mjot1
02.09.06, 13:34
Od czasów „przełomu” obowiązuje dziwna prawidłowość powodująca, iż każdy
kolejny rząd (choć trudno to sobie wyobrazić) jest jeszcze gorszy od
poprzedniego.
Powszechnie znane są też zasady wg których szumowiny zawsze wypłyną na
powierzchnię.
Nie obca mi jest też „wielkość” karłów i ich karle pojęcie moralności.
Było do przewidzenia, że szambo rozleje się „prosto, długo, daleko, jako
morza brzegi” i że rozsądek i zwykłą przyzwoitość zagłuszą „gęby za lud
krzyczące”. Że szubrawcy zaczną grać „pierwsze skrzypce” a urzędy zostaną
powierzone ludziom ułomnym i przestępcom.
Oto społeczne męty ukształtowane przez swego guru a wyniesione do roli posłów
szargają pamięć umarłych a tenże guru jako wicepremier publicznie feruje
wyrokami: „zdrajca ojczyzny”. Tu „skrót myślowy” stał się żelaznym alibi
gwarantującym bezkarność.
Bo tu autorytetem może być tylko prezes pan ze swoim skarlałym bratem (nie
mam tu na myśli postury jeno) no i oczywiście JPII.
Tu honor to już puste nic nie znaczące pojęcie, tu słowo już nic nie
kosztuje, tu można nim szastać na prawo i lewo, tu plwocina i fekalie są już
na porządku dziennym. Tu za potwarz nikt nie ponosi żadnej odpowiedzialności
(no chyba, że godzi w karła).
Tu „Izba Wyższa” w powadze swego majestatu zapisuje ustawowy nakaz
natychmiastowego zwolnienia z pracy każdego OZI (czyt. każdego urodzonego
przed 1972r.) oczywiście za wyjątkiem kleru i tych, których w łaskawości i
nieomylności swej raczy wskazać prezes pan. Prezes pan, który okazuje się być
największym Europejczykiem od zawsze.
Nieliczne wartościowe jednostki, które na przekór wszystkiemu (nawet logice)
trwały jeszcze, teraz poddają się z rezygnacją, bo próby dialogu to monolog z
kukłą pozbawioną zmysłów i umysłu...
Pesymistyczny ten scenariusz można było przewidzieć żyjąc tu, obserwując i
wyciągając wnioski...
Jedno jednak mnie przerasta. Jednego pojąć nijak nie jestem w stanie... No
fantazji mi nie staje!
Ta nasza zupa narodowa, w której szumowin nigdy nie zbrakło teraz oto w
naszej przytomności staje się z wolna jedną cuchnącą breją...
Skąd w narodzie tym aż tylu szubrawców? Boć przecie tylko szubrawiec może
popierać szubrawca.
No jak może rosnąć poparcie dla tych szumowin?
Czy faktycznie to my pierwsi osiągniemy dno?
Bo jeśli je osiągniemy to jest to przecie jakaś skierka nadziei...
Najniższe ukłony!
Zagubiony M.J.