adam_west
11.09.06, 15:26
15. tys. złotych mają zapłacić podatnicy za wycieczkę wicepremiera Romana
Giertycha rządowym śmigłowcem na partyjną imprezę LPR w Łodzi - donosi "Fakt".
Gazeta obliczyła, że tyle właśnie kosztowała sobotnia wycieczka wicepremiera
z Warszawy do Łodzi na Pierwszy Kongres Kobiet Ligi Polskich Rodzin.
Giertych przyleciał rządowym śmigłowcem. Na płycie lotniska w Łodzi czekały
na niego rządowe limuzyny, które specjalnie na tę okazje przyjechały z
Warszawy, a także dwa oznakowane policyjne radiowozy i jeden tajny radiowóz.
W takiej asyście Giertych pojechał na spotkanie z działaczkami LPR. Ponieważ
wiedział, że do prywatnych i partyjnych celów rządowego orszaku nie może
brać, wcześniej odwiedził jeszcze XXIX LO. Dyrektor liceum przyszedł karnie
na spotkanie z ministrem, choć w sobotę nie pracował, a szkoła była
zamknięta. Po kurtuazyjnej, krótkiej rozmowie w liceum wicepremier miał już
alibi na użycie rządowego śmigłowca - czytamy w "Fakcie". Potem mógł
spokojnie jechać na kongres. Jak pamiętamy - dodam - pilny wylot smigłowcem
Marka Siwca do Kalisza (bodaj) został tak oprotestowany przez prase, ze
musiał zapłacic za korzystanie z tego srodka transportu. A co z Giertychem?
Temu facetowi az tak sie w głowie poprzekręcało? Może męska rozmowa z
Premierem jest potrzebna?
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=48412532