Gość: Elekon
IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl
22.03.03, 00:02
Każde miasto ma swoją stronę w internecie. Jedne z nich są lepsze, inne
gorsze, ale zawyczaj wpisując adres typu www.nazwamiasta.pl wchodzimy na
strony utworzone i użytkowane przez Urząd Miejski.
U nas, a jakże, jest inaczej. Mimo tego, że nazwa własna miasta jest z mocy
prawa zastrzeżonym znakiem, domeny z nazwą "rzeszow" w tytule są powykupywane
przez osoby, które właściwie do niczego ich nie wykorzystują. Można sprawdzić.
Tymczasem strona urzędu miasta www.rzeszow.org.pl jest moim zdaniem na
baaardzo kiepskim poziomie. Układ strony nieciekawy, ładuje się koszmarnie
długo, informacje o mieście w tonie pompatyczno-triumfalnym, a w istocie
śmiesznym odziedziczone jeszcze po poprzednich ekipach, zero porządnej
historii miasta, zero informacji o wybitnych ludzich związanych z Rzeszowem,
zero starych i obecnych widokówek związanych miastem, rzetelnej promocyjnej
prezentacji miasta, że już nie wspomnę o - zapewne omijanym przezornie z
daleka w lęku przed krytycznymi opiniami - forum dla czytelników strony,
rzeszowian.
Czy władze Rzeszowa (każde jedne) nie rozumieją, że dobrze zrobiona strona
internetowa, to też jedna z form promocji miasta?
Jak ta promocja się ma odbywać, jeśli wystukany na ślepo pierwszy lepszy
logicznie wykoncypowany netowy adres miasta daje nam plansze z zamazanym
pomnikiem i napisem w stylu "Tu grupka entuzjastów miasta. Sorry, ale nic nie
zrobiliśmy, może nowy rok (1999) przyniesie jakieś zmiany."
Gdzie ma osobnik zainteresowany inwestowaniem w Rzeszowie szukać informacji o
mieście? Skąd ma znać pozakręcany adres urzędu miasta Rzeszowa w internecie?
Czy nie czas pomyśleć o jakimś porozumieniu z właścicielami domen i
wykupieniu przez miastao z rąk prywatnych osób domen najbardziej podstawowych
typu www.rzeszow.pl albo www.rzeszow.com czy www.rzeszow.com.pl?
Co na to miasto? Co na to Redakcja GW? Nie pytam o Biuro Promocji Miasta, bo
takowe istnieje de facto tylko teoretycznie, a brak zmian w nim po objęciu
władzy przez Prezydenta Ferenca jest dla mnie zupełnie niezrozumiały. Czy
temat zostanie uznany za wart zainteresowania, czy po staremu, po rzeszowsku,
znowu machniemy na siebie samych ręką?
Może ktoś jednak będzie uprzejmy się odezwać?