czy na podkarpaciu można żyć dostatnio po studiach

IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.03, 18:48
Chciałbym zapytać absolwentów uczelni wyższych i nie tylko, jak sobie radzą
po studiach. Czy ich wyobrażenia dużo odbiegały od rzeczywistości, czy z tej
obecnej perspektywy gdyby mieli jeszcze raz wybierać studia, to studiowaliby
to samo, czy może coś innego. Czy może w ogóle nie warto się uczyć, kiedy
ktoś po zawodówce zarobi 2000 a magister 800. Ale to chyba margines, bo
większość wyjechała stąd daleko szukać lepszych możliwości.
    • Gość: aaa Re: czy na podkarpaciu można żyć dostatnio po stu IP: 138.16.136.* 09.01.03, 21:14
      fakt to margines
      a dostatnio to napewno zyl nie bedziesz tzn duze prawdopodobienstwo jest ze nie
      chyba ze jakies lewe interesy czy cos
    • Gość: dzejdzej Re: czy na podkarpaciu można żyć dostatnio po stu IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 09.01.03, 23:46
      jesli swoja przyszlosc bedziesz opieral wylacznie na tych studiach to
      niezaleznie, w rzeszowie czy w warszawie, bedziesz pracowal za te 800.. lub i
      wcale

      pozdrawiam
      • Gość: ptc Re: czy na podkarpaciu można żyć dostatnio po stu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 00:13
        czyli co w takim razie trzeba robić poza wyjazdem. Bo przecież jest tak, że
        wiekszość jedzie, ale co oni tam robią zapiepszają na budowach lub to kobiety
        sprzątają, opiekują się dziećmi czy też osobami strszymi. Ciekawi mnie czy nie
        szkoda im nauki i wykształcenia. Bo owszem pieniądze może i są, ale to przecież
        pozbywanie się jakiejś części swojego ego. ale co tam pieniądze wszystko zrobia
        z człowieka. Najgorsze, że nas niby tu uczciwie pracujących mają za frajerów.
        Sam już nie wiem, kto dzisiaj frajerem.
        • Gość: Element Re: czy na podkarpaciu można żyć dostatnio po stu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 00:32
          Gość portalu: ptc napisał(a):

          > czyli co w takim razie trzeba robić poza wyjazdem. Bo przecież jest tak, że
          > wiekszość jedzie, ale co oni tam robią zapiepszają na budowach lub to kobiety
          > sprzątają, opiekują się dziećmi czy też osobami strszymi. Ciekawi mnie czy
          > nie szkoda im nauki i wykształcenia. Bo owszem pieniądze może i są, ale to
          > przecież pozbywanie się jakiejś części swojego ego. ale co tam pieniądze
          > wszystko zrobia z człowieka. Najgorsze, że nas niby tu uczciwie pracujących
          > mają za frajerów.
          > Sam już nie wiem, kto dzisiaj frajerem.

          Spokojnie chłopie. Nie ma jednej recepty na to wszystko. Ogólnie jest bida,
          choć niektórym czasem się udaje. Wiele zależy też od kierunku studiow, chociaż
          to się też zmienia. Generalnie region jest biedny i szanse 90% na dostatnie
          życie są niewielkie. Znam ludzi któzy zaciskają zęby i pracują po studiach w
          hiperkach, składach budowlanych, bo mają żony, mężów, dzieci, albo coś ich tu
          trzyma. Ci są najbardziej zagrożeni ugotowaniem. Inni mogą trochę powybrzydzać.
          Kogo nic tu nie wiąże, ten wyjeżdża. Ale czasy eldorado po wyjeździe do
          Warszawy czy Poznania generalnie sie kończą, bo tam ściąga pół Polski. Spotkasz
          tu pewnie maruderów, którzy powiedzą Ci: "nie ma szans, nic z tego, itd.".
          Spotkasz ustawionych bubków, którzy powiedzą że są zdolni i tylko dlatego do
          czegoś doszli. Nie wierz jednym ani drugim. Ciężką pracą można do czegoś dojść,
          ale musisz mieć trochę szczęścia, nie oszukujmy się.
          Znam mechanizm - i sam w nim tkwiłem - że po studiach człowiek rzuca się na
          wiele zajęć na raz. Praca, fucha, siedzenie po nocach. Jeśli dość dobrze Ci
          płacą, uzbierasz jakiś grosz na start, za który z pomocą teściów i rodziców
          (jak mają trochę uskładane) możesz wpłacić zasadniczą ratę za mieszkanie albo
          nawet pomyśleć o budowie czegoś niezadużego. Ale ostrzegam, ze w takim młynku
          wytrzymasz rok, góra półtora. Potem już się nie da trzymać pięciu srok za ogon
          naraz. Musisz stonować, bo siły, rodzina, dzieci, etc.
          I naprawdę wiele zależy od tego początkowego startu. Oczywiście to nie tak
          powinno wyglądać, ale co zrobić. Kto chce, może próbować szczęścia gdzie
          indziej. Jest tam ponoć lżej, ale niewiele.
          Powodzenia zycze.
Pełna wersja