Prezydent Aleksander Kwaśniewski w Rzeszowie

IP: *.vif.net 25.05.03, 16:04
Czy to nie ten sam co to obiecywał mieszkania?
    • Gość: A.Kwasniewski NIE DLA LPR!! IP: *.dami / 192.168.1.* 25.05.03, 16:13
      STARE DEWOTY I TRZECH DEBILI W GLANACH!!
      • Gość: werner Re: NIE DLA LPR!! IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 25.05.03, 18:12
        Dawno temu obiecywał mieszkania dla młodych małżeństw (jak chciał zostać
        prezydentem)!
        Nee było mnie na wiecu? Może mówił kiedy wreszczie będą mieszkania dla MM???
    • Gość: tp Re: Prezydent Aleksander Kwaśniewski w Rzeszowie IP: *.rzeszow-moniuszki.sdi.tpnet.pl 25.05.03, 18:19
      W kampanii prezydenckiej 2000 roku A. Kwaśniewski odwiedził m. in. Rzeszów.
      Grupa młodzieży pod przewodnictwem ówczesnego radnego Tomasza Pajęckiego bardzo
      skutecznie uniemożliwiła odbycie wiecu, wykrzykując z balkonu Ratusza m.
      in: „Przeproś Papieża”. W sprawie tego zakłócenia toczyło się nawet
      postępowanie karne.
      Przy okazji wizyty Kwaśniewskiego w Rzeszowie w związku z
      promowaniem UE, Pajęcki postanowił go obecnie przeprosić:







      Wielce Szanowny Pan

      Aleksander Kwaśniewski

      Prezydent Rzeczypospolitej



      5 października 2000 roku, podczas przedwyborczej wizyty Pana
      Prezydenta w naszym mieście, miał miejsce przykry incydent. Ze wstydem muszę
      przyznać, że byłem jego uczestnikiem, a w pewnym sensie nawet organizatorem.

      Obecnie, korzystając z kolejnej, tym razem prounijnej, wizyty
      Pana Prezydenta, pragnę gorąco przeprosić za to, co się wówczas stało. Jedyne
      co mam na swoje wytłumaczenie, to że działałem zbałamucony ówcześnie panującą
      propagandą. Naprawdę wierzyłem, że osoba Pana Prezydenta stanowi zagrożenie dla
      Polski. Obrzydliwe manipulacje sztabu wyborczego Mariana Krzaklewskiego
      polegające na pokazywaniu filmu, w którym Pan Prezydent żartuje sobie z
      ministrem Siwcem, traktowałem naiwnie jako ujawnienie, że Pan Prezydent szydzi
      sobie z Ojca Świętego. Stąd nasze absurdalne okrzyki i transparenty: „Przeproś
      Papieża”.

      Swój błąd zrozumiałem dopiero kilka dni temu. Pierwsze
      wątpliwości powstały, gdy 20 maja zobaczyłem, iż Ojciec Święty nie wygląda na
      kogoś, kto by się na Pana Prezydenta gniewał. Gdy na dodatek usłyszałem, jak
      wspólnym głosem, ze szczerą troską o Polskę, mówicie o Unii Europejskiej, coś
      we mnie pękło. Przez dwa dni biłem się z myślami, ale resztki wątpliwości
      prysły, gdy 22 maja usłyszałem w radiu abpa Gocłowskiego mówiącego: „Wiadomo,
      że reakcja na głos ludzi, którzy dzisiaj są przy władzy, a którzy kiedyś, w
      okresie przed 1989 r., uczestniczyli w sprawowaniu władzy, jest taka, jaka
      jest. I dlatego te pierwsze reakcje tych dwudziestu tysięcy na głos pana
      prezydenta były jak gdyby oszczędne. Natomiast później, kiedy dwadzieścia
      tysięcy ludzi słuchało tego, co pan prezydent mówił, mówił z ogromną logiką,
      mówił przekonująco - oczywiście potem telewizja trochę tam okroiła, bo pan
      prezydent zakończył słowem takim bardzo religijnym ‘Bóg zapłać’, to już
      telewizja tego ‘Bóg zapłać’ nie przekazała, bo trochę niedobrze brzmiało pewnie
      w Telewizji Polskiej, w pierwszym programie... Ja osobiście słuchałem tego, co
      mówił pan prezydent, i to bardzo współbrzmiało z tym, co mówił Ojciec Święty -
      tym bardziej, że Ojciec Święty po przemówieniu pana prezydenta powiedział ‘to
      było ważne przemówienie’.”

      Teraz gdy post factum analizuję to wszystko, odkrywam, że
      pierwsze wątpliwości pojawiły się nawet wcześniej. Było to przy okazji 3-go
      maja, gdy abp. Życiński jasno określił, że jeżeli ktoś jest przeciwko Unii
      Europejskiej, to tworzy „prywatny Kościół”. Konsekwencje tego błędu wprost
      ukazała Pani Minister Huebner zwracając się do zaprzańców z LPR. Dopiero wtedy
      zrozumiałem – ja również grzeszyłem!

      Muszę się tu przyznać, że moja niechęć do Pana Prezydenta była
      zadawniona. Nie zrodziła się wcale z tego, że Pan Prezydent uciekał z Sejmu po
      drabinie. Niestety, w okresie walki o nową Konstytucję dałem się przekonać, że
      to liberalny wymysł, szczególnie invocatio Dei w uchwalonym kształcie. Teraz
      dociera do mnie przeczytana 17 maja br. informacja, iż „Przedstawiciele
      Sejmu, Senatu i rządu chcą razem wystąpić o wpisanie do preambuły
      konstytucji Unii Europejskiej Invocatio Dei (odwołania do Boga)
      wzorowanego na zapisach polskiej konstytucji." Pojmuję w tej chwili, że to
      jest nasza misja w Europie! Inwocatio Dei w tym brzmieniu nie jest ukute w loży
      masońskiej, ale cieszy się poparciem Papieża, biskupów, i władz świeckich.
      Obecnie nie mogę zrozumieć, w jaki sposób poprzednio mogłem sobie wyrobić inny
      pogląd na ten temat.



      W świetle powyższych, może nazbyt osobistych wyznań, mam nadzieję, że Pan
      Prezydent mi po chrześcijańsku wybaczy i przyjmie serdeczne życzenia „Szczęść
      Boże!”, na dalszą drogę troski o Polskę i Europę.



      Słowa przeprosin należą się też ode mnie rzeszowskim radnym
      SLD, którzy słusznie złożyli na mnie doniesienie do prokuratury z powodu czynu,
      którego dopuściłem się wraz z kolegami 5 października 2000 roku. Co prawda
      uszedłem odpowiedzialności karnej, ale nie zwalnia mnie to z odpowiedzialności
      moralnej i obowiązku przeprosin.

      Również w przypadku tych zacnych ludzi myliłem się bardzo.
      Zawsze myślałem, że liczna obecność rzeszowskich radnych SLD w kościele przy
      każdej okazji, to tylko przejaw koniunkturalizmu. Dziś widzę, że grzeszyłem
      także przeciw kolegom.

      Przed wyborami wśród prawicowych komitecików szeptano sobie, który proboszcz po
      cichu popiera Pana Prezydenta Ferenca. Po wyborach krytykowano tych
      duszpasterzy, którzy natychmiast pobiegli załatwiać z SLD-owską władzą jakieś
      interesy. Dziś widzę, że to obmawianie było rzeczą szkaradną, a podłość
      prawicowych nieudaczników nie ma granic.








      Tomasz Pajęcki
      • Gość: kris Re: Prezydent Aleksander Kwaśniewski w Rzeszowie IP: 81.15.189.* 25.05.03, 18:25
        Gość portalu: tp napisał(a):

        > W kampanii prezydenckiej 2000 roku A. Kwaśniewski odwiedził m. in. Rzeszów.
        > Grupa młodzieży pod przewodnictwem ówczesnego radnego Tomasza Pajęckiego
        bardzo
        >
        > skutecznie uniemożliwiła odbycie wiecu, wykrzykując z balkonu Ratusza m.
        > in: „Przeproś Papieża”. W sprawie tego zakłócenia toczyło się nawet
        >
        > postępowanie karne.
        > Przy okazji wizyty Kwaśniewskiego w Rzeszowie w związku z
        > promowaniem UE, Pajęcki postanowił go obecnie przeprosić:
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        > Wielce Szanowny Pan
        >
        > Aleksander Kwaśniewski
        >
        > Prezydent Rzeczypospolitej
        >
        >
        >
        > 5 października 2000 roku, podczas przedwyborczej wizyty Pana
        > Prezydenta w naszym mieście, miał miejsce przykry incydent. Ze wstydem muszę
        > przyznać, że byłem jego uczestnikiem, a w pewnym sensie nawet organizatorem.
        >
        > Obecnie, korzystając z kolejnej, tym razem prounijnej, wizyty
        > Pana Prezydenta, pragnę gorąco przeprosić za to, co się wówczas stało.
        Jedyne
        > co mam na swoje wytłumaczenie, to że działałem zbałamucony ówcześnie panującą
        > propagandą. Naprawdę wierzyłem, że osoba Pana Prezydenta stanowi zagrożenie
        dla
        >
        > Polski. Obrzydliwe manipulacje sztabu wyborczego Mariana Krzaklewskiego
        > polegające na pokazywaniu filmu, w którym Pan Prezydent żartuje sobie z
        > ministrem Siwcem, traktowałem naiwnie jako ujawnienie, że Pan Prezydent
        szydzi
        > sobie z Ojca Świętego. Stąd nasze absurdalne okrzyki i transparenty: „Prz
        > eproś
        > Papieża”.
        >
        > Swój błąd zrozumiałem dopiero kilka dni temu. Pierwsze
        > wątpliwości powstały, gdy 20 maja zobaczyłem, iż Ojciec Święty nie wygląda na
        > kogoś, kto by się na Pana Prezydenta gniewał. Gdy na dodatek usłyszałem, jak
        > wspólnym głosem, ze szczerą troską o Polskę, mówicie o Unii Europejskiej, coś
        > we mnie pękło. Przez dwa dni biłem się z myślami, ale resztki wątpliwości
        > prysły, gdy 22 maja usłyszałem w radiu abpa Gocłowskiego mówiącego: „Wiad
        > omo,
        > że reakcja na głos ludzi, którzy dzisiaj są przy władzy, a którzy kiedyś, w
        > okresie przed 1989 r., uczestniczyli w sprawowaniu władzy, jest taka, jaka
        > jest. I dlatego te pierwsze reakcje tych dwudziestu tysięcy na głos pana
        > prezydenta były jak gdyby oszczędne. Natomiast później, kiedy dwadzieścia
        > tysięcy ludzi słuchało tego, co pan prezydent mówił, mówił z ogromną logiką,
        > mówił przekonująco - oczywiście potem telewizja trochę tam okroiła, bo pan
        > prezydent zakończył słowem takim bardzo religijnym ‘Bóg zapłać’, to
        > już
        > telewizja tego ‘Bóg zapłać’ nie przekazała, bo trochę niedobrze brz
        > miało pewnie
        > w Telewizji Polskiej, w pierwszym programie... Ja osobiście słuchałem tego,
        co
        > mówił pan prezydent, i to bardzo współbrzmiało z tym, co mówił Ojciec Święty -

        > tym bardziej, że Ojciec Święty po przemówieniu pana prezydenta powiedział ̵
        > 6;to
        > było ważne przemówienie’.”
        >
        > Teraz gdy post factum analizuję to wszystko, odkrywam, że
        > pierwsze wątpliwości pojawiły się nawet wcześniej. Było to przy okazji 3-go
        > maja, gdy abp. Życiński jasno określił, że jeżeli ktoś jest przeciwko Unii
        > Europejskiej, to tworzy „prywatny Kościół”. Konsekwencje tego błędu
        > wprost
        > ukazała Pani Minister Huebner zwracając się do zaprzańców z LPR. Dopiero
        wtedy
        > zrozumiałem – ja również grzeszyłem!
        >
        > Muszę się tu przyznać, że moja niechęć do Pana Prezydenta
        była
        > zadawniona. Nie zrodziła się wcale z tego, że Pan Prezydent uciekał z Sejmu
        po
        > drabinie. Niestety, w okresie walki o nową Konstytucję dałem się przekonać,
        że
        > to liberalny wymysł, szczególnie invocatio Dei w uchwalonym kształcie. Teraz
        > dociera do mnie przeczytana 17 maja br. informacja, iż „Przedstawiciele
        > Sejmu, Senatu i rządu chcą razem wystąpić o wpisanie do preambuły
        > konstytucji Unii Europejskiej Invocatio Dei (odwołania do Boga)
        > wzorowanego na zapisach polskiej konstytucji." Pojmuję w tej chwili, że
        to
        > jest nasza misja w Europie! Inwocatio Dei w tym brzmieniu nie jest ukute w
        loży
        >
        > masońskiej, ale cieszy się poparciem Papieża, biskupów, i władz świeckich.
        > Obecnie nie mogę zrozumieć, w jaki sposób poprzednio mogłem sobie wyrobić
        inny
        > pogląd na ten temat.
        >
        >
        >
        > W świetle powyższych, może nazbyt osobistych wyznań, mam nadzieję, że Pan
        > Prezydent mi po chrześcijańsku wybaczy i przyjmie serdeczne życzenia „Szc
        > zęść
        > Boże!”, na dalszą drogę troski o Polskę i Europę.
        >
        >
        >
        > Słowa przeprosin należą się też ode mnie rzeszowskim radnym
        > SLD, którzy słusznie złożyli na mnie doniesienie do prokuratury z powodu
        czynu,
        >
        > którego dopuściłem się wraz z kolegami 5 października 2000 roku. Co prawda
        > uszedłem odpowiedzialności karnej, ale nie zwalnia mnie to z
        odpowiedzialności
        > moralnej i obowiązku przeprosin.
        >
        > Również w przypadku tych zacnych ludzi myliłem się bardzo.
        > Zawsze myślałem, że liczna obecność rzeszowskich radnych SLD w kościele przy
        > każdej okazji, to tylko przejaw koniunkturalizmu. Dziś widzę, że grzeszyłem
        > także przeciw kolegom.
        >
        > Przed wyborami wśród prawicowych komitecików szeptano sobie, który proboszcz
        po
        >
        > cichu popiera Pana Prezydenta Ferenca. Po wyborach krytykowano tych
        > duszpasterzy, którzy natychmiast pobiegli załatwiać z SLD-owską władzą jakieś
        > interesy. Dziś widzę, że to obmawianie było rzeczą szkaradną, a podłość
        > prawicowych nieudaczników nie ma granic.
        >
        >
        A kto śpiewał w Warszawie: Buzek ty zmoro ty zginiesz jak Aldo Moro,
        to przecież podli nieudacznicy z PPS Ikonowicza
        >
        >

        >
        >

        >
        >
        >
        >

        >
        >

        >
        > Tomasz Pajęcki
      • Gość: tp Re: Prezydent Aleksander Kwaśniewski w Rzeszowie IP: *.rzeszow-moniuszki.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 18:25
        Ponieważ nie wszyscy chyba zrozumieli mój list, śpieszę wyjaśnić, co następuje:


        W połowie maja zacząłem się czuć jak w PRL-u. Stopień,
        nachalność i absurdalność unijnej propagandy nie dawał już żyć. Szczególnie
        surrealistycznie brzmiało to, że socjaliści i liberałowie wszelkiej maści
        wszędzie tłumaczyli, że Kościół jest miłośnikiem UE.

        Zacząłem badać, w jaki sposób powstają te argumenty.
        Oczywiście, były to manipulacje. Bardzo szybko odkryłem mechanizm tym rządzący.
        Zabawiałem się układaniem kolejnych schematów propagandowych tego typu. Potem
        doszedłem do wniosku, że właściwie warto by coś na ten temat napisać. Artykuł
        wyszedł mi jednak jakiś taki za poważny. Pomyślałem, że pewnie nikt tego nie
        opublikuje, a już na pewno nikt nie przeczyta.

        Stwierdziłem, że to może wina formy. Gdyby tak zrobić to
        bardziej humorystycznie? No i napisałem satyrę polityczną w formie mojego listu
        do Aleksandra Kwaśniewskiego. Przyjąłem fikcję literacką polegającą na tym, że
        ktoś przekonał mnie do racji drugiej strony. Rzuciłem więc na papier coś w
        rodzaju samokrytyki jaką powinienem zapewne złożyć zdaniem lewicy gdy już pojmę
        prawdę, czyli przyjmę ich punkt widzenia.

        Ci którzy potraktowali mój list serio (szczególnie dziennikarze
        Gazety Wyborczej), będą zapewne potrzebować jeszcze kilku wyjaśnień.

        „Działałem zbałamucony ówcześnie panującą propagandą” to
        oczywiście cytat z „Seksmisji”. Scena w której Jerzy Stuhr siedzi przed
        audytorium Ligi Kobiet i odczytuje przygotowaną samokrytykę jest chyba
        dostatecznie jasna – manipulacja informacją prowadzi do totalitaryzmu. Ci
        którzy załapali skąd pochodzą te słowa, nie mieli zapewne wątpliwości, że
        reszta też jest żartem, choć nie płochym.

        Rzecz jasna nigdy nie wysłałem tego listu do Kwaśniewskiego.
        Wbrew temu co pisała Wyborcza nie jest to bowiem żaden „oficjalny list” – ale
        satyra polityczna.

        Niektórym jest nie w smak przypominanie, że ich autentyczny stosunek do Ojca
        Świętego, został ujawniony. Zaś określenie „prawicowi nieudacznicy” to cytat z
        Leszka Mlliera. Tak zwracał się do nas 5 października 2000 roku. Teraz
        poznajemy go po tym, jak kończy.

        Długo zastanawiałem się, czy przypominać epizod uciekania
        Kwaśniewskiego z sejmu po drabinie. Obawiałem się, że o ile cytatu
        z „Seksmisji” wszyscy nie wyłapią, to powołanie się na to komiczne wydarzenie
        nie pozostawi nikomu cienia wątpliwości, że sobie kpię. Jak widać moje obawy
        nie były słuszne...

        Jeżeli chodzi o radnych SLD, to nigdy nie mogłem zrozumieć ich masowej
        obecności w kościele. Nie mam prawa oceniać ich osobistej religijności.
        Zakładając jednak ich szczerość, raczej nie pojmę, jak katolicy mogą należeć do
        partii, która co najmniej raz na dwa miesiące przypomina, że gdyby było to
        możliwe, umożliwiłaby bezkarne zabijanie dzieci poczętych.

        Nie ukrywam, że miałem nadzieję, iż ktoś się da na mój „list”
        nabrać. Zupełnie jednak nie spodziewałem się, że będą to dziennikarze Gazety
        Wyborczej - pisma, które ma ambicje reprezentować elity intelektualnej. Wnioski
        z tego, że tak się jednak stało, niech sobie każdy wyciągnie sam. Jeżeli w tej
        sprawie też będą wątpliwości, to może podejmę się tłumaczenia, ale chyba
        wszystko jest jasne...

        P.S

        Musiałbym być skończonym idiotą by koniunkturalnie popierać formację (SLD),
        która znika z powierzchni ziemi. Nie dość, że w Polsce postkomuniści
        politycznie są zupełnie spaleni, to jeszcze średnia wieku członków tej partyjki
        sięga już chyba 100 lat.

        Jeśli chodzi o wypowiedź dla Gazety Wyborczej, dotyczącą tego, że w zamian za
        przeprosiny liczę na to, że postkomuniści podarują mi pracę - to w
        kontekście "przeprosin" było to szyderstwo z obecnej sytuacji w kraju, gdzie
        niczego normalnie nie da się osiągnąć a jedynie przez koneksje i klakierstwo
        dawnym kacykom.

        ---------------------------------------------------------------------------

        W kampanii prezydenckiej 2000 roku A. Kwaśniewski odwiedził m. in. Rzeszów.
        Grupa młodzieży pod przewodnictwem ówczesnego radnego Tomasza Pajęckiego bardzo
        skutecznie uniemożliwiła odbycie wiecu, wykrzykując z balkonu Ratusza m.
        in: „Przeproś Papieża”. W sprawie tego zakłócenia toczyło się nawet
        postępowanie karne.
        Przy okazji wizyty Kwaśniewskiego w Rzeszowie w związku z
        promowaniem UE, Pajęcki postanowił go obecnie przeprosić:



        Wielce Szanowny Pan

        Aleksander Kwaśniewski

        Prezydent Rzeczypospolitej



        5 października 2000 roku, podczas przedwyborczej wizyty Pana
        Prezydenta w naszym mieście, miał miejsce przykry incydent. Ze wstydem muszę
        przyznać, że byłem jego uczestnikiem, a w pewnym sensie nawet organizatorem.

        Obecnie, korzystając z kolejnej, tym razem prounijnej, wizyty
        Pana Prezydenta, pragnę gorąco przeprosić za to, co się wówczas stało. Jedyne
        co mam na swoje wytłumaczenie, to że działałem zbałamucony ówcześnie panującą
        propagandą. Naprawdę wierzyłem, że osoba Pana Prezydenta stanowi zagrożenie dla
        Polski. Obrzydliwe manipulacje sztabu wyborczego Mariana Krzaklewskiego
        polegające na pokazywaniu filmu, w którym Pan Prezydent żartuje sobie z
        ministrem Siwcem, traktowałem naiwnie jako ujawnienie, że Pan Prezydent szydzi
        sobie z Ojca Świętego. Stąd nasze absurdalne okrzyki i transparenty: „Przeproś
        Papieża”.

        Swój błąd zrozumiałem dopiero kilka dni temu. Pierwsze
        wątpliwości powstały, gdy 20 maja zobaczyłem, iż Ojciec Święty nie wygląda na
        kogoś, kto by się na Pana Prezydenta gniewał. Gdy na dodatek usłyszałem, jak
        wspólnym głosem, ze szczerą troską o Polskę, mówicie o Unii Europejskiej, coś
        we mnie pękło. Przez dwa dni biłem się z myślami, ale resztki wątpliwości
        prysły, gdy 22 maja usłyszałem w radiu abpa Gocłowskiego mówiącego: „Wiadomo,
        że reakcja na głos ludzi, którzy dzisiaj są przy władzy, a którzy kiedyś, w
        okresie przed 1989 r., uczestniczyli w sprawowaniu władzy, jest taka, jaka
        jest. I dlatego te pierwsze reakcje tych dwudziestu tysięcy na głos pana
        prezydenta były jak gdyby oszczędne. Natomiast później, kiedy dwadzieścia
        tysięcy ludzi słuchało tego, co pan prezydent mówił, mówił z ogromną logiką,
        mówił przekonująco - oczywiście potem telewizja trochę tam okroiła, bo pan
        prezydent zakończył słowem takim bardzo religijnym ‘Bóg zapłać’, to już
        telewizja tego ‘Bóg zapłać’ nie przekazała, bo trochę niedobrze brzmiało pewnie
        w Telewizji Polskiej, w pierwszym programie... Ja osobiście słuchałem tego, co
        mówił pan prezydent, i to bardzo współbrzmiało z tym, co mówił Ojciec Święty -
        tym bardziej, że Ojciec Święty po przemówieniu pana prezydenta powiedział ‘to
        było ważne przemówienie’.”

        Teraz gdy post factum analizuję to wszystko, odkrywam, że
        pierwsze wątpliwości pojawiły się nawet wcześniej. Było to przy okazji 3-go
        maja, gdy abp. Życiński jasno określił, że jeżeli ktoś jest przeciwko Unii
        Europejskiej, to tworzy „prywatny Kościół”. Konsekwencje tego błędu wprost
        ukazała Pani Minister Huebner zwracając się do zaprzańców z LPR. Dopiero wtedy
        zrozumiałem – ja również grzeszyłem!

        Muszę się tu przyznać, że moja niechęć do Pana Prezydenta była
        zadawniona. Nie zrodziła się wcale z tego, że Pan Prezydent uciekał z Sejmu po
        drabinie. Niestety, w okresie walki o nową Konstytucję dałem się przekonać, że
        to liberalny wymysł, szczególnie invocatio Dei w uchwalonym kształcie. Teraz
        dociera do mnie przeczytana 17 maja br. informacja, iż „Przedstawiciele
        Sejmu, Senatu i rządu chcą razem wystąpić o wpisanie do preambuły
        konstytucji Unii Europejskiej Invocatio
    • Gość: jurek jak zwykle na WSIiZie znowusz znana osobistość IP: 80.51.255.* 25.05.03, 19:59
      jak to się dzieje, że każda osobistość która przybywa do Rzeszowa, odwiedza
      również Wyższą Szkołe Informatyki i Zarządzania ? to już staje się powoli
      normalnością !

      a i uprzedzam komentarze typu bo zapłacili - bo to akurat nieprawda, prezydent
      za spotkanie ze śrdowiskiem akademickim Rzeszowa na WSIiZie nie dostał nic !
      • Gość: demon Re: jak zwykle na WSIiZie znowusz znana osobistoś IP: *.man.rsk.pl 26.05.03, 08:49
        Gość portalu: jurek napisał(a):

        > jak to się dzieje, że każda osobistość która przybywa do Rzeszowa, odwiedza
        > również Wyższą Szkołe Informatyki i Zarządzania ? to już staje się powoli
        > normalnością !
        >
        > a i uprzedzam komentarze typu bo zapłacili - bo to akurat nieprawda,
        prezydent
        > za spotkanie ze śrdowiskiem akademickim Rzeszowa na WSIiZie nie dostał
        nic !
        Może dlatego , ze na WSiZie znajduje sie RCIE (Regionalne Centrum Integracji
        Europejskiej).
        • Gość: ara Re: jak zwykle na WSIiZie znowusz znana osobistoś IP: *.krak.tke.pl 18.06.03, 15:12
          Myślę ze to cos wiecej niz RCIE.
          Wiem na pewno z najpewniejszych źródeł ze Kwaśniewski miał do wyboru wszystkie
          rzeszowskie uczelnie.Ciekawe ze wybrał WSIZ nie?:)Nikt nie chce z waznych
          osobistości zwiedzac pozostałych muzeów:)))
    • harnasi Re: Prezydent Aleksander Kwaśniewski w Rzeszowie 26.05.03, 00:03
      WARA I DO IZRAELA TY PARCHU ŻYDOWSKI !!!!!
    • Gość: balka UPR:Poland in NAFTA!!!!!!!!!!! IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 07:37
      UPR mówi wyrażnie - podaeujmy sobie Unie E. i zajmijmy się
      poważnymi sprawami jak sojusze m NAFTA.Wiecie ze ostatnio
      Singapur wstąpił do tej organizacji???Im odległość nie
      przeszkadza!
      • Gość: jaka szkoda Re:Wielka szkoda IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 10:00
        Szkoda.ze nikt wazny i uznany ,albo jakas osobistosc nie chce
        odwiedzic Rzeszowa .I dalej jestesmy na peryferiach
        zainteresowan.
Pełna wersja