lech.junosza
01.09.14, 15:37
Agentem Kremla zostaje się obecnie u nas łatwiej niż politykiem, blogerem, akwizytorem czy bezrobotnym. Wystarczy napisać lub powiedzieć coś neutralnego, a nie daj Boże pozytywnego o Rosji, Putinie czy kimś putinolubnym i z miejsca dostaje się nominację.
Agentem Kremla zostaje się również wybrzydzając na Ukrainę, a zwłaszcza na obecne ukraińskie władze.
Najbardziej znani agenci Kremla to ks. Isakowicz-Zalewski, Wojciech Smarzowski (przymierza się do nakręcenia filmu o rzezi wołyńskiej!) czy Janusz Józefowicz , nie dość, że żona ma na imię Natasza to to zamierza wystawić w Petersburgu „Romea i Julię” – prawdopodobnie chodzi tu o zohydzenie ukraińskiej męczennicy Julii Tymoszenko!