morse Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 02.06.05, 09:32 NIO 1500 !!!! postów. WOOOOW. Widze, że temat sie kreci... ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec nowa książka - "Trudne sąsiedztwo" 02.06.05, 14:13 Jest to książka autorstwa Karola Grunberga i Bolesława Sprengela, wydana przez Książkę i Wiedzę. Pełen tytuł to: "Trudne sąsiedztwo. Stosunki polsko-ukraińskie w X-XX wieku". Na razie tylko przejrzałem, zabiorę się za czytanie po południu, ale zapowiada się obiecująco ! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: nowa książka - "Trudne sąsiedztwo" 02.06.05, 15:10 No własnie - "trudne sąsiedztwo" - ostatnie dziesięciolecie pokazało,że to sąsiedztwo wcale nie musi być trudne :))) przy odrobinie dobrej woli. A co historii - Postać np Konaszewycza-Sahajdacznego pokazuje,że nawet w tak tragicznym XVII wieku Kozacy nie tylko się bili z "Lachami" a wręcz przeciwnie z wielkim poswieceniem oddawali zycie za R-plitą. Tak samo zresztą jak bardzo szeroko tu omawiana postac Semena Petlury. Pozdrawiam - wielce ciekaw wrażen z lektury Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Trudne sąsiedztwo i troche wynikow badan... 02.06.05, 17:54 Dzisiejszy wysyp postow spowodowal, ze nie wiem od czego zaczac:) Chyba zaczne od wyrazenia wdziecznosci Piotrowi za cieple slowa dotyczace moich "zaslug" umieszczone w nowym watku. Na razie jestem tylko jego czytelnikiem. Co do uruchomienia watku na forum warszawskim to po urlopie sprobuje, ale obawiam sie, ze odzew bedzie maly. Warszawskie forum to glownie miejsce do narzekan na niedogodnosci i niekompetencje wladz. Ostatnio cieszy sie tez duzym zainteresowaniem parada rownosci. Ciekawe jest forum dotyczace zabytkow w Warszawie, ale tam moznaby tylko umiescic watek o warszawskich cerkwiach. Zobaczymy, moze cos z tego wyjdzie. Niedawno byla mowa o "reprezentatywnej probce". 30 kwietnia w numerze 17 "Polityki" p. Jan Dziadul pisal nt. ustawy o mniejszosciach narodowych i etnicznych. Znalazly sie tam wyniki badan dotyczacych stosunku Polakow do innych narodow. Pozwole sobie zacytowac fragment tego tekstu. "stopień niechęci do innych narodów, wykazany w badaniach CBOS przeprowadzonych pod koniec 2004 r. - jeżeli te wyniki można przełożyć na oceny narodowości zamieszkujących Polskę - jest zadziwiająco wysoki. W kolejności nie lubimy: Romów-Cyganów (56 proc. negatywnych ocen), Rosjan (53 proc.), Żydów (45 proc.), Białorusinów (37 proc.), Ukraińców (34 proc.), Niemców (34 proc.), Litwinów (21 proc.), Słowaków (16 proc.), Czechów (14 proc.). " Zastanowilo mnie czemu tak duzy odsetek Polakow nie lubi Bialorusinow, czy chodzi o stereotyp Bialorusina-komunisty, czy moze o obecne wladze Bialorusi. A moze jest to efekt ogolnie duzej niecheci do wszystkiego co ze wschodu? Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Trudne sąsiedztwo i troche wynikow badan... 02.06.05, 19:16 Napisałeś Radku,żę stopień niechęci do innych narodów, wykazany w badaniach CBOS przeprowadzonych > pod koniec 2004 r. - jeżeli te wyniki można przełożyć na oceny narodowości > zamieszkujących Polskę - jest zadziwiająco wysoki. W kolejności nie lubimy: > Romów-Cyganów (56 proc. negatywnych ocen), Rosjan (53 proc.), Żydów (45 proc.), > Białorusinów (37 proc.), Ukraińców (34 proc.), Niemców (34 proc.), Litwinów (21 > proc.), Słowaków (16 proc.), Czechów (14 proc.). " > > Zastanowilo mnie czemu tak duzy odsetek Polakow nie lubi Bialorusinow, czy > chodzi o stereotyp Bialorusina-komunisty, czy moze o obecne wladze Bialorusi. > A moze jest to efekt ogolnie duzej niecheci do wszystkiego co ze wschodu? Otóż wydaje mi się,że nasza nacja -polska wyjątkowo łatwo "karmi" się stereotypami i jeśli nawet często Polacy są dylatantami w wiedzy historycznej, to właśnie wątki z historii dją im podstawę do negatywnych stwierdzeń. A popatrz dla mnie np stereotyp Słowaka i Słowacji to dobra baza turystyczna, tanie wyciągi narciarskie, dobre drogi i stanowczo za dużo Cyganów :))). Czesi - to piekna Praga i dobre piwo tyż obok polskiej granicy na karkonoszach :)) Rosjanie - to piękne pieśni Wysockiego i Okudżawy, śliczne albumy ze sztuką z lat 70-tych /z obowiązkowym odwołaniem sie do Lenina we wstępach nawet do albumu o Goi :))))etc. Co do Ukrainy - mam nadzieję że pomarańczowa rewolucja, Juszczenko i ostatnie porządkowanie spraw Orląt - zmienił polski stereotyp rezuna,upa i Wołynia :) Pozdrawiam serdecznie - co do wątku niemieckiego - zdziwsz sie jak ten temat terytorialnie będzie nakładal sie na sprawy rusińskie :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Trudne sąsiedztwo i troche wynikow badan... 02.06.05, 20:42 > co do wątku niemieckiego - zdziwsz sie jak ten temat > terytorialnie będzie nakładal sie na sprawy rusińskie :) Pierwsze zdziwienie mam juz za soba. Zainteresowal mnie proces ruthenizacji ludnosci pochodzenia niemieckiego. Rzecz dla mnie zupelnie nowa. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr granica polsko -ruskich wpływów 02.06.05, 20:58 Z ostatniego cytowanego przeze mnie na "niemcach" źrodełka republika.pl/aord/korzenie.htm Ziemie leżące wzdłuż środkowego biegu koryta Wisłoka już w średniowieczu stały się terytorium objętym wczesnosłowiańskim osadnictwem. Na podstawie dzisiejszej wiedzy historyków osadnictwa trudno jednak precyzyjnie ustalić nasilenie akcji osadniczych i określić dokładną przynależność etniczną ludności. Według wiece prawdopodobnych opinii badaczy, już pod początku II tysiąclecia szeroki pas lessowych ziem pomiędzy Rzeszowem i Przeworskiem stał się obszarem spornych wpływów polskich i ruskich książąt. Strefy tych wpływów ulegały w ciągu dziesięcioleci znacznym przesunięciom, by w końcu XIII wieku spowodować ustalenie się linii granicznej na Wisłoku. Niewątpliwym atutem tych ziem przez wieku było ich sprzyjające położenie na skrzyżowaniu średniowiecznych szlaków handlowych biegnących w linii południkowej z Sandomierza przez kotliny karpackie w kierunku Węgier i wzdłuż równoleżników z Krakowa do Kijowa. Sprzyjający klimat w bezpośredniej bliskości Kotliny Sandomierskiej dodatkowo wpływał na rozwój zajęć rolniczych, przy umiejętnym gospodarowaniu zasobami tych terenów. Zrozumiałe zatem stało się dążenie Kazimierza Wielkiego do zapewnienia gospodarczego rozwoju tych ziem po ich przyłączeniu około roku 1340 do Korony. Wiekowa puszcza rozciągająca się przed laty na terenie dzisiejszej Markowej i sąsiednich wsi ustępowała systematycznie karczowana setkami rąk osadników, sprowadzonych w tym okresie z Górnej Saksonii, Łużyc i Dolnego Śląska. Wraz z nową siła, na świeżo pozyskiwane ziemie wkraczały nowe formy gospodarowania i odmienny ład prawny. Najdawniejsza, udokumentowana nazwa Markowej brzmi Markenhof i jako taka jest wymieniona w piśnie biskupa Demetriosa, zachowanym w przemyskim Archiwum Diecezjalnym. Dokument pochodzi z 1384 roku. Typ osadniczy wsi określany był mianem "Waldhuffendorf", co oznacza wieś łanów leśnych. Markowa, podobnie jak inne wsie w sąsiedztwie charakteryzowała się łańcuchowym układem pierwotnych osiedli i nadziałami (łanami) w przypadku Markowej wyrażającymi się liczbą 98. W stosunku do okolicznych miejscowości, Markowa od początku wyróżniała się dużą liczbą ludności i gospodarstw. Przez wiek XV do XVII zmieniali się właściciele wsi począwszy od Pileckich przez Stadnickich, Korniaktów by w końcu dostać się Lubomirskim. W doskonały sposób dokumentuje stosunki społeczne i gospodarcze księga sądowa wsi, której oryginał zawierający 912 stron zapisanych w języku niemieckim i polskim znajduje się w Centralnym Archiwum Historycznym Ukrainy we Lwowie, w dawnym gmachu Ossolineum. Ten wyjątkowy pod względem rozmiarów i treści zabytek w najlepszy sposób świadczy o gromadzkim samorządzie i jest podstawą do analizy układu przestrzennego stosunków własności i życia mieszkańców wsi w latach 1591 - 1777. Połowa wieku XVII wyznacza cezurę w kształtowaniu się obrazu kulturowego Markowej. Dotychczasowy język niemieckich kolonistów traci na znaczeniu zachowując się głównie jako język urzędowy, aczkolwiek spotyka się nawet jeszcze do chwili obecnej obco brzmiące słowa w mowie Markowian. Postępuje asymilacja z ludnością pochodzenia słowiańskiego, zatraceniu ulega świadomość obcego pochodzenia. Zmiany o których mowa szybciej przebiegały w okolicznych wioskach. Koniec cytatu - to oczywiście fragment pracy rzeszowskiego naukowca Prof. Półćwiartka /przepraszam za pominięcie wszystkich tytułow :)) Zwróććie prosze uwagę za sformułowanie : Zrozumiałe zatem stało się dążenie Kazimierza Wielkiego do zapewnienia gospodarczego rozwoju tych ziem po ich przyłączeniu około roku 1340 do Korony. Z tego wynika prosty wniosek - mówilismy juz kiedyś o tym - o przynależności Podkarpacia do Rusi kijowskiej - praktycznie do połowy wieku XIV !!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec granica polsko -ruskich wpływów 03.06.05, 07:28 Mogę polecić traktującą o tym książkę - "Początki kształtowania się polsko- ruskiej rubieży etnicznej w Karpatach" Michała Parczawskiego, wydaną w Krakowie w 1991 roku (nie jest to lekka literatura, o nie !) :)) Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec Re: nowa książka - "Trudne sąsiedztwo" 03.06.05, 07:07 Przejrzałem książkę (opasłe tomisko) w nocy. Na pewno nie spotkałem jeszcze pozycji tak szeroko traktującej o dziejach pogranica - wiele wydarzeń, o których czytałem w wielu książkach, jak to historia Ukrainy, historia Polski, historia Kozaczyzny, Zeszyty Historyczne - zostały zebrane w całość. Wszystko jest spójne i czytelne. Małym minusem jest przekręcanie nazw miejscowości - np Tarka zamiast Terka, czy Zagórzec zamiast Zagórz. Autorów tłumaczyć częściowo może fakt, iżpracują naukowo w Toruniu i Włocławku, a książka ta jest ich pierwszą o Ukrainie ( wcześniej pisali wiele o dziejach Niemiec hitlerowskich oraz Pomorza. Trochę jestem zawiedziony również tym, że historia Pogranicza do końca wieku XVIII zajmuje tylko 100 stron, a XIX i XX wiek pozostałe 700 ! Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec konflikt pomiędzy emigrantami w USA w 1930 roku 05.06.05, 16:57 Z w/w książki: "Między polskimi i ukraińskimi emigrantami (w USA) dochodziło jednak do konfliktów. Nasilenie antypolskiej propagandy nastąpiło w Stanach Zjednoczonych w 1930 roku, w związku z wyborami w Polsce. W prasie pisano o "terrorze i prześladowaniach" w Galicji. Według polskich dyplomatów, ukraińskich emigrantów wspierali w tej kampanii Niemcy, którzy zabiegali o współpracę z nimi na terenie USA. Celem tych działań było przekonanie amerykańskiej opinii publicznej, że Polską targają liczne konflikty narodowościowe. Głośnym echem odbiła się sprawa Justyna Fedoryszyna. Ten Amerykanin ukraińskiego pochodzenia jesienią 1930 roku podczas pobytu w rodzinej Galicji został pobity przez polskich żołnierzy. Spowodowało to lawinę listówprotestacyjnych i demonstracje przed Ambasadą RP w Waszyngtonie. Telegram z alarmistycznym doniesieniem o "terrorze i prześladowaniu ludności ukraińskiej przez Polaków w Galicji" przesłał do rządu USA 25 października 1930 roku Nicholas Murashko, prezydent ukraińskiego Stowarzyszenia Narodowego." Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec "borot'ba o żinki" 03.06.05, 08:20 Ciekawostka z nowej książki: "Biskup stanisławowski Grzegorz Chomyszyn był inspiratorm i duchowym przywódcą utworzonej w 1930 roku Ukraińskiej Odnowy Ludowej, głoszącej potrzebę budowy życia politycznego na zasadach chrześcijańsko-demokratycznych. Był zwolennikiem szerszego zbliżenia z Kościołem łacińskim.Dlatego sceptycznie odnosił się do akcji neounijnej, widząc w niej "zniewalającego ducha Wschodu zagrażającego narodowi ukraińskiemu - który musi coraz mocniej wiązać swoją kulturę z Zachodem." Najwięcej wrogów miał z powodu próby wprowadzenia w 1920 roku w swojej diecezji celibatu księży, co jego przeciwnicy nazwali polską intrygą. W przemyskim seminarium duchownym doszło do buntu kleryków, a wychowanko miejscowego Ukraińskiego Instytutu dla Dziewcząt wybiły szyby w oknach pałacu biskupiego. Dla ukraińskich nacjonalistów borot'ba o żinki była dogodnym pretekstem do oskarżenia unikającego angażowania się w politykę biskupa o działanie na szkodę Ukraińców. Dowodzili, że pozbawi on naród ukraiński dopływu młodej inteligencji wywodzącej się z rodzin duchownych. W 1925 roku Chomyszyna poparł biskup przemyski Jozafat Kocyłowski, a w 1933 roku metropolita Szeptycki. Mimo protestów bezżennych księży było coraz więcej. W 1933 roku stanowili 11,9 % duchowieństwa archidiecezji lwowskiej, 13,6 % - przemyskiej, i 13,2 % - stanisławowskiej." Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: "borot'ba o żinki" 03.06.05, 09:48 Witam !!! Przy okazji dyskusji na temat nekrologu księdza Nehrebeckiego była tu również mowa o akcji "celibatowej" w końcu XIX wieku.Ale twój cytat, wspomniana postać i wydarzenia mnie zaskoczyły. Po prostu nie wiedziałem tego !! :) Inna sprawa to poparcie tak "łacinniczych" w swej wymowie działań przez Metropolitę Szeptyckiego - troichę mnie to zdziwiło, gdyż czytałem i o Nim jak i o Jego Bracie Kłemensie - że własnie byli oni zwolennikami zarówno odrodzenia się tradycji wschodnich w religii jak i przyczynili się do "odrodzenia rusińsko -ukraińskiego" w latach 20-tych i trzydziestych ubiegłego wieku. A cytat "Dla ukraińskich nacjonalistów borot'ba o żinki była dogodnym pretekstem do oskarżenia unikającego angażowania się w politykę biskupa o działanie na szkodęUkraińców. Dowodzili, że pozbawi on naród ukraiński dopływu młodej inteligencji wywodzącej się z rodzin duchownych." szczególnie z owym nacjonalizem na początku może świadczyć o tendencyjnosci autorów. No i nie można odmówić racji ich zarzutom !!! Pozdrawiam - dziekuję za ciekawy epizod - prosze o jeszcze :)) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Nie tylko Rusini 03.06.05, 15:29 Witam Jak juz pisalem, w poniedzialek udaje sie na urlop:)) W jego trakcie bede przejazdem w domu, wiec pewnie zajrze co slychac na forum, a moze i cos napisze. Widze, ze watkow przybywa wiec po powrocie bede mial co czytac. Dzisiaj odejde troche od ruskich tematow (pewnie pod wplywem nowego watku;) Podlasie zamieszkiwali nie tylko Rusini i Polacy. Oczywiscie duzy odsetek stanowili Zydzi (na ten temat nie mam zbyt duzej wiedzy), ale byly tez inne grupy. Po powrocie z urlopu porusze temat osadnikow holenderskich na Podlasiu, a dzis zostawie Wam do poczytania tekst "Tatarzy na Podlasiu" "Tylko garstka osób w moim rodzinnym Terespolu zna historię Tatarów, są to ludzie zwykle starsi. Natomiast wśród moich rówieśników niewielu ma wiedzę na temat reliktów tatarskiej kultury. Podlasie od wieków było regionem splatania się wielu kultur i narodowości. Mieszkali tu Polacy, Rosjanie, Niemcy, Żydzi, Tatarzy a nawet Holendrzy. Na kulturę tych narodowości miała wpływ religia. Ludzie mieszkający tu kiedyś wyznawali więc: katolicyzm, prawosławie, islam, część była unitami, protestantami, judaistami." www.historiaizycie.pl/news0203.phtml Zycze Wam milej lektury Pozdrawiam R. P.S. Pewnie jeszcze przed wyjazdem zajrze na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Nie tylko Rusini 03.06.05, 21:19 Witam -bardzo dobrze, że Radku przypominałeś o tym "niegdysiejszym" zróżnicowniu narodowościowym Podlasia. W dawnej Galicji owo zróżnicowanie było równie bogate - bo oprócz dominujących Polaków ,Rusinów /Ukraińców,Łemków, Bojków, Hucułów/ byli tu i Niemcy/i Austriacy/ jozefińscy, Żydzi /z całym ich wewnętrznym zróżnicowaniem/ a i Ormianie./ antropologicznymi potomków Tatarów a nawet Szwedów /a konkretnie jeńców z pamiętnego potop osadzanych we wsiach wideł Wisły i Sanu/. A na starym cmentarzu w Rzeszowie - można dopatrzeć się też nazwisk czeskich,węgierskich i niemieckich /czyli doczesnych szczątków urzędników CK Austrii/ Pozdrawiam życząc udanego wypoczynku i... powrotu na forum. :) Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec następna ciekawostka - Jędrzej Giertych 04.06.05, 02:51 Coś na czasie :))) - z tej samej książki: "W 1929 roku Stanisław Grabski, będący wówczas faktycznie poza Stronnictwem Narodowym, opowiedział się za zróżnicowaniem i ograniczeniem w przyszłej konstytucji praw obywatelskich osób niepolskiej narodowości, w tym biernego i czynnego prawa wyborczego. Jędrzej Giertych - jeden z czołowych polskich nacjonalistów - proponował asymilację poprzez obowiązkową, powszechną naukę języka polskiego, wprowadzenie do języka ukraińskiego łacińskiego alfabetu oraz likwidację państwowych szkół ukraińskich i utrakwistycznych. Giertych postulował także, aby szkoły prywatne były "bacznie inwigilowane". Język ukraiński mógł być w szkole wykładany tylko jako drugi. Polityk ten kładł nacisk na traktowanie języka polskiego jako urzędowego. Sugerował uczenie młodzieży ukraińskiej historii Polski, ukazywanie jej sukcesów, organizowanie wycieczek krajoznawczych. Działania te miały prowadzić do utożsamiania się młodych Ukraińców z państwem polskim. Opowiadał się za stopniową polonizacją Cerkwi greckokatolickiej i prawosławnej oraz zawieszeniem na Kresach praw obywatelskich "na przeciąg jednego pokolenia". Akceptował zachowanie przez Ukraińców obyczajów, religii, strojów ludowych i tradycyjnych obrzędów. Za konieczne uznał natomiast wyrzeczenie się przez nich aspiracji niepodległościowych. Zdaniem Giertycha mieli oni też przyjąć polski język, zachowując własny na podobnych zasadach jak Kaszubi i górale. Asymilacja mężczyzn powołanych do służby wojskowek miała być kontynuowana po ich zwolnieniu do rezerwy. Jednym z warunków asymilacji Ukraińców było według niego izolowanie elit, które podtrzymują wśród ludności aspiracje narodowościowe. Giertych nie napisał,, co należy zrobić z przywódcami politycznymi i jak "przerwać łączność między duszpasterzami, którzy tworzą znaczną część "separatystycznej" inteligencji ukraińskiej na terenie b. Galicji Wschodniej, a wiernymi" związanymi z Cerkwią unicką." Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Wytyczne Wojewody 04.06.05, 08:09 To już było tu cytowane przez Radka ze 2 lata temu - ale warto przypomnieć /przy okazji jeśli możliwe - proszę o link !!!/ bezuprzedzen.pl/dokumenty/wytyczne.shtml 1) Element ukraiński można pozyskać trwale dla Państwa oraz kultury i narodowości polskiej tylko metodami pozytywnymi, obliczonymi w dłuższy okres działania, nie powodującymi uprzedzeń i zadrażnień. 2) Pozytywne rozwiązanie zagadnienia mniejszościowego ukraińskiego wymaga prowadzenia planowej i skoordynowanej akcji, przy czem w poszczególnych powiatach winny być ustalone gminy, a nawet miejscowości, wymagające otoczenia ich specjalną opieką 3) Teren Województwa Lubelskiego winien być bezwzględnie odseparowany od wpływów ukraińskich i propagandy ukraińskiej płynącej z Wołynia i Małopolski. 4) Należy starać się nie dopuszczać do drukowania na terenie Województwa Lubelskiego jakichkolwiek wydawnictw ukraińskich. Kolportaż wydawnictw z Wołynia i Małopolski jest niepożądany i jako taki winien napotkać się z odpowiednim przeciwdziałaniem. 5) Urzędy państwowe i samorządowe, stanowiska nauczycieli, organa policyjne oraz służba kolejowa, pocztowa, drogowa i leśna, winny być obsadzane materiałem polskim doborowym, tak pod względem inteligencji i wyszkolenia, jak i wartości ideowej i moralnej. 6) W urzędach Ukraińcy jako interesanci winni być traktowani sprawiedliwie i taktownie na równi z Polakami. 7) W działalności władz państwowych i polskich organizacji unikać należy wszystkiego, co by mogło u ludności ukraińskiej wywoływać poczucie drugorzędności. 8) Ludność ukraińską należy wciągać do współpracy na gruncie samorządu oraz polskich organizacji gospodarczych i kulturalno-oświatowych, wykluczając z tej pracy elementy szowinistyczne. Jak najszerzej należy popierać współżycie obu odłamów ludności, również na gruncie życia prywatnego. 9) Nie należy dopuszczać do powstania jakichkolwiek organizacji czysto ukraińskich. Nie dotyczy to oddziałów Ukraińskiego Centralnego Komitetu, o ile nie spowodują one powstania na terenie nacjonalistycznego ruchu ukraińskiego. 10) Na terenach narodowościowo mieszanych ludność polska musi się czuć gospodarzami. Kultura polska musi w zdecydowany sposób promieniować na tereny narodowościowo mieszane. Żywioł polski wzmacniać należy nie tylko ilościowo lecz i jakościowo pod względem kulturalnym i gospodarczym. 11) Obwody szkolne winny być tak organizowane, by budynki szkolne znajdowały się w miejscowościach o przewadze ludności polskiej. Podnieść należy stopień organizacyjny szkoły w celu zwiększenia w szkole ilości dzieci polskich i zgrupowania większej ilości nauczycieli. 12) Szkoły winny być zaopatrywane w niezbędne pomoce naukowe z zakresu nauki o Polsce (mapy Polski, portrety, obrazy, biblioteka, radio) zaś młodzież szkolna prawosławna w podręczniki do nauki religii prawosławnej w języku polskim. Budżety władz samorządowych winny w związku z tym uwzględnić odpowiednio poważne kwoty na omawiane cele. 13) W projektach budowli szkolnych winny być uwzględnione pomieszczenia na świetlice dla celów akcji oświatowej. Należy organizować świetlice dla dorosłych, zaopatrzyć je w odpowiednie subwencje na ich prowadzenie i wyposażenie. 14) Przy szkołach organizować należy koła absolwentów, chóry, zespoły teatralne i muzyczne, systematyczne kursy wieczorowe i uniwersytety dla dorosłych, kursy kroju i szycia obejmujące elementarny program wychowania obywatelskiego. Omawiane przedsięwzięcia powinny być subwencjonowane przede wszystkim przez organa samorządowe. 15) Organizować należy biblioteki ruchome i odpowiednie dla nich centrale, domy ludowe i świetlice międzyorganizacyjne. Szczególnie ważne jest organizowanie wycieczek zbiorowych tak młodzieży szkolnej i pozaszkolnej, jak i dorosłych do tych ośrodków Państwa, które świadczą o jego potędze, wysokiej kulturze i dorobku gospodarczym. 16) Młodzież ukraińską w szkołach powszechnych i średnich otoczyć należy troskliwą opieką. Wybitnie uzdolnione jednostki spośród młodzieży winny znajdować szczególną opiekę i winny być kierowane na właściwą drogę w perspektywie wyzyskania ich jako przodowników pracy społecznej. Łącznie z tym konieczna jest polityka stypendialna umożliwiająca dalsze kształcenie wybitnych jednostek spośród elementu mniejszościowego. Młodzież ukraińska po ukończeniu szkół średnich kierowana być winna na wyższe studia nie do Lwowa, a do szkół wyższych w innych miastach Polski. 17) Organizacje prorządowe powinny ściśle wiązać swoją akcję społeczno- oświatową z powiatową komisją oświaty pozaszkolnej, nie tworząc komórek organizacyjnych oświatowo-społecznych o nieskoordynowanej działalności. 18) Przy obsadzie kadr przysposobienia wojskowego i wychowania fizycznego oraz oficerów Związku Strzeleckiego, personel powinien być specjalnie dobierany. 19) W skład Związku Strzeleckiego winien wchodzić wyłącznie element polski. Związek Rezerwistów i podobne organizacje nie powinny być tworzone w miejscowościach zamieszkałych tylko przez ludność ukraińską, zwłaszcza o ile dana miejscowość znana jest z nastrojów nacjonalistycznych lub komunistycznych. 20) Z pieśni żołnierskich winien być eliminowany repertuar kabaretowy, a natomiast winny być wprowadzane pieśni ludowe, m.in. z tekstem polskim do melodii ukraińskich. 21) Organizować należy pokazy siły zbrojnej Państwa ze specjalnym naciskiem na nawiązanie dalszego współżycia z miejscową ludnością w czasie ćwiczeń i manewrów. 22) Należy dążyć do polonizacji prawosławia. Dążyć należy do używania języka polskiego przy nauce religii w szkołach i w kazaniach duchownych, szczególnie w czasie odpustów oraz w ogóle uroczystości kościelnych i państwowych. Oddziaływać należy na rodziców, by żądali nauczania w języku polskim. Inspirować należy wydawanie druków religijnych w języku polskim oraz żądania, aby czasopismo „Słowo" i „Woskresnoje Cztienje", wychodzące w Warszawie, dla terenu Województwa Lubelskiego były wydawane w języku polskim. Starać się, aby inicjatywa w tej sprawie wychodziła od społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik lektura IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 04.06.05, 23:40 numer tego watku szybko dochodzi do liczby 2500.i jest ciekawy na swoj sposob. przeszlosc roznie przez wieki sie krztaltowala i ciekawa dla wszystkich przygotowuje przyszlosc.pozdrawiam wszystkich,i polecam te ksiazke o ktorej wspomnialem w mym wpisie 13 maja,oczywiscie na deser w wolnej chwili. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Polityka narodowosciowa II RP, raz jeszcze 05.06.05, 15:21 Witam Widze, ze powrocil temat "wytycznych wojewody". Uzupelnie wiec ten watek linkiem do innego tekstu dotyczacego tych spraw (chyba byl juz cytowany, ale sadze, ze warto powtorzyc dla tych ktorzy dolaczyli pozniej:). Obawiam sie, ze przed wyjazdem nie zdolam nic juz wyszperac w linkach, ale co sie odwlecze to nie uciecze. "Teoretyczne podstawy polityki narodowościowej wyłożone przez MSW nie zawierały w żadnym punkcie wariantu rozwiązań przewidujących autentyczne zaspokojenie przynajmniej kulturalno-językowych potrzeb mniejszości narodowych. Asymilacja narodowa była celem, zaś asymilacja państwowa nie alternatywnym rozwiązaniem, a jedynie instrumentem ułatwiającym kreowanie oczekiwanego modelu polityki, środkiem znieczulającym proces wynaradawiania. Pracownicy resortu gorączkowo poszukiwali skutecznych metod realizacji polityki asymilacyjnej. Chociaż powstało na ten temat kilka raportów i analiz, wnioski z nich płynące nie przynosiły żadnych wykrystalizowanych rozwiązań. W drugiej połowie lat trzydziestych dominującym wśród urzędników resortu stawał się pogląd o potrzebie przesiedleń ludności wewnątrz kraju na wielką skalę. Przewidywano, że akcją tą może być objęte nawet kilka milionów obywateli zarówno narodowości polskiej, jak i należących do mniejszości narodowych, szczególnie Białorusinów i Ukraińców. Podstawową przeszkodą uniemożliwiającą realizację takich projektów był brak odpowiednich funduszy." www.bialorus.pl/index.php?pokaz=bth18_2&&Rozdzial=ksiazki Serdecznie Was pozdrawiam, po powrocie oczywiscie z przyjemnoscia tu wroce. R. Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec ataki Ukraińców na WP w kampanii wrześniowej 06.06.05, 01:28 Z książki Ryszarda Torzeckiego - "Polacy i Ukraińcy": "Do napadów na pojedyncze cofające się oddziały lub do starć dochodziłoprawie w każdym powiecie, lecz nie miało to charakteru powstania. Czasami stronom zabrakło ostrożności i rozwagi, i do konfliktów dochodziło od południowego Polesia po południową Galicję Wschodnią. W licznych przypadkach ukraińscy nacjonaliści tworzyli oddziały milicji, noszono opaski niebiesko-żółte na rękawach. Zdarzało się, że byli uzbrojeni. Między innymi pod Jawornikiem Ruskim (koło Birczy) i Rzesną Ruską koło Lubaczowa doszło do starć wojska z tymi dywersantami. Oddziały polskie rozbiły kilka takich jednostek ukraińskich. Uzbrojeni członkowie tzw. Straży Obywatelskiej z niebiesko-żółtymi opaskami opanowywali miasta i miasteczka z chwilą ich opuszczania przez wojsko (np. w Przemyślu). Zdarzały się też przypadki wrogiej lub nieprzyjaznej postawy cywilnej ludności ukrainskiej wobec cofających się rozbitych jednostek polskich. Na ogół po bitwach z Niemcami znikała pozostawiona broń. Do zorganizowanych większych walk doszło na południe od Lwowa w trzech okolicach: Szczerzeca, Mikołajewa i Stryja w okresie 10-15 września 1939 roku. W walkach tych po stronie polskiej brały udział jednostki policji i wojska w sile 500-1000 osób. W Stryju Ukraińcy zdołali usunąć policję, lecz Polakom pomogło cofające się wojsko, włączając się do tej bitwy. Sił ukraińskich w Stryju nie znamy, można liczyć, że było tam około 500-700 osób, w dwóch pozostałych starciach walczyło około 500-600 uzbrojonych Ukraińców. Są to przypadki i liczby, do których OUN przyznaje się". Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: ataki Ukraińców na WP w kampanii wrześniowej 07.06.05, 20:00 W naszej dyskusji padały już rózne kontrowersyjne wątki - a ten jeszcze nie :) Wydaje mi się ,że Pan Prof. Torzecki dobrze ujął ten temat.zastanawilbym sie tylko - na ile te tragiczne wypadki /i chyba dość powszechne/ były inspirowane przez niemiecką dywersję, na ile były to improwizowane akty terroru wywołane wojennym bałaganem i wrażeniem pełnego "rozkładu" II Rz-plitej. Gdy znajdę jakieś ciekawe materiały i analizy historyczne - do tematu wrócę :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec Re: ataki Ukraińców na WP w kampanii wrześniowej 07.06.05, 20:27 Jest to ciekawy temat, i moim zdaniem "poszlakowy". Na pewno w Niemczech szkolono przed wojną dywersantów ukraińskich, ale o ich działaniach cicho. W kilku publikacjach natrafiłem na jednozdaniowe wzmianki, tylko w tej książce znalazłem trochę więcej, ale o wiele za mało. W pamiętnikach "Kuma" na forum Birczy znalazłem tylko wzmiankę o akcji zbierania i ukrywania broni porzuconej przez żołnierzy polskich. Ja również będę szukał materiałów, tym bardziej, że Jawornik Ruski leży w gminie Bircza. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: ataki Ukraińców na WP w kampanii wrześniowej 07.06.05, 21:50 upowiec napisał: > Jest to ciekawy temat, i moim zdaniem "poszlakowy". Na pewno w Niemczech > szkolono przed wojną dywersantów ukraińskich, ale o ich działaniach cicho. > W kilku publikacjach natrafiłem na jednozdaniowe wzmianki, tylko w tej książce > znalazłem trochę więcej, ale o wiele za mało. > W pamiętnikach "Kuma" na forum Birczy znalazłem tylko wzmiankę o akcji > zbierania i ukrywania broni porzuconej przez żołnierzy polskich. > Ja również będę szukał materiałów, tym bardziej, że Jawornik Ruski leży w > gminie Bircza. Mam na ten temat dośc sporo materiałów tym cenniejszych, że wynikających ze wspomnień Polaków /np własciciela dworu w podrzeszowskim Zalesiu - tak - tym zalesiu - Pana Gumnińskigo który bral udzial w wojennej ucieczce na wschód/, mam też wspomnienia /w "Bieszczadzie"/ dyrektora szkoły polskiej w Ustrzykach Dolnych który wracał do domu z wojennej tułaczki w 1939, mam wreszcie on line /na wirtualnej łemkowynie/ wspomnienia Łemka spod Grybowa ktory zmobilizowany brał udział w walkach wojska polskiego i bezwładnej tułaczce rozbitych oddziałow w 1939. Temat ciekawy - masz racje - tak jak temat samozwańczego tworzenia się ukraińskiej policji i władz na ziemiach zajmowanych w 1939 roku przez Niemców. Remat trudny "do obrony" - ale tu rozmawiamy bez zbytniego owijania w bawełnę :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GREGOR Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.net-serwis.pl 06.06.05, 18:06 Witam! Mam pytanie?Kiedys bylem w WYSOKIEJ GŁOGOWSKIEJ.Ksiądz powiedział, że dawno temu w lasach Wysokiej była mała drewniana cerkiewka?Czy to prawda?czy ktos słyszał? Tochyba byly zamierzchłe czasy.Czy ktoś z forumowiczów pomoże mi wyjaśnić zagadkę?Ponoć w Kanadzie są jakieś precyzyjne namiary na wszystkie w Polsce nawet najmniejsze juz nieistniejące cerkwie z przed wieków? Tylko nie wiem czy to grekokatolickie czy prawosławne? Pozdrawiam gregortr@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
arges Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 06.06.05, 20:00 Oleh Iwanusiw, Cerkwa w rujini, St. Catharines 1987. To jest genialna pozycja, w której można dowiedzieć się o wielu istniejących i już nieistniejących cerkwiach w Polsce, przede wszystkim związanych z narodem ukraińskim. Opracowanie to obecnie bardzo trudno znaleźć, ale warto potrudzić się. Prawdopodobnie można wypożyczyć tę książkę w Bibliotece biskupa Czechowicza w Przemyślu przy ulicy Basztowej 13 lub tam uzyskać namiary na osobę, która posiada takową. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Oleh Iwanusiw, Cerkwa w rujini 06.06.05, 21:05 arges napisał: >, St. Catharines 1987. > TA KSIĄZKA JEST ON LINE - na www.lemko.org - razem ze zdjęciami :)) Była tu przeze mnie linkowana ok. 1 rok temu. Na lemko jest raezem ze zdjęciami - ale obejmuje jedynie cerkwie istniejące. Drukowana wersja obejmuje również cerkwie nie istniejące. Najbliżej mozna nabyć ją we Lwowie. ja widziałem ją np w przedsionku odtworzonej cerkwi łemkowskiej w parku-skansenie na Kajzerwaldzie. Piękny, sporego formatu album - b. ładnie zilustrowany. Cena ok 120 hrywien - jak na tamte warunki - kolosalna. W przeliczeniu na złote - do zniesienia. Miła babcia nie chciała jednak przyjąć ani dolarów ani złotówek :)) - a hrywnie jak raz mi sie skończyły :( Link postaram sie podać jutro Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Oleh Iwanusiw, Cerkwa w rujini 06.06.05, 21:13 Acha próbowal bym też pytać w księgarni wydawnictwa św. Włodzimierza na Kanoniczej w Krakowie - przy okazji jest tam /?/ ciekawa restauracja ukrainska - z zupą z frykadelkami, warienikami i pielmieniami :)) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Opracowanie Andrzeja Saładiaka 06.06.05, 21:10 Obawiam sie żę to jakieś nieporozumienie z tą cerkiewką.W polsce najlepszym wyadanictwem o zabytkach kultury ukraińskiej jest praca "Pamiątki i zabytki kultury ukraińskiej w Polsce - zebrał, opracował i do druku podał Andrzej Saładiak" Burchard Edition 1993. Praca mocno krytykowana przez grono Towarzystwa Karpackiego /wydawnictwo Bieszczad/ - ale moim zdanie bardzo dobra :) Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec Re: Opracowanie Andrzeja Saładiaka 06.06.05, 21:20 Poszukiwałem usilnie, ale nakład dawno wyczerpany - podobno sprzedało się jak "świeże bułeczki". Odpowiedz Link Zgłoś
arges Ukraińska księgarnia w Iternecie 06.06.05, 22:42 www.nestor.cracow.pl Dość spory wybór książek. Dzięki za link do "Cerkwa w ruijni". :) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Iwanusiw - linki i cytaty 07.06.05, 08:52 Witam - tu daję namiary na pracę on line Iwanusiwa www.infoukes.com/culture/architecture/church_in_ruins/ www.infoukes.com/culture/architecture/church_in_ruins/index.html Church In Ruins illustrates the present condition of churches of the Ukrainian Catholic (Byzantine Rite) Eparchy of Peremyshl, part of which territory fell within the boundaries of present day Poland. While a few of the churches are recognized and protected as architectural antiques by Polish Museums, and others have been acquired and are cared for by the Polish Roman Catholic Church, the majority of the churches were destroyed and no longer exist. The author attempted to visit every one of the 690 churches in some 650 municipalities. His pictoral record is shown on the pages of this publication. Here you will find illustrated some fine examples of Lemko and Boyko wooden sacral architecture, as well as the painful remnants of churches that have been destroyed for whatever reason. Shown on the front portion of the jacket (on your above left on this Web Page) is the church in Malava. Its walls are crumbling from the chemical action of fertilizers that have been stored here for forty years. The church's cross is shown on the rear (on your above right on this Web Page). It is thrust in the ground where the altar once stood. Oleh Wolodymyr Iwanusiw was born in Halychyna (Galicia), Western Ukraine and came to Canada after WWII with his parents and sisters. He completed his education by obtaining a BSc degree in electrical engineering from the University of Alberta in Edmonton. Since then, to the present time, he makes a living by applying electronics to the measurement needs of electrical power systems. Oleh is neither a professional photographer nor an author. He collected materials for this publication during the four trips to Poland. He considered it appropriate to prepare this publication for the celebrations of the Millenium of Christianity in Ukraine and in memory of his grandfathers, both of whom were priests in the Eparchy of Peremyshl www.lemko.org/lih/churchir/chirmain.html www.lemko.org/lih/churchir/balutyanka.html www.lemko.org/lih/churchir/hvozdyanka.html www.lemko.org/lih/churchir/blyzenka.html A tutaj cytat ze strony okolic nalbliższych Rzeszowowi - greckokatolickiemu dziekanatowi krościeńskiemu DEANERY OF KOROSNO * 7 - PARISHES * 8 - CHURCHES * 7,100 - PARISHONERS COMMENTS: The deanery of Korosno forms the northern flank of Lemkivshchyna, and was lately sparsely populated with Ukrainians. It must be said, however, that the borders of Kievan Rus' were even further northwest of here, and the countryside was populated by Ukrainians. The subsequent 400 years of Polish rule resulted in the assimilation of most of the native population. All eight tserkvy that belonged to the Korosno deanery are used as kostels by the Polish Roman Catholic church. Blyzen'ka Hvozdyanka Ripnyk Bonarivka Krasna Vanivka Chornoriky Oparivka P:owyższe wsie - Blizianka i Gwoździanka - to wsie pod Niebylcem zamieszkane do II wojny przez Rusinów. Pozostałe - to wsie zamieszzkale przez tzw zamieszańców - okolice Czarnorzek, Odrzykonia i ... Prządek :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec ośrodki pielgrzymkowe 07.06.05, 14:26 z książki "Karpaty polskie" Kraków 1995: "Ośrodki pielgrzymkowe greckokatolickie i prawosławne. Pod koniec XVII wieku głowne znaczenie dla grekokatolików miały Jaśliska (zasięg ponadregionalny) oraz Izby (zasięg lokalny).Od początku swego istnienia popularnym ośrodkiem pielgrzymkowym unitów była też Kalwaria Pacławska. W XVIII stuleciu szczególną rolę zaczęła odgrywać Łopianka. Do drugiej wojny światowej była ona najbardziej znanym unickim ośrodkiem kultu maryjnego w Bieszczadach, a pielgrzymi przybywali nawet ze Śląska. Ponadto unici wędrowali nadal do Jaślisk i Kalwarii Pacławskiej (zasięg ponadregionalny), a także do Izb, Chyrowa, Ustianowej Górnej, Równi i Posady, obecnej dzielnicy Leska (zasięg lokalny). W wieku XIX charakter regionalny miały ponadto Mchawa, Zawóz, Nowica. Wszystkie te ośrodki funkcjonowały do 1939 roku. Po drugiej wojnie światowej ich działalność zamarła, dopiero w ostatnich latach niektóre z nich ponownie pełnią swą funkcję religijną. W okresie międzywojennym w Karpatach pojawił się nowy ośrodek kultu związany z prawosławiem - Święta Góra Jawór (Beskid Niski), gdzie w 1925 roku miała się ukazać Matka Boska. Ponadto wyznawcy prawosławia wędrowali też do Kormanic." Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec Re: ośrodki pielgrzymkowe c.d. 07.06.05, 14:38 " W ostatnich latach święta te wyraźnie się ożywiły, głównie poprzez fakt coraz liczniejszego udziału ludności pochodzenia łemkowskiego wracającej na ziemie swych przodków. Należy tu wymienić zwłaszcza takie ośrodki jak: NOWICA - 28 sierpnia w kaplicy Zaśnięcia NMP odbywa się wielki odpust łemkowski, w którym uczestniczą też katolicy. Podczas nabożeństwa ma miejsce poświęcenie ziół, wieńca i wody (poprzez trzykrotne zanurzenie krzyża w źródle obok kaplicy. Po nabożeństwie wierni piją wodę, a także nalewają ją do naczyń i zabierają do swych domów. W uroczystościach religijnych uczestniczy proboszcz parafii rzymskokatolickiej, który również dokonuje poświęcenia ziół, plonów i wody. GÓRA JAWOR - 12 lipca i 14 października odbywają się tu uroczyste nabożeństwa. Szczegolnie dużo osób przybywa na święto lipcowe. Są to głównie Łemkowie, zarówno wyznania prawosławnego jak i greckokatolickiego." Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: ośrodki pielgrzymkowe 07.06.05, 14:45 Trochę błędów w cytacie : upowiec napisał: > z książki "Karpaty polskie" Kraków 1995: > W XVIII stuleciu szczególną rolę zaczęła odgrywać Łopianka. Do drugiej wojny > światowej była ona najbardziej znanym unickim ośrodkiem kultu maryjnego w > Bieszczadach, a pielgrzymi przybywali nawet ze Śląska. Drobna korekta - ŁOPIEŃKA - o ubiegłorocznych ekumenicznych uroczystościach odpustowych w odbudowanej cerkiewce, pisałem tu w ubiegłym roku . Obraz - IKONA Matki Bożej ŁOPIEŃSKIEJ znajduje sie w kosciele- b.cerkwi w Polaczyku. > Ponadto unici wędrowali nadal do Jaślisk i Kalwarii Pacławskiej (zasięg > ponadregionalny), a także do Izb, Chyrowa, Ustianowej Górnej, Równi i Posady, > obecnej dzielnicy Leska (zasięg lokalny). Tu korekta - chodzi chyba o Chyrową - wieś z piekna cerkwią koło Dukli i Iwli ?? Kalwaria Pacławska miala trzy "punkty pielgrzymkowe" - kościól katolicki z klasztorem - funkcjonujący bez przerw, cerkwie prawosławną i greckokatolicką - zniszczone po wojnie przez "konkurencje" - pisalismy o tym na "Birczy" > W okresie międzywojennym w Karpatach pojawił się nowy ośrodek kultu związany z prawosławiem - Święta Góra Jawór (Beskid Niski), gdzie w 1925 roku miała się > ukazać Matka Boska. Czy to czasem nie chodzi o Św. Górę Jawor koło Wysowej z kaplicą pw Opieki Matki Boskiej - świętej górze grekokatolików i prawosławnych w miejscu objawienia się matki Boskiej dziewczynie z Wysowej ??? Apeluję o sprawdzanie informacji - pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec ośrodki pielgrzymkowe - błędy 07.06.05, 14:57 Cytat był dokładny, lecz sama treść trochę bełkotliwa i pomieszana. I tak opuściłem najbardziej niezrozumiałe zdania :) Obiecuję się poprawić :))) Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec o Kalwarii Pacławskiej 07.06.05, 15:34 z książki Anny Krochmal "Konflikt czt współpraca" Lublin 2001 : "Rywalizacja duchowieństwa o podległych im parafian przejawiała się także poprzez urządzanie konkurencyjnych nabożeństw w święta przypadające w drugim obrządku bądź tworzenie konkurencyjnych miejsc kultu. Najbardziej jaskrawym tego przykładem była w okresie międzywojennym Kalwaria Pacławska, stanowiąca w diecezji główny ośrodek kultu maryjnego. Od połowy XIX wieku zaczął narastać konflikt między klasztorem oo. Franciszkanów w Kalwarii, a pobliską parafią greckokatolicką w Hujsku. Bezpośrednią jego przyczyną stało się przejściew latach 1868-1870 grekokatolików z Pacławia na obrządek łaciński. Od tego momentu duchowieństwo greckokatolickie starało się odciągnąć swoich wiernych od kościoła oo. Franciszkanów, urządzając konkurencyjne nabożeństwa i odpusty w cerkwii pacławskiej. Rywalizacja ta nasiliła się w okresie międzywojennym, gdy proboszczem w parafii Hujsko został Józef Marynowicz. W 1922 roku w czasie wielkiego odpustu kalwaryjskiego w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny zorganizował on misje dla kapłanów całego dekanatu dobromilskiego, na które zprosił biskupa Kocyłowskiego. W następnych latach obok cerkwii w Pacławiu utworzono drogę krzyżową i wzniesiono drewniane kapliczki na wzór kalwaryjskich. W latach trzydziestych pojawił się proces osadzenia w Pacławiu bazylianów, którzy mieli poprowadzić parafię, nie doszło jednak do zrealizowania tego planu." Odpowiedz Link Zgłoś
arges Bizantyjska Liturgia... 07.06.05, 16:53 Dnia 9 czerwca ( czwartek ) o godzinie 17.00 zostanie odprawiona Bizantyjska Liturgia w greckokatolickiej cerkwi ( XVII w. ) pw. Wniebowstąpienia Pańskiego w Kruhelu ( Kruhlu ) Wielkim pod Przemyślem. Liturgia będzie sprawowana z okazji święta Woznesinnja Hospodnioho. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Julia Doszna w USA 08.06.05, 20:49 Wląsnie otrzymałem w poczcie - od Władzia Maksymowicza /www.lemko.org/ anons o występach znanej pieśniarki łemkowskiej Julii Doszno w Stanach. Zgodnię prośbą nadawcy przekazuję informację : Publiczny wystup Julii Doszna w Yonkers, 17-ho weresnia, 2005. Zato ze ne bude nia doma od perszoho lypcia do 6 weresnia, zaluczam w zalucznyku informacju o jej nastupnym publicznym wystupi w Stanach. Peredajte totu widomist swojim znajomym kotry chotily by poczuty jej holosu w Nowojorskyj Metropolii. O tym samym czasi powidomlam ze tyzden skore Julia wystupyt 10-ho weresnia w Toronto. Informacja o tym wystupi nadyjde piznizsze od Evhena Ladny. "Ladna, Evhen" <eladna@sympatico.ca> Spodiwam sia spotkaty z Wamy pered koncertom, W imeny Julii djakuje Wam, lemko vładek A ja w swoim imieniu - diakuju tebe Władku :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tyfus 1847 rok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 21:01 Przeglądałem ostatnio księgi parafialne i zauważyłam bardzo dużo zgonów, i to zarówno dzieci, dorosłych jak i starców, w 1847 roku. Gdzieś przeczytałem, że był to rok klęski głodu i epidemii tyfusu. Gdzie mogę znaleźć więcej wiadomości na ten temat ? Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Odnawianie cmentarzy ukraińskich 09.06.05, 21:37 Wyboracza przyniosła bardzo dobrą wiadomość : Ukraińskie cmentarze w Pawłokomie, Gorajcu i kilkudziesięciu innych miejscowościach na wschodzie Polski oraz setki polskich mogił na terenie Ukrainy wreszcie zostaną uporządkowane Umowę o upamiętnieniu grobów Polaków na zachodniej Ukrainie i Ukraińców we wschodniej Polsce podpisano razem z umową o otwarciu Cmentarza Orląt Lwowskich. - Jeszcze w tym miesiącu powinny być znane zasady działania i współpracy. Ukraińcy mają kilkadziesiąt cmentarzy i miejsc pochówku we wschodniej Polsce: na Lubelszczyźnie, Chełmszczyźnie i Podkarpaciu. Szacujemy, że na samym Wołyniu jest około 700 miejsc do upamiętnienia, a są jeszcze polskie cmentarze i groby w rejonie lwowskim, stanisławowskim i tarnopolskim oraz groby z lat 20. - wylicza Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa. Dla Ukraińców z Podkarpacia miejscem szczególnym jest Pawłokoma koło Dynowa . Tu nie ma cmentarza. Szczątki ponad 300 mieszkańców tej wsi, zabitych w 1945 r. przez polskich żołnierzy, spoczywają w ziemi. O tym, że jest to miejsce pochówku, przypomina jedynie zmurszały krzyż. Rodziny zamordowanych od lat bezskuteczne ubiegały się o zgodę na ogrodzenie cmentarzyska. O Pawłokomę upomnieli się radni Lwowa, godząc się na otwarcie Cmentarza Orląt. - Oczekujemy, że teraz będzie jasno powiedziane, jakie dokumenty trzeba złożyć, żeby zrobić porządek na cmentarzu, że nikt nie będzie w nieskończoność odwlekał wydania decyzji w tej sprawie - mówi Maria Tucka, przewodnicząca Związku Ukraińców w Przemyślu. Miron Kertyczak, przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce, zapytany, czy strona ukraińska będzie domagała się, by na grobach znalazły się napisy informujące np. przynależności do UPA, odpowiedział: - Sądzę, że na pomnikach i w Polsce, i Ukrainie znajdą się napisy, które nie będą nikogo urażać, a oddawać pamięć i hołd ofiarom. Koniec cytatu. Nie tak dawno byłem w Radrużu - wyjątkowo pieknie prentują sie tam dwa cmentarze ukraińskie z cudownie rzeźbionymi krzyżami "bruśnieńskimi" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Wpadam na momencik IP: 212.182.32.* 11.06.05, 14:48 Witam serdecznie, Wlasnie sobie siedze w Katedrze Historii itd., a na sąsiednim stoliku leży moja dysertacja "Działalność biskupa Ferdynanda Ciechanowskiego a kształtowanie tożsamości kościelnej grekokatolików diecezji chełmskiej w latach 1810-1830". Dziś skończyłem pisanie. Po nieprzespanej nocy należy się chwila odpoczynku, póki profesor nie wskaże,co poprawić. Praca ma trafić na czerwcową Radę Wydziału - tj. 15 czerwca. Czasu mało. Ale na razie mam go choć tyle, że mogę zajrzeć do tutejszego wątku, pozdrowić serdecznie weteranów i nowicjuszy oraz zaproponować lekturę tekstu niezbyt przyjemnego, ale pouczającego. Jest to stenogram z posiedzenia komisji sejmowej Administracji i Spr. Wewn. w przedmiocie projektu ustawy o tzw. mieniu pounickim. Wypowiadają się przedstawiciele obu stron sporu (PAKP i UKGK). Warto znać, choć bez tej znajomości może by było na duszy lżej? W każdym razie ostrzegłem... Uwaga, będę wklejał! Najpierw link bezpośredni: orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr/ASW-217 Potem tekst, ile się zmieści (kto by chciał szukać przez serwer sejmowy - linki, jak wiadomo, ta wredna maszyna lubi niszczyć - najlepiej szukać przez numer druku sejmowego, czyli 2867): Biuletyn nr: 4498/IV Komisja: Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych /nr 217/ Data: 22-04-2005 Mówcy: Przedstawiciel Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego arcybiskup Adam Poseł Bogdan Bujak (SLD) Dyrektor Departamentu do Spraw Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Andrzej Czohara Poseł Eugeniusz Czykwin (SLD) Poseł Andrzej Gałażewski (PO) Poseł Stanisław Gudzowski (LPR) Poseł Marian Janicki (UP) Przedstawiciel Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego arcybiskup Jeremiasz Poseł Mariusz Kamiński (PiS) Poseł Stanisław Kurpiewski (niez.) Posłanka Krystyna Łybacka (SLD) Wikariusz generalny Archidiecezji Przemysko-Warszawskiej Kościoła Katolickiego Obrządku Bizantyjskiego ksiądz Eugeniusz Popowicz Poseł Jacek Wojciechowicz (PO) 22 kwietnia 2005 r. Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych, obradująca pod przewodnictwem posła Bogdana Bujaka /SLD/, kontynuowała: - pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o uregulowaniu stanu prawnego niektórych nieruchomości pozostających we władaniu Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego /druk nr 2867/. W posiedzeniu udział wzięli przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z dyrektorem Departamentu do Spraw Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych Andrzejem Czoharą oraz Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Poseł Bogdan Bujak /SLD/ : Otwieram posiedzenie Komisji. Witam wszystkich obecnych. Porządek dzisiejszych obrad został państwu doręczony na piśmie. Czy ktoś z państwa ma uwagi do zaproponowanego porządku obrad? Nie widzę zgłoszeń. Uznaję, że porządek obrad został przyjęty. Problematyka, którą mamy omawiać, została rozpoczęta na poprzednich posiedzeniach Komisji. W dniu dzisiejszym kontynuować będziemy pierwsze czytanie projektu ustawy o uregulowaniu stanu prawnego niektórych nieruchomości pozostających we władaniu Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Na poprzednich posiedzeniach Komisji dowiedzieliśmy się, że ustawa dotyczy znaczącego problemu. Chcemy podejść do tego problemu bardzo poważnie. Dlatego na dzisiejsze posiedzenie Komisji zaprosiliśmy przedstawicieli obu kościołów. Chcielibyśmy zapoznać się z ich zdaniem, żeby móc podejmować decyzje dotyczące rozpatrywanego projektu ustawy. Proponuję, żebyśmy na dzisiejszym posiedzeniu Komisji wysłuchali stanowisk obu zainteresowanych stron. W końcowej części posiedzenia powołalibyśmy podkomisję nadzwyczajną do rozpatrzenia projektu ustawy. Już teraz proszę, żeby podkomisja jak najszybciej przystąpiła do pracy nad tym projektem. Jeśli nie zgłoszą państwo sprzeciwu do takiego sposobu postępowania, przystąpimy do pracy. Sprzeciwu nie słyszę. Uznaję, że propozycja została przyjęta. Nie będę przedstawiał wprowadzenia do tematu, gdyż sprawa jest dobrze znana posłom już od kilku lat. Proszę przedstawicieli zainteresowanych stron o zaprezentowanie członkom Komisji swojego stanowiska. Przedstawiciel Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego arcybiskup Adam : Reprezentuję Łemkowszczyznę. Jest to ziemia wchodząca w skład Małopolski. Nasza diecezja jest większa i obejmuje także okręg Przemyśla. Jednak cały konflikt skupia się na Łemkowszczyźnie. Jeszcze przed II wojną światową, a po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. Łemkowie przeszli do kościoła prawosławnego. Stało się to w 1926 r. Wynikało to z tego, że u Łemków zawsze istniała tradycja cerkwi prawosławnej. Chociaż byli w jurysdykcji kościoła greckokatolickiego, to zawsze czuli się prawosławni. Przed wojną mieliśmy 62 obiekty cerkiewne. Po 1947 r. doszło do tragedii. Wysiedlono ludzi, a cerkwie zostały opuszczone i zniszczone. Trzy cerkwie przejął kościół rzymskokatolicki. Trzy cerkwie pozostające w stanie ruin przejął kościół prawosławny, jako mienie własne. W innych miejscowościach, w których cerkwie prawosławne zostały rozebrane, albo w których cerkwi nie było, wierni wracający do cerkwi prawosławnej organizowali sobie życie religijne na łemkowszczyźnie. Przekazywano nam obiekty po kościele unickim. Powiedziano nam, żebyśmy brali to, co nam dają, gdyż niczego innego nie dostaniemy. Wtedy nie mieliśmy zgody na budowę cerkwi. Wszystkie cerkwie były w stanie ruiny. Obiekty stały opuszczone przez 10-12 lat. Nikt się nimi nie opiekował ani nie interesował. Mogą się państwo domyślić, w jakim stanie były te obiekty. Przejęliśmy obiekty będące w bardzo złym stanie. Trzeba je było odbudowywać. Często było tak, że łatwiej było wybudować nowy obiekt niż remontować stary. Takie to były czasy. Odbudowaliśmy te obiekty, a dzisiaj mamy problemy. Gdybyśmy ich nie odbudowali, to dzisiaj nie byłoby po nich nawet śladu, tak samo, jak po wielu innych obiektach. Przejęte wtedy obiekty użytkujemy od 45-47 lat. W tej chwili nie do pomyślenia dla ludzi jest to, że ktoś mógłby im te obiekty zabrać. Taka sytuacja powstała 47 lat temu. Naród podzielił się. Jedni poszli do kościoła, a inni do cerkwi prawosławnej. Zdarzył się taki incydent, że przyjechał ktoś z radia i w formie żartu powiedział, że obiekt zostanie zabrany. Chłop odpowiedział mu, że obiekt można zabrać po jego trupie. Powiedział też, że ma naostrzoną siekierę. Był to bardzo drastyczny obiekt. Nasi ojcowie budowali te obiekty, a my je odbudowaliśmy. W tych miejscach nie ma unitów. W chwili obecnej na Podkarpaciu, a konkretnie mówiąc w diecezji przemysko-nowosądeckiej sytuacja jest taka, że użytkujemy 34 obiekty, w tym 23 unickie. Natomiast kościół unicki ma na tym samym terenie 53 obiekty. Sieć tych obiektów jest znacznie gęstsza niż nasza. U nas często jest tak, że ludzie muszą dojeżdżać do cerkwi po kilkanaście kilometrów. Nasi wierni są rozproszeni. Tu są dwie, a tam trzy rodziny. Do cerkwi mają 12, a nawet 20 km. Ludzie muszą do cerkwi dojeżdżać. Nie da się tak zrobić, żeby budować cerkiew dla dwóch lub trzech rodzin. Jest to w pełni zrozumiałe. Podam państwu przykład dotyczący kaplicy na górze Jawor. Tą kaplicą zajęliśmy się w 1958 r. W 1957 r. podpisany został protokół zdawczo-odbiorczy. Kaplica była zrujnowana. Najpierw straż graniczna zrobiła sobie w tej kaplicy strażnicę, a później toaletę. Przejęliśmy ten obiekt bez dachu i podłogi. Był mocno zanieczyszczony. Ten obiekt odbudowaliśmy. Kolejnym przykładem może być cerkiew w Blichnarce, w której była stajnia. Górale trzymali tam bydło i owce. Po przejęciu obiektu musieliśmy najpierw wywieźć gnój. Mieszkańcy śmieli się, że prawosławni modlą się w stajni. Jednak nie zważaliś Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Bardzo ciekaw link 13.06.05, 16:50 Owa dyskusja sejmowa wskazuje /niestety :( / na swoistą małostkowość obu stron dyskusji tj Strony Greckokatolickiej i Prawosławnej. Bowiem sprowadza całą sprawę dialogu do sporu o kilka cerkwi - smutne to trochę. Nie mogę się też zgodzić ze sformułowaniem strony prawosławnej : "Jeszcze przed II wojną światową, a po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. Łemkowie przeszli do kościoła prawosławnego. Stało się to w 1926 r. Wynikało to z tego, że u Łemków zawsze istniała tradycja cerkwi prawosławnej. Chociaż byli w jurysdykcji kościoła greckokatolickiego, to zawsze czuli się prawosławni" Gdyż może ona dotyczyć jedynie pojedyńczych miejsacowości - a nie całego regionu !!!! Tak samo jak jedynie połowicznie mogę się zgodzić z wypowiedzią : Przekazywano nam obiekty po kościele unickim. Powiedziano nam, żebyśmy brali > to, co nam dają, gdyż niczego innego nie dostaniemy. Wtedy nie mieliśmy zgody > na budowę cerkwi. Wszystkie cerkwie były w stanie ruiny. Obiekty stały > opuszczone przez 10-12 lat. Nikt się nimi nie opiekował ani nie interesował. > Mogą się państwo domyślić, w jakim stanie były te obiekty. Przejęliśmy obiekty > będące w bardzo złym stanie. Trzeba je było odbudowywać. Często było tak, że > łatwiej było wybudować nowy obiekt niż remontować stary. Takie to były czasy. > Odbudowaliśmy te obiekty, a dzisiaj mamy problemy. Gdybyśmy ich nie odbudowali,to dzisiaj nie byłoby po nich nawet śladu, tak samo, jak po wielu innych obiektach. Przejęte wtedy obiekty użytkujemy od 45-47 lat. W tej chwili nie do pomyślenia dla ludzi jest to, że ktoś mógłby im te obiekty zabrać. Taka > sytuacja powstała 47 lat temu. Naród podzielił się. Jedni poszli do kościoła, a inni do cerkwi prawosławnej." Myślę jedna, że treści wypowiedzi z prac owej komisji może być przedmiotem bardzo ciekawych rozmów w tej dyskusji Pozdrawiam serdecznie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Chwilowo w domu 13.06.05, 22:50 Witam serdecznie. Korzystajac z chwili czasu postanowilem zajrzec na forum:) Posty od czasu wyjazdu przejrzalem dosyc pobieznie, ale widze, ze bedzie o czym porozmawiac po powrocie. Jesli chodzi o link sejmowy, to jeszcze sie z nim nie zapoznalem. Przeczytalem tylko czesc cytowana przez Diakona Piotra (milo znow przeczytac posty Ksiedza). Masz racje Piotrze, ze przejscie do Cerkwi prawoslawnej nie bylo zjawiskiem odejmujacym cala Lemkowyne, ale jednak taki proces mial miejsce i to nawet w przededniu I wojny swiatowej. Stad przeciez mamy Swietego Maksyma Gorlickiego. Wybaczcie prosze Drodzy Forumowicze krotka wypowiedz, ale jestem w tej chwili w trakcie przepakowywania i jutro wyruszam w dalsza podroz. Serdecznie Was pozdrawiam i obiecuje, ze po powrocie w dalszym ciagu bede sie tu udzielal:) R. P.S. Masz racje Piotrze, ze klotnie o poszczegolne obiekty sa malostkowe. Nie tak powinien wygladac dialog. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr wycinek historii 15.06.05, 15:35 Witam, witam Z linkowanej dyskusji zaciekawil mnie fragment dotyczący historii relacji z prawosławiem za czasów tzw Rzeczpospolitej Obojga Narodów : Mam na myśli prawodawstwo odnotowane w volumina legum oraz w dekretach królewskich, konstytucjach sejmowych oraz różnych aktach dotyczących Korony oraz Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jedna linia polega na negacji istnienia kościoła prawosławnego w Polsce. Ta linia pojawiła się szczególnie wyraźnie po wydaniu uniwersału w 1600 r. przez króla Zygmunta III. Pierwszy taki akt pojawił się w dniu 12 grudnia 1596 r. Król przenosił w tym akcie prawa i przywileje kościoła prawosławnego na kościół unicki. W 1600 r. król podjął w tej sprawie jednoznaczną decyzję. Są także dokumenty wydane przez Rzym oraz inne dokumenty wydane w XIX wieku. Można powiedzieć, że rozpoczęła się walka o każdy obiekt. Przybierała ona różne formy. Śladem tej walki jest decyzja Sejmu Głównego z 1607 r. W decyzji tej postanowiono, że obiekty religii greckiej będą przekazywane. Dokładny zapis dotyczy obiektów czystej wiary greckiej. Użyto takiego dość enigmatycznego określenia, gdyż unikano sformułowania mówiącego o kościele prawosławnym. To sformułowanie nawiązuje do konfederacji warszawskiej z 1573 r., do której wprowadzono później dodatek mówiący o tym, że majątki kościoła greckiego będą przekazywane ludziom tej wiary. Mamy wiele różnych dokumentów królewskich i sejmowych. Niektóre z nich uznają istnienie kościoła prawosławnego. Dotyczy to zwłaszcza dokumentów z czasów króla Władysława IV. Inne dokumenty nie uznają kościoła prawosławnego. Szczególnie tragiczna w tym względzie była druga połowa XVII wieku. Sprawa została definitywnie zakończona po tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce w latach 60., 70. i 80. XVIII wieku, na mocy decyzji Sejmu Wielkiego Czteroletniego. W dniu 21 maja 1792 r. Sejm Czteroletni uchwalił konstytucję o kościele prawosławnym, w której przywracał kościołowi prawosławnemu prawo posiadania majątku oraz biskupów. Sytuacja prawna kościoła prawosławnego w latach 1918-1939 miała podstawy właśnie w tej decyzji Sejmu Wielkiego. Chciałbym zakończyć ten może nieco zbyt długi wywód historyczny. Dla kościoła prawosławnego, a także dla każdego obiektywnego historyka zajmującego się historią Polski decyzja Komisji wpisywać się będzie w jedną z dwóch linii prawnych, o których już mówiłem. Istotnym elementem jest to, że kościół prawosławny musi mieć jasną sytuację prawną i nie może negować swojego istnienia. W związku z tym musi szukać dróg prawnych, które pozwolą na obronę obecnego stanu posiadania. Kończąc moją wypowiedź chciałbym powiedzieć o jeszcze jednej sprawie. Chciałbym przypomnieć państwu sformułowanie użyte przez arcybiskupa Adama na początku swojej wypowiedzi. Być może sprawa ta umknęła państwa uwadze. W świadomości wielu członków kościoła grekokatolickiego istnieje nieprzerwana tradycja, która trwa od początku chrześcijaństwa na tych terenach do dnia dzisiejszego. Często zdarza się tak, że formalnie ludzie należą do kościoła grekokatolickiego, do jego różnych struktur i parafii. Wynika to z faktu, że często zdarzało się, iż ludzie nie mieli innej możliwości. Jednak uparcie zachowują oni obrządek wschodni. Ludzie często dawali temu wyraz swoją postawą w latach 20. i 40, poprzez świadome deklarowanie przynależności do kościoła prawosławnego." Do dyskusji pozostaje fakt - który z Kosciołów lat 40-50 - prawosławny czy katolicki był bardziej kosciołem a który - organizacją mocno penetrowaną przez komunistów. I do którego z nich było po prostu "bezpieczniej" złożyć swój akces Rusinom pozbawionym Cerkwi Greckokatolickiej ? Swiadom jestem prowokacyjności tego pytania - wątek na powrót Radka z urlopu " w sam raz" :))) Odpowiedz Link Zgłoś
darino "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" 20.06.05, 06:58 "Na taki gest czekaliśmy od lat. Na wielkiej uroczystości w centrum Warszawy biskupi polscy rzymskokatoliccy i ukraińscy z Kościoła greckokatolickiego powiedzieli: "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie". I poprosili swoich wiernych o pojednanie Zdaję sobie sprawę, jak wiele od Ukraińców wycierpieli Polacy, ale cierpieli też Łemkowie i Ukraińcy. Nie chcemy wołać sędziów, buchalterów ani reporterów, aby liczyć i licytować, kto bardziej jest winny, kto zaczął, kto więcej wycierpiał. Sąd sprawiedliwy należy do Boga - mówił wczoraj w homilii na pl. Piłsudskiego przewodniczący Episkopatu abp Józef Michalik. Potem on i zwierzchnik liczącego kilka milionów wiernych Kościoła greckokatolickiego kardynał Lubomyr Huzar odmówili modlitwę pojednania. Słuchało jej kilkadziesiąt tysięcy wiernych na placu i o wiele więcej przed telewizorami. We mszy wieńczącej III Krajowy Kongres Eucharystyczny uczestniczyli prymas Józef Glemp, wielu polskich biskupów i hierarchowie z terenów byłego ZSRR: Kazimierz Świątek z Białorusi, Marian Jaworski i Lubomyr Huzar z Ukrainy, arcybiskupi Tadeusz Kondrusiewicz z Rosji oraz Jan Paweł Lenga i Tomasz Peta z Kazachstanu. O pojednanie polsko-ukraińskie nie jest łatwo. Obie strony mają wiele na sumieniu i pamiętają o swoich ofiarach. Ukraińcy przypominają o pacyfikacjach i próbach polonizacji Ukraińców w II RP, o akcji "Wisła", w ramach której władze PRL przesiedliły w 1947 r. ponad sto tysięcy Ukraińców na Ziemie Zachodnie. Wielu Polaków nie chce Ukraińcom zapomnieć rzezi na Wołyniu w 1943 r., kiedy korzystając z przyzwolenia Niemców, UPA wymordowała kilkadziesiąt tysięcy Polaków. W sobotę biskupi polscy rzymskokatoliccy i ukraińscy greckokatoliccy poprosili wiernych o przebaczenie i pojednanie we wspólnym liście. „Dokonując aktu wzajemnego przebaczenia w imię sprawiedliwości i dobra naszych narodów, pragniemy spełnić testament Jana Pawła II - Papieża pokoju. Aby nasza modlitwa była szczera, powiedzmy: »Przebaczamy i prosimy o przebaczenie «" - czytamy w dokumencie pisanym na wzór pamiętnego listu biskupów polskich do niemieckich sprzed 40 lat, który z czasem stał się podstawą polsko-niemieckiego pojednania. Kontakty między polskim Kościołem a grekokatolikami zaczęły się już w latach 80., ale rozmowy były trudne, także z powodu oporu wiernych. Teraz jest inaczej. - Pojednaniu sprzyja poprawa atmosfery między Polakami i Ukraińcami po pomarańczowej rewolucji - powiedział w sobotę kardynał Huzar w Lublinie. - Nasza historia była trudna. Chcemy tę przeszłość zamknąć, musimy zostawić dla młodych lepszy świat. List to ważny krok w procesie pojednania, ale nie zaczyna tego procesu ani nie kończy. Wielu ludziom niełatwo to przyjąć, ale my musimy robić coś takiego. Ludzie się zastanowią: cóż, zawsze mamy wojować ze sobą? Uroczyste pojednanie Kościołów odbywa się tuż przed otwarciem 24 czerwca odnowionego Cmentarza Orląt Lwowskich. Po latach sporów udało się tam osiągnąć kompromis." serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2776255.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" 20.06.05, 16:03 serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2774572.html List biskupów z Polski i Ukrainy o pojednaniu - pełen tekst PAP 18-06-2005, ostatnia aktualizacja 18-06-2005 15:26 List, który został opublikowany w sobotę na zakończenie obrad 332. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, zostanie odczytany w niedzielę na pl. Piłsudskiego w Warszawie - na zakończenie III Krajowego Kongresu Eucharystycznego i powtórzony 26 czerwca we Lwowie na Ukrainie oraz w sanktuarium greckokatolickim w Zarwanyci koło Tarnopola. Oto pełny tekst listu: Pokój między narodami jest możliwy W Roku Eucharystii podejmujemy wezwanie Świętego Pawła: "W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem!" (2 Kor 5, 21). Uczestniczymy w historycznej chwili, a celem jej jest dążenie do jedności narodów poprzez modlitwę i przebaczenie. Pragniemy - według wskazań Świętego Pawła - zmierzać do pojednania między wiernymi Kościoła Greckokatolickiego i Rzymskokatolickiego. Dokonując aktu wzajemnego przebaczenia - w imię sprawiedliwości, miłosierdzia i dobra naszych narodów - pragniemy podjąć dziedzictwo Ojca Świętego Jana Pawła II - Papieża pokoju i pojednania. Czynimy to w poczuciu odpowiedzialności za "wychowanie młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii" (Przesłanie Jana Pawła II w 60. rocznicę tragicznych wydarzeń na Wołyniu, Watykan 7 lipca 2003 r.). To On, zwracając się do Ukraińców i Polaków, pisał: "Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój" (Przesłanie Jana Pawła II, j.w.). Dziś ślemy braterskie pozdrowienia do naszych wiernych na Ukrainie i w Polsce, a także do braci prawosławnych i wszystkich ludzi dobrej woli. W naszej historii nie brakło wydarzeń trudnych, niekiedy tragicznych. Oddalały nas od siebie konflikty zbrojne, polityczne, religijne, mimo iż łączyło nas dziedzictwo tej samej wiary, wspólnota chrztu świętego, przez który zostaliśmy wszczepieni niezależnie od przynależności narodowej w śmierć i chwalebne Zmartwychwstanie naszego Pana. 1. Już ponad tysiąc lat temu nasze narody otworzyły się na Chrystusa i Jego Ewangelię, a chrześcijaństwo zaczęło formować naszą kulturę i narodową tożsamość. Wiara w Chrystusa Zmartwychwstałego pomagała nam przetrwać trudny czas wojen, zniewolenia. Niosła nadzieję, że również nasze narody, zmartwychwstaną do życia w wolności. Chrześcijaństwo przyszło do Polski z łacińskiej Europy, a na ziemiach ukraińskich wyrosło z tradycji bizantyjskiej. To nas wyróżniało, a niekiedy mogło stawać się przeszkodą w naszych wzajemnych stosunkach; szczególnie wtedy, kiedy nie podejmowano trudu wzajemnego zbliżenia. Często wzajemne różnice bywały też sztucznie wyolbrzymiane przez próbujących nas poróżnić nieprzyjaznych sąsiadów, albo rozniecane przez wewnętrzne spory polityczne. Były przecież w naszej historii okresy, kiedy doświadczaliśmy wspólnoty losu, szliśmy tą samą drogą, przechodziliśmy razem niejedną próbę, wzajemnie korzystając z duchowych dóbr, czerpiąc z naszej chrześcijańskiej wspólnoty siłę trwania i nadziei. Miniony XX wiek przyniósł światu tragiczne doświadczenia wielu wojen, terroru politycznego, niszczenia Kościołów przez systemy totalitarne. Zaznaczył się także radosnymi wydarzeniami: upadkiem systemów totalitarnych (nazistowskiego i komunistycznego), Soborem Watykańskim II, odzyskaniem wolności religijnej, odrodzeniem Cerkwi Greckokatolickiej na Ukrainie, jednoczeniem się Europy. U progu trzeciego tysiąclecia od narodzenia Chrystusa Pana mamy świadomość, że aby budować jedność narodów i rozwijać wzajemne stosunki w duchu zaufania, należy przezwycięży% Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" 20.06.05, 16:25 U progu trzeciego tysiąclecia od narodzenia Chrystusa Pana mamy świadomość, że aby budować jedność narodów i rozwijać wzajemne stosunki w duchu zaufania, należy przezwyciężyć dziedzictwo przeszłości, wybaczyć sobie historyczne krzywdy i nieporozumienia, oczyścić naszą pamięć oraz budować cywilizację miłości. 2. Dążenie do wzajemnego porozumienia między rzymskokatolickimi biskupami Polski i greckokatolickimi Ukrainy oraz jedności naszych Narodów ma już długą historię. 60 lat temu, 22 maja 1945 r., w Papieskim Kolegium Świętego Jozafata w Rzymie miało miejsce spotkanie Augusta Kardynała Hlonda, Prymasa Polski z Biskupem Iwanem Buczko. Również w Rzymie, 8 i 17 października 1987 r., spotkali się Biskupi Polski i Ukrainy. Te spotkania przebiegały w duchu miłości i zrozumienia. Mogą to zaświadczyć ci spośród hierarchów ukraińskich i polskich, którzy byli ich uczestnikami. To wtedy duchowi przywódcy naszych Kościołów: kardynałowie Myrosław Iwan Lubacziwski i Józef Glemp wspólnie stwierdzili: "Jesteśmy wobec siebie dłużnikami, ponieważ nie zdołaliśmy wprowadzić w życie nauki, która wypływa ze wspólnoty naszego chrztu świętego!". Podjęte wówczas wspólne wysiłki przyniosły obfite plony. Tysiąclecie chrztu Rusi-Ukrainy przeżywano szczególnie uroczyście w Polsce na Jasnej Górze w 1988 r. z udziałem Biskupów Polskich i Ukraińskich. Zbliżyły nas - katolików obu obrządków - obchody Wielkiego Jubileuszu 2000 roku. W 2001 r. na ukraińską ziemię przybył Ojciec Święty Jan Paweł II, następca świętego Piotra Apostoła. Pielgrzymka Ojca Świętego stanowiła mocny impuls na drodze do porozumienia, przezwyciężenia nieufności i historycznych obciążeń, które nie powinny stanowić przeszkody dla nowego pokolenia Ukraińców i Polaków, pragnących żyć w przyjaznej atmosferze równości i szacunku, w jednoczącej się Europie. Wpływ papieskiej pielgrzymki pozwolił na wspólne oddanie hołdu ofiarom bratobójczych konfliktów. W sposób szczególny solidarność naszych dwóch narodów dała o sobie znać jesienią 2004 r. w Kijowie. 3. Gdy 2 kwietnia 2005 r. odszedł do domu Ojca Przedwiecznego Papież Jan Paweł II, świat utracił swego głównego duchowego przywódcę. W tych pamiętnych dniach uświadomiliśmy sobie jeszcze mocniej wartość posługi apostolskiej Namiestnika Chrystusowego - Syna narodu słowiańskiego. Jednym z najważniejszych zadań pontyfikatu Jana Pawła II była troska o pokój między narodami. Pamiętamy Jego słowa: "Nie ma pokoju bez sprawiedliwości, nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia" (tytuł Orędzia na XXXV Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 2002). Ojciec Święty dał nam, uczniom Chrystusa, wspaniały przykład, wyznając historyczne winy Kościoła katolickiego i prosząc o ich przebaczenie, ponieważ w sercu chrześcijanina nie powinno być miejsca na gniew, niesprawiedliwość, kłamstwo. Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie! Sprawując Najświętszą Eucharystię, w czasie Kongresu Eucharystycznego w Warszawie (19 czerwca) i we Lwowie (26 czerwca), kierować będziemy nasze modlitwy do Boga Wszechmogące. Zanim to się stanie, spełnijmy święty obowiązek, o którym tak mówi Chrystus: "Jeżeli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar dwój ofiaruj" (Mt 5, 23- 24). Darem, który przynosimy jest pragnienie spełnienia woli naszego Pana, aby "wszyscy byli jedno". Wszyscy przecież jesteśmy pielgrzymami na tej ziemi. Idziemy drogami wiary do naszego wspólnego niebieskiego Ojca, do naszej niebieskiej Ojczyzny, gdzie - jak ufamy - będziemy się cieszyć pełnią chwały Bożej. Również z tej, ostatecznej perspektywy przeznaczenia człowieka, płynie obowiązek pojednania. Kiedyś nasi praojcowie wybrali wspólną drogę, otwierając swoje serca i granice naszych ojczyzn dla Chrystusa. Odmienność obrządków i kulturalna różnorodność są tylko znakiem większego ubogacenia, które niesie ze sobą wiara w Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Rok Eucharystii, który teraz przeżywamy, pomaga nam głębiej zrozumieć istotę Najświętszego Sakramentu. W jaki sposób wyrazić naszą wdzięczność za ten Dar Chleba Żywota, który stanowi źródło nadziei na pokój i miłość między naszymi narodami? "Moją ofiarą Boże, duch skruszony; nie gardzisz Boże, sercem pokornym i skruszonym" (Ps 51, 19). W ubiegłym stuleciu nasze narody złożyły świadectwa wierności okupionej śmiercią! Krew przelana przez męczenników wzywa nas do miłości, przyjaciół i wrogów, i woła: "POJEDNAJCIE SIĘ!". Wznieśmy się ponad polityczne poglądy i historyczne zaszłości, ponad nasze kościelne obrządki, nawet ponad naszą narodowość - ukraińską i polską. Pamiętajmy przede wszystkim, że jesteśmy dziećmi Boga. Zwróćmy się do naszego Ojca: "Przebacz nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Aby nasza modlitwa była ze wszech miar owocna, powiedzmy wobec siebie słowa" "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" - wszak mają już swoją historyczną moc w dziele pojednania narodów (por. List Biskupów Polskich i Biskupów Niemieckich, Rzym 1965). Niech ten akt przebaczenia i pojednania dokona się przed Obliczem Boga w Trójcy Jedynego i Bogurodzicy w miejscach świętych dla naszych wiernych: "na Jasnej Górze i w Zarwanyci, w Warszawie i Lwowie". Niech nasza wspólna modlitwa będzie modlitwą czystych serc, modlitwą ludzi dobrej woli. /.../ Piękne słowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Uroczystości lubelskie IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.05, 00:03 Lublin "z urzędu" ma w pojednaniu polsko-ukraińskim rolę prekursorską. Tak było i tym razem, przy okazji nawiedzenia Parafii Greckokatolickiej pw. Narodzenia NMP przez kopie Obrazu Czestochowskiego. Zobacz artykul: cerkiew.net/pax/marsz.htm MARSZ POLSKO-UKRAIŃSKI W LUBLINIE Wczoraj odbył się w Lublinie marsz wiernych Kościoła rzymskokatolickiego i greckokatolickiego, którzy modlili się w intencji polsko-ukraińskiego pojednania. Ogromną rolę w tym niecodziennym wydarzeniu odegrała jasnogórska ikona Matki Bożej. O godz. 16 z kościoła Wieczerzy Pańskiej na Sławinku wyruszyła procesja z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. W tym samym czasie z cerkwi Narodzenia Najświętszej Marii Panny wyszedł jej naprzeciw pochód powitalny. Zarówno po jednej, jak i drugiej stronie zgromadziły się tłumy lublinian. Spotkanie nastąpiło w połowie drogi. Wierni obu kościołów utworzyli wspólny pochód, który udał się do cerkwi, aby uczestniczyć we wspólnej Mszy Świętej. Poprowadzili ją hierarchowie Kościoła rzymskokatolickiego i greckokatolickiego. – Nie chcemy ignorować tego, co bolesne w historii narodu polskiego i ukraińskiego, bo prawdy nie wolno przemilczać – mówi Stefan Batruch, proboszcz cerkwi Narodzenia Najświętszej Marii Panny, inicjator wczorajszego marszu. – Ale musimy próbować uleczyć te rany. Ksiądz Batruch dodał, że kluczem do wzajemnego zrozumienia i szacunku może być tylko szczerość, a nad nią muszą pracować wszyscy, a nie tylko politycy. Skąd pomysł na taką inicjatywę? Otóż okazuje się, że punktem wyjścia stała się peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w naszej archidiecezji. – W tej ikonie łączy się tradycja Kościoła łacińskiego i wschodniego – wyjaśnia ksiądz Stefan Batruch. – Otóż została ona wykonana w stylu bizantyjskim, ale czczą ją wierni Kościoła rzymskokatolickiego. Symboliczne znaczenie ma również pochodzenie ikony. Zawędrowała ona bowiem do Częstochowy z miasteczka Bełz, które należało kiedyś do ziem ukraińskich – kontynuuje ksiądz Batruch. Nie bez znaczenia jest również wybór daty marszu. Jutro w czasie odbywającego się w Warszawie Kongresu Eucharystycznego nastąpi bowiem uroczyste pojednanie Episkopatu Polski z synodem Kościoła greckokatolickiego. Ten sam gest zostanie powtórzony we Lwowie, również w czasie kongresu, którego organizatorem będą grekokatolicy. Małgorzata Wach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Kościoły Ukrainy: tendencje rozwoju IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.05, 13:29 Wklejam niniejszym mój przekład fragmentu dość ciekawego artykułu o tendencjach rozwoju statystycznego głównych wyznań Ukrainy. Istnieje nieco dłuższy przekład części tego artykułu na ukraiński: www.patriyarkhat.org.ua wklejony przeze mnie także na forum harazd.net Adres oryginału rosyjskiego - poniżej. Miłej lektury! J. Czornomoreć kandydat nauk filozoficznych BAZA SPOŁECZNA PRAWOSLAWIA UKRAIŃSKIEGO (cz. 1 - Stan sfery religijnej Ukrainy) oryginalny, pełny tekst artykułu: www.risu.org.ua/ukr/religion.and.society/chernomorec_socbaza/ z rosyjskiego przełożył diakon Piotr Siwicki All rights reserved – Усі права застережені – Wszystkie prawa zastrzeżone Główne tezy artykułu Ukraina pod względem charakteru religijności ludności nie jest krajem jednowyznaniowym. Ludność jest zsekularyzowana i nie wprowadzona w życie kościelne. Prawosławie ukraińskie nie jest zjawiskiem przypadkowym, lecz cieszy się poważnym poparciem wiernych i ludności. Poparcie przez wiernych i ludność „jedności kanonicznej” z Patriarchatem Moskiewskim nie obejmuje nawet jednej piątej wiernych i ludności, i wszystkie roszczenia UKP (PM) o uzyskanie specjalnego statusu mają słabą bazę społeczną. Protestanci i grekokatolicy wyprzedzili UKP (PM) pod względem liczby wiernych, którzy nawiedzają co tydzień świątynie i domy modlitwy. Ludność regionu zachodniego i centralnego, gdzie znajduje się 68 % parafii UKP (PM) i 75 % wszystkich parafii prawosławnych, nie ma orientacji prorosyjskiej, nie życzy sobie jedności z Moskwą w jakiejkolwiek formie. Ludność i wierni Ukrainy popierają uniwersalny i ukraiński charakter Kościoła prawosławnego. W artykule wykorzystano dane następujących badań socjologicznych: 1. „Religia i Kościół we współczesnej Ukrainie”, przeprowadzonego 5-21 listopada 2003 r. przez firmę „Ukrainian Sociology Service” na zamówienie Patriarchatu UKGK. Dane z tego badania są najbardziej wiarygodne, za przyczyną dokładniej opracowanego kwestionariusza. Uważamy, że dane te najbardziej odpowiadają rzeczywistości. Dane ankiety opublikowano na stronie RISU. 2. Dane ankiet Ukraińskiego Centrum Badań Ekonomicznych i Politycznych im. Aleksandra Razumkowa, przeprowadzonych w latach 2000-2004. Dane te są wiarygodne, lecz mniej dokładne jedynie w określeniu liczby „sympatyków” Kościołów prawosławnych. Dane z ankiet zamieszczono w czasopiśmie „Nacyonalnaja Biezopasnost’ i Oborona” nr 10/2002, nr 3/2004 – i upubliczniono podczas konferencji okrągłego stołu, organizowanych przez Centrum. Dane nt. liczby wspólnot, duchownych, świątyń – przytoczone są dla stanu na dzień 1 stycznia 2004 r. i zaczerpnięte z oficjalnej statystyki Państwowego Komitetu ds. Religii. Liczba realnie działających wspólnot w prawosławnych Kościołach Ukrainy jest mniej więcej o 10-20 % niższa od statystyk oficjalnych, lecz mimo to nie dokonaliśmy korekty tych danych. Papierowe dane z początku 2004 r. w początku roku 2005 niemalże stały się rzeczywistością, co czyni je zupełnie przydatnymi do użytku. Liczbę ludności Ukrainy na początek 2005 r. w naszych obliczeniach przyjęliśmy na poziomie 47 milionów osób. 1. Stan sfery religijnej Ukrainy. Na Ukrainie w dniu 1 stycznia 2004 r. istniało 29 tys. 785 organizacji religijnych [w sensie „wyznaniowych osób prawnych”, tj. przede wszystkim parafii i jednostek porównywalnych – przyp. tłum.] i 26 tys. 641 duchownych. Ludność Ukrainy to ok. 47 mln. Spośród nich za wierzących uważa się 70 % czyli ok. 33 mln. Raz w tygodniu lub częściej odwiedza świątynie ok. 8 % ludności, tj. 3 mln 750 tys. Liczba tych, którzy odwiedzają świątynie [zapewne „przynajmniej” – przyp. tłum.] raz w miesiącu, stanowi 11 % czyli ok. 5 mln. Zatem liczba aktywnie praktykujących wiernych w Ukrainie wynosi ok. 5 mln osób. Niewierzących jest 16,1 % ludności, tj. ok. 7 mln 600 tys. osób, niezdecydowanych – 14,3 % ludności, czyli 6 mln 700 tys. A zatem do kategorii osób nie zaliczających się do grona wierzących należy ok. 14 mln ludzi. (Według danych ankiet Centrum Razumkowa 37,4 % ludności, tj. 17 mln 600 tys., w ogóle odwiedza świątynie. Wierzący nie odwiedzający świątyń stanowią 37,8 % ludności, tj. 17 mln 800 tys. Zatem ogólna liczba wierzących to 35 mln 400 tys. Niewierzący – 21,9 % ludności, tj. 10 mln 300 tys.) Z liczby 33 mln wierzących około 14 mln deklaruje, że nie przynależy do żadnego Kościoła, a 19 mln to sympatycy jakiegoś Kościoła [w sensie „zorganizowanego wyznania” – przyp. tłum.]. Sympatycy jakiegokolwiek konkretnego Kościoła stanowią więc mniejszość wśród ludności Ukrainy. Jeśli uwzględnić grupy podstawowe, to sympatyków UKP (PM) jest 7,2 mln, UKP PK – 5,5 mln, UKGK – 3,8 mln. Żaden przeto z Kościołów nie cieszy się wzgledami nawet połowy z 19 mln zdeklarowanych konfesyjnie wierzących! Sympatycy UKP (PM) – to tylko 37,8 % zdeklarowanych konfesyjnie wierzących, UKP PK – 28,7 %, UKGK – 18,6 %. Z liczby 19 mln osób uważających się za wiernych jakiegoś Kościoła tylko 3 mln 750 tys. odwiedza świątynie i domy modlitwy co tydzień, i ich można nazwać aktywnie praktykującymi wiernymi. Te 3 mln 750 tys. „aktywistów” (8 % ludności Ukrainy) należą zasadniczo do czterech głównych nurtów religijnych Ukrainy: co tydzień do świątyń czy domów modlitwy przychodzi 1 mln 200 tys. grekokatolików, 820 tys. protestantów, 790 tys. prawosławnych UKP (w jurysdykcji Patriarchatu Moskiewskiego) i 720 tys. prawosławnych Patriarchatu Kijowskiego. Żaden z Kościołów Ukrainy nie cieszy się względami nawet jednej szóstej ludności. Wskazuje to na fakt, iż Ukraina dzisiejsza jest pod względem składu ludności krajem wielowyznaniowym. Ukraina jest krajem, w którym liczba niewierzących (7 mln 600 tys.), niezdecydowanych (6 mln 700 tys.), wierzących, lecz nie sympatyzujących z żadnym z Kościołów (14 mln) łącznie stanowi około 28 mln, liczba zaś sympatyków tego czy innego Kościoła wynosi jedynie 19 mln. Ukrainę nazwać można tylko „potencjalnie prawosławną”, ponieważ za „po prostu prawosławnych” uważa się 25 mln osób (w tym 47,8 % ateistów i 58 % wątpiących). W takich warunkach roszczenie sobie przez jakikolwiek Kościoł pretensji do Ukrainy, do prawa wyłącznego posiadania jej terytorium i narodu, nie ma podstaw we współczesnym stanie społeczeństwa ukraińskiego. UKP Około jednej trzeciej wszystkich wspólnot religijnych należy do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego (w jedności z Patriarchatem Moskiewskim) – 10 tys. 623 organizacji religijnych, spośród nich 10 tys. 404 to wspólnoty, a 151 – klasztory). Liczba duchownych – 8 tys. 620, mniej niż liczba parafii, co pozwala przypuścić, że nie wszystkie parafie są bytami rzeczywistymi. Nie wydaje się jednak możliwym, by szacować liczbę parafii realnie działających na mniej niż 9 tys. Tempo wzrostu liczby wspólnot UKP – około 500 rocznie. UKP reprezentowana jest we wszystkich regionach Ukrainy, lecz jej reprezentacja w obwodzie lwowskim, tarnopolskim oraz iwanofrankowskim jest znikoma. Sympatykami UKP jest, zgodnie z ankietami socjologicznymi, 15,4 % ludności, co stanowi około 7 mln 200 tys. osób spośród 47 mln ludności Ukrainy. Liczba ta stanowi 37,8 % z 19 mln zdeklarowanych wyznaniowo obywateli. Z liczby 3 mln 750 tys. ukraińskich wierzących, odwiedzających świątynie co tydzień, do UKP (PM) należy 790 tys. osób (21,1 %). W ten spo Odpowiedz Link Zgłoś
darino Związek Ukraińców w Polsce 21.06.05, 17:03 Strona oddziału w Przemyślu: www.oupper.harazd.net/index.php?link=impr.php Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Przenosiny lubelskiej strony parafialnej IP: 212.182.32.* 22.06.05, 16:37 Zapewne juz za kilka dni strona Parafii Greckokatolickiej w Lublinie przeniesiona zostanie na nowy serwer, tym razem filii KUL w Stalowej Woli. Prawdopodobny nowy adres: www.grekat.stalwol.pl Na strone wroca pliki graficzne (ikony, zdjecia cerkwi) oraz dzwiekowe (muzyka cerkiewna)! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Lubelskie obchody etc 22.06.05, 16:54 Witam serdecznie. O uroczystościach lubelskich dowiedzialem sie wcześniej z migawki telewizyjnej - włacznie z krótką wypowiedzia Księdza- Proboszcza Batrucha. Piekna sporawa,że uroczystości związane z peregrynacją Ikony jasnogórskiej połączono z gestami pojednania :) Obawiam sie,że takie uroczystości nie udałoby sie tak połaczyć ani w Rzeszowie ani w Przemyślu :( - no może w Jarosławiu lub w Sanoku /bo tam jednak trochę inny klimat :)) Ze ztrony Związku Ukrańców dowiedziałem się że tegoroczny festiwal kultury ukraińskiej znów odbędzie się na Wybrzeżu - z dala od "korzennych" ziem Podkarpacia czy Podlasia . zakończony juz festiwal Galicja mial wprawdzie w Przemyslu "akcenty ukraińskie" - ale czy można robić taki festiwal bez łemkowskich, bojkowskich czy huculskich kołomyjek ? z:) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Wakacje, Wegrow i inne:) 24.06.05, 23:49 Witam serdecznie po dlugiej przerwie w aktywnosci. Wlasnie wrocilem do domu, wiec nie bede sie dzis rozpisywac. Do "normalnej" aktywnosci pewnie wroce w poniedzialek, na razie trzeba sie rozpakowac i pomieszkac w domu:) W trakcie weekendu moze uda mi sie rozczytac zalegle posty i odniesc sie do nich. Na pewno z checia skorzystam z zaproszenia Piotra do rozmowy na temat powojennych losow Cerkwi prawoslawnej i tego gdzie mogli sie zwrocic wowczas grekokatolicy, musze tylko zebrac materialy. Urlop minal troche za szybko, ale mialem okazje posluchac zesplou Horpyna na zywo. Podczas Festiwalu Obrzedow Weselnych w Wegrowie byla to chyba jedyna atrakcyjna pozycja, jak macie mozliwosc posluchac to goraco polecam. Przepraszam Was za chaos, ktory wkradl sie w moj post, ale po dlugiej przerwie trudno mi zebrac mysli. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Mniejszosci 25.06.05, 00:11 Przed wyjazdem chcialem zaproponowac jeszcze jeden temat, lecz nie zdazylem. Jakis czas temu korzystalem przy pisaniu postu z materialow z "Polityki". W cytowanym artykule znajdowala sie mapka przedstawiajaca rozmieszczenie powiatow o duzym odsetku mniejszosci. Zaciekawil mnie fakt, ze w powiecie tomaszowskim, wedlug mapki, znajduje sie duzy odsetek ludnosci przyznajacej sie do narodowosci bialoruskiej. Zdziwila mnie ta mapka. Ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat. Czy faktycznie sa to Bialorusini mieszkajacy tam od dluzszego czasu (migracja?), czy moze sa to Ukraincy podajacy taka narodowosc dla "swietego spokoju", a moze jest to blad w druku? Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Juszczenko o polskiej historii 25.06.05, 09:12 serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2786597.html Pochowani są tu ludzie, którzy kochali ojczyznę i spełnili swój obowiązek - mówił wczoraj na Cmentarzu Orląt Wiktor Juszczenko, starając się rozwiać obiekcje tych Ukraińców, którzy nie życzyli sobie otwarcia polskiej nekropolii - Polacy - przekonywał bardzo lubiany we Lwowie ukraiński prezydent - mają prawo oddawać im cześć. To ich chrześcijański obowiązek. Również i nam, Ukraińcom, przynosi zaszczyt oddanie hołdu wszystkim, którzy cierpieli i ginęli w bratobójczej tragedii, jaka kiedyś rozegrała się na naszej ziemi. Choć za otwarciem było według badań trzy czwarte mieszkańców Lwowa, to wczoraj trudno było dostrzec w mieście ich entuzjazm. Większości lwowian cmentarz jest chyba obojętny; wielu uważa, iż po pomarańczowej rewolucji, którą Polacy tak mocno poparli, nie wypada blokować jego otwarcia. Wątpliwości w duszy pozostały. Szczególne kontrowersje wzbudzał napis na płycie centralnej cmentarza: "Tu leży nieznany żołnierz polski poległy za ojczyznę". - Jaka ojczyzna? To ukraińskie terytorium - jeszcze 9 czerwca krzyczeli niektórzy radni, próbując zablokować otwarcie cmentarza. Radnym, którzy ostatecznie zdecydowali o otwarciu, dziękował Aleksander Kwaśniewski. Obawy, że Cmentarz Orląt będzie symbolizował polskie pretensje do Lwowa, rozwiewał Andrzej Przewoźnik, przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa: - Ten cmentarz nie jest odbudowany przeciw komukolwiek. A zwłaszcza przeciw mieszkańcom Lwowa. Spory i dyskusje o jego kształt ostateczny w efekcie bardziej nas zbliżyły, niż oddaliły - mówił. Prezydent Kwaśniewski i Andrzej Przewoźnik obiecali, że rychło zostanie odsłonięty pomnik w Pawłokomie na Rzeszowszczyźnie, gdzie w zbiorowej mogile spoczywają ukraińscy mieszkańcy tej wsi zabici w 1945 r. przez oddział AK w odwecie za uprowadzenie i zamordowanie 11 Polaków. - Polsko-ukraińskie pojednanie to wspaniała rzecz. Mogą to czynić jedynie wielkie i mądre narody - powiedział Wiktor Juszczenko podczas spotkania z prasą." Ja też tak myślę - WITAM RADKU z powrotem na forum - namawiam na zaglądnięcie do przemyskiego forum :)- grekokatolickie zasady ekumenizmu - Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Pojednanie w Warszawie 27.06.05, 20:49 Witam Tekst z "Gazety" cytowany przez Ciebie jest dobrym sygnalem na przyszlosc. Pozostaje tylko miec nadzieje, ze ostatnie wydarzenia pomoga wreszcie zamknac ten okres w historii. Jednak znalazlem w tekscie fragment do ktorego odniose sie krytycznie. Dobrze wpisuje sie on w omawiana wczesniej przez nas relatywizacje zbrodni dokonywanych w czasie bratobojczych walk. Autor pisze: "w Pawłokomie na Rzeszowszczyźnie, gdzie w zbiorowej mogile spoczywają ukraińscy mieszkańcy tej wsi zabici w 1945 r. przez oddział AK w odwecie za uprowadzenie i zamordowanie 11 Polaków" Moze jestem przewrazliwiony, ale odnioslem wrazenie, ze to wspomnienie o odwecie ma za zadanie umniejszyc wymiar tej zbrodni. Takie slowa wydaja mi sie proba usprawiedliwienia. Nie tylko na Cmentarzu Orlat mialy ostatnio miejsce takie ladne gesty, rowniez w Warszawie na Cmentarzu Prawoslawnym doszlo do zdarzen dobrze rokujacych na przyszlosc. "Warszawiacy odpowiedzieli na otwarcie Cmentarza Orląt we Lwowie. W sobotę modlili się przy grobach żołnierzy Ukraińskiej Republiki Ludowej na Cmentarzu Prawosławnym, na Woli Kilkadziesiąt osób - Ukraińców mieszkających w Warszawie i Polaków - przyszło do cerkwi św. Jana Klimaka. - W 1920 roku Polacy i Ukraińcy pierwszy raz walczyli ramię w ramię o wolność obu narodów - podkreślał Grzegorz Pac z Inicjatywy Wolna Ukraina. Mówił, że spotkanie jest podziękowaniem za zakończenie sprawy Cmentarza Orląt. - Musimy pamiętać, że w Polsce są zapomniane cmentarze ukraińskie - dodał. Zgromadzeni z zapalonymi świecami przeszli do kwater żołnierzy. Ewa Dałkowska odczytała list Józefa Piłsudskiego z 1920 r., w którym marszałek dziękował Ukraińcom za poświęcenie. Henryk Wujec, który w czasie rewolucji był na Ukrainie, opowiadał: - Oglądałem piątkową transmisję ze Lwowa ze wzruszeniem. Czułem atmosferę radości i pojednania. Przyznał też, że gdy był w Kijowie, nie wierzył w szybkie zwycięstwo demokracji na Ukrainie. - Tłum na placu się nie bał, ale my, doświadczeni stanem wojennym, mieliśmy stracha. Użycie siły było realne. A dziś stoimy tu razem... To niewiarygodne - mówił ze wzruszeniem." miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34885,2788187.html Sporo zmienilo sie na lepsze od czasu poczatku tego watku. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Pojednanie w Warszawie 28.06.05, 22:22 Witam. Mamy czas pojednania, dużej satysfakcji obu stron, To cieszy.Chociaż trochę jest denerwujące wykazywanie np tylko Pawłokomy jako miejsca ukraińskiej tragededii. No gdzie miejsca dla ofiar Zawadku Morochowskiej, okolic Leżajska, Jaworzna, ukraińskich ofiar tysięcy miejsc obozów przejściowych w trakcie akcji Wisłas??? Poruszyłes po swoim powrocie do dyskusji temat ukraińskiej mniejszości narodowej w okolicach Tomaszowa. Nie potrafię niestety nic na ten temat powiedzieć - a i artykuł w Polityce na ten temat jakoś uszedł mojej uwadze. Ale do tematu wrócę. Tak jak do interesującego mnie ostatnio zagadnienia całkiem sporej ukraińsko- łemkowskiej obecności na zachodzie i północy Polski. Przepraszam za krotkość tego postu.Wkrótce postaram sie rozpisać :))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Polityka, historia i inne... 29.06.05, 22:38 Witam Wspominana "Polityka" to numer 17 z 30 kwietnia. Tekst dotyczy glownie Ustawy o Mniejszosciach Narodowych, zaciekawila mnie w tym artykule mapka ktora pokazuje w okolicach Tomaszowa duze skupisko Bialorusinow. Tak daleko na poludnie raczej Bialorusini nie mieszkali, stad podejrzenie, ze prawdopodobnie jest to ludnosc pochodzenia ukrainskiego. Chociaz oczywiscie nie mozna wykluczyc jakiejs wiekszej migracji w przeszlosci. Mam nadzieje, ze odezwie sie ktos kto rozjasni nam ta sprawe. Chetnie poczytam na temat obecnosci Ukraincow na zachodzie Polski. Mozna przeczytac na ten temat na lamach PP, ale jest to przedstawione glownie od strony religijnej. Ciekaw jestem jak wyglada zycie kulturalne, zachowanie tradycji, itp... Jesli chodzi o upamietnienie ofiar, to generalnie w Polsce mowi sie przewaznie o wielowiekowej tradycji tolerancji. O sprawach drazliwych zdecydowanie mniej. Zeby nie konczyc postu w ponurym tonie proponuje do poczytania tekst dotyczacy historii odleglej, a wartej wspomnienia. "Iwan Fiodorow i Piotr Mścisławiec nie są postaciami nieznanymi. A raczej - ich osiągnięcia są dobrze znane i w Rosji, i na Ukrainie, i na Białorusi. Zabłudowski epizod wypadł tylko z kart historii kultury w Polsce, gdzie słyszeli o nich chyba jedynie badacze starych ksiąg, zwłaszcza cyrylickich druków. Oczywiście - generalizuję, na wzmianki o drukarzach można się natknąć i w pracach pisanych po polsku, a Orthdruk dziesięć lat temu wydał książkę Jurija Łabyncewa i Łarysy Szczawińskiej "W mieście zwanym Zabłudowem", poświęconą Evangeliju Učitel’nomu, ale nie zmienia to istoty sprawy. Wykształceni ludzie niemal nigdy o nich nie słyszeli - a powinni. " www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=903 Mam nadzieje, ze jutro uda mi sie usiasc do klawiatury nieco wczesniej Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Grekokatolicy - prawoslawni 30.06.05, 17:35 Przed moim urlopem zasugerowales Piotrze rozmowe na temat sytuacji wyznaniowej grekokatolikow w okresie PRL. Klopoty Cerkwi grekokatolickiej po II wojnie spowodowaly, ze czesc z nich przeszla na prawoslawie, a czesc stala sie rzymskimi katolikami. Wydaje mi sie, ze chyba to pierwsze rozwiazanie bylo korzystniejsze, gwarantowalo chociaz zachowanie czesci swej tozsamosci. W dzisiejszym poscie bede sie posilkowal (po raz nie wiem juz ktory;) tekstem autorstwa G. Kuprianowicza. Pozwole sobie zacytowac fragment dotyczacy poznych lat 50-tych. "Wraz z możliwością powrotów ludności ukraińskiej, po 1956 r. rozpoczęto tworzenie placówek duszpasterskich na terenie Pod- karpacia, głównie na Łemkowszczyźnie. Takie próby podejmowa- ne wcześniej zakończyły się niepowodzeniem na skutek przeciw- działania władz administracyjnych. W latach 1958-1959 powstało tu czternaście placówek, w 1958 r. zorganizowano Metropolital- ny Komitet Misyjny, a w 1959 r. powołano dekanat rzeszowski w ramach diecezji metropolitalnej. Dalszy rozwój sieci duszpaster- skiej nastąpił w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, gdy powstało kolejnych osiemnaście parafii i filii. Nastąpił tutaj po- wrót do wiary przodków części ludności greckokatolickiej. Wier- ni, w tym także niedawni grekokatolicy, zwracali się do metro- polity o otwarcie parafii prawosławnych. Czasem wpływ na takie decyzje miał zakaz, a potem ograniczenie działalności Kościoła greckokatolickiego. Nowopowstającym lub reaktywowanym para- fiom prawosławnym przekazywano wówczas opuszczone i często zniszczone świątynie greckokatolickie, które były wielkim wysił- kiem remontowane. Lokalnym ośrodkiem pielgrzymkowym stała się na tym terenie św. Góra Jawor. Władze państwowe, choć zga- dzały się na tworzenie placówek prawosławnych, często utrudnia- ły ich powstawanie i funkcjonowanie, obawiając się, iż staną się one ośrodkami ukraińskiego życia narodowego. Dochodziło też do konfliktów z Kościołem katolickim, zarówno „o dusze", jak też o obiekty sakralne" Mam nadzieje, ze ten cytat spowoduje pojawienie sie kilku nowych postow:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Proszę o cierpliwość 30.06.05, 22:55 Trochę wypadłem z rytmu tej dyskusji, trochę zająlem się innymi tematami /o czy za chwilę/ a i trochę czasu brakuje w czasie przedurlopowym. Postaram sie wkrotce wkroczyć tu z tematami a na razie pasjonuje sie kilkaoma z nich - po pierwsze zdobyłem ciekawe materiały/ troche pod wpływem postow z forum przemyskiego/ na temat elementów strojów liturgicznych kościoła wschodniego i rzymskiego - material bardzo ciekawy/także angljęzyczny/, trudzę sie także nad tłumaczeniem arcyciekawych tekstow ukrainskich na temat Cudownej Ikony Matki Bożej z Sambora /z opisem ponad 200 letnich dziejow jej kultu/ no i dorwałem dzięki postom z forum rzeszow bardzo ciekawe teksty /on line/ na temat od dawna mnie interesujący - dzieje Cudownej Figury Matki Boskiej rzeszowskiej i związanej z Nią opisami cudownych ozdrowień. No i do tego bardzo zaiteresowalem sie temat diaspory łemkowsko-ukraińskiej w Polsce zachodniej i pólnocnej. A jak by bylo mało - zebrałem spory zapas informacji na temat Niewców galicyjskich - chociaz tamten wątek trochę przygasl/ inicjator o prowokacyjnym Nicku - "upowiec" wyjechal na kilka tygodni poza zasięg sieci :) Musze przyznac,że sadząc ze stron internetowych, ze tamto środowisko jest bardziej 'rozgadane' i zintegrowane od Galicji :( Coż - jak przetrawie /w miare możliwości czasowych/ zebrane informacje - postaram sie rzucić je tutaj :) Pozdrawiam serdecznie - prosząc jeszcze raz o cierpliwość Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Nabożenstwa greckokatolickie 30.06.05, 22:58 A z informacyjnej tabliczki /wreszcie jest :)) przy rzeszowskim kościele Trójcy Swietej /przy tzw krzyzykach/ wynika że nabozenstwa greckokatolickie /hrekokatołyćkie odprawy/ dalej sie odbywają :))) Odpowiedz Link Zgłoś
arges Nicz Iwana Kupała w Peremyshli 01.07.05, 11:32 Trochę z innej beczki, ale Po raz pierwszy w Przemyślu, a po raz szósty z rzędu (od 2000 roku w Posadzie Rybotyckiej), odbędzie się 2 lipca (sobota, plac koło Hotelu „Gromada”) tradycyjna impreza sobótkowa, czyli „Noc Kupały”. Jej organizatorem jest Związek Ukraińców w Polsce Oddział i Koło w Przemyślu przy współudziale Przemyskiego Centrum Kultury i Nauki. Noc Kupały rozpoczną o godz. 13.00 warsztaty artystyczne i zawody sportowe, a już od 15.00 będzie można degustować potrawy kuchni narodowej. Oficjalnie święto zostanie otwarte o godzinie 16.00, a już 15 minut później rozpoczną się występy zespołów uczestniczących w koncercie folkowym: „Trojisty muzyky”, „Widymo” (Sanok), „Wohnewyr”, Chór „Wirły” i Zespół taneczny ZSO Nr 2. W przerwie między następnymi koncertami Ihora Bohdana ze Lwowa i zespołu „Lwiwski Muzyki” odbędzie się o godzinie 20.00 tradycyjny obrzęd „Noczi Iwana Kupała”. Imprezę zakończy watra. WITOLD WOŁCZYK KANCELARIA PREZYDENTA MIASTA Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Czekam cierpliwie:)) 01.07.05, 19:19 Witam Gdy bedziesz Piotrze dysponowal wieksza iloscia czasu z przyjemnoscia wroce do rozmow. Na razie bede zagladal i patrzyl czy pojawiaja sie nowe posty. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Kapitan "Bury" 01.07.05, 19:29 Wczoraj dobiegla konca sprawa "Burego". Sledztwo zostalo przez IPN umorzone, ale uznano ze kpt. Rajs dopuscil sie zbrodni. Sprawa zostala umorzona poniewaz za ten czyn sprawcy zostali skazani przez sady PRL. www.ipn.gov.pl/a_300605_komunikat_bury.html "Nie kwestionując idei walki o niepodległość Polski prowadzonej przez organizacje sprzeciwiające się narzuconej władzy, do których należy zaliczyć Narodowe Zjednoczenie Wojskowe należy stanowczo stwierdzić, iż zabójstwa furmanów i pacyfikacje wsi w styczniu lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa. W żadnym też wypadku nie można tego co się zdarzyło, usprawiedliwiać walką o niepodległy byt Państwa Polskiego. Wręcz przeciwnie akcje „Burego” przeprowadzone wobec mieszkańców podlaskich wsi, wspomagały komunistyczny aparat władzy i to przede wszystkim poprzez obniżenie prestiżu organizacji podziemnych, dostarczenie argumentów propagandowych o bandytyzmie oddziałów partyzanckich. Bez wątpienia też wspomagała realizację umowy rządowej o przesiedleniu z Polski osób pochodzenia białoruskiego. Co prawda można uznawać, że akcja przesiedleńcza realizowała hasło narodowe „Polski dla Polaków” ale w tym okresie sprzyjała bardziej dążeniom polskich i radzieckich komunistycznych organów państwowych. Działania pacyfikacyjne przeprowadzone przez „Burego” w żadnym wypadku nie sprzyjały poprawnie stosunków narodowych polsko – białoruskich i zrozumienia walki polskiego podziemia o niepodległość Polski. Przeciwnie tworzyły często nieprzejednanych wrogów lub też rodziły zwolenników dążeń oderwania Białostocczyzny od Polski. Żadna zatem okoliczność nie pozwala na uznanie tego co się stało za słuszne" Pozwole sobie jeszcze zacytowac glosy srodowisk bialoruskich: "Rodziny zamordowanych w 1946 roku niepocieszone. IPN umorzył śledztwo w sprawie pacyfikacji podlaskich wsi i zabójstwa furmanów przez oddział "Burego" w 1946 roku. - Wobec części sprawców postępowanie w tej sprawie prawomocnie zakończyło się już po wojnie, inni już nie żyją, a nowych na razie nie udało się ustalić - wyjaśniał wczoraj prokurator Dariusz Olszewski, szef pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku." www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=9133 Jeszcze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr UKGK Strona parafii gr.kat. w Lublinie - nowy adres IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.05, 03:13 Już działa! www.grekat.stalwol.pl Są także pliki dźwiękowe, co polecam uwadze p. "Argesa" (i nie tylko). Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Rozmaiotości i wędrówki 04.07.05, 21:29 Witam serdecznie :) Rzeczywiście nowa strona lublinian wygląda ciekawie - pliki dźwiekowe "odpalają" dobrze. No i znalazłem ciekawy materiał - albo świeżo dołożony albo wcześniej przeoczony przeze mnie www.grekat.stalwol.pl/kowcz1.html "Czemu nasi od nas uciekają?" - Bł. Emilian Kowcz (1884-1944), kapłan i męczennik, broszura publicystyczna z 1932 r., poświęcona analizie przyczyn "dezercji" wiernych z Kościoła greckokatolickiego i szukaniu środków zaradczych - w języku ukraińskim. Szczegolnie ciekawe są tam fragmenty "za i przeciw" celibatowi !!! Jak sie skupię :) - to pewno całość wydrukuję sobie i sprobuję zrozumieć całość - chociaż na pierwszy rzut oka rozumiem treść bez problemu :) Ukazał się arcyciekawy album z reprintami starych pocztówek bieszczadzkich - nabyłem i nie mogę oczu oderwać. Głównie z powodu bardzo licznych widoków nieistniejących już cerkwi m.in. w Lesku, Ustrzykach Górnych, Siankach, Cisnej i wielu miejscowości., Ponoć z cerkwi leskiej /wielkiej , murowanej - wysadzonej w powietrze w latach 70-tych -20 wieku !!! ocalał tylko klucz wyciągniety przez zbieracza starości z bramy cerkiewnej w przeddzień zagłady :( "Zapomniane Bieszczady” Pana Pawła Kusala www.ruthenus.pl W poprzedni weekend zrobiłem kolejny rajd po pogórzy przemyskim i odwiedziłem piekne galicyjskie ex-miasteczka Pruchnik, Krzywcze, babice, Dubiecko /tam zanosi się chyba na remont niszczejącej cerkwi/ No i zahaczyłem o Ujkowice i tamtejszy prawosławny klasztor św św Cyryla i Metodego. wprawdzie oglądnąlem go tylko z zewnątrz - brama była głucho zamknięta- ale zrobiłem ladne fotki i bramy wejściowej z Ikonami, i sylwete klasztoru w krajobrazie. A żona zbierala w tym czasie piekne polne kwiaty i ziola :)) A w ten weekend - jak przystało na potomka gorliwych religijnie grekokatolików odbylismy naszą prywatną kolejną ,pielgrzymke na Jasną Gorę :)) W tamtejszej zbrojowni-muzeum akcenty kozackie - wotum-buława atamańska bodaj Semena Cieciury /Tetyny/ Co do postaci to muszę jeszcze sprawdzić - Acha nie tylko sie modliłem - ale i filmowałem cudowne zamki jurajskie w Olsztynie, Ogrodzieńcu i Bobolicach :)) Pozdrawiam z nowym tygodniem :)) Odpowiedz Link Zgłoś
darino cerkiew w Dubiecku 16.07.05, 23:03 Witam po dwutygodniowym urlopie i przesyłam link dotyczący remontu : forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24689&w=23301788 Odpowiedz Link Zgłoś
arges koncert muzyki cerkiewnej 04.07.05, 21:19 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=165&w=26024126 Odpowiedz Link Zgłoś
arges Bizantyjska Liturgia 04.07.05, 21:20 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=26025004&a=26025167 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr ЖОНАТИЙ СТА 04.07.05, 21:37 Nie mogę sie oprzeć zacytowanie szczególnie ciekawego jak i po części dowcipnie / a i z pewnością mądrze /napisanego fragmentu / choćby z takimi wstawkami : "Як хтось кричить, то не можливо, щоби кричав вічно. Колись мусить змучитися і затихнути, – а тоді приходить хвиля рефлєксії." :))) ЖОНАТИЙ СТАН ДУХОВЕНСТВА. Коли приїзджає аіроном до села й починає говорити про потребу змодернізовання господарки, про машини, штучні погної, тощо, селяни похитують головами й усміхаються. “Говори собі здоров”, кажуть по його від’їзді, “вже ти нас господарки вчити не будеш. Ми господарі з діда-прадіда”. Або й в очі висміють. Подібна ситуація витворюється в нашій суспільности, коли порушити справу целібату. Щоб не говорити, якби не представляти, нічого не поможе. Ми маємо свої утерті арґументи. Є рація, чи не має рації, з засади мусимо стати наперекір. Навіть ці люди, які в інтимній бесіді є за целібатом (а таких є дуже багато), коли треба виступити перед ширшим кругом, сейчас стають його найбільшими противниками й ворогами. Проте застановімся спокійно “sine ira et studio”, над аргументами, які зводяться менш-більш до цих: 1-о. Супружий стан, це привілей нашого духовенства. 2-о. Супружий стан, це доброї пам’яти традиція нашого народу. 3-о. Зі священичих родин рекрутується найбільше нашої інтеліґенції. 4-о. Нарід призвичаєний до жонатих священиків, він целєбсів не хоче. 5-о. Целібат є причиною неморальности між духовенством, а тим самим причиною згіршення парохіян. 6-о. Целібат, цу проста дорога до златин Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: ЖОНАТИ dokończenie 04.07.05, 21:38 6-о. Целібат, цу проста дорога до златинщення нашого обряду. Аd 1-о. Ми називаємо привілеєм бути висвяченим в жонатім стані, ніби то з цего згляду, що воно, назагал, не є дозволено решті католицького духовенства. Та це річ зглядна, бо подібно відносно нпр. до пластунів моглиби сказати непластуни, що вони мають привілей пити й курити. Цего роду висказ бувби однак, щонайменше доволі дивний. Але хай вже буде, що це є дійсно привілей. Коли так, то мусимо застановитися, чи він дійсно дає нам якісь "надзвичайні прероґативи", бо цего з самої природи річи від привілею мусимо вимагати. Інакше, що ж нам вкінці з такого привілею, який не помагає а шкодить?! І так, як застановимося над цим привілеєм, то мусимо ствердити, 1) що через нього наше духовенство є спараліжоване в праці для добра церкви й народу, 2), що особливо в нинішніх часах, попадає в щораз то гірше матеріяльне положення, 3), що тим самим є воно залежне від всяких начал і властей, а навіть від власних парохіян, 4), що вкінці неустрашимого апостола правди перемінює в потульного гречкосія, а в найкращому разі в тихого й статечного батька родини, який держиться засади: “Моя хата з краю”. Говорім, що хочемо, але такий “привілей”, можна без жалю дарувати й найбільшому ворогові. Очевидно, можнаби легко доказати кожне з повищих тверджень, але, що воно є всім добре знане, то дійсно шкода паперу над цим розводитися і р Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: ЖОНАТИ 05.07.05, 17:22 Witam Jeszcze nie zapoznalem sie z linkowanym tekstem. Tresc tej broszury jest dosc obszerna, wiec najpierw bede musial ja wydrukowac (tak jest mi latwiej czytac:) W ksiedze gosci znalazlem ciekawy link, wczesniej tam nie trafilem. grekokatolicyzm.prv.pl/ W odnosniku "o Liturgii" znajdziesz Piotrze ryciny stroju liturgicznego. Jesli chodzi o celibat to mysle, ze jest jeszcze jeden argument przeciw. Duchowny jest przeciez osoba do ktorej powinnismy moc pojsc w sytuacji gdy mamy jakis problem. W przypadku gdy ksiadz ma rodzine, moze rozmawiac z parafianinem na przyklad o problemach z jakimi boryka sie dziecko. Takie problemy sa niestety mniej dostepne dla duchownych bezzennych. Nie chodzi mi o pomoc w sensie pedagogicznym, a jedynie o rozmowe, taka rozmowa rowniez moze rodzicowi pomoc. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr MB Sokalska i ... 05.07.05, 17:57 Witam serdecznie ; dzisiaj krótko - bowiem wszedłem na internet na chwileczkę w trakcie prac domowych :)) Na linkanej stronie jest temat bardzo ciekawy Ikony Matki Bożej z Sokala. Z tym określeniem spotkałem sie w Ustrzykach Dolnych - liczni "repatrianci" z Bełzca i Sokala przytwieźli ponoć ze sobą obraz MB własnie z Sokala i umieścili w kosciele poarafialnym w Ustrzykach. Tu słyszę o Ikonie najpierw w Hrubieszowie a tereaz w Krakowie- temat ciekawy. Krótko o celibacie - warto będzie i na ten temat porozmawiać - zwłaszcza że "żeństwo" księzy jest wspólne dla unitów i prawosławnych. Powiem tylko krótko - w katolicyźmie zniesienie celibatu musiałoby się łączyć ze zmianą podejsćia do kobiet wogole. Pamiętasz zapewne aferę z wypowiedzią pani minister Środy. A czy zniesienie celibatu przyblizyłoby księzy rzymokatolkickich do zwykłych problemów zyciowych ?? relacji międzyludzkich??? Moim zdanie z pewnością :)) wszak jak mówi Pismo "Nie jest dobrze gdy męzczyzna jest sam" :) Pordrawiam - postaram sie rozpisać więcej - niech tylko te upały ustapią. Z tym,że poki nie mam urlopu - każdy weekend spedzam w plenerze - więc w tygodniu trzeba nadrabiać domowe zaległości :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Chwilowo inny temat 06.07.05, 22:01 Mam nadzieje, ze chwilowe odbiegniecie od celibatu nie bedzie Wam przeszkadzac. Po lekturze 27 numeru Polityki nie moglem sie powstrzymac od zacytowania pewnego tekstu. Jednak zanim przejde do "Polityki" zacytuje jeszcze maly fragment z Witkiewicza zamieszczony w ksiazce M. Porebskiego "Nowosielski". "Jak sobie pomyślę, co to za cudny byłby typ bizantyjskiego polaczyszki, to mi się płakać chce, że to już nigdy nie nastąpi" Oczywiscie powyzszy fragment ma zwiazek z tekstem z "Polityki". Jesli bedziesz mial Piotrze chwilke czasu chetnie poznam Twoje zdanie na ten temat. "W szkołach jesteśmy uczeni o Polanach, Piastach, Wielkopolsce i łacińskim chrzcie Mieszka jako źródłach naszej państwowości. Wśród historyków jednak już od średniowiecza przewija się hipoteza o jej krakowskiej kolebce oraz o chrześcijaństwie przyjętym najpierw w obrządku Cyryla i Metodego" polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1236586&MP=1 Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Ks. kowcz i 'starozytności słowiańskie" 07.07.05, 21:19 Witam !! Częsciowo zdołałem zgłębić wybrane fragmenty arcyciekawego artykułu Blogosławionego Emiliana Kowcza. Okazała się że przyszły kandydat na ołtarz potrafił pisać i dowcipnie, mądrze i ... kontrowersyjnie na temat odchodzenia wiernych od grekokatolicyzmu i "ukraińskości". Oto w części dotyczącej celibatu najpierw przytaczał liczne argumenty na rzecz utrzymania odrębności duchowieństwa unickiego w tym względzie a następnie... zwalcza je, przytaczając szereg argumentów na rzecz wprowadzenia celibatu !!!!! Przydałoby sie dobre tłumaczenie tego tekstu, który w sposob rozumny i dowcipny /z cała masą przytaczanych aforyzmów i przysłów np o roli kozucha w zimie i w lecie :)))/ tłumaczy swoje stanowisko. Także w kwestii roli duchowieństwa w utrzymaniu ukraińskości, szkolnictwa, warunków materialnych. ja miałbym w tym wzgledzie odmienne zdanie - ale po pierwsze nie jestem kandydatem na ołtarze ani duchownym i ... kuda mi tam do ks. Kowcza :))) Zachęcam do cierpliwej lektury linkowanego tekstu - ja na razie ściągnąlem sobie ok. 20 stron. Artykuł z Polityki - uszedł mi uwadze - a jest bardzo ciekawy.Juz wcześniej gdzieś czytałem o rotundach przedromańskich w Przemyslu i na Wawelu - gdzie przytaczano argumenty że świątynie te nalezy wiązać z chrzescijaństwem morawskim, cyrylo -metodianskim. A poglądy owego autora mogą trochę burzyć spokój i samozadowolenie wszechpolsko i łacińsko-chrześcijańsko nastawionych historyków. Z tego też artykułu przebłyskuje też kontrowersyjny pogląd na postać św. Wojciecha - jako nietolerancyjnego hierarchy który przyczynił się do zagłady słowiańskiej odmiany katolicyzmu Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa 'starozytności słowiańskie" 08.07.05, 17:48 Witam Tekst z Polityki troche mnie zdziwil. Dotychczas rzadko mozna bylo przeczytac cos wiecej na ten temat. W tekscie tym jest wiele ciekawych watkow (a kazdy pewnie posluzylby jako temat rozmowy). Mnie zaciekawila wzmianka o slowianskich i lacinskich mieszkancach Polski u Galla Anonima, przyznam sie, ze dopiero z Polityki dowiedzialem sie o tym. Interesujaca jest tez wzmianka o kosciele Michala Archaniola na Wawelu. Jego umiejscowienie moze faktycznie wskazywac na starsze pochodzenie (co potwierdzalo by obrzadek wschodni). O tym, ze ow Swiety jest patronem Malopolski tez dowiedzialem sie z tego artykulu (moze wstyd sie do tego przyznac?). Mam nadzieje, ze bedzie jeszcze okazja porozmawiac i o tym. Po weekendzie pozwole sobie wrocic do celibatu. Tymczasem koncze, poniewaz udaje sie na weekendowy wypoczynek:) Pozdrawiam i zycze milego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa P.S. 08.07.05, 17:54 Nie wiem czy zauwazyles Piotrze, ze wiekszosc komentarzy do tego artykulu trudno nazwac przychylnymi. Jeszcze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: P.S. IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 10.07.05, 18:06 1Tymoteusza 3 rozdzial,2 Tymoteusza 3:16,17,Objawienie 17:15-18, 18:4. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Powrót do Zalesia i Braci S. 11.07.05, 17:23 Oto Radku spotkałem na necie - widok Ikony Matki Boskiej z Zalesia - i jej jakby nowy "zywot" :) jako podstawy rzymokatolickiego Sanktuarium Maryjnego :))) www.rzeszow.opoka.org.pl/SANKTUAR/Mbzal.JPG www.rzeszow.opoka.org.pl/SANKTUAR/glowna.htm www.rzeszow.opoka.org.pl/SANKTUAR/rze-zal.htm "Historia: Do r. 1945 była tu parafia grecko-katolicka, kiedy to przesiedlono 35 rodzin unickich do Biłki k. Lwowa, a pozostali greko-katolicy przyjęli obrządek łaciński. Od r. 1946 jest tu parafia rzymsko-katolicka. Według ustnego podania wiernych kult łaskami słynącego Obrazu M.B. Zaleskiej rozwijał się przez stulecia i został zachowany po II wojnie światowej mimo zmiany obrządku religijnego 6. Kościół parafialny jest to murowana cerkiew w stylu romańskim, w kształcie krzyża z jedną kopułą. Nie ma domu pielgrzyma ani źródełka." A jako nawiązanie do cyrylo-metodiańskich rozmów - polecam ciekawy artykuł- katechezę z Tygodnika Powszewchnego : tygodnik.onet.pl/1546,1236799,dzial.html W “Slavorum apostoli” Papież kreśli sylwetki dwóch braci, misjonarzy Słowian, Greków z Tessalonik. To miasto nazywa się dziś Saloniki, ale Słowianie mówili o nim “Sołuń”, stąd Cyryla i Metodego nazywa się w Kościele wschodnim i kulturze europejskiego Wschodu - “Braćmi Sołuńskimi”.Papież przypomina wielkie dzieło ewangelizacji, które rozpoczęło się, gdy książę morawski wysłał do cesarza bizantyjskiego Michała III prośbę, aby przysłał misjonarzy, którzy by w języku jego ludów głosili Chrystusa. To był czas, w którym rodziła się Europa i już utrwalone zachodnie narody i mocarstwa próbowały podporządkować sobie inne państwa, posługując się m.in. religią. Słowianie chcieli znaleźć własną drogę do Chrystusa. Na Morawy posłano dwóch braci; nie tylko głosili Ewangelię w języku słowiańskim - pochodzili z pogranicznych terenów między ludnością grecką i słowiańską, stąd znali oba języki - ale także opracowali alfabet i zaczęli stosować w liturgii język, który dziś nazywamy starocerkiewno-słowiańskim, (Karol Wojtyła musiał się go uczyć jako student polonistyki pierwszego roku; to podobno najtrudniejszy egzamin na całych studiach). /..../ Ich działalność sprowokowała wielką awanturę: arcybiskup Salzburga, który rościł sobie wyłączne prawo do ewangelizacji słowiańskich Moraw - obejmujących również obecną Słowację, a prawdopodobnie i państwo Wiślan, czyli obszar Małopolski - wtrącił Cyryla i Metodego do więzienia. Oskarżono ich o herezję: czyż wolno w tak barbarzyńskim, słowiańskim języku głosić Ewangelię? Bracia odwołali się od tych niesprawiedliwych decyzji do patriarchy z Bizancjum, który ich posłał, jak i do biskupa Rzymu, który ich misję poparł i zgodził się na używanie języka słowiańskiego. Mamy więc w postaciach świętych Cyryla i Metodego wspaniały znak trwania jeszcze jedności Wschodu i Zachodu, jedności Kościoła, która wyrażała się w różnorodności, w wielości. Wzruszające są w tekście encykliki ślady osobistej pamięci Autora. Długo jeszcze nie znajdziemy w encyklikach informacji, że np. język starosłowiański był długo używany w Krakowie, w kościele Świętego Krzyża, gdzie żyła gałąź benedyktynów słowiańskich. To z encykliki się dowiedziałem, że pierwsza drukowana książka liturgiczna w języku starosłowiańskim powstała w Krakowie. Aż w encyklice musiałem o tym przeczytać… Ale i nie ma się co dziwić, skoro Autorem jest były student z Krakowa, który - jak widać - dobrze zdał starocerkiewny na pierwszym roku, a pamięć miał - jak wiemy - bardzo dobrą. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Powrót do Zalesia i Braci S. 12.07.05, 00:23 Dopiero teraz upal w mieszkaniu zelzal na tyle, ze mozna w miare spokojnie zasiasc do klawiatury. Po zapoznaniu sie z linkami odczuwam niedosyt. Troche zbyt skrotowo, w wiekszosci przypadkow, potraktowano historie:( Znalazlem tam jednak strone laczaca w pewien sposob watek "Zalesianski" i Braci Solunskich. "Kiedy książę morawski Świętopełk pod wpływem i naciskiem niemieckim likwidował obrządek słowiański w swoim państwie, metodianie uciekali do słowiańskich krajów: Chorwacji, Słoweni, Bułgarii i Wiślan. I wtenczas to z uchodzącymi prawdopodobnie z Nitry na Słowacji przybył do Skalnika obraz Matki Boskiej, który do dnia dzisiejszego znajduje się w kościele skalnickim. Obraz jest podobny do Matki Boskiej Jasnogórskiej, ale ma cechy bizantyjskie. Najświętsza Maria Panna była w nim czczona przez długie wieki jako Gór Królowa przez Polaków, Rusinów i Słowaków. Obecnie parafia przygotowuje się do koronacji na prawie diecezjalnym. " www.rzeszow.opoka.org.pl/SANKTUAR/skalni.htm Historia ze Skalnika wpisuje sie tez dobrze w dawniejsze rozmowy o Ikonie Matki Bozej z Jasnej Gory. Ciekaw jestem Piotrze ile to jeszcze Ikon czczonych jest dzis w swiatyniach rzymskokatolickich? Jesli juz wrocilismy do Swietych Cyryla i Metodego to z przyjemnoscia przytocze fragment z ksiazki "Kosciol Prawoslawny" autorstwa Biskupa Kallistosa (Ware) "Podobnie jak w Bułgarii, grecka misja na Morawach starła się wkrótce z działającymi na tym samym terenie misjonarzami niemieckimi. Te dwa misyjne przedsięwzięcia nie tylko podlegały dwóm różnym patriarchatom, ale działały na odmiennych zasadach. Cyryl i Metody w swej służbie Bożej używali języka słowiańskiego, a Niemcy łaciny; Cyryl i Metody używali Symbolu Wiary w jego oryginalnej postaci, podczas gdy Niemcy wprowadzili tam Filioque. Aby uwolnić misję od niemieckich wpływów, Cyryl postanowił poddać ją bezpośredniej opiece papieża. Fakt, że Cyryl zwrócił się do Rzymu wskazuje na to, że sporu pomiędzy Focjuszem i Mikołajem nie traktował zbyt poważnie. Wschód i Zachód ciągłe były dla niego zjednoczone jako jeden Kościół i kwestią pierwszorzędnego znaczenia nie było to, czy podlegał Konstantynopolowi, czy Rzymowi, ale możliwość dalszego stosowania języka słowiańskiego nabożeństwach. W 868 roku bracia osobiście udali się do Rzymu a ich prośba została załatwiona pomyślnie. Następca Mikołaja I, papież Hadrian II, przyjął ich życzliwie, a potwierdzając możliwość użycia języka słowiańskiego jako języka liturgicznego na Morawach okazał greckiej misji pełne wsparcie. Zatwierdził dokonane przez braci przekłady i kopie ich słowiańskich ksiąg liturgicznych złożył na ołtarzach głównych kościołów miasta. Cyryl zmarł w Rzymie (869), ale Metody powrócił na Morawy. Z przykrością trzeba stwierdzić, że Niemcy zignorowali decyzję papieża i w każdy możliwy sposób przeszkadzali Metodemu, na ponad rok osadzając go nawet w więzieniu. Po śmierci Metodego w 885 roku, Niemcy wygnali jego zwolenników, wielu z nich sprzedając w niewolę. Ślady słowiańskiej misji pozostawały na Morawach przez dwa kolejne stulecia, ale w końcu uległy zatarciu i upowszechniło się tam chrześcijaństwo w swej zachodniej postaci, z łacińską kulturą i łacińskim językiem" W ksiazce tej mozna tez znalezc ciekawy fragment, nie dotyczacy bezposrednio Cyryla i Metodego, mowiacy o problemie zwiazanym z "przywiazywaniem" prawoslawia do narodowosci. W tym miejscu znow oddam glos Biskupowi "Bizantyńska kultura i wiara prawosławna, jeśli nawet początkowo ograniczone głównie do klas rządzących, z czasem stały się nieodłączną częścią codziennego życia całych słowiańskich narodów. Więź pomiędzy Kościołem i ludem została wzmocniona przez tworzenie niezależnych narodowych Kościołów lokalnych. To ścisłe utożsamienie prawosławia z życiem narodu, a w szczególności system Kościołów narodowych miało oczywiście godne pożałowania następstwa. Przez to, że Kościół i naród były ze sobą tak ściśle powiązane, prawosławni Słowianie często ich nie rozróżniali, co powodowało, że Kościół służył celom narodowej polityki. Mieli niekiedy tendencję postrzegać swą wiarę jako głównie serbską, rosyjską czy bułgarską i zapominać o tym, że jest ona przede wszystkim prawosławna i katolicka. We współczesnych czasach stało się to również pokusą Greków. Nacjonalizm był zmorą prawosławia przez ostatnie dziesięć wieków. Niemniej jednak ta więź Kościoła z ludem okazała się w końcu niezwykle korzystna. Chrześcijaństwo pośród Słowian stało się prawdziwie religią całego narodu, religią ludową w najlepszym tego słowa znaczeniu" Mam nadzieje, ze nie zanudzilem dlugimi cytatami;) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Powrót do Zalesia i Braci S. 12.07.05, 16:48 Witam No proszę jak się buduje wątek – uzupełnienie do poruszanych już tematów. Na Podkarpaciu – jeśli przyglądnąć się obrazom maryjnym czczonym po kościołach – to widać jakby trojakie wpływy – z jednej strony pochodzące z Włoch ikonograficzne wzory MB Nieustającej Pomocy / w tym też często kopiowany obraz z bazyliki Santa Maria Maggiore/ , z drugiej strony liczne bezpośrednie naśladownictwa MB Częstochowskiej i różnego rodzaju Hodigitrie. „Czystej Krwi’ ikonami ruskimi jest z pewnością czczona w Polańczyku – Matka Boska łopieńska – cudowna Ikona pochodząca z obecnie zrekonstruowanej cerkwi w Łopieńce czy np. Królowa Bieszczad – Matka Boska Rudecka czczona w Jasieniu koło Ustrzyk Dolnych . No i oczywiście „przywrócona do łask” Ikona z Zalesia jak i ta ze Skalnika. W tym miejscu gratuluję spostrzegawczości – przyznaję że temat /wraz z cytatem/ tej ikony zostawiałem sobie na dzisiaj ;(. Inna sprawa, że gdy przyglądnąć się np. obrazom MB z Kalwarii Pacławskiej czy podrzeszowskiego Borku – to i w tych obrazach można dopatrzeć się ruskości . Odnośnie poruszanych przez Ciebie tematów – łatwo spostrzec ,że po obydwu stronach Karpat od wczesnego średniowiecza oddziaływał na siebie /czy wręcz ścierały/ wpływy niemieckie, ruskie i polskie, a co za tym idzie kulty. Ostatnio byłem np. w Bardejowie jednym z głównych miast słowackiego Szarisza – odpowiednika polskiej Łemkowszczyzny. Wokół tego miasta – wsie a to o charakterystycznej dla niemieckiego osadnictwa równej zabudowie, a to /w większości/ wsie łemkowskie czy wręcz o węgierskim rodowodzie. No i w każdej wsi co najmniej jedna cerkiew /prawosławna lub unicka/. A samo miasto – rezerwat średniowiecznej zabudowy o czysto niemieckim rodowodzie z piękną bazyliką św. Idziego. Odpowiednikiem takiego Bardejowa na polsko-ruskim pograniczu jest np. Biecz ze średniowiecznymi kościołami - położony na granicy ruskich gór Beskidu niskiego. Zgadzam się z tezą, że na terenach południowej Polski chrystianizacja zaczęła się od uczniów Braci Sołuńskich – ale nie miała szans powodzenia przez niemieckie, rzymokatolickie osadnictwo miejskie / w tym właśnie Krakowa/ i wpływ potężnych misyjnych zakonów zachodnich np. Cystersów /z klasztorami np. w podkarpackiej Koprzywnicy i Badejowie, Dominikanów i Bozogrobowców /z klasztorami np. w Miechowie i Przeworsku/. Symbolików ich wpływów są np oglądane przeze mnie potęzne , spiżowe chrzcielnice gotyckie - opatrzone "gotyckimi" napisami - i w np w podrzeszowskim Przeworsku jak i w bazylice Bardejowskiej. Inna sprawa,że niepowodzenia micji metodiańskich w Małopolsce może i nie było tragedią - gdyż parcie łacinników prędzej czy poźniej mogło doprowadzić do tragedii na wzor wojen krzyzowych czy tragedii Bogomilów czy Katarów. Ps Na zakończenie tego postu opowiem ci zabawną historię z forum rzeszowskiego – oto kilka dni temu spostrzegłem na nim „wątek maryjny” zapoczątkowany przez jakiegoś domorosłego antyklerykała w celu „wyszydzenia” rzekomej bigoterii rzeszowian. Tymczasem ja dzięki rozpoczętej tam po części jałowej dyskusji dotarłem do /od dawna poszukiwanych/ opisów /on line !!!!/ cudów maryjnych w rzeszowskich Bernardynach /pisałem tu o moich poszukiwaniach jakiś czas temu/. To zdarzenie można wprost nazwać „złe dobrego początki” :)))) Pozdrawiam serdecznie - u nas też upały - po mocno "lejnym" weekendzie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Slowacja 12.07.05, 19:53 Witam Po lekturze Twojego postu zaczalem szukac informacji dotyczacych Cerkwi prawoslawnej na terenie Slowacji. Wedlug danych wyszperanych w necie na Slowacji jest 80000 prawoslawnych. Nie jest to mala liczba. Co ciekawe dniem wolnym jest 5 lipca bedacy na Slowacji dniem Swietych Cyryla i Metodego. Chyba swiadczy to o tym, ze prawoslawie jest tam wyznaniem znaczacym. Na sajcie tamtejszej Cerkwi mozna poczytac o historii, pomimo bariery jezykowej czesc da sie zrozumiec (choc zajmuje to troche czasu;) Inna godna uwagi sprawa jest fakt, ze jest tam czczony Sw Maksym. Podejrzewam, ze wlasnie na terenach blisko granicy, ale to tylko moje domysly www.orthodox.sk/media/ikony/MaximSandovic%2001.jpg www.orthodox.sk/ Zycze owocnej lektury i pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Slowacja, pytanie 12.07.05, 20:02 W zwiazku z "wizyta" na Slowacji mam do Forumowiczow pytanie. Dotyczy ono losow Cerkwi Greckokatolickiej na Slowacji. Z tego co czytalem kiedys, wynika, ze i tam grakokatolicy byli przesladowani przez wladze komunistyczne. Gdyby ktos mogl przyblizyc mi te sprawy bylbym wdzieczny. Jeszcze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Slowacja 13.07.05, 18:46 Witam - z przyjemnością przystaję na ten watek - jako że material przebogaty i arcyciekawy. Mysle,że przy "dogłębnej" dyskusji może straczyć i na kilkaset postów. Jest drobna bariera języka - ale zapewniam,że przy odrobinie chęci do przełamania:) Ostrzegam jednak że obok pieknych opisów dotyczącyc okresu cyrylo- metodiańskiego - jest też w historii grekokatolicyzmu słowackiego- okres zdrady tak unitów jak i ogromnej zbrodni apostazji słowackiego prawosławia-które bez wyjątku przeszło na służbę komunizmu. A jest tam i opis zbrodni totalitarnego państwa, akcji "P" będącej w pewnym sensie odpowiednikiem naszej akcji Wisła, haniebnego synodu preszowskiego z roku 1950 likwidującego uniatyzm w CS , represji i zsyłania unickich duchownych do komunistycznego obozu koncentracyjnego /odpowiednika polskiego Jaworzna/ Na początek proponuję zapoznać sie z poniższymi linkami : www.pulib.sk/elpub/GBF/Sturak1/20.pdf grkat.info.sk www.grkatpo.sk/?op=menu&mnu=5 Dziekuję za namiary na strony słowackiego prawosławia - tam oprócz cudownej wręcz galerii ikon i zdjęć znanej mi z widzenia pieknej ,nowej architektury cerkiewnej - jest przemilczenie owego okresu zdrady , o której można wyczytać na stronach grekokatolickiego biskupstwa w Preszowie. Pozdrawiam serdecznie - zachęcając do lektury i dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Slowacja 13.07.05, 22:16 Witam Na razie zapoznalem sie tylko ze slowami Eparchy Presovskiego i przyznam, ze jestem pod wrazeniem Jego slow, szczegolnie pierwszych slow. Czytanie idzie mi dosyc powoli, ale przy odrobinie zaangazowania mozna wiele zrozumiec (kolejny aspekt edukacyjny naszych rozmow:) Dopiero po lekturze "zalinkowanego" pdf-a bede mogl sie wypowiedziec na temat roli Cerkwi prawoslawnej we wzmiankowanych wydarzeniach roku 1950. Zastanawiam sie Piotrze jaki udzial miala w tym Moskwa (podejrzewam, ze duzy). W koncu to stamtad przyszla idea "zjednoczenia" unitow z Cerkwia prawoslawna. O przesladowaniach grekokatolikow w Polsce wiem juz co nieco (zreszta dzieki Wam), chetnie rozszerze swoja wiedze o wydarzeniach u naszych poludniowych sasiadow. Nie chce umniejszac roli Cerkwi prawoslawnej w likwidacji Cerkwi greckokatolickiej, ale chce przypomniec ze rowniez prawoslawie bylo przesladowane, a na pewno mialo klopoty z komunistami. Wystarczy wspomniec wydarzenia z Polski dotyczace Metropolity Dionizego. Do tego dochodza jeszcze problemy z zezwoleniami na budowe nowych swiatyn po II wojnie. Przepraszam za ta wycieczke do Polski, zabieram sie do lektury, a jutro bede sie dzielic przemysleniami. Z pewnoscia nasuna sie pewne pytania, poniewaz o tych wydarzeniach (jeszcze) nic nie wiem. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Smutna ta lektura 14.07.05, 16:11 Zapoznalem sie z linkowanym tekstem dotyczacym likwidacji Cerkwi greckokatolickiej i musze przyznac, ze stawia on w bardzo zlym swietle hierarchow prawoslawnych. Nie tylko tych "moskiewskich" ale i lokalnych. Szczegolnie przykra jest scisla wspolpraca duchownych z komunistycznym aparatem. Tego chyba nie da sie niczym usprawiedliwic. Dla Moskwy Cerkiew w owczesnej Czechoslowacji na pewno byla wazna, ze wzgledu na to, ze rozszerzalo to wplywy na zachod. Wedlug tego co udalo mi sie wyszperac w posiadanych ksiazkach liczba grekokatolikow zmuszonych do przejscia na prawoslawie wynosila 200000! Doczytalem sie tez, ze praska wiosna umozliwila czesci z nich powrot do swojej wiary. Zreszta, sadzac po obecnej liczbie prawoslawnych, po odzyskaniu wolnosci spora czesc wiernych powrocila. Ciekaw jestem jak wyglada obecnie sprawa wlasnosci swiatyn. Po 1950 roku zabrano je grekokatolikom, ale sadze, ze obecnie jakos te sprawy uregulowano. Moge w tym miejscu powolac sie na Biskupa Kallistosa ktory mowi: "Po upadku komunizmu władze przekazały wiernym większość budynków cerkiewnych, którymi dotychczas opiekowali się prawosławni" Oczywiscie mozna miec uwagi co do uzytego slowa "opiekowali" W odroznieniu od wydarzen w Polsce te swiatynie po prostu zostaly zabrane. Ciekawe tez jest ze sprawami Cerkwi greckokatolickiej interesowal sie Andrej Wyszynski. Musialo miec to duze znaczenie dla Zwiazku Radzieckiego. Ciekaw jestem Twojego, Piotrze zdania na temat tych wydarzen. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Smutna ta lektura (uzupelnienie) 14.07.05, 16:28 Zapomnialem jeszcze dodac, ze na wielki szacunek zasluguje fakt, ze wsrod slowackich grekokatolikow nie bylo zwolennikow likwidacji (tak przynajmniej zrozumialem z tekstu) Od razu przypomnial mi sie o. Kostelnyk Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Smutna ta lektura (uzupelnienie) 15.07.05, 11:46 A ja z innej beczki - jutro 16 lipca o 20.00 Ivana Kupała w Dubiczach Cerkiewnych - free.ngo.pl/nadbuhom Odpowiedz Link Zgłoś
darino Polskie nie dla pomników żołnierzy UPA 18.07.05, 15:43 fakty.interia.pl/news?inf=647263 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr refleksje po lekturach :) 18.07.05, 21:39 Witam serdecznie. dzisiaj chciałbym sie podzielic krotkimi refleksjami po lekturach - wyszukanym /także w znaczeniu "wykwintnym" :) / tekscie Bł. ks. Kowcza o przyczynach odchodzenia Ukraińców od wiary i narodowości w latach trzydziestych oraz ostatnio linkowanej historii grekokatolicyzmu na Słowacji. Pierwszy tekst zmienił całkowicie moje spojrzenie na tamten problem - do tej pory byłem przekonany że owa "dezercja" była głównie spowodowana polską polityką narodowościową. Chyba sie myliłem. Ks. Kowcz w sposob analityczny, dowcipny i elokwentny - omawia wiekszość aspektów owego odchodzenia - a więc wpływ liturgii, obrzędów,mowy, "soprużneho" stanu świaszczenników,zaangażowania w narodową "pracę u podstaw" i szereg innych okoliczności /vite "tri zemietki"/ na zrażanie się Ukraińców i do wiary ojców i "nacjonalności". Mozolnie tłumaczę sobie ow tekst /także w oparciu o nabyty ostatnio słownik polsko- ukraiński :) A całkowicie zmieniłem swoje spojrzenie na problem celibatu !!! - ks. Kowcz całkiem logicznie pisał na rzecz jego zalet - w sposób również i dzis możliwy za uznanie jako "nowoczesny" . Kto wie,może jednak wspólczesny KK ma racje utrzymując celibat ?? Historia Słowacji - grekokatolicyzmu i walki reżimu z Kościołem katolickim - to temat rzeka - pieknie opisana w linkowanych tekstach z preszowskiego sajtu biskupiego. Z mozołem pokonując barierą jezykową /np tajomnik - to sekretarz partyjny, swoiste okreslenie parti politycznej - to środkowe s w skrócie KSS i KSC -komunistycznych parti słowacji i Czech, wyborów, reformy rolnej, ucisku i represji - kiedyś zrobie tu dla ciekawości mini słownik słowacko-polski w oparciu ów tekst :)) A historia słowackich Kościołów - a to w marionetkowych państwach Słowacji ks. Tisso i Protektoratu Czech i Moraw, i po wyzwoleniu po 1945 roku, po komunistycznym zamachu stanu 1948 roku, po małym i wielkim soborze preszowskim, okresu praskiej wiosny i totalitaryzmu "sowieckiego" lat przed tym rokiem i po roku 1970 - to historia niezwykła, bardzo tragiczna i dramataczna. w niektórych szczegółach podobna do polskiej- w innych jeszcze bardziej tragiczna. A rolę prawosławia na tamtych terenach - bardzo dobrze Radku streściłeś. A do tematu tego będę chcial tu wracać wielokrotnie - jeśli oczywiście pozwolicie :) nie goniąc z nowymi wątkami. A teraz Darino - nie wiem jak interpretować fakt revitalizacji cerkwi w dubiecku. tworzenie owego centrum kultury kresowej w tym kościele - przyjąłem z mieszanymi uczuciami. mam nadzieję że przybliżysz ten temat - o jaką i czyją kulturę chodzi, które kresy itd. A dziś już kończę - pozdrawiam serdecznie Ps A mam za pazuchą temat super - przetłumaczyłem nieudolnie historię greckokatolickiej Cudotworczej Ikony Matki Bożej z Sambora - ale puszczę ją tu na forum pewno koło jesieni- a z pewnoscią po sierpniowym urlopie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Statystyka Kościołów Ukrainy: link IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.05, 13:47 Poniżej podaję link do publikacji mojego tłumaczenia części artykułu p. Czornomorcia: cerkiew.pl/forum_temat.php?typ=166&nazwa=Ukraina%20-%20statystyki%20wyznań Mój tekst wklejony tutaj pewnie został "nadjedzony" przez machinę forumową... Przy okazji: broszurka bł. Emiliana jest rzeczywiście pasjonująca. Trzeba jednak pamiętać, że: 1) ma ona - wyraźnie deklarowany przez Autora! - charakter publicystyczno-dyskusyjny, nie jest zaś zbiorkiem "nieomylnych prawd do wierzenia podanych", 2) wiele ocen czy propozycji dotyczy konkretnej sytuacji, tj. Galicji z lat 30-ych XX w. Dziś w wielu wypadkach jest zupełnie inaczej. Co pozostaje niezmienną wartością broszurki? Gorliwość duszpasterska, miłość do Boga i ludzi, przenikliwa inteligencja Autora. Najbardziej interesujące wydają mi się uwagi o kwestiach finansowych w życiu parafii oraz o zasadach pracy kaznodziejsko-katechetycznej (pierwsza zasada - musi być autentyczna miłość do Boga i ludzi). A w sprawach obrzędowych - postulat najwyższej jakości (śpiewu, wyposażenia cerkwi) i oryginalności. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr W kręgu aforyzmów Ks.Kowcza 19.07.05, 16:56 Witam - korzystając z chweili czasu chciałbym przytoczyć tu kilka aforyzmów i przysłów cytowanych za Bł.Ks.Kowczem Подібно колись було, привілеєм ходити в холявах, але це було колись. Нині цего ніхто не вважає за привілей. Нині ходять в мештах Дуже добрий є кінь, але коли ним їдеться, не тоді, коли він по чоловіці допче. Традицію треба шанувати, але не вільно нею засліплюватись, і що найважніше, її треба розуміти. Недавно, вже після війни, найбільшою парадою був повіз і пара гарних коней. Нині на цім місці стоїть авто To powiedzenie i jego rozwinięcie wydaje mi sie bardzo aktualne i w polskiech warunkach : Хто сіє пшеницю, той збирає пшеницю. Подібно, хто посіє любов, той любов збере, хочби це жниво було і як пізне. З цього виходить, що як кожна праця, не тільки священика, але й всякого віруючого христіянина мусить основуватися на любови, так і його народня праця не сміє бути позбавлена цієї основи, так що до приятелів як і що до ворогів. A to powiedzenie w odniesieniu do obecnych polskich księży wydaje sie wręcz prorocze / pamietajcie - to było pisane na początku lat 30-tych ub. wieku !!!! Що більше, священик не сміє забути, що він є Божим Слугою, Духовим батьком всіх парохіян, не одної партії. No i na koniec przysłowie które powinno znaleśc zastosowanie w dzisiejszych czasach : Чейже не без причини є сказано: “Будьте лагідні як голуби, – а мудрі як змії”. Pozdrawiam serdecznie Księdza Diakona :) i pozostałych forumnowiczów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Re: W kręgu aforyzmów Ks.Kowcza IP: 212.182.32.* 20.07.05, 11:59 A ja poelcałbym szczególnie to: Мабуть, кожний проповідник хотівби, щоби ті, що його слухають, його полюбили а не зненавиділи. – Коли ж він цего хоче, то насамперед сам мусить любити цих, яким проповідає і з любовю до них говорити. Подібно, коли є більше струн настроєних на різні тони, дасться чути якийсь голос, то задрожить з них тільки ця, якій цей голос підходить під тон, інші будуть мовчати. Так і в кожному чоловіці є утаєні різні добрі й лихі норови, а ресонує цей, який почує собі подібний із зовні. Тому, коли промовимо до нього любовю – відізветься любов, промовимо ненавистю відізветься ненависть, промовимо гордістю відізветься гордість, а промовимо покорою відповість покора. Тут не здурить, бо це сказатиб так, фізичне право. Отже, властиво, що представляє собі цей проповідник, що своєю авдиторією прямо бридиться, або ще до цього визиває її в проповіди від хама, сволочі, худоби ітд., не вже ж він думає, що переверне порядок фізичних правил догори корінням? Марна надія. – Навіть, щоби й не вжив цих так драстичних слів, а щоб свою неохоту до авдиторії закрив плащиком солоденьких слів, то однак дух маси інстинктовно прогляне й цю заслону, пізнається, на фарбованих лисах, гідно оцінить і відповість ще більшою погордою та ненавистю, бо збірною, чим він її в своїм серці вилеліяв. На це не порадиші “Якою мірою міриш, такою буде тобі відмірено”. І знову по літах, такий проl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Re: W kręgu aforyzmów Ks.Kowcza (cd.) IP: 212.182.32.* 20.07.05, 12:00 На це не порадиші “Якою мірою міриш, такою буде тобі відмірено”. І знову по літах, такий проповідник іритується. Мовляв: “Колиб я був стільки літ до стіни говорив, бувби виговорив діру, а цих не можу зрушити”! Ні – ні! – Це помилка, зрушив і то добре, бо загнав по шию в багно ненависти, не тільки до себе, але й до всего духовенства, а може й до обряду, а навіть й до віри. І тільки треба, щоб будьхто з’явився тепер в парохії, і тільки свиснув, а ціле стадо напевно в перегони піде до нього – оставляючи свого “краснорічивого” пастиря. Подібне діється і з катехитами. Як катехит не є добрим та сердечним батьком, що разом з дітьми сміється і плаче, якому, якто кажуть, діти на шию вішаються, а “великим вченим”, “солідним і справедливим педаґоґом”, а до того ще й “капралем”, або ще не дай Боже і їх “шпіцлем” то напевно виховає цілу фалянґу атеїстів і найгірших ворогів церкви. (Таке вже бувало). Як парох хоче, щоб його проповіди мали вплив, мусить своїх парохіян любити, – любити і ще раз любити і бути для них вирозумілим. Він може їх тоді навіть ганити, але так, щоби рука била, а серце плакало. Тоді байдуже, чи буде ця проповідь після всіх правил реторики, чи будуть цитати Св. Отців, чи будуть там високопарні звороти, хоча et illa sunt non ommittenda, однако ця проповідь зайде глибоко в серця його вірних і дасть стократний плід любови. І не буде жертви якоїби не принесли парохіяни для такого па Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Refleksji garsc 20.07.05, 15:37 Witam Wszystkich:) Dwa dni nie zagladalem i widze ze mam sporo do nadrobienia. Zaczne od cerkwi w Dubiecku. Mam co do tej inicjatywy, podobnie jak Ty Piotrze, mieszane uczucia. Z jednej strony ciesze sie, ze obiekt nie niszczeje i ma gospodarza. Z drugiej nazwa "Centrum kultury kresowej" moze sie zle kojarzyc. Odwiedzilem strone tego Centrum i z lektury wyglada, ze sprawy nie wygladaja zle. Pozwole sobie zacytowac tresc dyplomu, ktory otrzymalo Towarzystwo Przyjaciol Ziemi Dubieckiej od Abp. Jana Martyniaka: "Niniejszym pragnę serdecznie podziękować Towarzystwu Ziemi Dubieckiej za odnowienie i przywrócenie dawnej świetności byłej cerkwi greckokatolickiej. Jednocześnie dziękuję za zorganizowanie wystawy artystycznej i krzewienie trzech kultur ziemi Dubieckiej" Sadzac po tresci tego dyplomu ta "kresowosc" w nazwie nie oznacza chyba tego, czego moznaby sie obawiac. Inna sprawa, ze milo by bylo gdyby obiekt sluzyl wiernym. Tylko czy sa tam jeszcze wierni? Zgodnie z Twoja sugestia nie bede rozpoczynal nowych watkow, wiec tylo po krotce odniose sie do tekstu "wklejonego" przez Diakona Piotra. Artykul ciekawy i chyba nie jest tak stronniczy jak pisza to niektorzy Dyskutanci na forum Cerkiew.pl Lektura nie nastraja optymistycznie i pokazuje jakie spustoszenia w zyciu religijnym poczynil system powszechnej szczesliwosci. Najlepiej chyba wypadaja w tym zestawieniu protestanci, co chyba nie jest powodem do radosci. Smutno wyglada ilosc praktykujacych prawoslawnych UKP (PM). Niby, jesli patrzec na liczby, jest to Cerkiew silna, ale jak pokazuja badania nie przeklada sie to na liczbe osob systematycznie chodzacych na Liturgie. Jesli chodzi o celibat, to faktycznie Ks. Kowcz rozpatruje ta kwestie w sposob logiczny (i oczywiscie nie pozbawiony pewnej dozy humoru). Argumenty sa trafnie dobrane, jest jednak jedno "ale", te 6 argumentow to nie wszystkie "za i przeciw". Pozostane chyba przy swoim dotychczasowym pogladzie, nie pozostajac jednak gluchym na wiele argumentow. Mysle, ze argumenty finansowe moga byc wazne w przypadku parafi biednych. Uwazam, ze kwestie celibatu powinien rozwazyc sam duchowny i nie powinien byc raczej zmuszany do zycia w stanie bezzennym, oczywiscie jesli wyraza taka wole to rowniez nie powinien byc pietnowany (poswiecenie zycia tylko dla sluzby Bogu zasluguje na najwyzsze uznanie). Wracajac do broszury szczegolnie spodobala mi sie odpowiedz na 5 argument (o niemoralnosci), to prawdziwy majstersztyk. Na chwile obecna zapoznalem sie w calosci tylko z rozdzialem dotyczacym celibatu co nie zmienia faktu, ze z przyjemnoscia porozmawiam i na inne tematy poruszone w publikacji. Na zakonczenie dzisiejszej wypowiedzi mam do Was prosbe o odrobine cierpliwosci, najprawdopodobniej w tym tygodniu nawal obowiazkow uniemozliwi mi wizyty na forum (chyba ze w piatek poznym wieczorem). Coz jak widac obowiazki rodzinno-domowe moga zabierac czas nie tylko duchownym;) Pozdrawiam serdecznie R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Refleksji garsc 20.07.05, 15:45 > Na chwile obecna zapoznalem sie w calosci tylko z rozdzialem dotyczacym celibat > u > co nie zmienia faktu, ze z przyjemnoscia porozmawiam i na inne tematy poruszone > w publikacji. (oczywiscie w miare lektury:))) Odpowiedz Link Zgłoś
darino wątpliwości na Ukrainie ??? 25.07.05, 19:01 "Pojednanie ukraińsko-polskie, do którego miało dojść po uroczystym otwarciu Cmentarza Orląt we Lwowie, znowu stanęło pod znakiem zapytania Pisze "Ukraińska Prawda", nawiązując do wypowiedzi sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika, że "nie ma możliwości stawiania w Polsce pomników na cześć UPA". "Otwarcie Cmentarza Orląt zostało określone przez wielu ukraińskich i polskich polityków mianem +historycznego aktu+, który postawi kropkę nad sporami o przeszłość. (...) Pojawiły się jednak okoliczności, na podstawie których można twierdzić, że wnioski te były zbyt optymistyczne" - czytamy. "Ukraińska Prawda" pisze o zakończonej w ubiegłym tygodniu II sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Ukrainy, podczas której Przewoźnik powiedział, że negatywny stosunek Polaków do Ukraińskiej Powstańczej Armii nie może być powodem do tego, aby uniemożliwiać Ukraińcom porządkowanie grobów żołnierzy UPA na terytorium Polski, ale "nie będziemy budować żadnych pomników" "Ukraińska Prawda" pisze, że zdaniem Przewoźnika "UPA wywołuje w świadomości Polaków negatywne skojarzenia". Gazeta dodaje, że Przewoźnik przyznał, iż Ukraińcy mają prawo do szukania grobów żołnierzy UPA, porządkowania ich i opieki nad nimi. "Oświadczenie strony polskiej o +negatywnym stosunku do UPA+ zabrzmiało w czasie, kiedy emocje wokół otwarcia Cmentarza Orląt nie zdołały jeszcze ostygnąć" - pisze "Ukraińska Prawda". Gazeta uważa, że "pomimo słów o pojednaniu i wspólnym dążeniu do Europy", które padały w dniu otwarcia lwowskiej nekropolii, "w świadomości wielu mieszkańców Galicji pozostał osad zniewagi narodowej, przejawiający się w pytaniu: dlaczego byłym okupantom należy oddawać takie honory?". "Ukraińcy potrafili jednak powstrzymać emocje (...). Chyląc czoła nad mogiłami polskich żołnierzy oczekiwali, że i Polacy z godnością odniosą się do ukraińskich bohaterów, których groby znajdują się na terytorium współczesnej Polski" - pisze "Ukraińska Prawda". Cmentarz Orląt Lwowskich wchodzi w skład Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Spoczywają tam Polacy polegli w walkach z Ukraińcami w latach 1918-1919 i w czasie wojny polsko-sowieckiej z 1920 r. Pochowanych jest tam blisko 3 tys. żołnierzy, głównie chłopców - stąd nazwa Cmentarz Orląt. Po II wojnie światowej cmentarz został zdewastowany. Prace porządkowe strona polska rozpoczęła w 1989 r. Spór w sprawie cmentarza ciągnął się przez kilka lat. Miał on być otwarty w 2002 r., ale do uroczystości nie doszło, bo Ukraińcy nie zgodzili się na treść napisu na płycie głównej. Otwarcie nekropolii nastąpiło 24 czerwca br. W uroczystości wzięli udział prezydenci Polski i Ukrainy Aleksander Kwaśniewski i Wiktor Juszczenko. UPA powstała w 1942 roku. Od 1944 roku prowadziła walki na terenach ZSRR, Czechosłowacji i Polski, a jej celem było utworzenie niepodległej Ukrainy. W Polsce obciąża się UPA główną odpowiedzialnością za eksterminację polskiej ludności na Wołyniu w 1943 roku." wiadomosci.onet.pl/1135762,12,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
darino przeprowadzka abp. Huzara do Kijowa ! 22.07.05, 09:33 "Siedzibą władz ukraińskiego Kościoła grekokatolickiego od końca sierpnia nie będzie już Lwów, lecz Kijów. Według arcybiskupa większego Lwowa kard. Lubomyra Huzara w Kijowie stanie nowa cerkiew katedralna. Grekokatolicy mają nadzieję, że przeniesienie siedziby do Kijowa przyspieszy ustanowienie patriarchatu grekokatolickiego na Ukrainie. Huzar liczy, że inicjatywę poprze papież Benedykt XVI. Watykan ma jednak opory przed angażowaniem się w sprawy grekokatolików. W czerwcu podczas wizyty w Moskwie kard. Walter Kasper obiecał, że w Rosji nie będą tworzone grekokatolickie struktury kościelne. Jeszcze miesiąc temu podczas spotkania z kardynałem Huzarem papież powiedział, że sprawa przeniesienia siedziby "musi dojrzewać". Watykan zwleka z poparciem, bo obawia się pogorszenia relacji z prawosławiem. Rosyjska Cerkiew Prawosławna Moskiewskiego Patriarchatu jest bowiem stanowczym przeciwnikiem grekokatolickiego patriarchatu na Ukrainie, podkreślając, że Ukraina należy do kanonicznych terenów prawosławia. W ub. roku na prośbę patriarchy Moskwy i Wszechrusi w tej kwestii wypowiedziały się wszystkie autokefaliczne Kościoły prawosławne, w tym polski. Sekretarz ds. stosunków międzychrześcijańskich Patriarchatu Moskiewskiego ks. Igor Wyżanow utrzymuje, że w Kijowie grekokatolików "w praktyce nie ma". W jego opinii większość wiernych Kościoła grekokatolickiego skupiona jest w zachodniej części Ukrainy. Sekretarz przypisuje grekokatolikom tendencje imperialistyczne: - Prawdziwym celem działań podejmowanych wbrew stanowisku naszego Kościoła jest dążenie do uzyskania statusu ogólnokrajowego. Kard. Huzar odżegnuje się od intencji przypisywanych mu przez prawosławnych hierarchów i nazywa przeniesienie siedziby UKGK ze Lwowa do Kijowa "powrotem do dawnej rezydencji metropolii kijowskiej". Ukraińscy unici zdają się iść drogą proponowaną im w ub.r. przez wpływowego watykańskiego specjalistę od kościołów wschodnich. - Doradzam grekokatolickim hierarchom, aby nie zdawali się na decyzję Rzymu, tylko przeprowadzili się do Kijowa. I niech potem czekają na formalne zatwierdzenie tytułu patriarchy przez papieża. Najlepiej nie odbierać listów z Watykanu zaadresowanych na kurię arcybiskupią. Może z czasem zaczną przychodzić na adres kurii patriarszej - mówił wtedy jezuita Robert Taft w szokująco otwartym wywiadzie dla "National Catholic Reporter". Jeszcze tydzień temu pracownicy Kurii Rzymskiej przewidywali, że Benedykt XVI powstrzyma abp. Huzara przed przenosinami do Kijowa. Pomimo oficjalnych zapewnień o wzorowych stosunkach między kościołami rzymskokatolickim oraz grekokatolickim ukraińscy unici z rosnącym lękiem spostrzegają, że koniec pontyfikatu Jana Pawła II może oznaczać dla nich koniec szczególnej papieskiej opieki. Dlatego - być może - biorą sprawy w swoje ręce." serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2832138.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Refleksji słow kilka 22.07.05, 16:41 Witam - czytając post Darino przypomniał mi się cytat od. ks, Kowcza На це не порадиші “Якою мірою міриш, такою буде тобі відмірено” Nic na to nie poradzisz "jaką miarką mierzysz, taką będzie i tobie odmierzone" - to oczywiście z którejś z przypowieści jezusowych. Czy metoda faktów dokonanych zastosowana przez JE kar. Huzara - to dobra metoda?? Teraz gdy Prawosławni uroczyście wprowadzają do Smoleńska przekazaną im przez Papieża-Polaka świętą Ikonę??? Mam wątpliwości !!! Uspokoiłem sie natomiast co do cerkwi w Dubiecku - może jest to i dobry pomysł na ocalenie tej i innych budowli cerkiewnych./w tym miejscu mam przed oczami niszczejącą, unikatową cerkiewkę w Wielkich Oczach :( Jestem podobnie jak Radek dość zapracowany- w perspektywie ok.2 tygodni zresztą mam miesieczny urlop który wkrótce wyłączy mnie z aktywności forumnowej /LICZĘ NA WAS KOCHANI !!!. A teraz cytat z jednego z rozdziałow "Historii grekokatolickiej Cerkwi na Słowacji" o nazwie "Misia solunskych bratov na Velkej Morave" - oto ten cytat : "prvymi slovami v historii slovanskoho pisomnictva bol uvod prvej kapitoly evanjelia svateho Jana "Na pociatku bolo Slovo a to Slovo bolo u Boha - Iskoni bje Slovo i slovo bje u Boha" /mam nadzieję że zrozumieliście :)) Zachęcam do lektury owej historii kiedyś to przeze mnie linkowanej. Pozdrawiam serdecznie - miłego wypoczynku weekendowego Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Patriarchat 25.07.05, 17:06 Witam Polityka faktow dokonanych nigdy nie jest dobrym wyjsciem, szczegolnie teraz gdy wydaje sie ze jest szansa na dialog. Dziwi mnie, ze Kardynal Huzar podejmuje takie kroki. To prosta droga do zablokowania dialogu na dlugi czas. Cerkiew greckokatolicka nie ma na razie charakteru ogolnokrajowego wiec proby umieszczenia Patriarchatu w Kijowie to, tak mi sie wydaje, sprawa ambicjonalna. Poza tym mysle, ze z rozmowami nalezaloby poczekac do momentu gdy ukrainskie Cerkwie prawoslawne dojda do jakiegos porozumienia (wowczas dopiero bedzie wiadomo z kim rozmawiac). Mam tylko nadzieje, ze Papiez Benedykt XVI zablokuje ta inicjatywe. Jakis cas temu tekst dotyczacy planow grekokatolikow byl umieszczony na sajcie PP, pozwole sobie zacytowac fragment aby pokazac racje "drugiej strony" "Przypomnijmy, że wcześniej wszystkie lokalne Cerkwie potępiły plany grekokatolików, dotyczące przeniesienia głównej katedry z Lwowa do Kijowa, a także zamiary utworzenia patriarchatu. - Taki obrót wydarzeń może cofnąć katolicko-prawosławny dialog na kilka wieków i o jedności chrześcijan można będzie tylko pomarzyć - poinformował metropolita kijowski Włodzimierz. W patriarchacie moskiewskim ocenia się, że unici pragną uzyskać narodowy status na Ukrainie. - W Kijowie grekokatolików praktycznie nie ma. Zdecydowana większość wiernych tej Cerkwi, a liczy ona pięć milionów, żyje na zachodniej Ukrainie - we lwowskiej, tarnopolskiej i iwano- frankowskiej obłastiach. Rzeczywistym celem działań, podejmowanych wbrew stanowisku naszej Cerkwi, jest uzyskanie ogólnonarodowego statusu - powiedział sekretarz do spraw stosunków chrześcijańskich wydziału zewnętrznych kontaktów zagranicznych Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, o. Igor Wyżanow." www.pporthodoxia.com.pl/news.php?id=501 Pozdrawiam serdecznie z nowym tygodniem. R. P.S. O Slowacji nie zapomnialem, ale na razie jeszcze rozczytuje tekst Ks. Kowcza Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr refleksji garść NA JUBEL :)) 25.07.05, 20:22 witam serdecznie !!! Proszę bardzo moich sugestii nie brać za jakiś dyktat tematyczny z:)) Niemniej jest mi bardzo miło ża podchwycenie sugerowanych tekstów. :0 dziś dwie refleksje - zgadzam sie z Tobą Radku co do ew. przprowadzki kard. Huzara. To nie jest dobra metoda - tak jak nie jest dobrą metodą słuchanie podpowiedzi Jezuitów w tej delikatnej kwestii. Wiemy z historii że ich rola w historii relacji katolicyzmu z prawosławiem nigdy dla obu stron nie wychodziła na dobre- dość że przypomnę spowodowaną pośrednio przez nich walkę unitów z dyzunitami, niepotrzebną moim zdaniem śmierć i św. Jozafata i św. Boboli. Mowilismy dość dużo na ten temat w naszej TU UWAGA - 1600 POSTOWEJ DYSKUSJI :))) Pisze nam Darek o dalszych problemach i kontrowersjach wokół UPA. Cóz- nie wiem czy warto ten temat tu ciągnąć - zgody w poglądach z pewnością nigdy nie będzie, a jedno co najważniejsze - mijesca pochówków i ofiar i ówczesnych stron walczących muszą być uporządkowane. I tak jak orły na Łyczakowie tak herb z trójzębem na grobach w Polsce - nie powinien budzić niczyjego sprzeciwu Gratuluję Wam i ... sobie :) - ładnej ilości całkiem ciekawych postów w tej dyskusji. Pozdrawiam bardzo serdecznie :)) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I kolejna setka:) 26.07.05, 18:43 Witam Wybaczcie Forumowicze, ze odbiegne na chwilke od ostatnich tematow. W nowym numerze PP znalazl sie ciekawy tekst dotyczacy likwidacji Unii na Chelmszczyznie, po jego lekturze pomyslalem, ze moglby byc kolejnym uzupelnieniem do wczesniejszych rozmow. Ponizej maly fragment i link: "Podlascy i chełmscy byli unici, włączeni do struktur Cerkwi rosyjskiej po 1874 roku, pamiętali, że przywiązanie do Stolicy Apostolskiej przypłacili życiem, wolnością lub majątkiem nie duchowni, lecz świeccy. Bariery stanowe, kulturowe i majątkowe pomiędzy duchowieństwem w ramach Kościoła katolickiego (łacińskiego i unickiego) a laikatem były zbyt wielkie. Również język "tutejszy", jako język serca, okazał się poprzeczką trudną do przeskoczenia dla wiernych i dla duchowieństwa, także w obrębie tego samego Kościoła, podporządkowanego Rzymowi. Mosty w momencie tzw. likwidacji unii spalono z obydwu stron. Kontrasygnowany 15 maja 1874 r. przez siebie reskrypt Ministerstwa Spraw Wewnętrznych nr 1043, z dnia 16 kwietnia 1874 roku, rozsyłał lubelski biskup łaciński Wincenty Baranowski do wszystkich podległych dekanatów i parafii. Dokument, parafowany przez ministra Timaszewicza i senatora z departamentu MSW Carstwa Rosyjskiego hrabiego Siwersa, zabraniał kapłanom obrządku rzymskokatolickiego udawania się na odpusty w miejscowościach mieszanych obrządków, co miało na celu zabezpieczenie unitów od wszelkich religijnych stosunków z wyznawcami religii rzymsko-katolickiej, a mianowicie od przyjmowania Najświętszych Sakramentów z rąk kapłanów łacińskiego obrządku. Biskup nakazał przestrzeganie tego rozporządzenia, a sam dokument wydany został w językach polskim i rosyjskim. W latach 1864-1874 częste były sytuacje konwersji, zwykle o podłożu narodowo-patriotycznym i środowiskowym, z prawosławnego "uniatyzmu" na obrządek łaciński, byleby nie dać się zrusyfikować przez przysyłanych z głębi Rosji duchownych, niekoniecznie zresztą rosyjskiego pochodzenia. Kryterium religijno-wyznaniowe odgrywało raczej rolę tła i pretekstu, niż czynnika wiodącego. Jeden z gorliwszych dowódców Powstania Styczniowego na terenie historycznej Chełmszczyzny, tutejszy bohater narodowy Mikołaj Nieczaj, był przecież ochrzczony w cerkwi w Dubience" www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=943 Co do upamietnienia miejsc pochowku to nie pozostaje nic innego jak podpisac sie pod Twoim, Piotrze zdaniem. Mozna jeszcze dodac, ze oprocz zolnierzy powinny byc takze upamietnione miejsca spoczynku ofiar (zarowno z jednej, jak i drugiej strony, chocby symbolicznie). Pozdrawiam (i mam nadzieje na kolejne ciekawe posty:) R. Odpowiedz Link Zgłoś
darino kontrowersje wokół grobów 27.07.05, 08:04 Wiadomość o kontrowersjach wkleiłem tylko jako ciekawostkę, nie będę przesadzał z postami na ten temat, no chyba że trafi się naprawdę coś ciekawego :))) Na przyszły tydzień postaram się wyszperać jakieś ciekawostki na inne tematy :))) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: kontrowersje wokół grobów 27.07.05, 22:58 Witam - z mojej strony nie ma pretensji Darino o owe przypomnienie. Miści sie przecież w konwencji naszej dyskusji. Jeśli coś sie wokół tego tematu dzieje - to i tak widać już efekty pomarańczowej reowlucji :)) na Ukrainie. Znacznie gorzej dzieje się na Białorusi - ku swemu zdziwieniu wydaje mi sie że tamtejszy satrapa ma poparcie białoruskiej Cerkwi Prawosławnej ??? Ciekaw jestem zdania na ten temat znawcy tematyki białoruskiej _ Radka :) To co słyszę o sytuacji tamtejszego związku Polaków - przeraża . Pozdrawiam :) Ps. przepraszam za chwilową niemoc twórczą :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Bialorus 28.07.05, 21:10 Witam Forumowiczow:) Coz Piotrze, poparcie Cerkwi na Bialorusi dla Lukaszenki jest faktem. Bat'ko zawsze publicznie oglaszal swoje poparcie dla prawoslawia. Moze to wynikac rowniez z faktu, ze do tej pory prezydent cieszy sie jednak poparciem sporej czesci spoleczenstwa. Brak tam spolecznego "zrywu" jaki mozna bylo zaobserwowac w Kijowie. Nie wiem w jak duzym stopniu jest to spowodowane propaganda sukcesu. Tamtejsza opozycja nie wyglada na silna, a poparcie ma chyba u nieduzej czesci spoleczenstwa. Niektore badania pokazuja nawet dzis (i trudno uznac je za niewiarygodne - Instytut Gallupa) ponad 50-cio procentowe poparcie dla obecnych wladz. Dzis dla jednej z rozglosni telewizyjnych Pan S. Janowicz mowil, ze poparcie dla bialoruskiej idei, jaka prezentuje opozycja moze siegac tylko 20%, reszta spoleczenstwa jest, jak sie wyrazil, zsowietyzowana. Sytuacja wokol ZPB przeraza mnie rowniez. Mam odczucie, ze lokalne rozgrywki dzialaczy przeksztalcily sie w dyplomatyczny konflikt. Nie znam sytuacji wsrod Polakow w Grodnie, ani gdzie indziej, wiec trudno mi wypowiedziec sie w sposob jednoznaczny. Obawiam sie, ze ta sytuacja jest wykorzystywana nie tylko przez Lukaszenke (chociaz dla niego niewatpliwie sytuacja jest na reke). Polskie czynniki oficjalne chyba licza, ze te wydarzenia przybliza upadek bialoruskiego prezydenta. Moze to byc bledne zalozenie. Jezeli w takim systemie wladza sie chwieje to potrzebuje wroga. Dzis tym wrogiem staje sie ZPB, a mozna sie obawiac, ze w nastepnej kolejnosci stana sie nim bialoruscy Polacy. Boje sie aby nie doszlo tam do prowokacji po ktorych moze dojsc do aktow przemocy. Inna sprawa jest to, ze wydarzenia nie odbijaja sie zbyt duzym echem wsrod bialoruskich Polakow. Przed siedziba w Grodnie protestuje ok. 30 osob, to niewiele. Najgorsze, ze na chwile obecna nie widac dobrego wyjscia w tej sytuacji. Fatalnie sie stalo, ze tarcia w ZPB daly Lukaszence pretekst do takich dzialan. Zauwazylem tez, ze wsrod Bialorusinow w Polsce (oczywiscie mowie o osobach wypowiadajacych sie w mediach) tez nie ma zgodnosci. Pan Janowicz zdecydowanie staje po stronie bialoruskiej opozycji i chce demokratyzacji Bialorusi (nie wspomne tu o uchodzcach politycznych z Bialorusi). Inni, jak J. Syczewski czy (w mniejszym stopniu E. Czykwin) wydaja sie bronic w pewnym stopniu wladz Bialorusi. Dla uzupelnienia wypowiedzi zalinkuje kilka wypowiedzi "z drugiej strony" ZPB. www.wschod.org/glos/specjalne/index.shtml www.wschod.org/glos/specjalne/list_otwarty.shtml www.wschod.org/glos/specjalne/oswiadczenie.shtml Na zakonczenie postu chcialbym tez podzielic sie z Wami swoim zdaniem na ten temat. Mysle, ze wladze Bialorusi nie powinny sie tak mocno angazowac w ten, jakby nie patrzec, konflikt wewnetrzny w ZPB. Prawdopodobnie wladze boja sie jakiejkolwiek niezaleznej od niej organizacji. Z drugiej jednak strony wladze Polski powinny szukac drog osiagniecia kompromisu. Chetnie porozmawiam jeszcz z Wami na ten temat, jesli oczywisice macie taka wole. Pozdrawiam niodmiennie serdecznie R. P.S. Oczywiscie rowniez nie mam zadnych uwag co do tematyki proponowanej przez Darino i z uwaga czekam na kolejne posty Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Cos pozytywnego 28.07.05, 21:50 Poprzedni post nie byl zbyt optymistyczny, w zwiazku z tym dla rownowagi proponuje dobra wiadomosc. Jakis czas temu Komisja Sejmowa zdecydowala zwrocic Cerkwi prawoslawnej katakumby w Supraslu. Dzis TVP podala, ze znajduja sie juz w rekach tamtejszego monasteru:) Bardzo sympatycznie wypowiadal sie dla telewizji Archimandryta Gabriel, zachecal do odwiedzin i pomocy w odbudowie. Na taka wiadomosc mozna tylko powiedziec Slava Bohu Odpowiedz Link Zgłoś
darino Re: Bialorus 29.07.05, 01:54 Sądzę, że tak jak napisałeś, władze Białorusi boją się każdej niezależnej organizacji, a ze swoimi rozprawiły się kilka lat temu. Związek Polaków stanowi dla władz Białorusi zagrożenie, ponieważ : - posiada łączność z zagranicą - posiada własne fundusze - stanowi organizację rozbudowaną terytorialnie - duże zagrożenie dla władz stanowiła własna gazeta (ten problem już rozwiązano) i stanowi nadal mała poligrafia (drukarki, kserokopiarki). Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr A na Łemkowynie... 01.08.05, 21:20 Witam serdecznie !!! Dziękuję za zwięzłą ale jak bardzo trafną analizę sytuacji na Białorusi !!!! Historia lubi sie powtarzać - stąd mamy Polaków- kolaborantów rezzimu /pamiętacie historię istriebitielnych batalionów... A teraz Łemkowyna. Z powodu ruiny moich planów urlopowych:( kilka ostatnich weekendów poświeciłem wyprawom w Beski Dukielski i Pasmo Magury . A tam piękna , urokliwa wioseczka Folusz, wejście na Kornuty, urokliwe cerkiewki Bartnego i Bodaków, Chyrowa i Pielgrzymka. W tej ostatniej wiosce trudna do odnależienia cerkiewka schowana w zaułek vis a vis kościoła katolickiego. Cerkiewka cudo. A idąć drogą przez Bartne zza okien łemkowskiej chałupy usłyszałem śpiew pięknej łemkowskiej ballady "A na łemkowynie..." spiewanej mocnym męskim głosem. Stara cerkiew to zabytek pod opieką Muzeum z Nowego Sącza. Otworzone przez miejscowego opiekuna drzwi cerkiewne /kluczem prawie 20 centymetrowej dłgości :) - prowadzą do pieknego wnętrza - sam ikonostas - cód miód :) A dalej we wsi - prawosławno-łemkowski cmentarz i pomniczek-kapliczka ofiar Thalerhoffu. Jest we wsi druga cerkiew - trójkopułowa, prawosławna - "w kulcie !!!!. Zrobiłem kilka zdjęć - w tym widok owej cerkwi , w tle zaplecze autentycznej hyży ze stertą obornika :) i ...obszczekującym mnie wiejskim kundelkiem /bardzo dzielnym:)) A wiecie jak jest cudownie iść bukowo-jaworowym lasem w upalny dzień - gdy po drodze jest jeszcze piekny strumyczek z pyszną wodą :)) Namawiam na wyprawę w okolice Folusza, Bartnego i Bodaków. Bla zachęty można zobaczyć na besklidzieniskim u Bwandasa i mapy tych okolic -i zdjęcia z opisami Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: A na Łemkowynie... 02.08.05, 20:43 Witam Mam nadzieje Piotrze, ze mimo wszystko uda sie Tobie uratowac, chocby w niewielkim stopniu, sprawy urlopowe. Ja niestety, jak wiecie, jestem juz w okresie pourlopowym i troche mi smutno, ze w tym roku nie bede sie juz nigdzie wybieral. Poza oczywiscie weekendowymi wypadami (czasem moze nawet uda sie weekend przedluzyc dniem wolnym:) a to za krotko na wypad w okolice przez Ciebie polecane. Oprocz "beskidu niskiego" odwiedzilem tez strone Prawoslawnej Diecezji Przemysko-Nowosadeckiej i tam tez znalazlem ciekawa mapke Diecezji i nie tylko to. Mozna tam znalezc ciekawie napisana historie Diecezji. Strona jest niestety nie ukonczona, ale i tak warto ja odwiedzic. www.eparchia.prv.pl/ Mam nadzieje, ze wybaczycie mi niewielka objetosc postu;) Jak zwykle pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
arges A na Ukrainie... 02.08.05, 20:57 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=165&w=20749254&a=27246505 Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: A na Ukrainie... 03.08.05, 15:59 Dziekuje Arges za ciekawy link. Ogolnie temat zachowania w Cerkwi byl stosunkowo malo poruszany w naszych rozmowach. Z tekstem zapoznam sie dokladniej za chwilke (dopiero wszedlem na strone i poczytalem po akapitach:) i na pewno cos mi przyjdzie na mysl wiec podziele sie z Wami. Dzisiaj chcialbym troche odejsc od glownego watku (ktory to juz raz?) i zalinkowac Wam ciekawa dyskusje z portalu Cerkiew.pl Zblizaja sie wybory i na tamtejszym forum trwa dyskusja na kogo beda glosowac prawoslawni z Podlasia. www.cerkiew.pl/forum_temat.php?typ=169&nazwa=Wybory%202005&offset=10 Mam nadzieje, ze zainteresuje to Forumowiczow (choc w malym stopniu). Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: A na Ukrainie... 03.08.05, 17:00 witam !! Tekst głownie przypomina elementarne zasady zachowania włąsciwe nie tylko dla cerkwi jak i wnętrza kościelnego :)) Inna sprawa czy w Polsce, w kościołach nie warte byłyby przypomnienia jak chociazby "godne" ciche zachowanie sie w świetym wnętrzu, Są tu opisane oczywiście inne specyficzne dla cerkwi zachowania jak np całowanie Ikony : Ввійшовши до храму, прийнято цілувати «святкову» ікону чи хрест, що лежить на аналої (тетраподі) посеред церкви. За бажанням, та коли є така можливість, можна ставити свічки перед тим чи іншим образом. Czy też zachowywanie postawy stojącej : Під час богослужіння у християнських храмах Східного обряду належить стояти, але для хворих, дітей і старших за віком робиться виключення. Стояти належить обличчям до вівтаря. Сидіння допускається тільки на утрені, під час читання катизм. На Літургії Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa W kosciolach i cerkwiach 05.08.05, 08:56 piotrzr napisał: > witam !! > Tekst głownie przypomina elementarne zasady zachowania włąsciwe nie tylko dla > cerkwi jak i wnętrza kościelnego :)) > Inna sprawa czy w Polsce, w kościołach nie warte byłyby przypomnienia jak > chociazby "godne" ciche zachowanie sie w świetym wnętrzu, Mysle, ze pewne rzeczy nalezaloby przypomniec nie tylko w Kosciolach rzymskokatolickich. Спізнюючись до початку богослужіння, чи приходячи до його закінчення, людина виявляє неповагу до таїнства. Зрозуміло, що можна вийти у випадку нагальної потреби, але тільки не під час читання Євангелія і здійснення Євхаристії. Niestety mozna sie czasem spotkac z przychodzeniem do Cerkwi tylko na "Wieruju" i "Otcze nasz". Mozliwe ze wynika to z waznych powodow, ale pewnie czasem jest tez tak, ze komus najzwyczajniej w swiecie sie nie chce... Moze dzisiejsze czasy nie sprzyjaja wyciszeniu sie i zwolnieniu choc na chwile? A szkoda. Pozdrawiam Was serdecznie i zycze milego weekendu. R. Odpowiedz Link Zgłoś
darino Białoruś - kilka linków na temat 06.08.05, 13:56 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2857488.html serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2857484.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Białoruś - kilka słow na temat 09.08.05, 14:18 Witam serdecznie - siedzę sobie w pracy i ... nie wytrzymałem :))) Z linkowanych tekstów chyba najciekawsza jest wypowiedź Pana Mirosława Czecha - i ten fragment : Polska polityka wobec mniejszości sprawiła, że poczuły się one autentycznym podmiotem państwa polskiego. Co to oznacza w praktyce? To znaczy, że mniejszości czują się obywatelami polskimi innej narodowości, kultury, języka, którzy, jeśli mają problemy, swe pretensje kierują nie do stolicy ościennego państwa, lecz przede wszystkim do Warszawy. Wielkim osiągnięciem polityki narodowościowej III RP było także to, żeby mniejszości kontaktowały się między sobą. Od początku lat 90. w Związku Ukraińców w Polsce bardzo dbaliśmy o kontakty z Federacją Organizacji Polskich na Ukrainie. Mieliśmy wspólne spotkania, konferencje, wymiany młodzieży. Podczas tych spotkań okazywało się, że Ukraińcy w Polsce mają bardzo podobne problemy jak Polacy na Ukrainie. Po obu stronach były problemy z podręcznikami do nauczania w języku ojczystym, ze szkolnictwem, zatrudnianiem nauczycieli, finansowaniem czasopism, możliwościami propagowania kultury itd. Taka świadomość ogromnie nas zbliżyła - sprawiła, że uświadomiliśmy sobie, iż mimo wszelkich różnic jedziemy na jednym wózku. Oczywiście, były problemy - np. nierozwiązana do czerwca tego roku kwestia Cmentarza Orląt we Lwowie - ale staraliśmy się takie sporne kwestie oddzielać od stosunków z polskimi organizacjami na Ukrainie. I to się na ogół udawało. To wielki sukces polityki narodowościowej każdego państwa, gdy przedstawiciele mniejszości traktują jego stolicę jako adresata swoich postulatów i próśb, a nie kraj macierzysty. Jeszcze raz powołam się na najlepiej mi znany przykład ukraiński. Mniejszość ukraińska w Polsce jest znakomitym ambasadorem kultury ukraińskiej w Polsce, języka, obyczaju, muzyki - ale za głównego partnera do załatwiania swoich spraw uznaje władze w Warszawie. Władze w Kijowie Ukraińcy proszą o pomoc dopiero wtedy, gdy nie są w stanie porozumieć się z urzędnikami w Polsce. Wydaje mi się, że jest to sytuacja bliska modelowej. Ale ten proces jest możliwy w kraju demokratycznym albo aspirującym do demokracji. A co robić w takim państwie jak Białoruś, które łamie wszelkie normy międzynarodowe i nie przestrzega podstawowych standardów praw mniejszości? Do kogo mają się zwracać białoruscy Polacy, jeśli nie do polityków w Warszawie? Przecież Mińsk ich nie wysłucha. Na Białorusi nie ma niezależnych sądów... - Oczywiście, Warszawa nie może milczeć, gdy deptane są prawa ludzi narodowości polskiej, ale reżim Łukaszenki będzie wykorzystywał to propagandowo jako mieszanie się przez Zachód w sprawy Białorusi. Dlatego należy zrobić wszystko, by sprawę tę przedstawiać we właściwej perspektywie - nie jako problem relacji dwustronnych, lecz jako problem przestrzegania elementarnych praw człowieka. Łukaszenko wyciągnął tę sprawę - nie najważniejszą w gruncie rzeczy dla państwa białoruskiego - by zmobilizować wokół siebie mieszkańców republiki. To klasyczna próba szukania wroga, by odwrócić uwagę od spraw wewnętrznych, gdy kraj pogrąża się w coraz większym kryzysie. Niestety, trzeba przyznać, że ta próba jest na razie dość udana. Koniec cytatu. No cóż Ukraińcy w Polsce nigdy chyba w ciągu ostatnich kilku lat nie byli "zakładnikami stosunków międzynarodowych". Co by nie mówić o niesławnej pamięci Kuczmie - nigdy nie posunąl się on do gestów wrogich wobec polonii ukraińskiej i Polsce jako takiej. Despota wewnętrzny Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Bialorus i lemkowskie swiatynie 09.08.05, 21:24 Witam Z uwaga przeczytalem linkowane teksty. Trudno byloby sie nie zgodzic z tym co mowi Pan Miroslaw Czech. Jednak jesli chodzi o zaangazowanie polskich Bialorusinow w tej sprawie to blizszy jest mi poglad Pana Jerzego Chmielewskigo. "Czy polscy Białorusini powinni zabrać głos w sprawie konfliktu wokół Związku Polaków? Czy Łukaszenko liczyłby się z takim głosem? - Mniejszość białoruska w Polsce to inni Białorusini niż obywatele naszego wschodniego sąsiada. Nie odcinamy się od nich, ale po ponad 50 latach życia w innych warunkach geopolitycznych staliśmy się jakby innym, drugim narodem białoruskim. Takich narodów są setki od Skandynawii po Adriatyk. Niestety, większość z nich stopniowo wymiera, choćby Serbołużyczanie w Niemczech. My też borykamy się z tym problemem. Bronimy się przed asymilacją i polonizacją, ale te procesy są nieuniknione i nie całkiem od nas zależne. Poza tym dla władz w Mińsku nie istnieje problem mniejszości białoruskiej za granicą. Dla Łukaszenki Białorusini mieszkający za granicą to ludzie, którzy mieli coś na sumieniu i musieli uciekać z kraju, to zdrajcy albo w najlepszym razie ludzie pracujący na rzecz obcego kraju. Nieraz słyszałem to w jego wypowiedziach. Boję się, że nasz głos w obronie Związku Polaków na Białorusi nie zostanie w ogóle usłyszany. Oczywiście ubolewamy z powodu tego, co się dzieje, ale nie mamy wpływu na tę sytuację" Wiesz Piotrze, wspolczuje tym dzieciom, ktorym obecne wydarzenia zepsuly wakacje. Mozemy sie tylko domyslac z jaka niecierpliwoscia czekaly na ten wyjazd. Nawet jesli wsrod dzieci przyjezdzajacych w goscine znajdowalyby sie dzieci bialoruskich prominentow to sadze, ze nie powinno sie wylewac dziecka z kapiela. Moze wlasnie dzieki takim wyjazdom rodzice tych dzieci, lokalni notable, beda choc troche przychylniejsi dla tamtejszej mniejszosci polskiej. A nawet jesli nie, to nie jest w porzadku rozgrywac sprawy polityczne sprawiajac przykrosc dzieciom. W drugiej czesci postu chcialbym powrocic do tematu wlasnosci swiatyn lemkowskich. W ostatnim Przegladzie Prawoslawnym znalazl sie artykul dotyczacy wlasnie tej kwestii. Pozwole sobie zacytowac fragment i zalinkowac reszte. Dzisiaj jednak pozostawie go bez komentarza. Ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat. "Niestety, wciąż pozostaje nieuregulowany stan prawny 24 świątyń łemkowskich. Wiele wysiłków posła Eugeniusza Czykwina przez kolejne kadencje Sejmu nie dało pozytywnego rezultatu. Gdy mogło być blisko finału, arcybiskup Marytniak, zwierzchnik Kościoła unickiego w Polsce, 23 czerwca podczas obrad Komisji Sejmowej, powiedział: "Czekaliśmy czternaście lat, możemy czekać drugie czternaście. Domagam się zwrotu wszystkich świątyń. Żadne rozmowy tu nie mają sensu" www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=963 Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
darino "kresowianie" w akcji 10.08.05, 07:28 "W 62 rocznicę Krwawiej Niedzieli zwanej też "Wołyńską Apokalipsą", jaka wydarzyła się 11 lipca l943 r na Wołyniu, czytelnicy "Super Nowości" pragną ustosunkować się do wyjątkowo zakłamanego i perfidnego artykułu Zdzisława Besza pt. "Rzeka krwi po obu stronach" umieszczonego w "Super Nowościach" 16 czerwca 2005." www.pressmedia.com.pl/sn/publicystyka/d2.asp?u_file=r%2Etxt Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Lwiwska Hazeta o Bialorusi 11.08.05, 16:06 Witam serdecznie Niestety, niektorym nie w smak jest to, ze Polacy i Ukraincy sa na najlepszej drodze do pojednania. Szczegolnie obrzydliwa jest relatywizacja zbrodni w Pawlokomie. Watek usprawiedliwiania tamtych wydarzen mial juz okazje przewinac sie przez forum. Podobnie zreszta probuje sie usprawiedliwiac bandyckie wybryki powojennego podziemia niepodleglosciowego na Podlasiu. Oczywiscie tlo wydarzen jest zupelnie inne. Tam za usprawiedliwienie sluzy fakt, ze tamtejsza ludnosc prawoslawna sympatyzowala z wladza ludowa (ciekawe, ze wsrod ofiar byly tez dzieci, czyzby i one ochoczo wspolpracowaly z UB?) Dzisiaj chcialbym zaproponowac Wam lekture artykulu dotyczacego sytuacji na Bialorusi. Tekst ten pokazuje ciekawe, moim zdaniem, spojrzenie ze strony bezposrednio niezaangazowanej. "Jedynym środkiem sprzeciwu wobec reżimu Łukaszenki jest tępiony przez niego język białoruski. Jego używania nie można zakazać. Jest to jeden z oficjalnych języków Republiki Białoruś" - pisze dziennik. Tymczasem, jak zauważa gazeta, Polska w kontaktach z Białorusią posługuje się językiem rosyjskim. "Nie pomaga to przeciwnikom Łukaszenki, a wręcz wzmacnia system propagujący dumę z »sowieckości« Białorusi" - czytamy. Dziennik podkreśla, że w Polsce żyją tysiące osób władających białoruskim. Jest to białoruska mniejszość narodowa, studenci, oraz emigranci. "Niewykorzystanie tej przewagi jest pierwszą porażką Polaków w wypowiedzianej niedawno wojnie ideologicznej" - zaznacza gazeta. "Inną sprawą, jest stosunek do osób przekraczających wschodnią granicę Polski" - czytamy dalej. "Obowiązujące Białorusinów wizy oraz konieczność okazania na granicy 150 dolarów sprawiają, że reżim Łukaszenki może stwierdzić, iż »za Bugiem nikt nas nie chce«" - uważa "Lwiwska Hazeta" www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=9359 Życze milej lektury R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Lwiwska Hazeta o Bialorusi 11.08.05, 18:16 Witam. Niestety nie udało mi się otworzyc linkowanego przez Darka tekstu. Ale domyslam sie kontekstu. Tzw kombatanci i ludzie z całkiem innej epoki - wielkopolacy robią wiele /choć na szczęście nie mogąc wiele/ aby dalej budzić ksenofobie i tzw "upiory przeszłości". Ile w tym jest podszeptów 'moskwy" - trudno powiedzieć. Ostatnie wypadki na Białorusi i Moskwie pokazują że Polacy muszą odcierpieć za pomoc Ukrainie. I mysle że mimo wszystko warto było świadczyć tą pomoc - nawet kosztem wzrostu cen benzyny, upokarzaniem polskiej dyplomacji, cierpieniami białoruskiej Polonii. Myslę,że tradycje kgbowskie nie giną - więc i w kontaktach z Ukrainą należy oczekiwać niejednej jeszcze prowokacji. Co do wiz i owych dolarów - myslę że utrudnienia graniczne dla białorusów i ukraińców są niepotrzebne. Mam jednak nadzieję,że przynajmniej w odniesieniu do Ukraińców sie to poprawi :) Żałuję że tego lata nie mogę być na Ukrainie - chociażby z powodu ponownego zaistnienie okoliczności o których ci pisałem Radku we wiosennych postach (0) :) Ale nie ma tego złego co nadobre by nie wyszło - pogoda tego lata wielce paskudna :) Pozdrawiam serdecznie. A Darino - jakbyś mógł "żywcem" zacytować linkowany tekst - byłbym wdzięczny :) Odpowiedz Link Zgłoś
darino kombatanci "na żywo" :))) 12.08.05, 01:00 "W 62 rocznicę Krwawiej Niedzieli zwanej też "Wołyńską Apokalipsą", jaka wydarzyła się 11 lipca l943 r na Wołyniu, czytelnicy "Super Nowości" pragną ustosunkować się do wyjątkowo zakłamanego i perfidnego artykułu Zdzisława Besza pt. "Rzeka krwi po obu stronach" umieszczonego w "Super Nowościach" 16 czerwca 2005 r. Już w samym tytule autor ochoczo sięgnął po perfidne kłamstwo lansowane z wyjątkową konsekwencją przez nacjonalistów ukraińskich, a także wyznawców tzw. poprawności politycznej: zabijali Ukraińcy - zabijali Polacy, więc obydwie strony winne są w równym stopniu. Nie wiem, skąd Zdzisław Besz zaczerpnął ordynarne kłamstwa, jakoby nasi rodacy na rubieżach pojałtańskiej Polski zgotowali Ukraińcom przed 60 laty "mały Wołyń." Najpewniej z arsenału propagandowego banderowców i ich licznych, nie tylko na Ukrainie, popleczników. Jak wiemy z benedyktyńskiej pracy W. i E. Siemaszków "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia w latach 1939- 1945" struktury OUN-UPA wymordowały tam z niezwykłym okrucieństwem ok. 60 tys. Polaków, a w latach 1939-1947 na Kresach Wschodnich RP wymordowały łącznie około 150 tys. Polaków. Zdzisław Besz podaje, że na południowo-wschodnich krańcach pojałtańskiej Polski zginęło 3 tys. Ukraińców z rąk Polaków. Dla niego różnica pomiędzy 150 tysiącami, a liczbą 3 tysiące, jest niewielka. To proste zestawienie liczb ukazuje w sposób wyrazisty i jednoznaczny skalę manipulacji autora artykułu "Rzeka krwi po obu stronach." To tak, jakby amerykański drapacz chmur postawić obok parterowej chaty wiejskiej i utrzymywać, że to jest "mała Ameryka". Część przywódców OUN UPA, która zbiegła na Zachód zaraz po zakończeniu wojny, podjęła działania, by ukryć zbrodnie ludobójstwa i winą obarczyć Sowietów, Niemców, a przede wszystkim Polaków. Tak uczynił następca Bandery, prowidnyk OUN, twórca zbrojnych formacji UPA i Służby Bezpieki, Mykoła Lebied, o jakże wymownym pseudonimie "Ruban-Rzeźnik". Jak myślicie? Kogo zamierzał "rżnąć" - krasnoludki czy Lachów? Był to ważny krok na drodze do realizacji planów budowy faszystowskiego państwa, w którym ma być miejsce tylko dla jednego narodu, a rządy sprawować będzie jedna partia (CUM) i jej przywódca. Za rządów Lebiedia UPA zaczęła doskonale zaplanowaną rzeź Polaków na Wołyniu. Na rozkaz dowódcy UPA-Północ, Kłyma Sawura (Jurija Klaczkiwskiego), jednego dnia, 11 lipca 1943 roku, oddziały nacjonalistów uderzyły jednocześnie na 167 zamieszkałych przez Polaków wsi, mordując ponad 11 tysięcy ich mieszkańców, rabując dobytek i paląc zabudowania tak, żeby na ziemi wołyńskiej nie został nawet ślad, że kiedyś żyły tu Lachy. Oryginalna instrukcja UPA nakazywała niszczyć wszystkie obiekty, które przypominałyby o polskości tych ziem, a szczególnie obiekty publiczne - wysadzano więc w powietrze kościoły, a nawet wycinano drzewa w przydomowych sadach - zgodnie z hitlerowską taktyką spalonej ziemi. Kiedy 11 lipca 2003 r. przybyli do Porycka nieliczni mieszkańcy ocaleni z rzezi dokonanej przez sotnie UPA, która przed. 60 laty napadła i wymordowała zebranych w kościele na nabożeństwie Polaków - z największym trudem odszukali wśród pól resztki fundamentów tego kościoła. W podobny sposób zniszczone zostały dwa XVIII-wieczne pałace Czackiego. Celowo zatarto ukształtowany przez wieki układ urbanistyczny i aby nie było choćby śladu zamieszkałego przez Lachów Porycka, zmieniono jego nazwę na Pawliwkę... Ale nie tylko na Wołyniu i w Polsce wschodniej mordowano cywilną ludność Polską. Oddziały UPA mordowały również w woj. rzeszowskim i lubelskim. Przypominamy p.Beszowi pacyfikacje i rzezie Polaków dokonywane przez bandy UPA tylko w niektórych miejscowościach np: Wasyluk (pow.Tomaszów Lub. - 93 osoby), Wiązownicy (pow. Jarosław - 91 osób), Rudka (pow.Lubaczów - 70 osób), Łubcza (pow.Tomaszów Lubelski 77 osób), Borownica (pow.Przemyśl - 66 osób), Baligród (pow.Lesko - 42 osoby), Cieszanów (pow.Lubaczów - 38 osób), Rudenka (około 80 osób). Do tych bezwzględnych i okrutnych "rezunów" porównuje p. Besz sporadyczne akcje odwetowe, głównie polskiego podziemia antykomunistycznego, spowodowane napływem wiadomości z Kresów o mordach. Czy tak trudno zrozumieć, że dowódcy polskich oddziałów nie zawsze potrafili zapanować nad emocjami? I tak właśnie stało się w Pawłokomie koło Dynowa, gdzie atmosfera była szczególnie napięta po uprowadzeniu i zamordowaniu w nieznanych okolicznościach 12 Polaków. Tylko pozornie dramat Ukraińców w Pawłokomie (z rąk Polaków zginęło tam 365 Ukraińców -o 365 za dużo) jest podobny do rzezi wołyńskiej. Różni je przede wszystkim absolutna dysproporcja w liczbie ofiar. Poza tym, chociaż napadu na Pawłokomę dokonał polski oddział partyzancki, to moralnymi sprawcami tej zbrodni byli ci, którzy przez całe lata 1943,1944,1945 nie ustawali w zabijaniu na kresach południowo-wschodnich wszystkich Polaków, jacy wpadli im w ręce. Jest rzeczą oczywistą, że miejsce pochówku w Pawłokomie -(pochylamy głowy nad bólem ocalałych rodzin) powinno być godnie upamiętnione, ale przecież to samo dotyczy tysięcy zbiorowych mogił Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (dzisiaj zachodnia Ukraina). Jak podała w 2003 r. "Rzeczpospolita", ani jedna mogiła pomordowanych Polaków nie została odpowiednio oznakowana! Aby uzasadnić absurdalna tezę o "małym Wołyniu," Zdzisław Besz w ogóle pomija wyniszczającą, terrorystyczną rewoltę UPA w latach 1944-1947, w wyniku której państwo i społeczeństwo polskie poniosło ogromne, trudne do zbilansowania strefy materialne (spustoszenie i wyludnienie pogranicza), a także ludnościowe. Liczba poległych żołnierzy i oficerów WP była nie mniejsza jak w morderczej bitwie pod Monte Cassino! Pan Besz nie raczył zauważyć paraliżującego pogranicze terroru UPA, szeroko natomiast rozpisuje się o epizodycznych, niemających poważniejszego znaczenia, porozumieniach lokalnych dowódców antykomunistycznego podziemia z banderowcami. Takie mogły one przynieść wyników, ponieważ ludność pogranicza zbyt dobrze znała (także z autopsji) ideologię, i praktykę UPA. Próba rozmów z UPA, podjęta przez delegata Rządu RP Kazimierza Banacha (na Wołyniu koło wsi Kustycze w dniu 7.VII.1943 r.) zakończyła się potworną śmiercią polskich negocjatorów, którzy zostali rozerwani końmi. Przemyski dziennikarz w zakończeniu swego artykułu dokonuje jeszcze jednej manipulacji. Epatuje czytelnika liczbą 25 śledztw i 2 postępowań prowadzonych w oddziałowych komisjach IPN przeciwko sprawcom antyukraińskich wystąpień. Zapomniał biedak, ile śledztw i postępowań toczy się (lub powinno się toczyć) w IPN przeciwko organizacjom OUN-UPA, które są winne zbrodni ludobójstwa na co najmniej 150 tysiącach Polaków Wołynia i Małopolski Wschodniej. Zdzisław Besz skonstruował efektowny tytuł dla swego artykułu "Rzeka krwi po obydwu stronach". Jest to konstrukcja z gruntu fałszywa, podobnie zresztą, jak większość jego wywodów. Może by Pan Besz zechciał odpowiedzieć na następujące pytanie: - Kto miał przelać rzekę krwi ukraińskiej na Wołyniu w sytuacji gdy Ukraińcy stanowili na ziemi wołyńskiej absolutną większość (Polaków było zaledwie 16 procent), a ludność polska po przegranej kampanii wrześnie nie miała ani reprezentujących ją władz, policji i wojska, zaś rządy sprawowały następujące po sobie władze okupacyjne: sowiecka, niemiecka i ponownie sowiecka, w której lokalnych strukturach znajdowało się wielu Ukraińców. Wszystkie te władze zaciekle zwalczały niepodległościowe podziemie polskie. Konspiracyjne siły zbrojne były zbyt słabe, by stawić czoła rozwijającej się od lat 30-tych GUM i powołanej przez nią w 1943 r. UPA. Powtarzamy więc pytanie: - Kto ze strony polskiej miał przelać owo morze krwi ukraińskiej (wedle terminologii Pana Besza) skoro ludność polska, głównie Odpowiedz Link Zgłoś
darino kombatanci "na żywo" c.d. 12.08.05, 01:05 Powtarzamy więc pytanie: - Kto ze strony polskiej miał przelać owo morze krwi ukraińskiej (wedle terminologii Pana Besza) skoro ludność polska, głównie wiejska, była właściwie bezbronna i dlatego bandyckie bojówki mogły dokonać tak przerażających spustoszeń. Brednie o "małym Wołyniu" zachęcają do zastanowienia się nad budzącym zdumienie faktem. Jakie przyczyny skłaniają ludzi pokroju Pana Besza do kreowania kłamstw, uciekania się do manipulacji, których cel jest przejrzysty: usprawiedliwienie sprawców niezwykle okrutnych zdarzeń i eksterminacji setek tysięcy bezbronnej ludności cywilnej. Jakie przesłanki każą im podnosić larum i atakować wściekle, gdy polscy kombatanci, kresowianie i władze Przemyśla (prezydent i starosta) - postanowiły przypomnieć tragedię Polaków na Kresach w 60. rocznicę ludobójstwa i wypędzenia rodaków ze Wschodu. Nawet setki kłamliwych artykułów, w rodzaju tego, który spłodził przemyski dziennikarz Zdzisław Besz, nie zamażą i nie ukryją tragicznych losów, jakie zgotowali Polakom na Kresach nacjonaliści ukraińscy z organizacji OUN-UPA. Z wyrazami szacunku Kresowianie - stali i wierni czytelnicy gazety codziennej" Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr kombatanci i Białoruś 12.08.05, 14:59 Witam. I ukrainofobi /tacy jak owi kresowiacy/ jak i ukrainofile :) - tacy jak ja na swój sposób żyją historią , która często zastępuje im współczesność :). Aby połączyć i jedno i drugie proponuję Wam lekturę ciekawego artykułu na temat spojrzenia na historię Białorusi. Myślę że artykuł ten zaciekawi z pewnością Radka :) A tuserwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2865779.html Jak Łukaszenko fałszuje historię Hienadź Sahanowicz* 11-08-2005 Białorusin to Rosjanin w szerokim znaczeniu tego słowa. A jeśli jeszcze nie wszyscy się stali Rosjanami, to z winy Zachodu - taki dogmat obowiązuje dziś na Białorusi Na sowieckiej Białorusi, podobnie jak w innych republikach ZSRR, historia była objaśniana w szkołach i na uczelniach według moskwocentrycznego światopoglądu dzielącego świat na swoich i obcych. Dla Białorusi, rzecz jasna, właśnie Rosja była najbardziej "swoja". W szkolnych podręcznikach i poważnych pracach naukowych - a historiografia w całym ZSRR była podporządkowana bezwzględnie partii i państwu - stosunki między Białorusią i Rosją ukazywano zgodnie z tezą o jednym staroruskim państwie i staroruskim narodzie, który jakoby istniał w średniowieczu, w czasach Rusi Kijowskiej. W języku rosyjskim i w oficjalnej wersji języka białoruskiego [Na rozkaz Moskwy w 1933 r. zarządzono rusyfikację języka - słownictwa i przede wszystkim gramatyki. Niezależnie od wersji oficjalnej istnieje jeszcze wersja niezrusyfikowana, tzw. Taraszkiewica, którą posługuje się wiele środowisk niepodległościowych] nie ma osobnych słów na przymiotniki określające wczesnośredniowieczną Ruś Kijowską oraz Rosję - "russkij" oznacza i ruski, i rosyjski. Dlatego umacniało się wrażenie, że istniał ongiś jednolity naród ruski/rosyjski, z którego "wypączkowały" narody białoruski i ukraiński. Sama koncepcja jednego staroruskiego/starorosyjskiego narodu powstała w sowieckiej historiografii podczas II wojny światowej. I tak stanowiła postęp w porównaniu z czasami caratu, kiedy uważano, że Białorusini i Ukraińcy to po prostu Rosjanie - no może z pewnymi regionalnymi różnicami - a Katarzyna II w wyniku rozbiorów przywróciła po prostu część rdzennie rosyjskich ziem Rosji. Bodźcem do rozwijania koncepcji staroruskiej jedności były prace Stalina, a potem konieczność ideologicznego uzasadnienia "zjednoczenia" Rosji i Ukrainy, którego 300-lecie uroczyście celebrowano w latach 1953-54. Wtedy to wspomniana koncepcja otrzymała błogosławieństwo władz i została przekuta w oficjalną naukową teorię. Odtąd w szkolnych i uniwersyteckich podręcznikach białoruskiej historii Rosja i wszystko, co z nią związane, oceniano wyłącznie pozytywnie. Ponieważ staroruską jedność przyjęto za aksjomat, zrozumiałe i logiczne stało się "odwieczne dążenie białoruskiego ludu, gnębionego przez Polaków i Litwinów, do zjednoczenia z Rosją". Również w czasach sowieckich rozbiory Rzeczypospolitej uważane były za "postępowe", a aneksja Białorusi przez Imperium Rosyjskie pod koniec XVIII wieku była jak najbardziej legalna. Dopiero gdy w 1991 r. Białoruś stała się niepodległym państwem, stanowisko, iż istniał staroruski/starorosyjski naród, zostało uznane przez białoruską historiografię za nienaukowe. W nowych podręcznikach napisanych w latach 1992- 94 i nawiązujących do dorobku białoruskiej historiografii z pierwszych trzech dziesiątków lat XX wieku historia Białorusi nie zaczynała się już od jednego ruskiego korzenia. Źródłem białoruskiej państwowości było Księstwo Połockie [istniało od IX do XIII w.], które nieustannie domagało się niezależności od Kijowa. Podkreślano też wielkie wpływy kulturowe i antropologiczne ludów bałtyckich, które wpłynęły na etnogenezę białoruskiego narodu. A także wiele innych czynników historycznych i geograficznych, które od samego początku oddzielały Białorusinów od Rosjan. W pierwszej połowie lat 90. młode pokolenie Białorusinów po raz pierwszy mogło otwarcie czytać o niszczycielskich wojnach Moskwy z Wielkim Księstwem Litewskim i Rzecząpospolitą w XVI-XVII w. Mogli się np. dowiedzieć, że tylko w wyniku wojny 1654-67 i moskiewskiej okupacji Białoruś straciła ponad połowę ludności - czyli więcej niż w II wojnie światowej, o polityce uprowadzania i obracania w niewolnictwo dziesiątków tysięcy Białorusinów, jaką prowadziło Imperium Rosyjskie. Młodzi Białorusini mogli się uczyć o udziale swoich przodków w powstaniach kościuszkowskim, listopadowym oraz styczniowym, o totalnej rusyfikacji Białorusi pod panowaniem Rosji i Związku Radzieckiego, nie mówiąc już o zbrodniach bolszewickiego reżimu. Koniec cytatu A wracając do Kresowiaków - nie są jednak warci dyskusji. Pozdrawiam przed weekendem-wraz z życzeniami pogody :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: kombatanci i Białoruś 12.08.05, 22:49 piotrzr napisał: > proponuję Wam lekturę ciekawego artykułu na temat > > spojrzenia na historię Białorusi. Myślę że artykuł ten zaciekawi z pewnością > Radka :) > A tuserwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2865779.html Oj zaciekawil ten artykul, nawet bardzo:)) Przyznam, ze nie mialem pojecia jak strasznie wykrzywiony jest obraz historii Bialorusi w bialoruskiej(?) historiografii doby obecnej. To czego naucza sie tam dzisiaj to kuriozum. Nie wiem czy jest jeszcze na swiecie kraj gdzie oficjalna nauka zaprzecza istnieniu narodu go tworzacego? "Traszczanok zaprzecza istnieniu narodu białoruskiego i uważa Białoruś za część Rosji, a całą "białoruskość" Białorusi sprowadza do prawosławnej religii i języka rosyjskiego. Gdyby Białoruś ich się wyrzekła - zginie niebawem - mówi Traszczanok." Ciekawe tylko jaki odsetek ludnosci wierzy w te (chyba trzeba to tak nazwac) brednie? Do lektury tego tekstu bylem przekonany, ze jedyne co dzieje sie zlego dla rozwoju swiadomosci narodowej mieszkancow Bialorusi to wyrugowanie jezyka bialoruskiego, ale widze ze sytuacja jest jeszcze gorsza. II RP nie kochala swoich "wschodnich" mniejszosci, usuwala jezyk bialoruski ze szkol i probowala polonizowac Bialorusinow. Od tego casu minely dziesiatki lat, Bialorusini maja wlasne panstwo, a w nim szkoly rosyjskojezyczne i j. rosyjski:( Przykre to. Jedyne co pozostaje to miec nadzieje ze Bialorusini nie dadza sie zrusyfikowac. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I jeszcze link:) 13.08.05, 00:18 txt.knihi.com/arlou/niezaleznasc-pol.html Korzystajac z przerwy miedzy kieliszkami wklejam link chyba dobrze wpisujacy sie w linkowany przez Piotra tekst:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: kombatanci i Białoruś 13.08.05, 19:39 wolf_wwa napisał: > Przyznam, ze nie mialem pojecia jak strasznie wykrzywiony jest obraz historii > Bialorusi w bialoruskiej(?) historiografii doby obecnej. To czego naucza sie tam dzisiaj to kuriozum. Nie wiem czy jest jeszcze na swiecie kraj gdzie oficjalna nauka zaprzecza istnieniu narodu go tworzacego? /.../ > Ciekawe tylko jaki odsetek ludnosci wierzy w te (chyba trzeba to tak nazwac) > brednie? > Do lektury tego tekstu bylem przekonany, ze jedyne co dzieje sie zlego dla > rozwoju swiadomosci narodowej mieszkancow Bialorusi to wyrugowanie jezyka > bialoruskiego, ale widze ze sytuacja jest jeszcze gorsza. > II RP nie kochala swoich "wschodnich" mniejszosci, usuwala jezyk bialoruski ze > szkol i probowala polonizowac Bialorusinow. Od tego casu minely dziesiatki lat, > Bialorusini maja wlasne panstwo, a w nim szkoly rosyjskojezyczne i j. rosyjski: No własnie - ale z tego co czytam i wiem ze sporadycznych kontaktów ciotką mieszkającą na Białorusi - jest tam raczej mała identyfikacja z białoruskością - tam jest jednak model homosovitusa bojącego się i zachodu i zmian /w tym zerwania pempowiny z sovievckimi czasami/. Cieszyć się wypada,że jednak Ukraińcy potrafili zerwać z "tamtymi czasami" i symbolizującym je Kuczmą. Pozdrawiam Ps Mam nadzieję że impreza się Radku udała :) Odpowiedz Link Zgłoś
darino przesiedlenia z "grzędy sokalskiej" w 1951 roku 13.08.05, 02:13 "Los rzucił ich przed z góry półwieczem na niechcianą ziemię. Przyjechali w Bieszczady, opuszczając swoją „grzędę sokalską”. Połączyła ich wspólna niedola przesiedleńców. Przez lata nie mogli nawet marzyć, aby zobaczyć swoją ojcowiznę. Na temat przesiedlenia w 1951 roku mówiło się niewiele. W oficjalnych środkach przekazu był zapis cenzury. Nawet w dowodach osobistych mieli wpisane jako miejsce urodzenia ZSRR, chociaż każdy z nich urodził się w polskim Bełzie, Sokalu, Uhnowie czy Krystynopolu. Z roku na rok ubywa tych, którzy w 1951 r. w ramach ,,Akcji H-T” przyjechali w Bieszczady. Pamięć tego, co pozostawili tam za Bugiem, jest ulotna. Aby ją zachować, postanowili utrwalać materialne ślady i pamiątki historii tam pozostałe Do 1989 r. było to tylko marzenie „ściętej głowy”. Przemiany, które nastąpiły po 1990 r. - zarówno w Polsce, jak i w byłym ZSRR - pozwoliły na pewne przedsięwzięcia. Umożliwiły tez coraz częstsze wyjazdy, odwiedziny swojej „małej ojczyzny”, utraconej Arkadii. W ciągu ostatnich kilkunastu lat grupa ludzi z „H-T” odnowiła lub wybudowała kilkanaście obiektów na terenie Sokala, Bełza i okolic. Wśród nich znalazły się m. in.: krzyż legionistów na cmentarzu w Bełzie, kaplica w Bełzie, pomnik polskich żołnierzy w Sokalu, tablica upamiętniająca śmierć mieszkańców Ostrowa czy też ostatnio odsłonięta w Bełzie tablica poświęcona księdzu Dymitrowskiemu. Część tych przedsięwzięć zrealizowana została pod szyldem Związku Przesiedlonych HT, część jako prywatna inicjatywa kilku osób, którym na sercu leży los pamiątek narodowych na obczyźnie." www.gb.media.pl/gazeta/nowa.htm Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: przesiedlenia z "grzędy sokalskiej" w 1951 ro 13.08.05, 19:45 Pisaliśmy tu kiedyś o wymianie granicznej i tragedii "wymian" ludności. Kiedyś przypomnę tu oryginalną treść umowy granicznej. W swoich zbiorach mam dośc ciekawą mapę - załącznik do tej umowy. Namawiam Darku do sięgnięcia do postów w tej sprawie gdzieś około 200 posta :) A jeszcze przepraszam za paskudnego orta.. w odpowiedzi dla Radka-wolfa :) Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr UKGK Zwierzchnik grekokatolików od 21.VIII w Kijowie IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.05, 01:14 Zmiana siedziby i tytułu Głowy Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego informacja z oficjalnej witryny UKGK: www.ugcc.org.ua/ukr/press-releases/article;2121/ z ukraińskiego przełożył diakon Piotr Siwicki Na podstawie decyzji Wielce Błogosławionego LUBOMIRA (Huzara), Głowy Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, a także zgodnie z kanonem 57 Kodeksu Kanonów Kościołów Wschodnich, po zatwierdzeniu przez Synod Biskupów UKGK, który odbył się w Kijowie w dniach 5-12 października 2004 roku, i błogosławieństwie świętej pamięci Ojca Świętego Jana Pawła II, siedzibą Arcybiskupa Większego UKGK od dnia 21 sierpnia 2005 roku będzie m. Kijów, stolica Ukrainy. Od tego dnia tytuł Głowy UKGK ulega zmianie z „Arcybiskup Większy Lwowski” na „Arcybiskup Większy Kijowsko-Halicki”. Archieparchią [archidiecezją – tłum.] lwowską po 21 sierpnia do momentu zatwierdzenia nowego arcybiskupa kierować będzie mianowany przez Głowę UKGK administrator. Arcybiskupa dla archieparchii lwowskiej wyznaczy Synod Biskupów UKGK. Działalność Arcybiskupa Większego Kijowsko-Halickiego w nowym ośrodku rozpocznie się uroczystą Liturgią Pontyfikalną na placu budowy Patriarszej Katedry Zmartwychwstania Pańskiego w Kijowie dnia 21 sierpnia o 10.00. Informacja dodatkowa: Kan. 57 - § 1. Erygowanie, odnowienie, zmiana i zniesienie Kościołów patriarchalnych są zarezerwowane najwyższej władzy Kościoła. § 2. Tytuł prawnie uznany lub nadany któremukolwiek Kościołowi patriarchalnemu może zmienić jedynie najwyższa władza Kościoła. § 3. Kościół patriarchalny, o ile to możliwe, powinien mieć ustanowione w granicach własnego terytorium w głównym mieście stałe miejsce rezydencji Patriarchy, od którego to miejsca Patriarcha nosi tytuł; siedziba ta nie może być przeniesiona, chyba że z bardzo ważnej przyczyny za zgodą Synodu Biskupów Kościoła patriarchalnego i po uzyskaniu Zgody Biskupa Rzymskiego. ks. Igor JACIW Sekretarz prasowy Głowy UKGK 14.08.2005 godz. 00.36 [tekst kan. 57 KKKW wg. oficjalnego przekładu polskiego – tłum.] Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Zwierzchnik grekokatolików od 21.VIII w Kijow 15.08.05, 19:26 Witam - czy to dobrze, żle czy też fakt obojętny dla relacji katolicyzmu i prawosławia ?? No cóż - wydaje się jednak ,że owe przenosiny to coś normalnego w suwerennym państwie ukraińskim, które może śmiało ignorować mocartwowe prawosławie moskiewskie. Ktore "prawem kaduka" ustalało sobie srefę wpływów obejmującą obecną Ukrainę. Być może, że asekuranctwo poprzedniego Papieża i dyplomacji watykańskiej było nie uzasadnione. Ja jednak podtrzymuję swoje wątpliwości wyrazone kilka postów wyżej. Pozdrawiam czytaczy i piszących :) Odpowiedz Link Zgłoś
darino protesty w Kijowie 21.08.05, 10:38 Setki milicjantów ochraniają kijowską uroczystość przeniesienia w niedzielę rano siedziby zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (unickiego) ze Lwowa do Kijowa. Obok budowanej dopiero katedry, przy której odbywa się ceremonia, zebrali się przeciwnicy przeniesienia centrum grekokatolicyzmu. Wierni i duchowni Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego wykrzykują: "Katolicy do Polski", "Zdrajcy", nie wpuszczając ludzi na teren świątyni. Liczący ponad tysiąc ludzi tłum zachowuje się agresywnie. Korespondent PAP widział, jak tłum szarpał dwie katolickie zakonnice, nie pozwalając im wejść na uroczystość. wiadomosci.onet.pl/1151294,12,item.html Moskwa tak łatwo nie odpuszcza ... Odpowiedz Link Zgłoś
darino protesty w Kijowie c.d. 21.08.05, 14:06 Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, kard. Lubomyr Huzar, podkreślił podczas uroczystości przeniesienia jego siedziby ze Lwowa do Kijowa, że winnymi dzisiejszych podziałów wśród chrześcijan są ludzie i że oni powinni ten błąd naprawić. "Jesteśmy stworzeniami grzesznymi. Dopuściliśmy do tego, że jedyny Kościół Chrystusowy podzielił się. Musimy przywrócić pierwotną jedność i doprowadzić do zażegnania konfliktów" - powiedział. Przypomniał, że Kijów jest "kolebką wschodniego chrześcijaństwa i właśnie z tego miasta wiara ta rozprzestrzeniła się wśród innych narodów wschodniej Słowiańszczyzny". Huzar apelował do ludzi zebranych obok budowanej katedry greckokatolickiej o życie w wierze i zaufaniu do Chrystusa. Przemówienie zwierzchnika grekokatolików było zagłuszane przez uczestników protestu, zorganizowanego przez Postępową Socjalistyczną Partię Ukrainy, partię "Derżawa" oraz wiernych Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Protestowali oni przeciwko przeniesieniu siedziby kardynała Huzara do Kijowa, nazywając je "aktem agresji katolicyzmu na terytorium Ukrainy". Rzecznik Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego, ojciec Jewstratij Zoria, powiedział, że protesty przeciwko przeniesieniu siedziby zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego ze Lwowa do Kijowa są akcją polityczną i nie mają nic wspólnego ze sprawami wiary. Biorących udział w protestach wiernych i duchownych Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego, a także przedstawicieli radykalnych partii politycznych nazwał "ludźmi, którzy działają z polecenia Moskwy, starając się zaszkodzić państwowości Ukrainy". Przeniesienie siedziby zwierzchnika grekokatolików do Kijowa nazwał "krokiem naturalnym", gdyż, jego zdaniem, "siedziba zwierzchnika jakiegokolwiek wyznania, czy religii, powinna znajdować się w stolicy". Ojciec Zoria podkreślił także, że "pomimo pewnych konfliktów Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego stara się współpracować z grekokatolikami", dlatego też jej przedstawiciele byli obecni na niedzielnych uroczystościach. wiadomosci.onet.pl/1151329,12,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
darino a tak, rzeczywiście ! 14.08.05, 01:27 Zapomniałem już o tym, skopiowałem sobie nawet chyba link ? www.bieszczady.pik-net.pl/histum.phtml Dzięki za przypomnienie :))) Pozdrawiam czytaczy i pisaczy :))) Odpowiedz Link Zgłoś
arges koncert w jarosławiu 14.08.05, 16:04 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=165&w=20749254&a=27708815 Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Kijow 16.08.05, 08:20 Witam po dlugim weekendzie:) Przenosiny prawdopodobnie nie przysluza sie relacjom miedzy prawoslawnymi a katolikami. Na pewno czyms naturalnym jest fakt, ze zwierzchnik Kosciola ma prawo do takich przenosin. Ukraina to wolny kraj, a wladze panstwowe nie ingeruja w sprawy religijne. Przynajmniej takie jest ich stanowisko. Zastanawia mnie jednak cel tych przenosin. W Kijowie Kosciol greckokatolicki nie ma zbyt wielu wiernych stad moje obawy czy pobudki nie sa ambicjonalne. Wazniejsze niz stosunki z moskiewskim prawoslawiem jest to aby nie antagonizowac wiernych na Ukrainie a takie posuniecie moze byc zle odebrane przez wiernych np. Ukrainskiej Cerkwi Prawoslawnej Patriarchatu Moskiewskiego. Odnosze wrazenie, ze decyzja ta jest podejta zbyt szybko. Ciekaw jestem oficjalnego stanowiska Watykanu w tej sprawie (jak rowniez reakcji Cerkwi prawoslawnej - na polskich sajtach na razie cisza, chyba ze cos przeoczylem). Pozdrawiam R. P.S. A piatkowa impreza udala sie:) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Parafia prawoslawna w Rzeszowie 19.08.05, 07:50 Witam serdecznie Czy wiecie, ze w Rzeszowie powstaje parafia prawoslawna. Na chwile obecna jest w trakcie tworzenia i nie ma jeszcze nawet miejsca nabozenstw. Swoim zasiegiem ma obejmowac Rzeszow i okolice. Ciekaw jestem Piotrze czy w Rzeszowie wiadomo juz cos wiecej na ten temat. Pozdrawiam i zycze milego wypoczynku weekendowego:) R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Parafia prawoslawna w Rzeszowie 19.08.05, 09:10 Witam serdecznie :) Wiadomośc ciekawa!!! Chociaż z drugiej strony smuci także brak informacji o dzialalności parafii unickiej w Rzeszowie. Ostatnim znakiem jej działalności jest ogłoszenie oprawione w antyrame i wstawiane w przykościelnej gablocie. Sam byłem na tym nabożenstwie pewno raz - co wynika głownie z trudności organizacyjnych- weekendy staram się spędzać poza miastem - a godzina 15 jest dośc kłopotliwa :) Cieszą Radku informacje linkowane przez Arges - zdaje się że to w ten weekend będą dwa bardzo ciekawe koncerty muzyki Kościołów Wschodnich w Jarosławiu .W pieknych kościołach - cerkwi unickiej i jarosławskiej farze-kolegiacie. Szkoda że nie będę mógł tam być - zapowiadają się chóry z Ukrainy,Grecji i Rumunii. Pozdrawiam - przepraszając równocześnie za mała aktywność - mam nadzieję że koło września wrócę do dawnej kondycji forumnowej :) Miłego weekendu. Ps A co do Rzeszowa - kiedy Radku odwiedzisz nasz region??? - byłbym ciekaw twych wrażeń !!! I jeszcze pytanie - skąd pochodzi Twoja informacja ???? Odpowiedz Link Zgłoś
darino uroczystości w Uniowie 20.08.05, 14:54 "Dziś w Uniowie na Ukrainie odsłonięto tablicę pamiątkową ku czci braci Szeptyckich - Andrzeja - metropolity lwowskiego i Klemensa - archimandryty zakonu Studytów. Tablicę ufundował polski minister spraw zagranicznych - Adam Daniel Rotfeld, który sam był jednym z dzieci przygarniętych przez zakonników. Klasztorną bramę i wyłożony kamieniami dziedziniec Adam Rotfeld po raz pierwszy zobaczył w grudniu 1941 roku. Tu schronił się tak jak kilkunastu jego rówieśników z Uniowa i okolicznych wsi przed okrucieństwem wojny. Być może przeżył ją tylko dzięki zakonnikom ze Zgromadzenia Studytów. Najstarsi mieszkańcy Uniowa nie mają wątpliwości, że ocalenie dzieci, którym po apelu metropolity lwowskiego Andrzeja Szeptyckiego pomogły greckokatolickie zakony, to znak Boskiej Opatrzności. Adam Rotfeld, który na czas pobytu w klasztorze stał się Danielem Czerwińskim - nie ma wątpliwości, że Uniów to miejsce szczególne w jego życiu. Dlatego ciągle tu wraca. Gośćmi honorowymi uroczystości byli lwowscy metropolici obu obrządków - kardynałowie Lubomyr Huzar i Marian Jaworski. Obaj podkreślali znaczenie postawy Braci Szeptyckich, nie tylko dla ocalonych dzieci, ale też dla umacniania wiary w dobro ponad wszystko. W uroczystościach odsłonięcia tablicy wzięło udział kilkaset osób z Polski i Ukrainy. Wydarzenie relacjonowały wszystkie ukraińskie kanały telewizyjne." tvp.pl/400,20050819237510.strona Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Rzeszowska parafia 21.08.05, 23:33 Witam:) Wiadomosc o tworzeniu parafii w Rzeszowie znalazlem na sajcie cerkiew.pl, a pochodzi ona z "Wiadomosci PAKP". Tego tytulu nie kupuje, wiec nic wiecej na ten temat nie wiem:( a szkoda www.cerkiew.pl/faq/faq.php?id=1064 Dziekuje Darino za linki z "Onetu" niestety ich lektura nie nastraja zbyt dobrze. Zobaczymy co czas przyniesie. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Prawosławie i unici w Rz-wie 22.08.05, 09:47 Witam. Cytuję cały tekst z Twojego linku : Ojcze, w ostatnim numerze "Wiadomości PAKP" podano informację o erygowaniu przez Władykę Adama parafii w Rzeszowie. Niestety, innych informacji (np.lokalizacji cerkwi) nigdzie nie znalazłem. Czy mogę otrzymać trochę więcej danych na jej temat? Andrej -------------------------------------------------------------------------------- Parafia jest w trakcie tworzenia. P.o. proboszcza ks. Jarosław Kadyło nawiązuje kontakt z prawosławnymi mieszkańcami Rzeszowa i okolic. W tej chwili jest ich około 40 osób. Niestety nie posiadamy stałego miejsca nabożeństw. Czynimy starania, aby jak najszybciej znaleźć odpowiednie miejsce. Niestety nie jest to łatwe. Wszystkich zainteresowanych i mogących pomóć w tworzeniu parafii proszę o kontakt z ks. Jarosławem. ks. Jarosław Kadyło 37-544 Zapałów tel. (016) 628-60-19 o. Roman Dubec Koniec cytatu. W rzeszowskiej parafii grekokatolickiej szykuje się odpust parafialny !!! w d. 28 bm - uroczystośc "uspienia Bohorodycy" - odpowiednik łacińskiego święta Wniebowstąpienia. Ogłoszenia w tej sprawie opatrzone jest ładną reprodukcją Ikony Zaleskiej :) Co do Kijowa - jeśli owe przenosiny miały podzielić Ukraińców - to żle się stało :( /pisałem tu złośliwie o "podszeptach jezuickich" - czyżbym się miał nie mylić :( Pozdrawiam serdecznie- dziękując szczególnie Darino za aktywnośc :) Ps A odtworzenie parafii prawosławnej w Rzeszowie - po ponad 400 latach - należy radośnie powitać :))) Wraca barwnośc Galicji ???? Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: uroczystości w Uniowie 22.08.05, 11:55 Bardzo się cieszę Darino,żeś napisał o tych uroczystościach. Gdzieś kilkadziesiąt postów wyżej pisałem i linkowałem artykul z Polityki przypominający wojenne losy Pana Ministra Rotfelda. A ta tablica i postać Pana Rotfelda to żywy dowód ,że obaj Bracia Szeptyccy to postacie pomnikowe i ... Kandydaci na ołtarze !!!! Przypomina mi sie tu ksiązka pewnego potwarcy - szkalującego postać Metropolity Szeptyckiego :( dzieki też za informacje z Kijowa. Są o tyle dramatyczne, że konflikty religijne potrafią się budzić nawet po stuleciach - zwłaszcza,że wzajemne oskarżenia są "bronią obusieczną" - uniatyzm przed stuleciami był na Ukrainie takim samym intruzem jak Moskiewskie Prawosławie o stalinowskim rodowodzie w latach 40-tych ub.wieku. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr UKGK Zaproszenie do Korczmina 26-28.VIII.2005 IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.05, 23:57 Poniżej wklejam zaproszenie od ks. mitrata S. Batrucha. Przy okazji: Klemens Szeptycki od 2001 r. nie jest już "kandydatem na ołtarze", bo 27 czerwca owego roku został beatyfikowany. diakon Piotr Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w drugich polsko-ukraińskich uroczystościach transgranicznych w Korczminie 27 sierpnia 2005 r. W odległości kilkuset metrów od granicy usytuowana jest najstarsza drewniana świątynia na Lubelszczyźnie, która po wielu latach działań z niemałym trudem została odrestaurowana. Celem związanym z przyszłym istnieniem obiektu jest odtworzenie pełnego programu zespołu sakralnego, w którym znalazłoby miejsce Transgraniczne Centrum Dialogu. Na tę okoliczność po raz kolejny przyjadą dawni i obecni mieszkańcy z okolicznych miejscowości oraz młodzież z Polski, Ukrainy, Mołdawii i Słowacji. Tego samego dnia i w tym samym czasie na terytorium Ukrainy w odległości 50 metrów od granicy zbiorą się obok cudownego źródła obywatele Ukrainy. Do lat pięćdziesiątych obydwa miejsca leżały w granicach administracyjnych Korczmina, w drugiej połowie XX wieku świątynia z siedemnastowieczną ikoną Bogurodzicy i miejsce przy cudownym źródle rozdzieliła granica państwowa. Jednak okoliczna ludność, niezależnie od stanu jaki zaistniał, nadal zbierała się pod koniec sierpnia na uroczystości, mimo że oddzielał je od siebie kolczasty drut i pas graniczny. Na przekroczenie granicy państwowej w Korczminie, w celu odbycia wspólnych uroczystości, wyrazili zgodę Komendanci Straży Granicznej Polski i Ukrainy. Powyższe uroczystości stawiają sobie za cel pokonywanie barier oraz tworzenie przyjaznej atmosfery braterstwa i współpracy w regionie przygranicznym, szczególnie ważnym i newralgicznym w związku z wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Korczmińskie spotkanie byłych i obecnych mieszkańców pogranicza, duchowieństwa tradycji wschodniej i zachodniej oraz władz państwowych i samorządowych regionów i województw, jest próbą praktycznej realizacji w terenie deklaracji o pojednaniu, wyrażonej przez prezydentów obu państw i najwyższych hierarchów kościelnych. Wybór miejsca (wieś przedzielona kordonem) i program uroczystości(integracyjno-religijno-kulturalny), sprzyjają w sposób naturalny wcielaniu w życie idei dobrosąsiedztwa oraz propagowaniu otwartej i przyjaznej granicy między Polską i Ukrainą. PROGRAM: 26 sierpnia 2005 roku Ulhówek (Szkoła Podstawowa) - Międzynarodowe seminarium naukowe pt.: „Problem >małej< tożsamości na pograniczu” 27 sierpnia(sobota) 2005 roku – Transgraniczne spotkanie w Korczminie. 800 – procesja do granicy z korczmińską Ikoną Bogurodzicy 830 – uroczyste spotkanie na granicy - happening w wykonaniu młodzieży i studentów z Polski, Ukrainy, Mołdawii i Słowacji 930 – Boska Liturgia (Msza gr.kat.) przy źródle po stronie ukraińskiej, celebrowana przez hierarchów z Polski i Ukrainy .Występy zespołów z Ukrainy. 1130 – wspólna procesja do zabytkowej drewnianej cerkwi w Korczminie - wmurowanie kamienia węgielnego oraz aktu erekcyjnego w miejscu odtwarzanego zespołu sakralnego, w którym znajdzie swoją lokalizację Transgraniczne Centrum Dialogu - przerwa na posiłek, sztuka kulinarna pogranicza 1300 - Transgraniczny Jarmark Kulturalny - koncerty zespołów - wystąpienia gości honorowych - wystawa fotografii pt. ”Korczmin wczoraj i dziś” - targi sztuki regionalnej 1400 – konferencja prasowa 1600 – spotkanie przedstawicieli organizacji pozarządowych 1700 – spotkanie władz rządowych i samorządowych 1800 – zakończenie uroczystości oraz pożegnanie uczestników 2000 - ognisko integracyjne z udziałem młodzieży 28 sierpnia 2005 roku – Korczmin 1000 – Boska Liturgia w zabytkowej cerkwi 1200 – modlitwa za zmarłych na XIX wiecznym cmentarzu W imieniu organizatorów: ks.Stefan Batruch - Proboszcz Parafii Greckokatolickiej w Lublinie, Prezes Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza (0.603 762 946) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Zaproszenie 23.08.05, 22:16 Witam Niestety w tym roku juz sie nigdzie nie wybieram, wylaczajac krotkie, weekendowe wyjazdy. Chetnie wybralbym sie na poludnie, moze uda sie to w zimie, ale teraz za wczesnie jeszcze mowic. Na chwile obecna nie mam juz nawet specjalnie wolnego do wykorzystania:( Ostatnio zawedrowalem za to (wirtualnie rzecz jasna:) do Beskidu Niskiego, a to dzieki tekstowi zamieszczonemu na lamach PP. Tak jak zazwyczaj zacytuje fragment i oczywiscie zalinkuje calosc. "Wznoszenie drewnianych cerkwi na terenie polskich Karpat sięga XV wieku. Drewno było najpowszechniejszym budulcem, stosunkowo dostępnym. Budowle na ogół stawiano na zrąb. Najczęściej bryły cerkwi są trójdzielne i zbudowane na planie prostokąta bądź kwadratu, choć też zdarzają się zbudowane na planie równoramiennego krzyża greckiego. Klasyczne trzy części cerkwi to prezbiterium, nawa i babiniec (prytwor). Najważniejszą kwestią jest typologia cerkwi karpackich w Polsce. Najczęściej mówimy o trzech typach łemkowskich, z których w zasadzie każdy jest odrębnym stylem, a także stylu bojkowskim oraz w tak zwanym stylu ukraińskonarodowym" www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=964 Zycze milej lektury R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr święto grekokatolików rzeszowskich :) 26.08.05, 10:36 W dzisiejszej "GW Rzeszów" ukazało się ogłoszenie o treści "Serdecznie zapraszamy do udziału w Boskiej Liturgii z okazji odpustu w parafii Ukraińskiej Greckokatolickiej Cerkwi pw Uspiennia Preswiatoj Bohorodyci /Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny/ w Rzeszowie przy ul. Targowej która odbędzie się 28 sierpnia /niedziela/ o godz. 15.00 w kościele Świętej Trójcy" Wydaje się że historia zatoczyła koło - po 60 latach parafia greckokatolicka w Rzeszowie przywraca swą aktywną działalność :) Ksiądz Piotr oczywiście miał rację pisząc o błogosławionym Klimie Szeptyckim - zaliczenia Go w poczet błogosławionych dokonał zdaje się Papież JPII w trakcie pamietnej pielgrzymki na Ukrainę. Radek wracasz do tematu cerkwi - szkoda że nie możesz jeszcze ruszyć na beskidzkie szlaki- to jednak niezapomniane wrażenie gdy schodząc szlakiem do doliny łemkowskiej wioski np Bałucianki,Zawadki Rymanowskiej czy Bartnego "odkrywasz" cerkiew ukrytą w starodrzewiu czy stajesz "twarzą w twarz" ze starodawnym Ikonostasem. ŻYCZĘ CI GORĄCO- abyś w najbliższych latach mógł odbyć wędrówkę łemkowskim szlakiem :))) Zyczę miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: święto grekokatolików rzeszowskich :) 26.08.05, 22:56 Mysle Piotrze, ze wiem o jakich wrazeniach mowisz (piszesz). Szlaki podlaskie znam dosc dobrze, ale zawsze gdy, na przyklad, jade samochodem i wiem, ze za chwile zza zakretu ( czy zza drzew) wyloni sie kopula cerkwi to czekam na ten moment z radoscia. Musi byc to bardziej odczuwalne na terenach gdzie ruskiej wiary mialo nie byc. Na pewno wybiore sie w zachwalane przez Ciebie regiony, na dzien dzisiejszy nie wiem czy w zimie czy latem, ale czekam na ten moment z niecierpliwoscia. A dzis ogladam w TVP koncert J M Jarre'a, z powodu koncertu na weekendowy wyjazd wybieram sie dopiero jutro rano, ale warto:) Pozdrawiam, jak zwykle serdeczne, i rowniez zycze milego weekendu. R. P.S. Ciesze sie, ze grekokatolicy w Rzeszowie przetrwali trudne czasy i nie zapomnieli o wierze przodkow. Aktywnosc parafii dobrze wrozy na przyszlosc Odpowiedz Link Zgłoś
darino rozmowa z Adamem Rotfeldem 06.09.05, 08:33 serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2901266.html Odpowiedz Link Zgłoś
darino "nowa" cerkiew w Ustrzykach Dolnych 31.08.05, 15:44 "Niedziela 21 sierpnia była jednym z najważniejszych i najradośniejszych dni dla wspólnoty greckatolickiej w Bieszczadach od czasu odzyskania przez nią cerkwi w Ustrzykach Dolnych. Tego dnia uroczyście kończono remont świątyni. Jej poświęcenia po odnowieniu dokonał ks. arcybiskup Jan Martyniak - metropolita przemysko-warszawski obrządku greckokatolickiego. - Naszą Cerkiew chciano zlikwidować. Ale nie udało się. Dzisiaj nasz patriarcha przenosi się do Kijowa, tam gdzie w 988 r. przyjęliśmy chrzest*. Tam, gdzie byliśmy, wracamy. Gdzie był nasz patriarcha, tam znowu będzie. Wywożono nas na Sybir, na Kamczatkę, do Workuty... Wydawało się, że to już koniec. Ale nasza Cerkiew żyje. Powstają nowe diecezje w różnych stronach. Mamy metropolie, mamy duchownych, mamy świątynie - mówił w kazaniu ks. abp J. Martyniak. - Jest tu was niewielka garstka, lecz nie o ilość chodzi. Przecież to garstka była świadkiem życia Jezusa Chrystusa, Jego słów, Jego nauki. A dzisiaj na świecie jest tych Chrystusowych świadków ponad miliard. Najważniejsza jest silna wiara i życie w zgodzie z Bogiem. Ci, co z Bogiem nie są w zgodzie, niszczą ludzkość. To w wyniku ich działań rodzą się nieszczęścia - terroryzm, eutanazja, brak poszanowania dla życia ludzkiego... Pod przewodnictwem ks. abpa J. Martyniaka odprawiona została w cerkwi służba Boża. Razem z władyką sprawowali ją ks. Ireneusz Kondrów - proboszcz Greckokatolickiej Parafii Św. Proroka Eliasza w Hłomczy k. Sanoka, który roztacza także opiekę nad cerkwią i wiernymi w Ustrzykach Dolnych, gwardian klasztoru franciszkanów w Sanoku o. Stanisław Glista oraz - mający swoje korzenie rodzinne w Bieszczadach - ks. Mikołaj Dacko z Parafii Rzymskokatolickiej Św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku-Chełmie. W uroczystościach uczestniczyli nie tylko mieszkańcy Ustrzyk Dolnych i wiosek podustrzyckich, ale byli przyjechali też grekokatolicy z innych gmin, m.in. Lutowisk, Olszanicy, Leska, a nawet Sanoka. - To jest dzień dla naszej wspólnoty wyjątkowy, bo jest wśród nas nasz arcypasterz. Ale jest to też dzień dla tej cerkwi wyjątkowy, bo kończymy właśnie jej remont - mówił ks. I. Kondrów. - Dużą pomoc w tym dziele otrzymaliśmy od naszego władyki, który sprzedał swój dom i przekazał pieniądze na remont tej świątyni. Po mszy świętej na przycerkiewnym placu pod krzyżem upamiętniającym 1000-lecie chrztu Rusi odbył się obrzęd poświęcenia wody. Później duchowni wraz ze wszystkimi uczestnikami nabożeństwa obeszli w procesji świątynię, a ks. abp J. Martyniak poświęcił ją z zewnątrz. Potem dokonał poświęcenia wnętrza cerkwi oraz poświęcił owoce, zboża, zioła i kwiaty przyniesione przez wiernych na nabożeństwo. - Dbajcie o tę świątynię, starajcie się, żeby była jak najładniejsza, dokończcie jej odbudowę i upiększanie - powiedział na koniec nabożeństwa abp J. Martyniak. - Ale teraz musicie liczyć głównie na siebie. Ja wam już materialnie nie pomogę, bo drugiego domu nie mam. Mam - tak jak my wszyscy - jeszcze dom w niebie, jeżeli Pan uzna, że nań zasługuję. Jak wynika z uzyskanych informacji, koszty remontu ustrzyckiej cerkwi zostały w części pokryte także z Funduszu Kościelnego oraz z ofiar wiernych." www.gb.media.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: "nowa" cerkiew w Ustrzykach Dolnych 31.08.05, 16:32 Witam!!! Przepraszam za chwilowe mileczenie :) To bardzo dobra wiadomosć z Ustrzyk, podobnie jak informacja o wzajemnym upamietnieniu ofiar bratobójczych zbrodni w pawłokomie /vide str4 dzisiejszej GW w Rzeszowie./. Są też inne ciekawe informacje jak np z tv3 o polsko-ukraińskich warsztatach jazzowych w Przemyslu. Co do Ustrzyk - remont trwał długo - chociaz pieknie odnowione wnętrze z ikonostasem /nowym/i elementami starego /złozonymi pod chórem/, freskami i ikonami na ścianach oglądałem juz kilka lat temu. Na uroczystościach cerkiewnych w rzeszowie nie byłem - wizja grzybowo - turystycznej wyprawy okazała się silniejsza od wrażen religijnych :(. Niemniej oglądałem piekne zdjęcia na stronie wyborczej. W gazecie mylnie podano że uroczystości miały miejsce "w rzeszowskiej cerkwi" - niestety na zwrot cerkwi w Rzeszowie-Zalesiu trzeba jeszcze poczekać /byc może do czasu zmiany na "stolcu" Biskupa rzeszowskiego :( Ostatnio też doczytałem sie o przyczynach tach rychłego przeprowadzenia sie siedziby metropolii greckokatolickiej ze Lwowa do kijowa. Oto obecny papież ma przykładać wiekszą wagę do ekumenicznej wspolpracy i pojednania z Protestantyzmem.Odkładając perspektywy rozmów z Prawosławiem na dalszy plan- być może dla swego nastepcy :( Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Wrzesien... 01.09.05, 20:29 Witam serdecznie I juz mamy wrzesien, a wraz z nim ku koncowi ma sie okres wojazy:( Moze dzieki temu bedziemy miec wiecej czasu na nasze rozmowy? Ciesze sie Piotrze, ze znalazles chwilke na skrobniecie paru slow. A Darino jak zwykle raczy nas nowymi wiesciami z Podkarpacia. Ostatnio nie wpadlem na ciekawe "rusinskie" informacje wiec dzis podziele sie z Wami interesujacymi, jak sadze, wynikami badan. Link do nich znalazlem na sajcie NBiN. Dotycza one tozsamosci Polakow i postrzegania mniejszosci narodowych i etnicznych. Ponizej jak zwykle garsc cytatow i link. "Zdaniem większości ankietowanych (69%), aby uznać kogoś za Polaka, konieczne jest, żeby on sam czuł się Polakiem. Drugim co do ważności kryterium polskości jest posiadanie polskiego obywatelstwa (34%). Prawie trzy czwarte badanych (71%) uważa, że możliwe jest, aby ktoś miał dwie ojczyzny, czuł się związany z dwoma krajami. Przeciwnego zdania jest co piąty Polak (20%). Ponad jedna czwarta respondentów (27%) zna kogoś należącego do mniejszości narodowej lub etnicznej. Nieliczni (2%) deklarują, że sami do takich należą. Odpowiada to wynikom ostatniego spisu powszechnego, w którym 1,23% ludności naszego kraju zadeklarowało przynależność do narodowości innej niż polska. Najbardziej znane - najczęściej wymieniane przez Polaków - mniejszości narodowe lub etniczne w Polsce to Niemcy (54%), Ukraińcy (42%), Romowie (41%), Żydzi (31%), Rosjanie (19%) i Białorusini (17%). Polacy potrafili wymienić przeciętnie trzy mniejszości narodowe lub etniczne (2,8). Polacy stosunkowo chętnie przyznają mniejszościom narodowym lub etnicznym prawo do nauki ich języków w szkołach, a nawet uczenia się w tych językach, jednak są raczej przeciwni używaniu języków mniejszości w sytuacjach oficjalnych - w urzędach czy na tablicach z nazwami miejscowości, nawet jeśli miałyby być umieszczane obok tablic z nazwami polskimi" "Co siódmy badany (14%) za najważniejszą cechę polskości uważa katolicyzm. Zwolennikami związku narodowości z religią i wyznaniem są przede wszystkim osoby najbardziej zaangażowane religijnie: aż 35% deklarujących udział w praktykach religijnych kilka razy w tygodniu uważa, że warunkiem uznania za Polaka jest katolicyzm - dla tej grupy badanych stanowi to drugą co do ważności cechę. Natomiast im rzadszy deklarowany udział w praktykach religijnych oraz im wyższe wykształcenie badanych, tym rzadziej postrzegany jest związek między polskością a katolicyzmem. Wraz ze wzrostem wykształcenia rośnie odsetek wskazań na poczucie polskości jako jej wyznacznik, maleje zaś rola miejsca stałego zamieszkania w Polsce" www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2005/K_084_05.PDF Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Rocznica, Sicz i Kozacy 02.09.05, 17:43 Witam,witam!! W Twojej wypowiedzi wracają tematy narodowościowe. Myslę ,że po pomarańczowej rewolucji - zmieniły się /na lepsze:)/ poglądy Polaków na Ukraińców /i vice versa/ W ubiegłym tygodniu trochę po cichu minęła kolejna rocznica - tym razem 14 odzyskania niepodległości przez Ukrainę. Przy tej okazji jak i rocznicy Solidarności - prez.Juszczenko znowu uczynił kilka miłych gestów wobec Polski i jej historii, na podkarpaciu /w rzeszowie st.woli otwarto kilka ciekawych wystaw z eksponatami ze lwowskich muzeów. Cieszy ta normalnośc relacji :)) A dzis jeszcze podsyłam lekturę "z myszką" - dotyczącą kozackiej historii i Siczy - owej prababki dzisiejszej Samostijnej : O Siczy i hajdamakach monika.univ.gda.pl/~literat/kitowic/006.htm Sicz jest to miasto albo lepiej obóz Kozaków zaporoskich w kraju do Moskwy należącym, w szczerych polach, na kilkadziesiąt mil ciągłych, pustych. Kto w nim dawniej siedział i kiedy go Kozacy zaporoscy osiedli, o których mam pisać, nie mogłem pewnej od nikogo powziąć wiadomości; za czym nie sięgając początku, będę pisał o środku i o końcu pomienionych Kozaków. Było w Siczy Kozaków, ich terminem zowiąc, czterdzieści kureni (po polsku: korzeni). Każdy kureń zamykał w sobie dziesięć chorągwi, a każda chorągiew sto kampańczyków, czyli po naszemu towarzyszów, co uczyniło czterdzieści tysięcy wojska, gotowego na każdy rozkaz imperatorowy moskiewskiej; ale ich do żadnej wojny za mego wieku, nawet z królem pruskim i z Turkami wojując, Moskwa nigdy nie użyła. Słyszałem, iż dlatego, że lud zbyt niesforny, a w potrzebie zazwyczaj z placu pierszchający. Mieli ci Kozacy nad sobą hetmana jednego spomiędzy siebie na tę godność od imperatorowej moskiewskiej wyniesionego i zwał się terminem kozackim: koszowy. Ten był ich wodzem, a raczej sędzią we wszystkich sprawach ostatecznym i najwyższym; za cóż albowiem dawać mu imię wodza, kiedy nigdy wojska swego w pole nie wyprowadzał. Religii byli schizmatyckiej, greckiej; mieli swoją cerkiew i popa; i to było dosyć nabożeństwa dla hultajów. Żon nie mieli ani kobiety żadnej między sobą nie cierpieli; a kiedy który został przekonany, że kędy za granicą miał sprawę z kobietą, tedy takowego do pala w kureniu, z którego był, za dekretem przywiązanego, póty tłukli polanami, to jest szczypami drew, póki go nie zabili, pokazując na pozór, jakoby czcili stan czystości; dla czego też nazywali się powszechnie mołojcami, to jest młodzieńcami, gdy w samej rzeczy prowadzili życie bestialskie, mażąc się jedni z drugimi grzechem sodomskim albo łącząc z bydlętami, na które sprośności, samej naturze obmierzłe, nie było żadnej kary, jakby uczynek z kobietą był plugawszy niż z kobyłą albo z krową. Rolnictwa bardzo mało traktowali; najwięcej bawili się rybołówstwem, myślistwem i chowaniem stad wielkich rozmaitego bydła i koni. Bydło ich rogate różniło się szerścią od bydła naszej Ukrainy, było bowiem czerwone; bawili się także handlem ryb suszonych, soli, skór, futer i rozmaitych rzeczy, zdobytych na rozboju, który był najcelniejszym ich rzemiosłem. Każdy kampańczyk był zapisany w regestr, składający owę liczbę wojska czterdzieści tysięcy. Miał każdy swój dom i kram do towarów, które tam przybywającym kupcom przedawali albo za zboża i gorzałkę zamieniali, nie wychodząc nigdy dla żadnej potrzeby z siedliska swego. Kampańczyk miał swoich wyzwoleńców, czyli sług kilku: pięciu, sześciu, siedmiu i więcej, podług tego, jak się miał który. Kiedy kampańczyk podchodził w lata szędziwe, wybierał spomiędzy czeladzi swojej jednego, który mu był najmilszy, prowadził go do kancelarii i tam uroczyście zapisował swoim następcą. A ten po śmierci takiego ojca swego ogarniał wszystek majątek, reszta zaś czeladzi albo przy nim zostawała, albo się do innych kampańczyków rozchodziła; chcąc tedy zostać sukcesorem, trzeba było przylgnąć do jednego kampańczyka i służyć mu jak najwierniej aż do śmierci. Kampańczykowie sami, mając się dobrze i będąc gospodarzami, rzadko kiedy wychodzili na rozbój, wychodzili jednak i wtenczas bywali hersztami kup hajdamackich. Do takich wycieczków przyprowadziła kampańczyków potrzeba, gdy swój majątek jakim sposobem utracił, albo gdy do rozboju miał serce i ochotę. Pospolicie atoli na rozbój wychodzili sami wyzwoleńcy, którzy nim wyszli, musiał się każdy najprzód opowiedzieć swemu kampańczykowi, a potem zebrana kupa generalnemu koszowemu, który tym sposobem, ponieważ wiedział zawsze, wiele i w którą stronę udało się ich na rozbój, przeto gdy który koszowy miał dobre zachowanie z panami polskimi, przestrzegał ich, aby się mieli na ostrożności, uwiadamiając oraz o liczbie ciągnącej na rozbój. Zabraniać im koszowy takiej ochoty nie mógł, kiedy polityka dworu moskiewskiego prawie dlatego tych hultajów konserwowała, aby Polaków i Tatarów ciemiężyli, a oraz ginąc sami w różnych potyczkach i egzekucjach, w liczbę nadpotrzebną nie wzrastali. Do tego rozbój był drogą krótszą i chwalebniejszą dosłużenia się rangi kampańczyka niż inne usługi przy boku swego pryncypała. Jeżeli siedym lat szczęśliwie rozbijał, już miał w ręku ascens na pierwsze miejsce wakującego kampańczykostwa; lubo się tego szczęścia niewielem dostawało, bo ich od polskich podjazdów dużo ginęło, jako się niżej da widzieć lepiej. Drugą zasługą, jeszcze krótszą od rozboju, acz nie tak estymowaną, było kucharstwo. To przez dwa roki bez nagany odbyte czyniło kucharza kampańczykiem. Ale praca ledwo znośna; każdy kureń, to jest chorągiew - miała swego kucharza; ten dzień i noc musiał mieć gotowe jadło dla przybywających w różne godziny dzienne i nocne od różnych zabaw Kozaków. Był razem kucharzem i szafarzem; powinien wcześnie starać się u starszego chorągwi o to, czego mu do kuchni brakowało. Nie gotował on tam żadnych wymyślnych potraw ani rozmaitych, tylko dwie raz na raz, całym traktamentem kozackim będące, z skarbu szafowane: kasza jaglana rzadko, w mięsne dni słoniną, w postne olejem okraszona, i bigos z ryb suszonych bez wszelkiej przyprawy. Nalewał i nakładał tych potraw w korytka podług miary, jak ich ubywało. Kozak przyszedłszy, bądź jeden, bądź więcej, siadał w czubki przy korytku, dobył łyżki od pasa i jadł tego i owego, póki mu się podobało; gotowały się te potrawy w kociołkach miedzianych, na trzech kijach nad ogniem zawieszonych. Tenże kucharz miał w dozorze swoim tytoń, który także, jak strawę wyżej opisaną, z skarbu na kurenie rozdawano. W każdym kureniu niedaleko korytek stało kilka lulek wielkich glinianych, mających dokoła po kilka dymników, czopkami, na sznurkach przywiązanymi, pozatykanych; kiedy który Kozak nie chciał ekspensować swego tytuniu, siadał do generalnej lulki, wyjął czopek i założył swój cybuch w dymnik, ciągnął, póki mu się podobało; kucharz zaś dawał baczenie na lulki i nakładał raz za razem tytuniem, skoro były wypróżnione. Do jednej lulki mogło się zmieścić i ośmiu Kozaków, jeżeli mieli cybuchy długie; podług długości których robił się cyrkuł obszerniejszy, a tym samym do przyjęcia i pomieszczenia więcej palaczów sposobniejszy. Odchodząc od lulki każdy Kozak zatchnął swój dymnik czopkiem, na sznurku przy lulce wiszącym. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Sicz i Kozacy 02.09.05, 17:48 Jeżeli kucharz był ospały i nie pilnował swojej powinności w tych dwóch artykułach, każdy Kozak, nie znajdujący dla siebie gotowego jadła lub tytuniu, miał prawo wykropić mu skórę batogiem, a oprócz tej kary częste skargi na niego zachodzące sprawiały mu degradacją. Na tę publiczną wygodę jadła i tytuniu składali się wszyscy kampańczykowie z swoich majątków i była to jak kontrybucja. Że tedy takie były publiczne stoły i tytunie z skarbu, przeto żaden kampańczyk swoim wyzwoleńcom nie dawał wichtu, tym, którzy dla niego w rybołówstwie, myślistwie, pasieniu trzód lub w rolnictwie pracowali, wyjąwszy tych, którzy przy boku pańskim na zawołanie być musieli. Jurgieltu też pewnego żaden wyzwoleniec nie brał; należało do szczodrobliwości kampańczyka udzielić mu co z tych pożytków, około których który dla kampańczyka wyzwoleniec pracował. Trunki w szynkowniach były przedawane: miód, wino i gorzałka; ta ostatnia Kozakom najlubsza i najpospolitsza. Wolno było każdemu za swój grosz pić tyle, ile się któremu podobało, byle swojej powinności nie opuścił i hałasu nie zrobił; bo za te występki surowie karano. Dla czego, choć w Siczy mieszkali najgorsi z całego świata ludzie, apostatowie od wiary i różnych zakonów, infamisowie, zbiegowie kryminalni z rozmaitych stron, skromność atoli wielka tam panowała i bezpieczeństwo tak wielkie, iż żadnemu podróżnemu z towarem, po towar lub w innym jakim interesie do Siczy przybywającemu włos z głowy nie spadł; pieniędzy, nawet gdyby na środku ulicy położonych, nikt nie ruszył. Albowiem naruszenie osoby lub majątku cudzego, bądź tamtejszego mięszkańca, bądź gościa, śmiercią natychmiast karano, na kogo tylko padła suspicja. Dla którego rygoru wszyscy zaraz starali się o wyśledzenie winowajcy, skoro się w tych dwóch miarach jaki występek pokazał. Takie prawo ludzkości rozciągali aż do granicy swojej, dalej zaś nie służyło, tylko tym, którzy pozbywszy lub nabywszy w Siczy towarów, powracali z nimi do domów z paszportem od koszowego. Jadącym zaś do Siczy i prowadzącym towary było wszelkie bezpieczeństwo zaraz od mety zaczynającej step siczowy, to jest puste pole, które do Siczy prowadziło z osiadłej Ukrainy. Po wziętym pozwoleniu od koszowego hajdamacy szli do cerkwi; tam brali błogosławieństwo od popa, jakoby wychodząc na uczynek pobożny, Bogu miły, niszczenia łacinników, Żydów i wszelkich innych Rusinów, od ich wiary i chizmatyckiej odszczepieńców. W ziemię tatarską, jako sąsiedztwem bliższą i tylko rzeką Dunajem od Siczy przedzieloną, wpadali rozmaitymi czasy. Tym pospolicie tylko zajmowali z pastwisk stada koni i bydła rogatego, z którym co prędzej wpław uchodzili przez rzekę na swoją stronę, za którą Tatarowie nigdy ich gonić nie śmieli, widząc odpór gotowy, od swoich sił mocniejszy, i kontentując się tym, co przed rzeką odbili i którego hajdamakę zatłukli."""" Koniec cytatu - z tym pomieszaniem radości /watek kucharski :)/i smutku /z powodu owego zatłuczenia :( Pozdrawiam przed weekendem Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Jeszcze o badaniach 02.09.05, 21:26 Cisza wokol rocznicy niepodleglosci Ukrainy troche zdziwila mnie. Kontrastuje to z nie tak dawnymi przeciez, czestymi informacjami z Ukrainy podczas pomaranczowej rewolucji. Moze brak rozglosu medialnego jest dobrym znakiem, swiadczy to chyba o normalizacji sytuacji. O bialoruskiej rocznicy mowiono w mediach w kontekscie obecnych wydarzen, gdyby nie to tez pewnie rocznica pozostala by niezauwazona. Zanim zabiore sie za lekture dotyczaca Siczy uzupelnie jeszcze wczorajszy post "narodowosciowy". Cytowane dzis badania pochodza ze stycznia. "Z kolei trzeba wyodrębnić narody, wobec których pozytywne i negatywne uczucia Polaków są stosunkowo wyrównane, lecz z przewagą niechęci. Są to Ukraińcy i Bułgarzy. Można tu też zaliczyć Białorusinów i Chińczyków, choć stosunek do nich jest bardziej jednoznacznie negatywny." www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2005/K_001_05.PDF Zycze milego weekendu i nieustajaco pozdrawiam:) R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darino wspomnienia przedwojennego proboszcza z Birczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 22:24 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=28012388 Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: wspomnienia przedwojennego proboszcza z Bircz 13.09.05, 22:56 Dzieki Darino za kolejny ciekawy tekst. Dzisiaj wroce do tematow "okolocerkiewnych". W Bialymstoku na probe jest wprowadzany jezyk polski podczas Liturgii. Ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2912896.htmlPozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Refleksje ;;;do Darino i Radka 14.09.05, 16:34 Witam serdecznie - krótki urlop i równie krótka wyprawa na Ukrainę oderwała mnie troche od tej dyskusji ale wracam :) Linkowal Darino ów wywiad z Panem Ministrem Rotfeldem - tekst ciekawy - szczególnie fragmenty poświecone słowom wdzieczności dla Księzy Szeptyckich, opisowi sceny aresztowania Bł. Klima i sytuacji na Ukrainie "pod drugimi sovietami" Z kolei tekst Radka o stosunku Polaków do innych narodów - przyjąłem trochę z "mieszanymi uczuciami". Oto np na placach targowych Rzeszowa można spotkać handlujących Turkow z Bułgarii, Słowakow , Mongołow, Wietnamczyków no i oczywiście Ukraińców. Po kupujących nie widać jakiś szczególnych uprzedzeń narodowościowych. raz rozbawiła mnie scena gdy do faceta przymierzającego "mokasyna" zaskrzeczała smieszną polszczyzną sprzedawczyni- wietnamka" w słowach "Niech wsuwa,niech wsuwa - nie pęknie" :))) Darino - czy ten tekst wspomnień birczanskiego parocha jest opublikowany "on line" - dla mnie rewelacja - zwłaszcza że w sposób ciekawy przedstawia przyczyny prób zawłaszczania cerkwi przez łacinników w okresie międzywojnia !!! Radku - polszczyzna w nabożenstwach prawosławnych czy unickich to nie taka znów sensacja - od prawie 15 lat staram sie łapać na radiu Ich transmitowane nabożenstwa i wielokrotnie spotykalem sie czy to ewangeliami czy kazaniami mówionymi po polsku !!! nawet całkiem niedawno oglądałem fragmenty uroczystości w święto "uspiennnia" i zakonczenia pielgrzymki prawosławnej - i też brzmiał tam język polski. Więc skąd ta sensacja ???? Pozdrawiam - acha jak już ochłonę wrażenia z Ukrainy - smaki zjedzonych tak szaszłyczkow, uszki,zupy z 'biłych hribow" kiszonych pomidorów, wypitego pysznego piwa z owym "Biłym medom" na czele i gorzałeczki - to coś o tym napiszę Pozdrawiam raz jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Refleksje ;;;do Darino i Radka 14.09.05, 22:19 Witaj Piotrze:) Mam nadzieje, ze urlop sie udal. Masz racje Piotrze, ze w kontaktach "handlowych" owych uprzedzen nie widac, czasem jednak w wypowiedziach niektorych osob daje sie zauwazyc nutke wyzszosci w stosunku do narodow zyjacych na wschod od polskiej greanicy. Widac jednak systematyczna poprawe:) Niewykluczone iz wyniki tych badan sa juz nieaktualne. Wiadomosc o jezyku polskim w Cerkwiach Bialegostoku nie jest az tak malo znaczaca. Dotychczas kazania czy czytanie Ewangelii zdarzaly sie w jezyku polskim, ale obecne, powiedzmy reformy (choc to za duze slowo), sa o tyle wazne ze odbywaja sie z inspiracji Biskupa Jakuba. Moim zdaniem dobrze dzieje sie, ze kazania beda rowniez po polsku, ulatwi to zrozumienie nauk przez wiernych. Powinno byc to jednak wprowadzane na wniosek parafian. Jesli chodzi o Ewangelie to mysle, ze dobrym rozwiazaniem byloby czytanie Ewangelii w SCS, a pozniej czytanie tlumaczenia na polski. I wilk bylby syty i owca cala (tak na marginesie takie rozwiazanie spotyka sie tu i owdzie). Zobaczymy jak sytuacja sie rozwinie. Ten watek jest czesto poruszany na forum Cerkiew.pl Warto tam zerknac i zapoznac sie z roznymi punktami widzenia. www.cerkiew.pl/forum_temat.php?typ=152&nazwa=Liturgia%20po%20polsku&offset=80 Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Malutkie uzupelnienie 14.09.05, 22:29 Jesli chodzi o mnie to zachowuje rezerwe do wprowadzania jezyka polskiego do Liturgii. Dobrym rozwiazaniem moze byc kazanie i Ewangelia, ale, na przyklad, choru spiewajacego w jezyku polskim sobie nie wyobrazam. Odpowiedz Link Zgłoś
arges Język polski w Cerkwi... 14.09.05, 22:46 Przynajmniej raz w miesiącu spotykam się z językiem staro - cerkwieno - słowiańskim i jest on mi bliski i zrozumiały, jeżeli chodzi o elementy niezmienne w Boskiej Liturgii. UCGK nawet pozostając w liturgice w języku scs, wprowadza do "kazania", Ewangelii, Apostoła, ogłoszeń parafialnych i innych "ruchmych" i "spontanicznych" elementów każdego niedzielnego spotkania, język zrozumiały - ojczysty - dla Ukraińców ukraiński. Nie słyszałem o greckokatolickich nabożeństwach w Polsce z jakimkolwiek elementem po polsku. Na drodze wyjątku "kazanie", składanie życzeń, fragment "mnohajalictwa" jest paralelnie w języku zaproszonych gości. Pamiętam też Litrugię Zmartwychstania Pańskiego, gdzie w przemyskim soborze corocznie odczytywana jest Ewnagelia po grecku, łacińsku, w j. scs, ukraińskim, przeczytano także ten sam fragment po polsku. Uważam, że jeżeli znaleźliby się chętni do modlenia się po polsku w UCGK, to duchowni z pewnoscią zaspokoiliby potrzeby tych wiernych, co byłoby dowodem na to, że Cerkiew ta nie jest "Kościołem narodowym". Warto zauważyć, że wprowadzanie dodatkowego języka w życiu liturgicznym wiąże się z następującymi problemami - jeśli wśród wiernych "innojęzycznych" nia ma osób uzdolnionych muzycznie, to należy zrezygnować z chóru biorącego udział w Liturgii na rzecz Diaka, jeśli takowy istnieje w parafii. Bardzo dziwi mnie postawa prawosławnych, np. polskich Białorusinów, którzy trzymając się scs w Liturgii, praktycznie bez protestów wysłuchują "kazań" w języku rosyjskim. Dla mnie jest to niedorzecznoscią!!! Odpowiedz Link Zgłoś
arges Praznyk w Rzeszowie 14.09.05, 22:51 Na stornie Cerkwi Greckokatolickiej zamieszczono zdjęcia z uspieńskiego praznyka w rzeszowkiej wspólnocie. www.archidiecezja-gr.opoka.org.pl Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Praznyk w Rzeszowie 15.09.05, 16:48 Witam!!! Rzeczywiście- ciekawy fotoreportarz!!! szkoda,że grzybobranie i piękna pogoda "wygoniła" mnie z Rzeszowa . Co do języka polskiego w cerkwi - będę się jedynie upierał że z moich nagrań na archaicznych dziś kasetach magnetofonowych i wide sprzed kilku lat wynika że język ten był uzywany w tansmitowanych nabożeństwach. Natomiast co do oceny tego zjawiska - będę /w zasadzie jako bierny obserwator/ polegał na waszej ocenie. W dyskusji na forum bircza wokół wspomnień tamtejszego parocha - Arges był łąskaw trochę idealizować stosunki polsko-ukraińskie okresu międzywojnia. Aby trochę zburzyć ten "idealizm" przypomnę tutaj życiorysy dwóch ukraińskich bojowników o "samostijną" - Stepana Bandery oraz Stepana-Tarasa Stebelnickiego - "chrynia". Początek już w następnym postcie Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Okres międzywojenny 15.09.05, 16:55 Dobrze jest znać stanowisko ukraińskiego o relacjach polsko-ukraińskich okresu międzywojennego . Dlatego też w oparciu o stwierdzenie zawarte w biografii stepana bandery zalinkuję klika ciekawych wypowiedzi : exlibris.org.ua/murders/ After the mandate granted by the Entente on June 25, 1919, Poland occupied the West Ukrainian territories and enforced a ruthless occupation regime there. By June 1919 more than 250,000 of the 3.5 million Ukrainians in Galicia were confined in Polish prisons and internment camps as prisoners, and this number also included 1,000 clergymen. The Warsaw paper "Robotnik" stated in its edition of October 16, 1919: "The conditions which prevail in the camps at Modlin and Brest-Litovsk are a disgrace to the Polish state..." Thousands of prisoners-of-war and civilians died, Ukrainian property to the value of milliards was pillaged and destroyed, Ukrainian cultural achievements were annihilated, and the Ukrainian population of Galicia was in danger of being exterminated, — such was the state of affairs at the beginning of Polish rule in the West Ukrainian territories. A year later East Ukraine suffered an even heavier blow under Russian Bolshevist occupation. But the Ukrainian people did not submit resignedly to their fate. In the central and eastern regions of Ukraine countless insurrections continued to break out for years and the Russian occupants had hard work to crush them. In the West Ukrainian territories, which after the Polish-Russian Treaty in Riga were occupied by Poland, the Ukrainian Military Organization, the UVO, whose nucleus consisted of officers and men of the best detachment of the former Ukrainian army, the Ukrainian Sich infantry, was formed./..../ In order to consolidate their rule in the Ukrainian territories and to assimilate the Ukrainian population, the Poles introduced their so- called "borderlands policy," — that is to say, the ruthless extermination of Ukrainian cultural creativeness. And the first victim of this "policy" was the Ukrainian educational system, a fact which is even corroborated by Polish sources. In his book "The Educational System in Poland from 1929 to 1939," published in 1961, Bronislaw Lugowski states that in Galicia under Polish rule only 5 per cent of the Ukrainian schoolchildren were able to attend schools in which the language of instruction was Ukrainian, whilst in Volhynia, Polissia and Kholm region the percentage was only 0.02. In 1922 there were 2,426 elementary schools in which the language of instruction was Ukrainian in the Polish- occupied Western Ukraine; by 1935 this number had decreased to 457, and by 1938 there were only 214 such schools. Of the 2,205 new students who registered at the various colleges in Lviv in 1938, only 310 were Ukrainians. Koniec cytatu - mam nadzieję że odczytanie go nie sprawi wam kłopotu. Postaram się do tematu wrócić jutro - przy czym zamilknę na kilka dni - wracając tu z ochotą :))) Pozdrwiam dyskutantów Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Okres międzywojenny i nie tylko 15.09.05, 22:22 Piotrze, nie neguje tego, ze jezyk polski byl i jest uzywany czasem w czasie Liturgii. Rowniez nieraz go slyszalem (Ewangelia i kazanie). W Warszawie na Podwalu sa sluzone Liturgie po Polsku (jeszcze nie mialem okazji uczestniczyc, moze dlatego ze odbywa sie w sobote, a ja wole jednak pomodlic sie w niedziele). Na Podlasiu jednak jest to o tyle ciekawe, ze jest to rzadkosc, a poza tym jest to inicjatywa Biskupa. Inna sytuacja jest w Warszawie, gdzie kazania sa po polsku i po rosyjsku. Podejrzewam, ze wynika to z faktu, iz wierni uczestniczacy w Liturgii w Warszawie sa roznych narodowosci. Arges, sytuacja jezykowa w Cerkwiach na Podlasiu to efekt zaszlosci historycznych. Dla prawoslawnych bycie poddanymi cara nie bylo niczym zlym, a jezyk rosyjski byl (i jest chyba dotychczas, ale oczywiscie nie moge mowic za wszystkich) uwazany za jezyk "kulturalny", "odswietny", w odroznieniu od jezyka "prostego" ktorym poslugiwali sie podlascy Rusini na codzien. Do dzis dzien przy niektorych parafiach uczy sie dla chetnych jezyka rosyjskiego. Oczywiscie w dzisiejszych czasach bardziej na miejscu bylaby nauka jezyka ludnosci miejscowej, ale pewnie jeszcze troche czasu uplynie zanim stanie sie to codziennoscia. Dodatkowo komplikuje sprawe niekoniecznie bialoruskie pochodzenie wielu prawoslawnych nad Bugiem. Zreszta przez taka, a nie inna polityke narodowosciowa na Podlasiu bialoruska tozsamosc zatracilo wielu Bialorusinow-katolikow:( Z niecierpliwoscia czekam Piotrze na kolejne watki "miedzywojenne", te dzis zacytowane sa bardzo ciekawe. Nieustajaco pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: "Czytelnik" Re: Okres międzywojenny IP: *.hsd1.il.comcast.net 16.09.05, 05:22 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czytacz;) Re: Okres międzywojenny IP: *.hsd1.il.comcast.net 16.09.05, 05:43 Piotrze, pseudonim Stebelnickiego to "Chrin"-ukr.chrzan Gratuluje Wam doboru tematow i atmosfery jaka wokol nich tworzycie.Czytam Was od ponad roku i jeszcze sie nie zawiodlem, naprawde wiele sie dowiedzialem. Czytacz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darino Stepan Stebelski - "Chrin" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 07:26 Był nauczycielem w Leszczawie Górnej, następnie kierownikiem szkoły w Kuźminie. Uczestniczył w słynnej bitwie UPA z Armią Czerwoną w 1944 roku koło Leszczawy Górnej. W bitwie tej został ranny w obie ręce, jedną z nich miał bezwłaną do końca życia. Linki na ten temat podeślę po południu . Pozdrawiam wszystkich czytaczy i pisaczy ! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Stepan Stebelski - "Chrin" 16.09.05, 16:42 Zaiteresowałem się tą postacią, gdy spacerując po samborze po "wulici" bodaj Mazepy wśród pieknych secesyjnych willi - na jednej z nich spostrzegłem tablicę pamiątkową poświęconą tej postaci - studentowi samborskiego seminarium nauczycielskiego tu zaczynającego aktywną działalnośc polityczną A początkowe lata życia najlepiej obrazuje ten fragment : www.infoukes.com/upa/series01/vol30.html Stepan -Taras Stebelskyi was born 18 October, 1914 in the village of Holyn', raion Kalush, Ivano - Frankivs'k Oblast to the large family of Illia and Eleonora Stebelskyi. Stepan had three brothers Roman, Bohdan and Volodymyr, and three sisters, Maria, Natalka, and Anna-Irena. The Stebelskyi family hails from the village Voloshcha, formerly in Sambir County, now Drohobych raion of Lviv Oblast. Stepan went to grade school in village Bolokhiv where his father was teaching and completed it in village Tatary. Afterwards he was sent to Sambir Teacher's Seminary which he completed in 1935. Conspiratory Activities. The Stebelskyi family was always dedicated to the cause of Ukraine's liberation.. Stepan, still a student in his sixth grade of highschool, became a member of the 37 kurin of Plast (The Ukrainian Scouting Association) in Sambir region, named after Col. Dmytro Vitovskyi. When Plast was dissolved by the Polish government in 1930 its members continued their work in an illegal organization. These were the first steps in Stepan's revolutionary activity. He speaks about this in the following way: "I came to love revolutionary activity already during my school years…When the kurin of the secondary school youth ceased to exist…a thought occurred to me to create a secret group among the pupils of my school. There were eight of us who belonged to the group… In the early 1930's, Stepan became a member of the Iunatstvo OUN (Youth Branch of the Organization of Ukrainian Nationalists), and shortly thereafter became responsible for propaganda in the raion or a povit executive of the organization. At the same time he joined the "Sokil" society in which he was very active in the Bicycle Section, and also became an "instructor in physical education". In the summer, while travelling in the villages of Boikivshchyna, he became acquainted with the terrain and the people. His knowledge of this area grew dramatically in 1935 when he became a representative of the Ukrainian publishers and helped distribute Ukrainian publications in the region. At the same time (1934-1935) Stepan, now 21 years old, joined the OUN (Organization of Ukrainian Nationalists). In the night of 4 September, 1939 he was arrested in connection with the activities related to events in Carpatho- Ukraine and sent to a concentration camp, Bereza Kartuzska, where he remained until the middle of September, or the beginning of the German-Polish war. His brother, Bohdan, who was arrested in Krakow, was being punished in Sambir jail. His pseudonym, "Khrin", also has origins in his activities in "Sokil" when he called himself Panko Khrin. With the arrival of the Soviet power, Stepan and his brother Volodymyr, with the help of Stepan Krenta, a teacher from the village of Lishchava Dolishna who was Inspector of Schools, assumed teaching positions in a Public School in the village Kuzmyna in Bircha region. At the same time, Stepan continued his conspiratorial activities as a Sub-raion leader. It was here that he married Maria Pysh (15 September, 1921-7 September, 1963), a village girl (married by Rev. Fedukevych in Krenta's house in Lishchava Dolishna). On 13 January, 1941 , a daughter was born, who was named Eleonora in honour of Stepan's mother , but called Lila, after her godmother Iryna Shumovska, who was called Lila by all. She is referred to in this way by her father, as well, in his very warm recollections about her. To this day she continues to live with this name. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darino Re: Stepan Stebelski - "Chrin" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 17:53 Bardzo dokładne opracowanie tematu - pozwolisz, że skopiuję na forum Bircza ? Z góry dziękuję ! Odpowiedz Link Zgłoś
darino cerkiew w Roztoce i cudowna ikona 15.09.05, 22:24 Przeczytałem gdzieś, że Roztoka (ta koło Kuźminy) słynęła z jakiejś cudownej ikony, i że był znanym miejscem pielgrzymkowym okolicznej ludności. Niestety nie mogę odnaleźć źródła tych wiadomości, czy możecie mi pomóc ? Pozdrawiam ! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr okres międzywojenny 16.09.05, 17:11 W poprzednim postcie pod tym tytułem zacytowałem kilka fragmentów dotyczących "polskiej polityki pogranicza" i relacji dotyczących ograniczaniu szkolnictwa z językiem ukraińskim. Dzisiaj ciąg dalszy /zaczerpnięty z życiorysu Bandery/ a dotyczących strajkow szkolnych młodzieży ukraińskiej The school campaign was carried out by the OUN as a retaliation measure against the cultural Polonisation policy and in order to protect the Ukrainian school- system and the national education and training of Ukrainian youth. This campaign consisted in the Ukrainian pupils in all the elementary and secondary schools at an appointed time demanding instructions in the Ukrainian language. As an indication of their protest against the Polish school law, they destroyed the Polish textbooks, tore down the Polish coat-of-arms from the walls of the classrooms, sang Ukrainian songs in unison, and refused to answer questions put by the teachers in Polish and to pray in this language. All the efforts on the part of the Polish school, administrative and police authorities to crush this "children's mutiny" proved unsuccessful. In their counter-actions the Polish authorities made themselves ridiculous in tire eyes of the population, for in some cases (as for instance in Sokal district) the police received orders from the authorities to arrest the schoolchildren and bring them before a court. Unbelievable scenes were enacted: incapable of keeping guard over 30 schoolchildren who had been arrested, a Polish policeman, the "guardian of public law and order and safety," tied them together by means of a long chain and led them through the village, — turning his head away in shame and embarrassment before the gaze of passers-by. W opisywanym fragmencie nie przedstawiono niestety miejsc zdarzeń ani skali protestów szkolnych organizowanych jak sądzę przez młodzieżowe przybudówki OUN. To zresztą nie jedyna wada tego dokumentu. Darino - twoje posty o historii Kuźminy na F-Bircza są REWELACYJNE. wRESZCIE mozna dopowiedzieć historie walki o cerkiew w tej wsi. Pozdrawiam przed weekendem. Postaram sie jeszcze odezwać. A CZYTACZOWI - radzę i prosze włączyć się w dyskusję :))) Naprawdę nie gryziemy :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darino Birczanszczyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 17:46 Zostały jeszcze lata wojny i początek powojennych - postaram się umieścić na forum przez weekend. Pozdrowienia ! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: okres miedzywojenny i po wojnie 16.09.05, 23:08 Witam Was serdecznie Piotrze i Darino poruszyliscie w ostatnich wypowiedziach temat wydarzen przedwojennych. Czekam na opisy wydarzen pierwszych lat wojny. W oczekiwaniu na nie pomyslalem, ze pozwole sobie wybiec troche w przyszlosc i zacytowac tekst dotyczacy wydarzen roku 1945: "W niedzielę 11 września 2005 r. we wsi Wierzchowiny koło Chełma odbyły się doroczne uroczystości żałobne nad mogiłą prawie 200 prawosławnych Ukraińców – mieszkańców tej wsi, zamordowanych 6 czerwca 1945 r. przez oddział Narodowych Sił Zbrojnych. W bieżącym roku przypadła 60. rocznica tej tragedii. Wierzchowiny są jednym z nielicznych miejsc na Chełmszczyźnie, gdzie wzniesiono pomnik na miejscu wiecznego spoczynku prawosławnych Ukraińców, którzy zginęli tu w latach 40-tych XX w. z rąk polskiego podziemia. Stojący obecnie na mogile w Wierzchowinach pomnik w kształcie anałoju z otwartą księgą oraz napisem w języku polskim i ukraińskim, wzniesiony został w 50. rocznicę zbrodni – w 1995 r. – staraniem prawosławnego arcybiskupa lubelskiego i chełmskiego Abla." www.cerkiew.pl/news.php?id=3420 We wczorajszym poscie pisalem na temat nauczania jezyka rosyjskiego przy Cerkwiach. Jako pewna ilustracje proponuje do przeczytania tekst z Cerkiew.pl dotyczacy nauki j. rosyjskiego w Warszawie. www.cerkiew.pl/news.php?id=3434 Zycze Wam milego weekendu R. P.S. Szkolnictwo na terenach II RP zamieszkanej przez mniejszosci to arcyciekawy temat, jakis czas temu cytowalem tu fragmenty tekstow dotyczace szkolnictwa bialoruskiego, z ciekawoscia zapoznalem sie z sytuacja na terenach scisle "ukrainomownych" i prosze o jeszcze:) I oczywiscie przylaczam sie do zapewnien Piotra - nie gryziemy;) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: okres miedzywojenny 20.09.05, 20:41 Z linkowanego życiorysu Bandery wybrałem dziś fragment dotyczący polskich represji wobec Ukrainców /relacjonowanych według doniesień brytyjskiej prasy z lat 30-tyvch/ oraz "rewanżowego" zamachu na min.Pierackiego - w wyniku którego Banderę skazano na śmierć /wyrok zamnieniono na dozywocie/ The dreadful terrorism of the punitive expeditions of the Polish army and police at that time occupied the headlines in the world press. The "Manchester Guardian" of November 22, 1935, commented at some length on the "pacification" measures and on Pieracki, who under the Skladkowski government (1930) was the police chief responsible for these measures and who later became Minister of the Interior. The same paper pointed out that the Ukrainians bad endured the Polish pressure with admirable passivity until extremist groups had finally begun to set fire to the estates of the Polish landowners. By way of retaliation, units of the Polish army and police had then raided Ukrainian villages and had arrested the farmers there at random and beaten them. The "Manchester Guardian" added that these operations had been carried out in secret but that there could now be no doubt whatever that these were the most drastic measures of oppression ever heard of in the history of the civilized world. The said paper emphasized that there was no exact information as to how many farmers had been beaten, but careful estimates assessed the number at about 10,000, all of whom had been innocent. As a result of the ill-treatment they had received, many of the farmers were ill in bed for weeks afterwards and some of them died of the injuries they had received. On December 3, 1935, the same paper stated that Minister Pieracki had been responsible for the "pacification" carried out in East Galicia in 1930, and that he had likewise been responsible for the "pacification" in the region of Lisko in 1931 and for that in Volhynia and Polissia in 1932, about which the Polish press, at the "Manchester Guardian" pointed out, had not mentioned a word. The paper added that his pacifying speeches were merely intended to conceal the atrocities, for which he and his government were responsible, from the rest of the world. In reply to the Polish measures of oppression Stepan Bandera organized a counter-campaign including an attempt on the life of the Minister of the Interior Pieracki. This was carried out successfully *) On June 15th, 1934, in Warsaw. by Matseyko*), a member of the OUN, who subsequently fled abroad. The Polish police thereupon carried out mass-arrests amongst the Ukrainian population and in the course of investigations discovered the headquarters of the OUN in the West Ukrainian territories. In 1934 Stepan Bandera was arrested and at the beginning of 1936 he was sentenced to death in Warsaw as being responsible for the entire activity of the UVO and OUN; this sentence was later commuted to imprisonment for life. In the autumn of the same year he was once more sentenced to imprisonment for life in Lviv. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: okres miedzywojenny 20.09.05, 20:45 A "bussinesy" zagnały mnie ostatnio do lublina - niestety cerkiew korczminską w skansenie lubelskim widziałem tylko z okna pędzącego samochodu./tak dziwnie stojącą na cypelku nad szosą L-n - W-wa Może uda mi się ją wreszcie odwiedzić. Pozdrawiam - a podjęty przez Ciebie Radku wątek - będziemy drązyć. Odpowiedz Link Zgłoś
darino ciekawostka ekumeniczna 21.09.05, 07:16 "SANOK. Kościół oddycha w pełni wtedy, kiedy pracują jego dwa płuca: wschodnie i zachodnie – powiedział podczas Kongresu Eucharystycznego proboszcz parafii grekokatolickiej w Komańczy Andrzej Żuraw. Podczas czterodniowego spotkania wierni wzięli udział w mszach odprawionych po łacinie i w obrządku bizantyjsko – ukraińskim. - Wschodnia liturgia Eucharystii jest dłuższa niż łacińska, sprawuje się ją najczęściej według kanonu św. Jana Złotoustego. Jest dużo śpiewów, nie używa się żadnych instrumentów muzycznych, kapłan kilkakrotnie błogosławi wiernych, którzy często żegnają się znakiem krzyża. W cerkwiach mamy duże ikonostasy, w liturgii zawsze używamy kadzidła, którym okadzamy ikony, często używamy wezwania "Hospodi pomyłuj". Komunię świętą przyjmujemy pod dwiema postaciami - tłumaczył zebranym różnice w liturgii ks. Ireneusz Kondrów, proboszcz parafii greckokatolickiej w Hłomczy koło Sanoka. Prawie dwugodzinna Eucharystia była sprawowana w dwóch językach, ukraińskim i polskim. Śpiewy prowadził kilkuosobowy chór z Mokrego koło Sanoka pod dyrekcją ks. Jana Hałuszki, proboszcza tamtejszej parafii greckokatolickiej. Na terenie południowo-wschodniej Polski od wieków żyją razem wierni obrządków rzymskokatolickiego i greckokatolickiego. - Dzięki transmisjom uroczystości kongresowych przez lokalną telewizję kablową, sanoczanie – w tym również obrządku wschodniego - mogli po raz pierwszy w swoich domach oglądać Świętą Liturgię. Dla grekokatolików było to duże święto i przeżycie, ponieważ ich Kościół dopiero się odradza, zdziesiątkowany w wyniku akcji "Wisła" i powojennych prześladowań przez reżim totalitarny – mówi o. Stanisław Glista probosz parafii franciszkanów w Sanoku. Dopełnieniem wspólnie sprawowanej Eucharystii była wystawa pt. "Eucharystia w sztuce", prezentująca obrazy i ikony o tematyce religijnej." www.pressmedia.com.pl/sn/wydarzenia/d2.asp?u_file=LLL%2ETXT Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr optymistymizm 21.09.05, 18:11 Wydaje mi się Darino,że to kolejna dobra wiadomość z Sanoka. Widać że duchowni z tego miasta i mieszkańcy potrafią się o wiele lepiej "znaleść" od mieszkanców Przemyśla. Może to jednak Sanok będzie stolicą pojednania na Podkarpaciu ??? Z tym że w przypadku kościoła greckokatolickiego - przypominam - to Kościół Katolicki. O ekumeniźmie można by tu w pełni mówić gdyby w uroczystościach uczestniczyli duchowni prawosławni z pieknej, sanockiej cerkwi przyzamkowej !!! Ciekawe tu jest wspomnienie dwóch, podsanockich ,współczesnych parafii -w Mokrem,Hłomczy i łemkowskiej Komańczy :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
arges -- 21.09.05, 18:34 Cerkiew korczmińska znajduje się na miejscu, w Korczminie. Lubelska cerkiew greckokatolicka, to światynia translokowana z Tarnoszyna. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr cerkiew z Tarnoszyna w Lublinie 21.09.05, 18:50 arges napisał: > Cerkiew korczmińska znajduje się na miejscu, w Korczminie. Lubelska cerkiew > greckokatolicka, to światynia translokowana z Tarnoszyna. Dziękuję - oczywiście mój błąd. To kolejny dowód że szybkość pisania postu czasem rozmija się z jakością. Swoją drogą bardzo kusi mnie jesienna albo wiosenna wyprawa do 'Muzeum wsi lubelskiej" z ową cerkwią i zdaje się pobliskiego ogrodu botanicznego. A także kusi mocno urokliwość samego Lublina - szkoda że nawał obowiązków więził mnie ostatnio w granicach "interesów" i kilku knajp :( Czy może ktoś z internautów dałby tu coś na temat cerkwi lubelskich ??? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: cerkiew z Tarnoszyna w Lublinie 21.09.05, 18:53 piotrzr napisał: > Czy może ktoś z internautów dałby tu coś na temat cerkwi lubelskich ??? Prosze uprzejmie:) lublin.cerkiew.pl/historalublin.html www.lublin.cerkiew.pl/parafie.html Zycze milej lektury R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: optymistymizm 21.09.05, 18:43 Witam Moze, pomimo problemow z Patriarchatem Kijowskim Cerkwi greckokatolickiej, wreszcie sprawa dialogu ruszy do przodu. Juz niedlugo wznowi swa prace katolicko-prawoslawna komisja teologiczna. Przynajmniej tak wynika z zapowiedzi kardynala Waltera Kaspera. Ta komisja zawiesila swa dzialalnosc jakis czas temu z powodu konfliktu wokol grekokatolikow. Obecne rozmowy nie beda dotyczyc tych kwestii, ale dogmatu o nieomylnosci papieza. Moze to dobry temat na poczatek? W ostatnich postach pisales Piotrze o wydareniach w miedzywojniu. W tych cytatach nacisk byl kladziony na dzialania panstwa polskiego. Niestety nie tylko organa panstwowe zachowywyaly sie karygodnie. Swoja ciemna karte mial tez w tamtych czasach Kosciol katolicki. "Do powiatu krasnystawskiego nie powinno się już nigdy wpuścić prawosławnego duchownego; powiat powinien zostać katolicki. Księżom trzeba ostro nakazać pilnować lepiej cerkwi niż parafialnego nawet kościoła i niech więcej oglądają się na wykorzenienie schizmy niż na swoje dochody, bo Bogu dzięki żaden z nich biedakiem w tym powiecie chyba nie jest. Takim wnioskiem dzielił się z biskupem lubelskim ks. Józef Widawski w piśmie przedstawiającym sytuację na styku prawosławia i obrządku łacińskiego. Rzymskokatolicki duchowny na początku 1920 roku wychodził z założenia, że należy zagarnąć maksymalnie dużo cerkwi i majątku cerkiewnego, aby pozbawić Cerkiew prawosławną, w razie jej odradzania się, podstaw bytowych" Ale trzeba tez oddac sprawiedliwosc niektorym hierarchom, ktorzy starali sie lagodzic takie praktyki. "Biskup Marian Leon Fulman podchodził z umiarem do takich wynurzeń. Widząc trudne położenie niektórych duchownych prawosławnych, będących od pokoleń mieszkańcami Lubelszczyzny, którzy pozostali na swoich placówkach, starał się przymykać oko, gdy któryś z księży rzymskokatolickich pozwalał na odprawianie nabożeństw i służenie Liturgii świętej" Cytaty pochodza z PP www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=977 Pozdrawiam R. P.S. Ja rowniez, podobnie jak Darino prosze o jeszcze:)) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr międzywojenne wycinki 21.09.05, 19:08 Korzystając z okazji "dopchania" się do kompa - kontynuuję cytować wybrane fragmenty z życiorysu S.Bandery /a później i Chrina/. Muszę tu jedno zaznaczyć - tak jak w wielu polskich opracowaniach często Ak czy NSZ jest często idealizowany - tak i tu ukraińscy autorzy pozwalają sobie przemilczać niewątpliwe niemieckie inspiracje ruchu nacjonalistycznego Ukraińców galicyjski. A pisząc np o taktyce walki UPA - przemilczają okrucieństwo /i oczywiste zbrodnie/tej armii wobec ludności cywilnej polskiej i ukraińskiej . Jest to szczególnie widoczne w studiowanych przeze mnie od pewnego czasu "litopisach UPA". A teraz ciekawy /moim zdaniem/ cytat z okresu m-wojennego : The Ukrainian Military Organization under the leadership of Colonel Evhen Konovalets did not limit its armed action merely to the West Ukrainian territories. Its liaison men also penetrated into the eastern territories of Ukraine, where they set up a network of resistance groups and even won supporters amongst the members of the officers' training school of the Red Army in Kyiv. It was the aim of the UVO to include a1l classes of the Ukrainian population in its activity in order to carry out a general armed insurrection, when the time was ripe. But the organizational structure of the UVO was not large enough to encompass the active participation of the masses. The Ukrainian youth followed the example of the older: generation of Ukrainian patriots, who had founded the "Union for the Liberation of Ukraine," the SVU, and now formed the "Union of Ukrainian Youth," the SUM. The discovery of these two underground organizations by the Russians led to mass-arrests and to the liquidation of the elite of the Ukrainian people. In the meantime the numerous secret nationalist groups and organizations in West Ukraine united and in 1929, at the First Congress of the Ukrainian Nationalists which took place in Vienna, founded the Organization of Ukrainian Nationalists, the OUN, and elected Colonel Evhen Konovalets, hitherto Head of the UVO, as chairman. The UVO was gradually assimilated in the military section of the OUN. The OUN owed its development and its strength to its founders, whose names 'uve have mentioned above, and in particular to Stepan Bandera, whose outstanding qualities as an organizer and a leader had a chance to develop to the full during the years 1928 to 1933. Since he was constantly in contact with Colonel Konovalets, who at that time was abroad, Stepan Bandera was able to realize the plan for the development and expansion of the national liberation movement which he and his closest co-workers had drawn up. Pozdrwawiam - namawiając jednocześnie do samodzielnego studiowania linkowanych przeze mnie /kilka postów wcześniej/ życiorysów obu Stepanów :) Odpowiedz Link Zgłoś
darino zdjęcia cerkwi autorstwa Andrzeja Dańko 27.09.05, 12:34 www.fotoanda.art.pl/page.php?p=4 Odpowiedz Link Zgłoś
darino prawosławie a Rzym 28.09.05, 14:33 wiadomosci.onet.pl/1251016,2678,3,kioskart.html "Skoro już zobowiązanie do odrzucenia prozelityzmu nie jest problemem, jedynym trudnym postulatem pozostaje w praktyce złożenie przez Stolicę Apostolską zapewnienia, którego domaga się Partiarchat Moskiewski, że ograniczy działalność Kościoła greckokatolickiego do zachodniej Ukrainy, a ściślej do ludności polskiego pochodzenia na tych terenach. Obawiając się takiego porozumienia między Watykanem a Moskwą, głowa tego Kościoła, biskup większy Lwowa, kard. Lubomir Huzar, wyprzedził wydarzenia i stworzył fakt dokonany, przenosząc ostatnio swą oficjalną siedzibę do Kijowa, chociaż na wschodniej Ukrainie grekokatolików jest bardzo niewielu. Nie bez poparcia prezydenta Juszczenki kard. Huzar stara się przekształcić Kościół unicki na Ukrainie, gdzie dominuje prawosławie podzielone na „moskiewskie” i „kijowskie”, w ukraiński Kościół narodowy." Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: prawosławie a Rzym 28.09.05, 22:48 Dzieki Darino i za zdjecia i za dobry link. Nie przypuszczalem ze w "Przegladzie" moga byc publikowane tak ciekawe teksty. Niestety dzis nie podziele sie niczym nowym, a nawet nie bede sie rozpisywac poniewaz grypa okazala sie silniejsza i cale dnie spedzam w lozku:( Na szczescie jestem coraz bardziej "na chodzie" i pozwolilem sobie nawet zajrzec na net;) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
arges Re: prawosławie a Rzym 29.09.05, 11:29 Z tego, co się orientuję, ludność pochodzenia polskiego na Ukrainie - nazwijmy to po imieniu - Polaków, skupia przede wszystkim Kościół Rzymskokatolicki, a nie Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka. Patriarchat Moskiewski obawia się wszelkich "innych", ponieważ prawosławie nie ma ugruntowanej pozycji w Rosji i na Ukrainie. PM buduje w Moskwie supermarkety, o czym wspominała GW, popi są wmieszani w liczne afery, a przymierze Putin - Aleksij jest zajwiskiem politycznym, a nie religijnym. Rosyjskie prawosławie jest skostniałe i nie odpowiada współczesnym realiom. UCGK nie jest Cerkwią narodową i nią nie będzie, bo jest otwarta na wszystkich!!! Ukraina jest/pragnie/powinna być cywilizowanym krajemm, a wolność religijna jest jednym z elementów demokracji!!! Rosyjskie siły religijno - polityczne nie powinny mieszać się w sprawy Ukrainy!!! Powszechnie wiadomo, że Ukraina nie jest terytorium kanonicznym Patriarchatu Moskiewskiego, a Moskwa jest córką Kijowa, a nie na odwrót!!! Mam nadzieję, że obecny Papież będzie godnym następcą Jana Pawła II i nie ulegnie podszeptom putinowsko - aleksijowskim. Oczywiście jestem za pojednaniem kaotolicko - prawosławnym, ale na drodze prawdy i sprawiedliwości, a nie gry politycznej i krzywdzących ustępstw. W sprawch tej ekumenii powinien przede wszystkim zabierać głos papież rzymski i patriarcha Konstantynopola i wtedy zobaczymy, że problemy tworzy głównie rosyjskie prawosławie. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: prawosławie a Rzym 29.09.05, 20:01 Witam serdecznie!!! Przyznaję że nie bardzo rozumiem ów cytowany przez Darino tekst. Po pierwsze - nie ma potrzeby przekształcać Ukrańskiej Cerkwi Grecko- kataolickiej w kościół narodowy - bo moim zdaniem - cerkiew unicka w Polsce zawsze takim kościołem była. Inaczej - jako niezbyt udana "inicjatywa" Unii brzeskiej nie przetrwałby "burz dziejowych". To własnie narodowość tego kościoła pozwoliła mu przetrwać - bez cerkwi greckokatolickiej - jest wielce prawdopodobne - albo Ukraińcy uklegliby "zmoskwiceniu" albo latynizacji i zaasymylowaniu. Przepraszam za "przenaukowioną wypowiedź" i nutkę polemiczną wobec "argesa". Radku - życzę duuuzo zdrowia!!!!!!! - nie daj się "bidzie" - namawiam na czosnek, syrop cebulowy, herbatkę lipową , sok malinowy i .... grzane piwo - chorobę trzeba wygnać precz :))) A mnie znów jesienne wędrówki wyrwały z forum - ale szybko wracam. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: prawosławie a Rzym II 29.09.05, 20:17 Po drugie czytając poniższy cytat - nie wiem - śmiać się czy płakać - rownie dobrze stalinowsko - putiniowska cerkiew mogła by żądać ograniczenie działalności UCGK tylko do Tatarów krymskich :). A oto ów cytat : "jedynym trudnym postulatem pozostaje w praktyce złożenie przez Stolicę Apostolską zapewnienia, którego domaga się Partiarchat Moskiewski, że ograniczy działalność Kościoła greckokatolickiego do zachodniej Ukrainy, a ściślej do ludności polskiego pochodzenia na tych terenach." Albo dziennikarz coś sobie pomylił - albo mamy doczynienia z wyjątkowo głupim żądaniem - Zagłoba w tym momencie zaproponował by Moskalowi-patriarsze przysłowiowe "inflanty" Pzdr - Zycze zdrowia Radku :) Odpowiedz Link Zgłoś
darino odpust w Łopience 01.10.05, 07:41 Szósty raz po wojnie odbędzie się jutro odpust w cerkwi pod wezwaniem św. Męczennicy Paraskewy w Łopience w Bieszczadach. Opustoszała od lat murowana świątynia odbudowywana jest społecznie przez grupę zapaleńców ... www.dziennik.krakow.pl/public/?Podkarpacie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr UKGK Cerkwie lubelskie, moj doktorat, Rzeszow-zdjecia IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.05, 14:35 Witam bardzo serdecznie! Nie mam niestety czasu nawet przeczytac najnowszych wypowiedzi, wiec tylko trzy punkciki: 1) Cerkwi w Lublinie mamy razem 5: a)prawoslawna katedre Przemienienia Panskiego z XVII w. (ul. Ruska), b)parafialna cerkiew greckokatolicka Narodzenia NMP (zbud. w XVIII w. w Uhrynowie, przeniesiona do Tarnoszyna na pocz. XX w., do Lublina w latach 90- ych) w skansenie przy al. Warszawskiej, c)dawna grecka prawoslawna cerkiewke Narodzenia NMP z konca XVIII w. (po I wojnie przemianowana na kosciol rzym. kat. sw. Jozafata) - ul. Zielona, d) cmentarna kaplice prawoslawna Niewiast Niosacych Wonnosci z pocz. XX w. na cmentarzu przy ul. Lipowej, e) kaplice Podwyzszenia Krzyza Sw. przy Prawoslawnym Domu Opieki Spolecznej na ul. Dolinskiego (przelom II/III tysiaclecia), stanowiaca jednoczesnie cerkiew ukrainskiej spolecznosci prawoslawnej Lublina. Do tego kosciol sw. Trojcy na Zamku z bizantyjsko-ruska polichromia z czasow Jagielly... Warto zobaczyc! 2) 12.X zdaje egzamin doktorski z historii Polski XIX w., a 13.X (czwartek) o godz. 12.30 w sali 110 starego gmachu KUL przy al. Raclawickich 14 rozpocznie sie publiczna obrona mej pracy doktorskiej "Dzialalnosc biskupa Ferdynanda Ciechanowskiego a ksztaltowanie tozsamosc koscielnej grekokatolikow diecezji chelmskiej w latach 1810-1830". Zapraszam! 3) Zdjecia ze wspomnianego wczesniej swieta grekokatolikow rzeszowskich - Zasniecia NMP - mozna obejrzec na stronie Archidiecezji. Podaje link bezposredni: cerkwa.net/2005-08-28r/2005-08-28r.htm Odpowiedz Link Zgłoś
darino Re: odpust w Łopience 02.10.05, 23:15 "Rzesze pielgrzymów oblegały dziś - Łopienkę - religijne serce Bieszczadów. Ta położona w pobliżu Cisnej, dzika dolina z samotną cerkwią, przyciąga niezwykłą historią tego miejsca i legendą Matki Boskiej Łopieńskiej. Turyści, dawni i obecni mieszkańcy okolicznych wsi, przybywają tam właśnie początkiem października. Chcą w ten sposób nawiązać do tradycji przedwojennych greckokatolickich odpustów, które gromadziły nawet kilkanaście tysięcy osób. Tak jak przed laty, najwierniejsi pielgrzymi przybywają do tego niedostępnego miejsca na piechotę, pokonując okoliczne szczyty, błota i potoki. Wiele osób trafia tu modląc się o uzdrowienie, tak jak pani Elżbieta, która modli się do Matki Boskiej Łopieńska o przywrócenie wzroku. Magnesem jest również sama świątynia, która stała się symbolem historii Bieszczadów. Położona w niegdyś gęsto zamieszkałej, a później wysiedlonej dolinie, najpierw popadła w ruinę, by wznieść się na nowo dzięki morderczej pracy garstki zapaleńców. Teraz staje się bieszczadzką Jasną Górą, do której ciągną nie tylko wierzący. Dzisiejszy odpust był również podziękowaniem przewodników turystycznych i ratowników GOPR za bezpieczny sezon w górach. Wnętrze świątyni kryje dziś już tylko kopię obrazu Matki Boskiej Łopieńskiej, wywiezionego po wojnie do Polańczyka. Cudowna ikona przyciągała przed wojną wiernych z całych Karpat." tvp.pl/400,20051002251647.strona Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr odpust w Łopience , refleksje 04.10.05, 16:48 Witam. Z uwagą przeczytałem linkowane przez Radka teksty na temat prawosławia lubelskiego i tamtejszych patrafii. Kompletnie nie znałem ich historii. Do tej pory Lublin kojarzył mi sie z KUL, UMCS, Zamkiem, Starówką i bramą krakowską - a tu proszę :)) No i okazuje sie że skansenowa cerkiewka nie jest osamotniona w swej "wschodniości kultu" :) Księdzu Piotrowi gratuluję i ... trzymam kciuki - dawno nie byłem na stronie internetowej tamtejszej parafii. Czy będzie tam coś nowego do poczytania ??? Łopieńka - nie byłem tam jeszcze - teraz musi być tam pięknie - gdy buki czerwienieją :) Ale trudno ją uznac za znaczące miejsce wspołczesnych grekokatolików bieszczadzkich - tu jednak Radoszyce /z cudownym zródełkiem/, Komancza i Ustrzyki Dolne mają decydujące znaczenie. Bieszczadzkie miejsca kultu prawosławia - to chyba też głownie Komańcza, Zagórz i Sanok. A jako miejsce kultu Ikon maryjnych - ja bardzo cenię Polańczyk i Co nie znaczy że podziwiam Łopieńki - głownie za wytrwałość "odbudowniczych" - kiedyś był wręcz pomysł stworzenia tam "wioski turystycznej" - czegoś w rodzaju zywego skansenu. I na koniec jeszcze jedno - będąc ostatnio na Ukrainie miałem przyjemność poznać potomka Łemków z Woli Michowej. Ma on krewnych rozrzuconych od podprzemyskiego Hurka po Legnicę i Trzebiatów. Bardzo się zdziwił gdy się pochwaliłem swymi eskapadami w tamtym terenie. Pozdrawiam jak zawsze serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr refleksje 04.10.05, 16:58 Dopowiem tylko - współczesne, "łacińskie" miejsca kultu w Bieszczadach z pięknymi Ikonami - to własnie Polańczyk i Jasień pod Ustrzykami Dolnymi /z kopią Ikony MB Rudeckiej. I coś jeszcze z innej "beczki" - własnie teraz w TV mówią o ewentualnym przezywciężeniu celibatu w KK :) - czyżby wracał dylemat Bł.Ks. Kowcza ??? - tym w razem w ramach K Rz-katolickiego ??? Odpowiedz Link Zgłoś
darino celibat ... 04.10.05, 17:47 Istotnie padła taka propozycja. Nie sądzę aby uzyskała obecnie jakiś oddzwięk, ale krople drążą skałę ... Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa po przerwie:) 04.10.05, 23:25 Witam Was serdecznie Co prawda jestem "na chodzie" juz od poniedzialku, ale obowiazki spowodowaly, ze czesc pracy musialem wziac do domu. Stad opoznienie w pisaniu postow:) Do ostatnich wypowiedzi odniose sie jutro, a dzis zalinkuje tylko tekst dotyczacy 100-lecia parafii na warszawskiej Woli. Niestety stan zdrowia nie pozwolil mi w uczestnictwie wiec, podobnie jak Wy, jestem "skazany" na przekaz fotograficzny. "W niedzielę, 2 października na warszawskiej Woli uroczyście świętowano jubileusz 100 lecia cerkwi parafialnej św. Jana Klimaka.. " www.cerkiew.pl/news.php?id=3503 Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: po przerwie:) 05.10.05, 21:25 Witam! Pozostaje tylko pogratulować Tobie Radku i Twoim współwiernym rocznicy. Pisaliśmy tu już kiedyś że na los Cerkwi Prawosławnej poważny wpływ miały zabory i pozaborowe /w moim mniemaniu częściowo uzasadnione/ działania rewindykacyjne łacinników. Można na ten temat poczytać też w linkowanej przez Ciebie historii prawosławia lubelskiego - jest tam i o wyburzeniu cerkwi i brutalnemu zamienianiu ich na koscioły :( Oj kusi mnie ten Lublin do dokładnej penetracji śladami cerkwi :) Może bliżej wiosny kiedy ogród botaniczny i skansen zazieleni sie po wiosennemu :) A ja w ostatni weekend odwiedziłem niezwykle barwne okolice Słonnego i Piątkowej Ruskiej - ubarwione już czerwienią buków. A najbliższy weekend to pewno magura Wątkowska i bogate w cerkiewki okolice Bartnego, Bodaków i Małastowa :) Ale o tym skrobne coś po niedzieli /jeśli wyprawa sie uda/ Pozdrawiam jak zawsze...... Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: po przerwie:) 05.10.05, 21:39 W dzisiejszym poscie chcialbym odniesc sie do wypowiedzi Argesa. Mialem odpowiedziec wczesniej, ale zlozylo sie inaczej. Arges napisales: "Z tego, co się orientuję, ludność pochodzenia polskiego na Ukrainie - nazwijmy to po imieniu - Polaków, skupia przede wszystkim Kościół Rzymskokatolicki, a nie Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka. Patriarchat Moskiewski obawia się wszelkich "innych", ponieważ prawosławie nie ma ugruntowanej pozycji w Rosji i na Ukrainie. PM buduje w Moskwie supermarkety, o czym wspominała GW, popi są wmieszani w liczne afery, a przymierze Putin - Aleksij jest zajwiskiem politycznym, a nie religijnym. Rosyjskie prawosławie jest skostniałe i nie odpowiada współczesnym realiom. UCGK nie jest Cerkwią narodową i nią nie będzie, bo jest otwarta na wszystkich!!! Ukraina jest/pragnie/powinna być cywilizowanym krajemm, a wolność religijna jest jednym z elementów demokracji!!! Rosyjskie siły religijno - polityczne nie powinny mieszać się w sprawy Ukrainy!!! Powszechnie wiadomo, że Ukraina nie jest terytorium kanonicznym Patriarchatu Moskiewskiego, a Moskwa jest córką Kijowa, a nie na odwrót!!! Mam nadzieję, że obecny Papież będzie godnym następcą Jana Pawła II i nie ulegnie podszeptom putinowsko - aleksijowskim. Oczywiście jestem za pojednaniem kaotolicko - prawosławnym, ale na drodze prawdy i sprawiedliwości, a nie gry politycznej i krzywdzących ustępstw. W sprawch tej ekumenii powinien przede wszystkim zabierać głos papież rzymski i patriarcha Konstantynopola i wtedy zobaczymy, że problemy tworzy głównie rosyjskie prawosławie" Faktycznie ten fragment dotyczacy ograniczenia dzialalnosci Kosciola greckokatolickiego do ludnosci pochodzenia polskiego jest malo sensowny, ale mozna to chyba zlozyc na karb bledu w tekscie z "Przegladu". Natomiast nie da sie zaprzeczyc, ze Kosciol greckokatolicki jest obecny przede wszystkim w zachodniej czesci Ukrainy. Mysle, ze Cerkiew prawoslawna obawia sie "dzialalnosci misyjnej" na terenach wschodnich. Pewnie takie obawy sa bezpodstawne, ale jak wiesz sytuacja ukrainskiej Cerkwi prawoslawnej jest bardzo niewesola. Nie jest jednak tak jak piszesz, ze Cerkiew nie ma ugruntowanej pozycji (sumujac wszystkie organizmy wiernych jest wiecej niz grekokatolikow). Niestety wierni sa podzieleni miedzy trzy organizmy bedace w stosunku do siebie raczej niechetne. Komplikuje to stosunki nie tylko z grekokatolikami, ale rowniez z innymi Cerkwami prawoslawnymi na swiecie. Jedyna uznana przez Koscioly lokalne Cerkwia jest Cerkiew Patriarchatu Moskiewskiego. Oczywiscie zgodze sie z Toba, ze Ukraina, podobnie zreszta jak Bialorus powinny miec swoje Cerkwie niezalezne od PM. Jest jednak pewne "ale". Nie ma szans na autokefalie w konflikcie z PM. Smutne, ale prawdziwe. Rowniez Patriarcha Konstantynopola uznaje Ukrainska Cerkiew Prawoslawna Patriarchatu Moskiewskiego. Patriarcha Konstantynopola jest jedynie "pierwszym wsrod rownych". Jest to patronat honorowy, nie majacy wplywu na inne autokefalie. Piszac, ze jest to dobry tekst mialem na mysli zupelnie inne jego fragmenty niz ten o grekokatolikach, mowiace np. o nieomylnosci papieza. Dla obecnych czasow chyba byloby dobrze zeby i katolicy i prawoslawni wspolnie dawali Europie swiadectwo Prawdy. Przeciez o to w tym dialogu chodzi. A polityka, no coz.... W ogole nie powinna miec wplywu na sprawy duchowe, ale jak jest to niestety mamy okazje od czasu do czasu zobaczyc:( Mam nadzieje, ze udalo mi sie chociaz troche przyblizyc swoje poglady na ten temat. A na deser proponuje poczytac ciekawy watek z forum Bialystok. Kiedys rozmawialismy na temat Bialorusinow-katolikow i ktos wlasnie poruszyl ten temat. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=29831136 Milego czytania:) R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa :) 05.10.05, 21:40 Tak dlugo pisalem swoj post, ze zdazyles mnie Piotrze ubiec z wypowiedzia:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Kościoły i narodowości 06.10.05, 17:15 wolf_wwa napisał: > Tak dlugo pisalem swoj post, ze zdazyles mnie Piotrze ubiec z wypowiedzia:) No cóż - po dwóch latach pogaduch można już mówić o łączności telepatycznej :))) Posurfowłem trochę po stronach internetowych Ukraińców w Polsce /pieknie linkowanych we wstępie do forum Bircza - brawo Darino - chociaż nas też linkowałeś i ... przestałeś :(/ Byłem też na stronach parafii greckokatolickich we Wrocławiu, Olsztynie, Gdańsku i Zielonej Gorze.A i Przemyslu oczywiście. Cóz - ten Kościół jest z pewnością oparciem dla mniejszości ukraińskiej i spełnia moim zdaniem cechy kościoła narodowego :) /w najlepszym oczywiście tego słowa znaczeniu . Naocznie natomiast stwierdziłem że na Ukrainie Kościół rzymsko-katolicki jest ostoją polskości - i nie mam o to żadnych pretensji. W szeregu odwiedzanych kościołach nawet ogłoszenia o kolejności sprzątania kościoła są tam po polsku. Znacznie gorsze wrażenia mam po ostatnich wieściach z Litwy. Chociażby po wiadomościach z aferą wokół obrazu Miłosierdzia Bożego przemoca zabranego z wileńskiego koscioła odwiedzanego przez Polaków. Ponoć zaborczość litewskiego biskupa-nacjonalisty tłumiona była za JPII. Wogóle wygląda na to że na Litwie wykształcił się podział na kościół mniejszości Polskiej i kościół większość litewskiej. Co wiąże się zresztą z ustawodawstwem litewskim o ochronie ich języka i przymusowe "litwinizacji" np nazwisk polskich. Chwała Bogu ,że nie ma takich antagonizmów na Ukrainie. Pozdrawiam jak zawsze.... Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Kościoły i narodowości 06.10.05, 21:55 Witam Pewnie pojde za Twoja rada i zapoznam sie ze stronami parafii grekokatolickich. Jak dotychczas widzialem tylko sajt warszawskiej parafii. W zwiazku z tym mam prosbe o linki:) A mowiac powazniej to sytuacja na Litwie (znana mi tylko z mediow) nie wyglada ciekawie. Tak jak piszesz Piotrze sprawa nie dotyczy tylko Kosciola. Problemy maja polskie szkoly, sa klopoty z pisownia nazwisk. W porownaniu z tym sytuacja na Ukrainie wyglada bardzo dobrze, ale wyglada tez calkiem niezle na Bialorusi. Do momentu rozpoczecia klopotow z ZPB polska mniejszosc miala naprawde duzo swobody. Ilosc szkol z jezykiem polskim rowniez jest imponujaca. Nie wiem jak teraz, ale podejrzewam ze w tej materii dalej jest niezle. I pewnie po tej zawierusze dalej tak pozostanie. Troche mnie zabolalo gdy w czasie konfliktu wokol ZPB bardzo podnoszono w naszych mediach jak zle jest bialoruskim Polakom. Nie jest to do konca prawda. Cieszy mnie bardzo, ze pomimo istnienia na polskiej scenie politycznej grupki "wyznawcow" ligi i pewnego ksiedza z Torunia ogol spoleczenstwa ma coraz lepszy stosunek do mniejszosci (na przekor wynikom cytowanych przeze mnie badan). Chociaz unikam tutaj nawiazywania do biezacej polityki to wspomne tym razem o wynikach wyborow parlamentarnych w Polsce, wskazuja one jasno, ze nie ma na polskiej scenie politycznej duzo miejsca dla radykalow. Mam tylko nadzieje, ze moj optymizm nie jest przedwczesny. Przepraszam, ze dzisiejszy post jest troche chaotyczny, ale chcialem podzielic sie jak najwieksza iloscia przemyslem Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Nazwy i narodowości 06.10.05, 22:40 Jako ciekawostke proponuje jeszcze lekture tekstu z bialorus.pl www.bialorus.pl/index.php?pokaz=search&&wiecej=9819&&Rozdzial=archiwum&&search=polskiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darino Kościoły i narodowości i ... linki :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 07:50 Witajcie ! Od dłuższego czasu planuję przeorganizowanie linków w nagłówku forum Bircza - link do tego wątku na pewno powróci :))) Ciągle jednak brakuje mi czasu. Mam nadzieję, że długie, jesienne wieczory wpłyną pozytywnie na jakość mojej pracy na forum :))) Pozdrawiam ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr UKGK Ukraińskie imprezy w Lublinie 13-16.X.2005 IP: 212.182.32.* 07.10.05, 21:18 Na dni, o ktorych w temacie, przewidziana jest tzw. ukrainska jesien w naszym miescie, a w jej ramach m.in. ciekawa sesja o sztuce sakralnej pogranicza polsko-ukrainskiego na Lubelszczyznie. Ale o tym dalej - po 1700-ym "postingu". Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Przed weekendem... 07.10.05, 21:18 Witam Przed weekendem mam dla Was garsc cytatow z tekstu znalezionego na Onecie. Pochodzi on z "Nowego Panstwa" "Część władyków ukraińskich przyjęła unię z Rzymem (1596) i uznała prymat papieża, co dało początek Kościołowi unickiemu (zwanemu od 1774 roku greckokatolickim lub od niedawna Ukraińskim Kościołem Katolickim). Właśnie ten krok zapoczątkował zawieruchę religijną na ziemiach ukraińskich, która trwa do dziś. Pogłębiło ją jeszcze włączenie Kijowa do Rosji (1686) i podporządkowanie metropolii kijowskiej patriarchatowi moskiewskiemu. Od tej pory większość prawosławnych na Ukrainie jest wiernymi rosyjskiego Kościoła prawosławnego, grekokatolicy zaś pozostają pod jurysdykcją Stolicy Apostolskiej" "Na fali tych nastrojów kijowski metropolita rosyjskiej Cerkwi prawosławnej Filaret, skompromitowany zresztą współpracą z KGB i wcześniejszym wspieraniem akcji rusyfikacyjnej na Ukrainie, poparł inicjatywę wyjścia znacznej części wiernych z dotychczasowych struktur Cerkwi rosyjskiej. Za nieposłuszeństwo synod biskupi wyklął go i mianował na jego miejsce wiernego Moskwie Wołodymyra. Dalszy rozwój wydarzeń pokazał, że Filaret wcale nie był na przegranej pozycji. Wręcz przeciwnie. Wkrótce uzyskał poparcie ówczesnego prezydenta Ukrainy Leonida Krawczuka, który w zjednoczonym ukraińskim prawosławiu widział narzędzie wzmocnienia niepodległości kraju. Przy dyskretnym wsparciu władz Filaret powołał, obejmujący dziś około 25 procent ludności, Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego (UKP PK), a w lecie 1992 roku ogłosił jego “zjednoczenie” z Kościołem autokefalicznym. Zresztą to ostatnie posunięcie przyczyniło się do dodatkowych zawirowań w prawosławnym życiu Ukrainy, gdyż metropolita autokefaliczny Mstysław uznał akt “zjednoczenia” za nieważny" "W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych Kościoły na Ukrainie, zamiast koncentrować się na działalności duszpasterskiej i społecznej, marnowały energię na konflikty. Cerkwi autokefalicznej oraz UKP PK zabrakło zdolności organizacyjnych. Intrygi i podziały bulwersowały opinię publiczną. Hierarchowie zmieniali przynależność religijną jak rękawiczki, a niektórzy z nich należeli nawet do trzech jurysdykcji jednocześnie. Taki rozwój wydarzeń sprzyjał rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, kreującej się na ofiarę ambicji zwierzchników pozostałych Cerkwi. Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego apelował do władz świeckich o uspokojenie nastrojów w kraju, a wiernych wzywał do pozostawania w imię jedności w strukturach UKP PM lub wstępowania do nich. Inicjatywy te, na tle zachowań pozostałych Kościołów, robiły dobre wrażenie" "Czy pod nową władzą narodowy Kościół Ukrainy ma szansę powstać? Wątpliwe, mimo sympatii, jaką dla tej inicjatywy żywi patriarcha Konstantynopola. Trudno sobie wyobrazić poparcie dla takiej struktury autokefalicznych Kościołów prawosławnych, zwłaszcza że sprzeciwia się temu Cerkiew rosyjska, najliczniejsza i najbogatsza w świecie prawosławnym. Trwające odrodzenie religijne na Ukrainie będzie więc kanalizowane w różne nurty, a spory religijno-polityczne jeszcze nie raz staną na drodze spokojnego, dynamicznego rozwoju tego państwa" wiadomosci.onet.pl/1252549,1292,1,kioskart.html Zycze milej lektury i pogodnego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr UKGK "Ukraińska jesień" w Lublinie IP: 212.182.32.* 07.10.05, 21:21 PROGRAM UKRAIŃSKIEJ JESIENI W LUBLINIE 13-16 PAŹDZIERNIK 2005 13 października 2005, czwartek Lublin - Pałac Czartoryskich, Plac Litewski 2 11:00 - Otwarcie konferencji pt.: ”Sztuka Sakralna Pogranicza Polsko- Ukraińskiego na Lubelszczyźnie” Lublin - Instytut Europy Środkowo – Wschodniej, ul. Niecała 5 Wystawa fotografii Krzysztofa Wasilczyka z Lublina: „Przebudzenie wędrującej świątyni” 14:00-18:00 - Prezentacja sztuki sakralnej pogranicza polsko-ukraińskiego na Lubelszczyźnie: ikonografia, sztuka cerkiewna, architektura - wystąpienia, dyskusje, wnioski, pytania. Ekspozycja książek oraz płyty multimedialnej „Ikona i muzyka cerkiewna”. 19.00 - Nieszpory (Cerkiew Narodzenia NMP w Lublinie, Al. Warszawska, 84) 14 października 2005, piątek Lublin - Instytut Europy Środkowo-Wschodniej, ul. Niecała 5 Wystawa fotografii Krzysztofa Wasilczyka z Lublina: „Przebudzenie wędrującej świątyni” 09:00-13:00 - Prezentacja sztuki sakralnej pogranicza polsko-ukraińskiego na Lubelszczyźnie: ikonografia, sztuka cerkiewna, architektura - wystąpienia, dyskusje, wnioski, pytania. Ekspozycja książek oraz płyty multimedialnej „Ikona i muzyka cerkiewna”. 15 października 2005, sobota Lublin - Trybunał Koronny, Rynek 1 Wystawa fotografii Romana Małka i Iwana Jasnija z Kijowa: „Współczesna Ukraina w Obiektywie” 16:00 - Panel z udziałem przedstawicieli władz nt. „Rola Lubelszczyzny w przemianach na Ukrainie” Specjalnie dla gości wystąpią aktorzy Teatru im. Marii Zańkowećkoji ze Lwowa ze sztuką w reż. W. Sikorskiego, pt: „ART.” /na konferencję i występ teatru wstęp jest wolny, jednak liczba miejsc jest ograniczona/ Lublin - Centrum Kultury, ul. Peowiaków 12 19:30 - koncert młodzieżowych zespołów rockowych : „Inkanabuła” ze Lwowa oraz „Karna” z Iwano-Frankowska 16 października 2005, niedziela Archikatedra Lubelska: 10:00 - Liturgia w obrządku wschodnim z udziałem hierarchów Kościoła rzymsko- i greckokatolickiego. Trybunał Koronny, Rynek 1 Wystawa fotografii Romana Małka i Iwana Jasnija z Kijowa: „Współczesna Ukraina w Obiektywie” Chatka Żaka-Mała Scena, ul. Radziszewskiego 16 16:00 - Przegląd filmów ukraińskich: „Mamaj”, "Ne skorenyj" Po przeglądzie wystąpi zespół pieśni etnicznych „Seluky”; Lublin – Kijów Organizatorzy: Parafia Greckokatolicka w Lublinie, Fundacja Kultury Duchowej Pogranicza, Kancelaria Prezydenta Miasta Lublin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr UKGK Program sesji o sztuce sakralnej IP: 212.182.32.* 07.10.05, 21:25 Z A P R O S Z E N I E Serdecznie zapraszam do udziału w międzynarodowej konferencji pt.: „Sztuka sakralna pogranicza polsko-ukraińskiego na Lubelszczyźnie”, zaplanowanej na 13 – 14 października 2005 roku w Lublinie. Planowana sesja jest poświęcona dziedzictwu sztuki cerkiewnej na Lubelszczyźnie, obszarze leżącym na styku kultury Wschodniej i Zachodniej, gdzie przez wieki tradycja bizantyjska i łacińska przeplatały się wzajemnie. Jednak historia, która tu się dokonywała pod koniec XIX i przez niemal cały XX wiek, zaskoczyła wszystkich swym upraszczającym pojmowaniem otaczającej rzeczywistości, ukazała jeżeli nie pełną ignorancję, to przynajmniej bardzo brutalne ustosunkowanie się do zjawisk kulturowych, które nie wpisywały się w ramki różnych formacji ideologicznych. Wiele cennych dzieł architektury i ikonografii z niewiadomych powodów dewastowano i niszczono, albo zupełnie starto z oblicza ziemi, chociaż tworzyły harmonijno-estetyczną sylwetkę wielo- kulturowego pogranicza. Powyższa konferencja stawia sobie zatem za cel: · pokazanie wartości wspólnego dziedzictwa kulturowego na obszarze przenikania się kultury wschodniej i zachodniej; · integrację społeczności regionów leżących na styku kultury bizantyjskiej i łacińskiej poprzez rzetelną wiedzę; · przekazanie interdyscyplinarnych wyników badań przeprowadzonych na architeturze i ikonografii sakralnej w zakresie technologii wykonania; · ustalenie cech stylistycznych, właściwych dla różnych ośrodków sztuki cerkiewnej i konkretnych obiektów kultowych oraz ikonograficznych; · analiza porównawcza technologii architektonicznych i malarskich; · przedstawienie kilku wariantów scenariuszy wyposażenia drewnianych cerkwi zabytkowych; · poznanie i wdrożenie najnowszych technologii konserwatorskich; · typowanie obiektów do badań specjalistycznych potrzebnych przy translokacji. Wdzięczny za życzliwość i wszelkie dobro, ks. Stefan Batruch Szczegółowy program konferencji Dzień pierwszy Czwartek 13.10.2005 11.00 Uroczyste otwarcie konferencji (Pałac Czartoryskich, Plac Litewski 2, Sala Konferencyjna) Wystąpienia inauguracyjne: H. Landecka – Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków R. Walczak – Wiceprezes Oddziału PAN w Lublinie M. Łesiów – Przewodniczący Komisji Polsko-Ukraińskich Związków Kulturowych Oddziału PAN w Lublinie J. Adamowski – Dyrektor Instytutu Kulturoznawstwa, UMCS K. Klauza - Kierownik Katedry Teologii Ikony, KUL A. Kurowski – Wojewoda Lubelski Wyróżnienia dla prekursorów w ochronie dziedzictwa sztuki cerkiewnej na pograniczu polsko-ukraińskim R. Brykowski (Warszawa) J. Tur (Rzeszów) J. Górak (Lublin) J. Mowczan (Lwów) 12.00 – Poczęstunek (Sala Kominkowa) 14.00 Sesja naukowa (Instytut Europy Środkowo-Wschodniej ul.Niecała 5, Sala Konferencyjna) 14.00 – Malarstwo XIV – XVIII wieku dawnej Diecezji Chełmskiej Kościoła Wschodniego (W. Ałeksandrowycz, Lwów-Warszawa) 14.10 – Ukraińskie ikonostasy XVI-XVIII wieku na terenie dawnej Rzeczypospolitej (M. Janocha, Warszawa) 14.20 – O ochronie zabytków sztuki cerkiewnej(J. Tur, Rzeszów) 14.30 – dyskusja 14.55 – przerwa 15.00 – O architekturze słów kilka (M. Smoktunowicz, Warszawa) 15.10 – Cerkiew p.w. Narodzenia NMP z Lublina (translokowana z Tarnoszyna) w kontekście rozwoju drewnianej architektury cerkiewnej (E. Zawałeń, Przemyśl) 15.20 – dyskusja 15.45 – przerwa na kawę 16.30 – Mądrość Boża jako Niepokalane Poczęcie NMP w sztuce pogranica (E. Rybałt, Lublin-Warszawa) 16.40 – Losy cerkwi na terenie pogranicza polsko-ukraińskiego (M. Kaniewska, Warszawa) 16.50 – dyskusja 17.15 – przerwa 17.30 – Unicka Diecezja Chełmska w XVII wieku w świetle przekształceń terytorialnych i ustrojowych (A. Gil, Lublin) 17.40 – Duchowieństwo parafii greckokatolickiej w Tarnoszynie (W. Bobryk, Siedlce) 17.50 – Skutki ekspatriacji dla kulturowej sytuacji pogranicza (R. Kabaczij, Cherson-Preszow) 18.00 – dyskusja 19.00 – Nieszpory (Cerkiew Narodzenia NMP w Lublinie, Al. Warszawska 84) Dzień drugi Piątek 14.10.2005 9.00 – Zbiory cerkiewne w muzeach lwowskich przełomu XIX i XX wieku. (W.Deluga, Warszawa) 9.10 – Konserwacja cmentarzy na pograniczu (J. Smaza, Warszawa-Toruń) 9.20 – dyskusja 9.45 – przerwa 10.00 – Historia translokacji i adaptacji do potrzeb kultowych cerkwi Narodzenia NMP w Lublinie (S. Batruch, Lublin) 10.10 – Translokacja cerkwi z Tarnoszyna do Muzeum Wsi Lubelskiej i realizacja konserwatorska (M. Serafinowicz, Lublin) 10.20 – Historia tworzenia zespołu sakralnego greckokatolickiego w Muzeum Wsi Lubelskiej (L. Kondratowicz-Miliszkiewicz, Lublin) 10.30 – dyskusja 10.55 – przerwa na kawę 11.30 – Nieco danych historycznych o cerkwi w Teniatyskach i dwóch cerkwiach w Lubyczy (P. Sygowski, Lublin) 11.40 – Ikonostas z cerkwi p.w. św. Dymitra z Teniatysk. Problem datowania (R. Zilinko, Tarnopol-Lublin) 11.50 – dyskusja 12.15 – przerwa 12.30 – Chorągwie pierwszej połowy XIX w. z wyposażenia cerkwi Narodzenia NMP w Lublinie (R. Kosiw, Lwów) 12.40 – Program ikonograficzny wystroju cerkwi Narodzenia NMP w Lublinie (J. Giemza, Łańcut) 12.50 – dyskusja 13.15 – 15.00 przerwa na obiad 15.00 – Opracowanie metodyki konserwacji polichromii ściennej i prace konserwatorskie w presbiterium cerkwi Narodzenia NMP w Lublinie (J.Mowczan, Lwów) 15.10 – Dokumentacja konserwatorska polichromii ściennej cerkwi Narodzenia NMP w Lublinie oraz ikonostasu z Teniatysk (I. Slusarenko, Lwów-Lublin) 15.20 – Montaż ikon w ikonostasie z Teniatysk i konserwacja drzwi carskich (B. Iwaniw, Lwów) 15.30 – dyskusja 15.55 – przerwa 16.00 – Rekonstrukcja i konserwacja ikony św. Jerzego z cerkwi Narodzenia NMP w Lublinie (A. Linynsjkyj, Lwów) 16.10 – Realizacja ikony Matki Boskiej Korczmińskiej zgodnie z oryginałem (XVII w.) znajdującym się w cerkwi Narodzenia NMP w Lublinie (W. Melnyk, I. Melnyk, Lwów) 16.20 – Cerkiew w Ulhówku i jej „translokacja” (J. Górak, Lublin) 16.30 – dyskusja 16.55 – Podsumuwanie konferencji W imieniu organizatorów: ks. Stefan Batruch - Prezes Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza Organizatorzy: *** Komisja Polsko-Ukraińskich Związków Kulturowych Oddziału PAN w Lublinie Pałac Czartoryskich, Plac Litewski 2 20-080 Lublin tel/fax: (81) 441 30 00 e-mail: pan-ol@hektor.umcs.lublin.pl www.pan-ol.lublin.pl *** Fundacja Kultury Duchowej Pogranicza Al. Warszawska 71 PL – 20-803 Lublin tel/fax: (81) 746 93 99, kom: 0 603 762 946 e-mail: s_batruch@poczta.onet.pl www.portal-ukr Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: "Ukraińska jesień" w Lublinie 10.10.05, 17:26 Witam!! Dziękuję Radku za cytaty i ... prośba – a co Ty o tych wypowiedziach sądzisz. Bo dla mnie – w świetle dotychczasowych dyskusji nie są one zbyt odkrywcze. Bądź co bądź i temat unii i ewentualne powstanie ukraińskiego Kościoła Narodowego był tu wielokrotnie poruszany. Powstanie takiego Kościoła - musiałoby się odbyć czyimś kosztem – moim zdaniem UCGK. Dziękuję Księdzu za info i o Ukraińskiej Jesieni a i owej konferencji. W swym księgozbiorze mam ksiązki-materiały z podobnych sesji jak np. „Losy cerkwi w Polsce po 1944 – materiały sesji naukowej Stowarzyszenia Historyków sztuki pt Tragedia polskich cerkwi oraz materiały zamówione przez regionalny Ośrodek Studiów o Ochrony Środowiska Kulturowego, „Sztuka cerkiewna w diecezji przemyskiej” – materiały z międzynarodowej konferencji naukowej z 1995 roku czy owi „Łemkowie” – Materiały z konferencji zorganizowanej przez MBL w Sanoku w 1990 roku. . Zastanowił mnie cytat z linkowanego przez Księdza zaproszenia : „Jednak historia, która tu się dokonywała pod koniec XIX i przez niemal cały XX wiek, zaskoczyła wszystkich swym upraszczającym pojmowaniem otaczającej rzeczywistości, ukazała jeżeli nie pełną ignorancję, to przynajmniej bardzo brutalne ustosunkowanie się do zjawisk kulturowych, które nie wpisywały się w ramki różnych formacji ideologicznych. Wiele cennych dzieł architektury i ikonografii z niewiadomych powodów dewastowano i niszczono, albo zupełnie starto z oblicza ziemi, chociaż tworzyły harmonijno-estetyczną sylwetkę wielo- kulturowego pogranicza.” Proszę szanownych dyskutantów – nie można pisać o „niewiadomych powodach” – to z niewiadomych powodów wysadzano w powietrze cerkwie w Lesku, Medyce czy Radymnie, to nie bez powodu rozbierano cerkwie w Desznie i Wołtuszowej /chociaż w tych ostatnich przypadkach pozyskane drewno używano na budowę stajni i stodół w pobliskich wsiach/. Powody były – nienawiść do innej nacji /umiejętnie sterowana przez państwową propagandę/, chęć odwetu za krzywdy realizowanego w ramach tzw odpowiedzialności zbiorowej , zacieranie śladów po wypedzonych i ograbionych sąsiadach itd. Dziwi mnie skąpość czasu przeznaczonego dla prelegentów w ramach konferencji- domyślam się że podstawową rolę odgrywać będzie dyskusja wokół wcześniej dostarczonych tekstów referatów. No bo chociażby temat „Skutki ekspatriacji dla kulturowej sytuacji pogranicza” - Boże, przecież to temat – rzeka – zarówno dla pogranicza polsko-ukraińskiego jak polsko- niemieckiego – czy taki temat można wypełnić w ciągu 10-minutowej prelekcji i nawet godzinnej dyskusji ??? Niemniej gratuluję ambitnego zamiaru :) Wielkie gratulacje dla Ks. Proboszcza Batrucha – mam nadzieję że owe dni dadzą efekt chociażby w postaci kolejnego opracowania. Bo jeśli chodzi o realne korzyści dla pamiątek ukraińskich na owym pograniczu – to pozostaję sceptykiem. Cieszy program owej "jesieni" - bo jest tam czas i dla muzyki, sztuk plastycznych - Brawo - chociaż brakuje mi w jej programie chociażby rzadko słyszanego u nas ukraińskiego rocka . Pozdrawiam serdecznie dyskutantów Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: "Ukraińska jesień" 10.10.05, 17:41 A żeby tak dać coś jeszcze w tonacji Kultury przez duże K - zacytuję dwa teksty moich ulubionych ballad "Placzu Jeremii" Коли до губ твоїх... (Гр. Чубай) Коли до губ твоїх лишається півподиху, Коли до губ твоїх лишається півкроку -- Зіниці твої виткані із подиву, В очах у тебе синьо і широко. Щось шепчеш зачаровано і тихо ти, Той шепіт мою душу синьо крає. І забуваю я, що вмію дихати, І що ходити вмію забуваю. А чорний птах повік твоїх здіймається І впевненість мою кудись відмає. Неступленим півкроку залишається, Півподиху у горлі застряває. Зіниці твої виткані із подиву, В очах у тебе синьо і широко, Але до губ твоїх лишається півподиху, До губ твоїх лишається півкроку. На верх "Завтра прийде до кімнати..." ("Вона") (К. Москалець) Завтра прийде до кімнати Твоїх друзів - небагато Вип'єте - холодного вина Хтось принесе білі айстри Скаже хтось: життя прекрасне Так, життя - прекрасне, А вона сидітиме сумна Буде пити - не п'яніти Від дешевого вина Я співатиму для неї Аж бринітиме кришталь Чи хіба зуміє голос Подолати цю печаль Так у світі повелося Я люблю її волосся Я люблю її думки й вуста Та невдовзі прийде осінь Ми усі розбіжимося По русифікованих містах Лиш вона сидітиме сумна Буде пити - не п'яніти Від дешевого вина Моя дівчинко печальна, Моя доле золота Я продовжую кричати Ніч безмежна і пуста Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zazula Re: "Ukraińska jesień" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.05, 21:36 A mnie szkoda, że obecnie jest tak mało innych kultur, chciałbym aby było tak jak dawniej.Z ukraińcami, łemkami, litwinami itd. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: "Ukraińska jesień" 30.10.05, 17:57 Gość portalu: Zazula napisał(a): > A mnie szkoda, że obecnie jest tak mało innych kultur, chciałbym aby było tak > jak dawniej.Z ukraińcami, łemkami, litwinami itd. No może nie jest tak żle - wszyscy Oni są !!! W rozproszeniu - od Pomorza i Mazur po Dolny Ślask, od Podlasia po Przemyskie. Pytanie - jak mają się "odnaleść" gdy ksenofobia i nacjonalizm "ulokowały się" na najwyższych stanowiskach władzy w naszej wspólnej Ojczyźnie ?? Odpowiedz Link Zgłoś
darino ciekawy artykuł - "Inny wschód" 10.10.05, 19:50 wiadomosci.onet.pl/1252549,1292,1,kioskart.html Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Bez cytatow... 11.10.05, 09:45 Witam Masz Piotrze racje, ten tekst nie zawiera byc moze niczego nowego, ale jest o tyle ciekawy, ze traktuje sprawe w dosyc szerokim aspekcie. Jesli chodzi o moje przemyslenia dotyczace poruszanych tam tematow to, pomimo mojego optymizmu, nie sadze aby w najblizszym czasie udalo sie uzyskac porozumienie. Nie chodzi mi tylko o Metropolie greckokatolicka w Kijowie. Odnosze wrazenie, ze dla uspokojenia nastrojow potrzebne jest aby wladza nie wygrywala jednych przeciw drugim. Tu na plus mozna zaliczyc postawe jaka prezentuje prezydent Juszczenko. Chodzi oczywiscie o okreslenie "prawoslawny ponad podzialami". Co nie przeszkadza Cerkwi PM oskarzac Juszczenke o popieranie Cerkwi Patriarchatu Kijowskiego. Do momentu gdy bedzie jedna ukrainska Cerkiew prawoslawna dialog bedzie trudny, chociazby z tego powodu, ze jedni beda oskarzac drugich o proby porozumienia za plecami. Nie bardzo wyobrazam sobie jak mialo by wygladac takie "zjednoczenie". Sytuacja jest w chwili obecnej taka, ze jedyna Cerkwia uznana przez wszystkie koscioly lokalne jest Cerkiew PM. Do tego dochodzi rachunek krzywd i spory materialne. Chyba sytuacja jest tak malo ustabilizowana, ze trudno jest stawiac jakiekolwiek prognozy na przyszlosc. Cala mozaika religijna pokazuje skomplikowana przeszlosc Ukrainy, kraju o mlodej niepodleglosci, ale dlugiej i trudnej historii. Wypada tez wspomniec o europejskich aspiracjach Ukrainy, popieranych przez Cerkiew greckokatolicka, a postrzeganych z duza doza ostroznosci przez prawoslawnych. Prawdopodobnie pozostaje tylko czekac i miec nadzieje. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Bez cytatow - ja też :)- 11.10.05, 17:03 tym razem, Artykuł linkowany przez Darino jest ciekawy i zawiera właśnie Twoje cytaty Radku. Dobrze napisany i chyba nieźle streszczający obecną sytuację wyznaniową na Ukrainie. Jeśli nałożyc na to obraz znowu skłóconych polityków - wychodzi bardzo nieciekawa sytuacja :( A w artykule jest też pytanie o poszukiwaniu tożsamości przez Ukraińców. Porównując sytuację z Polską - nie wiem czy nie jest podobnie. No bo jak jest np z tą religijnością Polaków - gdy kler nawołuje do pójścia na wybory - a najpierw 60 % a potem ponad 50 % Polaków lekceważy groźbę grzechu zaniedbania i nie idzie głosować. Wielu z tych głosujących modli sie do świętych - Wielkich Żydów w historii ludzkości - a niewiele im trzeba aby pluć na Żydów współczesnych. A z drugiej strony - trzeba było aż 16 lat aby nasi rodacy otrząsnęli się z upodobań do postkomunistów :) . A więc to nie tylko Ukraińcy nie mogą doszukać się w rzeczywistości i tożsamości... Pozdrawiam - przepraszając równocześnie za dawkę "chłopskiej filozofii" :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Tozsamosc, artykul itp... 11.10.05, 22:23 Przed zacytowaniem fragmentu wypowiedzi prezydenta Ukrainy nie moglem sie powstrzymac:) Nie ukrywam, ze tekst linkowany przez Darino zmusil mnie do dluzszego zastanowienia, czego owocem jest moj wczesniejszy post. W Polsce sytuacja wyglada o tyle lepiej, ze dominujacym wyznaniem jest religia rzymskokatolicka i nie ma klopotow z roznymi, konkurujacymi ze soba Kosciolami. Chociaz oczywiscie mozna sie zastanawiac jaki odsetek spoleczenstwa jest naprawde wierzacy. Patrzac na wspomniany przez Ciebie apel duchownych o udzial w glosowaniu, jak rowniez, na przyklad, o ostroznosc na drogach widac, ze duza czesc wiernych nie przejmuje sie zbytnio naukami plynacymi z kazan. Wzmiankowana przez Ciebie milosc do spadkobiercow nieboszczki partii niestety jeszcze zupelnie nie wyparowala. Dotkniete nia jest jeszcze okolo 10% wyborcow;) A mowiac powaznie ciekaw jestem jaki odsetek mieszkancow Ukrainy teskni za ZSRR? Podejrzewam, ze we Wschodnich rejonach wyglada to niezabawnie:( Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Do poczytania 12.10.05, 22:45 Witam wieczorowa pora Po ostatnich postach "bezcytatowych" mam do zaproponowania ciekawy tekst z NBiN. Cytat pochodzi z wkladki do numeru 3/2005 "...nasza mowa staraja i dawnia Jak dawno je Kijuwśka Ruś Jak dawni Bielśk, Dorohiczyn i Melnik W żytiu sztodennum prawna Na juoj howoryli wikami Naszy bat’ki i didy Nasza mowa zrosłasia wże z nami!" nadbuhom.free.ngo.pl/Nr3_2005/chto_my_je.html Pozdrawiam i zycze milej lektury R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr o tożsamości i Nadsaniu 13.10.05, 21:27 Zazdroszczę Wam nadbużanie "NadBuhom..." - tam zawsze mozna znaleść coś ciekawego na temat tamtejszych Rusinów. Dziwna i niepokojąca rzecz jest na Podkarpaciu - oto w wielu, bardzo wielu żródłach można czytać o Łemkach, Bojkach czy Zamieszańcach- a historia Ukraińców Nadsania, Lubaczowszczyzny,okolic Leżajska czy Pogorza Przemyskiego jakby się pod ziemie zapadła :( Nawet Kolberg już przed ponad stu laty był jakby bardziej łaskawy dla ruskich górali - Dolinian a Ukraińców lubaczowszczyzny, przemyskiego czy jarosławszczyzny jakby przemilczał. A przecież kapliczki, krzyze kamienne w "bruśnieńskim" stylu i cerkwie swiadczą, że kultura Ukraińców z tamtych terenów była niemniej ciekawa od Rusinów z Łemkowszczyzny . Może Darino masz coś na temat ??? A Radkowi dziekuję za podesłanie ciekawego tekstu :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darino "Przemyskie" O. Kolberga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 16:25 Mam tom 35 "Dzieł Wszystkich" Oskara Kolberga - "Przemyskie". Niestety jest on wydany przez Jego przyjaciół już po śmierci, i materiały nie są uporządkowane. Jest to opis kilkunastu miejscowości Ziemi Przemyskiej, obyczajów związanych z różnymi świętami oraz pokaźny zbiór piosenek i przyśpiewek oraz zabaw tego regionu. Brakuje jednak w tym ręki samego Mistrza. Od czasu do czau wpisuję jakieś ciekawsze obyczaje na forum Birczy - głównie przed świętami :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Dla odmiany cytat:) 14.10.05, 23:19 Dla uzupelnienia ostanio linkowanego tekstu wklejam jeszcze jeden tekst z NBiN. Zywie nadzieje, ze rowniez spotka sie z zyczliwym przyjeciem. Wybaczcie, ze dzis nie dopisze nic od siebie, ale ogarnela mnie chwilowa niemoc tworcza;) "Tuż przed wydaniem ostatniego tchnienia Polska Zjednoczona Partia Robotnicza uznała nawet fakt obecności Ukraińców na Północnym Podlasiu – 31 sierpnia 1989 r. w partyjnej jeszcze wówczas “Gazecie Współczesnej” opublikowane zostało, wyprawowane przez Komitet Wojewódzki PZPR w Białymstoku, Stanowisko w sprawach narodowościowych, w którym przyznano, że: na terenie województwa zamieszkuje ludność pochodzenia ukraińskiego, która utrzymuje swoją odrębność kulturową i narodową" nadbuhom.free.ngo.pl/Nr4_2005/19-jezyk.html Zycze milego, weekendowego wypoczynku. R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: o tożsamości i Nadsaniu IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 30.10.05, 17:43 Kwestia wiary a nie narodowosci! Odpowiedz Link Zgłoś