Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach

    • sapiens_h Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 15:01
      Tak zwani obrońcy życia kochają dzieci dopóki są w łonach matek. "Bronią" życia dopóki trzeba pobawić się w rozwieszanie plakatów i krzyczenie podczas pikiet. Interesują się płodami, gdy trzeba rozmawiać z dziennikarzem. Gdy dziecko się urodzi- jest już tylko dzieckiem swoich rodziców, "obrońcy życia" nie są nim już dłużej zainteresowani. Może chorować, może być głodne, może być mu zimno. Już nie jest tak medialne, może znikać.
    • olias Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 15:02
      najważniejsze, by prowincja dawała swoją daninę stolicy. RP 3 tylko wielkością różni się od imperium rzymskiego - przekarmione, otłuszczone centrum, niezdolne do rządzenia ubożejące prowincje wysyłające daniny do spaślaków.
      • blueblanka Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 10.04.13, 09:24
        bo janosikowe to wy płacicie...Najłatwiej widzieć swój czubek nosa
    • Gość: gosc Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.15-2.cable.virginmedia.com 24.03.13, 15:04
      oczywiscie, ze dobrze by bylo, gdyby obok kazdego lozka dziecka, stalo lozko dla rodzica, oboje byliby oddzieleni zaslonka od pozostalych pacjentow z rodzinami, albo nawet mieli wlasny pokoik z lazienka. Ale jestemy w Polsce dajmy sobie czas na rozwoj.

      To samo z nasza polska mentalnoscia i w tym przypadku pracownikow sluzby zdrowia. No nie da sie zmienic czegos w krotkim czasie, chamstwo to nasza narodowa cecha.

      Lezalam w szpitalu w Anglii i Turcji, moja mama w Szwecji - i uwierzcie mi, wszystko oprocz jedzenia oceniam tam na plus.

      Pamietajmy, ze czlowiek zdrowieje szybciej w dobrych warunkach i otoczonym uprzejmymi ludzmi.
    • olias Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 24.03.13, 15:09
      pewnie personel tam pracujący też chciałby jasnych, nowych szerokich korytarzy i luksusowych warunków. zamiast tego nędza i UPIERDLIWI rodzice, nie rozumiejący że lekarz czy pielęgniarka muszą robić coś innego niż tylko udzielać codziennie tej samej odpowiedzi 40 rodzicom 5 razy dziennie..
      • amha Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 16:08
        Akurat udzielanie informacji to jest część ich pracy, więc strzelanie o to focha jest trochę nie na miejscu.
      • iffa4 Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 16:22
        Oddział z artykułu liczy 100 łóżek.
        100 mamuś chce codziennie superdokładnych informacji o dziecku.
        To kiedy ma lekarz pracować?
        Obowiązkiem lekarza jest LECZENIE i niech się tym zajmie.
        • Gość: gość Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.13, 18:54
          iffa4 napisała:

          > Obowiązkiem lekarza jest LECZENIE i niech się tym zajmie.
          i jak rozumiem, lekarz ma też zakaz informowania pacjentów o stanie zdrowia? Bo tak się właśnie krowy traktuje. Przecież krów nikt nie będzie informował o stanie zdrowia.
          • iffa4 Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 20:09
            A gdzie napisałam, że lekarz ma zakaz informowania ?
            Nie wkładaj w moje usta to, czego nie powiedziałam.
            Lekarz ma obowiązek przede wszystkim wobec pacjentów - ma ich LECZYĆ. Jeżeli mu starczy czasu, będzie informował rodziny.
            Inną sprawą jest uzyskiwanie zgody na zabiegi i badania inwazyjne.
            • izasia Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 20:44
              bi.gazeta.pl/im/0/8808/m8808380,Kiedy-zachoruje-dziecko.pdf
              Bardzo ciekawy artykuł.
              A lekarz ma obowiązek informować rodzica...to jest nasze prawo..prawo rodzica do tego by wiedzieć co dziecku jest, jaki rodzaj leczenia lekarz proponuje, jak przebiega leczenie naszego dziecka itd. Oczywiście ma obowiązek leczyć...ale i informować.
    • gw_jest_nedzna A może sprywatyzować. 24.03.13, 15:15
      Główny argument za istnieniem państwowej służby zdrowia jest humanitarny, a nie ekonomiczny: najbiedniejszych nie będzie stać na leczenie i będą umierać jak zwierzęta.
      Ale w Polsce widać, że do takiego samego efektu doprowadziło istnienie państwowej służby zdrowia, więc pytam: nie lepiej to po prostu sprywatyzować?
    • elizabeth81 Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 15:40
      Kraków Prokocim, warunki są całkiem dobre bo każda mama ma fotel, ale na oddziale, w którym byliśmy nie ma toalety. Za potrzebą trzeba więc udawać się piętro niżej do toalet ogólnodostępnych. 99% dzieci i rodziców ma lub złapie w szpitalu rotawirus, więc brak toalety to paranoja możliwa tylko w naszym pięknym kraju.
      • iffa4 Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 16:20
        No popatrz.
        Jeden z warszawskich szpitali (chyba na Woli). Obskurne oddziały wewnętrzne, mało toalet. Wrzaski regularnie na forum 'gorzej niz trzeci świat'.
        OK. Wyremontowano oddziały. Toaleta chyba w każdej sali, przestronny korytarz. Tyle że ilość miejsc zmniejszyła się o kilkadziesiąt.
        A rejon się nie zmniejszył, pacjentów nie ubyło.
        No i teraz wielka awantura, bo trzeba czekać na przyjęcie do oddziału kilkanaście godzin na SOR. Wnuczek pacjentki wzywa TVN, dyrektor się tłumaczy, doniesienia do prokuratury.
        Ktoś się wypowiada na forum, że lepiej żeby nie było tych łązienek, ale żeby były miejsca dla chorych.

        Przemyśl zatem problem. Warunki lokalowe są takie, jakie są. A zawsze znajdą się tacy, którym nie dogodzi.
        • izasia Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 16:27
          Przede wszystkim nie bardzo rozumiem tutaj kwestii pieniędzy. To czy pielęgniarka jest miła czy nie to nie kwestia pieniędzy lecz jej kultury. Tak samo jest z lekarzami...albo ma ktoś wrodzoną kulturę albo jej nie posiada. Co to byłaby za kultura gdybym nagle zaczęła płacić to wtedy taki lekarz przyjdzie do mnie i się uśmiechnie?Paranoja!Jeżeli lekarz, pielęgniarka uważają,że zarabiają za mało pieniędzy i dlatego będą chamsko się zachowywać to znaczy,że minęli się z powołaniem i powinni odejść z takiej pracy.Niestety do pracy z chorymi(czy to osobą dorosłą czy dzieckiem) wymaga się empatii, zrozumienia drugiego człowieka, uśmiechu, ciepła i pomocy.
          Mam dziecko z nieuleczalną chorobą i wielokrotnie przebywam z córką w szpitalu. I proszę mi wierzyć, same warunki w jakich jesteśmy przy dzieciach nie są takie najważniejsze.Ważny jest stosunek lekarzy, pielęgniarek do nas i naszych dzieci, bo niestety ale pobyt w szpitalu jest sam w sobie nieprzyjemnym przeżyciem.Wystaczy odrobina zrozumienia, pocieszenia i wszystko jest do przeżycia.Oczywiście jest wiele oddziałów gdzie rodzic , dziecko nie ma jak się umyć( a nie mieszka w miejscu gdzie ten szpital się znajduje),łóżka i szafki są rodem z PRL....ale to wszystko jakoś można znieść.To ludzie tworzą atmosferę i to w większej części od nich zależy czy ten pobyt w szpitalu będzie dało się przeżyć czy też nie.Mówienie że nie zasługuję na normalne traktowanie, bo płacę małe składki jest chyba nie na miejscu.Nie wszystkie choroby możemy leczyć prywatnie a nasz świat nie skada się z samych bogaczy- nawet i oni korzystają z państwowej opieki i są tak samo traktowani...i co mają powiedzieć?
          Tak czy siak niezależnie od tego czy jestem biedna czy bogata wymagam kultury i godnego traktowania...a to akurat nic nie kosztuje.
          • Gość: aaa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 195.184.82.* 24.03.13, 17:15
            POWOŁANIE to miało się kiedyś do wojska. Lekarz, pielęgniarka - to zawody, jak każdy inny, wymagające specyficznych predyspozycji - jak też wymagają inne zawody. Ktoś już napisał, że woli konkretnego, oschłego lekarza - ale super fachowca niż lekarza, który robi tiu tiu tu i nie zna się na swojej robocie. Całkowicie się z tym zgodzę. Nie oczekuję ciepełka, ale fachowości. Uśmiech też mi jest niepotrzebny. Niech lekarz poinformuje mnie jak najbardziej oschło o stanie zdrowia, ale niech poda to fachowo, z zagrożeniami i rokowaniem. Z własnymi emocjami sobie poradzę :) Jeżeli masz inne wymagania - ok, zrozumiem to, ale nie wszyscy są tacy jak ty.
            Ukochaną pielęgniarką moją i nie-męża podczas pobytu młodego na oddziale była kobitka o wyglądzie i zachowaniu sierżanta z armii amerykańskiej, która mówiła 'no młody, idziemy wkłuwać venflon, tylko mi tu bez ryków' - po czym sprawnie jednym ruchem ten venflon wkłuwała. Inne zaś były całe w uśmiechach, tiu tiu tiu, po czym potrafiły kłuć trzy razy. Pod koniec pobytu młody sam już artykułował, że chce być kłuty przez 'grubą ciocię'.
            • Gość: aaa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 195.184.82.* 24.03.13, 17:17
              Oczywiście CHAMSTWA nie usprawiedliwia nic. Ale czy naprawdę spotkałaś się w szpitalu z CHAMSTWEM ? Ktoś przeklinał, wyzywał ? Może po prostu nazywasz tak oschłość, konkretność, tworzenie dystansu w rozmowie. Z takimi zachowaniami się spotkałam, ale jeśli jest to fachowiec - naprawdę mi nie przeszkadzają.
              • izasia Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 17:27
                Tak,spotkałam się z chamstwem...lekarz, który zastępował naszą lekarkę opierdzielił nas z góry do dołu, że zawracamy głowę badaniami skoro nasza choroba jest nieuleczalna! W poradni CZD okulistycznej też usłyszałam takie słowa.Dla mnie to szczyt chamstwa. Znalezienie cudownych lekarzy zajęło mi 2 lata i dziś jestem zadowolona:-)))) Moja córa ma cudownych , uśmiechniętych lekarzy, którzy nie patrzą na to czy im ktoś zapłaci za moją wizytę na oddziale bo nagle coś mnie trapiło i musiałam przyjechać.Ci ludzie są otwarci z przeogromną wiedzą, lubiący dzieci i rodziców.Można?Można:-)))))))
              • Gość: a Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.13, 18:52
                Gość portalu: aaa napisał(a):

                > Oczywiście CHAMSTWA nie usprawiedliwia nic. Ale czy naprawdę spotkałaś się w sz
                > pitalu z CHAMSTWEM ? Ktoś przeklinał, wyzywał ? Może po prostu nazywasz tak osc
                > hłość, konkretność, tworzenie dystansu w rozmowie. Z takimi zachowaniami się sp
                > otkałam, ale jeśli jest to fachowiec - naprawdę mi nie przeszkadzają.
                tak, spotkałam się z chamstwem. Patologia ciąży, robią mi badania, wyniki mam poznać na obchodzie wieczornym. Na obchodzie dyżurny lekarz ignoruje moje pytanie o wyniki. Udaje, że nie słyszy. Więc po obchodzie idę się go spytać osobiście. Bierze moją kartę z wynikami, czyta sobie, po czym mówi mi "ciąża żywa" - tyle to ja tez wiedziałam. Złośliwie odmówił mi udzielenia informacji o stanie zdrowia. Nerwowa czekałam do rana na swoją lekarkę.
            • izasia Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 17:22
              Każdy ma prawo mieć własne zdanie i ja to rozumiem. Jednak moja córka być może dlatego bardzo lubi pobyty w szpitalu,że trafiłam na wspaniałych lekarzy, którzy potrafią mieć bardzo miłe podejście zarówno do rodzica jak i do dziecka a dodatkowo posiadają ogromną wiedzę( a moje dziecko nie choruje na popularną chorobę i nie każdy ma pojęcie o takiej chorobie).I nie zgodzę się że lekarz i pielęgniarka to zawód jak każdy inny.To zawody, które wymagają nie tylko wiedzy ale lubienia swojej pracy, należy lubić kontakty z drugim człowiekiem.Każdy zawód, który wymaga kontaktu z drugim człowiekiem wymaga umiejętnego podejścia do tegoż człowieka.Jeżeli nie lubi się ludzi,to akurat w tych zawodach nie powinno się pracować.Nie bywamy w szpitalu dla przyjemności lecz dlatego,że tego wymaga choroba mojego dziecka i chciałabym by ten czas był dla nas mimo wszystko miłym wspomnieniem a nie torturą:-)No ale widocznie niektórzy lubią niesympatycznych typków....cóż...ja nie:-)
              • Gość: aaa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 195.184.82.* 24.03.13, 17:58
                Rozumiem cię.
                Ale powiem tak.
                Kiedyś mój ojciec leżał na intensywnej terapii. Odwiedzałam go, a w tym czasie przywieziono młodych ludzi z wypadku. Nas przeproszono do śluzy. Widziałam tylko pokrwawione bandaże i słyszałam podłączane respiratory.
                Czekaliśmy w śluzie, w tym czasie przyjechały rodziny poszkodowanych. Dyżurna lekarka po chwili poprosiła je do gabinetu, żeby udzielić informacji. Po chwili usłyszałam z gabinetu zwierzęce wycie, otworzyły się drzwi, jedna z matek czołgała się po ziemi, podejmjąc lekarkę pod kolana i wyjąc 'ratujcie, ratujcie'. Po chwili padła na kolana druga, robiąc to samo. Jednocześnie z oddziału krzyczały pielęgniarki 'pani doktor, szybko tutaj' i lekarka pobiegła.
                Rozumiem rozpacz rodziców. Ale wszyscy czekający w śluzie zgodnie doszliśmy do wniosku, że nie chcielibyśmy być w skórze tej lekarki. Natężenie emocji było tak wielkie, że nie wiem, czy sama po czymś takim nie wymagałabym miesięcznego urlopu.
                Nie wiem, jak lekarze radzą sobie z emocjami. Może biegają, może jeżdżą szybko samochodem, a może ich formą obrony jest oschłość.
                Od tej pory jestem dużo bardziej pobłażliwa dla zachowań personelu. To też ludzie.
                Fajnie, że trafiłaś na uśmiechniętych lekarzy. Ale ci nieuśmiechnięci też są świetnymi fachowc ami :)
                Oczywiście chamstwa nic nie tłumaczy.
          • Gość: anda Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.13, 19:04
            Mylicie dwie rzeczy: czym innym jest uprzejmosc personelu a czym innym sa warunki lokalowe i sprzetowe.
            Niestety zmiana warunkow, zakup krzesel, lozek czy materacy kosztuje.
            O usmiech powinno byc latwiej, choc czasem u przemeczonych pielegniarek i lekarzy tez jest trudno.
        • Gość: ttt Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.13, 18:43
          iffa4 napisała:

          > Przemyśl zatem problem.
          proponuję zacząć od siebie. Uważasz, że warunki sanitarne nie są ważne?
          • iffa4 Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 20:11
            Oczywiście, że warunki saniterne są ważne. Ale próba ich poprawy może wiązać się ze zmniejszeniem liczby łóżek dla chorych - co widać po opisywanym przeze mnie warszawskim szpitalu. Mury nie są z gumy i trzeba zdać sobie z tego sprawę.
            A wszystkim się i tak nie dogodzi.
            • izasia Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 20:53
              bi.gazeta.pl/im/0/8808/m8808380,Kiedy-zachoruje-dziecko.pdf
              Bardzo ciekawy artykuł.
              A lekarz ma obowiązek informować rodzica...to jest nasze prawo..prawo rodzica do tego by wiedzieć co dziecku jest, jaki rodzaj leczenia lekarz proponuje, jak przebiega leczenie naszego dziecka itd. Oczywiście ma obowiązek leczyć...ale i informować.

              Zgodnie z przepisem art. 40 Ustawy o zawodzie lekarza Art. 31. 1. Lekarz ma obowiązek udzielać pacjentowi lub jego ustawowemu przedstawicielowi przystępnej informacji o jego stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu.



              • izasia Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 24.03.13, 20:54
                bi.gazeta.pl/im/0/8808/m8808380,Kiedy-zachoruje-dziecko.pdf
                W poprzednim wątku nie aktywował się link:-)
              • Gość: aaa Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac IP: 195.184.82.* 24.03.13, 23:55
                Jeżeli znajdzie na to czas, złotko.
                Wg cytowanej ustawy poinformuje na początku, na co choruje dziecko, jakie są przewidziane metody diagnostyczne i lecznicze itp. Ale nie ma obowiązku informować codziennie. A tego mamcie wymagają i są oburzone, jeśli lekarz nie ma czasu.
                • izasia Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 25.03.13, 11:48
                  Lekarz każdego dnia powinien przyjść dowiedzieć się jak się czuje jego pacjent( a nie każdy pacjent mówi więc lekarz rozmawia z rodzicem).Lekarz nie ma na głowie 1000 pacjentów...lekarzy na oddziale jest minimum kilku i każdy ma ileś pacjentów. Oczywiście jeżeli nic się nie dzieje, pacjent otrzymuje leki...to nie ma nawet o co zapytać...ale zawsze rano przychodzi lekarz i przynajmniej jest krótka wymiana zdań czy coś się zmieniło...czy może będzie dziecko miało jakieś nowe badania.Tak zawsze jest u nas.Nie męczę lekarza niepotrzebnie jeżeli nie mam o co zapytać,ale też mam tak cudownych lekarzy,że jak tylko są wyniki badań to sami przychodzą i nas informują że to wyszło tak, a tamto inaczej.Jednak widzę wielokrotnie na oddziałach gdzie dziecko jest bardzo ciężko chore a lekarz olewa rodzica....czasem informuje że będzie czekać wypis...i wcale go nie przygotowuje i idzie sobie do domu...A ludzie są z różnych stron Polski...nie wszędzie jeżdżą co chwila autobusy, pociągi...nie każdy ma możliwość przyjechania kilkaset kilometrów po dziecko...a wypisu brak i nikt nawet nie poinformował. Tak więc są lekarze, którzy z wielkim szacunkiem traktują swoich pacjentów i ich rodziców...a są też lekarze którzy mają głęboko gdzieś wszystko i wszystkich.
    • blueblanka Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątach 10.04.13, 09:17
      Nie tylko w Rzeszowie tak jest. Warszawskie szpitale nie są lepsze. 10 nocy spędziłam na krześle. Pielęgniarki rozkrzyczane, awantura o to, ze wyszłam z oddziału ( na obiad) i zostawiłam córkę z jej siedemnastoletnią siostrą. Mnie się wydawało, ze w szpitalu pod opieką personelu medycznego a jednak nie...Pomoc pielęgniarek ograniczała się do podawania leków. Lekarze w większości niegrzeczni, niekomunikatywni. Salki ciasne. Atmosfera niemiła. O łózkach polowych nie ma mowy bo ciasno. Noce i dnie na krzesłach lub pod łóżkiem.
      • tralalumpek Re: Codzienność na pediatrii. Matki śpią po kątac 11.04.13, 07:55
        pozwole sobie napisac: proponuje wykupic prywatne, dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, bedziesz miala lepsza obsluge

Inne wątki na temat:
Pełna wersja