzieci plastyczne i muzyczne.Dziękuję mama Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pp Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.netilia.pl 22.03.13, 11:42 Kilka razy nocowałem na różnych oddziałach w szpitalu, przy swoim dziecku. Raz spałem na łóżku polowym (skrzypiącym mocno), najczęściej jednak na własnym pompowanym materacu, lub karimacie. Przyznam, że nie zwracałem uwagi na brak wygód i warunki panujące w szpitalu - zajmowałem się opieką mojego dziecka i towarzyszenie mu było dla mnie priorytetem. Nie narzekałem i nie będę narzekać nigdy na brak tych wygód, dopóki będę mógł przebywać ze swoim chorym dzieckiem. Jest mi wszystko jedno, czy śpię na materacu, łóżku polowym, (raz na krześle całą noc). Nie przeszkadzają mi hałasy z korytarza - budzą niejedno dziecko - ale to jest szpital - nie własny dom, hotel, itp. W szpitalu spotkałem wiele osób, które też przy swoich dzieciach nocowały - żartowaliśmy z tych skrzypiących łóżek, czasami narzekaliśmy, ale było to nic nie znaczącą kwestią. Ale ja mam inną wrażliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
xagona Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:47 Ja byłam kiedyś takim dzieckiem w szpitalu. Odwiedziny 1-2h popołudniu. Brak możliwości pobytu rodziców co z perspektywy dziecka uważam za słuszne. Na warunki nie narzekałam. Bo to narzekają rodzice nie dzieci. One chorują i chcą świętego spokoju. Wbrew pozorom poważnie chore dzieci nie chcą by im nadskakiwać (o ile nie są totalnie zepsute złym wychowaniem). Te do których rodzina nadgorliwie przychodzi i jest roszczeniowa czuje nerwową atmosferę i im się to udziela. Egoistyczni rodzice w tym wszystkim zapominają, że to dziecko jest najważniejsze a nie oni i ich uczucia czy wygoda. Szpital to nie sanatorium. Pamiętam też ten okrutny żal w oczach koleżanek, których nikt nie odwiedzał bo były daleko od domu i moje wyrzuty sumienia, że mam lepiej. Pamiętam jak przez zaciśnięte gardło przełykałam smakołyki od mamy. W takim momencie gorzej smakowały niż paskudne szpitalne jedzenie. Było mi też głupio gdy rodzina zasypywała mnie zabawkami a rodzice kłócili się z pielęgniarką, że mam źle włosy umyte. Dzieci mają o wiele więcej empatii niż rodzice myślący tylko o sobie i swoim dziecku, widzą coś więcej niż czubek własnego nosa. Rodzice nie rozumieją, że na dziecku odbija się ich zachowanie. Czy nie mogą jak autor powyższego, skromnie, bez narzekania być przy dziecku?! Przyjść przytulić swoje dziecko ale też zagadać również do innych dzieci, poczęstować ciastkiem, zapytać jak się czują a nie tworzyć bunkier dookoła swojego dziecka i przynosić własną kolorową poduszkę, maskotki, obiadki?! Wasze dzieci źle się czują, czyjeś cierpią w samotności i z rozdzierajacą serce zazdrością patrzą na wasze dziecko a wy pier......cie o niewygodnym łóżku polowym?! Weźcie przykład z gościa powyżej. Chyba jedyny normalny tutaj. Dla dziecka masz być takim aniołem stróżem a nie je przytłaczać. Doceniaj to, że mamy XXI wiek i grypa nie oznacza żegnania się z dzieckiem na zawsze. Daj ludziom pracować, i pamiętaj nawet jak są nieczuli to oni ratują Twoje dziecko! To więcej niż jakiekolwiek bycie miłą i dobrą ciocią. Bez nich Twojego dziecka nie ma. Jak Ci się nie podoba to do chaty spadaj i zabieraj też dziecko skoro wiesz lepiej jak je wyleczyć i wygody i estetyka łóżka są dla Ciebie ważniejsze niż wiedza i umiejętności ludzi, którzy pomimo ciągłych przeciwności pracują w tym zawodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
wilhelminaslimak Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 14:05 Bardzo dobrze napisane. Też nie rozumiem, o co chodzi w skrzypiącym łóżku polowym? Nie można na karimacie? Cieszcie się, że można, bo są szpitale gdzie nie można. To nie rodzic jest najważniejszy (on przeżyje nawet tydzień na podłodze i bez prysznica), ale dziecko. Oddzielną kwestią jest znieczulica pielęgniarek. Do dla mnie faktycznie jest nie do pojęcia. Rozumiem, że może nie mieć czasu, być zmęczona, mieć gorszy dzień, ale niektórych to bym nawet jako strażniczki na oddział więzienny nie posłała. I to nie jest kwestia pieniędzy, ale właśnie samych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
amha Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 15:36 W skrzypiących łóżkach chodzi chyba o to, że są głośne i budzą małych pacjentów. Poza tym to nie rozumiem jak w XXI wieku może nie być na sali niemowlęcej krzeseł dla karmiących matek?! Ludzie przecież to nie kosztuje fortuny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anich Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.03.13, 15:40 No to niech sobioe matki kupią krzesełko i nawet je z powrotem zabiorą do domu,zawsze się potem przyda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wsmo Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 222.65.52.* 24.03.13, 14:22 Z ciastkiem do miesięcznego dziecka? Skromnością jest nie zwrócić uwagi wrzeszczącej osobie przy niemowlęciu? Chamstwem zadanie pytania o stan zdrowia dziecka i skład leku? Odpowiedzieć można na tym samym poziomie. Skoro nie podobało się zachowanie rodziców trzeba było spadać do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 195.184.82.* 24.03.13, 14:26 Oddział liczy 100 łóżek. 100 matek zadaje pytanie o stan dziecka. Kiedy personel ma leczyć, jeżeli 90% czasu zajmuje mu odpowiadanie na pytania ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ann Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.173.26.62.tesatnet.pl 24.03.13, 23:07 A co ci da informacja o składzie leku? Albo ufasz lekarzom albo zabierz swoje dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
oblatywacz_budyniu niemożliwe !!! ... w TVN-ie pokazują zupełnie coś 24.03.13, 12:51 innego ... w szpitalu w Leśnej Górze na każdego pacjenta czeka jednosobowy pokój, czyściutka pościel, ptaszki za oknem, nowoczesny sprzęt i ekipa najlepszych specjalistów czuwająca nad chorym dniem i nocą ..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fik Re: niemożliwe !!! ... w TVN-ie pokazują zupełnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.13, 13:10 Stacje ci się pomyliły. Serial o szpitalu w Leśnej Górze leci na publicznej dwójce. Odpowiedz Link Zgłoś
oblatywacz_budyniu sorry ... pomylilem Leśną Górę z ogólnodostępnym 24.03.13, 14:10 Kosmicznym Laboratorium Medycznym z serialu "Lekarze" ... pomięszało mi się w głowie od tego luksusu na wizji ... Odpowiedz Link Zgłoś
mata_kari Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 22.03.13, 14:30 Prawda. Ja nie miałam tego nieszzęścia, ale opowieści przyjaciół o szpitalnych przejściach to jest makabra i dotyczy to nie tylko oddziałów pediatrycznych. W szpitalach ludzie, w tym pacjenci, traktowani są jak przeszkadzacze. Jak zło konieczne!!! Kilka lat temu, za rząów PiS-u, temat ten był modny i szeroko opisywany i na tym. m.in. wylansowała się PO. Teraz, kiedy kolejny nieudolny minister zdrowia jest z PO pisze się mało,tylko wtedy,kiedy stanie się tragedia.Pod wględem dostępu do słuzby zdrowia i praw pacjentów jesteśy krajem trzeciego świata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robak Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 12:32 Nie płacz, akurat w szpitalach jestem od siedmiu lat i dużo się zmieniło w ciągu ostatnich kilku lat na lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
tralalumpek mata_kari 24.03.13, 13:22 jestesmy krajem trzeciego swiata powiadasz.... a bylas kiedys w trzecim swiecie? a bylas kiedys troche blizej czyli w innych krajach europy? wiesz moze ze za prawo zostania w szpitalu matka placi za lozko stawke prywatna albo placi sobie prywatne ubezpieczenie zdrowotne zeby w takich sytuacjach moc skorzystac? Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: mata_kari 24.03.13, 13:27 No włąsnie,ludzie myślą,ze na zachodzie to służba zdrowia wręcz charetatywnie opiekuje sie ludźmi i to w sposób wspaniały. Odpowiedz Link Zgłoś
tralalumpek Re: mata_kari 24.03.13, 13:34 niestety, te prawa roszczeniowe Polakow, poparte peerelowska historia sa chore, kazdemu sie wszystko nalezy, narod wybrany i majacy tylko prawa - obowiazkow zadnych! mieszkam prawie cwierc wieku na zachodzie i zeby mi rosna kiedy czytam takie artykuly wiem ze pismak musi na sensacj, kiepskiej sensacji zarobic ale .... Odpowiedz Link Zgłoś
greenreds Re: mata_kari 24.03.13, 13:41 cymbale do kwadratu Polak ma prawo wymagac bo placi podatki i wszysto co jest w szpitalu to zjego kasy jest lemingu!Ale gdyby rzadzili pisowcy to nawet jak kolor łuzka byłby nietaki to bys krzyczał ze to skandal jest !!Wyposarzenie podstawowe szpitala ma kazdy rzadac bo to jest najniozszy mozliwy standart ale wPolskich niema nic nawet sciany sa obdarapane a tynk z sufitu sie wali ale jak komus ise niepodaba to niech sobie pomaluje!! Dlatego to co widac w Polslskich szpitalach to jest groteska ludzie przynoszą własne krzesła telewizory radi wyposarzenie kuchenne i wszystko inne.Obecnie stawka zywieniowa w szpitalach jest 5 razy mniejsza dla pacjenta niz dla bandziora zakratami!Ale to postawa roszczeniowa .Leming zacnij myslec! Odpowiedz Link Zgłoś
tralalumpek Re: mata_kari 24.03.13, 13:56 spadaj! nauczc sie rozmawiac ludzkim jezykiem i wtedy wroc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Brrrr Re: mata_kari IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 14:34 łóżka, wyposażenie, żądać standard Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renata Re: mata_kari IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 14:08 ta, tyle, że mi kazali zapłacić za spanie na podłodze przez tydzień przy dziecku w szpitalu (instytut Reumatologii w Warszawie)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: enjoy Re: mata_kari IP: *.retsat1.com.pl 24.03.13, 14:08 W krajach zachodnich po opłaceniu zusów i innych haraczy człowieka stać na dodatkowe prywatne ubezpieczenie. U nas cokolwiek dodatkowego- samochód, wakacje nad morzem, prywatne ubezpieczenie czy kupno telewizora to jest LUKSUS, a nie standard. Płacimy coraz wyższe podatki, a jakość pozostaje bez zmian i nie dziwie się ludziom, że dostają szewskiej pasji jak mają dodatkowo za coś zapłacić. Odpowiedz Link Zgłoś
tralalumpek Re: mata_kari 24.03.13, 14:12 nastepny dobrze poinformowany o zyciu na Zachodzie... wiesz ile kosztuje prywatne ubezpieczenie w Austrii czy Niemczech? wiesz moze jak sie ono ma do zarobkow? Odpowiedz Link Zgłoś
tralalumpek enjoy 24.03.13, 14:16 jeszcze tak tylko dla rownowagi dyskusji, ile jest w Polsce progow podatkowych i jakie? jak to wyglda na Zachodzie.....np w Szwecji, Austrii czy Anglii? wiesz moze czy tylko pleciesz na temat Zachodu nie wiedzac o czym piszesz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna W Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.ostnet.pl 22.03.13, 19:58 No to ja jestem BARDZO na bierząco bo właśnie tutaj jestem :) powiem tak- łózka faktycznie mocno skrzypiące :( hałas robią tez i małe dzieci które prawdopodobnie mają min. mocne kolki itd.. są pewnie i głosniejsze pielegniarki ale muszę przyznac że są i takie do rany przyłuż i tak np u nas na odziale II p. Oddz. pediatrii jest FANTASTYCZNA Pani w siwych włosach która jak wchodzi to serce mi mieknie bo wiem że kobieta ma podejście do mam i dzieci. Poza tym jest kilku fantastycznych lekarzy i o tym warto też pamiętac że pośród tych którzy niekoniecznie spełniają się w tym zawodzie sa i te dobre wyjątki. Mi np dobrze kojarzą się te nazwiska: Pan Rusin, Błaż, Pani Anna P. , Pan A. Mazur i z Chirurgi Pani Ziemniak i Pan Szopiński Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Radek Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.189.219.118.skyware.pl 23.03.13, 19:59 Oczywiście, że nie należy wszystkich wrzucać do jednego worka, ale ja byłem tam z dwójką dzieci i przeżyłem Armagedon. Nie z powodu warunków technicznych (choć przyznaję, że szpital z epoki Gierka), ale z powodu personelu. Nie wiedziałem, że w dzisiejszych czasach ludzie potrafią być tak złośliwi i nieczuli na krzywdę innych. Nic tego nie tłumaczy, nic... Odpowiedz Link Zgłoś
qulqa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 14:24 Milion razy wolę, żeby byli nieczuli i nieempatyczni, ale byli dobrymi fachowcami, niż robili słodkie tiu tiu tiu i nie znali się na rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
tw52 Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 14:58 @qulqa ale to zeby nawiazac dobre relacje z pacjentem - to wlasnie czesc fachowosci personelu medycznego. rozumiem, ze chodzilo Ci wylacznie o kwestie wiedzy i doswiadczenia - ale tu tez jest tak, ze jesli ktos je ma, to powinien miec odpowiednia samoocene, zeby sie nie denerwowac w kontakcie z pacjentami, albo przynajmniej tego nie okazac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Radek Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.189.219.118.skyware.pl 23.03.13, 13:02 Dramatem tego szpitala nie są warunki techniczne (choć stanowi to problem), ale pielęgniarki i lekarze, których trzeba prosić się o pomoc. Nikt nie wymaga absolutnej ciszy, ale odrobina kultury i zamiłowania do wykonywanej pracy pomogłoby lepiej przetrwać brak komfortu. Nie chodzi tu zatem o żadną zieloną wyspę. Najciekawsze, że w szpitalu obok (Profamilia) obsługa jest jak w hotelu pięciogwiazdkowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 195.184.82.* 24.03.13, 14:28 To dlaczego nie leczysz dzieciaka w tej Profamilii? Pytam serio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 195.184.82.* 24.03.13, 15:02 Aaa, już wiem www.pro-familia.pl/ Bo oni leczą tylko albo to, za co płacisz, albo świadczą usługi NFZtowskie świetnie opłacane i nielimitowane. Stać ich na opłacanie personelu dużo lepiej, niż w szpitalu państwowym. Ale zapytaj ich, dlaczego nie prowadzą oddziału pediatrycznego ? Bo pediatria przynosi STRATY, jest limitowana, a musisz przyjąć wszystkich pacjentów, którzy tego wymagają. Wot i wyjaśnienie. Profamilia spija miód, brud zostawiając szpitalom państwowym. Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 12:45 Sorry,ale o co te pretensje? Czy szpital to hotel najwyższej kategorii? To szpital państwowy,wiec w takim szpitalu leczą się przewaznie ludzie niezbyt majętni,którzy płaca marne pieniądze na ubezpieczenie zdrowotne ze swoich marnych pensji.Ba,bawet w ogóle nie płacą,bo nie mają z czego,bo nie pracują. Chcecie spac w komfortowych warunkach w szpitalu będąc przy swoich dizeciach,to do szpitala prywatnego idźcie,wtedy zapłacicie dużo i bedziecie mieli wygodę. Będąc w domu spałam niejednokrotnie na podłodze przy łóżku dziecka gdy ono chorowało. Ludzie,nie pojmujecie tego,ze z pustego i Salomon nie naleje. Jakie pieniadze,taka opieka i cieszmy sie z tego,bo niedługo nawet to nam sie skonczy,bo zwykłe ubezpieczenie bedzie pokrywało tylko choroby przeziębieniowe. NIe należe do bogaczek,często korzystam z państwowej opieki zdrowotnej,narzekam na nią,ale mam świadomość,że to co płacimy obowiązkowo na skłądki zdrowotne to jest za mało aby wymagac potem nie wiadomo jakich warunków w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miodowa2 Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.13, 12:53 Na pomoc chorym dzieciom już żyjącym kasy nie ma, ale na FUNDOWANIE in vitro jest! To jest jakaś paranoja! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ala Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.home.cgocable.net 24.03.13, 14:51 Ty glupia szmato Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miodowa2 Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.13, 15:05 żałosne, że nic konstruktywnego nie potrafisz napisać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 195.184.82.* 24.03.13, 15:28 do miodowa2 Na pomoc chorym DZIECIOM są pieniądze. To mamunie podnoszą lament, że nie mają piernatów i wodotrysków. In vitro nie ma nic do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.13, 12:57 no to poczytaj Konstytucję, najwyższy akt prawny w RP. Masz prawo do godziwej opieki zdrowotnej i godziwego traktowania. Jak Ciebie satysfakcjonuje spanie na podłodze w szpitalu z dzieckiem, gdzie to Państwo powinno zapewnić całodobową opiekę pacjentowi przyjętemu do szpitala to śpij, skoro matka lub ojciec idzie do szpitala z dzieckiem to przynajmniej ma prawo położyć się obok niego na zwykłym łóżku polowym, mieć gdzie zrobić sobie kawę, mieć gdzie kupić sobie jakieś śniadanie albo mieć możliwość że mąż przed pracą przywiezie jej ciepły posiłek w termosie. A z moich doświadczeń ze szpitalem na górce tego nie ma w żadnym przypadku. na szczęście spędziliśmy tylko 3 doby w tym szpitalu (czyli tyle żeby NFZ zapłacił), a potem do domu. Wolę spać na podłodze w domu, mam wszystko pod ręką. W szpitalu na górce jak nie wejdziesz do pokoju "pielęgniarek" i nie wydrzesz mordy tak że na baranówce słyszą to nie ma żadnej reakcji. Dzieci rzygają, biegunki, różne rzeczy a szpital np. nie ma mleka przeciw ulewaniu... Żenada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 13:02 pacjentowi zapewnia, mamusia to tylko dodatek do pacjenta. wlasciwie w ogole nie powinni was wpuszczac na oddzialy, jedynie w godzinach odwiedzin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 13:13 mamusie robią za darmowe pielęgniarki. przewijanie, mycie, mierzenie temperatury, podawanie leków, karmienie, uspakajanie - pielęgniarki by się pos.rały gdyby miały obrobić 150 dzieciaków samodzielnie, bez pomocy mamuś - a właściwie bez przejęcia przez nie większości obowiązków Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:17 Do cholery,mte mamusie przy swoich dzieciach to roba,nie przy obcych,wiec o co chodzi? Jakby te mamusie opiekowały sie obcymi ,chorymi dziecmi,to nie robiły by tego za darmo,wiec nie ma co tak złożeczyć na pielegniarki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.13, 14:48 urssula.inc naćpana jesteś? gdyby matki nie wykonywały tych prac, to musiałyby to zrobić pielęgniarki, pusty łbie. I wtedy pielęgniarki by się pos.r.ały. Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:04 Godziwa opieka choremu,a nie towarzyszącemu choremu,. A co złego jest w spaniu na podłodze? Wspomniałam już,że w swoim domu,gdy dziecko było chore spałam przy jego łóżku na podłodze i jakos nic mi sie nie stało. Z moich obserwacji wynika,ze najwiecej roszczeniowi sa rodzice,osoby,które marne składki płaca lub wcale ,a wymagaja nie wiadomo jakich warunków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 195.184.82.* 24.03.13, 13:19 Nie przewrciło ci się w głóce ? To DZIECKO jest chore, nie RODZIC. Ma DZIECKO łóżko ? Ma. Ma godziwą opiekę ? Ma. Więc o co chodzi. Puchowe łoża to w hotelu pięciogwiazdkowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szeryf Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.ip.netia.com.pl 24.03.13, 14:26 O czym ty mówisz? Pieniądze w służbie zdrowia są i to nie małe. Tylko wyciekają. Nigdy nie byłaś na prywatnej wizycie u swojego lekarza który badał cię sprzętem szpitalnym. A NFZ ile tam jest pieniędzy utraconych. Ile kontraktów podpisuję się ze znajomymi. A prywatne firmy w szpitalach np. ENEL MED, robią prześwietlenia w szpitalu dla szpitala im się opłaca szpitalowi nie. Bo w szpitalu gabinet jest czynny od 08 do 16:00. Etaty min dwa, ale badania zaczynają sie od 10:00 i kończą o 14:00 żeby do domu wyjść o 16:00 a i kubek trzeba umyć 15:45. Odpowiedz Link Zgłoś
arius9 Tak Polacy traktuja siebie nawzajem 24.03.13, 12:47 Polacy nie maja do siebie zadnego szacunku, kazdy inny dla nich to smiec. Macie tak, jak siebie nawzajem traktujecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc1 Re: Tak Polacy traktuja siebie nawzajem IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 12:55 DOKLADNIE ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Tak Polacy traktuja siebie nawzajem IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 13:15 Mów za siebie, śmieciu Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 12:53 Dla personelu medycznego pacjent jest zbędnym balastem. Zabiegi go bolą, marudzi że chory jest. Jedynym niezbędnym elementem ich pracy jest dzień wypłaty... Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:00 No bo tak było,jest i będzie,że aby w jakiejkolwiek dziedzinie zycia miec dobrze trzeba za to słono płacic,wiec za dobrą opiekę personelu lekarskiego trzeba płacic i nie chodzi mi o łapowki ,tylko o to,ze jezeli chcesz miec dobrą opiekę zdrowotną,to ubezpieczaj sie prywatnie,udawaj sie do lekarza prywatnego,lecz sie w szpitalach prywatnych. A jak kogos nei stac,to niech nie przesadza z pretensjami. Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:06 Myślę że można by też poprawić sytuację że publicznej służbie zdrowia. Wystarczałoby określić że standardem jest dobro pacjenta a nie święty spokój personelu. Sęk w tym że tu nie chodzi o to że nie stać szpitala na krzesła. Chodzi o podejście do pacjenta. Na zachodzie jeśli pacjent poczuje się źle potraktowany albo źle leczony to może w sądzie dostać takie odszkodowanie że jeszcze prawnuki konowała będą go spłacać. Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:10 No eni przesadzajk,Na zachodzie tez jest chamstwo wśród personelu i opieka zdrowotnma ejst do kitu jezeli pąłcisz marne sładki lub w ogole ich nei płacisz.Wszystko o kasę się otacza.wiec za marne grosze masz marna opiekę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 195.184.82.* 24.03.13, 13:21 Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. W Irlandii średni czas oczekiwania na pomoc w Emergency wynosi 16 godzin. U nas już po 7 godzinach podnosi się wrzask i są ckliwe artykuły w gazecie. Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:24 Ot włąsnie.Ludzie naogladają się filmów czy to zagranicznych czy polskich o tematyce szpitalnej,lekarskeij i potem myli im się rzeczywistosc z filmową fikcja i myslą,ze za marne lub zerowe sładki beda miec niesamowitą obsługę zdrowotną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Autopsia Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.warszawa.vectranet.pl 24.03.13, 13:23 Droga Pani, rozumiem, że swoją pracę zawodową Pani również wykonuje w zależności od wysokości pensji?! Współczuję właścicielowi firmy, która Panią zatrudnia. Z takim podejściem pracownika firma wiele traci... Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:26 Wybacz,ale jaka płaca,taka praca.No chyba ,że Ty zapierdzielasz jak wół za marna kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Autopsia Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.warszawa.vectranet.pl 24.03.13, 13:32 Skoro już jesteśmy na "Ty" to nie wiem jak Ty ale ja jestem uczciwa i podejmując pracę wiedziałam na jakich warunkach ją przyjmuję i jakie są moje obowiązki. Jeśli warunki pracy mi nie odpowiadały - nie podejmowałam jej. Ot tyle. Ale w naszym kraju niestety roi się od naciągaczy i oszustów. Ciekawe jak traktowałabyś takiego pracownika jak TY, gdybyś była jego pracodawcą? Pewnie pogłaskałabyś po głowie i dała możliwość opierdzielania się no bo słabo płacisz... No comment. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.13, 14:48 urssula.inc napisała: > Wybacz,ale jaka płaca,taka praca.No chyba ,że Ty zapierdzielasz jak wół za ma > rna kasę. większość ludzi tak zapierdziela w tym kraju. A jakby mieli uzależniać wykonywanie swojej pracy od otrzymywanych pieniędzy, to zostaliby ZWOLNIENI. Skończ więc bredzić @urssula.inc, bo zaczynasz ludzi wkurzać swoim durnym pisaniem. W niektórych szpitalach personelowi się po prostu we łbie przewraca, bo wiedzą, że za chamstwo nikt ich nie wywali na zbity pysk. Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 12:54 Piszecie o szpitalnym "hałasie"a czy wy w domach macie tak cicho jak wasze dziecko choruje? Czy kazdy z domowników chodzi na palcach po domu? Myślę,ze persolnel szpitalny celowo nie zachowuje sie hałaśliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: erg Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.ostnet.pl 24.03.13, 12:58 Bredzisz urszulko. Sam doświadczyłem wrednych pielęgniarek drących się w środku nocy na korytarzu oddziału neurologii w tym szpitalu. A dzwonek jest traktowany jak chamstwo ze strony pacjenta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Autopsia Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.warszawa.vectranet.pl 24.03.13, 13:17 Szanowna Pani urssula.inc, proponuję czytać tekst ze zrozumieniem! Matka pisze, że rozwrzeszczane pielęgniarki wchodzą do sali w której z trudem zasnęły maluszki. Wiem jak to wygląda z własnych doświadczeń (z moim niespełna dwuletnim dzieckiem byłam dwukrotnie w szpitalu, łącznie ok 14 dni a ze starszym dzieckiem jeden raz ok 5 dni). Będąc w warszawskim szpitalu na ul. Niekłańskiej spotkałam się z takimi sytuacjami, oczywiście nie zawsze, niektóre pielęgniarki mają w sobie jeszcze odrobinę człowieczeństwa. Jednak prawdą jest to, że często zdarzają się "rzeźniczki", które raczej z premedytacją utrudniają życie pacjentom, nie mówiąc już o braku delikatności przy zabiegach na dzieciach np. przepłukiwanie wenflonów, zastrzyki itd. Na Niekłańskiej dodatkowo moje niespełna miesięczne dziecko zabrano mi z rąk i zamknięto przed nosem drzwi do sali zwanej zabiegową, w której wkładano dzieciom wenflony. Nie jestem w stanie opisać słowami co ja i moje dziecko wtedy przeżywaliśmy. Maluszek odebrany z rąk mamy, z którą przebywał od momentu przyjścia na świat, w jakimś obcym miejscu, wśród obcych ludzi, którzy zadają ból... Gdy chciałam wejść i przytulić moje dziecko podczas wkładania wenflonu, pielęgniarki wygoniły mnie arogancko z sali i stwierdziły, że to gabinet zabiegowy i nie można wnosić do środka zarazków. Dopiero po czasie doszło do mnie, że przecież moje dziecko ma takie same zarazki jak ja! To oczywiście było głupie argumentowanie pielęgniarek. Rozmawiałam z lekarzem pracującym w innym warszawskim szpitalu i powiedział, że to bzdura, i potwierdził moje późniejsze przypuszczenia. Mało tego, dodał, że zarazki szpitalne są gorsze od tych z zewnątrz i że często trzeźwi myślący lekarze nie noszą nawet lekarskich fartuchów bo są one jednym z największych siedlisk bakterii i zarazków! Wracając jeszcze do pielęgniarek, generalnie odniosłam nieodparte wrażenie, że wiele z pielęgniarek pracuje w swoim zawodzie jak za karę! Pytam więc po co to robią? Niech zmienią pracę! Niech przestaną znęcać się nad dziećmi. Generalnie sugeruję wszystkim rodzicom, których dzieci są w szpitalu aby nie dawali traktować się jak ludzie gorszej kategorii! Wiem, że często powodem przymykania przez rodziców oczu na niewłaściwe traktowanie jest obawa o zdrowie dzieci, że pielęgniarka będzie się potem znęcać nad dzieckiem. Ale zawsze można interweniować u przełożonych. Ja w każdym razie gdybym miała drugi raz taką sytuację, że zabierają mi dziecko do założenia np. wenflonu i nie pozwalają z nim być - odmówiłabym przyjęcia do szpitala i pojechałabym do innego (na szczęście mam taką możliwość, bo w Warszawie jest kilka szpitali dziecięcych). W każdym razie życzę zdrowia i aby nie trzeba było leczyć się w szpitalu! Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:19 Jak Cio sie nei podobało leczenie Twego dizecka z Twoich marnych składek zdrowotnych,to trzeba było zapłącic wiecej i chore dziecko położyc w prywatnym szpitalu ,wtedy pielegniarki były by milutkie i cichutkie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Autopsia Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.warszawa.vectranet.pl 24.03.13, 13:40 Nie masz pojęcia o czym piszesz. Poza tym na jakiej podstawie twierdzisz, że płacę małe składki? To jakiś absurd! W szpitalach państwowych leżą dzieci rodziców bardzo bogatych i tych żyjących na granicy ubóstwa, więc o czym TY mówisz!? Wszyscy są traktowani tak samo, niezależnie od wysokości opłacanych składek. Kolejna sprawa to fakt, że ubezpieczenia ZUS są w naszym kraju obowiązkowe więc płacisz z przymusu składki na leczenie w jednostkach państwowych w związku z tym powinno się otrzymywać za to odpowiednie świadczenia! Gdyby tylko było można, jako pierwsza zrezygnowałabym z utrzymywania ZUSu! Idąc Twoim tokiem myślenia, domyślam się że sama płacisz marne składki i nie oczekujesz w zamian nic poza tym co jest. Współczuję... Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo Mentalność kapo 24.03.13, 13:44 A może po prostu trzeba dla przykładu zamknąć kilka takich zimnych suk jak ty dla przykładu? Bo takie zachowanie jak przeczytałem wyżej mieści się co najwyżej w ramach regulaminu obozu koncentracyjnego. Jeśli twoje wynagrodzenie cię nie satysfakcjonuje zawsze możesz się zwolnić. W rzeźni są wolne etaty. Cały wic z płaceniem za usługi polega na tym że trzeba płacić ale trzeba też wymagać. Tymczasem z tym jesteśmy jeszcze w głębokim PRLu. Owszem płacimy. nawet bardzo dobrze płacimy lekarzom. Tylko że nie wymagamy. Skoro tego nie zapewnia nam taka instytucja jak rząd to powinniśmy mieć możliwość egzekwowania tego drogą sądową. Może to wyeliminuje taką patologię jak ty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
qulqa Re: Mentalność kapo 24.03.13, 14:10 Płacimy NAJNIŻSZE składki w Europie. I kwotowo, i jako procent PKB. Wymagania mamy na poziomie najbogatszych. Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo Re: Mentalność kapo 24.03.13, 14:22 Pieprzysz! Nie chodzi o koszty a o wygodę pielęgniarek. Dziecko nie narzeka, nie wymaga. A że beczy - to nie ich dzieci więc je to nie rusza. A jeśli chodzi o koszty to jest wręcz odwrotnie - pacjent czujący się bezpiecznie szybciej zdrowieje. To niższe koszty. Podobnie rodzice opiekujący się dziećmi odciążają personel. Co także obniża koszty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Mentalność kapo IP: 195.184.82.* 24.03.13, 14:31 Radzę przeczytać post na samym początku dyskusji - wypowiada się dziewczyna, która jako dziecko spędziła dłuższy czas w szpitalu. Może co nieco zrozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
amha Re: Mentalność kapo 24.03.13, 15:49 Tu jest mowa o małych dzieciach (0-3lat), więc wypowiedź tej dziewczyny niewiele ma wspólnego z tematem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Mentalność kapo IP: 195.184.82.* 24.03.13, 16:00 W artykule jest mowa o oddziale pediatrycznych, czyli o dzieciach 0-16 (lub 0-18, zależnie od ustaleń w danym szpitalu). I o tym rozmawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
zgryz3 Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 12:59 Najobrzydliwsze jest w Polsce pierdzistołkowe usprawiedliwianie ruiny przepisami lub przyczynami obiektywnymi. W rozumieniu ordynatora na przykład pielęgniarki muszą drzeć mordy, bo muszą. Czego taki gospodarz oddziału dogląda, skoro nie zauważył, że łózka - podstawowy szpitalny mebel - są do dupy lub że brak krzeseł? Przecież obecność rodzica przy dziecku to prawie to samo, co lekarstwo! Rodzice biorą udział w leczeniu swoich dzieci. Polska to jedna wielka, cywilizacyjna katastrofa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 14:17 drzeć mordę?-kulturą to sam nie grzeszysz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 79.139.34.* 24.03.13, 16:48 > Najobrzydliwsze jest w Polsce pierdzistołkowe usprawiedliwianie ruiny przepisam > i lub przyczynami obiektywnymi. W rozumieniu ordynatora na przykład pielęgniark > i muszą drzeć mordy, bo muszą. Ostatnio wpłynęła na mnie skarga pewnej durnej paniusi, bo zbyt głośno prowadziłem akcję reanimacyjną. Cóż, nikt się wtedy ciszą nie przejmuje, polecenia są wydawane głośno, aparatom włącza się alarm, a i grubsze słowo czasami się wymknie. Chory przeżył. Wiecie co jest w tym wszystkim najbardziej piekielne? Na taką bzdurę muszę odpowiedzieć na piśmie. A to oznacza, że spędzę przy komputerze jakieś pół godziny (odpowiedź musi być na tyle dokładna, żeby nie wpłynęła następna skarga). Będzie to pół godziny czasu ukradzionego przez durną pindę moim pacjentom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gg Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 13:00 Szpital to nie hotel. Zagranica dostaje sie co najwyzej krzeslo przy lozku chorego, a u nas za marne grosze ze skladek na NFZ jasnieksiezniczki chcialby jedynke z dostawka i sniadanie do lozka. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczak Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 13:03 To nic nowego. W ubiegłym roku miesiąc miałem sześciolatka w szpitalach warszawskich. Z jednej strony dla rodziców nie ma w szpitalach miejsca, twarde krzesło musi wystarczyć za wszystko. Z drugiej strony sa tam konieczni, bo w szpitalach nie ma opieki pedagogicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
boo-boo To żadne problemy 24.03.13, 13:03 Najważniejsze żeby kasa była na KK i budowę nowych kościołów i pomników smoleńskich. Dzieci rodzić jak najwięcej, a potem można mieć w doopie co się z nimi dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: To żadne problemy 24.03.13, 13:08 No wąłsnie,kasa na KK jest,ale to nei wina koscioła tylko takich BARANÓW,RODZICÓW,KTÓRZY NIE SPRZECIWIĄ SIĘ TEMU. Sami jestescie sobie winni,ze na kosciół kasa jes,a na służbe zdrowia nie ma. Chodzicie do koscioła,kleczycie przed ksiedzem.Boicie sie klechów,ba,nawet wymyslonego boga sie boicie i za "zycie wieczne" płacicie dobrowolnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bx Re: To żadne problemy IP: 5.69.85.* 24.03.13, 14:01 ostro na nobla z logiki - skad takie bootze na powaznym forum? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: quba Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.13, 13:04 Co na to , miłująca dzieci od momentu poczęcia , Rzeszowska Kuria ??? Pewnie powiedzą , że to nie ich sprawa ... Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:11 RZeszowska kuria cwana,robi to co barany,rodzice chodzacy sie modlic pozwalają.Jakby ludzie nie latali do koscioła,do ksiedza,nie dawali na zbawienie,to by ksieza nie robili to co robia. Ludzie sami sobie sa winni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodzina na swoim Nie przeszkadzać! PRemier harata w gałę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.13, 13:05 Jedynymi dziećmi, jakimi się Donek przejmuje, to Michałek i Kasia. Nie trzeba było głosować na POparańców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo Re: Nie przeszkadzać! PRemier harata w gałę. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.13, 13:13 Przecież za kalksteina byłby osobne sypialnie dla rodziców, a dzieci spały w łóżkach wodnych. Przyszedł wredny tusk i pozabierał to wszystko :( Dobra rada, yebnij z baranka w kaloryfer może zmądrzejesz ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bx Re: Nie przeszkadzać! PRemier harata w gałę. IP: 5.69.85.* 24.03.13, 13:59 pultuski polglupek.. Odpowiedz Link Zgłoś
krzak164 Leczenie dziecka to nie tylko zastrzyki i kroplówk 24.03.13, 13:06 to także zapewnienie odpowiedniego komfortu psychicznego. Dziecko pod opieką rodzica to jest standard w normalnym świecie. Prosze sobie wyobrazić ogrom pracy wykonywanej przez rodziców chorych dzieci. Taki rodzic nakarmi, przebierze, umyje, przypilnuje, ulula. Ciekawe jak pielęgniarki dałyby radę bez tych wrednych i roszczeniowych rodziców. Mam porównanie szpitali w Polsce i w Niemczech. Nie powiem, że u nas jest straszne, ale do Niemiec nam daleko .... Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: Leczenie dziecka to nie tylko zastrzyki i kro 24.03.13, 13:15 Tylko,ze w Niemczech czy innych krajach za przebywanie rodzica w szpitalu przy dizecku pobiera sie opłate,nigdzie nie ma nic za darmo. A nawet jezeli nie pobiera sie opłaty od reki,to taki pobyt rodzica jest juz wliczony w stawkę ubezpieczenia zdrowtnego,wiec skąłdka jest wyższa.A w Pl ludzie myslą,ze za marną sładke lub zero składek będą mieć opiekę super. Odpowiedz Link Zgłoś
krzak164 Masz rację, tylko powiedz to biednej matce. 24.03.13, 13:43 Matce dziecka chorego na raka. Powiedz, że nie ma dla niej na łóżko, bo minister woli o związkach partnerskich debatować> Powiedz dziecku, które pół swojego krótkiego życia spędziło w szpitalu. Masz odwagę? Sądzę, że nie. A rząd, NFI, Sejm i jeszcze parę instytucji mówi to codziennie. Szpital to nie fabryka. Szpital nie powinien zarabiac tylko wydawać. Gdzie jest Izba lekarska, dlaczego nie strajkują? Bo oni tylko o swoją kase dbają. Czy minister tego nie widzi? Widzi tylko, że ma ważniejsze problemy np. prywatyzacja szpitali. Problem jest złożony, ale od czegoś należy zacząć. JAk Owsiak w 90 latach zaczynał i teraz nie ma szpitala dziecięcego w którym nie byłoby sprzętu z serduszkiem WOŚP. A zebraliśmy tylko 500 mln. Szpital jest po to żeby leczyc pacjenta, a nie dla wygody personelu. Odpowiedz Link Zgłoś
qulqa Re: Masz rację, tylko powiedz to biednej matce. 24.03.13, 14:14 A znasz pojęcie 'kartka wyborcza'? A próbowałeś interweniować w samorządzie rzeszowskim? Nie, łatwiej marudzić i obwiniać wszystkich. Akurat matka dziecka chorego na raka ma w du.pie warunki dla niej - ważne jest, aby były leki i diagnostyka dla dziecka. Akurat dzieci chore przewlekle fantastycznie adaptują się do szpitali i nie przeszkadza im obdrapane łóżko i ciasnota. Tak się składa, że mam o tym pojęcie, bo jestem krewną takiego dziecka. Buzie drą ci, którzy muszą się przespać na polówce tydzień. To też widziałam. Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: Leczenie dziecka to nie tylko zastrzyki i kro 24.03.13, 14:26 tak jak wyżej ktoś mądrze zauważył, rodzice nie tylko wiszą nad chorymi dziećmi, oni się nimi OPIEKUJĄ czytaj: karmią, przewijają, prowadzą do toalety, myją, bawią się z nimi, zajmują im przykry czas w szpitalu, nierzadko podają lekarstwa. więc za co jeszcze mają płacić? chyba im powinien coś szpital dorzucić, by nie musiał więcej personelu zatrudniać. Byłam kiedyś z synem w szpitalu dziecięcym w Gdańsku, na Polankach dla zaznajomionych. Był 2007, czerwiec, akurat trafiłam na strajk lekarzy i pielęgniarek. 14 dni koszmaru. Miałam farta, za 25 dodatkowych plnów na dobę miałam własną klitę z dziurawym łóżkiem. Ale z racji strajku: - ani lekarze ani pielęgniarki nie informowali podczas obchodu (1 dziennie) o stanie pacjenta (tylko podczas godzinnych konsultacji, kilkadziesiąt rodziców czekało w kolejce, lekarz zazwyczaj przyjmował po trzech kwadransach czekania i tylko 4-5 pierwszych w kolejce) - pielęgniarki większość czasu spędzały w swoim social roomie na oglądaniu seriali i plotkowaniu (była taka sytuacja, że przybyła na oddział roczna dziewczynka z domu dziecka, wsadziły ją piguły do izolatki do zakratowanego metalowego łóżeczka i co dwie/trzy godzin sprawdzały czy jeszcze żyje, coś do jedzenia podały, przewinęły. dzieciak darł się kilka dobrych godzin, ze strachu, samotności, nudy... gdy wkurzona poszłam i po prostu wyciągnęłam małą z łóżeczka by z nią choć chwilę pobyć, bo dzieciak ewidentnie po prostu potrzebował bliskości, przybiegła jedna z drugą rozdziawione z krzykiem, że mi nie wolno bo się czymś zarażę; ale ruszone czymś na kształt wstydu małą w końcu zabrały do swojej kanciapy) - koleżanka z sali obok straciła pracę, bo jej lekarka uparcie przez 10 dni nie wypisała zaświadczenia o pobycie w szpitalu z dzieckiem (półroczną chorowitą córką) i kierownik marketu, gdzie pracowała nie miał skrupułów w tym roku wyszło mi z mężem, że na same składki zdrowotne pobrano nam z mężem przeszło 10 tys zł. wyliczyliśmy, że pokryliśmy z tej składki w sumie z 10 wizyt u pediatry, 2 u pulmonologa z chorym na astmę synem (leki nie są refundowane od ponad roku), ja dwa razy u specjalisty byłam, z cztery razy u lekarza rodzinnego. żadnych badań nam ani dzieciom nie zlecono. to ile z naszych składek "zeszło"? 20 proc.? to ja dziękuję, za połowę odprowadzanych składek całą naszą czwórkę ubezpieczę z pocałowaniem ręki w prywatnym szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Leczenie dziecka to nie tylko zastrzyki i kro IP: 195.184.82.* 24.03.13, 14:35 Gratuluję pomysłu z tym ubezpieczeniem. Najlepiej wypiszcie się z mężem natychmiast z systemu państwowego. Gwoli rozwagi dodam link: m.gadu-gadu.pl/najdrozszy-pacjent-kosztowal-nfz-34-mln-zlotych Nadmienię też jeszcze, że jeden DZIEŃ na intensywnej terapii może kosztować i 20 tys złotych. Rozumiem, że zgadzasz się, żeby po 12 godzinach odłączyć cię od aparatury i wyrzucić przed szpital ? Odpowiedz Link Zgłoś
izasia Re: Leczenie dziecka to nie tylko zastrzyki i kro 24.03.13, 16:20 Przede wszystkim nie bardzo rozumiem tutaj kwestii pieniędzy. To czy pielęgniarka jest miła czy nie to nie kwestia pieniędzy lecz jej kultury. Tak samo jest z lekarzami...albo ma ktoś wrodzoną kulturę albo jej nie posiada. Co to byłaby za kultura gdybym nagle zaczęła płacić to wtedy taki lekarz przyjdzie do mnie i się uśmiechnie?Paranoja!Jeżeli lekarz, pielęgniarka uważają,że zarabiają za mało pieniędzy i dlatego będą chamsko się zachowywać to znaczy,że minęli się z powołaniem i powinni odejść z takiej pracy.Niestety do pracy z chorymi(czy to osobą dorosłą czy dzieckiem) wymaga się empatii, zrozumienia drugiego człowieka, uśmiechu, ciepła i pomocy. Mam dziecko z nieuleczalną chorobą i wielokrotnie przebywam z córką w szpitalu. I proszę mi wierzyć, same warunki w jakich jesteśmy przy dzieciach nie są takie najważniejsze.Ważny jest stosunek lekarzy, pielęgniarek do nas i naszych dzieci, bo niestety ale pobyt w szpitalu jest sam w sobie nieprzyjemnym przeżyciem.Wystaczy odrobina zrozumienia, pocieszenia i wszystko jest do przeżycia.Oczywiście jest wiele oddziałów gdzie rodzic , dziecko nie ma jak się umyć( a nie mieszka w miejscu gdzie ten szpital się znajduje),łóżka i szafki są rodem z PRL....ale to wszystko jakoś można znieść.To ludzie tworzą atmosferę i to w większej części od nich zależy czy ten pobyt w szpitalu będzie dało się przeżyć czy też nie.Mówienie że nie zasługuję na normalne traktowanie, bo płacę małe składki jest chyba nie na miejscu.Nie wszystkie choroby możemy leczyć prywatnie a nasz świat nie skada się z samych bogaczy- nawet i oni korzystają z państwowej opieki i są tak samo traktowani...i co mają powiedzieć? Tak czy siak niezależnie od tego czy jestem biedna czy bogata wymagam kultury i godnego traktowania...a to akurat nic nie kosztuje. Odpowiedz Link Zgłoś
coppermind Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 13:18 matki, które w ciąży jedzą nabiał i popijają jogurtami - spędzają potem wiele lat na szpitalnych korytarzach. Głupota boli, ryby i wołowina są znacznie tańsze niż kupowanie kłamstw i chemikaliów od lekarzy. dzieci na nabiale rodzą się chore, bo w mleku nie ma podstawowych składników do budowy układu nerwowego. Są one w rybach, wątróbce, wołowinie - a nie mleku, serze czy jogurcie.b Odpowiedz Link Zgłoś
condor82 Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 13:27 Wybaczcie,ale zwalanie na lekarza winy za brak krzeseł w sali to podłość. To nie personel lekarski za to odpowiada ale odpowiedni dział-techniczny,zamówień itd. A brak łóżek w szpitalu i ich przepełnienie to wina wydziału zdrowia na odpowiednim szczeblu. Nagonka na personel lekarski i pielęgniarski za błędne decyzje decydentów to pomyłka a takie obelżywe artykuły tylko ją nasilają. Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:34 Nie wiem co na to regulamin szpitalny,ale jak komus brak krzesła,to niech sobie kupi skąłdane,takie dla wędkarzy,z oparciami i niech na nim siedzi przy łóżku szpitalnym,a po kuracji niech te krzesło zostawi szpitalowi jako dar. Odpowiedz Link Zgłoś
urssula.inc Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 13:32 Zakazałabym w Pl wyświetlania fabularnych filmów o tematyce lekarskiej,szpitalnej,bo takei fimy robia co niektórym ,niezbyt bystrym ludziom sieczkę z mózgu.Naoglada sie jeden z drugim takich nierzeczywiostych opowiesci i potem w zyciu rzeczywistym wyobraza sobie ,ze tak powinno dizałać.Tylko nie beirze pod uwagę,ze za dobra opiekę.leczenie sie płaci i to słono. Odpowiedz Link Zgłoś
greenreds Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 13:36 POlska jest krajem 3 swiata mimo ze Tusk i jego rzad wmawia lemingom ze jest inaczej.Ze to razjksa zielona wyspa .i tak jest ale rajsak dla POlityków i ich kolesiów kosztem społeczeństwa i kosztem podatków które kazdy znas placi!Nawet w afryce maja lepiej!! Odpowiedz Link Zgłoś
qulqa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:45 Znaczy nie bywałeś w krajach trzeciego świata. A ja tak. I powiem ci słońce - grzeszysz kłamstwem i to świadomie. Odpowiedz Link Zgłoś
pannamarianna777 Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 13:57 A za kłamstwo powinna go spotkać kara:pobyt w szpitalu w III świecie Odpowiedz Link Zgłoś
qulqa uwielbiam bomisie 24.03.13, 13:40 Uwielbiam bomisie. W głowie się przewróciło do końca. 1. to nie RODZIC jest chory, tylko DZIECKO jest chore. DZIECKO ma mieć łóżko,diagnostykę i leki, nie rodzic. 2. nie ma krzeseł ? a pójść do supermarketu, kupić za 30 zł fotel ogrodowy plastikowy, zapytać pielęgniarki jak zdezynfekować to nie łaska? A potem zostawić w sali dla następnej matki ? Zamiast krzesła dla ciebie właśnie został kupiony wymyślny antybiotyk dla twojego dziecka, nie pomyślałaś o tym mamciu ? 3. polówki skrzypią? To weź z domu materac dmuchany albo karimatę, skrzypieć nie będzie i dziecka nie obudzisz. I znów o antybiotyku ... 4. Personel głośny ? rozumiem, że jak dziecko chore to cały blok chodzi na palcach. Miałam dzieci w szpitalu, personel po prostu zachowuje się normalnie. To mamusie są przewrażliwione, bo właśnie Franuś usnął. A że właśnie przywożone jest kolejne dziecko i trzeba coś przy nim szybko zrobić, biec, zawołać o pomoc - to nieważne, Franuś śpi więc cały świat ma się dostosować. 5. dlaczego nie zwrócicie się do prezydenta miasta, żeby dał dodatkowe pieniądze TYLKO na polówki dla rodziców albo na wyremontowanie / wybudowanie nowego oddziału ? Aaaa, bo to wymaga więcej zachodu niż list do gazety, no nie ? 6. płacimy najniższą w Europie składkę zdrowotną, a wymagania mamy jak paniska z najbogatszych krajów. Ja tam spokojnie przemęczę się na karimacie, ale niech moje dziecko ma wszystko, co potrzeba. 7. oddział liczy 100 miejsc. 100 rodziców chce codziennie informacji o dziecku. To do diaska kiedy lekarze mają pracować? Zanim zaczniecie narzekać, zastanówcie się. 8. na całym świecie za miejsce przy dziecku na noc się płaci. A jeśli nie płaci się bezpośrednio, ma się to wliczone w składkę zdrowotną. Wy macie bezpłatnie, więc naprawdę nie oczekujcie mercedesa. Dlatego uwielbiam bomisie .... Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo Re: uwielbiam bomisie 24.03.13, 13:57 A czy bierzesz pod uwagę że stan psychiczny chorego wpływa na jego zdrowie? Psychosomatyka coś ci mówi? I czy poczucie bezpieczeństwa, obecność bliskiej osoby może wpłynąć na stan zdrowia? Bo jak dla mnie to takie złośliwe działania nadają się do prokuratury jako działanie na szkodę pacjentów. I powinno się to skończyć długim pierdlem z honorowymi recydywistami. Odpowiedz Link Zgłoś
qulqa Re: uwielbiam bomisie 24.03.13, 14:17 Więc nie zabraniam rodzicowi być przy dziecku. Ale pierwszeństwem jest komfort pacjenta, nie rodzica. Rozsądny rodzic martwi się, czy będą pieniądze na antybiotyk dla dziecka. A bomisiowi wszystko nie pasuje. PS - przeczytaj wyżej post forumowiczki, króra spędziła długi czas w szpitalu jako dziecko. Może coś zrozumiesz ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia Re: uwielbiam bomisie IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 14:23 Ad. 1, 3 od dawna wiadomo (policzono i opisano), że dziecko szybciej wraca do zdrowia, kiedy jest przy nim mama lub tata, rodzic przejmuje też większość obowiązków personelu, więc pomaga, i większość pielęgniarek jest z tej pomocy zadowolona; małe dziecko trzeba karmić, więc matka powinna mieć zapewnione krzesło, tym bardziej że nie wolno siadać na łóżkach dziecięcych; rodzic nie jest od tego żeby kupować krzesło ani łóżko polowe, zresztą i tak nie mógłby go wnieść na oddział, bo takich rzeczy zabrania regulamin, proszę sobie wyobrazić 100 rodziców ze swoimi meblami Ad. 2 Warto wykazać trochę empatii, tym bardziej że w środku nocy drewniane chodaki rzeczywiście bardzo słychać, niekoniecznie ktoś złośliwie hałasuje, ale jeśli wie, że to przeszkadza, to co za problem to zmienić Ad. 6 Może nominalnie jest to mała składka, ale też dużo mniej zarabiamy, a krzesła to nie majątek, jak sama napisałaś 30 zł za sztukę, więc ile to jest 30x100? Jedna czwarta pensji ordynatora (niedawno publikowano dane o wysokości zarobków lekarzy) Ad. 8 Popatrz, a ja w Warszawie nie płaciłam za możliwość spania przy dziecku, bo to przecież nie hotel, tylko szpital, więc wszystko było w ramach NFZ. I łóżko miałam, i pościel, bo tak się przecież normalnie śpi, a nie na podłodze. Jak było większe obłożenie, to rzeczywiście rodzice spali na krzesłach. Zapraszam do obejrzenia Szpitala Bielańskiego :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: uwielbiam bomisie IP: 195.184.82.* 24.03.13, 15:09 30 zł x 100 krzeseł = 3 tys zł. To leczenie wymyślnym antybiotykiem dla trójki dzieci przez 10 dni. To POŁOWA (nie jedna czwarta) pensji ordynatora. OK, zwolnij ordynatora, kup krzesła i parę polówek. Gdzie znajdziesz następnego ? Ja tam wolę, żeby były antybiotyki i ordynator. To moje dziecko jest chore, nie ja. Ja dam radę. Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo Re: uwielbiam bomisie 24.03.13, 15:12 Ordynatorowi płacisz 12 razy w roku. Krzesła kupujesz raz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: uwielbiam bomisie IP: 195.184.82.* 24.03.13, 15:32 Żadnej mamci korona z głowy nie spadnie, jak wyda 30 zł na takie krzesło. Zwłaszcza że będzie ono służyć innym. A jak mamci nie stać, to kupi kolejna. Wystarczy tylko chcieć, a nie krzyczeć 'bo mi się należy'. Należy się choremu dziecku, nie zdrowej mamci. Odpowiedz Link Zgłoś
amha Re: uwielbiam bomisie 24.03.13, 16:03 pewnie kupmy swoje sztućce, krzesła, łóżka, pościel, czajniki.... no ludzie popadacie w paranoję. Kupienie krzeseł to jest wydatek JEDNORAZOWY (jak ktoś już wyżej napisał) i naprawdę z perspektywy budżetu szpitala to jest NIC. Tylko trzeba wykazać się empatią, zauważyć, że rodzice nie mają na czym siedzieć, zgłosić komu trzeba. Do tych, którzy mówią że skoro płacimy niskie składki to nie powinniśmy wymagać luksusów. Po pierwsze bywają schorzenia, które można leczyć tylko w szpitalu państwowym i nawet najlepsze ubezpieczenie prywatne nic nie zmieni. Po drugie gdyby dać rodzicom wybór: a) śpisz na karimacie za darmo b) lub za dodatkową opłatą dajemy Ci wygodne łóżko to część chętnie by zapłaciła i w niedługim czasie szpital miałby pieniądze na łóżka dla wszystkich? Odpowiedz Link Zgłoś
iffa4 Re: uwielbiam bomisie 24.03.13, 16:06 zaproponowałam to samo niżej. Ale już były artykuły w gazecie na ten temat i wrzask mamusiek 'bo nam się należy, wolę na karimacie byle za darmo'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anda Re: uwielbiam bomisie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.13, 19:07 Tu nie tylko chodzi o lozka. Jest jeszcze problem miejsca na te dodatkowe lozka! Zmniejszyc przyjecia dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
iffa4 Re: uwielbiam bomisie 24.03.13, 16:04 Najlepiej niech ordynator zrezygnuje z pensji, bo mamciom 'się należy'. A może w drugą stronę - kupić krzesła, a następnie wprowadzić opłaty np. 10 zł/noc za prawo do korzystania z polówki, gotowania wody w czajniku, korzystania z toalety, ładowania komórki. To też kosztuje. W krótkim czasie znajdą się pieniądze na nowe polówki. Tyle że wrzask w gazecie będzie jeszcze większy. NALEŻY się CHOREMU, nie rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
tatajulka13 Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 14:17 To prawda. Sami tego doświadczyliśmy. Szpital Bielański w Warszawie. Przyjmują do 2 dzieci na godzinę średnie czekanie 4H. Brak jakiejkolwiek selekcji dzieci podczas przyjmowania te w bardzo złej formie czekają na swoją kolej nawet wtedy gdy inne bawią się bo np: mają niegroźna wysypkę alergiczną. Ale jak lekarz ma dyżur jednocześnie na oddziale i jeszcze w przychodni to co się dziwić.Warunki dla mam jedne chyba z lepszych w Warszawie. Pielęgniarki raczej chamskie mało uczynne, a wenflonowanie najgorsze jakie widziałem. Chyba brak wprawy. Dzieci płaczą o One potrafią wkłuwać się po kilka razy bezskutecznie. W przypadku mojego syna ręka tak spuchła, że cho cho, kazałem wyjąć wenflon i okazało się, że był zagięty prawie o 180C. Lekarze nie chcą rozmawiać trzeba na siłę ciągnąć za język. Jedzenie tragiczne. Mój syn wszedł po 7 dniach z rota-wirusem. Zaraził się od dziewczynki z sąsiedniego łóżka. Dziewczynka nie została odizolowana i nie zalecono jej diety ani jej rodzice nie zostali poinformowania co robić. Więc jadła wszystko włącznie ze słodyczami, MacDonaldem pijąc Colę i soki. Wymiotowała i miała rozwolnienie cały czas. My po powrocie do domu daliśmy sobie radę z rota bez powrotu do szpitala. I nawet nie odwodniło nam się dziecko. Niestety organizm był za słaby i się nie dał rady musieliśmy wrócić. Jak się okazało z rozległym zapaleniem płuc. Lekarz który nas prowadził za pierwszym razem wypuścił nas ze szpitala z dzieckiem nie doleczonym i z prawdopodobnie złym rozpoznaniem. Bez wypisu i jeszcze z rotem. Po powrocie do szpitala poprzedni lekarz unikał mnie jak ognia. Druga wizyta i inny lekarz sprawili się już dużo lepiej. Ale ile człowiek musi tam nachodzić i naprosić. A jeszcze pomyłki leków się zdarzały. Szczególnie przy inhalacjach Panie się myliły między dziećmi. A i osłonowe dawały mimo, że dziecko nie miało diagnozy i nie podawano mu antybiotyku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziadek Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.neanet.pl 24.03.13, 14:26 Lekarz i pielęgniarki najbardziej oczekują dowodów wdzięczności , a nie chorych pacjentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: złośliwe bydlę Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 79.139.34.* 24.03.13, 16:53 > Dziewczynka nie została odizolowana i nie zalecono jej diety ani j > ej rodzice nie zostali poinformowania co robić. Więc jadła wszystko włącznie ze > słodyczami, MacDonaldem pijąc Colę i soki. Wymiotowała i miała rozwolnienie ca > ły czas. Zgłaszam jej rodziców do nagrody "matka i ojciec roku". To nie rodzice tylko debile. Nasze babcie i prababcie doskonale wiedziały co może jeść i pić dziecko z zatruciem pokarmowym, mimo że nieraz miały skończone tylko 4 klasy szkoły powszechnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 195.184.82.* 24.03.13, 17:04 Całkowita zgoda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nn Będąc złośliwym czemu szpital ma utrzymać rodzica? IP: 212.160.196.* 24.03.13, 14:22 W końcu szpital dziecięcy ma leczyć dzieci, a nie zapewniać noclegi rodzicom:/ No chyba, że uznamy myślenie co poniektórych rodziców, że ich dzieci są tak ważne, że na zdrowego rodzica mają zabierać z leczenia starych, którzy w myśl opinii kochających rodziców mogą zdychać:/ Odpowiedz Link Zgłoś
amha Re: Będąc złośliwym czemu szpital ma utrzymać rod 24.03.13, 16:18 Wszystko jest kwestią wieku dziecka. Jeśli to jest niemowlę-przedszkolak, to jak najbardziej szpital powinien zapewnić MOŻLIWOŚĆ noclegu jednemu z rodziców. Przecież takie małe dziecko bardzo źle znosi rozdzielenie, a to może się przełożyć na postępy w leczeniu. Wszyscy mówią jakie to koszty, ale czy ktoś policzył jaka oszczędność? Niemowlak karmiony piersią, który jest pod opieką matki: -mniej pracy dla pielęgniarki (matka przewija, myje, uspokaja, karmi) - myślę że średnio 1h dziennie zaoszczędzona -nie ma wydatku na mleko modyfikowane (no coś to dziecko jeść musi, jak się pozbędziecie matki to coś w zamian będzie trzeba dać) -nie ma potrzeby kupowania butelek, smoczków, wyparzania,itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Będąc złośliwym czemu szpital ma utrzymać rod IP: 195.184.82.* 24.03.13, 17:03 MOŻLIWOŚĆ nocledu jest. Tyle że polówki skrzypią, krzesła nie mają oparć, brak wodotrysków i piernatów. Kurna mać, jak młody leżał w szpitalu na zmianę z nie-mężem spaliśmy na karimacie pod kocykiem prawie pod łóżkiem (bo nie było miejsca pomiędzy łóżkami). Ale byliśmy szczęśliwi, że szpital pozwolił nam być. W du.pie mieliśmy wygody, nasze najedzenie, wypicie herbaty czy wyspanie. Liczył się młody. Nieważne było, czy wzięliśmy prysznic, ale czy szpital ma odpowiedni lek i ile trzeba będzie na niego czekać. W gronie podobnie myślących rodziców pożyczaliśmy sobie grzałkę, biegaliśmy do najbliżej mieszkającej osoby, żeby się umyć i żatrowaliśmy z sytuacji. Rozumieliśmy - ciasno, ale jakoś damy rade, aby bachorstwo zdrowiało. No ale jak widać są tacy, dla których tak samo ważna jest własna wygoda jak zdrowie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
zaradna.mama Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 14:28 Przygnębiające :-( Odpowiedz Link Zgłoś
fogohogo Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 14:40 no patrzcie... a kapelani szpitalni w pokorze znoszą swój trudny los i niosą swój krzyż z godnością... za mizerne parę koła na miesiąc... Odpowiedz Link Zgłoś