dlaczego na pogotowiu...

30.09.06, 14:25
Byłam ostatnio na pogotowiu z dzieckiem i szanowna pani doktor była tak zła
na mnie ze :.1. bo przyszłam i musiała ruszyć dupe zeby synka zbadać .2.była
oschła odpowiadała na pytania z grupsza.3.mówiła do mnie bezosobowo .4.przy
wychodzeniu z gabinetu nie odpowiedziała ''dowidzenia''mój czteroletni syn
powiedział jej to magiczne słowo dwa razy i ani razu nie odpowiedziała czy to
było takie trudne.Mam prorozycje dla takich lekarzy jak ma problem w pracy to
może sie zwolnić.Co Wy na to
    • Gość: Zenobia Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.06, 14:45
      Zawsze mnie zdumiewa gleboka wiara ze oni ( doktory, politycy, prokuratorzy,
      kierowcy autobusow i tirow- niepotrzebne skreslic) przylecieli gdzies z innej
      planety i dlatego sa zli, pazerni, niekompetetni, nieuprzejmi- niepotrzebne
      skreslic. A to nasi. Krewni, sasiedzi, znajomi. Tacy wlasnie jestesmy.
      Nic, zupelnie nic nie masz sobie do zarzucenia? Moze nie splacasz pozyczki?
      Moze bluzgasz na tesciowa? Moze zachowalas sie kiedys identycznie w swoim
      miejscu pracy...?
      Zenobia
      • Gość: aja Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.06, 15:15
        Pewnie ma płacone za dyżur, niezależnie od ilości przyjętych pacjentów. Może
        bolała ją głowa, albo czekał na nią miły pan doktor... Kto wie... Niezależnie od
        tego ( to do Zenobi), nie powinna się tak zachowywać. Jest lekarzem , wie czego
        się podjęła i nie powinna przerzucać swoich frustracji na pacjentów. Szczególnie
        gdy jest nim małe, chore dziecko. A brak "do widzenia" jest już zwykłym chamstwem.
    • martulka27 Re: dlaczego na pogotowiu... 30.09.06, 15:17
      nic nie mam sobie do zarzucenia przyszłam tam prosić o pomoc dla mojego
      dziecka a potraktowano mnie któryś raz z rzędu jak jakiegoś ....
      • Gość: aja Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.06, 15:25
        Martulka27 napisała:
        > nic nie mam sobie do zarzucenia przyszłam tam prosić o pomoc dla mojego
        > dziecka a potraktowano mnie któryś raz z rzędu jak jakiegoś ....

        Mogę Cię zapewnić że nie Ciebie jedyną... Tam to jest nagminne. Chociaż raz mi
        się udało,lekarka miła, szybka i fachowa, ale byłam z wyrostkiem który wymagał
        szybkiej interwencji.
      • adreswstopcepostu Re: dlaczego na pogotowiu... 30.09.06, 19:07
        Jasne ze w tym przypadku nie masz sobie nic do zarzucenia. Chodzi o to, czy
        generalnie jestes bez winy. Czy NIGDY nie zachowalas sie tak, jak ta wredna
        baba.
        Zenobia
    • Gość: anna Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.rzeszow.mm.pl 30.09.06, 15:43
      A dlaczego miała odpowiadać na pytanie nie z grubsza? To tylko pomoc dorazna.
      Piszesz enigmatycznie czepiając się spraw zupełnie nie zwiazanych z jej
      obowiązkami. Nie udzieliła pomocy dziecku? Z wypowiedzi wynika ze jednak
      udzieliła a Twoje zarzuty wydają się wydumane. Jasne, na pogotowiu o 3 nad
      ranem lekarz ma prezentować usmiech numer 6. Czepiasz się i tyle.
    • martulka27 Re: dlaczego na pogotowiu... 30.09.06, 16:03
      ja sie nie czepiam,tylko stwierdzam fakt,a czytajac wypowiedzi innych to nie
      tylko mnie tak potraktowano,a swoją drogą pojedziesz kiedyś na pogotowie z
      chorym dzieckiem będziesz wiedzieć o czym pisze
      • Gość: anna Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.rzeszow.mm.pl 30.09.06, 16:32
        Byłam na pogotowiu 2 razy w ciągu roku i może lekarze nie tryskali entuzjazmem,
        ale przyjęto mnie dobrze. Nie żądam hołdów i kłaniania się w pas:)))
        To jak często jezdzisz na pogotowie, że wiesz jak to zawsze jest a nie po
        prostu trafilaś na "zły" dzień lekarza(zły specjalnie pisze w cudzysłowie, bo
        nie wspomniasz, by nie udzielono Ci pomocy, a o to chodzi na pogotowiu).
        Wspołczuję lekarzom na pogotowiu, a szczególnie w jakieś sobotnie noce. Mało kto
        przyjeżdża wtedy trzezwy na pogotowie i byłam świadkiem jak podchmielona
        pacjentka wykłócała się z lekarzem.
        Inni pewnie traktują pogotowie jak wizytę u specjalisty zasypując gradem pytań.
        • Gość: gosc Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.19.165.6.osk.enformatic.pl 01.10.06, 07:42
          czyżby dziecko było pijane ?

          piszesz od rzeczy,
          Kultura osobista obowiązuje wszystkich, nawet lekarzy. Obojętnie na dyżurze czy nie
          Niezależnie czy duąo zarabia czy mało, jak mało to niech się zwolni ( uważam
          jednak że powinni dużo więcej ale to inna bajka )
          Do dziecka lekarz musi mieć podejście, dorosły jakoś to przezyje
          • Gość: autor Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.06, 10:19
            nie róbcie z lekarzy świętych krów - obowiązują ich te same zasady co szewców i
            sprzedawców

            sprzedają swoje usługi, my je kupujemy
            inna bajka, że pogotowie nie stoi wysoko ani prestiżem ani pensją i co za tym
            idzie jakością.
            • Gość: rzeszowiak Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.rzeszow.mm.pl 03.10.06, 00:17
              Gość portalu: autor napisał(a):

              > nie róbcie z lekarzy świętych krów - obowiązują ich te same zasady co szewców
              i
              >
              > sprzedawców
              >
              > sprzedają swoje usługi, my je kupujemy
              > inna bajka, że pogotowie nie stoi wysoko ani prestiżem ani pensją i co za tym
              > idzie jakością.

              Jeżeli nie odróżniasz usług szewca czy sprzedawcy i lekarza, to współczuję.
              Kultura obowiązuje wszystkich, to prawda. Więc spróbuj iść do sklepu
              pracującego 24 godziny o 3 w nocy i zobacz, jak szeroko będzie uśmiechnięty
              sprzedawca...
          • Gość: anna Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.rzeszow.mm.pl 03.10.06, 00:33
            > czyżby dziecko było pijane ?
            >
            Nie, ale może lekarze na pogotowiu są umordowaniu takimi pijanymi przypadkami,
            że nie stać ich nawet na uśmiech w nocy. Ludzie nie przeginajcie z tymi
            wymaganiami! Takiego mizdrzenia to można wymagać np. od dentysty, któremu
            płacicie cieżką kasę za leczenie ząbka dziecka(rozbawiajace filmy i inne
            bajery), ale pogotowie to pomoc dorazna. Jak będziecie tak wybrzydzac to nie
            będzie tego w ogóle jaśnie państwo żądni hołdów.
    • Gość: giga Re: dlaczego na pogotowiu... IP: 81.219.8.* 01.10.06, 15:39
      Piszesz, ze byłaś któryś raz na pogotowiu. To ja tego nie rozumiem. Czy dziecko
      choruje zawsze po 18 i zawsze w święta? O wiele wygodniej i sensowniej jest
      chodzić z dzieckiem do swojego lekarza rodzinnego, który dziecko zna i jest w
      stanie zapewnić mu ciągłość leczenia.
      Dziwna jest kontrola dziecka na pogotowiu np. po infekcji, kiedy lekarz nie wie,
      co dziecku dokładnie działo się wcześniej.
      Uważam, że uprzejmość jest wymagana wszędzie. Ale wymagana jest ona zawsze i od
      lekarza i od pacjenta.
      Jeżeli zachowanie tej lekarki było aż tak naganne, to kieruje się skargę z
      wymienionymi zarzutami do dyrektora pogotowia. Nie trzeba wtedy pisac na forum.
      • Gość: antydr Re: dlaczego na pogotowiu... IP: 213.199.192.* 02.10.06, 13:34
        Chyba cos nie tak z percepcja. Wiekszy odzew bedzie napewno na forum niz
        napisanie skargi na lekarzyne nawet do samego premiera. Wymagasz usmiechu i
        kultury od kasjerki w tesco a od lekarza juz nie ? No tak byla zdegustowana ze
        jakis mlody czalowieczek zawraca jej d..e, przeszkadzal w odsypaniau
        rozwiazywaniu krzyzowek lub czekaniu na przechandlowanie skorki ? lekarze sady
        i prokuratury , policjanci to najwieksza zmora tego kraju.
        • Gość: anna Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.rzeszow.mm.pl 03.10.06, 00:25
          Moim zdaniem przeginacie w wymaganiach. Pogotowie to pomoc dorazna i naprawde
          czepianie się takich durnot zakrawa na kpinę. Ale fajnie sobie czasem poczytać,
          żeby zobaczyć jakie to ludzie problemy mają:)
      • Gość: lekarz Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.rzeszow.mm.pl 03.10.06, 00:32
        Gość portalu: giga napisał(a):

        > Piszesz, ze byłaś któryś raz na pogotowiu. To ja tego nie rozumiem.

        A ja rozumiem. Pogotowie jest traktowane jak całodobowa przychodnia, idzie się
        tam wtedy, kiedy ma się czas.
        Jakie jest uzasadnienie do wizyty z 4-letnim dzieckiem w nocy w pogotowiu? Czy
        miało napad astmy lub drgawek? Czy wpadło mu coś do oka? Bolał je brzuch?
        Upadło i było podejrzenie, że coś sobie złamało?
        Zapewne miało gorączkę i kaszlało. Wtedy dziecku daje się polopirynę albo
        paracetamol, a rano idzie do lekarza rodzinnego lub - jeśli ma wysoką gorączkę -
        woła się wizytę domową. Tak jest w każdym normalnym kraju, choć lekarz który
        pełni nocny dyżur zarabia kilka razy więcej niż u nas.
        A na zakończenie autentyczna historia: pogotowie przyjeżdża pilnie wezwane do
        dziecka. Matka wychyla się przez okno na podwórze i woła: "Janek, choć, pan
        doktor przyjechał".
        Cóż, lekarz za darmo, o każdej porze dnia i nocy, na każde życzenie - to
        największa zdobycz PRL-u.

        • Gość: anna Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.rzeszow.mm.pl 03.10.06, 00:47
          Rozsądny wpis. Nie znoszę tego nagadywania na lekarzy. Sama jakoś zastrzeżeń nie
          mam do nich. A skąd wiadomo jakie dziecię? Czytamy tylko z jednego punktu
          widzenia. Może to taki Swawolny Dyzio i doktor Judym raczej chciałby kopnąć niż
          pogłaskać ;)
          • Gość: Blanka Re: dlaczego na pogotowiu... IP: 62.93.41.* 04.10.06, 22:17
            wywalić na zbity ryj,co robić im sie niechce???jest na ich miejsce 10 innych,co rutyna ???taki zawód ...jak sie nie podoba to nich sie przebranżowią....!
            • Gość: zulugula Re: dlaczego na pogotowiu... IP: 213.25.45.* 05.10.06, 13:37
              Mam wspomnienie związane z wizytą w Szp.Woj.nr 2. Godziny nocne, ostry dyżur, co
              kilka minut przyjeżdża karetka. Kilku pijaków awanturujących się i
              bełkoczących... Horror! Jak w tym tyglu załoga mogła zdobyć się na uśmiech,
              uprzejmość i NAWET odrobinę poczucia humoru? Na wyrażony przeze mnie podziw pani
              zareagowała: chyba dzisiaj jest pełnia księżyca i mamy wysyp świrów!!!A
              następnie zajęła się kolejnym "przypadkiem". Czyli ... można.
            • Gość: Doc Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.06, 14:57
              wywalić na zbity ryj,co robić im sie niechce???jest na ich miejsce 10 innych,co
              rutyna ???taki zawód ...jak sie nie
              podoba to nich sie przebranżowią....!
              Nie, nie ma 10 na ich miejsce, a bedzie coraz mniej, takze dzieki takim
              jadowitym, agresywnym ignorantom.
              Przebranzowic sie? Nie skorzystam. Wystarczylo zmienic kraj pobytu...
    • Gość: mama Re: dlaczego na pogotowiu... IP: 62.93.41.* 05.10.06, 16:08
      piszesz ,ze 4-letni syn mówił 4 razy dowidzenia do pani doktor-to chyba nie był
      aż tak chory aby iść na pogotowie.to jest pogotowie a nie lekarz rodzinny!tez
      mam 4 letnie dziecko i byłam może dwa razy na poniatowskiego w soboty z powodu
      wysokiej temperatury i jakos nie zauwazyla zniechecenia, obojetności u
      lekarza.czy szłas na pogotowie dlatego, że nie chciało ci sie isc do swojej
      przychodni?
      • Gość: anna Re: dlaczego na pogotowiu... IP: *.rzeszow.mm.pl 05.10.06, 18:56
        Dokładnie. Nie sądzę, że służba zdrowia pracuje idealnie, zresztą w naszym
        kraju trudno powiedzieć tak o funkcjonowaniu czegokolwiek. Ale nie lubię
        przeginania w krytykowaniu, a ten wątek wygląda na czepialski.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja