Obumarta ciążą 34 tc TWINS

IP: 84.38.160.* 03.04.07, 15:39
Powiedziałem żeby się tu nawet nie pokazywał. Położne zdziwione moją reakcją,
nie wiedziały o moim stosunku do "opiekuna" . Lecz żona na "głupim jasiu
prosi mnie żebym nic nie mówił jak on przyjdzie, żebym wyszedł z sali. I
wychodze nie słysze tej arcyciekawej romowy ale gdy tylko wróciłem
dowiedziałem się, że żona została poinformowana że jeśli chciała środki
przeciwbólowe to mogła do niego zadzwonić. Ten tekst pozostawiam wogóle bez
komentarza. Na drugi dzień znowu przychodzi "OPIEKUN" zatroskany i znowu
wychodze. Tylko tym razem się dowiaduje. "Widzę że pani mąż nie może się na
mnie patrzeć wcale się mu nie dziwie".
Na nastepny dzień będącu u boku żony znowu słysze nadchodzącego opiekuna, tym
razem nie wytrzymuje. Otwiera dzwi pyta czy może . Mówie że nie i wychodzi.
I to już koniec kontaktu z tym ...


Teraz już pochowałem Angele i Weronike ubrane w śliczne malinowe ubranka. Żona
nie była na pogrzebie, była jeszcze w szpitalu. Zresztą, to i dobrze może
oszczedziło to troche jej cierpienia.

To tyle czekam teraz na wyniki sekcji, która robiona jest w tym samym
szpitalu, tak że wiem z góry, że nic nie wniesie.
Składam podziekowania dla dwóch położnych, myślę że napewno będą wiedziały o
kogo chodzi. I dla tych lekarzy którzy sprawili że moja żona urodziła owoc 34
tygodni ciąży u boku swojego "opiekuna", którego na pewno nie pozdrawiam i
chciałbym mu tylko powiedzieć, że dzieci to nie żadna fabryka i podchodzenie
do kobiet jak maszyn, to jakaś kpina...


Trochę mniej książek, troche więcej życia bo takie sytuacje się już zdarzały
(szkoda, że nam o tym nikt wcześniej nie powiedział), wiec można było je
przewidzieć panie "m". Zmień swoje motto życiowe. Ono nie powinno brzmieć "
NOSPA I DO DOMU". Myślę, że nam ANGELA i WERONIKA już nie przyniosą tyle
szcześci, ale tobie dadzą do myślenia dosyć dużo.

No coż co mi teraz zostało:
- pustka w domu
- brak moich aniołków, dla których wszystko było już przygtowane, wyprasowane,
wyprane, dom przewrócony do góry nogami, życie zmienione o 180 stopni
- żona załamana psychicznie , reagująca płaczem na każdy przejeżdżający wózek
bo tylko ona wie ile troski i serca dała tym dwóm cudownym takim samym
(jednojajowym) aniołkom.


No i nauczka jaka została to nigdy nie ufać lekarzowi, tylko kierować się
swoim sercem ale skąd to mogła wiedzieć, to była jej pierwsza ciąża.



reszta jest
milczeniem........................................................................................
..........................................................................................................................
.........................................................................................................................
    • Gość: wdowa Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 217.153.105.* 03.04.07, 16:08
      Ktory to szpital? Który lekarz? Ja spotkałam się też z taka niekompetencją ze
      strony dr P. na Rycerskiej. Rodziłam zaraz po nagłeś śmierci mojego męża. Pech
      chciał, że doktor oglądał ważny mecz w telewizji i prawie straciłam dziecko.
      Lekarz twierdził, że ten poród to wymysł. Po tym jak straciłam męża prawie
      straciłam syna. Jednak Bóg zostawił mi chociaż syna.

      Bardzo współczuję!!!!
      • Gość: foreman Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 84.38.160.* 03.04.07, 16:19
        Szpital Górka
    • Gość: Współczująca Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.07, 16:39
      Ja straciłam dziecko w 6 tygodniu i do dzisiaj nie moge tego zapomnieć, dziękuję
      Bogu,że sama przeżyłam
      co to za lekarz, podaj jego inicjały. ostrzeż inne kobiety
      • kropcia77 Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS 03.04.07, 16:44
        a m
    • kropcia77 Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS 03.04.07, 16:43
      Witamy was razem z żoną własnie po tygodniu męki w szpitalu wrocilismy do domu
      nie mamy nic został tylko kot...

      A było tak pięknie 34 tydzień zapukały na świat Angelika i Weronika lecz nikt im
      nie otworzył . Lekarz powiedział " NOSPA i do domu , jak się bedzie coś dziać to
      prosze dzwonić"

      Żona dzwoni do mnie do pracy i nie wie co ma robić zapis KTG pokazuje liczne
      skurcze, położna inforumuje ją że nie wie co by w takiej sytuacji zrobiła, druga
      informuje że brak jest miejsc w szpitalu dla wczesniaków (najlepiej wyposażony
      szpital w Rzeszowie dzieki owsiakowi w aparature dla wczesniaków) i lekarz
      dyżurny powie jej do jakiego szpitala ją skierują. Pyta się co ma robić. Na co
      ja odpowiadam dzwoń do swojego lekarza powie ci co masz robić przecież" zna całą
      twoją historię to chyba wie najlepiej.

      I to był mój najwiekszy życiowy błąd. Zaufaliśmy "człowiekowi" , który okazał
      się kompletnym dnem. " NOSPA i do DOMU !!!!!" jak się będzie coś działo to dzwoń.

      I poszła do domu nafaszerowała się według zaleceń nospą. Bóle ustały .
      Zapis KTG z niedzieli mówi nie ma skurczy. Na co lekarz odpowiada do zobaczenia
      w czwartek.

      Szczesliwi wrociliśmy do domu. W poniedziałek i we wtorek samopoczucie żony
      gwałtownie się poprawiło. Niestety chyba bylo już po wszystkim. W środę żona
      zaniepokojona ciszą w swoim brzuchu, stwierdziła że musi to sprawdzić i
      pojechała do szpitala na USG.
      Lekarz już roztrzęsiony chyba wiedział co wisi w powietrzu. Włączajac USG
      powiedział, że jesli będzie wszystko w porządku to wraca po torbe do domu i
      idzie do szpitala. Jesli nie będzie w porządku, to zrobiła to sobie na własne
      życzenie. SUPER PODEJSCIE SUPER LEKARZ. Po włączeniu USG informuje ją, że dzieci
      nie żyja i jak wiedziała że sie nie ruszaja to trzeba było wczesniej dzwonić.


      PYTAM SIE PO CO PO CO dzwonic jak sie nie ruszaja." NOSPA i Do DOMU"

      Roztrzęsiona żona dzwoni do mnie do pracy i przekazuje informacje, po której
      telefony wypada mi z ręki.

      Przyjeżdżam do szpitala. Wchodzę do gabinetu USG widzę załamaną i zapłakaną żone
      u boku której jest lekarz. NIESTETY, nie jest to jej lekarz ginekolog tylko
      pediatra, który zaprosił ją z korytarza z powrotem do gabinetu usg żeby nie
      musiała znosić wzroków przechodzących ludzi skompana w kałuży łez.
      Proponuje herbate, kawe pyta się jak może pomc chociaż sam wie, że nie jest w
      stanie nic zrobić. ALE REAGUJE NA LUDZKI BÓL. W przeciwieństwie do "OPIEKUNA" ,
      który się zmył i wyszedł.
      Przyjmują żonę do szpitala "rewelacja jest miejsce dla wczesniaków, znalazło sie
      szkoda, że dla martwych". Ide do lekarza zapytać co się stało. I co słysze "nie
      wiem co się stało, mówiłem żonie żeby została w szpitalu to się nie zgodziła.
      Paranoja, kompletna paranoja. Żona już w piątek była spakowana do szpitala
      wszystko ze sobą wzieła nawet ciuszki dla dzieci, już przeczuwała, że coś wisi w
      powietrzu ponieważ cały tydzień sie źle czuła. Nawiasem mówiąc była wcześniej u
      swojej koleżanki, która też miała mieć bliźniaki i ją o tym poinformowała, że
      źle sie czuje i chyba ją wezmą do szpitala. Niestety wyrok brzmiał "NOSPA i do
      domu". Sam siedziałem przed gabinetem USG i słyszałem do zobaczenia w czwartek.
      No cóż może ktoś coś innego mówi a co innego myśli. Nie umie czytać w myślach.

      Pytam pana OPIEKUNA czy nie warto było ciąć w piątek przy takich skurczach
      przecież dzieci żyły i mając po 2kg mogły bez problemu żyć w naszym realnym
      świecie. Na co uzyskuje odpowiedź jakbym je wyciągną i zmarły by pod
      respiratorem to też byście mieli do mnie pretensje.


      Panie "OPIEKUNIE" ale wtedy ktoś by zawalczył o ich los a w tym przypadku nikt
      nie otworzył im dzrzwi na świat. Powiedziałem że 2 kg to nie tak źle chyba jak
      na wcześniaki z tego co się słyszy to bez problemy takie anioły przeżywają.
      Dowiedziałem sie że i 0,7kg żyja . Ale widocznie moje nie mogły.............



      Następna informacja brzmi żona musi urodzić teraz naturalnie, z martwymi płodami
      może chodzić do miesiąca czasu bez zagrożenia jej zdrowia. W drugim dniu pobytu
      dostaje środki na wywołanie porodu. Zaczyna sie eldorado rodzenie dzieci siłami
      natury ze świadomością, że nie żyją, nic lepszego kobiecie nie może się
      przytrafić w życiu. Jedno dziecko ułożone miednicowo drugie główkowo. Jestem
      przy żonie cały czas, cały poród, patrząc na moje małe śliczne blondyneczki,
      które pukały ale nikt nie otworzył. Przy porodzie okazuje się jest dwóch lekarzy
      i dwie połóżne. Jak się później okazało dwie najbardziej życzliwe położne w
      całym szpitalu, które wspierają zarówno żone jak i mnie. Pomagają mi zostac przy
      zonie, kiedy tego potrzebuje. Nie wywalaja mnie ze szpitala czy też opryskliwie
      nie informują mnie, że łóżko jest dla chorych i prosze z niego zejść, tak jak
      robią to inne panie.

      A ja sie tylko chciałem przytulić do żony, bo dwa moje aniołki już nie mogły.

      W porodzie uczestniczą także dwaj lekarze, "mowy nie ma o OPIEKUNIE jego nie
      ma" jeden pomaga wydostać się pierwszemu dziecku ułożonemu miednicowo, drugi
      przebija pęcherz i pozwala odejść drugim wodom płodowym. Po porodzie zostaje
      wyproszony z sali, następuję czyszczenie.
      Po 10 min żona "na głupim jasiu" wraca na sale jestem szczęśliwy, że żyje.
      Położne informują mnie, że dzwonił lekarz "OPIEKUN" i zaraz tu przyjedzie
      zobaczyć jak się żona czuje. NO REWELACJA !!! Powiedziałem żeby się tu nawet nie
      pokazywał. Położne zdziwione moją reakcją, nie wiedziały o moim stosunku do
      "opiekuna" . Lecz żona na "głupim jasiu prosi mnie żebym nic nie mówił jak on
      przyjdzie, żebym wyszedł z sali. I wychodze nie słysze tej arcyciekawej romowy
      ale gdy tylko wróciłem dowiedziałem się, że żona została poinformowana że jeśli
      chciała środki przeciwbólowe to mogła do niego zadzwonić. Ten tekst pozostawiam
      wogóle bez komentarza. Na drugi dzień znowu przychodzi "OPIEKUN" zatroskany i
      znowu wychodze. Tylko tym razem się dowiaduje. "Widzę że pani mąż nie może się
      na mnie patrzeć wcale się mu nie dziwie".
      Na nastepny dzień będącu u boku żony znowu słysze nadchodzącego opiekuna, tym
      razem nie wytrzymuje. Otwiera dzwi pyta czy może . Mówie że nie i wychodzi.
      I to już koniec kontaktu z tym ...


      Teraz już pochowałem Angele i Weronike ubrane w śliczne malinowe ubranka. Żona
      nie była na pogrzebie, była jeszcze w szpitalu. Zresztą, to i dobrze może
      oszczedziło to troche jej cierpienia.

      To tyle czekam teraz na wyniki sekcji, która robiona jest w tym samym szpitalu,
      tak że wiem z góry, że nic nie wniesie.
      Składam podziekowania dla dwóch położnych, myślę że napewno będą wiedziały o
      kogo chodzi. I dla tych lekarzy którzy sprawili że moja żona urodziła owoc 34
      tygodni ciąży u boku swojego "opiekuna", którego na pewno nie pozdrawiam i
      chciałbym mu tylko powiedzieć, że dzieci to nie żadna fabryka i podchodzenie do
      kobiet jak maszyn, to jakaś kpina...


      Trochę mniej książek, troche więcej życia bo takie sytuacje się już zdarzały
      (szkoda, że nam o tym nikt wcześniej nie powiedział), wiec można było je
      przewidzieć panie "m". Zmień swoje motto życiowe. Ono nie powinno brzmieć "
      NOSPA I DO DOMU". Myślę, że nam ANGELA i WERONIKA już nie przyniosą tyle
      szcześci, ale tobie dadzą do myślenia dosyć dużo.

      No coż co mi teraz zostało:
      - pustka w domu
      - brak moich aniołków, dla których wszystko było już przygtowane, wyprasowane,
      wyprane, dom przewrócony do góry nogami, życie zmienione o 180 stopni
      - żona załamana psychicznie , reagująca płaczem na każdy przejeżdżający wózek bo
      tylko ona wie ile troski i serca dała tym dwóm cudownym takim samym
      (jednojajowym) aniołkom.


      No i nauczka jaka została to nigdy nie ufać lekarzowi, tylko kierować się swoim
      sercem ale skąd to mogła wiedzieć, to była jej pierwsza ciąża.



      reszta jest
      milczeniem........................................................................................
      ..........................................................................................................................
      ...........................
      • Gość: gość Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 23:00
        Przeczytalam co napisales,siedzialam i plakalam,dalej placze.Wiem nic Ci to nie
        pomoze,ale jestem z Wami.Musicie teraz być ze soba,zebyscie nie oddalili sie od
        siebie.Bo jedna tragedia juz Wam wystarczy.Nie unikajcie tego tematu,bo nic to
        nie da.Mi latwo to pisac,ale studiuje psychologie i wiem,ze nia nalezy unikac
        rozmow.Łatwe w teorii,trudniejsze w praktyce.Trzymam za Was kciuki i zycze
        powodzenia.Modle sie za Was i za Wasze Aniolki,one i tak w niebie są.
      • Gość: anna Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 17:39
        Bardzo Wam współczuję.
        Płacze i Modlę się za Wasze Kochane Aniołki.
        anna
      • Gość: kinga Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 82.177.97.* 05.04.07, 11:03
        [*] modle się za WAS i za wasze ANIOŁKI
    • Gość: bajrtoip Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 84.38.160.* 03.04.07, 16:44
      Żadne słowa współczucia nie są w stanie Was pocieszyć. Tobie jako facetowi
      będzie łatwiej, ale dbaj o Żonę, nie pozwól by została z tą tragedią sama, bo i
      Ją możesz stracić. Lekarze tak pstępują bo wiedzą że nic im się stać nie może,
      należą do mafii lekarskiej a ta swoich nie wydaje. MOże strona internetowa na
      której będą pokazane "sukcesy" poszczególnych lekarzy (z imienia i nazwiska)
      pozwoli na ich zlinczowanie finansowe.(odejdą od nich pacjenci).
      Po takiej stracie prawdopodobnie bym oszalał (zóte papiery) ale ten OPIEKUN ...
      • Gość: anty Re Co na to prasa ? czas to zwalczać IP: *.res.pl 03.04.07, 17:25
        Wiem ze nie pomogę w bólu po stracie ANIOŁKÓW ale znam przypadek gdzie
        pielęgniarka z ginekologii też urodzila martwe dziecko a jako znajaca się na
        tej robocie wiedziała ze to błąd w sztuce lekarza. To chamidło jednak zamiast
        podejść do kobiety jak do człowieka na drugi dzień zjawił się i lakonicznie
        stwierdzil ze jeśli chce pracować to cicho sza i ...wyszedł.To jest dla nich
        rutyna a ludzie to sztuki i to jest bolesne.
        Ps: Módlcie się za Wasze Aniołki - One są w niebie. Czas leczy rany...
        • cool_kid Re: Re Co na to prasa ? czas to zwalczać 03.04.07, 17:37
          Pełno takich sku..eli i łapówkarzy, sam znam wiele przypadków.
    • Gość: ela mela Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 84.38.160.* 03.04.07, 17:47
      Boże w którym szpitalu to mialo miejsce? Możesz podac choć inicjały imienia i
      nazwiska?
    • Gość: foreman Pełny tekst ---------Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 84.38.160.* 03.04.07, 17:58
      Witamy was razem z żoną własnie po tygodniu męki w szpitalu wrocilismy do domu
      nie mamy nic został tylko kot...

      A było tak pięknie 34 tydzień zapukały na świat Angelika i Weronika lecz nikt im
      nie otworzył . Lekarz powiedział " NOSPA i do domu , jak się bedzie coś dziać to
      prosze dzwonić"

      Żona dzwoni do mnie do pracy i nie wie co ma robić zapis KTG pokazuje liczne
      skurcze, położna inforumuje ją że nie wie co by w takiej sytuacji zrobiła, druga
      informuje że brak jest miejsc w szpitalu dla wczesniaków (najlepiej wyposażony
      szpital w Rzeszowie dzieki owsiakowi w aparature dla wczesniaków) i lekarz
      dyżurny powie jej do jakiego szpitala ją skierują. Pyta się co ma robić. Na co
      ja odpowiadam dzwoń do swojego lekarza powie ci co masz robić przecież" zna całą
      twoją historię to chyba wie najlepiej.

      I to był mój najwiekszy życiowy błąd. Zaufaliśmy "człowiekowi" , który okazał
      się kompletnym dnem. " NOSPA i do DOMU !!!!!" jak się będzie coś działo to dzwoń.

      I poszła do domu nafaszerowała się według zaleceń nospą. Bóle ustały .
      Zapis KTG z niedzieli mówi nie ma skurczy. Na co lekarz odpowiada do zobaczenia
      w czwartek.

      Szczesliwi wrociliśmy do domu. W poniedziałek i we wtorek samopoczucie żony
      gwałtownie się poprawiło. Niestety chyba bylo już po wszystkim. W środę żona
      zaniepokojona ciszą w swoim brzuchu, stwierdziła że musi to sprawdzić i
      pojechała do szpitala na USG.
      Lekarz już roztrzęsiony chyba wiedział co wisi w powietrzu. Włączajac USG
      powiedział, że jesli będzie wszystko w porządku to wraca po torbe do domu i
      idzie do szpitala. Jesli nie będzie w porządku, to zrobiła to sobie na własne
      życzenie. SUPER PODEJSCIE SUPER LEKARZ. Po włączeniu USG informuje ją, że dzieci
      nie żyja i jak wiedziała że sie nie ruszaja to trzeba było wczesniej dzwonić.


      PYTAM SIE PO CO PO CO dzwonic jak sie nie ruszaja." NOSPA i Do DOMU"

      Roztrzęsiona żona dzwoni do mnie do pracy i przekazuje informacje, po której
      telefony wypada mi z ręki.

      Przyjeżdżam do szpitala. Wchodzę do gabinetu USG widzę załamaną i zapłakaną żone
      u boku której jest lekarz. NIESTETY, nie jest to jej lekarz ginekolog tylko
      pediatra, który zaprosił ją z korytarza z powrotem do gabinetu usg żeby nie
      musiała znosić wzroków przechodzących ludzi skompana w kałuży łez.
      Proponuje herbate, kawe pyta się jak może pomc chociaż sam wie, że nie jest w
      stanie nic zrobić. ALE REAGUJE NA LUDZKI BÓL. W przeciwieństwie do "OPIEKUNA" ,
      który się zmył i wyszedł.
      Przyjmują żonę do szpitala "rewelacja jest miejsce dla wczesniaków, znalazło sie
      szkoda, że dla martwych". Ide do lekarza zapytać co się stało. I co słysze "nie
      wiem co się stało, mówiłem żonie żeby została w szpitalu to się nie zgodziła.
      Paranoja, kompletna paranoja. Żona już w piątek była spakowana do szpitala
      wszystko ze sobą wzieła nawet ciuszki dla dzieci, już przeczuwała, że coś wisi w
      powietrzu ponieważ cały tydzień sie źle czuła. Nawiasem mówiąc była wcześniej u
      swojej koleżanki, która też miała mieć bliźniaki i ją o tym poinformowała, że
      źle sie czuje i chyba ją wezmą do szpitala. Niestety wyrok brzmiał "NOSPA i do
      domu". Sam siedziałem przed gabinetem USG i słyszałem do zobaczenia w czwartek.
      No cóż może ktoś coś innego mówi a co innego myśli. Nie umie czytać w myślach.

      Pytam pana OPIEKUNA czy nie warto było ciąć w piątek przy takich skurczach
      przecież dzieci żyły i mając po 2kg mogły bez problemu żyć w naszym realnym
      świecie. Na co uzyskuje odpowiedź jakbym je wyciągną i zmarły by pod
      respiratorem to też byście mieli do mnie pretensje.


      Panie "OPIEKUNIE" ale wtedy ktoś by zawalczył o ich los a w tym przypadku nikt
      nie otworzył im dzrzwi na świat. Powiedziałem że 2 kg to nie tak źle chyba jak
      na wcześniaki z tego co się słyszy to bez problemy takie anioły przeżywają.
      Dowiedziałem sie że i 0,7kg żyja . Ale widocznie moje nie mogły.............



      Następna informacja brzmi żona musi urodzić teraz naturalnie, z martwymi płodami
      może chodzić do miesiąca czasu bez zagrożenia jej zdrowia. W drugim dniu pobytu
      dostaje środki na wywołanie porodu. Zaczyna sie eldorado rodzenie dzieci siłami
      natury ze świadomością, że nie żyją, nic lepszego kobiecie nie może się
      przytrafić w życiu. Jedno dziecko ułożone miednicowo drugie główkowo. Jestem
      przy żonie cały czas, cały poród, patrząc na moje małe śliczne blondyneczki,
      które pukały ale nikt nie otworzył. Przy porodzie okazuje się jest dwóch lekarzy
      i dwie połóżne. Jak się później okazało dwie najbardziej życzliwe położne w
      całym szpitalu, które wspierają zarówno żone jak i mnie. Pomagają mi zostac przy
      zonie, kiedy tego potrzebuje. Nie wywalaja mnie ze szpitala czy też opryskliwie
      nie informują mnie, że łóżko jest dla chorych i prosze z niego zejść, tak jak
      robią to inne panie.

      A ja sie tylko chciałem przytulić do żony, bo dwa moje aniołki już nie mogły.

      W porodzie uczestniczą także dwaj lekarze, "mowy nie ma o OPIEKUNIE jego nie
      ma" jeden pomaga wydostać się pierwszemu dziecku ułożonemu miednicowo, drugi
      przebija pęcherz i pozwala odejść drugim wodom płodowym. Po porodzie zostaje
      wyproszony z sali, następuję czyszczenie.
      Po 10 min żona "na głupim jasiu" wraca na sale jestem szczęśliwy, że żyje.
      Położne informują mnie, że dzwonił lekarz "OPIEKUN" i zaraz tu przyjedzie
      zobaczyć jak się żona czuje. NO REWELACJA !!! Powiedziałem żeby się tu nawet nie
      pokazywał. Położne zdziwione moją reakcją, nie wiedziały o moim stosunku do
      "opiekuna" . Lecz żona na "głupim jasiu prosi mnie żebym nic nie mówił jak on
      przyjdzie, żebym wyszedł z sali. I wychodze nie słysze tej arcyciekawej romowy
      ale gdy tylko wróciłem dowiedziałem się, że żona została poinformowana że jeśli
      chciała środki przeciwbólowe to mogła do niego zadzwonić. Ten tekst pozostawiam
      wogóle bez komentarza. Na drugi dzień znowu przychodzi "OPIEKUN" zatroskany i
      znowu wychodze. Tylko tym razem się dowiaduje. "Widzę że pani mąż nie może się
      na mnie patrzeć wcale się mu nie dziwie".
      Na nastepny dzień będącu u boku żony znowu słysze nadchodzącego opiekuna, tym
      razem nie wytrzymuje. Otwiera dzwi pyta czy może . Mówie że nie i wychodzi.
      I to już koniec kontaktu z tym ...


      Teraz już pochowałem Angele i Weronike ubrane w śliczne malinowe ubranka. Żona
      nie była na pogrzebie, była jeszcze w szpitalu. Zresztą, to i dobrze może
      oszczedziło to troche jej cierpienia.

      To tyle czekam teraz na wyniki sekcji, która robiona jest w tym samym szpitalu,
      tak że wiem z góry, że nic nie wniesie.
      Składam podziekowania dla dwóch położnych, myślę że napewno będą wiedziały o
      kogo chodzi. I dla tych lekarzy którzy sprawili że moja żona urodziła owoc 34
      tygodni ciąży u boku swojego "opiekuna", którego na pewno nie pozdrawiam i
      chciałbym mu tylko powiedzieć, że dzieci to nie żadna fabryka i podchodzenie do
      kobiet jak maszyn, to jakaś kpina...


      Trochę mniej książek, troche więcej życia bo takie sytuacje się już zdarzały
      (szkoda, że nam o tym nikt wcześniej nie powiedział), wiec można było je
      przewidzieć panie "m". Zmień swoje motto życiowe. Ono nie powinno brzmieć "
      NOSPA I DO DOMU". Myślę, że nam ANGELA i WERONIKA już nie przyniosą tyle
      szcześci, ale tobie dadzą do myślenia dosyć dużo.

      No coż co mi teraz zostało:
      - pustka w domu
      - brak moich aniołków, dla których wszystko było już przygtowane, wyprasowane,
      wyprane, dom przewrócony do góry nogami, życie zmienione o 180 stopni
      - żona załamana psychicznie , reagująca płaczem na każdy przejeżdżający wózek bo
      tylko ona wie ile troski i serca dała tym dwóm cudownym takim samym
      (jednojajowym) aniołkom.


      No i nauczka jaka została to nigdy nie ufać lekarzowi, tylko kierować się swoim
      sercem ale skąd to mogła wiedzieć, to była jej pierwsza ciąża.



      reszta jest
      milczeniem........................................................................................
      ..........................................................................................................................
      ...........................
      • Gość: [']['] Re: Pełny tekst ---------Obumarta ciążą 34 tc TWI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.07, 16:07
        ['][']
      • Gość: ew Re: Pełny tekst ---------Obumarta ciążą 34 tc TWI IP: *.krak.tke.pl 12.04.07, 22:59
        przeczytałam juz kilka dni temu o Waszym dramacie i nie mogę dojśc do siebie,
        cały czas mi się myśli....
        też miałam kłopoty podczas rodzenia - była szybka decyzja o cesarce (rodziłam na
        Rycerskiej)i wiem, czuję jak wiele zależy od dobrej decyzji lekarza, położnej...
        przez kilka tygodni chodziłam na zapisy ktg i zawsze zapis oglądał lekarz
        dyżurujący i on mówił co robić dalej
        to straszne, że nie tylko Wasz lekarz zwany "opiekunem" (on nie widział ktg -
        prze telefon trudno "zobaczyc" jak duże są skurcze (NIE POWINIEN WYDAWAĆ OPINII
        bez zbadania pacjentki)), ale i położne które były przy ktg i lekarz dyżurny nie
        zwrócili na skurcze większej uwagi - w takim wypadku nie powinni wypuścić
        Pańskiej żony ze szpitala!!!! a jeśli skierować do innego to przewieźć karetką -
        no w głowie się nie mieści jak moga być nieodpowiedzialni ludzie!
        słowa otuchy pewnie na niewiele się zdadzą - ale myślę o Was codziennie i ufam
        że rodzicielstwo jeszcze przed Wami
      • Gość: Mama Re: Pełny tekst ---------Obumarta ciążą 34 tc TWI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.07, 08:42
        ...reszta jest milczeniem... tez byłam bliska urodzenia dziecka własnymi siłami
        i pewnie martwego... miałam szczęście mój lekarz przyjechał "na sygnale"
        prywatnym samochodem i o 21.zrobił cesarkę wg mnie w ostatniej chwili... zyczę
        Wam duzo sił Bardzo współczuję i mam nadzieję że Angelika i Weronika powrócą w
        ciałach nowych Aniołków...
      • Gość: [']['][']['][']['] Re: Pełny tekst ---------Obumarta ciążą 34 tc TWI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.07, 09:49
        ['][']['][']['][']
        • Gość: smutna Re: Pełny tekst ---------Obumarta ciążą 34 tc TWI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 21:17
          Straszne. Nie mam słów. [*]
      • Gość: podobnie Re: Pełny tekst ---------Obumarta ciążą 34 tc TWI IP: *.krak.tke.pl 11.05.07, 18:04
        hej,
        ja mialam trochę inną sytulacje ale myśle że też chodzi nam o człowieka P .M
        czyli Mrozek ........mnie tylko potraktował jak przedmiot anie jak kogoś komu
        nalezy pomóc a obowiązki przeżucił na swoich kolegów.......jedno co potrafił to
        brać
        • Gość: Magda Owszem, chodzi o niego IP: *.160.unknown.vectranet.pl 12.05.07, 12:39
      • Gość: pamitajcy Re: Pełny tekst ---------Obumarta ciążą 34 tc TWI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 10:44
        ['][']
    • Gość: jola Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 18:20
      wyrazy współczucia, zamarłam czytając to i życzę Wam dużo siły byście temu
      podołali, a temu gościowi nigdy bym nie podarowała! powinien odpowiedzieć za to
      zaniedbanie!
    • Gość: 9.t.c Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 84.38.160.* 03.04.07, 18:53
      (**)dla Angeli (**)dla Weroniki
    • Gość: mm Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 19:39
      bardzo współczuję. A chwalą się, ze są dzięki sprzętowi z Wielkiej Oriestry w
      stanie uratować dzieci które ważą 450 gram. Chodziłam tam do szkoły rodzenia,
      taki mają sprzęt, a seca i umiejętności za grosz. Uważajcie dziewczyny! Same
      fatalne opinie o oddziale na górce.
    • Gość: Sony Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.gprspla.plusgsm.pl 03.04.07, 23:37
      [*]
    • Gość: janek Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 217.153.105.* 04.04.07, 00:13
      [*]
      • Gość: Danka Re: Kazdy poród jest niebezpieczny !!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 10:42
        Każdy poród jest niebezpieczny dla matki i dla dziecka. Obecnie coraz częsciej w
        szpitalach rodzą się dzieci które wymagają intensywnej opieki ze strony
        personelu medycznego. Matki które zyja w ciągłym stresie, zle odżywione, palace
        papierosy niekiedy żazywajace narkotyki rodzą coraz mniejsze i mniej odporne
        dzieci na róznego rodzaju zarazki. To że urodziło się martwe dziecko to nie jest
        wina tylko personelu medycznego. Każda śmierc nawet najmniejszego człowieczka
        jest dramatem, szczególnie dla tej matki która niekiedy długo czekała na
        dziecko. Badania wykazuja ,ze coraz wiecej młodych par ma problemy z poczęciem
        dziecka, czy to jest tez wina lekarzy i całego personelu medycznego. Już obecnie
        w szpitalach brakuje lekarzy neonatologów, kardiologów,chirurgów a ci co zostali
        są przepracowani mając po 8 ,9 całodobowych dyżurów. Czas zmienia sposób
        widzenia sprawy, niektórzy mówią że goi rany.
        • Gość: foreman Re: Kazdy poród jest niebezpieczny !!!!!!! IP: 84.38.160.* 04.04.07, 11:16
          Moja żona nie piła nie paliła jadła owoce warzywa żadne dolegliwości przez cała
          ciąże lekarz był jej tylko potrzebny do wypisywania zwolnienia.(za które i tak
          musiała zapłacić ponieważ chodziła prywatnie)

          Tak że nie mów mi że zmieni mi się jakieś podejście po czasie najwyraźniej albo
          o tym nie masz zielonego pojęcia albo jest pracownikiem jedego z tych prosektoriów



          • Gość: konrad Re: Kazdy poród jest niebezpieczny !!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 11:41
            W medycynie nie ma aksjomatów.To nie matematyka że 2plus2=4.
            Medycyna jest dziedziną żywą często zaskakująca nowymi sytuacjami.
            Naprawde bardzo współczuje Tobie,ale argument że zainwestowałeś pieniądze nie
            daje w przypadku zdrowia stuprocentowej gwarancji.
            • kropcia77 Re: Kazdy poród jest niebezpieczny !!!!!!! 04.04.07, 16:06
              O BOŻE BOŻE jesli ty myślisz że chodzi o pieniądze to jesteś skończonym idiotom
              pozbawionym wszelkich uczuć tylko tyle wypada o to bie napisać
            • Gość: foreman Re: Kazdy poród jest niebezpieczny !!!!!!! IP: 84.38.160.* 04.04.07, 18:06
              właśnie że nie zainwestowałem pieniedzy w to coś co sie zwało "lekarzem" nie
              dostał w łape ponieważ jestem tego zajebistym przeciwnikiem jak są tacy
              pokrzywdzeni przez los mało im kasy to po co zostają lekarzami skoro jest innych
              wiele płatnych zawodów.
              Pracują dużo później po godzinach jeszcze skok do kliniki żeby troche prywaciarz
              naciągnąć to jest cały obraz zapracowanych "opiekunów"

              Lekarz to poświęcenie a jeśli ktoś myśli że to ma być odwalenie 8 godzin w pracy
              i do domciu to mnie śmiech ogarnia.




              Dlaczego mądry opiekun nie był prz niej do końca tylko po podaniu rewelacyjnej
              informacji zmył sie .


              To nie on przyjmował te zielone dzieci tylko ja.

              Nie uczyli mnie tego na szkole rodzenia może to i szkoda jak się przyjmuje
              zielone dzieci.
              Bo niestety w dzisiejszych czasach stanie się to chyba normą
              Skoro usłyszałem słowa nie pani pierwsza i nie ostatnia.......
            • olias Re: Kazdy poród jest niebezpieczny !!!!!!! 04.04.07, 22:07
              nie widzę tu rozmowy o aksjomatach i matematyce tylko o lekarzu który winien
              być i którego nie było.
          • Gość: ona Re: Kazdy poród jest niebezpieczny !!!!!!! IP: *.dnet.pl 04.04.07, 13:09
            Ogromnie, strasznie Wam wspólczuję, zal mi dzieciaczków,
            Normalnie nóż w keiszeni mi się otwiera, jak czytam o olewaniu przez dr.

            Przytulam Was mocno, dajcie czasowi czas.

          • Gość: pediatra Re: Kazdy poród jest niebezpieczny !!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 14:31
            jeżeli jest prawdą to co opisałeś to polecam najbliższą izbę lekarską i
            prokuraturę z doniesieniem o rażeniu życia i zdrowia dzieci i matrki poprzez
            odesłanie jej do domu, takie sk..ny jak opisany przez ciebie ginekolog nie mają
            prawa pracowac w naszym zawodzie. Współczuję utraty Dzieci choc wiem że żadne
            słowa tu nie pomogą
    • Gość: Jolaś Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.171.43.3.crowley.pl 04.04.07, 12:06
      Przytulam Cie mocno musisz być silny dla NIEJ.
      Zadne słowa napisane tu na forum nie będą dla Ciebie pocieszeniem po tej tragedii
      lekarstwem może być tylko czas. Trzymajcie się jakoś kochani
      Też straciłam swoje pierwsze dzieciątko
      "Na górce" byłam tylko raz na patologii ciąży i to go zdyskfalifikowało jako
      szpital gdzie miałabym urodzic
      Swoje dzieci urodziłam na Szopena i wierz mi nie wszyscy lekarze to łapówkarze
      Polecam Ci tę stronę może przyniesie jakieś ukojenie...
      www.dlaczego.org.pl/
      Łaczę się z Wami w bólu

    • caro19 Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS 04.04.07, 14:06
      bardzo Wam współczuję.Popłakałam sie czytajac ten list, sama mam 8 miesiecznego
      synka.Górka ma opinie fabryki dzieci, dlatego nie chciałam tam rodzić.łączę się
      z Wami w bólu.Musicie życ dalej, badzcie przy sobie, rozmawiajcie, chociaz
      wiem,że ciężko.Wasza Miłość jest napewno bardzo mocna i wiara w Boga Wam
      pomoże, ale pewnie zdarzenie zachwiało Waszą wiarę.Nie poddawajcie się.
      • Gość: she Re;ciąża 34 tc TWINS IP: 80.54.177.* 04.04.07, 17:17
        Życzę Wam wiele siły i bardzo, bardzo współczuję.
        • Gość: klalalublin Re: Re;ciąża 34 tc TWINS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 18:37
          Kochani trzymajcie się ,cały czas myślę o WAS i Dziewczynkach,
          tego "lekarzyne"trzeba przystopowac zeby dalej nie zabijał
          • Gość: foreman Re: Re;ciąża 34 tc TWINS IP: 84.38.160.* 04.04.07, 21:27
            Dziękuję wszystkim za słowa otuchy. Niestety na razie nie jest łatwiej a wręcz
            przeciwnie ale nie pozwolę żeby taki ktoś zniszczył mi jeszcze żonę która jest
            na granicy rozstroju nerwowego. Dobrze przynajmniej że zaczęło padać i zniknęły
            wózki z ulic mogliśmy na chwilę wyjść na miasto bez płaczu na widok
            przejeżdżającej "karecy"

            Kto by pomyślał że będziemy się kiedyś cieszyć tym że pada na dworze.

            • Gość: Aneta Re: Re;ciąża 34 tc TWINS IP: *.centertel.pl 04.04.07, 21:48
              Bardzo Wam współczuje.
              Jeżeli dobrze rozszyfrowałam inicjały tego lekarza, to straszny gbur z niego. Miałam wątpliwą przyjemność poznać go jak leżałam na patologii. Ma chamskie podejście do kobiet.
              Ja rodziłam w tym szpitalu ale na szczęście mialam bardzo dobrego lekarza-opiekuna i wszystko skończyło sie dobrze.
              Myślę że powinniście coś zrobić, żeby ten "lekarz" nie zabijał innych dzieci.
              Trzymajcie się, słoneczko jeszcze zaświeci nad Wami.
            • Gość: mmm Re: Re;ciąża 34 tc TWINS IP: *.dnet.pl 04.04.07, 22:19
              wiecie co? Myślę, ze powinniście skorzystać z pomocy dobrego psychoterapeuty,
              takie zdarzenie może zopstawić trawły, nieuleczalny uraz n acałe zycie.
              • Gość: magda (*)(*) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.07, 09:46
                Bardzo Wam współczuję,właściwie nie wiem co napisać :(

                Też rodziłam w tym szpitalu i też miałam nieprzyjemną sytuacją,którą zapamiętam
                do końca życia.
                Leżałam już na łóżku porodowym podłączona do KTG kiedy połozna zauważyła coś
                niepokojącego.Słabło tętno dziecka.Wezwała lekarza.Łaskawca przyszedł popatrzł
                na KTG potem na mnie i powiedział :CZy wszyscy słyszą ,że serce dziecka bije
                prawidłowo?! I poszedł sobie.(zastanawiam się czy to nie był ten sam,ale nie
                wiem jak się nazywał)
                Położna była cały czas przy mnie ,podała tlen.Po paru minutach wezwała innego
                lekarza.I tu już wszystko potoczyło sie bardzo szybko.Dostałam dokumenty do
                podpisania i znalazłam się na sali operacyjnej.
                Nie wiem co by było gdyby nie ta położna...Nawet nie chce o tym myśleć..
                • Gość: foreman Re: (*)(*) IP: 84.38.160.* 05.04.07, 12:59
                  Nie wiem dlaczego ale mam wrażenie że powiedział ci to ten sam lekarz to własnie
                  było w jego stylu gadki typu dzwonia przerażone kobiety że dzieci mniej kopią a
                  ja im mówie czuje pani ruchy dziecka tak to prosze się nie przejmować. AMENT


                  nie był bym zdziwiony jakby to był ten sam "człowiek"
    • Gość: PAWEł Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.07, 11:11
      Smutek i żal nienawiść i płacz! Trzymajcie sie ja pomodlę sie za Angele i
      Weronikę. I oczywiście za Was. Bądzcie razem rozmawiajcie ze sobą. Macie siebie
      i to powinno as wzmacniac!
      Trzymajcie sie
    • bemilkaa Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS 05.04.07, 14:36
      Wiem co teraz czujecie.
      Sama przeżyłam identyczna sytuacje w 1994 r. Potem przez dlugie lata bałam sie
      zachodzic w ciąże.
      Teraz jestem szczęśliwą mamą i WAM również tego życzę.
      Pozdrawiam serdecznie
    • bemilkaa Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS 05.04.07, 14:36
      Wiem co teraz czujecie.
      Sama przeżyłam identyczna sytuacje w 1994 r. Potem przez dlugie lata bałam sie
      zachodzic w ciąże.
      Teraz jestem szczęśliwą mamą i WAM również tego życzę.
      Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: Lexia Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 84.38.160.* 05.04.07, 14:55
      Pytanie kieruję do osoby: Gość: foreman .
      Jestem po poronieniu, pochodzę z Rzeszowa. Proszę o podanie nazwiska lekarza,
      który zaniedbał ciążę Pana żony. Ja również byłam prowadzona przez pewnego
      lekarza, który bagatelizował wszystkie niepokojące mnie objawy... no i ciąża
      skończyła się w 23 tyg.c.
      Jeśli nie na forum, to podaje mail; e-wp@wp.pl Pozdrawiam
      • Gość: foreman Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 84.38.160.* 05.04.07, 18:45
        Lexia wyślij mi nazwisko twojego lekarza to cię uświadomię czy to ten sam opiekun
        auteczko@poczta.onet.pl
      • Gość: xxx [ ' ][ ' ] IP: 84.38.160.* 06.04.07, 11:49
        [ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ][ ' ]
        • Gość: Halina Każdy poród jest niebezpieczny, nie ma gwarancji.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.07, 12:15
          Kazdy poród jest niebezpieczny dla matki i dziecka, nigdy nie ma 100% gwarancji,
          ze dziecko lub dzieci urodza sie zdrowe. W dawnych czasach rodziły sie tylko
          dzieci silne i zdrowe, dzisaj medycyma stara sie uratowac prawie każde dziecko.
          Współczynnik umieralnosci niemowlat jest z roku na rok coraz nizszy, ale nigdy
          nie bedzie 100 procentowy. Niekiedy moze lepiej jest nie tylko dla matki aby
          dziecko zmarło przy porodzie niz urodziło sie z wadami wrodzonymi. Jaki ten
          swiat przewrotny jedni robia wszystko aby pozbyć sie dzieci a inni maja żal do
          całego świata, że dziecko przyszło na świat martwe.
          • Gość: magda Re: Każdy poród jest niebezpieczny, nie ma gwaran IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.07, 12:43
            Kobieto jak masz pisać takie bzdury to lepiej wogóle nie zabieraj głosu.
            Widać,że nigdy nie spotkała Cię taka tragedia,a może nawet wogóle nie masz
            dzieci!!

            >Jaki ten
            > swiat przewrotny jedni robia wszystko aby pozbyć sie dzieci a inni maja żal do
            > całego świata, że dziecko przyszło na świat martwe.

            Jak można napisac coś takiego?!!!!!!!!
            Nie mieści mi się to w głowie.

          • Gość: foreman Re: Każdy poród jest niebezpieczny, nie ma gwaran IP: 84.38.160.* 06.04.07, 14:09
            Moim zdaniem ty jesteś z tych co robią wszystko aby pozbyć się dzieci głupkowata
            ochrona niewinnych lekarzy-grabarzy, tu nie chodzi o sam fakt martwych dzieci
            tylko o lekceważące podejście "opiekuna" który nic nie robił żeby one żyły, nic
            nic.
            Jeśli to matka ma dbać o to i wiedzieć co ma w danej sytuacji zrobić to po co
            jest jej lekarz. I to jeszcze w takim przypadku to nie jest ząb czy złamana noga
            to jest życie którego nikt nie kontrolował.
            • Gość: Achaja Re: Każdy poród jest niebezpieczny, nie ma gwaran IP: *.19.165.34.osk.enformatic.pl 06.04.07, 15:30
              Moje dziecko miałoby 20lat zawsze o Nim będę pamiętać,współczuję Wam bardzo.
              Moja rada to nie nosić zbyt długo żałoby ,z każdym dniem boli jeszcze bardziej.
              Znajdżcie dobrego lekarza opowiedzcie mu o swoim doświadczeniu i strachu i
              zacznijcie starać się o dziecko.Nigdy nie zastąpi Wam Dziewczynek,ale będzie
              jasnym promykiem.
              Zyczę Wam ,żeby święta pozwoliły Wam ukoić choć trochę ból.
              Tak na marginesie to urodziłam troje zdrowych dzieciaków i mimo że musiałam za
              każdym razem leżeć wszystko było dobrze.
            • Gość: Miadzia Re: Każdy poród jest niebezpieczny, nie ma gwaran IP: *.rzeszow.mm.pl 09.04.07, 22:33
              Siedze,czytam Twój post i płacze..Też straciłam dziecko.Amelka miała by teraz
              prawie 6 latek..We wrześniu pewno poszłaby do "zerówki"..Znam ból kiedy patrzy
              sie na młode mamy z wózkami,wiem też że w chwili obecnej nie ma słów które choć
              trochę ukoją Wasz ból...Uwierzcie mi-bedzie dobrze.Po naszej STRACIE nie dawano
              nam szans na kolejne dziecko.A mamy dwoje.Cudowną dziewczynkę i
              chłopczyka.Warto się pozbierać..Dobrze,że macie siebie.Dbaj o żonę! A lekarzowi-
              błagam -nie odpuszczaj.Może uratujesz tym jakieś kolejne dzieci?nawet jeśli go
              nie zamkną -to bedzie musiał być ostraożny!!
              WIERZĘ W TO,ŻE MOJA AMELKA ZAOPIEKUJE SIĘ W NIEBIE ANGELCIĄ I WERONICZKĄ...[']
              [']Jestem z wami i też mocno was przytulam...{}
          • Gość: xxx Re: Każdy poród jest niebezpieczny, nie ma gwaran IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.07, 16:36
            Życzę ci w takim wypadku przezycia czegoś takiego, może się ockniesz i
            zastanowisz co piszesz!!!
    • Gość: bart Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 84.38.160.* 07.04.07, 11:49
      ['][']
      • Gość: babcia Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.19.165.15.osk.enformatic.pl 09.04.07, 12:38
        Wzajemna milosc ,czas i moze... osoby nieznajome pomoga Wam ukoić Wasz ból.
        Trzymam za Was "kciuki"
        • Gość: xxxx Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.phlapa.east.verizon.net 09.04.07, 20:02
          szczerze współczuje!!!!Taki lekarz musi ponieść konsekwencje!!!!
      • Gość: pok Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.07, 10:36
        ['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']
    • Gość: aga Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 10.04.07, 15:30
      musicie teraz byc bardzo silni i wspierac sie na wzajem wiem ze to nie jest
      latwe ale czlowiek nawet nie jest w stanie sobie wyobrazic ile moze przezyc. Ja
      tez stracilam synka mial 5 miesiecy i3 Urodzil sie w szpitalu na Rycerskiej
      w34tc po ogromnych trudach walki o jego zycie udalo sie go uratowac.Po
      miesiecznym pobycie w szpitalu nasz maly aniolek byl z nami w domu .Przez te 5
      miesiecy przezylismy wiele radosci smutku , strachu.Dokladnie w dniu gdy
      konczyl 5 miesiecy trawilismy do szpitala zreszta na Lwowska i tam po 3 dniach
      nasz aniolek zmarl.Nie chce opisywac wszystkiego ale tylko znieczulice lekarz
      ktorzy traktuja swoich pacjentow jak przedmioty a i nie lepiej ich rodziny.Ja
      wiem ze to jest oiom i tam ludzka smierc jest codziennoscia ,ale moze tak
      troche serca.
      Wam zycze duzo sily i milosci ,Nasz maly synek jest z waszymi coreczkami.
    • Gość: MONIA Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 82.160.162.* 10.04.07, 18:33
      Ja też przez zaniedbanie lekarza przeszłam koszmar. Początki ciąży- trafiłam do
      do szpitala poronienie z zabiegu małego zostałam operowana bo lekarz popełnił
      nieodwracalny błąd, który może mnie kosztować drogo bo mogę nie mieć
      dzieci./uszkodzona macica, jajowód/ o wszystkim lekarz mnie nie poinformował,
      dopiero teraz od innych lekarzy o tym się dowiaduję. Przychodzą mi myśli żeby
      zaskarżyć lekarza domagając się odszkodowania. Nie wiem jak się za taką sprawę
      zabrać . Może ktoś coś takiego przechodził i mi doradzi. Będę wdzięczna.
      • caro19 Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS 11.04.07, 15:54
        najllepiej wystapić ze skarga do izby lekarskiej, a jezeli to nie pomoże, to
        dochodzic odszkodowania na drodze sadowej, jesli chcesz-pomoge prawnie.napisz
        na mail gazety
        • Gość: gość Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.rzeszow.mm.pl 12.04.07, 22:00
          NIECH W KOŃCU DYREKTOR SZPITALA NR 2 W RZESZOWIE ZAJMIE SIĘ ODDZIAŁEM PORODOWYM BO TAKIE CYRKI LEKARZY SĄ OD LAT, JAK NIE BĘDZIE ZMIAN PERSONALNYCH ZROBIMY DONIESIENIE DO PROKURATURY O ZANIEDBYWANIW SWOICH OBOWIĄZKÓW ITD.
          • Gość: foreman Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.07, 11:03
            rączka rączkę myje jedna wielka klika ogólne milczenie.
            Wczoraj dzwonie do prosektorium podaje nazwisko na co zdziwiona pani pyta "to w
            ogóle była robiona sekcja..... proszę chwileczkę poczekać...... lekarz który sie
            tym zajmował jest na urlopie a ja o tym nic nie wiem ..... proszę zadzwonić za
            tydzień......

            chyba wziął sobie w takim razie do domu taka ciekawa była to lektura....



          • Gość: foreman Czas przerwać milczenie Rankig "Lekarzy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.07, 11:43
            drogie kobiety czas przerwać milczenie, czas przystopować medycznych teoretyków
            piszcie o swoich przeżytych sytuacjach na maila założę stronę internetową i
            opublikuje wszystkie przypadki nieudolności i lekceważenia obowiązków lekarskich
            jeśli sami nie dojdą do wniosku że się nie nadają to może wy niekorzystając z
            ich usług sprawicie że ten element nie będzie w stanie więcej zabijać
            auteczko@poczta.onet.pl
            • Gość: konrad Re: Czas przerwać milczenie Rankig "Lekarzy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 12:02
              Zamiast robić ranking lekarzy wystarczy stworzyć wolny rynek.

              Skończyć z fikcją bezpłatnej służby zdrowia.
              Zaprzestać pobierania opłat do wspólnego worka z którego jedni korzystają
              całymi garściami a drudzy muszą obejść się smakiem.
              Na wolnym rynku liczy się; jakość,cena, dyspozycyjność.
              Tylko tyle i aż tyle.
              • Gość: foreman Re: Czas przerwać milczenie Rankig "Lekarzy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.07, 13:06
                nieukom nic nie pomogą pieniądze trzeba odsiać margines system jest zły ale
                ludzie go tworzący jeszcze gorsi
                • Gość: mama Re: Czas przerwać milczenie Rankig "Lekarzy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 16:48
                  Ja nigdy nie zabierałam głosu na forum, ale teraz coś mnie ruszyło. Na początku
                  wyrazy współczucia, szczere... ale - jestem szczęśliwą mamą od ponad trzech
                  miesięcy. Nie trudno się domyślić kto był "opiekunem" - podane inicjały i
                  szpital i ja akurat stanę w obronie tego lekarza, bo uważam go za bardzo
                  kompetentnego lekarza i bardzo odpowiadał mi jego styl bycia i poczucie humoru.
                  Sama w 6 miesiącu ciąży uciekłam od swojego pierwszego lekarza, który prowadził
                  od początku moją ciążę i po zasięgnięciu wielu opinii w środowisku lekarskim
                  wybrałam właśnie jego. Wszystko było dobrze i bez zarzutów choć ciąża była
                  zagrożona. Niestety zawsze jest tak, że jak wszystko jest ok to każdy lekarz
                  jest dobry a jak coś się strasznego stanie to sie psy wiesza na lekarzu, a
                  niektórych wypadków nie sposób przewidzieć. Sama mam koleżankę która straciła
                  dziecko (dziecko nie miało szans z powodu wad genetycznych, których lekarz nie
                  wykrył)chodząc do lekarza, którego teraz nie chce na oczy widzieć ( i wcale się
                  nie dziwię) a ja słyszałam i czytałam na forum o nim w większości super opinie.
                  Ważne żebyście teraz znaleźli takiego lekarza, któremu zaufacie i choś bólu po
                  dziewczynkach nic Wam nie wynagrodzi to myślę, że dzidziuś, o którego mam
                  nadzieję wkrótce się postaracie choć trochę osłodzi Wam życie. Trzymajcie się
                  cieplutko.
                  • Gość: foreman Re: Czas przerwać milczenie Rankig "Lekarzy" IP: 84.38.160.* 13.04.07, 17:57
                    Skoro wypowiadasz sie w ten sposób ze wiesza sie psy na lekarzu to w takim razie
                    nie masz o nim zielonego pojęcia. Nie trzeba być lekarzem żeby wiedzieć że ciąża
                    bliźniacza jest zagrożona bo wie to praktycznie każdy. Prawda jest taka że ten
                    "..." mimo tego że powtarzał cały czas że taka ciąża jest zagrożona nic w tym
                    temacie nie zrobił. Żona była trzy razy na KTG w tym 2 razy na swoje życzenie
                    ponieważ w 34 tc źle się poczuła. A jeszcze jeśli nawet po wszystkim ktoś jej
                    mówi że to zrobiła sobie na własne życzenie to ten ktoś jest dla mnie kawałem
                    "...." a nie lekarzem. Najwyraźniej tobie się udało i musisz się z tego powodu
                    cieszyć ponieważ nie masz zielonego pojęcia ile kobiet do mnie pisze mając o tym
                    żartownisiu zupełnie inne zdanie.
                    Ale mimo wszystko i tak cie pozdrawiam twój przypadek potwierdza fakt że czasami
                    nawet takim "....." cos się uda.
              • Gość: xxx Re: Czas przerwać milczenie Rankig "Lekarzy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.07, 10:43
                jak oni moga porody odbierac czy ciaze prowadzic skoro nawet dla kobiety idacej
                po recepte nie maja szacunku!!!
      • Gość: ojciec Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.07, 12:06
        światełka dla was dziewczynki [']['][']['][']['''''''']
    • Gość: ['''''''] Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 84.38.160.* 15.04.07, 20:54
      ['][']['][']
      • Gość: foreman Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.07, 12:15
        wyniki sekcji zwłok :

        przyczyna śmierci NIEZNANA



        poprostu powinna brzmieć OPIEKUN ale rączka rączke myje
        • Gość: tuti Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.07, 00:10
          przykro mi bardzo fakt niestety jest taki ze bylo to do przewidzenia swoj
          swojego nie wyda tylko co z wami i waszymi coreczkami dlaczego to was spotkalo
          i te dwie male kruszynki na ktore czekaliscie tak bardzo swiat jest niestety
          niesprawiedliwy i mam nadzieje ze sobie poradzicie i bedziecie jeszcze kiedys
          mogli cieszyc sie z radosci bycia rodzicami prosze zrobcie co waszej mocy zeby
          ten lekarz ktory co najwyzej to weterynazem powinien zostac poczul ze wam
          zawalil sie caly swiat bo przeciez to dwie wasze male coreczki nie mogly was
          zobaczyc i prztulic nie ma nic straszniejszego od utraty dziecka wspolczuje
          pozdrawiam i trzymajcie sie
    • Gość: padre Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: 84.38.160.* 17.04.07, 19:18
      jestem z wami ['][']
    • martulka27 Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS 18.04.07, 21:35
      NIESTETY BŁĘDY LEKARZA KRYJE ZIEMIA ,bardzo mi przykro jestem z Wami
    • Gość: człowiek Re: Obumarta ciążą 34 tc TWINS IP: *.tpnet.pl 19.04.07, 00:01
      ...ciężko się czyta. Ale i nóż w kieszeni się otwiera. Uważam, iż takiego
      lekceważenia sztuki lekarskiej nie można pozostawić własnemu biegowi. W trosce o
      kolejnych pacjentów... i niewinne dzieci... należy złożyć do prokuratury
      zawiadomienie podejrzeniu popełnienia przestępstwa:

      Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie, ul. Lisa Kuli 20,
      Prokurator Rejonowy: p.o. Stanisław Bończak,
      tel. 85 84 333, 85 33 627
      • Gość: foreman <a href="http://podwojne-szczescie-podwojna-tragedia.blog.o" targe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.07, 15:16
        podwojne-szczescie-podwojna-tragedia.blog.onet.pl/
        • Gość: xyz ;-) Re: <a href="<a href="http://podwojne-szczescie-podwoj" target IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.07, 21:32
          Ten lekarz popełnia bardzo dużo błędów. Cudem żyję i ja i mój synek. Jeśli chce
          się mieć zdrowe dziecko należy trzymac się zdaleka od Szpitala Nr 2 i oddziału
          położnictwa i neontologii ze słynną panią ordynator. Panie dyrektorze czas
          przewietrzyć kadry na ginekologii i położnictwie !!!
          • Gość: foreman rada strażnika teksasu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.07, 14:27
            "proszę pana proszę nie wypisywać głupot na temat naszego oddziału ponieważ jest
            on niczemu nie winien to są pana rozgrywki z lekarzem prowadzącym
            a nie z nami".


            Panie strażniku ani na pana oddział ani na pana nic takiego nie wypisywałem żeby
            was wszystkich zwolnić i pozamykać
            ale skąd to pan może wiedzieć skoro tylko pan słyszał

            ja też słyszałem że opiekun mojej żony miał być dobrym lekarzem a koło lekarza
            to on nawet nie leżał

            Co do dalszych pana stwierdzeń odnośnie winy oddziału powiedział pan że to
            rozgrywki moje i lekarza

            czyli w takim razie kto odpowiada za to że moja żona nie dostała znieczulenia
            przy porodzie czy faktycznie miała zadzwonić do opiekuna żeby jej to załatwił?


            powie pan pewnie że nie poprosiła

            pewnie

            przepraszam że żona nie poprosiła o znieczulenie
            przepraszam że nie poprosiła żeby jej dzieci żyły
            przepraszam za to że sekcja nic nie wniosła do sprawy
            i że wszyscy poczuli się urażeni moimi pretensjami
            przepraszam w ogóle że zawracała wam głowę przychodząc na wasz przepełniony oddział
            przepraszam że trzy razy musieliście w ciągu całej ciąży podłączyć ją do KTG
            i poszło przez ten czas za dużo prądu



            przepraszam też że nie było miejsc dla moich dzieci na oddziale

            dobrze że znalazły się już w środę :)dla innych bliźniaków bo pewnie też by je...
            • Gość: xyz Re: rada strażnika teksasu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 21:43
              Za co przepraszasz? Za to że oni odwalają robotę? Ja wiem jak wyglądała po
              pierwszym porodzie, a jak teraz. Do dziśnie mogę dojść do siebie. Ale ja się tu
              nie liczę - ważne, że mój syn żyje i jest zdrowy. Jednak nikomu nie polecę tego
              szpitala, jako miejsca gdzie można bezpiecznie urodzić dzidziusia. A czy
              pracownicy nie sa winni? Z tym bym się nie zgodziła. W moim przypadku jak
              zaczęłlo być tragicznie (a mogli to przewidzieć)położne nie wiedziały gdzie
              jest lekarz, nie było nikogo z oddziału neontologii. Wiesz kto dzwonił po
              lekarzy noworodkowych - salowa. Fajnie było usłyszec od położnej, że ona
              myślała że nie przeżyję ani ja ani mój syn. Mam do całego personelu tego
              oddziału ogromny żal, uważam, że na miano fachowców nie zasługują. Ale to jest
              tylko moje odczucie. Ja już do nich nigdy nie wrócę.
Pełna wersja