Gość: kobieta
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.07.06, 17:30
Mój przyjaciel otworzył szufladkę w komodzie swojej żony i wyjął z
niejmały pakiecik owinięty w bibułkę. To - powiedział - nie jest zwykle
zawiniątko - to jest Jej bielizna osobista. Wyrzucił opakowanie
ukrywające zawartość i przyjrzał się jedwabnej, wykończonej koronka bieliźnie.
Kupiłem to Jej, kiedy pierwszy raz pojechaliśmy do Nowego Jorku 9-10
lat temu, nigdy jej nie założyła, czekała z tym na jakąś specjalna okazje !
Wiec dobrze - pomyślał, dzisiaj zdarzyła się ta odpowiednia okazja. Zbliżył
się do łóżka i ułożył bieliznę przy jej głowie, obok innych rzeczy. Niedługo
zacznie ubierać ja do trumny. Po krótkiej chorobie wczoraj zmarła. Potem
patrząc się w moja stronę powiedział:
każdy dzien, który przezywasz jest tą specjalną okazją. Nasze
okazje już minęły. Nie warto było zostawiać wszystkiego na potem. Te
słowa zapadły mi w pamięć, mam ciągle na myśli - one zmieniły moje życie.
Teraz więcej czytam a mniej sprzątam. Siadam na tarasie i rozkoszuje się uroda
okolicy bez poczucia winy, ze nie wypieliłem ogródka. Spędzam więcej czasu
z moimi bliskimi i przyjaciółmi a mniej pracując. Zrozumiałem,że życie to
ciągłość doświadczeń, które trzeba przeżywać w radości, a nie próbować je
przetrwać lub ścierpieć. Już niczego nie odkładam na potem, pije codziennie z
moich antycznych, kryształowych kieliszków.
Zakładam nowe ubranie na zakupy w supersamie, jeżeli tylko zdecyduje, ze
mam na to ochotę. Nie zachowuje moich najlepszych perfum na specjalne
imprezy, tylko używam ich codziennie, kiedy pragnę poczuć je na sobie. Zdania
zaczynające się od "pewnego dnia", "kiedyś" znikają z mojego słownika.
Jeżeli cos jest warte zobaczenia, usłyszenia lub przeżycia, chce to
> zobaczyć, usłyszeć i przeżyć teraz. Nie wiem co zrobiłaby żona mojego
przyjaciela, gdyby wiedziała, ze nie będzie jej tu dzisiaj miedzy nami i
przyjmujemy to z taka nieświadoma lekkością, mam nadzieje, ze poszłaby
zjeść do restauracji chińskiej - jej ulubionej. To te malutkie, nie zrobione
rzeczy najbardziej by mnie bolały gdybym wiedział, ze moje godziny SA już
policzone. Byłbym niepocieszony, ze przestałem widywać się z moimi
dobrymi przyjaciółmi odkładając to na "najbliższy czas", ze nie
> napisałem listów, które miąłem zamiar posłać już jutro. Byłbym
niepocieszony i smutny, ze nie mówiłem wystarczająco często moim braciom
jak bardzo ich kocham. Od już i teraz nie staram się opóźnić, przeczekać ani
wstrzymać niczego co mogłoby wprowadzić mnie w dobry humor, dać powód do
radości i śmiechu, i każdego dnia powtarzam sobie, ze dzień dzisiejszy
jest wyjątkowy. Każdy dzień, każda godzina, każda minuta - nią jest !