ex_lowca
23.06.13, 20:36
Właśnie wróciłem z ceremonii otwarcia Ogrodów Bernardyńskich i nie wiem, co mam napisać.
Cisną mi się na usta różne słowa: złodziejstwo, kant, afera, przekręt itp.
Moim zdaniem ten żenujący marnością skwerek nie mógł kosztować więcej niż kilkaset tysięcy, a ile Kościół dostał na to wiekopomne dzieło?
Z resztę pojedźcie sami oglądnąć ten biedny skwerek, bo ogrodem tego dziadostwa nazwać nie można. Ogrodami w liczbie mnogiej i stylu włoskim może to coś określić wyłącznie osobnik pokroju red. Urbana lub inny minister od propagandy.
Naprawdę nie rozumiem kim trzeba być, jakie zasady moralne wyznawać, by ludziom uprawiającym taką hipokryzję pozwolić się prowadzić dokądkolwiek, nie mówiąc o Bogu. Chyba, że mamy zupełnie różne definicje tego, ostatniego.