Dodaj do ulubionych

"Nie pożądaj ..."

24.06.05, 22:58
„Nie pożądaj /.../ żadnej rzeczy bliźniego swego”
Darujmy tu sobie małżonkę jego, bo (delikatnie mówiąc) nie jest w naszym
typie lub np. jesteśmy właśnie chwilowo niewiastą.
Ciekawe ilu nad tym się zastanawiało?
Zwracam się do tych wszystkich zanurzonych po uszy w „wartościach” na co
dzień.
Jak Wy owo pojęcie „nie pożądaj” rozumiecie?

Wyobraźmy sobie
Oto wstając sobie raniutko mamy cholerną ochotę na np. chrupiące bułeczki lub
na chłodne piwko czy też na strawę duchową w postaci GW :-)
To czyż owa „cholerna ochota” nie jest pożądaniem? A czyż owe dobra nie nasze
są, lecz bliźniego właśnie?
No a jeśli o zgrozo! owo „pożądanie” zaspokoję idąc do najbliższego sklepu i
nabywając owe bułeczki, piwko czy GW to czyż nie łamię podstawowych norm
prawnych danych nam przez Najwyższego?
Pożądałem więc i swemu pożądaniu uczyniłem zadość. Nie ukradłem (to inny art.
dekalogu).
Mało tego! Ja pożądam nagminnie i nie mam zamiaru zaprzestać i nie czuję
żadnych wyrzutów sumienia.
Czy więc faktycznie czeka mnie już jedynie to, o czym nawet strach pomyśleć a
cóż dopiero pisać?
Nie pójdę przecie wyszeptać wszystkiego spowiednikowi gdyż skruchy we mnie za
grosz.
Nie mogę przecie obiecać poprawy, że już nigdy nie spojrzę na te bułeczki aż
do swego marnego końca boć ten koniec nastąpiłby niechybnie i nazbyt rychło.

Najniższe ukłony!
Chyba już stracony... M.J.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka