Gość: pb
IP: *.osk.enformatic.pl
21.07.05, 14:16
Boston Gay Men's Chorus - jeden z największych chórów gejowskich w USA -
wystąpi w najbliższy poniedziałek w Filharmonii Wrocławskiej. Wariactwo się
nasila. W dzisiejszym świecie może się wydawać, że najbardziej upośledzoną
grupą społeczną są homoseksualiści. A wszystkie tzw. mniejszości naokoło chcą
prostować świat według własnych wizji.
Homoseksualizm stał się bardzo głośny, gdyby mierzyć jego wagę rozgłosem to
urasta to najważniejszego problemu, przed jakim stoi polskie społeczeństwo.
Wywołano spór światopoglądowy, podobny jak w krajach zachodnich kilkadziesiąt
lat temu, lecz o większej sile. Faktem socjologicznym jest, iż Polacy to naród
bardzo konserwatywny jak na warunki europejskie. W krajach zachodnich
kilkadziesiąt lat temu organizacje mogące przeciwstawić się gejowskim grupkom
były bardzo wątłe. Do tego w krajach takich jak Francja, Kościół katolicki
porażony duchem posoborowego modernizmu nie miał woli walki. A milcząca
większość ma to do siebie, że nie protestuje. Polska specyfika polega na tym,
że pojawiły się zwarte grupy i organizacje, które były zdolne przeciwstawić
się lewicowym fanatyzmom.
Skala
Trudno w oparciu o dzisiejszy stan wiedzy jednoznaczny i autorytatywnie
stwierdzić gdzie są źródła takich zachowań. Osławiony ojciec rewolucji
seksualnej Alfred Kinsey zapytał 1700 homoseksualistów, w jaki sposób takimi
się stali, jedynie 9% ankietowanych wskazało na „urodzenie”. Badania Kinsey’a
– należy stwierdzić obiektywie – były wielokrotnie podważane i brak pewnej
odpowiedzi na pytanie o pochodzenie homoseksualizmu. O to czy źródła dewiacji
są genetyczne, jakby chcieli tego wojownicy o „prawa” gejów i lesbijek czy są
nabyte nie ma, co kruszyć kopii. Po prostu byli, są i będą. W każdej populacji
jest zawsze odsetek osobników zwyrodniałych, ułomnych, chorych. Problemem
pojawia się na gruncie żądań uprzywilejowania tych grup. Polska jest bogatsza
o te kilkadziesiąt lat pozostawania za żelazną kurtyną w izolacji do świata,
co paradoksalnie, w tym przypadku wyszło jej na dobre.
Najlepiej uczyć się na cudzych błędach
W krajach zachodnich stopniowo homoseksualne lobby prowadziło swoją
anty-krucjatę. Od drobnych imprez, takich jak polska „parada równości”,
poprzez zdobywanie przyczółków w polityce, po legalizacje związków
partnerskich, zrównanie ich z małżeństwami, adopcje dzieci, agresywne
manifestacje ocierające się o orgie seksualne, akty agresji wobec kleru…Taka
jest ich naturalna droga, od maleńkich ustępstw po te najbardziej rażące.
Choćby lewacki pomysł podatku „od mężczyzn”. Szwedzka parlamentarzystka Gudrun
Schyman zgłosiła propozycję, by szwedzcy mężczyźni kolegialnie pomagali
finansowo w terapii kobiet, które padły ofiarą przemocy domowej. Deputowana
sugeruje wprowadzenie w tym celu specjalnego podatku. I wszystko w duchu
filozofii Gramsciego. Pod sztandarem normalności wprowadza się jako stałe
działanie sianie publicznego zgorszenia przez organizowanie różnych parad i
manifestacji, mających na celu przyzwyczajanie ludzi do obecności zboczenia w
życiu publicznym.
Nowa lewica
Jest to jednocześnie filozofia psucia cywilizacji i społeczeństwa, gdyż jako
pozytywny wzorzec przedstawia się chorobę a tradycyjnej rodzinie przeciwstawia
się jako alternatywę związek homoseksualny. Pomysł na takie ułożenie stosunków
społecznych jest całkiem świeży, właściwy „nowej lewicy”, pogodnej , radosnej
i pełnej luzu, nieco kontrastującej z typowym wyobrażeniem komunizmu w
siermiężnym wydaniu sowieckim. Lewica nie ma programu, nie ma pozytywnych
rozwiązań gospodarczych i ustrojowych proponuje, więc wojnę światopoglądową.
Szczególnie jest to widocznie w Hiszpanii zniewolonej przez rządy z łaski
terrorystów, Jose Zapatero, które kontrastują nawet z linią New labour Tony
Blair’a. Jej program to używając terminów Ojca Świętego Jana Pawła II
„cywilizacja śmierci”. Dzisiaj lewica już nie tylko ekonomicznie uderza w
podstawy rodziny, ale także światopoglądowo.
Jest to pewna naturalna ewolucja prądu rewolucyjnego. Od jakobinów, którzy
stwierdzili, że „dzieci są dobrem republiki” do piewcy równości Szymona Niemca
droga daleka. Jak widać rewolucja ma wiele twarzy, a nawet i znajdzie się
twarz Ernsta Roehma, wybitnego działacza narodowo – socjalistycznego, który
swych podopiecznych z SA z łóżka nie wyganiał. Tak, więc połajanki panów
Biedrońia i Niemca dotyczące rzekomego faszyzmu przecinków politycznych mogą
wprowadzić w zakłopotanie, jeśli przyglądnąć się życiu łóżkowemu działaczy
faszystowskich.
Spokojny gej, bezczelny pedał
Homoseksualizm nie jest problemem Polski, jest to co najwyżej dobra pożywka
dla co najwyżej kilku procent populacji. Porównując oprawę wizualną „parady
równości” i „parady normalności” uderzyła mnie kolorystyka. Środowiska
gejowskie obnosiły się z tęczowymi i unijnymi flagami, Wszechpolscy z biało –
czerwonymi. Wniosek jest prosty – ci pierwsi nie lubią naszego kraju, gdzie
według nich szerzy się „klerofaszyzm”. I są mniejszością. Jeśli więc taki
ciężki ich żywot w tym kraju, zawsze mogą emigrować np. do Holandii i tam
zaznać spokoju i równości. Równości, która polega rzekomo na niedyskryminacji.
A czy w Polsce są dyskryminowani? Nie. Gwarantuje im to konstytucja czy choćby
w zatrudnieniu kodeks pracy. Natomiast, jeśli za dyskryminacje uznać brak
rejestrowanych związków partnerskich czy adopcji dzieci przez te pary to można
założyć, ze są dyskryminowani. A przyznając im te prawa dyskryminowani będą
także nekrofile i pedofile. Bo to także ludzie, tylko że kochający inaczej…
Wojciech Romerowicz
artykuł ukazał się w lipcowej "Racji Polskiej"
autor jest Prezesem Okregu Podkarpackiego Mlodzieży Wszechpolskiej