"Chodzi o to, żeby w ogóle przeżyć..."

21.01.18, 22:58
"Super Wywiad z Karoliną Borowiec, przewodniczką i tłumaczką języka węgierskiego.
(...)
- Węgrzy nie boją się, że Orbán pcha ich ku Rosji, że wojuje z Unią Europejską?
- Sama nie wiem… Oni nie wybiegają w przyszłość, śmieją się, że chodzi o to, żeby w ogóle przeżyć. Są małym narodem, dużo bardziej ostrożnym niż Polacy, nie takim bojowym. My chwytamy za szablę, a dopiero potem myślimy. U Węgrów ten instynkt samozachowawczy jest dużo bardziej rozwinięty. Protestów przeciwko władzy, wystąpień publicznych, jest znacznie mniej niż w Polsce.
- Niższy jest też chyba poziom życia?
- Węgrzy mniej zarabiają, a żywność mają droższą. Za Orbána pogłębiła się przepaść między bogatymi a biednymi, kurczy się klasa średnia. Węgry to zamożny, europejski Budapeszt i cała reszta, czyli zaniedbane peryferie. Nawet w drugim największym mieście, Debreczynie, widać biedę, która w Polsce nie jest aż tak wyraźna."

supernowosci24.pl/bratankowie-sie-nie-buntuja/
    • chris1970 Re: "Chodzi o to, żeby w ogóle przeżyć..." 23.01.18, 14:55
      Czytałem ten artykuł z zaciekawieniem. Pani tłumaczka miała kilka celnych spostrzeżeń, które są podobne do moich, choć obserwacje pani pewnie są bardziej rozległe, ja mogę opierać się na kilku wizytach na Węgrzech. Węgry z lat jeszcze początku 90tych to kraj, który widziałem jako bardziej rozwinięty niż Polska. Taka namiastka zachodu. W ciągu tych prawie 20 lat Polska zrobiła duży postęp i wg nie tylko mnie, ale też kilku znajomych, Polska przegoniła Węgry. Nie umiem powiedzieć nic na temat czasów przed samym Orbanem i jak porównać do stanu obecnego. Ogólnie żywność jest droższa, widać różnicę w cenach tych samych produktów tych samych koncernów. Niby to jasne, że mały kraj musi mieć większe stałe koszty do utrzymania infrastruktury niż większe, ale jednak miałem wrażenie, że jednak Węgrzy są bardziej 'dojeni'. W Polsce widać wykorzystanie funduszy unijnych na każdym kroku, na Węgrzech już nie tak bardzo. Debreczyna nie znam, ale takim przykładem upadku i podnoszenia się jak u nas Górny Śląsk to Miszkolc. Spadek liczby ludności miasta jest zauważalny. Może w oczach Polaka zawsze może własny ogonek wyglądać atrakcyjniej, ale znajoma Ukrainka w lecie tego roku była na Węgrzech i przejeżdżała do Polski przez Słowację. Stwierdziła, że na tle tych krajów Polska wygląda najlepiej. Różnicę dało się odczuć po wjeździe do Barwinka. Kobiece oko wychwyciło w pierwszej chwili gospodarstwa domowe i jak są utrzymane domy wzdłuż trasy.
      • wislocki12 Stracić odzyskany teremn... 23.01.18, 20:12
        "Węgry z lat jeszcze początku 90tych to kraj, który widziałem jako bardziej rozwinięty niż Polska. Taka namiastka zachodu. W ciągu tych prawie 20 lat Polska zrobiła duży postęp i wg nie tylko mnie, ale też kilku znajomych, Polska przegoniła Węgry."
        Też tak myślę, ale odnoszę wam wrażenie, że staramy się stracić odzyskany teren... ;-((
Pełna wersja