emeryt17
12.08.06, 22:09
Kombatanci: Pośmiertnie awansować i odznaczyć Kuklińskiego
(PAP, MFi /2004-02-12 14:48)
Zmarły w środę pułkownik Ryszard Kukliński powinien zostać pośmiertne
awansowany do stopnia generała brygady i odznaczony Orderem Orła Białego -
uważa Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych (POKiN) w
Krakowie.
"Występowaliśmy już kilkakrotnie z tą inicjatywą, najpierw do prezydenta
Lecha Wałęsy, a później do Aleksandra Kwaśniewskiego, niestety
bezskutecznie" - powiedział PAP w czwartek rzecznik POKiN Jerzy Bukowski.
Zdaniem krakowskiej organizacji, uhonorowanie w ten sposób płk. Kuklińskiego
będzie adekwatne do jego zasług dla odzyskania przez Polskę niepodległości.
"Nikt nie ośmieliłby się wtedy mówić o nim więcej jako o zdrajcy, wszedłby
natomiast do panteonu naszych największych bohaterów narodowych, na co w
pełni sobie zasłużył" - ocenił Bukowski.
74-letni Ryszard Kukliński zmarł w środę nad ranem polskiego czasu w szpitalu
w Tampie na Florydzie. Był oficerem wojska polskiego, który w 1981 r.
uprzedził Amerykanów o stanie wojennym w Polsce i przekazał im plany tej
operacji oraz inne tajemnice Układu Warszawskiego.
------------------------------------------------------------------------------
--
Brzeziński: Płk Kukliński dobrze służył Polsce
(IAR, MFi /2004-02-12 06:19)
Pułkownik Kukliński dobrze służył Polsce - stwierdził profesor Zbigniew
Brzeziński, politolog, który na przełomie lat 70. i 80. doradzał Ameryce w
sprawach bezpieczeństwa.
Profesor Brzeziński napisał, że pułkownik Kukliński poświęcił dla
niepodległości Polski własne życie i dobro najbliższej rodziny. Wiedząc o
radzieckich planach wojennych, które najbardziej zagrażały Polsce, umożliwił
Amerykanom ich poznanie i powstrzymanie agresji.
"Teraz pułkownik Kukliński dołączył do panteonu polskich bohaterów, z których
wielu wszystko poświęciło, ale zostało źle zrozumianych lub zapomnianych" -
zauważył profesor Brzeziński.
Dodał, że w ostatnich latach Ryszarda Kuklińskiego raniło oczernianie go
przez osoby, które często podzielały z nim ten sam cel, jakim była
niepodległa Polska.
Szkalowanie go przez tych, którzy gorliwie służyli radzieckim interesom, nie
miało dla niego znaczenia - zapewnił profesor Brzeziński, przyjaciel
pułkownika Kuklińskiego.
------------------------------------------------------------------------------
--
"Kukliński doznał wylewu pisząc list do »Gazety Wyborczej«"
(IAR, jkl /2004-02-12 08:20)
Pułkownik Kukliński w ubiegłym roku był dwukrotnie w Polsce: na przełomie
sierpnia i września, oraz w pierwszej połowie grudnia - ujawnił na
antenie "Sygnałów Dnia" przyjaciel zmarłego, dziennikarz Józef Szaniawski.
Wówczas zaczął meblować swe nowe mieszkanie w Warszawie.
"O tych wizytach wiedziało tylko dwóch znajomych, najbliższych mu ludzi" -
powiedział Józef Szaniawski.
Dodał, że pułkownik Kukliński był zachwycony Polską i Warszawą, ale nie
zmianami politcznymi, ale tym, co zobaczył na ulicach.
Według Józefa Szaniawskiego, powołującego się na informacje od żony
pułkownika, Ryszard Kukliński doznał wylewu pisząc list do "Gazety Wyborczej".
Kilka dni wcześniej "Gazeta Wyborcza" zamieściła kolejny paszkwil na niego -
powiedział Józef Szaniawski.
Pułkownik Kukliński zmarł wczoraj w szpitalu wojskowym w Tampie na Florydzie
na skutek wylewu.
Pułkownik Ryszard Kukliński - oficer Sztabu Generalnego Ludowego Wojska
Polskiego - od początku lat 70. do 1981 roku dostarczył amerykańskiemu
wywiadowi 35 tysięcy stron tajnych dokumentów dotyczących Układu
Warszawskiego.
Wśród nich były, między innymi, plany radzieckiej inwazji na Europę i
wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. W 1981 roku pułkownik Kukliński wraz z
rodziną uciekł przy pomocy amerykańskich służb wywiadowczych do Stanów
Zjednoczonych.
Sąd PRL skazał go w 1984 na śmierć za zdradę i szpiegostwo.
W 1997 roku, 8 lat po zmianie ustroju w Polsce, prokuratura wojskowa uznała,
że podejmując współpracę z amerykańskim wywiadem Kukliński działał na rzecz
Polski oraz w stanie "wyższej konieczności".
------------------------------------------------------------------------------
--
Zmarł pułkownik Kukliński
PAP, MD /2004-02-11 22:17:00
W wieku 74 lat w USA zmarł w środę nad ranem czasu polskiego płk Ryszard
Kukliński - oficer, który w 1981 r. uprzedził Amerykanów o stanie wojennym w
Polsce i przekazał im plany tej operacji oraz inne tajemnice Układu
Warszawskiego.
Nie jest wykluczone, że Kukliński będzie pochowany w Polsce.
W ubiegły piątek pułkownik Kukliński miał wylew krwi do mózgu, po którym
trafił do szpitala. W środę b. minister obrony Jan Parys, który rozmawiał z
żoną Kuklińskiego powiedział PAP, że lekarze raczej nie liczyli na jego
powrót do zdrowia, ponieważ wylew był rozległy.
"Dla tych, dla których wolna i niepodległa Polska nie jest czymś
kontrowersyjnym, także osoba zmarłego w środę płk. Ryszarda Kuklińskiego nie
będzie kontrowersyjna" - powiedział Parys.
Ciało Ryszarda Kuklińskiego zostanie prawdopodobnie skremowane. Jak
poinformował PAP Parys, żona zmarłego bierze pod uwagę pochówek pułkownika w
Polsce, decyzja jednak jeszcze nie zapadła. Parys powiedział również, że
planowane jest przeprowadzenie uroczystości żałobnych w Stanach
Zjednoczonych, nie wiadomo jeszcze kiedy, ponieważ to wymaga ustaleń między
rodziną i Polonią amerykańską.
Były szef Radia Wolna Europa Zdzisław Najder powiedział w rozmowie z PAP, że
płk Kukliński to postać tragiczna. "Chciał służyć Polsce, ale to, czego
dokonał, przysłużyło się Polsce tylko pośrednio, jego wiadomości o wiele
bardziej przydały się USA" - dodał Najder. "Jego tragedią było to, że
nazywano go zdrajcą, że przyrównywano go do tych, którzy wysłali polskie
wojsko, by strzelało do polskich robotników, czy dowodzili wojskiem w czasie
+Praskiej Wiosny+. On sam nigdy nie dążył do władzy, chciał służyć Polsce
najlepiej, jak potrafił. Był spolegliwym współpracownikiem USA" - powiedział
PAP Najder.
"Płk Kukliński nie wykluczał przyjazdu do Polski na promocję książki
Benjamina Weisera +Tajne życie+. Liczył, że doczeka się po niej uznania w
Polsce" - powiedział PAP reprezentant prasowy Ryszarda Kuklińskiego w Polsce
dr Jerzy Bukowski. Według niego, Kukliński był pełen optymizmu, cieszyło go
zainteresowanie, jakim książka spotkała się w Stanach Zjednoczonych. Według
książki "Tajne życie" i zawartych w niej dokumentów, Kukliński był
najważniejszym szpiegiem, jakiego CIA miała kiedykolwiek w bloku wschodnim.
Ryszard Kukliński służył w polskim wojsku od 1947 roku. W latach 60. pracował
w Sztabie Generalnym. Jako wysoki stopniem oficer SG w 1971 r. nawiązał
współpracę z CIA.
Według publikacji "Tajne życie", Kukliński przekazywał CIA informacje, z
których wynikało m.in., że polscy wojskowi, którzy w 1981 r. przygotowywali
wprowadzenie stanu wojennego, byli przekonani o nieuchronności radzieckiej
interwencji; świadczyć o tym miało m.in. to, że Rosjanie w tajemnicy zrzucili
na teren Polski grupy komandosów, by przygotowali lądowiska i bazy dla Armii
Radzieckiej, a w bazie w Bornem Sulinowie, gdzie było już ponad 300 czołgów,
rozmieścili ponad 600 następnych.
Pod koniec stycznia PAP poprosiła gen. Wojciecha Jaruzelskiego o komentarz w
sprawie publikacji książki "Tajne życie". Zarówno wtedy, jak i w dniu śmierci
płk. Kuklińskiego, generał odparł, że nie będzie się wypowiadał na temat
pułkownika.
W listopadzie 1981 r. przebywający wówczas w Warszawie Kukliński, zagrożony
dekonspiracją w wyniku przecieku, został wraz z żoną i dwoma synami
ewakuowany przez CIA do USA. Wraz z rodziną zamieszkał pod Waszyngtonem i
pisał dla CIA analizy strategii Układu Warszawskiego.
Kukliński miał przekazać Amerykanom w sumie 40.265 stron dokumentów i
analiz. "Tylko pomiędzy 1973 i 1978 rokiem CIA dostała od niego 25 tys.
stron. Powst