fogohogo Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w domu 19.06.13, 11:37 szkoda że ni pamiętacie takiej posłanki która "uczyła się" w domu; została nawet lekarzem; nazywa się Boba..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emi Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.13, 11:50 wystarczyło że tata jest obcokrajowcem, np Hindusem i już jest to kulturowo uzasadnione. Dzieci obcokrajowców mogą się nazywać jak chcą rodzice. Dziecko mogło także urodzić się poza Polska i tam zostać zarejestrowane, a biorąc pod uwagę zawód mamy, każda opcja jest możliwa. Oryginalne imię nie musi być pośmiewiskiem chyba ze dziewczynka nazywa się Dżesika Gęsińska, ale to jest raczej żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: normalny przynajmniej wychowa córkę a nie gendera! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.13, 11:55 j.w. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sunday Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do IP: *.maxnet.biz 19.06.13, 11:58 junaku napisał(a): > nawet nie wie Pani jak bardzo mozna skrzywdzic swoje dziecko dziwny > m imieniem Imie egzotyczne, bo wyglada na to, ze dziecko ma tate obcokrajowca. Ot i cala "krzywda" Odpowiedz Link Zgłoś
martica dzeicko - wegetarianin od poczecia, buahahaha 19.06.13, 13:31 Litosci, alez to zalosnie pretensjonalne i glupie. A za pare lat sie okaze ze ma anemie, ze sie nie rozwija wlasciwie. Ale grunt, ze to mammuska swoje kompleksy realizuje w dziecku. mmausia uwaza ze szkola jest be nie dlatego ze zle uczy, ale ze zle karmi. Nikt nie kaze kupowac obiadow, mozna cos dziecku przygotowac. odgrzac zawsze mozna w pokoju nauczycielskim, bo mikrofala sie tam znajdzie. Jak mozna tak skrzywdzic wlasne dziecko? Jedna osoba nie jest w stanie nauczyc wszystkiego, chyba ze placi za nauczycieli przychodzacych poza godzinami. Jesli nie, to powinna sie legitymowac co najmniej 3 dyplomami. Jak mozna pozbawic dziecka mozliwosc kontaktu z rowiesnikami - no tak, oni nieczysci sa bo mieso ejdza. Przeciez takie uniemozliwienie socjalizacji dziecka poiwnno byc karane. Skad sie takie pomyslowe kobiety biora? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: juvente Re: dzeicko - wegetarianin od poczecia, buahahaha IP: *.uz.zgora.pl 19.06.13, 13:52 Jeżeli matka jest wegetarianką (czy też weganką) to wątpię żeby używała kuchenki mikrofalowej, przecież żywność w niej podgrzewana jest bardzo niezdrowa. Myślę, że jeśli nie je mięsa od wielu lat (a tak mówi artykuł) to wie, jak prawidłowo ułożyć dietę, aby ani jej ani córce nie brakowało w organizmie jakiś witamin np. Wbrew temu co ludziom się wydaje, MOŻNA żyć bez jedzenia mięsa, co więcej często wegetarianie są znacznie zdrowsi niż ludzie o przeciętnej diecie, która nie wyklucza mięsa. Mam tu jednak na myśli osoby, które oprócz tego, że wyeliminowały ze swojego życia mięso, jedzą w zamian pokarmy, które dostarczają odpowiednie ilości aminokwasów itp. Co do pozbawiania dziecka kontaktu z rówieśnikami to wątpię żebyś przeczytała dokładnie i ze zrozumieniem ten artykuł. Była przecież wyraźna informacja, że córka tej kobiety chodzi na zajęcia dodatkowe do szkoły i ma styczność z innymi dziećmi. PS. Nie idealizuję nauczania w domu, nie opowiadam się po żadnej ze stron. Chciałam tylko zauważyć pewne błędne aspekty Twojego myślenia. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: steak-eater nie powtarzaj glupot niedouczonych lekarzy z PRLu IP: *.tktelekom.pl 19.06.13, 15:54 Diete mozna odpowiednio zbilansowac, nawet weganska. Zreszta wegetarianska zostala juz oficjanie dopuszczona do stosowania u dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: dzeicko - wegetarianin od poczecia, buahahaha 19.06.13, 15:57 martica napisała: > mmausia uwaza ze szkola jes > t be nie dlatego ze zle uczy, ale ze zle karmi. Nikt nie kaze kupowac obiadow, > mozna cos dziecku przygotowac. odgrzac zawsze mozna w pokoju nauczycielskim, bo > mikrofala sie tam znajdzie. zle zrozumialas, nie chodzi o to ze szkola zle karmi JEJ corke, to POZOSTALE dzieci w szkole sa rozwydrzone przez cukier a wiec nie sa odpowiednim towarzystwem dla jej dziecka. A mnie takze uderzylo ze na zdjeciach powyzej matka i corka sa w zasadzie identycznie ubrane, te same kolory, podobne obuwie, no taka wersja "mini me". Dlaczego artykul nie wspomina ze matka z corka tworza bollywood'ski duet taneczny wystepujacy po domach kultury i festynach? I zapewne to jest glowny powod dla ktorego dziecko jest zmuszane do domowej edukacji, na szkole zwyczajnie nie ma czasu. IMO ktos sie powinien powaznie zainteresowac nawiedzona mamusia eksploatujaca wlasne dziecko. Poza tym ona podaje "Radha na lekcjach się nudziła, bo zadania były za łatwe" po czym " Od wychowawczyni dostałyśmy na początku roku szkolnego informacje o tym, co będzie wymagane na egzaminie. Kupiłyśmy podręczniki, takie same, jakie miały wszystkie dzieci w klasie. Okazały się bardzo pomocne, miałam wrażenie, że zostały wręcz stworzone z myślą o domowym nauczaniu." Czyli ze nie dosc ze dziecko uczylo sie tylko materialu do egzaminow to jednak z tych samych podrecznikow co inne dzieci a wiec o co chodzi ze zbyt latwymi zadaniami z matematyki? "Dla dzieci, które uczą się w domu, każda sytuacja jest okazją do nauki. W marcu Radha z mamą pojechały do Włoch. Z podróży dziewczynka przywiozła książkę ze zdjęciami i opisami miejsc, które zwiedzała i najbardziej się jej podobały." pamitakowa ksiazka z podrozy, normalnie padlam z wrazenia jaki impakt na edukacje dziecka mial ten wyjazd Inna ciekawostka, jednym z jej zainteresowan na facebook jest cuddling. Ta kobieta ma cos nie tak z glowa www.narodzinydozycia.pl/index.php/swietaseksualnosc/124.html Odpowiedz Link Zgłoś
loginoftheyear Re: dzeicko - wegetarianin od poczecia, buahahaha 19.06.13, 16:38 zwiedzanie ma duzy impakt na edukacje wiekszy niz jazda palcem po mapie nie wiedzialas? Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: dzeicko - wegetarianin od poczecia, buahahaha 19.06.13, 20:23 loginoftheyear napisał(a): > zwiedzanie ma duzy impakt na edukacje > wiekszy niz jazda palcem po mapie > nie wiedzialas? owszem, podroze ksztalca ale one nie pojechaly tam zwiedzac a dawac wystepy taneczne Odpowiedz Link Zgłoś
ewka2222 Re: dzeicko - wegetarianin od poczecia, buahahaha 19.06.13, 16:56 "Jedna osoba nie jest w stanie uczyć wszystkiego" ??? To co dzieje się w prawie wszystkich szkołach w klasach 1-3??? Tam oprócz religii wszystkich przedmiotów uczy ta sama nauczycielka. Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Re: dzeicko - wegetarianin od poczecia, buahahaha 20.06.13, 08:08 Ma do tego odpowiednie przygotowanie merytoryczne. Oczywiscie w klasach i-III poziom nie jest zbyt wygorowany i wiekszosc ludzi da sobie z nim rade. To, ze dziewczynka zdala egzaminy I klasy przedtawiane jest jako jakis wyczyn a dotyczy poznania literek i liczenia do 100.... Zobaczymy jak mam poradzi sobie z fotosynteza, rozniczkami i potencjalem redukcyjnym :) > wszystkich szkołach w klasach 1-3??? Tam oprócz religii wszystkich przedmiotów > uczy ta sama nauczycielka. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaala Re: dzeicko - wegetarianin od poczecia, buahahaha 20.06.13, 09:06 mój syn skończył 4 klasę w edukacji domowej, średnia 5.0, w większości znajomych z edukacji domowej (z liceum włącznie) powyżej 4. Tylko w wypadku dzieci, które przyszły do edukacji domowej-rok, dwa temu z opóźnieniami ze szkoły gorsze stopnie. I to przy egzaminach z materiału całego roku. Większość dzieci ze szkoły przy takim sprawdzeniu wiedzy, raczej nie dostała by piątek... Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Re: dzeicko - wegetarianin od poczecia, buahahaha 20.06.13, 13:03 Super, że Twoje dziecko ma dobre oceny, i dużą wiedzę. Tyle, że do szkoły chodzi się nie tylko po wiedzę. I w życiu też nie tylko o wiedzę chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaala Re: dzeicko - wegetarianin od poczecia, buahahaha 26.06.13, 19:43 pisze tu o ocenach poniewaz padl zarzut ze dzieci w edukacji domowej nie uzyskaja odpowiedniej wiedzy o innych aspektach pisze w innych miejscach Odpowiedz Link Zgłoś
ona.cyniczna Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w domu 19.06.13, 13:40 Mówcie co chcecie, ale z racji studiów miałam w tym roku praktyki w podstawówce. Celowo wybrałam dużą, publiczną szkołę na przyjaznym blokowisku w półmilionowym mieście, mimo, że pomysł na życie i pracę mam inny. Chciałam po prostu sprawdzić, z czego na pewno chcę zrezygnować:). Byłam przygotowana na równanie do średniej, zabijanie kreatywności itp.... normalka. Ale - nie wdając się w zbędne szczegóły: po kilku dniach postanowiłam, że prędzej nie będę mieć dzieci, niż poślę je do takiej szkoły. Do póki nie będzie mnie stać na społeczną lub jakiś artystyczno-eksperymentalny wymysł, w którym dzieciaka się nie poniża, żadnych dzieci. Tak na marginesie, nauczanie domowe jest genialnym pomysłem, jeśli dziecko należy do innej grupy rówieśniczej, np. na zajęciach dodatkowych. Ten temat poza Polską jest już przemielony, przebadany i realizowany z sukcesami. Byłabym przeszczęśliwa, gdybym mogła uczyć w takich warunkach 2-3 dzieci, za kilka lat chciałabym taką mini-klasę stworzyć. Mam nadzieję, że znajdą się chętni rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
loginoftheyear Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do 19.06.13, 16:39 jak trafisz na moje dzieci i ich dzieci, to sie znajda ;) powodzenia! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosciowka Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do IP: 195.150.70.* 19.06.13, 13:52 junaku, ja mam dziwnie (według polskich standardów, ale imiona jak najbardziej polskie) na imię, tak jak zresztą moje rodzeństwo. Nie dość, że jakoś nie zauważyliśmy, żeby ktoś nam z tego powodu dokuczał w szkole czy na uczelni, to w dodatku uważamy to za plus, bo nikt nas nie zapomina:) Moja siostra pracuje w branży, w której clue sprawy polega na kontaktach i niespotykane imię wręcz jej ułatwia życie. A bohaterka tego reportażu ma pewnie imię powiązane z narodowością ojca/matki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.13, 14:19 Ma imię związane z odpałem mamusi, kytóra też przybrała hinduskie imię. A to, że uczy domowo jej sprawa. Podłożem jest ideologi i ten cukier nieszzcęsny - źródło zła. Dobre - po lodzie widać u dziewczynki zmiany w zachowaniu. Widać w tych wypowiedziach niezły odpał. Ale ma prawo do nauczania domowego i to jej sprawa. Za kilka lat dojdzie do wniosku, że nie daje rady uczyć wszystkiego. Swoją drogą dawno temu miałam do czynienia z dziewczynami, które od pierwszej klasy do matury były w szkole z internatem prowadzonej przez zakonnice. W trakcie nauki kontakt ze światem zewnętrznym był dość mikry, nawet wakacje spędzały na obozach kościelnych. To co te dziewczyny wyprawiały w momencie wyrwania się na studia nawet najbardziej rozrywkowe towarzystwo gorszyło. Zachowywały się szalenie ryzykownie, jakieś szemrane związki z dziwnymi facetami. Jedna z nich sama powiedziała mi, ze o prawdziwym życiu i ludziach wiedzą niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do 19.06.13, 15:24 Gość portalu: ania napisał(a): > To co te dziewczyny wyprawiały w momencie wyrwania się n > a studia nawet najbardziej rozrywkowe towarzystwo gorszyło ja mam taka kuzynke, zawsze do kosciolka, oczko w glowie rodzicow, najlepsza uczennica, skromnie ubrana, wymuskana, chodzac a cnota i przyszlosc narodu i... jak tylko wyjechala na studia tak 10 lat pozniej wciaz nie moze ich skonczyc a w miedzyczasie dorobila sie trojki dzieci kazde z innym facetem Odpowiedz Link Zgłoś
loginoftheyear Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do 19.06.13, 16:41 porownywanie edukacji w domu ze szkola z internatem prowadzona przez zakonnice jest bez sensu Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Szkoda dziecka 19.06.13, 15:56 Szkoda dziecka i tyle. Straszny dziwoląg z niej wyrośnie. Oby kiedykolwiek nauczyła się samodzielnie, bez spódnicy mamy funkcjonować w społeczeństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
loginoftheyear Re: Szkoda dziecka 19.06.13, 16:41 wiadomo przeciez, ze z kazdego czlowieka kiedykolwiek ksztalconego w domu wyrosl dziwolog ;P Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Re: Szkoda dziecka 19.06.13, 19:18 Nie wiem, czy z każdego, ale parę rzeczy w tym artykule jest naprawdę niepokojących: "Radha na lekcjach się nudziła, bo zadania były za łatwe, a na przerwach płakała. - Pani wychodziła z klasy, hałas i huk były ogromne. To ją stresowało, spotkała się też z agresją ze strony jednej z koleżanek" Jak to dziecko ma się nauczyć samo walczyć o swoje, skoro bez pani zaczyna płakać, a w przypadku zetknięcia z czynnikiem stresogennym matka, zamiast nauczyć dziecko radzić sobie ze stresem, jedynie eliminuje jego źródło (w tym przypadku zabierając dziecko ze szkoły"? "Staramy się jeść ekologiczną żywność, nie jemy słodyczy słodzonych cukrem, tylko miodem, stewią lub ksylitolem, cukrem uzyskiwanym z brzozy." Spoko, ja też uważam, że należy jeść zdrowo, popieram także wyeliminowanie z diety mięsa. Ale w opisanym przypadku dziecko uczone jest, że tylko to, co daje mama, jest bezpieczne do zjedzenia. Bo przecież w innym pozywieniu może być chemia, albo cukier. Brrr. Mam nadzieję, że jako dorosły człowiek ta dziewczynka nie będzie się bała jedzenia, którego procesu przygotowania nie będzie mogła nadzorować. "W zeszłym tygodniu Radha przez dwa dni zadawała egzaminy w szkole przed komisją, ale w obecności mamy." Czyżby istniała obawa, że bez mamy zsika się ze strachu w tym strasznym, obcym świecie? Moim zdaniem matka tej dziewczynki realizuje jakiś swój projekt, i na pewno daje jej to dużo samozadowolenia i bardzo ją dowartościowuje. Szkoda tylko, że ona nie widzi, z jak bardzo egoistycznych pobudek działa. Bo tak naprawdę to nie wiedza, dyplomy i fakultety, ale zdrowe relacje społeczne (których nawiązanie skutecznie jej uniemożliwia) zaważą na tym, czy jej córka będzie kiedyś szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc82 Re: Szkoda dziecka 20.06.13, 09:09 Pominąłeś jeszcze jedno ciekawe stwierdzenie: Choć owszem, zdarza się, że czasem zjemy np. loda. Ale wtedy natychmiast widzę różnicę w zachowaniu córki. Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Re: Szkoda dziecka 20.06.13, 13:06 Tak, też zwróciłam na to uwagę i pomyślałam, że ta mama wysnuwa wnioski godne "amerykańskich naukowców"... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Re: Szkoda dziecka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 23.06.13, 10:09 Na poczatku moje myślenie było "prospołeczne" i kolektywistyczne,jak u Makarenki.Ale,gdy miałam małe dzieci myślałam identycznie jak ta matka.Wciąż patologia się panoszyła,dziecko wstydziło się przyznać,że ma wykręcane ręce czy uszy,bo chciało miec kolegów. Do diabła z tym kolektywizmem! Przyjdzie czas,że będzie chiała mieć rówieśników wokół,to się zajmą tym problemem.A na razie jest im dobrze tak,jak jest. Ludzie,chcemy dla dzieci jaknajlepiej,tak?To po co je mamy dawać przypadkowym ludziom pod opiekę,żeby od nich wysłuchiwać,jak mają cudze potrzeby zaspokajać? Przyznajmy kobiecie rację i niech pociągnie innych za sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do 19.06.13, 16:20 to dziecko wcale nie ma ojca Hindusa, i juz nie po raz pierwszy gosci na lamach gazetowego portalu rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/5,34962,11942699,Nie_tylko_krakowiak__Przedszkolaki_wola_Waka_Waka_.html?i=6 Odpowiedz Link Zgłoś
ewka2222 Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do 19.06.13, 16:52 Najbardziej można skrzywdzić dziecko ucząc je by "kpiło, drwiło, i wyśmiewało" inne dziecko np. z powodu nieznanego mu imienia. A może mała ma ojca hindusa? Albo słowo oznaczające to imię znaczy coś naprawdę pięknego?? Odpowiedz Link Zgłoś
foamcleane Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do 19.06.13, 18:19 To, co jest opisane jako edukacja Radhy to jakiś banał. Książka o Włoszech i zwykłe podręczniki? To jest bylejakość. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaala Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w domu 19.06.13, 22:42 1. W samej szkole w Krzyżówkach, gdzie zapisany jest mój syn (ma tam egzaminy i warsztaty) jest około 6 rodzin edukujących domowo z Podkarpacia.... 2. Socjalizacja? Temat zawsze podnoszony. Długo by pisac. W największym skrócie: harcerstwo, treningi sportowe, koło w domach kultury, ale przede wszystkim koledzy z okolicy. Proponuje przybyć na spotkanie, gdzie są takie dzieci i poobserwować. Pierwsze co się rzuca w oczy to, że o wiele lepiej współpracują, często z dziećmi w innym wieku. 3. Nauka: dwukrotnie mniej czasu niż poświęcał jej w szkole z dużo lepszymi efektami. Dzieci nie wszystkie zdają genialnie, ale trafiają do edukacji domowej często z wielkimi zaległościami( w większości robią o wiele większe postępy niż w szkole) Jeżeli ktoś jest zainteresowany poważniej prosze pisać: mamaala@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taa Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.06.13, 08:15 Na zajęciach dodatkowych prawdziwy kontakt z dziećmi jest niemal zerowy - bo niby JAK ta dziewczynka (o koszmarnych imionach) ma się bratać z rówieśnikami na nauce gry na pianinie (pewnie jest sama z nauczycielką) czy na tańcach (przychodzi, przebiera się, tńczy, przebiera się, wychodzi). Moje dzieci chodzą na mnóstwo zajęć i żadnych głebszych znajomości tam nie nawiązały, bo to fizycznie niemożliwe - trzeba by zostac po zajęciach. Wątpię też czy nawiązuje kontakty "na podwórku", pewnie matka jej tam nie puszcza, a jeśli nawet to taki nie jedzący mięsa, cukru odmieniec o paskudnym imieniu zapewne po dziesięciu minutach wraca z płaczem... Teoretycznie i z punktu widzenia tej pani wszystko jest cacy. Niestety, w pewnym momencie jej kompetencje się skończą i mała trafi do szkoły - i to będzie dla niej hardkor, z którego się nie otrząśnie do śmierci... Odpowiedz Link Zgłoś
mamaala Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do 20.06.13, 09:07 zgadzam sie, duże lepsze jest na przykład harcerstwo Odpowiedz Link Zgłoś
gosc82 Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do 20.06.13, 09:31 ZHN czy ZHP? :) Odpowiedz Link Zgłoś
mamaala Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do 20.06.13, 10:47 W naszym wypadku ZHN (choć ideologicznie nie do końca nam odpowiada) ponieważ w dużo większym stopniu uczy samodzielności (np. na obozach budują sami nawet łóżka), zbiórki to nie "spiewy" a zabawy grupowe, np. gry terenowe, gdzie liczy się współpraca grupy, nauka rozpalania ogniska, radzenia sobie w trudnym terenie itd. a w drużynach ZHP (mówie tu o naszej miejscowości) dzieci są prowadzone "za rączkę". Myślę (i obserwuje to), że takie harcerstwo tworzy prawdziwe więzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jael53 Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do 20.06.13, 11:05 Gość portalu: taa napisał(a): > Na zajęciach dodatkowych prawdziwy kontakt z dziećmi jest niemal zerowy - bo ni > by JAK ta dziewczynka (o koszmarnych imionach) ma się bratać z rówieśnikami na > nauce gry na pianinie (pewnie jest sama z nauczycielką) czy na tańcach (przycho > dzi, przebiera się, tńczy, przebiera się, wychodzi). Moje dzieci chodzą na mnós > two zajęć i żadnych głebszych znajomości tam nie nawiązały, bo to fizycznie nie > możliwe - trzeba by zostac po zajęciach. To bardzo dziwne; bo kontakty, które trwają najdłużej, nawiązałam na takich właśnie zajęciach. Ze szkoły średniej pamiętam zaledwie kilka osób - i też dlatego, że z nimi akurat spotykałam się na tych innych zajęciach. Wątpię też czy nawiązuje kontakty "na > podwórku", pewnie matka jej tam nie puszcza, a jeśli nawet to taki nie jedzący > mięsa, cukru odmieniec o paskudnym imieniu zapewne po dziesięciu minutach wraca > z płaczem... No i to bardzo rzetelnie tłumaczy jakość tych kontaktów. Naprawdę, jest czego żałować, że nie ma okazji regularnie dowiadywać się, że jest "odmieńcem o paskudnym imieniu". Nie-odmieńcami za to są te wszystkie otipsowane panieneczki, bardzo nieraz małoletnie, okupujące McD. i galerie handlowe. Nie tak znowu dawno rodzice zwracali baczną uwagę, z kim dziecko przestaje; grupa nie była fetyszem. > Teoretycznie i z punktu widzenia tej pani wszystko jest cacy. Niestety, w pewny > m momencie jej kompetencje się skończą i mała trafi do szkoły - i to będzie dla > niej hardkor, z którego się nie otrząśnie do śmierci... Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do 20.06.13, 09:50 junaku napisał(a): > wczy ktos może mi wyjasnić na jakiej po > dstawie zarejestrowano w urzędzie dziecko o takim imieniu? A skąd wiesz, gdzie się dziewczynka urodziła, kto jest jej ojcem i gdzie została zarejestrowana? Może jej ojcem jest Hindus i urodziła się w Indiach? Oraz co cię to obchodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
antidotumm Jestem przeciw!!! 20.06.13, 12:27 Wszystkie moje piękne wspomnienia z dzieciństwa związane są z przyjaciółmi ze szkoły, te wspomnienia są bezcenne. Od chwili pójscia do szkoły zaczęło się MOJE życie: mój własny świat i kształtowanie osobowości. Odpępowienie. Szkole przyjaźnie dotrwały do dzisiaj - jedna z najlepszych przyjaciółek to ta, z którą usiadłam w ławce pierwszego dnia pierwszej klasy. Uważam, że 'home schooling" to - powiem brutalnie - zabranie komuś możliwości kształtowania siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meridien Re: Jestem przeciw!!! IP: *.dynamic.mm.pl 24.09.13, 21:32 Ja też mam takie wspomnienia. Tylko, że takiej szkoły już nie ma. Jest za to uczenie pod kretyńskie testy, które niczemu nie służą, bo zostały wymyślone przez nie mających o niczym pojęcia urzędasów. Odpowiedz Link Zgłoś
basiulek5 Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w domu 20.06.13, 20:14 Gdy to czytam,cieszę się,że nie pracuję w takiej poradni,bo ilekroć mam do czynienia z niedojrzałymi rodzicami ,wymagam,by najpierw sami zaadaptowali się w środowisku ,pozałatwiali swoje urazy i jeżeli chcą być dostrzegani przez media,niech się o to postarają zanim urodzą dziecko.Nikt normalny nie ma potrzeby kreować się jego kosztem. Miejmy nadzieję,że poradnia,która wyraziła zgodę na odizolowanie dziewczynki od grupy,zrobiła wyczerpującą diagnozę motywacji matki i że nie będzie to potencjalna pacjentka poradni zdrowia psychicznego z agorafobią. Bo "Do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska"/takie motto umieścił na swojej stronie pewien terapeuta rodziny/. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: odjqd0q Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.06.13, 11:25 basiulek5 napisała: Bo "Do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska"/takie motto umieścił na > swojej stronie pewien terapeuta rodziny/. ============= tylko nie szkoła z głupim nauczaniem , bo wychowa gender Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.06.13, 20:28 Nic nie jest OK poza niechybnym zyskiem psychiatrów.Ale co mi tam,zacznie się tworzyć "anty-moda"wobec tych odmieńców i to wreszcie może uzdrowi ludzi,bo się zaczną zbierać w grupy. Odpowiedz Link Zgłoś
ania.108 Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w domu 22.06.13, 11:01 Jest na szczescie o wiele wiecej madrych rodzicow :) wpolityce.pl/wydarzenia/56405-sposob-na-reformy-men-rodzice-zabieraja-dzieci-ze-szkoly-edukacja-domowa-obejmie-od-wrzesnia-2-tysiace-uczniow Odpowiedz Link Zgłoś
peppers01 Nie popieram 30.07.13, 10:00 Jestem przeciwny promowanemu ostatnio systemowi 'domowej edukacji' dzieci i mlodziezy. Moim skromnym zdaniem upowszechnienie tego typu edukacji bedzie mialo w przyszlosci dotkliwe dla nas konsekwencje. Zdaje sobie sprawe, za szkola jako taka w obecnej formie pelna jest roznego rodzaju wad a czasem nawet patologii. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie aby ta szkole reformowac. Coraz wiecej wplywowych osob woli jednak pojsc na tak zwana latwizne. Wychodza oni z zalozenia, ze skoro szkola jest zla, stresogenna itp to nalezy zabrac dzieci ze szkol i oddac je pod opieke rodzicow. Niestety (moim skromnym zdaniem) ze szkoda dla tych dzieci. A w dluzszej perspektywie i dla nas jako spoleczenstwa. Nauka wymaga czasu i cierpliwosci. Tak ze strony ucznia jak i nauczyciela. Ciekawe, czy statystyczny rodzic w dzisiejszych czasach jest w stanie poswiecic swojemu dziecku przynajmniej 5-6 godzin dziennie na nauke. Wlasnie tyle czasu potrzeba aby edukacja przyniosla jakis wymierny efekt. Jesli ktorys rodzic twierdzi, ze jest inaczej oszukuje sam siebie i robi krzywde swojemu dziecku. Jesli dziecko spedzi mniej czasu na nauce istnieje bardzo duze, graniczace z pewnoscia, prawdopodobienstwo, ze jego edukacja bedzie bardzo powierzchowna. Nauka to tez (jesli nie przedewszystkim) odkrywanie swoich wad i ograniczen. W tradycyjnej szkole uczniowie dostaja czesto zle oceny. Wielu rodzicow jest z tego powodu niezadowolonych. Uwazaja oni, ze dzieci sa krzywdzone, ze zle oceny dzialaja na nie stresogennie. Ja jednak uwazam, ze zle oceny sa potrzebne i spelniaja bardzo wazna role wychowawcza. Pokazuja dziecku, ze ma ono pewne ograniczenia, ze powinno pracowac nad soba i swoja wiedza. Dziecko musi miec okazje aby sie tego nauczyc! Jesli nikt nie da mu takiej szansy istnieje duze prawdopodobienstwo, ze wyrosnie na zadufanego w sobie frustrata, ktory z najdrobniejszej wlasnej porazki bedzie robil wielka katastrofe. Co zas najwazniejsze szkola zapewnia dzieciom i mlodziezy kontakt z rowiesnikami, czesto z roznych srodowisk, czesto o zroznicowanym statusie socjo-ekonomicznym. Dzieki temu dzieci moga poznac sie nawzajem, zrozumiec otaczajacy nas swiat. Przezyc pierwsze milosne sukcesy i porazki. Zrozumiec znaczenie slowa przyjazn,lojalnosc, zdrada. Dostrzec, ze sa wsrod nich osoby o roznych pogladach, roznych zdolnosciach jak rowniez i wadach. Inni ale nie gorsi. Czasem nawet pod pewnymi wzgledami lepsi. Tej roli szkoly nie zastapi zadna, nawet najlepsza z najlepszych domowa edukacja. Nigdzie indziej niz w szkole dziecko nie bedzie mialo szansy poznac tak wielu rowiesnikow z tak wielu roznych srodowisk. Zaden rodzic nie bedzie tego w stanie dziecku zapewnic. Nawet jesli dany rodzic zapisze dziecko do jakiegos klubu, czy bedzie organizowal spotkania z dziecmi swoich znajomych nigdy nie zastapi to znajomosci ze szkoly. Tym bardziej, ze 'towarzystwo' dobrane przez rodzica bedzie najprawdopodobniej bardzo jednorodne. A dziecko musi miec doczynienia z roznorodnoscia aby nauczyc sie prawidlowego i szczesliwego funkcjonowania w spoleczenstwie. Problem ten wydaje sie byc bardzo istotny rowniez z powodu znacznego (i niestety coraz wiekszego) zamkniecia naszego spoleczenstwa. My, Polacy coraz rzadziej kontaktujemy sie ze soba. Coraz rzadziej wychodzimy poza nasze wlasne srodowisko. Coraz powszechniejszy wsrod ludzi zamoznych staje sie poglad, ze wszyscy, ktorzy sa choc troche biedniejsi to cholota i nieudacznicy. Z kolei coraz wiecej ludzi srednio zamoznych uwaza, ze wszyscy ktorzy sa choc troche bogatsi od nich to z pewnoscia k... lub zlodzieje. Dzieci wychowane i zamkniete we wlasnych srodowiskach beda, swiadomie lub nie, powielac wlasnie takie negatywne stereotypy wyniesione z wlasnych domow. Coraz trudniej bedzie im nawiazac kontakt z rowiesnikami wywodzacymi sie z innego srodowiska. Coraz trudniej bedzie o wzajemne zrozumienie i tolerancje. Ze szkoda dla nas wszystkich. Niestety proces ten trwa juz obecnie i przybiera na sile. Tylko ktos kto bardzo nie chce tego dostrzec milczy i udaje ze nic zlego sie nie dzieje. Ale to juz jest temat na calkiem oddzielny watek.... Jesli 'domowa edukacja' stanie sie powszechna to jestem prawie pewien, za kilkanascie lat bedziemy mieli zdecydowanie wiekszy odsetek zadufanych w sobie, przekonanych o wlasnej doskonalosci, nietolerancyjnych frustratow, ktorzy nie beda rozumieli (w szerokim tego slowa znaczeniu) otaczajacego nas swiata. Obysmy jednak zdazyli sie w pore opamietac i zamiast dawac coraz wieksze uprawnienia (czesto zupelnie nienadajacym sie do roli 'edukatorow') rodzicom zastanowili sie wspolnie jak zreformowac polska szkole tak aby i wilk byl syty i owca cala. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rodżer Re: Nie posyła córki do szkoły. Uczy ją sama w do IP: *.zory.vectranet.pl 04.08.13, 12:12 Moje imię to Rodżer i cieszę się z takiego imienia, nie chciałbym mieć zwykłego przeciętnego. Jestem z tego dumny. Nikt mi z tego powodu nie dokuczał. Odpowiedz Link Zgłoś