wislocki12
21.01.18, 22:58
"Super Wywiad z Karoliną Borowiec, przewodniczką i tłumaczką języka węgierskiego.
(...)
- Węgrzy nie boją się, że Orbán pcha ich ku Rosji, że wojuje z Unią Europejską?
- Sama nie wiem… Oni nie wybiegają w przyszłość, śmieją się, że chodzi o to, żeby w ogóle przeżyć. Są małym narodem, dużo bardziej ostrożnym niż Polacy, nie takim bojowym. My chwytamy za szablę, a dopiero potem myślimy. U Węgrów ten instynkt samozachowawczy jest dużo bardziej rozwinięty. Protestów przeciwko władzy, wystąpień publicznych, jest znacznie mniej niż w Polsce.
- Niższy jest też chyba poziom życia?
- Węgrzy mniej zarabiają, a żywność mają droższą. Za Orbána pogłębiła się przepaść między bogatymi a biednymi, kurczy się klasa średnia. Węgry to zamożny, europejski Budapeszt i cała reszta, czyli zaniedbane peryferie. Nawet w drugim największym mieście, Debreczynie, widać biedę, która w Polsce nie jest aż tak wyraźna."
supernowosci24.pl/bratankowie-sie-nie-buntuja/