Nauka policzkowania

17.07.14, 23:18
W. Reszczyński, "Nauka policzkowania", Nasz Dziennik, 17 lipca.
"Po incydencie, do jakiego doszło w saloniku Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdzie Janusz Korwin-Mikke spoliczkował Michała Boniego, pojawiło się nadspodziewanie dużo ciekawych komentarzy. Sprawa ta jest także interesująca od strony prawnej.
(...)
Korwin-Mikke, skoro cofnął nas do czasów, w których poróżnieni mężczyźni załatwiali sprawy honorowo, czyli najczęściej poprzez pojedynek, nie zapoznał się jednak z „Polskim kodeksem honorowym” Władysława Boziewicza. Jest tam bowiem napisane, że do zniewagi czynnej wystarcza tylko sam zamiar znieważenia. Wystarczyłyby zatem słowa adresowane do Michała Boniego: „Niech się pan uważa za spoliczkowanego”. Jak pisze Boziewicz: „Takie słowa należy traktować jako obrazę ciężką, tak jak gdyby faktycznie spoliczkowanie nastąpiło”. Paragraf 13 wspomnianego kodeksu wręcz stanowi, że „większa lub mniejsza siła uderzenia nie ma znaczenia przy ocenianiu stopnia obrazy lub w razie obopólnej czynnej zniewagi na przyznanie praw obrażonego”.
No tak, ale wolał jak parobek dać w mordę - na odlew. Po 20 latach, zresztą! Boziewicz au rebours! ;-))
Pełna wersja