Dodaj do ulubionych

osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 09:00
Osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu rozpoczęło się w czasach Kazimierza
Wielkiego (może nawet wcześniej ?).
Śladem po tym wielowiekowym procesie są głównie nazwiska, pozostały również
niemieckie terminy i pojęcia, używane w rzemiośle i handlu.
Może podyskutujemy na ten temat - na pewno w prawie każdej miejscowości
pozostały jakieś ślady ?

Obserwuj wątek
          • piotrzr Re: to dopiero początek wątku 02.06.05, 09:18
            Zgodnie z sugestiami "wspólforumnowiczow" i niewątpliwym sukcesem dyskusji w
            Grekokatolikach.... /głownie dzięki niezapomnianemu Darkowi-Gościowi ze
            Śląska i Radkowi z Warszawy - który uratował gasnącą dyskusję gdzieś po 100
            postcie w 2003 roku :))))/ - proponuje nowy temat.
            I nie będzie to bynajmniej o II wojnie, holocauscie - albo nie tylko o tym.

            Osadnictwo niemieckie na naszych terenach przebiedało w kilku fazach - z
            pewnością początek to średniowiecze. Nie bez żwiązku z tym było powszechne
            lokowanie wsi i miast na "prawie niemieckim" "prawie magdebyrskim". Na czym
            to prawo polegało to niestety nie wiem :)) Proszę o głosy !!!!
            Ale jak zapewne wiecie tamci osadnicy "rozpuścili" się polskim żywiole - tak
            jak w przypadku Rusinów jednak sila polskości dała o sobie znać.
            Pamiątką po tamtym okresie są nazwy wielu wsi i misateczek np Łańcut,Rzeszów,
            Markowa. Jednak o wiele silniejszy slad na naszym terenie /okolice
            Mielca,Leżajska,łańcuta, Sanoka, Ustrzyk Dolnych /jak i na terenach dzisiaj
            będących po stronie ukraińskiej/- pozostawiło osadnictwo niemiecko-
            austriackie doby zaborów - i o tym proponuję porozmawiać :)
            Ale równocześnie nie "gaśmy ducha" na Grekokatolikach - proszeee :)))

            Acha - trzymamy się wątku zaczętego przez Jana
            Pozdrawiam
      • piotrzr Re: osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu 02.06.05, 09:34
        Dwa lata temu na "Grekokatolikach..." padł taki ciekawy głos
        "... w okolicach Rzeszowa istniała równiez bardzo silna kolonizacja
        niemiecka. Niemcy osiedlali sie tu od połowy XIV wieku i przybywali przez śląsk
        i Małopolskę. Mieszkali w dość zwartych nieraz skupiskach. Tereny, na przykład,
        ziemi sanockiej i przemyskiej leżały wzdłuż ważnej drogi handlowej Śląsk-Kraków-
        Lwów-Morze Czarne, co przyczynilo się do atrakcyjności tych terenów. Jedna z
        wiekszych etnicznych wysp niemieckich powstała za panowania Ludwika
        Węgierskiego. Obejmowała ona Łańcut i 9 wsi na południe od miasta. Utrzymała
        odrębność etniczną az po wiek XVI i dopiero wówczas zaczęła sie polonizować.
        Ale np. Markowa utrzymała niemieckość do XVIII wieku. Wsie te zasiedlone były
        przez Niemców pochodzących z Saksoni. Były to: miasto Łańcut (Landshut), oraz
        wsie Handzlówka (Langenau), Albigowa (Helwigesau), Markowa (Markenhof), Nowa
        Wieś (Neudorf), Sonina (Schonewald). wówczas tez powstały w ziemi sanockiej
        wsie etnicznie niemieckie: Haczów (Hanshoff lub Hatshoff), Harta (Hart),
        Kombornia (Kaltborn), Nowotaniec (Lobetanz), Kielnarowa, Rymanów, Zembertowa
        Wola, Rytarowce, Tyczyn, Hermanowa. Wsie te szybko uległy polonizacji. O tym,
        ze w wioskach tych istnieje ciągłość osadnicza od XIV wieku świadczą zachowane
        po dziś dzień niemieckie nazwiska oczywiście w polskiej wersji wśród
        mieszkańców Albigowej czy Markowej np. Trojnar czyli Treuner, Inglot czyli
        Engelhardt czy Cwynar czyli Zwirner."

        Dysponują internetową ksiązką/on line na temat osadnictwa niemieckiego w
        okolicach Markowej - niestety tłumaczenie jej jest totalnie dyletanckie.
        Będę z niej jednak tu korzystał :))
        Na dzisiaj to tyle gonie do roboty
        Pozdrawiam
          • piotrzr Frysztak 02.06.05, 15:18
            egri napisał:

            > Z tego co wiem to Niemcy zalozyli Frysztak kolo Strzyzowa zwal sie "Frie-
            stadt"
            >

            www.frysztak.pl/index.php?mgid=3
            Nazwa Frysztaka
            Według dokumentu z 1277 roku mieszkańcy miasteczka byli uwolnieni od danin i
            robót, od stróży, narąbu, powozu, oddawania krowy, owcy i szynki, oprócz wypraw
            wojennych. Do budowania lub naprawiania zamków nie musieli być zmuszani.
            Uwalnia również od sądów urzędników królewskich, a zezwala na odprawianie sądów
            przez opata cystersów, do których miasteczko należało. Dla tych wolności
            otrzymała miejscowość miano wolnego miasta "Freistadt" (pisane w
            dokumentach "Freinstadt" lub "Frysztat") z czego spolszczona została do
            nazwy "Frysztak". Niemieckie brzmienie nazwy miasta ma swoje uzasadnienie, otóż
            ubytki ludności, spowodowane najazdami Tatarów uzupełnione zostały osadnikami
            niemieckimi. Najwięcej przybyło ich za panowania Kazimierza Wielkiego.

        • upowiec a propos polonizacji 02.06.05, 13:55
          Na wschód od Rzeszowa, na pograniczu ziemi przemyskiej i sanockiej, w rejonie
          Birczy był to raczej proces ruthenizacji (nazywam tak ten proces dlatego, że
          nie mogę znaleźć odpowiedniejszego - może rusinizacja ? - termin ukrainizacja
          to dopiero II połowa XIX wieku).
          Już w połowie XVIII wieku w unickich księgach parafialnych w naszej gminie
          występują nazwiska takie jak: Nachman, Hartman, Hiczman, Hutman, Ochman, Hess,
          Szmyd, Bernhardt czy Nachtigal.
        • Gość: Elżbieta Re: osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu IP: *.adsl.inetia.pl 11.04.13, 17:52
          Dziękuję za podjęcie takiego wątku. Od kilku dni poszukuję informacji na temat pochodzenia moich przodków o nazwisku KUNYSZ. Z tego co zauważyłam, większość Kunyszów mieszkała w rejonie Rzeszowa. Świadczą też o tym, tacy mieszkańcy jak Walenty Kunysz, Antoni Kunysz.
          Dopiero po przeczytaniu o osadnictwie niemieckim i o innych nazwiskach , które pan wymienia m.in. Trojnar czy Inglot skojarzyłam, że moi przodkowie mogli przybyć na te ziemie właśnie w okresie Kazimierza Wielkiego. Wiem, że są jakieś koligacje Kunysz-Trojnar czy Kunysz-Inglot. Kiedyś ktoś mi powiedział, iż to nazwisko to węgierskie lub austriackie, a może jednak niemieckie ?
    • upowiec prawo niemieckie inaczej magdeburskie 02.06.05, 14:02
      "Prawo magdeburskie (prawo niemieckie) (łac. ius municipale magdeburgense) -
      prawo miejskie wzorowane na prawie miasta Magdeburga. Na ziemie polskie
      przyniesione zostało przez niemieckich zasadźców. Z czasem wykształciły się
      lokalne odmiany takie jak prawo poznańskie, prawo średzkie, prawo chełmińskie.
      Na prawie magdeburskim lokowano głównie miasta Śląska (Złotoryja, Lwówek
      Śląski) oraz inne, znaczące miasta w pozostałej części kraju (Poznań). Pierwsze
      lokacje miejskie dokonały się na Śląsku w pierwszym czterdziestoleciu XIII
      wieku, czyli za panowania Henryka Brodatego.

      Zwykle przy lokalizacji wytyczono rynek i w miarę regularną sieć ulic
      przecinających się pod kątem prostym. Olbrzymia większość lokacji miast na
      prawie niemieckim odbywała się na obszarze lub w pobliżu już istniejących miast
      wczesnośredniowiecznych. Lokalizacja była więc nie tyle założeniem nowego
      miasta co nowym etapem w życiu miasta które już dawno istniało.

      Organizował miasto zasadźca - który organizował na podstawie umowy z panem
      feudalnym werbunek osadników i który dostawał od księcia przywilej lokacyjny.
      Książę określał w nim prawa i obowiązki zasadźcy oraz pozostałych mieszkańców,
      i zwykle potem zostawał sołtysem lub wójtem. Wójt z fachowymi mierniczymi
      wytyczał plan przyszłego miasta. Zmiany w regularnym kształcie ulic wynikały z
      wcześniejszej zabudowy np. z położenia murowanych kościołów.

      Całą powierzchnię miasta dzielono na działki budowlane w kształcie prostokąta.
      Do rynku przylegały krótszym bokiem. Dlatego niektóre kamieniczki przy rynku są
      bardzo wąskie i mają tylko dwa okna na każdym piętrze. Właściciel dwóch
      sąsiednich działek mógł wybudować dom z szerokim czterookiennym frontem.
      Większe miasta obwiedziono murami które wzmacniano za pomocą baszt. Zabudowa
      była ciasna, uliczki wąskie i błotniste. Na środku rynku stał ratusz i
      sukiennice mieszczące kramy. Domy murowane w rynku należały do patrycjatu, pod
      murami fortyfikacji gniezdziła się biedota. Boczne uliczki zajmowali
      rzemieślnicy na ogół tej samej specjalności. Byli oni zorganizowani w cechy
      czyli zrzeszenia rzemieślników tego samego zawodu. Pozostałością po nich są do
      dziś nazwy ulic w miastach lokowanych w średniowieczu np. Szewska, Piekarska.
      Większe miasta posiadały już wodociągi, zastępujące prymitywne studnie.
      Niekiedy pierwsza lokalizacja była nieudana i miasto lokowano powtórnie. Często
      lokowanie miasta trwało kilka lat. Miasta lokowane na prawie magdeburskim
      posiadały własne władze: dziedzicznego wójta i ławę miejską tj. zespół
      kilkuosobowy pełniący funkcję sądu miejskiego. Obok tego pojawia się z czasem
      przedstawicielstwo patrycjatu miejskiego tzw. Rada miejska z burmistrzem na
      czele. Wójt był w mieście przedstawicielem pana miasta. Zarządzał on miastem z
      jego imienia i sprawował sądy według surowego prawa magdeburskiego. W sądach
      towarzyszyli mu ławnicy spośród mieszczan. Wyroki sądu wykonywano przy
      pręgierzu. Wójt pobierał szóstą część czynszów należnych księciu i trzecią
      część pieniężnych kar sądowych. Posiadał rzeźnię, jatki mięsne, młyny i łąki.

      Przyjęcia norm prawa magdeburskiego nie należy utożsamiać z kolonizacją
      niemiecką w Polsce, gdyż prawem tym posługiwano się w wielu miejscowościach
      zamieszkałych wyłącznie przez Polaków.

      Podstawowym zbiorem praw w Magdeburgu był tzw. Weichblid Magdeburski, który
      powstał z połączenia „traktatu o ustroju sądowym" z „prawem ławniczym
      magdeburskim". Zbiór ten znany był w dwóch formach: 1. „Wulgata"- wersja
      podstawowa używana głównie w Niemczech 2. „Układ Konrada z Opola" używany w
      Polsce, Litwie i Ukrainie. Drugą z nich na potrzeby polskie tłumaczył na język
      łaciński kanclerz Jan Łaski (Commune incliti Poloniae Regni privilegium, 1506)
      oraz krakowski pisarz miejski M. Jaskier (Ius municipalis Magdeburgensis liber
      vulgo Weichbild nuncupatus, 1535). Król Zygmunt Stary nadał temu przekładowi
      moc obowiązującą. Tłumaczenie polskie ukazało się w 1581 staraniem syndyka
      lwowskiego P. Szczerbca pt. "Ius municipale, to jest prawo miejskie
      magdeburskie". Od XVI w. stał się podstawą lokacji miejskich i wiejskich. Prawo
      Magdeburskie zostało wprowadzone po raz pierwszy w Złotoryi na Śląsku w 1211 r.
      a następnie w Środzie Śląskiej przed 1235 r. we Wrocławiu w 1242 r. a w
      Krakowie 1257 r.

      Miasta były wspomagane ulgami celnymi oraz przywilejami ekonomicznymi, z
      których najbardziej porządane było prawo składu- zobowiązujące przejezdnych
      kupców do zatrzymania się w mieście i wystawienia wiezionego towaru na
      sprzedaż. Prawo takie na sól, ołów, i miedź otrzymał Kraków i Kazimierz oraz
      niektóre inne miasta miały przywilej na inne towary.

      Intensywna kolonizacja od XIII do XV wieku spowodowała, że stworzona wówczas
      sieć miast i wsi przetrwała do XIX wieku."

      www.lublin.refleksje.pl/lublin-poland/Prawo_magdeburskie
      -
      -
      Dolina Wiaru
          • piotrzr Re: osadnictwo józefińskie na Nowosądecczyźnie 03.06.05, 15:01
            upowiec napisał:

            > www.olszowka.most.org.pl/niemcy01.htm

            Niemcy na Sądecczyźnie


            Tak samo jak na innych terenach, również na Sądecczyźnie pod kolonizację
            przeznaczono ziemie dawnych królewszczyzn oraz po zlikwidowanych klasztorach.
            Akcja kolonizacyjna odbyła się później niż w innych rejonach Galicji. Przypadła
            na lata 1783-1788..

            Powstało wtedy 27 niemieckich kolonii rolniczych w okolicach Nowego i Starego
            Sącza - Biczyce (Deutsche-Biczyce), Biegonice (Laufendorf), Chełmiec
            (Hundsdorf), Dąbrówka (Deutsch-Dąbrówka), Gaboń (Deutsch-Gaboń), Gaj
            (Hutweide), Gołkowice (Deutsch-Gołkowice), Juraszowa, Kadcza, Łącko
            (Wiesendorf), Mokra Wieś, Moszczenica Niżna (Morau), Mystków, Naszacowice,
            Olszanka, Piątkowa, Podegrodzie, Podrzecze (Unterbach), Rytro, Stadła, Stary
            Sącz (Neudorfel), Strzeszyce (Wachendorf), Szczereż (Ernsdorf), Świerkla
            (Tannendorf), Świniarsko, Zagórzyn, Żbikowice. W porównaniu do innych kolonii
            usytuowanych na ziemiach Małopolski, te były niewielkie bez niezależnej
            zabudowy. Rozlokowane były w granicach istniejących już wsi.

            Przyjmuje się, że do 1789 roku na terenie Sądecczyzny osiedliło się ok. 235
            rodzin. W większości byli to osadnicy z krajów Rzeszy Niemieckiej. Pod względem
            religii i obrządku przeważała ludność wyznania ewangelickiego - augsburskiego i
            reformowanego. W roku 1786 roku zbudowano zbór w Stadłach obsługujący
            protestanckich wiernych z okolicy. Natomiast kolonie z ludnością katolicką
            obsługiwane były przez istniejące parafie rzymskokatolickie.

            Dzięki za link - Nowosądeckie to też Podkarpacie. A więc pytanie o "zakopiec'
            było ty troche zasadne :)
      • piotrzr cd. Prawo niemieckie 02.06.05, 15:05
        Witam, witam - nie mozna oka spuścić z komputera - a dyskusja ruszyła.
        Po pierwsze - jestem wściekły na Upowca ;) bo mi "podkradł" tak pracowicie
        wyszukany link:) lubelski . W uzupełnieniu dam za to inny - równie wart
        poczytania ;

        www.glogow.pl/tzg/historie/lokacja_na_prawie_niemieckim.htm

        „LOKACJA NA PRAWIE NIEMIECKIM"
        Opracowała: Marzena Rokaszewicz

        Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa
        w Lesznie
        Studia podyplomowe

        Osadnictwo niemieckie, a z kolei osadnictwo na prawie niemieckim, stało się
        bardzo ważnym elementem gospodarczo – społecznej przebudowy Polski w XIII
        wieku. Najstarszą informację o osadnikach niemieckich znaleziono w dokumencie
        księcia Bolesława I Wysokiego wystawionym w 1175 roku dla klasztoru cystersów w
        Lubiążu. Osadnictwo niemieckie rozwinęło się najwcześniej i najsilniej właśnie
        na Śląsku. Popierał je szczególnie Henryk I Brodaty. Jego polityka dążyła do
        przejęcia na potrzeby żywej gospodarki towarowo – pieniężnej kraju
        wypróbowanych już form prawnych. Przyświecały mu na pewno nie tylko cele
        fiskalne, ale i zamiar ożywienia gospodarczego przez ściąganie kapitału
        handlowego oraz specjalistów rzemieślniczych i górniczych. Na Śląsk w pierwszej
        połowie XIII wieku przybywali specjaliści z Turyngii, Miśni, sąsiednich Łużyc,
        a także z głębiej na zachód położonych obszarów. W następnych latach sytuacja
        zmieniła się o tyle, że zdecydowanie dominować zaczęli przybysze z obszarów, na
        których wcześniej przeprowadzono lokacje. W 1257r. dokonali przebudowy Krakowa
        trzej Ślązacy: Gredko Stilwójt, Dytmar Wolk, Jakub z Nysy. Przyjmuje się, że od
        lat 40-tych XIII wieku prawo niemieckie funkcjonowało już jako forma ustrojowa.
        Osadnictwo czynszowe na prawie niemieckim przyniosło dość daleko idące
        przeobrażenia życia wiejskiego. W celu tworzenia nowych terenów osadniczych
        łączono niekiedy w jedną całość dwie lub więcej osad starego typu, a kiedy
        indziej na większym obszarze o osadnictwie rozrzuconym tworzono jedną lub
        więcej nowych wsi. Przeprowadzano reformę gruntową, polegającą na wymierzaniu
        jednostek roli czyli łanów o powierzchni około 30 lub 43 morgów.
        Charakterystyczna dla tej reformy szachownica gruntów gwarantowała wszystkim
        osadnikom przydział roli tej samej przeciętnie klasy.
        W odróżnieniu od osadnictwa na prawie polskim osadnicy przybywali w
        grupach. Na czele grupy stał zasadźca, który w imieniu osadników zawierał z
        panem pisemną, szczegółową umowę. Zawierała ona spis świadczeń ustalonych raz
        na zawsze. W przypadku przenoszenia wsi z prawa polskiego na niemieckie umowę
        taką zawierał również wyłaniany ze wsi zasadźca. Każdy z osadników dostawał w
        dziedziczne użytkowanie 1 łan (ok. 16 ha) ziemi immunizowanej ( zwolnionej ze
        świadczeń na rzecz władcy). Poza tym osadnictwu na prawie niemieckim
        towarzyszył okres wolny od wszystkich świadczeń tzw. wolnizna, która trwała od
        2 do 24 lat. Zależało to od stopnia przygotowania ziemi do uprawy, np. w
        przypadku lokacji na surowym korzeniu, gdy wieś zakładano na zupełnie nowym
        miejscu, trzeba było wykarczować las, zagospodarować nieużytki. Do roli
        świadczenia podstawowego na rzecz pana wsi dochodził czynsz czyli renta
        pieniężna. Renta produktowa świadczona w zbożu schodziła na plan drugi. Nieduża
        była również renta odrobkowa (1 – 4 dni w roku lub uprawa na rzecz pana dwu
        morgów gruntu). Na okresy świąteczne przypadała zwykle danina w mięsie. Obok
        tego obowiązywało tzw. obiedne, świadczone właścicielowi przez wieś trzy razy
        do roku, gdy zjeżdżał na sądy. Prawo niemieckie sprzyjało wprowadzeniu
        pieniężnej lub zbożowej dziesięciny w miejsce bardziej uciążliwej – snopowej. W
        zbożu świadczono zwykle tzw. meszne, tj. daninę kościelną na rzecz plebana wsi,
        wprowadzoną w związku z rozwojem sieci parafialnej. Dziesięcina bowiem z reguły
        należała do biskupa diecezji. W formie podatku płaciły wsie na prawie
        niemieckim tzw. kolektę (lub „berna”), która miała charakter nadzwyczajny na
        potrzeby obronne kraju, uroczystości rodzinne panującego i wykup rycerzy lub
        terytorium państwowego spod obcej władzy.
        Wieś na prawie niemieckim miała sołtysa, którym zostawał zazwyczaj
        zasadźca. Otrzymywał on kilkułanowy dział ziemi wolny od czynszów, a
        partycypował w czynszach (1/6) i dochodach sądowych (1/3) właściciela. Poza tym
        miał prawo budowy młyna i karczmy. Zobowiązany był jednak do służby wojskowej.
        W stosunku do osadników pełnił namiestniczą władzę z ramienia pana wsi, a więc
        przede wszystkim był sędzią pierwszej instancji. W sprawowaniu władzy
        sądowniczej pomagała mu ława wiejska złożona z chłopów. Wieś miała też własny
        samorząd. Wspólne było pastwisko, las, prawo połowu ryb. Charakterystyczny dla
        wsi tego typu był wspomniany już regularny układ pól i zabudowań."

        Koniec cytatu.
        A więc zaczynając pogaduszki o osadnictwie niemieckim musimy chyba własnie
        zacząć od tego, że prawo niemnieckie /tak w odniesieniu do osadnictwa jak i np
        prawa karnego/ stało się podstawowym /obok prawa polskiego i
        wołoskiego/ "regulatorem stosunków" na średniowiecznym Podkarpaciu.

        Na narazie krótko.
        Pojawiły sie pytania o "informacje o niemieckich osadnikach w Zakopcu" -
        spokojnie proszę:) jeśli chodzi o "Zakopane" - to chyba nie ta rozmowa :)
        Pozdrawiam
        • Gość: kkk Re: cd. Prawo niemieckie IP: *.osk.enformatic.pl 02.06.05, 15:22
          Cóż ja poradzę, że to teraz Małopolska? Wtedy to była Galicja. Z resztą
          osodanictwo o którym mówicie jest tak stare i było tu już tyle Tatarów i innej
          zarazy ze to juz nie ma zupełnie znaczenia. Co innego osadnictwo galicyjskie.
          Ono jest jeszcze świeże.

          Polecam stronke na której już szukałem www.galiziengermandescendants.org
          • piotrzr Re: cd. Prawo niemieckie 02.06.05, 15:31
            OKGość portalu: kkk napisał(a):

            > Cóż ja poradzę, że to teraz Małopolska? Wtedy to była Galicja. Z resztą
            > osodanictwo o którym mówicie jest tak stare i było tu już tyle Tatarów i innej
            > zarazy ze to juz nie ma zupełnie znaczenia. Co innego osadnictwo galicyjskie.
            > Ono jest jeszcze świeże.
            >
            > Polecam stronke na której już szukałem

            www.galiziengermandescendants.org

            OK - szkoda tylko, że nie "operuję" niemieckim. Osadnictwo podhalańskie to
            raczej mi temat mało znany - bo tam już mieszały sie wpływy Spiszu i Orawy pod
            panowaniem węgierskim i Wołochów - migrantów aż hen po Beskid śląski.
            Kiedyś jeden internauta twierdził /być może nie bezzasadnie/,że nasz Małysz
            może być potomkiem Wołochów /czyli przodków naszych Łemków/ zasiedlających
            kiedyś Beskid aż po miejscowość Wisła :))))
            Pozdrawiam
              • piotrzr Okolice Leżajska 02.06.05, 19:27
                No to jedziemy dalej - bardzo ciekawy tekst o kolonizacji niemieckiej z okolic
                Leżajska - tu ciekawstka inicjały aord - oznaczaja Pewną Panią z leżajska -
                'klucznicę" tamtejszego kirkutu żydowskiego żyjącego /dzięki tradycji
                rodzinnej/ w przyjaźni z przyjeżdżającymi tam chasydami a równoczęsnie mającej
                wśród przodkow - osadników niemieckich z podleżajskich stron. Namawiam na
                postudiowanie jej stron o łeżajsku - bardzo dobre - chociaż przemilczające
                niestety dzieje tamtejszych Ukraińców :(

                republika.pl/aord/korzenie.htm

                Kolonizacja niemiecka
                Akta dotyczące sprzedaży leżajskich dóbr kameralnych (1819 rok) informują o
                istniejących już tu trzech koloniach niemieckich: Gillershof, Dornbach i
                Kőnigsberg; inne natomiast zapisy wymieniają też kolonię niemiecką Baranówka
                (zwana niekiedy w dokumentach — Hirschbach) i kolonię w sąsiedniej wsi Łukowa.
                Dotychczasowy stan badań nad kolonizacją niemiecką w Galicji nie wymienia
                zupełnie tych dwóch ostatnich, o poprzednich natomiast wprowadza Henryk Lepucki
                szereg błędnych informacji167. Z tego też względu pragnę przybliżyć
                Czytelnikowi genezę wszystkich kolonii, których istnienie w Leżajskiem do
                początków XX wieku zaznaczyło się wyraźnie w lokalnej historii.
                Kolonizacja niemiecka w Galicji zapoczątkowana za Marii Teresy, a potem
                intensywnie realizowana przez Józefa II, miała być środkiem do wzmocnienia
                potęgi gospodarczej, finansowej i militarnej państwa. Monarchia habsburska
                wykazywała duże zainteresowanie problemem kolonizacji. Kolonizacja ta miała też
                odegrać, w zamyśle władz wiedeńskich, ogromną rolę w germanizacji Galicji oraz
                w rozwoju postępu gospodarczego wsi. W rzeczywistości nadzieje Wiednia ziściły
                się w przyszłości jedynie częściowo.
                Kolonizacja zapoczątkowana na szerszą skalę w 1781 roku objęła przede wszystkim
                dobra kameralne, choć też miała miejsce w dobrach prywatnych, lecz na mniejszą
                już skalę. Liczbę osiedlonych w Galicji za Józefa II określa się na 3249
                rodzin — licząc średnio na rodzinę 4,5 osoby — co dawało w sumie około 14400
                osób imigrantów, którzy osadzeni zostali w 139 koloniach168. Była to głównie
                kolonizacja wiejska, zakładanie typowych kolonii rolniczych, choć dotyczyła też
                sprowadzenia rzemieślników do różnych miast, wyjątkowo też do zakładanych
                kolonii wiejskich. Główne ramy organizacyjne osadnictwa i jego podstawy
                materialne zawierał patent cesarski z 1781 roku zapewniający osadnikom szereg
                swobód i uprawnień gospodarczych. Zapewniono przede wszystkim ziemię
                bezpłatnie, zabudowania mieszkalne i gospodarcze, bezzwrotne zapomogi na
                zagospodarowanie. Zwolniono ich od wszelkich obciążeń na lat 6 i obowiązku
                służby wojskowej na ten okres. Potem zaś ponosić mieli opłaty pieniężne,
                składać pewne daniny w ziarnie oraz odrabiać niewielką pańszczyznę (możliwość
                jej wykupu)169.
                Kolonie lokowane w dobrach leżajskich objęły ziemię folwarków królewskich w
                pięciu wsiach: w Giedlarowej (kolonia Gillershof), Jelnej (kolonia Baranówka-
                Hirschbach), w Łukowej (kolonia „Niemcy"), Tarnawcu (kolonia Dornbach) i w Woli
                Zarczyckiej (kolonia Kőnigsberg). Dwie z nich powstały na obszarze wójtostw
                (stanowiących w okresie staropolskim odrębne tenuty — Wola Zarczycka, Jelna),
                pozostałe w byłych folwarkach starościńskich. Odrębność administracyjną
                uzyskały kolonie większe (Dornbach, Gillershof, Kőnigsberg), zaś pozostałe dwie
                maleńkie kolonie nie uzyskały samodzielnego statusu.

                Ziemie leżące wzdłuż środkowego biegu koryta Wisłoka już w średniowieczu stały
                się terytorium objętym wczesnosłowiańskim osadnictwem. Na podstawie dzisiejszej
                wiedzy historyków osadnictwa trudno jednak precyzyjnie ustalić nasilenie akcji
                osadniczych i określić dokładną przynależność etniczną ludności. Według wiece
                prawdopodobnych opinii badaczy, już pod początku II tysiąclecia szeroki pas
                lessowych ziem pomiędzy Rzeszowem i Przeworskiem stał się obszarem spornych
                wpływów polskich i ruskich książąt. Strefy tych wpływów ulegały w ciągu
                dziesięcioleci znacznym przesunięciom, by w końcu XIII wieku spowodować
                ustalenie się linii granicznej na Wisłoku.
                Niewątpliwym atutem tych ziem przez wieku było ich sprzyjające położenie
                na skrzyżowaniu średniowiecznych szlaków handlowych biegnących w linii
                południkowej z Sandomierza przez kotliny karpackie w kierunku Węgier i wzdłuż
                równoleżników z Krakowa do Kijowa. Sprzyjający klimat w bezpośredniej bliskości
                Kotliny Sandomierskiej dodatkowo wpływał na rozwój zajęć rolniczych, przy
                umiejętnym gospodarowaniu zasobami tych terenów. Zrozumiałe zatem stało się
                dążenie Kazimierza Wielkiego do zapewnienia gospodarczego rozwoju tych ziem po
                ich przyłączeniu około roku 1340 do Korony. Wiekowa puszcza rozciągająca się
                przed laty na terenie dzisiejszej Markowej i sąsiednich wsi ustępowała
                systematycznie karczowana setkami rąk osadników, sprowadzonych w tym okresie z
                Górnej Saksonii, Łużyc i Dolnego Śląska. Wraz z nową siła, na świeżo
                pozyskiwane ziemie wkraczały nowe formy gospodarowania i odmienny ład prawny.
                Najdawniejsza, udokumentowana nazwa Markowej brzmi Markenhof i jako taka
                jest wymieniona w piśnie biskupa Demetriosa, zachowanym w przemyskim Archiwum
                Diecezjalnym. Dokument pochodzi z 1384 roku. Typ osadniczy wsi określany był
                mianem "Waldhuffendorf", co oznacza wieś łanów leśnych. Markowa, podobnie jak
                inne wsie w sąsiedztwie charakteryzowała się łańcuchowym układem pierwotnych
                osiedli i nadziałami (łanami) w przypadku Markowej wyrażającymi się liczbą 98.
                W stosunku do okolicznych miejscowości, Markowa od początku wyróżniała się dużą
                liczbą ludności i gospodarstw. Przez wiek XV do XVII zmieniali się właściciele
                wsi począwszy od Pileckich przez Stadnickich, Korniaktów by w końcu dostać się
                Lubomirskim.
                W doskonały sposób dokumentuje stosunki społeczne i gospodarcze księga
                sądowa wsi, której oryginał zawierający 912 stron zapisanych w języku
                niemieckim i polskim znajduje się w Centralnym Archiwum Historycznym Ukrainy we
                Lwowie, w dawnym gmachu Ossolineum. Ten wyjątkowy pod względem rozmiarów i
                treści zabytek w najlepszy sposób świadczy o gromadzkim samorządzie i jest
                podstawą do analizy układu przestrzennego stosunków własności i życia
                mieszkańców wsi w latach 1591 - 1777.
                Połowa wieku XVII wyznacza cezurę w kształtowaniu się obrazu
                kulturowego Markowej. Dotychczasowy język niemieckich kolonistów traci na
                znaczeniu zachowując się głównie jako język urzędowy, aczkolwiek spotyka się
                nawet jeszcze do chwili obecnej obco brzmiące słowa w mowie Markowian.
                Postępuje asymilacja z ludnością pochodzenia słowiańskiego, zatraceniu ulega
                świadomość obcego pochodzenia. Zmiany o których mowa szybciej przebiegały w
                okolicznych wioskach. W Markowej jeszcze w połowie XX wieku można było
                odnotować niemal 70-cio procentowy odsetek nazwisk wskazujących na pochodzenie
                związane z kolonizacją zachodnią.

                • blaz10 Re: Okolice Leżajska 03.06.05, 14:02
                  Centralne archiwum we Lwowie nie mieści się obecnie w dawnym Ossolineum ale od
                  około 200 lat w dawnym zespole klasztornym bernardynów, natomiast w dawnym
                  Ossolineum mieści się teraz biblioteka im. stefanyka.
                  Sporo spraw sądowych znajdujących się w wiejskich księgach sądowych z okolic
                  Łańcuta, opublikował przed wojną Ulanowski. Niestety jedna z tych ksiąg
                  zaginęła i to chyba jeszcze przed wojną. Najbardziej kompletna lista
                  zachowanych oraz zaginionych wiejskich ksiąg sądowych znajdowała się do
                  niedawna na stronie republika.pl/collectanea
                  Fragmenty pisane po niemiecku z księgi sądowej z Krzemienicy były opublikowane
                  jeszcze przed wojną w Niemczech.
                  Wiele lat temu oglądałem ale już nie pamiętam gdzie książkę o osadnictwie
                  niemieckim w Galicji w okresie rządów Austrii. Pamiętam że była wydana przed
                  wojną i na końcu była mapka z zaznaczonymi wsiami.
                  • upowiec kojarzę tę książkę (a może i dwie) ... 03.06.05, 16:16
                    chociaż ich nigdy nie czytałem !
                    Autor nazywa się Schneider i wydał książkę chyba w 1938 roku. Jast taż druga,
                    po polsku, autor - Lepucki, książka wydana w 1938 lub 1939 roku.
                    Dane cytuję "z głowy", więc jeżeli zrobiłem jakiś błąd, to przez weekend
                    skoryguję !
                    • piotrzr Re: kojarzę tę książkę (a może i dwie) ... 03.06.05, 18:09
                      upowiec napisał:

                      > chociaż ich nigdy nie czytałem !
                      > Autor nazywa się Schneider i wydał książkę chyba w 1938 roku. Jast taż druga,
                      > po polsku, autor - Lepucki, książka wydana w 1938 lub 1939 roku.
                      > Dane cytuję "z głowy", więc jeżeli zrobiłem jakiś błąd, to przez weekend
                      > skoryguję !

                      Otóż nie tylko w tym czasie - w czasie wojny /1943/była opublikowana ksiązka
                      przez niemeckich etnografów o niemieckich /średniowiecznych/ tradycjach
                      Podkarpacia /w tym okolic łańcuta, markowej etc/. Można się domyslac wymowy tej
                      książki pisanej pod potrzeby faszystów. Niemniej jednak nie mozna
                      wykreślic "niemieckiej karty" w dziejach osadnictwa na naszym terenie.
                      Tak samo jak np Rusinów w dziejach podrzeszowskiego Zalesia.
                      Pozdrawiam
    • upowiec Obersdorf koło Krościenka/Ustrzyk Dolnych 03.06.05, 07:21
      "Z Krościenkiem koło Ustrzyk Dolnych ściśle związane były dwie sąsiednie
      niewielkie wioski - Obersdorf i Wolica, które rozciągały się wzdłuż drogi
      Krościenko - Liskowate.

      Mieszkańcy Krościenka wywodzili się z różnych grup narodowościowych. Większość
      stanowili Rusini (Ukraińcy). Mniej liczni byli tu Polacy i Żydzi. Obersdorf
      zamieszkiwali przede wszystkim Niemcy - potomkowie kolonistów, którzy osiedlili
      się tutaj pod koniec XVIII wieku. Wszystkie te grupy posługiwały się w
      kontaktach wewnętrznych swoimi językami, kultywowały swoje zwyczaje i obyczaje,
      żyły zgodnie z nakazami swoich religii i własnej tradycji. Każda z nich miała
      więc właściwie własne życie religijne, kulturalne, gospodarcze czy nawet
      polityczne i każda też zajmowała własne miejsce w strukturze wioski i gminy.
      (...)Tuż obok niego, oddzielony jedynie polną drogą, znajdował się cmentarz
      ewangelicki, który był miejscem wiecznego spoczynku kolonistów niemieckich z
      Obersdorfu. Na tym cmentarzu wybudowano drewnianą "trupiarnię". Przed wejściem
      na cmentarz postawiono murowaną dzwonnicę (zachowaną do dzisiaj). Dzwon na
      cmentarzu ewangelickim bił nie tylko w czasie pogrzebów, lecz uderzano weń
      także wtedy, gdy działo się coś groźnego dla wioski, kiedy wybuchł pożar lub
      zbliżała się burza.
      Miejsce pod cmentarz ewangelicki zostało przez Niemców wykupione od Jakuba
      Libowicza, jednego z krościeńskich gospodarzy."
      www.tonz.eu.org/php/article.php?&bieszczad=3&no=14
    • upowiec Falkenberg koło Niżankowic 03.06.05, 07:46
      z "Przewodnika po Przemyślu i okolicy" Mieczysława Orłowicza z roku 1917 :
      "FALKENBERG ( 5 km na płd. od NIżankowic), jedna z kolonii niemieckich doby
      Józefa II, które wówczas zakładano dość gęsto w dobrach królewskich (podobnie
      Rosenburg i Engelsbrunn koło Dobromila).
      Nowy kościół murowany z lat 1891-1905. W sąsiednim Hujsku cerkiew z r. 1849,
      murowana. Obok w Nowosiółkach Dydyńskich, cerkiew drewniana."
      • piotrzr Krościenko i Bandrów Narodowy 03.06.05, 09:56
        Tych osad niemieckich na Samborszczyźnie było wiecej ! Kiedyś może na ten temat
        coś poszukam. A okolice Krośćienka to za mało !!! :) Wielką kolonią osadniczą
        był Bandrów Narodowy znajdujący sie na południe od Krościenka jak i kilka osad
        pomiedzy tymi miejscowościąmi . Mam na ten temat co nieco materiałów - ale
        mysiałbym spisać z numeru "Bieszczada" - jak znajdę czas i wenę to rzucę ty na
        forum- a za chwilę okolice Mielca .
        Inna sprawa - to niekiedy niegodziwa postawa potomkow osadników w czasie II
        wojny. Znam z opowiadań świadka likwidacji getta w samborze - udzial w
        zbrodniach Niemca - na wpół spolonizowanego potomka osadnika
        • piotrzr Okolice Mielca 03.06.05, 10:06
          Witam !!!
          A teraz kilka wycinków z internetowych stron Urzędów Gmin Padew, Tuszów powiatu
          mieleckiego :

          Padew narodowa

          . Wieś Padew została założona na prawie magdeburskim przed 1334r. pod nazwą
          Padwa. Jeszcze w XIVw. wybudowano tam kościół i prawdopodobnie utworzono
          parafię rzymsko-katolicką. Pod koniec XVw. Padew i okoliczne wsie weszły w
          skład powiatu sandomierskiego. Do 1772r. Padew była własnością królewską.
          W wyniku I rozbioru Polski znalazła sie pod zaborem austriackim. W 1786r.
          zaczęto tu osadzać kolonistów niemieckich wyznania ewangielickiego, którzy aż
          do roku 1944 posiadali własna parafię, kościół i cmentarz. Gmina już od czasów
          zaborów należała do powiatu mieleckiego. W roku 1975 wskutek nowego podziału
          kraju, została przydzielona do województwa tarnobrzeskiego, a 1999r. powróciła
          w skład powiatu mieleckiego


          Tuszów Narodowy - wieś królewska - od 1866 roku siedziba gminy, która swym
          zasięgiem obejmowała 14 okolicznych wsi.
          Nazwa Tuszów wywodzi się od nazwy osobowej Tusz, Tusza lub nazw
          topograficznych od wyrazów tech, tuch - oznaczających błota pokryte szuwarami
          wskazujących, że nazwę Tuszów należy rozumieć jako osadę położoną nad bagnami.
          Druga jej część Narodowy pojawiła się na przełomie XVIII i XIX wieku, w celu
          odróżnienia jej od osiedli zamieszkałych przez kolonistów niemieckich po
          pierwszym rozbiorze w 1772 roku.
          Legenda przekazywana przez tutejszych mieszkańców głosi, iż Narodowy oznacza,
          że wioska była otwarta i dała schronienie uciekającej szlachcie z okolicznych
          dworów przed rabacją chłopską w roku 1846"

          "W latach 1779-1795 w ramach akcji kolonizacyjnej prowadzonej przez cesarza
          Józefa II Habsburga i cesarzowa Marię Teresę na terenach dawnych dóbr
          królewskich (zw. Kameralnymi), wchodzących w skład klucza tuszowskiego powstało
          kolka koloni niemieckich. Na obszarze obecnej gminy Borowa powstała ona na
          gruntach wsi Pławo i nosiła nazwę Schoenanger (ob. Orłów)"

          Oczywiście cytując to zrobiłem dość duzy skok w czasie zę sredniowiecza do
          czsów nam bliższych
          • Gość: kkk Re: Okolice Mielca IP: *.osk.enformatic.pl 03.06.05, 16:59
            Zastanawiam się ile jest osób z jakimiś korzeniami niemieckimi w naszym
            województwie/kraju. Ilu jest tego świadomych. Korzeniami tzn nie takimi ze ktoś
            nazywa się Cwynar a jego przodek Zwiner żył w XV wieku, bo to nie ma zadnego
            znaczenia poza minimum sentymentów. Ale tak pradziadek, prapradziadek. Czyli
            czasy Królestwa Galicji. Jest nawet stowarzyszenie(choć wirtualne) w USA
            zrzeszjące ludzi o takich korzeniach.
            • piotrzr nazwiska,pochodzenie 03.06.05, 18:02
              Wystarczy przeglądnąć książkę telefoniczną aby przekonać się jak wiele nazwisk
              ma pochodzenie np niemieckie, szwedzkie, holenderskie czy ukraińskie. I jest to
              normalne w warunkach Polski, a Galicji w szczególności. Podobnie jak wiele jest
              znanych postaci literatury, nauki czy ogolnie mowiąc kultury polskiej o
              nazwiskach "obco" brzmiących."Ale tak pradziadek, prapradziadek. Czyli
              > czasy Królestwa Galicji. Jest nawet stowarzyszenie(choć wirtualne) w USA
              > zrzeszjące ludzi o takich korzeniach." Dwa lata temu mialem
              na "Grekokatolikach..." dyskutanta /zresztą mocno antyukraińskiego/, ktory miał
              przodków - niemieckicg osadnikow z okolic Leżajska. Zresztą /jak wiem z jego
              opowieści/ mocno polsko-patriotycznie postępujących w czasie II wojny /odmowa
              przyjęcia folksdojczowskiej list etc/
              A "geanalogical reaserch" to nie tylko specjalność amerykańska - także Niemcy
              galicyjscy mają swoje strony poszykiwań korzeni, podobnie jak Polacy o takich
              korzeniach /o tym może w dalszych postach/
              Pozdrawiam
    • gregortr Re: osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu 04.06.05, 00:34
      DZIĘKUJE ZA INFORMACJE. DUŻO MI WYJAŚNIŁY.NATOMIAST POSZUKUJE INFORMACJI NA
      TEMAT WSI-WYSOKA GŁOGOWSKA, ZACZERNIE, NIENADÓWKA.(LATA LOKACJI, NA JAKICH
      PRAWACH, POCHODZENIE MIESZKAŃCÓW?CZY SĄ JAKIES SPISY LUDNOŚCI, DANE SĄDOWE
      CYRKUŁU?POSZUKUJĘ WSZYSTKIEGO CO MOŻLIWE NA TEMAT PONIEWAŻ PISZĘ HISTORIĘ MOJEJ
      RODZINY Z WYSOKIEJG.AŻ OD ŚREDNIOWIECZA. POZDRAWIAM GRZEGORZ TRACZ
      gregortr@wp.pl
      • upowiec najpierw USC, potem AP :)) 04.06.05, 02:22
        Radziłbym Ci zacząć od Urzędów Stanu Cywilnego w Urzędach Gminy. Jak
        powszechnie wiadomo, urzędnicy austrowęgierscy byli bardzo skrupulatni, i w
        wielu gminach znajdziesz rejestry osobowe od 1900 roku, a czasami nawet
        wcześniejsze.
        Następny krok to sprawdzenie Archiwów Państwowych w Przemyślu i Rzeszowie
        (linków nie podaję - znajdziesz je bez trudu). W AP funkcjonuje
        system "Pradziad" - możesz w nim sprawdzić, czy w archiwach są księgi
        parafialne danej miejscowości i w którym archiwum się znajdują.
        Powodzenia !
      • piotrzr Re: słownictwo pochodzenia niemieckiego 04.06.05, 08:17
        No tak - zarówno w języku rzemieslniczym ale też w słownictwie dawnych drukarzy
        czy górnikow znajdzie się wiele słow pochodzenia niemieckiego. Być może
        dlatego,że w średniowieczu właśnie rzemiosło było w znacznej mierze opanowane
        przez osadników niemieckich. Germanizmy występują również np w nazewnictwie
        artykułow spożywczych /mąka,sól, cukier etc/ - temat wart dyskusji - FILOLODZY
        NA START :)))
        Inaczej jest np u górali podhalanskich gdzie sporo słownictwa związanego z
        pasterstwem czy np fizjografią gór ma pochodzenie rumuńsko-wołoskie /klag,
        bunc, wanta,kierpce, gunia,pazdur i związane jest to z pokrewieństwem z
        migrantami-wołochami w Karpatach
            • piotrzr Niemcy w Bandrowie 04.06.05, 20:52
              bieszczady.home.pl/?newsID=213BANDRÓW
              2003-02-15 · 13:13
              Niewielka osada w gminie Ustrzyki Dolne, leżąca tuż przy granicy z Ukrainą.

              Zachował się tu duży zespół tradycyjnego budownictwa wiejskiego, ok. 3% dawnej
              zabudowy.
              Występują tu dwa typy budynków: bojkowskie chyże i domy kolonistów niemieckich,
              kościół rzymskokatolicki p.w. św. Andrzeja Boboli postawiony w latach 1974-1975
              z materiałów cerkwi z Jasienia. Obok cmentarz, liczne krzyże przydrożne,
              cmentarz ewangelicki (istniał też murowany zbór ewangelicki), który był głównym
              ośrodkiem religijnym ewangelików w Bieszczadach.
              Szkoła powszechna – założona ok. 1890 r. – murowana od 1909 r., obecnie
              adaptowana na przedszkole, ślady młynów. Nazwę wsi wywodzić można od nazwy
              osobowej pierwszych użytkowników terenu nad potokiem Królówka podobnie jak
              grzbiet górski Badiów.
              Przywilej lokacyjny dla Bandrowa wydany został w 1532 r.
              W latach 1782-84 w ramach tzw. kolonizacji józefińskiej Austriacy osadzili we
              wschodniej części wsi kolonistów niemieckich – powstała w ten sposób osada o
              nazwie Bandrow Kolonia.
              Część zachodnia zamieszkiwana przez dawnych mieszkańców, nazywała się Bandrów
              Narodowy. Mieszkańcy obu części wsi uznawani byli powszechnie za najlepszych w
              okolicy gospodarzy.
              Specjalnością i dumą mieszkańców Bandrowa Narodowego była hodowla koni. Duży
              wpływ na życie mieszkańców miał rozwój przemysłu drzewnego.
              W XIX w. powstała kopalnia ropy naftowej. Wiercenia prowadzono w latach 1890-
              1965. Obecnie nie eksploatowane zachowały się pozostałości po kilku kopankach i
              szybach.
              W roku 1939 Wermacht wywiózł kolonistów niemieckich. Po 1944 r. z przyczyn
              politycznych (powiązania z UPA) z Bandrowa wysiedlono część ludności
              ukraińskiej na Syberię. Na terenie dawnej kolonii osiedlono dawnych mieszkańców
              Smolnika i Łobozewa. W 1951 r. cała ówczesna ludność została wysiedlona w
              okolice Doniecka.
              W latach pięćdziesiątych zaczęto tu osiedlać ludność rolniczą głównie z okolic
              Łańcuta, Strzyżowa, Frysztaka i Brzozowa.
              Po 1951 r. do Bandrowa dołączono przypadłą Polsce część wsi Mszaniec.
              Ostatnio w miejscowości tej odbywa się coroczna impreza "Koszykalia" będąca
              warsztatami wyplatania wikliny.
              W bocznej dolince można odnaleźć nagrobki dawnego cmentarza ewangelickiego,
              który powstał w XVIII wieku, gdy we wschodniej części wsi pojawili się
              niemieccy osadnicy. Rusini z Bandrowa nazwali ich osiedle Kolonią, a swojemu
              dodali przymiotnik "Narodowy”". Niemcy wynieśli się w 1940 roku, po zajęciu
              przez Rosjan wschodnich "

              Oczywiście w tym opisie może razic sformułowanie : Po 1944 r. z przyczyn
              politycznych (powiązania z UPA) z Bandrowa wysiedlono część ludności
              ukraińskiej na Syberię. - Według mnie to zwykle przeklamanie i
              nadinterpretacja -dobr temat na Grekokatolików :)))
              • piotrzr Albigowa i Sonina 07.06.05, 08:37
                sp-kosina.republika.pl/historia.htm
                www.gmlancut.regiony.pl/Albigowa
                Pierwotne nazwy wsi: Helwygheshow, Helwigau, Helwygeshof, Halwygowa
                poświadczają, że osadą zasiedlono kolonistami z Niemiec. Nazwa pochodzi się od
                imienia Helwiga, pierwszego wójta.Wieś lokował w II połowie XIV wieku ówczesny
                właściciel włości łańcuckiej Otto z Pilczy herbu Topór, generalny starosta
                ziemi ruskiej i wojewoda sandomierski.
                Pierwsza wzmianka o osadzie pochodzi z końca XIV wieku. 5 maja 1384 roku Dymitr
                (Demetrius) kardynał legat papieski, zarządca kościoła ostrzychomskiego
                wystawił dokument, w którym zatwierdził nadanie dziesięcin kapitule przemyskiej
                uskutecznione przez biskupa przemyskiego Eryka. W powyższym dokumencie obok
                innych miejscowości okręgu łańcuckiego Albigową.
                Po śmierci Ottona Albigową odziedziczyła córka Elżbieta Pilecka, a następnie
                jej potomkowie. Jeden z nich Mikołaj w 1542 roku sprzedał wieś Mikołajowi
                Tarle, chorążemu przemyskiemu. Od końca XVI wieku nowym właścicielem został
                Konstanty Karol Korniakt rodem z Krety, kupiec lwowski, dzierżawca ceł ruskich,
                nobilitowany w 1571 roku. Albigowa należała do rodziny Korniaktów do 1672 roku,
                kiedy to zmarł ostatni przedstawiciel rodu Karol Franciszek. Kolejnym
                dziedzicem został Stanisław Potocki, chorąży koronny, który w 1781 roku
                odsprzedał wieś Tadeuszowi Jerzemu Chruścickiemu. Następnie Albigową dzierżyli
                kolejno: Skarbkowie (od 1830), Franciszek i Stanisław Odrowąż Pieniążek. Od
                tego ostatniego wieś odkupili Alfred Potocki z Łańcuta. W rękach Potockich
                Albigowa pozostawała do 1944 roku.
                Wieś znana z gospodarczości i licznych inicjatyw społecznych. Do grona
                wybitnych społeczników należał proboszcz Albigowej ksiądz Antoni Tyczyński,
                wspóinicjator budowy szkoły koszykarskiej, kółka rolniczego, szkoły
                gospodarstwa wiejskiego, szkoły ludowej, mleczarni, spółki oszczędności i
                pożyczek Raiffeisena, fabryki drenów. Ponadto Potoccy założyli tutaj stadninę
                koni (po II wojnie światowej zlikwidowana, a na gruntach założono słynny
                instytut sadowniczy, obecnie prywatne przedsiębiorstwo sadowniczo ogrodnicze).
                Handzlówka
                Wieś lokowana (i zasiedlana kolonistami niemieckimi)w 1381 roku na prawie
                magdeburskim przez Ottona z Pilczy, wojewodę sandomierskiego, właściciela
                dystryktu łańcuckiego. Na mocy dokumentu z tegoż roku "rozważny i opatrzny mąż"
                Lang Hanzyl otrzymał dziedziczne sołectwo w założonej wsi Langynaw (Handzlówka).
                Przez dwa stulecia Handzlówka wchodziła w skład posiadłości wspomnianych wyżej
                Pileckich. Ostatni z nich Krzysztof (zm. Po 1596 roku) zastawił, bądź sprzedał
                wieś Janowi Kostce de Sternberg, wojewodzie sandomierskiemu i jego żonie Zofii
                z Odrowążków. Po śmierci tej ostatniej osada przypadła jej córce, zamężnej z
                Aleksandrem księciem Ostrogskim, panem na Tarnowie i Ostrogu. Następnie
                Handzlówka weszła w skład posiadłości Korniaktów, po których wieś przejęli
                Antoni Pieściorowski i Jerzy Łowiecki. Po nich dziedzicem został Józef
                Wisowaty, wojski liwski. W 1744 roku jako posesor był notowany Stefan
                Chomentowski, opiekun nieletnich braci Józefa Wiszowatego: Kaspra i Kajetana. W
                ostatniej ćwierci XVIII wieku dziedzicem i kolatorem parafii w Handlówce został
                Stanisław Potocki, chorąży koronny. W latach 1815-33 wieś należała do Ignacego
                Skarbka. Natomiast w roku 1846 wzmiankowano jako właściciela Stanisława
                Odrowąża Pieniążka, który odsprzedał posiadłość Eligiuszowi i Karolinie
                Sablewskim. Po nich nowym właścicielem został niejaki Herold. Po bankructwie
                tegoż wieś należała do Mojżesza Salzmana. W 1892 roku Handzlówkę odkupił Roman
                Potocki, który we wsi założył ujęcie wodociągowe zaopatrujące w wodę swoją
                rezydencję w Łańcucie.Po 1900 roku miał miejsce dynamiczny rozwój wsi. Z
                inicjatywy miejscowych społeczników księdza Władysława Krakowskiego i
                Franciszka Magrysia założono szkołę oraz cały szereg instytucji i organizacji
                społecznych takich jak: mleczarnia, straż pożarna, kółko rolnicze, czytelnia,
                teatr włościński i in.
                Kosina
                Poprzednie nazwy miejscowości: Cossyn, Kossyn, Koszina. Jako osada kolonistów
                niemieckich powstała około połowy XIV wieku. Po raz pierwszy wzmiankowana w
                dokumencie lokacyjnym wsi Noua Villa Daz Newdorf (Kraczkowa) z 1369 roku, gdzie
                wśród świadków został wymieniony sołtys Kosiny "scultetus in Kossyna nomine
                Johannes". Pierwszymi właścicielami wsi był Otto z Pilczy lub jego zięć Wincent
                z Granowa, kasztelan i starosta nakielski (zm. 1410), następnie Elżbieta, wdowa
                po Wincentym. Po jej śmierci w posiadaniu potomków Pileckich z Łańcuta.
                Kolejmymi właścicielami była rodzina Stadnickich, od której wsi przyjął
                Stanisław Lubomirski. W rękach Łubomirskich Kosina pozostała do I połowy XVIII
                wieku. W latach 1738-88 jako właściciele notowali są książęta Sanguszkowie. Po
                nich, w drodze licytacji, osadę nabyła Kunegunda Prekowa. Kolejną dziedziczką
                została księżna Elżbieta z Czartoryskich Lubomirska 1733 1816). Nowa
                właścicielka w 1802 roku oddała Kosinę (z miastem Przeworskiem i siedmioma
                okolicznikami wsiami) swojemu ulubieńcowi i wychowankowi Henrykowi
                Lubomirskiemu. Lubomirscy z Przeworska Kosiną dzierżyli do 1944 roku.
                Kraczkowa
                Wieś lokowana przez Ottona z Pilczy herbu Topór. 16 VII 1369 roku wystawił on
                dokument, na mocy którego powierzył Janowi Howsteterowi osadzenie Nowej Wsi
                (Noua Villa Daz Newdorf) na prawie niemieckim.
                W posiadaniu rodziny Pieleckich Kraczkowa pozostała do 1586 roku, kiedy to
                wdowa po Krzysztofie Pileckim Anna z Sienna zamieniła włość łańcucką ze
                Stanisławem Stadnickim. Nowy właściciel odstąpił swoje prawa do Kraczkowej
                Konstantemu Korniaktowi. W rękach rodziny Korniaktów wieś pozostała do końca
                XVII wieku. Od 1732 roku jako patron parafii występuje Stanisław Potocki. W
                latach 1741-53 właścicielem był Krzysztof Skarbek, kanonik lwowski, wierzyciel
                Korniaktów. Odsprzedał on wieś Franciszkowi Potockiemu. Następnie (od 1839)
                nowym posiadaczem został Ignacy hr. Skarbek. W 1843 roku wieś została
                odsprzedana Janowi Wolskiemu. Dwanaście lat później posiadłość nabył Hersch
                Weinberg. Ostatnim właścicielem wsi i folwarku, do 1915 roku (tj. do parcelacji
                gruntów dworskich) był Roman hrabia Potocki, III ordynat na Łańcucie.
                Kraczkowa była prężnym ośrodkiem, rodzącego się w Galicji, ruchu ludowego.
                Tutaj urodził się znany ludowiec, poseł do parlamentu wiedeńskiego Tomasz
                Szajer, bywał tutaj ksiądz Stanisław Stojałowski. W 1936 roku w domu znanego
                działacza ZMW "Wici" i społecznika Władysława Możdżenia podpisano "Deklarację
                Praw Młodego Pokolenia".
                W 1991 roku w Kraczkowej powstał zespół "Patria" (z kapelą ludową), który
                prezentuje miejscowe zwyczaje. Najbardziej znanym z nich jest "Wesele
                Kraczkowskie". Dzieje wsi u schyłku XIX wieku i na początku XX wieku opisał
                mieszkaniec Kraczkowej Walenty Kunysz w pamiętniku "Wcibski i wrazicki" (wyd.
                1973 r.)

                Sonina
                Poprzednie nazwy miejscowości: Schonerwalt, Sanyna, Szanyna. Wieś lokalna
                zapewne w II połowie XIV wieku przez Ottona z Pilczy, dziedzica dystryktu
                łańcuckiego. Po raz pierwszy wzmiankowana w dokumencie kardynała legata Dymitra
                z 1384 roku pod nazwą Schonerwalt. Sonina nieprzerwanie wchodziła w skład
                włości łańcuckiej. Kolejno jej właścicielami byli Pileccy z Łańcuta, Stadniccy,
                następnie Lubomirscy, a na koniec rodzina Potockich.
                Historia gminy wiąże się bezpośrednio z historią Łańcuta. Powstanie
                najstarszych wsi (Albigowa, Handzlówka, Kraczkowa, Wysoka, Sonina) podobnie jak
                i samego Łańcuta datuje się na drugą połowę XIV wieku. Były to wsie założone na
                prawie magdeburskim z osadnictwa niemieckiego. Ich właścicielami byli kolejni
                włodarze Łańcuta: Pileccy, Stadniccy, Lubomirscy, Potoccy.
                W historię gminy wpisali się wielkimi literami synowie tej ziemi, którzy swoje
                młode życie oddal
                • piotrzr Niemce z Kamienia 07.06.05, 15:09
                  Osadnicy niemccy zyli również w okolicach Sokołowa i wsi kamień - polecam dobry
                  artykuł z Nowin :

                  www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=2003310300013
                  Niemce z Kamienia

                  Chcesz mieć dobrą żonę, żeń się z Niemką - krążyło po Kamieniu. Dziś kolonistów
                  austriackich już nie ma, ale mieszkańcy pielęgnują ich groby
                  To byli wzorowi gospodarze. Mieli wielkie poważanie na wsi - wspominają
                  kolonistów mieszkańcy Kamienia. Od nich uczyli się żąć kosą, czytać i pisać. W
                  czasie wojny koloniści uratowali wieś od niechybnej zagłady. Wdzięczny Kamień
                  nie zapomniał o "Niemcach".
                  Przyjechali z Górnej Austrii, z pogranicza Bawarii, z Hesji. W ich rodzinnych
                  stronach za mało było ziemi do uprawy. Osiedlili się w Galicji: w Woli
                  Zarczyckiej i Raniżowskiej, Dzikowcu, Raniżowie, Kamieniu.Jak do tego doszło,
                  że trafili do Galicji, w nasze strony? Rzecz działa się w drugiej połowie XVIII
                  wieku. Polski dziedzic, właściciel Kamienia zagarnął jałówkę miejscowemu
                  wójtowi, Maciejowi Kumiędze. Gdy wójt upomniał się u dziedzica o swoją
                  własność, dostał 100 kijów chłosty. Po wybatożeniu miał jeszcze na tyle sił, by
                  dowlec się do chaty. Kazał żonie kupić w karczmie okowity i wlać ją do koryta.
                  Następnie dokładnie wymoczył się w wódce. Ból ulżył i rany goiły się szybciej.
                  Kiedy zdrowie wróciło, udał się na piechotę do Wiednia. Sam cesarz Józef II
                  przyjął pokrzywdzonego, nakarmił, zwrócił koszty podróży i nakazał dziedzicowi
                  wynieść się z dworu. Ziemia przeszła na własność rządu austriackiego, który ją
                  skolonizował.Ile prawdy jest w tej legendzie? Faktem jest iż "prości ludzie"
                  mieli wtedy szanse przedstawić swe krzywdy i żale samemu cesarzowi./.../

                  • Gość: kaper. Re: Niemce z Kamienia IP: *.mad.east.verizon.net 24.04.06, 03:42
                    Za mojej mlodosci mowilo sie(Sztajno) <Steinau>. Pamietam wybrukowana droge dwie duze studnie przy
                    drodze staw,zabudowania i pola ktore byly dla mnie wtedy czyms niewyobrazalnym pod linijke czy
                    sznurek jak to zwal tak zwal ale tak bylo. Nazwisk nie pamietam.Pamietam ze w ktorejs z rodzin byl
                    wzeniony ktos z lowiska z tego malzenstwa bylo bylo dwie corki z jedna ozenil sie Sagan z
                    Kamienia.Wiem ze wyjechali na Pomorze okolice Grudziadza.
                  • piotrzr Zaczernie i Wysoka G. 09.08.05, 14:08
                    Gość portalu: gregortr@wp.pl napisał(a):

                    > Witam.
                    > Czytam wszystkie informacje i poszukuję dokładnych wiadomości o lokacji wsi
                    > Zaczernie i Wysoka Głogowska oraz innych szczegułów z historii tej osady?
                    Jakie
                    > tam było osadnictwo, czy istnieją jakieś stare dokumenty?

                    Myslę że opracowań na temat tych miejscowości jest sporo- zacząłbym pewno od
                    biblioteki muzeum etnograficznego i pracy np p.dr. Ruszla - leksykonu kultury
                    ludowej rzeszowszczyzny, stron internetowych etc. Zaczernie z tego co wiem
                    doczekało się /podobnie jak np Słocina kilku prac monograficznych/
                    Pozdrawiam
      • piotrzr Niemcy w Leżajsku 09.06.05, 21:43
        upowiec napisał:

        > Miejscowość została lokowana na prawie niemieckim w 1391 roku.
        O Warze postaram ssię coś poszukać - dziś ciekawy fragment z linkowanej
        tu już strony
        republika.pl/aord/korzenie.htm
        Jak na lokalne warunki powstanie i funkcjonowanie kolonii było dużym
        wydarzeniem dla miejscowej społeczności. Jeszcze przed 1872 rokiem tak pisał
        ksiądz Antoni Marian Podgórski, proboszcz w Leżajsku i Woli Zarczyckiej w
        drugiej połowie XIX wieku, pierwszy dziejopis Leżajska i okoli­cy, o kolonistach
        Dornbachu: Niemcy tarnawieccy, katolicy, pobożni byli ludzie. Różaniec swój
        niemiecki w kościele śpiewali, wódki w początkach pić nie umieli, bo przy
        kieliszku siedział godzinę i więcej chlebem maczając. Nastwawszy wyjechali na
        wiosnę w pole w pończochach i trzewikach, które oczywiście w błocie pogubili i
        wnet strój ten zarzucili i zastosowali się do krajowców. Zaszli najwięcej znad
        Renu, od Kolonu. Niewiasty ładne, po części z profilem greckim, bo może dawni
        koloniści rzymscy. Do niedawna żyła jedna co z ośmioletnim dzieckiem tutaj
        przyszła. Nagle temi laty gospodarstwa swe potracili i rozprószyli się193.

        Kolonie wyraźnie odróżniały się swą zabudową od wsi polskich, a ich mieszkańcy
        byli równocześnie i podziwiani przez polskich chłopów i pogar­dzani z uwagi na
        odmienność ich religii. Tak oto np. odnotowuje nastroje wsi Woli Zarczyckiej z
        końca XIX wieku Jan Olechowski z tej wsi: Obok wsi była osada niemiecka, zwana
        Kőnigsberg. W dawnych czasach (...) sprowadził (cesarz — przyp. J. P.)
        osadników z Saksonii w tym celu, aby pokazać i pouczać swoich poddanych
        lepszego sposobu życia. Mieszkało tam 28 familii. Jak się rozmnożyli, tak
        zbytek ustępował gdzie indziej. Jak jeden przechodził przez tę osadę, to
        zobaczy l całkiem inny obraz. Domy też były budowane z drzewa, pokryte słomą,
        lecz były zbudowane w prostej linii po obu stronach gościńca. Gościniec dość
        szeroki, prosty, po obu stronach rowy. Podwórze dość obszerne i inne budynki w
        odpowiednim miejscu i porządku. Domy pięknie wybielone, w oknach kwiaty i
        zasłony. W sobotę podłogi w domu wymyte, podwórze zamiecione, rowy i gościniec
        oczyszczone z odpadków, że się to każdemu podobało.

        W polu dobrze robili, toteż i urody mieli lepsze. Mieli swój urząd gminny i
        szkołę i kościół protestancki. Lecz polski naród tak jakby tego nie widział,
        jeszcze czasem można było słyszeć uszczypliwe żarty, a cóż te ..kalwiny". Byli
        prawie wszyscy rzemieślnicy, jak kowale, szewcy, krawcy, stolarze, co w wolnym
        czasie w zimie każdy się czymś zajmował.

        Liwerunki i świadczenia kolonistów na rzecz utrzymania gminy zapew­niały jej
        dobre funkcjonowanie. Stosownie też do polecenia cesarskiego z 1786 roku
        urządzono w koloniach szkoły i pobudowano obiekty sakralne, ponosząc na ten cel
        odpowiednie obciążenia pieniężne i robocizny. Własne karczmy, liczni też
        rzemieślnicy, dopełniały samowystarczalności kolonii.

        Porządek i schludność w mieszkaniach i gospodarstwach higieniczne czerpanie
        wody (pierwsze studnie we wsiach!), lepsza uprawa ziemi, i w ogóle lepsze
        gospodarowanie, budowały koloniom duży autorytet w całej okolicy.

        Napływ kolonistów z krajów niemieckich do dóbr leżajskich miał różne natężenie
        w czasie. Tworzyli oni nie tylko kolonie wiejskie, ale osadzali się też w
        mieście Leżajsku. Pierwszymi osadnikami w mieście, odnotowanymi w dokumencie z
        6 września 1786 roku byli:

        Johan Heinrich Schőnborn (3 osoby), cieśla przybyły z Bach, pow. Biebrich,
        katolik;

        Johan Tratmann (5 osób), cieśla, przybyły z Reichenberg, pow. Passenheim,
        katolik;

        Georg Wagner (2 osoby), przybyły z Ober-Lanzwill, pow. Nassau, ewangelik;

        Johan Rohrmann (5 osób), przybyły z Gundersbium, pow. Leiningen, ewangelik;

        Philipp Móhibach (4 osoby) przybyły z Birmeisheim, pow. Posenheimisch,
        ewangelik;

        Georg Spies (2 osoby) przybył z Dollesheim, pow. Posenheimisch, katolik;

        Jakob Becher (2 osoby), przybył z Gundersbium, pow. Leiningen, ewangelik;

        Johan Pilger (2 osoby), przybył z Theilscheim, Palatynat, katolik;

        Baltazar Rothmacher (2 osoby), przybyły z Theilscheim, Palatynat, katolik;

        Heinrich Emerich, (4 osoby), przybył z Illesheim, Palatynat, ewangelik;

        Friedrich Salling (3 osoby), przybył z Bamshein, Palatynat, ewangelik;

        Theobald Rein (8 osób), przybył z BlofTen, hrabstwo Zőtern, ewangelik;

        Jakob Rosbach (8 osób), przybył z Illescheim, Palatynat, ewangelik;

        Martin Stanzel (3 osoby), przybył z Nistow, Prusy, ewangelik.

        W następnych latach przybyli kolejni osadnicy do Leżajska, nierzadko już z
        kolonii wiejskich okolic Leżajska. Przybywali do miasta ludzie młodzi (mała
        liczba osób w rodzinie) i najczęściej rzemieślnicy. Leżajskie natomiast dobra
        kameralne wchłaniały głównie rolników, w mniejszym stopniu rzemieślników.

        Zanim wykształciła się samodzielna kolonia, od przybycia pierwszych osadników
        do dóbr kameralnych mijały niekiedy długie miesiące, a nawet lata. Tak było np.
        w przypadku kolonii Gillershof i Kőnigsberg. W późniejszym Gillershofie pojawił
        się już 13 września 1783 roku Ludwig Deder (2 osoby w rodzinie) z Duchroth;
        latem następnego roku przybyło trzech kolejnych osadników (Georg Spiez — 6
        osób, Michael Kraut — 3 osoby, Friedrich Werner — 4 osoby), a w 1785 roku dwóch
        kolejnych osadników Georg Pollenbach — 5 osób Nicolaus Bauer — 4 osoby. W
        Kőnigsbergu natomiast pierwszymi osadnikami przybyłymi tam 6 czerwca 1784 roku
        byli: Jakob Rollwager (9 osób), przybyły z Hasioch, B. A. Neustadt, a także
        Walentin Lingibach (4 osoby), przybyły z Gőnnheim, B. A. Bad Dlirtheim. W maju
        roku następnego przybył Leonhard Dauenhauer (4 osoby) z miejscowości Dahn, B.
        A. Pirmafens, a także Leopold Schworm (3 osoby) z miejscowości Kaltofen, B. A.
        Rodenhausen .
      • blaz10 Re: Wara koło Dynowa 10.06.05, 13:06
        O ile się nie mylę to w Warze nie było niemieckiej ludności (chyba że przybyli
        tam w XVIII wieku) ale nic o tym nie słyszałem. W opublikowanej kiedyś księdze
        sądowej z tej miejscowości zawierającej wpisy z początku XV wieku do zdaje się
        XVII wieku jest sporo informacji o mieszkających tam Rusinach
        • piotrzr Re: Wara koło Dynowa 10.06.05, 18:15
          blaz10 napisał:

          > O ile się nie mylę to w Warze nie było niemieckiej ludności (chyba że
          przybyli
          > tam w XVIII wieku) ale nic o tym nie słyszałem. W opublikowanej kiedyś
          księdze
          > sądowej z tej miejscowości zawierającej wpisy z początku XV wieku do zdaje
          się
          > XVII wieku jest sporo informacji o mieszkających tam Rusinach


          W Warze ,iszkali Rusini - przed II wojną - 360 grekokatolików na 1257
          mieszkanców wsi. Jest tam była cerkiew , drewniana z 1888 roku - przebudowana -
          z usunietą kopułą. Od 1946 roku -użytkowana jako k.k. Po wybudowaniu nowego
          kosciołą - niszczeje.
          Tu uwaga o osadnictwie na prawie niemieckim/magdeburskim/ - zastosowanie tego
          prawa przy zakładaniu osady wcale nie musiało oznaczać że osadzani byli
          osadnicy niemieccy. zastosowanie tego prawa sprzyjało po prostu osiedleńcom z
          racji przysługujących im przywilejów. Podobnie jak zastosowanie osadnictwa na
          prawie wołoskim - nie jest jednoznaczne z tym że osada ma korzenie ruskie /czy
          łemkowskie/

          Pozdrawiam
      • piotrzr Rodowód rodziny Reizer 10.06.05, 18:23
        Proponuję zapoznać sie z geneaologią rodziny Reizer wywodzącej sie m.in. z
        Albigowej oraz poniższym wykazem miejscowości /a także nazwisk/

        reizer.republika.pl/
        REIZER
        Prof. K. Rymut wywodzi nazwisko Rajser - jak i cały szereg podobnych (Raizer,
        Rajzer) - od niemieckiej nazwy osobowej Reiser, tą od średniowysokoniemieckiego
        reisaere, reiser (ten, co wyprawia się na wojnę).
        Pierwsze źrodłowo poswiadczone wystąpienie nazwiska Rajzer pochodzi z 1779
        roku.
        Źródło: Kazimierz Rymut "Nazwiska Polaków".
        Słownik historyczno-etymologiczny, t. II, Kraków 2001, s. 336.
        REIZER - nazwisko pochodzenia niemieckiego. W XIV wieku za panowania Kazimierza
        Wielkiego do Polski przybyło dużo osadników niemieckich. Powstały miejscowości
        tj. Albigowa, Markowa, Hyżne, Handzlówka. W tych miejscowościach do dnia
        dzisiejszego bardzo popularne są nazwiska: Kuźniar, Szylar, Reizer, Kluz,
        Bartman, Bytnar, Inglot, Falger, Ulman, Trojnar, Szpunar, Szmuc, Szmit, Sobek.
        Największa populacja Reizerów znajduje się w Albigowej. Śmiem twierdzić, że
        wszyscy Reizerowie w Polsce wywodzą się z tej miejscowości. Inne spotykane
        odmiany tego nazwiska to Rejzer, Rajzer. Pierwotnie do ok. 1850 nazwisko było
        pisane "Rayzer". Później prawdopodobnie zostało spolszczone. A różne wersje
        wynikają raczej z częstego pisania ze słuchu i ogólnego analfabetyzmu.
        Przeglądając internet nazwisko Reizer można spotkać w krajach: Węgry, dawna
        Jugosławia, Niemcy, Francja, USA, Kanada. Dowiedziałem się, że jeden z biskupów
        węgierskich tak się nazywał.

        Pozdrawiam :)


        • piotrzr Kolonia niemiecka Haczów 12.06.05, 15:02
          Haczów

          www.gmhaczow.republika.pl/informacje.htm
          1352r. - Lokowana była osada przez króla Kazimierza Wielkiego jako kolonia
          niemiecka Hanshoff lub Hatshoff. Dokument ten 7 lutego1388r w Sandomierzu
          przedłożył królowi Władysławowi Jagiełło sołtys wsi Jan z Haczowa. Jagiełło
          potwierdził sołectwo haczowskie Janowi ( Haczów miał obejmować 150 łanów) na
          prawie niemieckim (magdeburskim). Mieszkańcy mieli prawo myślistwa, rybołówstwa
          w rzekach Wisłok, Marbach (obecnie: Morwawa ),i Radzis ( obecnie:
          Trześniówka ). Monarcha pozwolił sołtysowi wyznaczyć pastwisko według potrzeby
          oraz zarezerwował dwa łany dla mającej powstać parafii. (Możliwe że obecny
          kościół modrzewiowy został wybudowany za czasów Jagiełły )
    • upowiec w Przemyślu ... 12.06.05, 15:40
      Z "Przewodnika po Przemyślu i okolicy" Mieczysława Orłowicza:
      "Osadników niemieckich sprowadził tu Bolesław Chrobry w roku 1018 z okolic
      Kolonii; przywieźli oni stamtąd relikwie św. Urszuli i św. Gereona,
      przechowywane dotychczas w katedrze, a obnoszone w czasie procesyi w dzień św.
      Marka. Kolonistom tym przypisuje się założenie nie istniejących już dziś winnic
      na Winnej Górze. Podczas, gdy dawne miasto leżało cokolwiek wyżej i dalej na
      zachód, osiedli oni w miejscu dzisiejszego Przemyśla. (...) Liczba katolików, i
      to tak Niemców, jak i Polaków w Przemyślu musiała być za ruskich czasów wcale
      znaczna, skoro w roku 1212 poświęca się dla nich kościół św. Piotra, a wkrótce
      potem osiada tu wówczas jeszcze czysto niemiecki zakon Franciszkanów (1235), i
      polski Dominikanów (ok. r. 1240). Biskup lubuski mianuje nawet około roku 1234
      biskupem przemyskimGerarda, opata z Opatowa, lecz ten nie obejmuje rządów
      dyecezyi."
      • piotrzr Przemyślu , Nowotaniec, Hermanowa... 12.06.05, 20:19
        Witam - do tematu Przemyśla warto będzie wrócić - proszę o więcej.
        A dzisiaj wspomnę tylko o podsanockim Nowotańcu i podrzeszowskiej Hermanowej


        Z Wikipedii, wolnej encyklopedii.
        Nowotaniec – wieś w województwie podkarpackim, nad rzeką Pielicą, 14 km na
        południowy-zachód od Sanoka.
        Historia miejscowości sięga XIV w. – w 1366 Kazimierz III Wielki pozwala "
        discreto Phalislao Rzoslon " założyć wieś na prawie niemieckim tzw. prawo
        magdeburskie po obu stronach potoku zwanego Brzozowa. W 1419 król nadaje za
        zasługi szlachetnemu rycerzowi Matiaszowi Czarnemu (Niger) ze Zboisk, synowi
        Piotra, wieś Brzozowa alias Lobetancz. Nowotaniec jest własnością rodziny Balów
        herbu Gozdawa do połowy XVI wieku. Dzisiejsza nazwa Nowotańca kształtowała się
        dość długo (XV w.: Lobentancz, Lobetancz, Lobentancz Nebetanz, Lobotanecz,
        Lubentancz, Lubothancze, Labentancz). Nazwy te wskazują na obecność kolonistów
        niemieckich, którzy prawdopodobnie stanowili większość mieszkańców. W 1435
        pojawia się po raz pierwszy nazwa Nowotaniec. W 1553-1713 pod wpływem prądów
        reformatorskich w Nowotańcu powstał kościół tzw. helwecki. Jego założycielem
        był ówczesny właściciel Nowotańca Hieronim de Stano, gorący protektor ruchów
        protestanckich. On i jego spadkobiercy, do momentu sprzedania miasteczka,
        utrzymują z własnych środków kolejnych pastorów. W 1613 protestanci oddali
        katolikom świątynię, budując nową. W 1698 odbywał się jeszcze w Nowotańcu synod
        kalwiński. W 1624 Tatarzy niszczą dobra należące do całej parafii , kościół
        oraz kaplicę należącą do Nowotańca w Bukowsku. Zniszczeniu ulega także Jaćmierz
        Pulaw,Zarszyn, Nowosielce, Długie, Jasionów, Wzdów i Grabownica. W następnych
        latach Sejm Rzeczypospolitej dla podniesienia z upadku miasta ustanawia w
        miejscowym zamku prawo składu wina węgierskiego. Wiek XVIII to okres upadku
        miejscowości, pożar z 1714 zniszczył kościół spłonął z całym wyposażeniem i
        metrykami. Wskutek pożaru całej parafii Sejm Wiszeński z 1714 zwalnia
        Nowotaniec od wszelkich podatków. W 1727 król August II Sas zezwala na
        wznawienie targu, mimo to miasteczko Nowotaniec nie powraca do dawnej
        świetności. Rodzina Stanów sprzedała miejscowość, która do 1944 pozostała w
        prywatnych rękach. Koniec wojny przyniósł duże zniszczenia Nowotańca (1944), 6
        kwietnia 1946 oddziały UPA spaliły zupełnie dwie wioski, w tym Nowotaniec, z
        których pozostały jedynie: kościół, plebania, szkoła i trzy domy. Nowotaniec
        utracił prawa miejskie,po 1948.
        Podrzeszowska "Hermanowa wymieniana w dokumentach po raz pierwszy dopiero w
        1458 r. powstała zapewne znacznie wcześniej, przypuszczalnie jako przedmieście
        Tyczyna. Z 1775 r. pochodzą wzmianki o jej przysiółkach, Czerwonkach i
        Przylasku. Miejscowy rodak i badacz historii tych terenów ks. Franciszek Malak
        przypuszcza, że nazwa wsi wywodzi się od niejakiego Hermana, zasadźmy lub
        dzierżawcy. Od 1507 r. Hermanowa występuje jako samodzielna wieś. "

        Przy okazji - Haczów cieszący się sławą wpisanego do listy UNESCO największego
        w Europie drewnianego kośckiołą gotyckiego - zawdzięcza ten zaszyt -
        średniowiecznym osadnikom niemieckim /co niestety jest skrzętnie przemilaczane
        w przewodnikach i opracowaniach historycznych :9

        Pozdrawiam

      • Gość: JP I Re: w Przemyślu ... IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 30.12.05, 02:40
        Faktem jest, ze najwięcej Niemców osiadło w Przemyślu dzięki Kazimierzowi
        Wielkiemu. Druga ich fala, mająca istotny wpływ na osadnictwo, to rok 1410, gdy
        do Ziemi Przemyskiej trafia spora (być może, nawet w granicach 1-2 tys.osób)
        grupa jeńców spod Grunwaldu. Odbudowują i rozbudowują m.in. zamek w Przemyślu,
        pracują w Żurawicy i kilku innych okolicznych miejscowościach. Niewykluczone,
        że wielu z nich pozostało, załozyło rodziny itd.
      • Gość: ZB Re: Niemcy w Przemyślu ... IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 30.12.05, 02:41
        Faktem jest, ze najwięcej Niemców osiadło w Przemyślu dzięki Kazimierzowi
        Wielkiemu. Druga ich fala, mająca istotny wpływ na osadnictwo, to rok 1410, gdy
        do Ziemi Przemyskiej trafia spora (być może, nawet w granicach 1-2 tys.osób)
        grupa jeńców spod Grunwaldu. Odbudowują i rozbudowują m.in. zamek w Przemyślu,
        pracują w Żurawicy i kilku innych okolicznych miejscowościach. Niewykluczone,
        że wielu z nich pozostało, załozyło rodziny itd.
        • piotrzr Re: Niemcy w Przemyślu ... 01.01.06, 21:36
          Gość portalu: ZB napisał(a):

          > Faktem jest, ze najwięcej Niemców osiadło w Przemyślu dzięki Kazimierzowi
          > Wielkiemu. Druga ich fala, mająca istotny wpływ na osadnictwo, to rok 1410,
          gdy do Ziemi Przemyskiej trafia spora (być może, nawet w granicach 1-2 tys.osób)
          > grupa jeńców spod Grunwaldu. Odbudowują i rozbudowują m.in. zamek w
          Przemyślu, pracują w Żurawicy i kilku innych okolicznych miejscowościach.
          Niewykluczone, że wielu z nich pozostało, załozyło rodziny itd.

          Najwięcej Niemców /i Austriaków - też germanów przecież/ trfiło do Przemyśla w
          okresie zaborów. Stanowili przecież trzeon administracji cywilnej i wojska.
          A nie bardzo rozumiem w cytowanym postcie - rolę Żurawicy w czasach Kazimierza
          Wielkiego :)))
    • blaz10 Re: osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu 13.06.05, 14:47
      Chcę zwrócić uwagę na pewne zagadnienie związane z osadnictwem niemieckim na
      Podkarpaciu. Wiele lat temu czytałem artykuł lub opracowanie (niestety nie
      pamiętam autora, może to był Kotula) o osadnictwie niemieckim w okolicach
      Łańcuta. Autor podawał że w okolicach Łańcuta występowała pewna modyfikacja w
      narzędziu rolniczym (nie pamiętam w jakim ale służyło ono chyba do orki) i
      takiej modyfikacji nie było nigdzie poza okolicami Łańcuta. Taka sama
      modyfikacja występowała na terenie Łużyc. Na tej podstawie autor dowodził że
      koloniści lub ich część pochodzili właśnie z Łużyc a skoro tak to tylko część
      kolonistów była Niemcami. Resztę stanowili zamieszkujący te tereny Słowianie,
      Serbołużyczanie. W związku z tym ich asymilacja z okoliczną ludnością polską
      mogła przebiegać o wiele szybciej niż rodowitych Niemców. Idąc tym tropem
      możemy też założyć że koloniści na tereny Podkarpacia mogli napływać z terenu
      Śląska a wtedy wśród kolonistów oprócz Niemców mogli się znaleźć etniczni
      Polacy. O ile pamiętam to ludność słowiańska na terenie państw niemieckich
      była uciskana tak więc miała ona dodatkowy bodziec do zmiany miejsca
      zamieszkania. Ze sobą przywoziła nabytą w swych rodzinnych stronach kulturę
      prawną czy nawet niemieckie nazwy niektórych narzędzi. Myślę że nawet to że
      księgi sądowe były prowadzone po niemiecku nie wyklucza tego że daną
      miejscowość zamieszkiwała ludność pochodzenia słowiańskiego. W różnych
      miejscowościach odsetek tej ludności mógł być różny ale w połączeniu z
      miejscowymi Polakami czy Rusinami ludność ta mogła stanowić większość co mogło
      prowadzić do szybszej asymilacji ludności niemieckiej. Prawdopodobnie dokładna
      analiza nazwisk kolonistów (o ile jest to możliwe) może odpowiedzieć na pytanie
      czy faktycznie wśród kolonistów - Niemców byli także koloniści o rodowodzie
      słowiańskim.
      Pozdrawiam
      • piotrzr Re: osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu 13.06.05, 16:40
        Bardzo ciekawa wypowiedź wskazująca na interesujący aspekt "kolonizacji
        niemieckiej". Oto można spotkać się wśród polskich autorów albo z
        probami "słowiańskiej interpretacji" owej kolonizacji - tak jak w wypowiedzi
        poprzednika. albo zarzucaniem kolonizatorskiej funkcji owego osadnictwa -
        szczególnie w osiemnastowieńcznej fazy kolonistów józefińskich.
        Przy okazji Haczowa spotkałem się ze sformułowaniem "według źródeł kościelnych
        ludność Haczowa aż do wieku XVI mówiła po niemiecku".
        Osadnictwo średniowieczne wiązało się głownie z zasiedlaniem kolonistami
        niemieckimi pustek powstałych wskutek wymarcia mieszkańców /w następstwie zaraz
        lub zajazdów/. Przy czym wiadomo - rozróźnia się tu osadnictwo miejskie i
        wiejskie. Niewątpliwie np osadcami Krakowa byli Niemcy - jak i wielu jego
        mieszczanami. Co do mistrza Kotuli - jego interpretacja pochodzenia osadników
        mogła wynikać np z całkowicie uzasdanionej niechęci do Niemców lub swoistą
        przeciwwagą dla opracowań niemieckich z lat 30 i 40 ub. wieku , mówiąc
        kolokwialne "na siłę" uzasadniających niemieckość okolic Rzeszowa czy Łańcuta.
        Moim zdaniem bezdyskusyjna jest cywilizyjna rola i niemieckiego osadnictwa
        średniowiecznego średniowiecznego jak i osadnictwa józefińskiego.
        Czytaliście zapewne - w okolicach Kuryłówki i Tarnawca polscy /i ruscy/ chłopi
        jeszcze w końcu XVIII wieku nie korzystali ze studzien, nie znali murowanych
        budynków mieszkalnych itd
        Pozdrawiam dziekująć za ciekawą wypowiedź
        • piotrzr Kolonizacja józefińska cd 15.06.05, 15:45
          Z poniższego cytatu wynikają ciekawe informacja na temat niemieckich osadników :

          republika.pl/aord/korzenie.htm
          Kolonizacja niemiecka w Galicji zapoczątkowana za Marii Teresy, a potem
          intensywnie realizowana przez Józefa II, miała być środkiem do wzmocnienia
          potęgi gospodarczej, finansowej i militarnej państwa. Monarchia habsburska
          wykazywała duże zainteresowanie problemem kolonizacji. Kolonizacja ta miała też
          odegrać, w zamyśle władz wiedeńskich, ogromną rolę w germanizacji Galicji oraz
          w rozwoju postępu gospodarczego wsi. W rzeczywistości nadzieje Wiednia ziściły
          się w przyszłości jedynie częściowo.
          Kolonizacja zapoczątkowana na szerszą skalę w 1781 roku objęła przede wszystkim
          dobra kameralne, choć też miała miejsce w dobrach prywatnych, lecz na mniejszą
          już skalę. Liczbę osiedlonych w Galicji za Józefa II określa się na 3249
          rodzin — licząc średnio na rodzinę 4,5 osoby — co dawało w sumie około 14400
          osób imigrantów, którzy osadzeni zostali w 139 koloniach168. Była to głównie
          kolonizacja wiejska, zakładanie typowych kolonii rolniczych, choć dotyczyła też
          sprowadzenia rzemieślników do różnych miast, wyjątkowo też do zakładanych
          kolonii wiejskich. Główne ramy organizacyjne osadnictwa i jego podstawy
          materialne zawierał patent cesarski z 1781 roku zapewniający osadnikom szereg
          swobód i uprawnień gospodarczych. Zapewniono przede wszystkim ziemię
          bezpłatnie, zabudowania mieszkalne i gospodarcze, bezzwrotne zapomogi na
          zagospodarowanie. Zwolniono ich od wszelkich obciążeń na lat 6 i obowiązku
          służby wojskowej na ten okres. Potem zaś ponosić mieli opłaty pieniężne,
          składać pewne daniny w ziarnie oraz odrabiać niewielką pańszczyznę (możliwość
          jej wykupu)169.
          Kolonie lokowane w dobrach leżajskich objęły ziemię folwarków królewskich w
          pięciu wsiach: w Giedlarowej (kolonia Gillershof), Jelnej (kolonia Baranówka-
          Hirschbach), w Łukowej (kolonia „Niemcy"), Tarnawcu (kolonia Dornbach) i w Woli
          Zarczyckiej (kolonia Kőnigsberg). Dwie z nich powstały na obszarze wójtostw
          (stanowiących w okresie staropolskim odrębne tenuty — Wola Zarczycka, Jelna),
          pozostałe w byłych folwarkach starościńskich. Odrębność administracyjną
          uzyskały kolonie większe (Dornbach, Gillershof, Kőnigsberg), zaś pozostałe dwie
          maleńkie kolonie nie uzyskały samodzielnego statusu.
          Koniec cytatu.

          Czy autor powyżsżego opisu a szczególnie zdań : "Kolonizacja ta miała też
          odegrać, w zamyśle władz wiedeńskich, ogromną rolę w germanizacji Galicji oraz
          w rozwoju postępu gospodarczego wsi. W rzeczywistości nadzieje Wiednia ziściły
          się w przyszłości jedynie częściowo." - nie mówi wprost o pochodzeniu
          osadników /NIEMCACH/ oraz o celach kolionizacji ???
          Jednocześnie czas pokazał że "żywioł polski" był o wiele silniejszy i miał
          bardzo dużą siłę przyciągania - skoro przyczynil sie do polonizacji
          owych "kolonistów"



          • piotrzr Raniżów koło Kolbuszowej 17.06.05, 16:27
            Ciekawe informacje znalazłem o Raniżowie

            ranizow.republika.pl/historia.htm
            Po pierwszym rozbiorze Polski w 1772 roku, Raniżów znalazł się w zaborze
            austriackim. Pod wpływem wzmożonej germanizacji Galicji, powstała w Raniżowie
            kolonia niemiecka nazwana Ranischau. W 1782 roku, zarządzeniem władz
            austriackich powstał tu ośrodek handlowy o znaczeniu międzynarodowym(produkty
            żywnościowe-głównie mięso, eksportowano stąd bezpośrednio do Wiednia)Od tamtego
            czasu błędnie był on uważany przez wielu za miasto co ma potwierdzenie w wielu
            publikacjach z tamtego okresu. Do tych czasów zachowało się kilka zabudowań z
            czasów cesarza Józefa II. Mimo wysokich nakładów ze strony cesarstwa,
            germanizacja nie udała się. Osadnicy niemieccy bądź to izolowali się od
            rodzimej ludności polskiej, bądź wtapiali się w przeważająca społeczność
            polską.
            Powstanie z 1846r w okolicach Raniżowa praktycznie nie wywołało żadnych
            skutków. Rabacja galicyjska nie dotarła do tych okolic. Jedyną osoba
            zaangażowaną w ruch spiskowy był właściciel Raniżowa i Widełki, Władysław hr.
            Rey.
            W 1890 roku w Raniżowie na 1465 mieszkańców było 271 Żydów i tylko 11 Niemców,
            zaś w koloni Ranishau mieszkało 376osób, w tym 206 Niemców, 70 Żydów i 100
            Polaków. Liczba Niemców systematycznie spadała a ich majątki przejmowali
            Polacy. Podczas drugiej wojny światowej zostali oni przesiedleni do Borowej w
            powiecie mieleckim, a podczas cofania się linii frontu w 1944r ewakuowani do
            Niemiec.
      • piotrzr Rakszawa, żołynia 22.06.05, 17:00
        Ze stron internetowych tych gmin można sie sporo dowiedzieć o historii tych
        miasteczek-wsi. np

        www.zolynia.pl/
        Ale np o Rakszawie wspomina sie tam o osadnictwie wołoskim i żydowskim w tej
        wsi /jest tam ponoc przyciólek Wołochy/. Chociaż piekne tradycje tkackie w tej
        miejscowości mozna by kojarzyć również z osadnikami niemieckimi ?? No nie wiem.
        Żołynia była natomiest do wojny miejscowością z dominującą ludnością zydowską.
        Ale to już temat na inną dyskusję :)
    • piotrzr Niemcy w Strzyżowie 27.07.05, 22:40
      Zachęcony przez Darino - ciągnę temat dalej. Oto co znalazłem na temat przodków
      dzisiejszych strzyżowian :

      www.strzyzow-online.un.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=6
      Na prawach rękopisu Strzyżów, 1956 rok

      Rzut oka na dzieje parafii i kościoła w Strzyżowie nad Wisłokiem

      Modrzewiowy kościół gotycki Św. Katarzyny Męczenniczki w Strzyżowie nad
      Wisłokiem.

      Pogranicze ziemi Krakowskiej przy ujściu rzeki Stobnicy do Wisłoka -
      jeszcze za panowania pogańskiego księcia Wiślickiego za czasów apostołowania
      św. Cyryla i Metodego - atakowane były przez wrogów od Wschodu z ziemi
      Czerwińskiej (Rusi).
      Dla ochrony Ziemi Krakowskiej stworzono tu strażnicę „Strzeżewo” zwaną.
      Później wybudował tu gród Leszek Biały. Po przesunięciu po 1227 roku granicy
      państwa poza lewy brzeg Wisłoka zostały oddane te kresy pod zarząd biskupstwa
      lubuskiego w Marchii Brandenburskiej z jurysdykcją atoli kościelną biskupa
      krakowskiego.
      W roku 1241 Tatarzy zniszczyli gród i w pień wycięli całą załogę.
      Sprowadzeni z Marchii Brandenburskiej koloniści przez Bolesława Wstydliwego
      odbudowali gród i otrzymali w 1246 roku modrzewiowy kościół gotycki pod
      wezwaniem św. Katarzyny Męczenniczki, zbudowany funduszami Księcia Bolesława
      Wstydliwego i jego małżonki błogosławionej Kingi.
      Pierwszy proboszcz tego kościoła Wendelinus został zamordowany w czasie
      mszy św. przez Tatarów w 1259 roku, którzy zniszczyli także i zamek, a wówczas
      rodzina Strzyżowskich, właścicieli zamku i osady przeniosła się do Czudca (stąd
      ich nzwa: Jan z Czudca Strzyżowski, Mikołaj z Czudca Strzyżowski itp.) i tam
      przenieśli też parafię do kościoła św. Zofii.
      Gdy przez przeszło cały wiek kościół św. Katarzyny w Strzyżowie był bez
      pasterza - wówczas Jan Biskup Lubuski dekretem wydanym w Fuerstenwald (Marchia
      Brandenburska) in Zabbato in Albis 1393 roku roku opierając się na dokumencie
      Leszka Czarnego z 1282 r. nadającym biskupowi lubuskiemu egzemcję sądową i
      podatkową we włościach biskupstwa lubuskiego w Ziemi Krakowskiej leżącym poza
      lewym brzegiem Wisłoka oraz na mocy specjalnej władzy Stolicy Apostolskiej jaką
      ci biskupi sprawowali nad Rusią Czerwoną mimo, że osada należała do Diecezji
      Krakowskiej, włączył tę osadę do terenów misyjnych „Braci Pielgrzymujących” i
      mianował proboszczem Cypriana.
      O dalszych losach parafii św. Katarzyny nie wiadomo do końca XIV wieku.
      W 1396 roku Piotr Wysz Radoliński, biskup krakowski ustanawia dla całej
      Diecezji Krakowskiej Święto Niepokalanego Poczęcia NMP z oktawą i postem we
      wigilię./.../

      Koniec cytatu
      Pozwolę zwrócic uwagę na dwa wycinki :

      Po przesunięciu po 1227 roku granicy państwa poza lewy brzeg Wisłoka zostały
      oddane te kresy pod zarząd biskupstwa lubuskiego w Marchii Brandenburskiej z
      jurysdykcją atoli kościelną biskupa krakowskiego.

      W roku 1241 Tatarzy zniszczyli gród i w pień wycięli całą załogę. Sprowadzeni
      z Marchii Brandenburskiej koloniści przez Bolesława Wstydliwego odbudowali gród
      i otrzymali w 1246 roku modrzewiowy kościół gotycki pod wezwaniem św. Katarzyny
      Męczenniczki, zbudowany funduszami Księcia Bolesława Wstydliwego i jego
      małżonki błogosławionej Kingi.

      Wyjaśniają one przyczyny kolonizacji niemieckiej na Podkarpaciu ;
      po pierwsze związane były one z podległosciami administracji kościelnej z
      jednej strony a koniecznością zasiedlania pustek powstałych wskutek m.in.
      najazdów tatarskich.

      Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji


    • darino Kraków a prawo magdeburskie 13.08.05, 02:00
      "Istniejący co najmniej od 805 r. Magdeburg lokowano w 1188 r., a jego nowy
      nowy ustrój prawny oparto na dawnym, zmodyfikowanym, zwyczajowym prawie saskim.
      Zastosowana formuła prawna okazała się być majstersztykiem prawnym i
      funkcjonalnym. Stąd też zamiast wyważać otwarte drzwi, cała rzesza miast
      niemieckich, śląskich, czeskich, słowackich, morawskich, austriackich i
      polskich zapożyczała ten sprawdzony wzorzec i według niego reformowała swój
      miejski organizm. Podstawą tej reformy było tworzenie gminy - zrzeszenia,
      wspólnoty ludzi mieszkających na wydzielonym obszarze, na którym obowiązywało
      odrębne prawo i specjalne przepisy umożliwiające tejże gminie znakomity rozwój
      gospodarczy, gwarantując równocześnie bajeczne dochody zarówno organizatorowi
      tego przedsięwzięcia (zasadźca - wójt), jak i właścicielowi miasta (książę,
      biskup czy rycerz). W ramach ogromnego dzieła lokacji powstawał też
      nieodmiennie nowy plan urbanistyczny miasta, który tworzył strukturę różnej
      urody i niezwykłej wprost funkcjonalności. Z całym szacunkiem dla dzisiejszych
      planistów, architektów i urbanistów, uświadommy sobie na przykład, że układ
      komunikacyjny Krakowa lokacyjnego był skuteczny i wystarczający przez prawie
      600 lat (!!!), a w tym czasie miasto poszerzyło kilkakrotnie swoją powierzchnię
      i ponaddziesięciokrotnie swój potencjał ludnościowy. Dalekowzroczność myślenia
      XIII-wiecznych geometrów Bolesława Wstydliwego musi budzić podziw. W gruncie
      rzeczy jest to podziw nad dziedzictwem lokacji Krakowa.

      Korzyść, jaką poszczególne miasta odnosiły z lokacji na prawie magdeburskim (w
      tym samym czasie powstają też inne wzorce prawne - podobne, choć mniej
      doskonałe - lubeckie, haskie???) spowodowała, że w ciągu XIII w. Europa
      Środkowa stała się Europą miasta prawa magdeburskiego. Do Polski reforma ta
      trafiła z początkiem XIII w. (1211 - Złotoryja). W 1228 r. pierwszą lokację w
      Krakowie przeprowadził najprawdopodobniej Leszek Biały, ale z powodów, których
      trudno nam dzisiaj dociec, nowa gmina działała słabo, a ok. 1240 r. zamarła
      (być może na skutek najazdu tatarskiego z 1241 r.?). Tymczasem na ziemiach
      polskich lokowano Wrocław, Poznań, Bochnię i wiele miast pomorskich - te
      najczęściej (jak Gdańsk) na prawie lubeckim. Wreszcie 5 VI 1257 r. książę
      Bolesław Wstydliwy dokonał na wiecu możnych w Koperni lokacji Krakowa."
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,42699,2866495.html
      Mimo, że to trochę poza naszym regionem, chciałbym bardzo gorąco polecić cały
      artykuł - syntezę wiadomości z wielu dziedzin, która wyjaśniła mi całą ideę
      zasadźtwa na prawie magdeburskim (niemieckim) !
    • darino Rymanów 13.08.05, 12:22
      "Rymanów został ulokowany na prawie magdeburskim w roku 1376 i powstał dzięki
      zabiegom księcia śląskiego Władysława Opolczyka, namiestnika króla Ludwika
      Węgierskiego. Początkowo miasto nosiło nazwę "Ladisslauia" od imienia jego
      założyciela. Nazwa Rymanów przyjęła sie w okresie panowania króla Władysława
      Jagiełły i pochodziła od imienia wójta Reymana. Gród rymanowski zlokalizowany
      został na skrzyżowaniu szlaków handlowych podkarpackiego i węgierskiego. W XV i
      XVI stuleciu Rymanów otrzymał od królów polskich liczne przywileje na odbywanie
      w mieście jarmarków i posiadanie własnych składów handlowych. Obok handlu
      rozwijało się również rzemiosło. Do najbogatszych należały cechy rzeźników,
      garbarzy, szewców, kuśnierzy, sukienników, płócienników, krawców i piekarzy."
      www.rymanow.tom.pl/rymanow/
    • darino Gorlice, Szymbark, Bobowa, Ciężkowice, Grybów ... 13.08.05, 12:31
      "Między rokiem 1350 a 1360 Dersław I nabył prawdopodobnie od króla Kazimierza
      Wielkiego Gorlice wraz z kluczem wsi: Glinik Marjampolski, Stróżówka, Ropica i
      Rychwałd. Był to okres wzmożonej akcji osiedleńczej na Podkarpaciu prowadzonej
      w imieniu Króla przez 'zasadźców', głównie pochodzenia niemieckiego.

      Jan Gładysz, zarządca dubr sądeckich, założył tzw. Państwo Gładyszów lokując
      obok Gorlic nowe miasto - Szymbark. W analogicznym okresie powstały takie
      miejscowości jak Bobowa, Cięrzkowice, Grybów."
      www.gorlice.art.pl/index1.php
    • darino Lwów 13.08.05, 12:40
      "Nowy Lwów zbudowany był na prawie magdeburskim i samorząd niemiecki odgrywał
      główną rolę. W sprawach ogólnych decydował pierwszy wójt, który był wyznaczany
      przez książąt i królów polskich, aż do czasów Władysława Opolczyka, kiedy
      miasto otrzymało przywilej wybierania samorządu z grona swoich mieszkańców.

      Samorząd Lwowa obejmował: sądownictwo, zarząd - zajmujący się porządkiem w
      mieście, majątkiem gminnym, podatkami i obroną miasta oraz prawodawstwo. Sędzia
      gminy zwany wójtem, musiał być biegły w prawie niemieckim, przewodniczył Ławie
      Miejskiej, bez której nie mógł wydawać wyroków. Początkowo było pięciu
      ławników, ale jeszcze w średniowieczu liczba ta wzrosła do jedenastu. Rada
      Miejska, której przewodniczył burmistrz, składała się z sześciu radnych,
      wszystkich nacji: w ważniejszych sprawach powoływano do pomocy starą szóstkę z
      poprzedniej kadencji, a w sprawach ustaw tak zwanych "wilkierzy" liczbę tę
      powiększali cechmistrze. Jeśli czyn rodzi majątek, to w skład samorządu
      wybierano ludzi czynu, a starosta królewski wybór potwierdzał i odbierał
      przysięgę.

      W szesnastym wieku język niemiecki znikał z publicznego życia i Rada Miejska we
      Lwowie prowadziła już obrady po polsku."
      www.lwow.home.pl/semper/municyp.html
      • piotrzr Re: Niemcy w Polsce 13.08.05, 14:01
        W uzupełnieniu Twoich Darku wypowiedzi dodam tylko, że sporo na ten temat można
        wyczytać w wydanej w serii wydawniczej "A to Polska właśnie" - ksiązeczce Pana
        Marka Zybura "Niemcy w Polsce" :)
        Wydaje mi się, że głownym motywem średniowiecznego osadnictwa Niemców w
        miastach podkarpacia był właśnie brak słowiańskich osadników z dostateczną
        umiejętnością "miastotwórczą".
        W górach osadnictwo łemkowskie- wołoskie wynikałozdaje się z kolei z doskonałej
        umiejętności dostosowania się Wołochów-Łemków i Bojków do niezmiernie trudnego
        bytowania w górach.
        Co do Niemców nie nalezy zapominać również o ich działaniach negatywnych - coś
        np obiło mi się o uszy :) o antyłokietkowskim buncie niemieckich mieszczan
        krakowskich - jak byś coś miał na ten temat - prosze o info :)
        Pozdrawiam
      • piotrzr Re: osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu- 01.01.06, 21:38
        Gość portalu: Stefan napisał(a):

        > Jeżeli ktoś z Państwa posiada informacje na temat osadnictwa w rejonie Żołyni
        i Rakszawy koło Łańcuta proszę o list na plisst@poczta.onet.pl

        Gorąco namawiam na penetrowanie internetu , biblioteki U. Rzeszowskiego oraz
        wizytę w archiwum
      • piotrzr nowe posty 22.04.06, 10:39
        Witam - autorów ostatnich postów zachęcam do rozwinięcia wątku -
        przykład "grekokatolików" pokazuje że mozna pozyskać całkiem interesujące
        informacje. Dla zachęty podaję ciekawe linki ;

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=39022810&v=2&s=0
        www.semanchuk.com/gen/maps/unterschutz.html

        www.brozbar1.webpark.pl/
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=39022810&a=39459836
          • Gość: głos z Leżajska głos z Leżajska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.06, 11:17

            republika.pl/szamik/marianna.htm
            Kolonizacja niemiecka w Galicji zapoczątkowana za Marii Teresy, a potem
            intensywnie realizowana przez Józefa II, miała wzmocnić potęgę gospodarczą,
            finansową i militarną państwa. Miała przede wszystkim zgermanizować naród
            polski. Patent cesarski z 1781 roku "Ansiedlungs-Patent" zapewniał osadnikom
            szereg swobód i uprawnień gospodarczych: ziemię bezpłatnie, zabudowania
            mieszkalne i gospodarcze, bezzwrotne zapomogi na zagospodarowanie. Zwolniono
            ich od wszelkich obciążeń na lat 6 i obowiązku służby wojskowej na ten okres.
            Potem zaś ponosić mieli opłaty pieniężne, składać pewne daniny w ziarnie oraz
            odrabiać niewielką pańszczyznę. Cesarz wyznaczył kierownictwo do kierowania
            akcją kolonizacji. Centralna Administracja znajdowała się we Lwowie, podlegała
            guberni krajowej. Ludność w sprawach spornych mogła się zwracać do dyrektora
            kameralistycznej gospodarki sendomirskiej w Nisku.
            Jedną z pierwszych osad założonych przez cesarza Józefa II w Galicji była
            wioska Padew Kolonja. Leży ona w północnej części województwa podkarpackiego w
            Kotlinie Sandomierskiej, między Mielcem, a Tarnobrzegiem. To tutaj,
            prawdopodobnie, 17 października 1867 roku przyszła na świat moja prababka.
            Mieszkający w Padwi koloniści byli wyznania augsburskiego, (ewangielickiego),
            ale również część z nich była katolikami. Do kościoła chodzili do Sarnowa,
            oddalonego 15 km. Tam też odbywały się śluby, tam grzebano zmarłych. W latach
            1782 – 1785 założono 13 takich wiosek. Reichsheim (dziś Sarnów), Padew
            (Fallbrunn) i Czermin Kolonia (Hohenbach), Goleszau (Goleszów), Jozefów
            (Josefsdorf), Plawo (Schönanger), Bor (Annapole), Kamień Kolonia (Steinau),
            Kurzyna Wielka (Groß-Rauchersdorf), Kurzyna Mała (Klein-Rauchersdorf), Tuszów
            Kolonia, Wildenthal, Ranischau. W sumie przybyło 490 rodzin.
            Życie niemieckich kolonistów nie było lekkie. Przyjechali do miejsca
            przeznaczenia z własnym dobytkiem, z małymi dziećmi. Dostali zapomogi pieniężne
            oraz narzędzia rolnicze na zagospodarowanie nieużytków, osuszenie łąk,
            wykarczowanie lasów. Mieszkańcy odczuwali brak opieki medycznej.
            Państwo Milli mieli trzy córki: Mariannę, Katarzynę i Małgorzatę.
            Nie ustaliłam jeszcze pisowni nazwiska Milli. Kiedy zmarli jej rodzice,
            Schőnborn sprzedał ich majątek w Wólce Sokołowskiej, może w Padwii.
            Padew Narodowa leży w północnej części województwa podkarpackiego w Kotlinie
            Sandomierskiej i jest siedzibą Gminy. Miejscowość ta rozciąga się na
            przestrzeni 7 kilometrów wzdłuż drogi łączącej Mielec z Tarnobrzegiem. W czasie
            panowania Józefa II około 1786 roku została założona w Padwii kolonia niemiecka
            na dawnych gruntach królewskich i posiadłościach należących dotychczas do
            Kościoła ( w zamian koloniści płacili plebanowi odszkodowanie w wysokości 390
            złotych reńskich).
            Mieszkający w Padwii koloniści wyznania augsburskiego, (ewangielickiego),
            posiadali własną dwuklasową szkołę wyznaniową oraz samorząd gminny.
            Koloniści wyznania katolickiego ulegli spolszczeniu i do dziś ich potomkowie
            mieszkają w mojej miejscowości, choć część z nich opuściła Polskę podczas
            drugiej wojny światowej.
            W XIX wieku Padew otrzymała przydomek „Narodowa”. Wymyślili go chłopi, którzy
            przez dziesiątki lat przeciwstawiali się napływowi kolonistów niemieckich .
            Przydomek „Narodowa” był symbolem wyodrębnienia macierzystej Padwii od
            powstałej kolonii niemieckiej o tej samej nazwie. Tak powstały do dziś
            potocznie nazywane dzielnice: Padew Narodowa i Padew Kolonia.

            wizard.ae.krakow.pl/~rup9m/padew.htm

            Wiele osób o tym nazwisku w latach 1889-1913 opuściło Padew i wyjechało do
            Ameryki.

            W poszukiwaniu korzeni

    • Gość: Aska Re: osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu IP: *.man.rsk.pl 24.04.06, 09:58
      Wies została zalozona w polowie XIV wieku. Dokladna data jej powstania jest
      watpliwa.

      Wedlug tradycji ma to byc rok 1342, inna wersja podaje rok 1348 ? 1349. Slabo
      zaludniona, albo tez wcale nie, powiekszyla sie, gdy za Kazimierza Wielkiego
      kolonizowano zniszczone wojnami obszary Malopolski, mianowicie graniczne tereny
      Rusi Czerwonej.

      Dokument lokacyjny wsi mial prawdopodobnie brzmienie to samo, lub bardzo
      podobne, jak wydany przez wlascicieli okregu lancuckiego dokument lokacyjny wsi
      Langyn Aw dzis nie istniejacej, a wystawiony w 1380 r. Wsród swiadków tego
      dokumentu wystepuje soltys Krzemienicy Hannus Stachar, co dowodzi, ze w tym
      czasie wies byla juz zupelnie zorganizowana na prawie magdeburskim, miala wiec
      prawo do specjalnego stanowiska wraz z wójtem i radnymi miasta Lancuta. I drugi
      dokument z 1384r. potwierdza jej powazne stanowisko. Jest to przyznanie
      dziesiecin dla diecezji przemyskiej z parafii Lancut, Krzemienica, Wysoka,
      Albigowa, Markowa, Kosina, Sietesz, Nawendorf, Langent Aw, Schonerwald,
      Handzlówka. Tu równiez wymienienie Krzemienicy na pierwszym miejscu po Lancucie
      swiadczyloby o specjalnym znaczeniu wsi.
      Krzemienica od poczatku swego istnienia byla wlasnoscia rodu Pileckich, jednego
      z najwazniejszych i najwplywowszych na dworze królewskim. Wchodzila wraz z
      licznymi wsiami w sklad okregu Lancuckiego zalozonego przez Ottona z Pilczy z
      rodu Starzów herbu Topór. Magnat ten nalezal do grona „krakowskich panów”, w
      których reku spoczywala faktyczna wladza po smierci Kazimierza Wielkiego za
      Ludwika Wegierskiego. On to wlasnie w drodze wymiany z Wladyslawem Opolskim
      nabyl Tyczyn, Kanczuge i Lancut. Organizujac dobra lancuckie sam prawdopodobnie
      zalozyl Krzemienice tak, jak polecil soltysowi Langowi Hansylowi zalozyc Langen
      - Aw.
      Nalezac do dóbr lancuckich i znajdujac sie w bliskiej odleglosci od miasta byla
      Krzemienica najscislej z Lancutem zwiazana. Wspólne dzieje okregu
      administracyjnego Lancuta odnosza sie zawsze i do Krzemienicy. Nie znamy
      dostatecznych zródel, które moglyby odtworzyc ciaglosc jej dziejów. Sa to tylko
      fragmenty jej historii i te mówia nam, ze ludnosc osiedlona na terenie
      Krzemienicy byla niemiecka. Pierwsi osadnicy mieli pochodzic z niemieckiego
      okregu górniczego w Górnych Wegrzech, Kremnitz. Stad tez nazwa wsi Kremenetz,
      Kremnetzstein (pózniej spolszczona wedlug ówczesnej pisowni. Kremyenycza,
      Krzemyenycza).

      Glówny nurt osadniczy naplywal jednak do ziemi lancuckiej ze Slaska, a to z tej
      przyczyny, ze Wladyslaw Opolski spokrewniony z ksiazetami slaskimi sprawowal z
      ramienia króla korzystna wladze na pograniczu Rusi Czerwonej. Nadane przez
      Wladyslawa Opolskiego ziemie dla dwunastu rodzin slaskich sa dokumentnie
      poswiadczone. Z pewnoscia zatem i obszar lancucki w tym czasie zostal
      zasiedlony, skoro po roku 1378 Lancut byl juz miastem na prawie niemieckim, a
      Krzemienica niemiecka wsia. Niemieckie bylo osadnictwo, stad tez i jezyk uzywany
      w administracji byl niemiecki. Przechowywana w Bibliotece Akademii Umiejetnosci
      w Krakowie pod nr 1839 II „Ksiega lawnicza wsi Krzemienicy” jest pisana w jezyku
      staroniemieckim. Ksiega zawierajaca jedyne znane do dzisiaj zapisy sadów
      wiejskich w Krzemienicy pochodzi z lat 1451 ? 1482, miala 13 protokolantów,
      oprawiona w pergamin noszona byla na pasie rzemiennym z guzikami. Dalsze jej
      czesci to rekopis z lat 1581 ? 1623 poczatkowo równiez w jezyku niemieckim,
      nastepnie rekopis z lat 1673 ? 1717 pisany po polsku z lacinskimi i niemieckimi
      wstawkami.
      Data zalozenia parafii nie jest pewna. Schematyzm diecezjalny podaje rok 1492.
      Ale dokumenty Kraczkowej dotyczace zjazdu duchownych w 1450r. wymieniaja
      Mathiasza - rektora kosciola w Krzemienicy.

      Zas dokument dotyczacy dziesiecin z r. 1384 zalicza Krzemienice w poczet II
      parafii tamze wymienionych. Kosciól byl wiec dawniej zalozony, a w roku 1492
      jest data odnowienia jakiegos przywileju, lub odbudowy zniszczonego kosciola.
      Za panowania Pileckich wies miala 27 lanów (1 lan - 12 ha) ziemi ornej uzyskanej
      z wykarczowania puszczy, mieszkancy wsi tworzyli pierwsza osade okolo 1350r.
      przy tzw. drodze ropczyckiej. Byl to szlak komunikacyjny II klasy, laczacy Lwów
      z Krakowem. Ta droga pedzono woly z Rusi Czerwonej do Malopolski. Reszta drogi
      ropczyckiej to dolna droga do bazantarni, dawniej zabagniona i pelna rozlewisk,
      gdyz Wislok plynal blizej Krzemienicy.
      We wsi panowal w ówczesnym tego slowa znaczeniu dobrobyt, poniewaz chlopi
      gospodarowali na prawach „wolnizny”, byli wolni i placili tylko czynsz i
      dziesiecine dla diecezji. Dowodem wysokiej jak na owe czasy kultury jest fakt,
      ze w 1471r. mieszkaniec wsi zdobyl dyplom na Akademii Jagiellonskiej.
      W wieku XVI rodzina Pileckich przyjela kalwinizm i na mocy jej zarzadzen dobra
      koscielne, koscioly i kaplice przeszly na wlasnosc sekty. Dopiero po 70 latach
      przywrócil katolicyzmowi okreg lancucki Marcin ze Zmigroda Stadnicki, bratanek
      oslawionego „Djabla” Stadnickiego, kasztelan sanocki, dziedzic Krzemienicy.

      W posiadaniu Stadnickich Krzemienica znajdowala sie od 1586 r. wraz z
      okolicznymi wsiami przeszla spustoszenia wojenne wynikle z ustawicznych walk
      miedzy Stadnickim, a Opalinskim oraz z rabunku najemnych band siedmiogrodzkich.
      W. Lozinski w swym dziele „Prawem i lewem” podaje opis zniszczen dokonanych
      przez zoldactwo obu magnatów podczas bitwy na terenie Krzemienicy i Palikówki.
      W w.XVII dobra lancuckie przeszly na wlasnosc Lubomirskich. Od Stanislawa
      Lubomirskiego pochodzi donacja z 6.V.1633r. przekazujaca konwentowi OO
      Dominikanów folwark Wola Krzemienicka o obszarze 104 ha.
      W r. 1727 Teodor Lubomirski zalozyl w Krzemienicy szpital ubogich, z
      nastepujacym zapisem: „Wójt Krzemienicy ma co rok dostarczyc dla szpitala: zyta
      korcy 24, jeczmienia korcy 24, grochu korcy 6, owsa 3, masla beczka jedna,
      sloniny paletków 2, liberia z sukna szarego, kazdemu zupan i plaszcz na lat 3.
      Akta szpitala ubogich z r. 1823 zobowiazuja podopiecznych do odmawiania pacierzy
      za zmarlych.
      Fundacja szpitala, ze zmieniona ordynaria i obowiazkiem obslugi kosciola dla
      osmiorga osób (4 dziadków i 4 babek) przetrwala do jesieni 1944r. gdy ubodzy
      podczas parcelacji nie otrzymali ordynacji i wymówili prace w kosciele. Wybrano
      1 koscielnego.
      Zarys historii Krzemienicy opracowano na podstawie dokumentów udostepnionych
      podczas wystawy z okazji obchodu 600-lecia Krzemienicy 27 maja 1958r. oraz na
      podstawie fragmentów ksiazki Das Schoffenbuchder Gem. Krzem.
      www.krzemienica.pl/index.php?show=dzial&id=2
      • piotrzr podrzeszowska Krzemienica 24.04.06, 18:32
        W poprzednim postcie wyczytałem :

        "Glówny nurt osadniczy naplywal jednak do ziemi lancuckiej ze Slaska, a to z tej
        przyczyny, ze Wladyslaw Opolski spokrewniony z ksiazetami slaskimi sprawowal z
        ramienia króla korzystna wladze na pograniczu Rusi Czerwonej. Nadane przez
        Wladyslawa Opolskiego ziemie dla dwunastu rodzin slaskich sa dokumentnie
        poswiadczone. Z pewnoscia zatem i obszar lancucki w tym czasie zostal
        zasiedlony, skoro po roku 1378 Lancut byl juz miastem na prawie niemieckim, a
        Krzemienica niemiecka wsia. Niemieckie bylo osadnictwo, stad tez i jezyk uzywany
        w administracji byl niemiecki. Przechowywana w Bibliotece Akademii Umiejetnosci
        w Krakowie pod nr 1839 II „Ksiega lawnicza wsi Krzemienicy” jest pisana w jezyku
        staroniemieckim. Ksiega zawierajaca jedyne znane do dzisiaj zapisy sadów
        wiejskich w Krzemienicy pochodzi z lat 1451 ? 1482, miala 13 protokolantów,
        oprawiona w pergamin noszona byla na pasie rzemiennym z guzikami. Dalsze jej
        czesci to rekopis z lat 1581 ? 1623 poczatkowo równiez w jezyku niemieckim,
        nastepnie rekopis z lat 1673 ? 1717 pisany po polsku z lacinskimi i niemieckimi
        wstawkami.
        Data zalozenia parafii nie jest pewna. Schematyzm diecezjalny podaje rok 1492.
        Ale dokumenty Kraczkowej dotyczace zjazdu duchownych w 1450r. wymieniaja
        Mathiasza - rektora kosciola w Krzemienicy."

        Tak więc pierwsi osadnicy w krzemienicy byli ślaskimi Niemcami ??
        Dla mnie rzecz rewelacyjna !!!
        A piekny drewniany kosciół w tej wsi stoi!! Opuszczony, w cieniu betonowego ,
        nowego koscioła !!

    • Gość: aska Re: osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu IP: *.man.rsk.pl 24.04.06, 20:32
      Osadnictwo okolic Łańcuta w II połowie XIV wieku

      Gdy w 1340 r. Kazimierz Wielki opanował część Rusi Czerwonej, polski władca
      zdawał sobie sprawę, że konieczne jest trwałe zespolenie zajętych ziem z Koroną.
      Osiągnięcie tego celu możliwe było przez utworzenie organizacji kościoła
      katolickiego oraz osadnictwo przy pomocy kolonistów z zachodu. Prawdopodobnie
      już w 1349 r. Kazimierz Wielki mianował Ottona Pileckiego herbu Topór starostą
      generalnym ziem ruskich. W ten sposób stał się pierwszym potwierdzonym przez
      źródła właścicielem dóbr łańcuckich. On też przeprowadził zakrojoną na szeroką
      skalę kolonizację na prawie niemieckim. W tego typu osadnictwie kmiecie rządzili
      się własnym (to jest magdeburskim) prawem, zaś zamiast danin i służebności
      płacili czynsz. Osady zakładane według wzorów niemieckich były wsiami
      leśno-łanowymi o kształcie dostosowanym do warunków terenowych. Najczęściej były
      to wsie łańcuchowe, ciągnące się doliną wzdłuż głównego potoku. Łany wytyczano
      prostopadle do osi wsi, stąd też osada stopniowo rozrastała się ku coraz wyższym
      partiom wzgórz. Natomiast środkiem wsi biegło tzw. nawsie, czyli pas wspólnej
      ziemi. Tak też wyglądał pierwotnie Husów.

      Otton Pilecki zakładał nowe osady głównie na południe od Łańcuta. Wspomina o
      nich list kardynała Demetriusa z 1384 r. wymieniający parafie w okręgu Łańcuta.
      Są to: Cremnecz (Krzemienica), Wyssoka, Helwygheshow (Albigowa), Markenhow
      (Markowa), Cossyn (Kosina), Czetyes (Sietesz), Nawedorph (Kraczkowa), Langenhow
      (?), Schonerwalt (Sonina) i Henselshow cum caeteris villis (Handzlówka z innymi
      wsiami). Spośród wymienionych osad tylko w stosunku do dwóch znane są daty
      powstania (Kraczkowa 1369 i Langenhow 1381). Tradycja podaje z kolei, że
      Krzemienica powstała najwcześniej z nich wszystkich. Te informacje sugerować by
      mogły, że kardynał wymienił wsie według metryki ich powstania. Przy takim
      założeniu wsie położone na skraju Pogórza Dynowskiego powstałyby później. I
      rzeczywiście przywilej lokacyjny wsi Langyn Aw (Langenhow) mówi o gęstych i
      ciemnych lasach w pobliżu Łańcuta oraz wsi już lokowanych. Większość badaczy
      uważa, że ową tajemniczą wsią Langyn Aw jest Handzlówka. Twierdzą oni
      mianowicie, że wymienione w liście kardynała Demetriusa wsie Langenhow i
      Hanselshow oznaczają tę samą osadę- Handzlówkę. Zasadźca wsi nazywał się bowiem
      Hansyl Lang (Jan Długi), a więc w użyciu były dwie nazwy. Ponieważ jednak
      ówczesna ludność częściej używała nazwy pochodzącej od imienia, przeto nazwa
      Langenhow wyszła z użycia. Nieco innego zdania był natomiast Wincenty Styś,
      który sądził, że może tu chodzić o Husów lub Głuchów. Za jego rodzinną
      miejscowością przemawiały następujące fakty: 1) obszar Husowa osiągnął 108
      łanów, czyli tyle ile określono w dokumencie lokacyjnym wsi Langyn Aw, 2) w 1450
      r. wśród wsi należących do dóbr łańcuckich wymieniono Husów, podczas gdy o wsi
      Langenhow słuch zaginął, 3) w momencie lokacji Husów porośnięty był gęstymi
      lasami, 4) grunty należące niegdyś do górnego folwarku miały pod koniec XVIII w.
      powierzchnię równą 4 łanom sołtysim wyznaczonym w dokumencie lokacyjnym wsi, 5)
      Handzlówka musiała powstać wcześniej, skoro 3 lata po lokacji Langyn Aw była już
      siedzibą parafii. Obecny stan badań nie pozwala zamknąć tego sporu. W każdym
      bądź razie Husów mógł zostać założony w przedostatniej dekadzie XIV w. Być może
      istniał już na początku lat 80. i w liście kardynała Demetriusa objęty został
      zwrotem Henselshow cum caeteris villis.
      Lokacja Husowa i rozwój przestrzenny wsi

      Można przypuszczać, że Husów został lokowany na podobnych zasadach jak
      tajemnicza wieś Langyn Aw, a więc- jak to określono w dokumencie lokacyjnym-
      „według sposobu i zwyczaju innych do nas należących, w okręgu i w pobliżu miasta
      naszego Łańcuta założonych wsi”.

      Dokument lokacyjny, którego odbiorcą był zasadźca, formułował przywileje i
      obowiązki kolonistów oraz nazwę i obszar wsi. Wyłączał też jej mieszkańców spod
      prawa polskiego, zobowiązując ich do przestrzegania zasad prawa magdeburskiego.
      W myśl tego prawa na czele wsi stał sołtys (najczęściej zostawał nim zasadźca),
      którego funkcja była dziedziczna. Jego zadaniem było odmierzenie określonej w
      dokumencie ilości łanów. Z tej liczby zasadźca wyznaczał dla siebie kilka łanów
      (w przypadku wsi Langyn Aw cztery), z których on i jego następcy byli zwolnieni
      od wszelkich opłat na rzecz pana. Na tych łanach sołtys miał prawo założyć dwie
      karczmy i dwa młyny o dowolnej mocy kół, a także osadzić na swych gruntach kilku
      rzemieślników (kowala, rzeźnika, krawca, szewca i piekarza). Dalej sołtysowi
      przysługiwało prawo do części czynszów ściąganych przez pana ze wsi (najczęściej
      była to 1/6 ogólnej sumy), jak również należała mu się trzecia część z opłat
      sądowych z racji piastowania przez sołtysa funkcji sędziego ławy wiejskiej.
      Powyższe przywileje miały być dla zasadźcy wynagrodzeniem za trudy związane z
      zorganizowaniem wsi na owych zasadach, stanowić też miały dla niego zachętę do
      sprawnego wywiązania się z obowiązków sołtysa. Najważniejszym z nich była służba
      wojskowa „z włócznią”, ponadto przewodniczenie ławie sądowej, zbieranie czynszów
      oraz coroczne urządzanie obiednego dla pana.

      Przywilej lokacyjny uściślał również prawa i obowiązki chłopów-osadników. Każdy
      z nich otrzymywał łan ziemi według miary magdeburskiej. Dwadzieścia lat wolnizny
      miało umożliwić im zagospodarowanie swoich majątków. Tak długi okres zwolnienia
      od czynszów i innych danin świadczy, że wieś zakładano na tzw. surowym korzeniu.
      Pan nie określił w dokumencie lokacyjnym wielkości przyszłych świadczeń,
      zaznaczył jednak, że będą one takie same, jak w pobliskich wioskach. Prócz tego
      gromada otrzymywała na wspólny użytek dwułanowy skotnik, czyli pastwisko.
      Wreszcie dwa łany przeznaczono dla miejscowego kościoła.

      Powyższe zapisy można określić mianem planu. W rzeczywistości bowiem żaden
      przywilej lokacyjny nie został w pełni zrealizowany. W przypadku Husowa (i
      Handzlówki) rozwój wsi utrudniały trudne warunki terenowe i przyrodnicze. Ta
      okoliczność sprawiła, że nadziały w Husowie były większe niż zwykle.
      Przeprowadzona przez Stysia wnikliwa analiza map katastralnych Husowa
      udowodniła, że w omawianej wsi nadziały wahały się w granicach 60-70 morgów w
      zależności od jakości gruntu (odpowiadało to 2 łanom magdeburskim). Jeśli
      pierwszych osadników było tylko kilkanaście rodzin, to wydaje się pewne, że
      swoje domostwa zbudowali w górnej części wsi. Były tam bowiem znacznie
      korzystniejsze warunki gospodarowania (lepsze gleby, mniejsza liczba potoków,
      bliskość miasta). Tymczasem Dół przez długie lata porastał jeszcze gęstym lasem,
      ponieważ słabsze gleby i mnogość jarów zniechęcały do osadnictwa. Ponadto, Husów
      rozwijał się na tyle wolno, że Dołu nie miał kto kolonizować. Rejestry poborowe
      z XVI w. ciągle powtarzały istnienie w Husowie niedużej liczby łanów chłopskich.
      Jest to całkiem możliwe, zważywszy, że Dół zasiedlony został gdzieś pod koniec
      XVI w. Świadczy o tym zapis pochodzący z roku 1612, w którym mowa jest o
      Marcinie Koziku oraz Wojciechu i Ambrożym Dudku, „którzy na rolach niżey
      wykopanych osiedli”, a zatem poniżej kościoła położonego na końcu wsi.
      Wymienieni chłopi odmawiali wówczas płacenia mesznego, być może właśnie dlatego,
      że osiedli na gruntach nowych. Znamienny jest również kształt łanów położonych w
      dolnej części wsi. Nie są one wąskie i długie jak na Górze, ale szerokie i
      krótkie. Może mieć to związek z powstaniem dwóch wsi, Tarnawki i Chodakówki,
      które w miarę rozwoju rozrosły się pozostawiając dolnej części Husowa niewielki
      obszar. Ten znaczny rozrost wsi został jednak zahamowany w burzliwym XVII w.
      Dwa najazdy tatarskie, przechody wojsk koronnych, szwedzkich, węgierskich i
      kozackich, dokonały pewnych zniszczeń (choć nie tak dużych jak w okolicy).
      Dopiero w drugiej połowie XVIII stulecia nastały spokojniejsze czasy i
      powiększająca się populacja zmuszała chł

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka