Gość: mk
IP: *.pool.access.hc.th.virtelco.com
13.01.07, 14:04
''...DLACZEGO rodzi się mało dzieci? Ale ktoś słusznie uznał, że pierwsze jest
pytanie: "A właściwie PO CO miałoby się rodzić więcej dzieci?" Jest na nie
kilkadziesiąt słusznych odpowiedzi. Np. dla ekologów: "Bo naturalnym
środowiskiem człowieka jest piramida demograficzna, a nie słup demograficzny";
dla narodowców: "Po to, by za 50 lat w Polsce byli jeszcze Polacy, a nie sami
Wietnamczycy". Dla budowlańców: "Bo przyczyną zastoju w budownictwie jest
brak dzieci". Dla zjadaczy chleba: "By miał się kto nami zająć na starość".
I tu jest sedno, na co kilka osób (np. tharkang, hubert) zwróciło uwagę. W
normalnym kraju człowiek musiał mieć kilkoro dzieci - i musiał dobrze je
wychować, wykształcić itp. W przeciwnym razie miał na starość przechlapane.
Dziś ludzie uważają, że to nie ma sensu, bo przecież na starość będzie
emerytura...
No, tak: ale skąd będą pieniądze na emerytury?
Przy tym jest drugi bodziec: nie ma pieniędzy na wychowywanie dzieci, bo
wszystko zabierają składki emerytalne. I podatki.
A drugim powodem jest to, że rządzi zasada pedofilów: "Wszystkie dzieci są
nasze". Czyli: moje dziecko już nie jest moje! Jest "nasze". W praktyce
oznacza to, że to rząd mówi kiedy dziecko szczepić, rząd mówi kiedy muszę
posłać je do szkoły, rząd narzuca program tej szkoły, rząd karze mnie, jeśli
zaniedbałem opieki nad moim - pardon: "naszym" dzieckiem, rząd może mnie nawet
ukarać, jeśli (opiekując się...) dam mu klapsa... To po co mam wychowywać nie
swoje dziecko?!?
Aż dziw, że w ogóle dzieci się jeszcze rodzą. A pomysły, by rząd nakłaniał lub
zmuszał do robienia dzieci... Brrr!
To chyba prywatna sprawa każdego normalnego człowieka, czy chce mieć dzieci i
ile chce ich mieć? Kretyńskie problemy wszelkich socjalistów (od narodowych do
internacjonalistycznych) mało mnie obchodzą: najpierw wprowadzili system
utrzymywania starych pokoleń przez nowe - a potem, zamiast to naprawić (niech
każdy utrzymuje siebie) wprowadzają różne kretyńskie pomysły w celu hodowli
ludzkiego bydła rozpłodowego - bo inaczej tego nazwać nie można".
Problem w tym, że dawniej ludziom chciało się mieć dzieci - po prostu: chciało
się, bo w normalnym środowisku się chce; a teraz się nie chce, bo żyjemy we
środowisku chorym. I to bardzo łatwo zmienić. Tylko, powtarzam: oznacza to
zmianę PODSTAWY ustroju - czyli "państwa opiekuńczego", na którym pasożytuje
masa Czerwonych Pijawek. ''