wislocki12
17.09.17, 21:10
"Personelowi nie mówiono nic. Personel stawiało się przed faktem – mówi położna Agata Rejman o pierwszej aborcji, której asystowała w rzeszowskim szpitalu Pro-Familia. Personel traktowało się jak kogoś, kto po prostu musi stanąć do tego zadania, musi asystować i pomóc lekarzowi. Jeżeli personel wyrażał swoje zdanie, zwłaszcza jeżeli było to zdanie przeciwne aborcji, to personel stawał się wrogiem – podkreśla Agata Rejman.
(...)
Przy trzecim uśmiercaniu dziecka położna nie mogła już milczeć.
– Ta trzecia aborcja to już było za dużo dla mojego systemu odporności psychicznej, robiłam wszystko jak z automatu, ale koleżanka twierdzi, że według niej po narodzinach to dzieciątko oddychało."
Myślę, że ta pierwsza aborcja powinna wystarczyć... :-((
Artykuł opublikowany na stronie: www.naszdziennik.pl/polska-kraj/189251,widzialam-jak-zabija-sie-chore-dzieci.html