Gość: misiek
IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl
27.11.02, 01:04
Co powiecie na znany skądinąd fakt, że na uczelniach rzeszowskich (wiem na
pewno o Politechnice i Uniwesytecie) studenci dają łapówki wykładowcom i
asystentom, a ci drudzy takowe wymuszają.
Mechanizm jest taki: student jest oblewany kilkakronie, aż wreszcie (czasem
przez studenta wspólpracującego z wykładowcą) wpłaci np. 300 USD i egzamin ma
zdany (tak było na Politechnice).
Na wychowanie fizyczne na Uniwersytecie można się dostać np. nie umiejąc
pływać. Kosztuje to podobno 10 tys. zł, które wpłaca się któremuś z
profesorów.
Czy ktoś coś wie lub słyszał na ten temat?