Dodaj do ulubionych

A gdzie w Rzeszowie zjeść dobre owoce morza ?

IP: *.rzeszow.mm.pl 24.08.07, 23:45
Jak w temacie. Gdzie i czy mozna zjesc np Kalmary z grilla ? Albo inne dobrze
zrobione owoce morza ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Doda Re: A gdzie w Rzeszowie zjeść dobre owoce morza ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.07, 18:21
      hehehehehe :) Masz poczucie humoru ;)

      A tak OT
      Byłam niedawno zrobic duże zakupy. Jakos tak, pierwszy raz
      pojechałam do Auchana. Zatrzymałam sie przy stoisku rybnym, chciałam
      kupić rybę i krewetki do paelli. Przede mną przechodził młody tatuś
      z dzieckiem na ręku. Podeszli do stoiska, wziął do ręki (!) jedna
      krewetkę z lodu i zaczął nią straszyć dziecko. Na koniec kręcąc
      głową z dezaprobatą powiedział: Jak to ludzie takie robale jedzą...
      • Gość: anna a propos tradycji kulinarnej IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 12:14
        W Tobie obrzydzenie wzbudzaja owoce morza, a u Włochów czy Francuzów żurek, zupa
        ogórkowa, kiszone ogórki(dla nich zepsute). I jest to naturalne. Oczywiscie sa
        tacy, którym to smakuje i słono płacą za te kiszone ogórki(niestety w Paryzu
        zarabiaja na tym Żydzi w dzielnicy Marais, a nie Polacy).
        Tak jak dla bretońskiego chłopa owoce morza to był skromy i ubogi
        posiłek(zresztą do dzis kosztuja one tam "grosze") tak dla nas zurek czy kiszone
        ogórki. Kuchnia wiąże sie z doswiadczeniami i miejscem zamieszkania. Jedni chcą
        poznawać inne kultury i to co sie tam je, u innych budzi to obrzydzenie. Zurek i
        kiszone ogórki to jeszcze nic. Opowiedz Francuzowi o flaczkach lub kaszance:)
        • des4 owoce morza??? bzdury 11.09.07, 12:33
          Jak ktoś wyżej słusznie napisał, autor wątku sili się na tzw.
          śwaitowość. W kuchni polskiej i upodobaniach gastronomicznych
          Polaków owoce morza zajmują doś odległe i bardzo marginalne miejsce.
          Nie ten klimat, nie te tradycje.I nie dziwne. O ile owoce morza jako
          specjalnośc kuchni i popularna potrawa mozna jeszcze by zrozumieć w
          Gdańsku czy Koszalinie, to w Rzeszowie jest to nieporozumienie. Tak
          samo działa to na calym świecie. Malo się jada owoców morza w
          Lotaryngii czy Bawarii, za to jest to naturalna potrawa w Antwerpii
          czy Bretanii. Po prostu w Rzeszowie nie ma na to zapotrzebowania.
          Jeśli takowe się pojawi, na pewno restauracje postanowią zrobić coś
          w tym kierunku.

          Autor wątkuzreszta sam wbija sobie gola i się ośmiesza bo z jego
          wypowiedzi wynika, ze niewiele wie o futti di mare, które na całym
          świecie najsmaczniejsze są w nadmorskich knajpkach gwarantujących
          świezośc potraw. Kilkaset km w głąb lądu, gdzie dostępne są produktu
          drugiej świezości czyli z lodu i mrozone, szukanie na siłe takich
          potraw jest bez sensu...
          • Gość: anna Re: owoce morza??? bzdury IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 13:04
            No własnie na siłę. Autor wątku zakłada pewnie,że te owoce morza to wielkie
            halo, a tak naprawde ich siła tkwi w świeżosci(u nas nie do osiagnięcia) i w
            prostocie przyrzadzania. Niestety nie chciał skorzystac z moich skromnych
            przepisów , bo koniecznie chce zjeść w restauracji.
            Owoce morza uwielbiam, ale w miejscach złowienia(no czasem skuszę sie na sałatkę
            z krewetek koktajlowych z awocado lub krewetki te duze smażone z czosnkiem w
            domu). Ukochanych małży po marynarsku ani nie zamówie w polskiej restauracji a
            nie nie kupue w sklepie. Wole najadać sie na wakacjach.
            A teraz to mi tak tęskno za grzybami. Jestem sirota i nie umiałabym nazbierać w
            lesie sama, ale to jest dopiero rarytas.
            Najsłynniejsze kuchnie swiata opierają sie na rodzimych tradycjach i spójnosci z
            naturą (sezonowe rzeczy).
            Szkoda,że Włosi i Francuzi potrafia zrobic z tego biznes, a my wstydzimy się
            tego(vide wpis Dorszu o schabowym i ziemniakach). Smieszą mnie te miodziki i
            pierdołki kulinarne sprzedawane na każdym kroku w tamtych krajach. Chciałoby sie
            rzec:"co ty wiesz o dobrym miodzie jak nie próbowałes polskiego?"
          • Gość: dorszu Re: owoce morza??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.07, 13:30
            Ach, jak czasami milo popatrzeć jak zacietrzewieni i sprowokowani Polacy bronią
            swoich racji. Celowo stanąłem na palec wspominając o schabowym, bowiem wyraz ten
            wywołuje u nas narodową dumę. Urażonych przepraszam, zrobiłem to prowokacyjnie.
            Tylko prowokacja spowoduje bowiem dyskusję, tak potrzebną dla zmiany stagnacji
            panującej w naszej gastronomii. Owoce morza uwielbiam i jem je kiedy tylko mam
            możliwość. Nie jest prawdą, że najlepiej robią je nad morzem. Wszystko zależy od
            przyrządzenia. W tym roku np. w jednej z knajp nad Adriatykiem podano mi
            kalmary... nieoprawione. Natomiast oczywiście jest prawdą, że najlepsze są
            świeże, choć np ośmiornice albo kalmary są lepsze i bardziej chrupiące, jeśli
            wcześniej są zamrożone. Nie jest prawdą również, że nie dowożą ich świeżych w
            Rzeszowie (jeśli oczywiście im wierzyć). W Makro można kupić świeże ostrygi na
            przykład. Przy odrobinie walki smak można uzyskać porównywalny do tych,
            wyłowionych prosto z morza. W Auchan dowożą krewetki i byłem świadkiem jak jakiś
            facet z Francji (pewnie wysłannik) obwąchiwał je sprawdzając świeżość. Tesco to
            już inna bajka niestety. Dziś możecie podjechać i sprawdzić, że mają tam małże w
            lodzie, które się... otworzyły. Zjedzenie otworzonej małży jest bardzo
            niebezpieczne, ale oni o tym chyba nie wiedzą... Tak jak nie wiedzą co tracą ci,
            którzy nigdy nie próbowali owoców morza popijanych lampką wyśmienitego wina nad
            Adriatykiem przy zachodzącym słońcu. Oni zawsze krzyczą najgłośniej. Czy w kraju
            skazanym na schabowego, żurek i bigos mogę podnieść od czasu do czasu palec ?
            Nie !
              • des4 Re: owoce morza??? 11.09.07, 14:14
                Jeszcze raz powtórzę: polska kuchnia ma mało wspólnego z owaocami
                morza, a Polacy generalnie nie są ich smakoszami. Nam lepiej
                wychodzi schabowy, Belgom zaś małze w białym winie. I tego się
                trzymajmy. Póki co skoro nie ma u nas w Rzeszowie zbyt wielu
                amatorów frutti di mare, trudno aby nagle powstała tu restauracja
                specjalizujaca się w tego typu potrawach. A jeśli ktoś lubi i ma
                gust, nie ma problemu z zakupem odpowiednich składników do
                samodzielnego pichcenia, tylke wciaż bedę się upierał przy
                twierdzenie, ze ostryga z Auchan ma tyle wspólnego ze świeżą ostrygą
                z Brestu podaną tam na miejscu, co kotlet sojowy ze schabowym...
                • Gość: anna Re: owoce morza??? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 14:22
                  Rozsądny wpis, ale nie wszyscy pojmą i będa obrażać polskiego schabowego i kapustę:)
                  Nie mogę pojąć dlaczego autor wątku koniecznie chce te owoce morza zjeść w
                  restauracji. Tym bardziej,że zlokalizował je w hipermarketach. Przyrządzenie ich
                  jest proste nawet dla "debila" kulinarnego, a autor wątku przecież na pewno nim
                  nie jest.
          • Gość: Lysy Re: owoce morza??? bzdury IP: *.proosto.com 11.09.07, 14:23
            ale sie czepiliście człowieka. Ja nie widzę żeby sie silił na cokolwiek. Dorszu
            chce do restauracji, jego prawo.
            Jak dla mnie silenie sie na światowość to bardziej opowiadanie przy każdej
            okazji (albo i bez) gdzie to się nie było ;)

            nie wiedziałem też, że żeby mieć na zjedzenie czegoś chęć potrzebna jest jakaś
            specjalna wiedza na ten temat. Myślałem, że wystarczy to lubić ;)
            • Gość: anna Re: owoce morza??? bzdury IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 14:35
              Poza tym jakie czepianie .
              1.Dostał info,że w każdej wiekszej restauracji w Rzeszowie sa owoce morza.
              Wskazano mu nawet konkretne, w których forumowicze jedli.
              2.Inni forumowicze (ja:)oferują mu nawet przepisy, ale Dorszu ma to gdzieś:)
              3. Dyskusja jest merytoryczna, ale w Polsce jak widac dłuzsze gadanie kojarzy
              sie z czepianiem się, choc Dorszu juz dziś moze wybrać sie na owoce morza w
              jednej z polecanych restauracji. Dorszu jakos tego nie zauważył i podobnie jak
              typowy Polak długie gadanie uważa za czepianie się.
              • Gość: Lysy Re: owoce morza??? bzdury IP: *.proosto.com 11.09.07, 14:54
                > Poza tym jakie czepianie .

                no, pisanie komus, ze sie "sili na światowość" jeśli to nie czepanie się, to
                jest jak na mój gust średnio miłe. A to: "Autor wątkuzreszta sam wbija sobie
                gola i się ośmiesza bo z jego wypowiedzi wynika, ze niewiele wie o futti di mare"?
                Milutkie, prawda? A gość zapytał tylko gdzie można coś zjeść ;)
                Merytoryczna dyskusja ;)

                ale już sie nie będę mieszał. Tylko please, dajcie spokój logice ;)
                  • Gość: anna Re: owoce morza??? bzdury IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 15:03
                    A dyskusja bardzo merytoryczna, tylko trochę dalej sięga , bo stała sie
                    inspiracja do rozwazań na temat tradycji kulinarnych i takich tam. Szkoda tylko,
                    ze niektórzy te dyskusję postrzegaja jako kłótnię zamiast watek do fajnych
                    wpisów na temat obyczajów kulinarnych.
                    Niestety typowe watki na forum Rzeszów tak wygladaja: ktos x pyta o sklep y
                    osoba z odpowiada, a x nawet nie podziękuje.
                    Wiecej wpisów kojarzy sie z kłótnią, a nie dyskusją. Szkoda.
                      • Gość: anna Re: owoce morza??? bzdury IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 15:23
                        Ja też widze bojowego i szukajacego zaczepki Dorszu , który nie widzac
                        oczekiwanych odpowiedzi zarzuca odpowiedzi o schabowym z ziemniakami:)
                        Kazdy jak widać widzi, co chce widzieć:) Grzeczna odpowiedz(moja pierwsza w tym
                        wątku) nie popłaca jak widać, bo dostaniesz obuchem. Ale i tak mimo chamskiej
                        odzywki Dorszu z 10.04 dyskusja fajna i merytoryczna jak na forum Rzeszów:)
                        • Gość: Lysy Re: owoce morza??? bzdury IP: *.proosto.com 11.09.07, 15:42

                          ja tam nic chamskiego nie znalazłem. Była uwaga o rodakach, moim zdaniem ogólna
                          i dosyć trafna. Może nie trzeba było jej brać do siebie. Ty też pisałaś coś o
                          "typowych Polakach". Zresztą Dorszu chyba nie potrzebuje adwokata, wiec nie będę
                          już tego kontynuował.

                          co do dyskusji, to z jednej strony wyśmiewasz mrożone owoce morza, a z drugiej
                          proponujesz przepisy. Oczekujesz, że Dorszu popędzi z tym przepisem do Bretanii?
                          Bo chyba nie chcesz żeby to robił z MROŻONEK;)
                          • Gość: anna Re: owoce morza??? bzdury IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 15:50
                            W Bretanii jem małże. Małzy nie jem w Polsce ani w domu ani w
                            restauracjach(poszukaj w któryms z wpisów) .Proponowałam przepis na krewetki.
                            Jakoś znoszą to mrożenie moim skromnym zdaniem lepiej. Ale Dorszu nie chce moich
                            przepisów na krewetki. Buuu:(
                            Kalmary mrozone są okropne (gumowate). Mieszanki owoców morza mrożonych nawet
                            nie miałabym odwagi tknać.
                              • Gość: anna Re: Moge prosic o przepis? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 16:26
                                Ooo dziękuję , wreszcie kulinarnie się zrealizuję na forum:)
                                Kupujesz wieeelkie krewetki. Smażysz na sklarowanym maśle z czosnkiem(lub
                                oleju). Posypujesz pietruszka i tyle. Czosnku musi być dużo. Do tego lampa
                                białego wina, pokrojona bagietka i jest bosko:)
                                Jak masło nie bedzie sklarowane to może się dymic.
                                Uwaga na te krewetki, bo te maleńkie koktajlowe to nie do tego przepisu!!!Ale
                                nadadza sie do tego: pokroić awokado, dodać rozmrozone krewetki koktailowe, albo
                                sparzone wrzatkiem, do tego sos: majonez+przecier pomidorowy lub pyszny keczup i
                                kropla tabasco czyli sos tysiaca wysp jak go zwą. Schłodzić , podawać
                                • Gość: anna Re: Moge prosic o przepis? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 16:33
                                  Najsłynniejsze danie na swiecie z małży jest równie proste. Nie robie, bo jak
                                  pisałam małże jem tylko na morzem. Ale przepis na małże po marynarsku:
                                  Czosnek ,natka pietruszki, małże, rosół. Wymoczone małże wrzucic do rosołu dodac
                                  duzo czosnku i gotować. Przed gotowaniem wyrzucić te otwarte, po gotowaniu nie
                                  jeść tych zamkniętych. Troche bagietki i lampa białego wina:)
                                  • Gość: anna O soku z cytryny zapomniałam IP: *.rzeszow.mm.pl 12.09.07, 12:56
                                    Sałatka jest naprawdę prosta. Te krewetki koktajlowe sa najmniejsze i juz gotowe
                                    do zjedzenia, ale można przelać wrzątkiem. Awokado samo ma mdły smak(jeśli w
                                    ogóle mozna mówic o smaku), ale z tym sosem tysiaca wysp i krewetkami robi sie
                                    pycha.
                                    Te krewetki duze są w sklepach surowe i nadaja sie do smazenia . Potrzebny tylko
                                    tłuszcz , czosnek, sól i ewentualnie pietruszka. No i sok z cytryny, bo
                                    zapomniałam napisać.
                                    Nie ma sie co bać nowych rzeczy. Ja ostatnio próbowałam kiełbasy z dodatkiem
                                    włoskich orzechów, czekoladę z ostrą papryką(pyszna!), likieru z fiołków i
                                    takiegoż dżemu. Generalnie nie wzdragam sie przed niczym co jada sie pod naszą
                                    szerokościa geograficzna i na ogół mniej lub bardziej mi smakuje to.
                                    Nie wiem czy skusiłabym sie na jakieś chińskie czy mongolskie specjały:)
            • Gość: dorszu Re: owoce morza??? bzdury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.07, 14:37
              Aniu, dlatego, ze nie skorzystałem z Twoich przepisów traktuję owoce morza jak
              dziwadło ???? To nielogiczne. Mam mnóstwo przepisów na owoce morza, choć
              najlepsze jak dla mnie są te przy których nie zakłócamy ich smaku. To powód
              dlaczego nie skorzystałem z Twoich, a nie dlatego, że traktuję je jak
              dziwadło... A na pytanie dlaczego chcę usiąść w restauracji i zjeść owoce morza
              trudno odpowiedzieć... Myślę że dlatego, że ludzie lubią chodzić do restauracji,
              ja wiem ? Zajrzyj tam czasami, fajnie jest. Atakujcie proszę dalej, to się robi
              całkiem fajny temat. Poświęcę swoją osobę dla zaznaczenia problemu. To o mnie
              kiedyś napiszą: historia otwarcie się Polaków na inne smaki zaczęła się od
              niewinnego pytania: Gdzie zjeść owoce morza, zadanego przez niejakiego Dorsza
              ;-) P.S. Lysy, nie wtrącaj sie, nie umiesz mącić ;-)
              • Gość: anna Re: owoce morza??? bzdury IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 14:42
                Dlaczego traktujesz dyskusje jako kłótnie i mącenie? Ta dyskusja jest
                merytoryczna i poza jednym Twoim wpisem(z godz.10.04) bardzo na poziomie.
                W restauracjach jadam tylko niektóre, rzeczy które sa albo pracochłonne albo
                nie bardzo chce mi sie robić. To nielogiczne co piszesz, bo moich przepisów nie
                znasz. A to są właśnie takie przy których nie zakłóca sie smaku owoców morza. Bo
                są proste i szlachetne w swojej prostocie.
                • Gość: Dorszu Re: owoce morza??? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 23:02
                  Hmm. Dyskusja merytoryczna to to nie jest na pewno Aniu... Ale powiem tak,
                  wybory za pasem, kłótni będziemy mieć w mediach dość tak więc wszyscy spasujmy.
                  Bez wątpienia pozostanę jednak przy swoim zdaniu dotyczącym podkreślam NIE
                  TRADYCJI, lecz otwarcia się rodaków na inne kultury. Tradycję i tak kultywujemy
                  nie wiedząc o jej istnieniu. Myślę że naprawdę jedna knajpka inna niż wszystkie
                  miała by tu szanse. Prawie 200tys ludzi i codziennie 200tys schabowych ;-) ?
                  Koszmar trzody. Jeszcze raz podkreślę, moja prowokacja była celowa i zdaję sobie
                  sprawę jak bardzo uszczypliwa. Mogę sobie żartować z naszego powiedzmy sobie
                  szczerze, dość smacznego schabowego, ale drażniąc się z narodowymi gustami można
                  dowiedzieć się wielu rzeczy. Np. post o straszeniu krewetką był w pytę. To
                  piękne podsumowanie podejścia do tych okropnych robali. Dyskusja wybuchła z
                  pełną ekspresją i mimo usilnych zabiegów Lysego nie opadła. Posądzano mnie nawet
                  o bycie heretycznym przywódcą spiskowej grupy walczącej ze świętą tradycją ;-)
                  Są i dobre strony rozgorzałej dyskusji. Np. Ania wreszcie odnalazła ujście dla
                  swoich najlepszych przepisów, choć robionych z nie najlepszymi mrożonkami.
                  Poznaliśmy sposoby poprawiania smaków owoców morza alkoholem, najlepiej tak
                  tradycyjnie po naszemu - mocnym, bo ma lepszy smak niż owoce morza, no i
                  właściwości lecznicze po zatruciu. Poznaliśmy na czym polega zwrot "silenie się
                  na światowość". Dowiedzieliśmy się, że na żwirowni małże smakują najlepiej bo
                  jest ich tam mnóstwo. Bez wątpienia dyskusja merytoryczna i potrzebna ;-) A tak
                  naprawdę powracając do początku mojego posta - wybory za pasem, dość kłótniom.
                  Kobiety mogą sobie podnosić ciśnienie, bo wg najnowszych badań będą wtedy żyły
                  dłużej. Niestety u mężczyzn sytuacja wygląda odwrotnie. Nerwy oraz zła dieta
                  powodują skrócenie życia. Również dlatego do owoców morza stosuję nie masło,
                  lecz oliwę z oliwek. Idę nad ranem do rybaka nad Adriatykiem, kupuję tonę małży
                  i kalmarów. Wsadzam je do lodówki (uważając, by nie uciekł z nich smak poprzez
                  zamrożenie ;-). Potem na obiad rozgrzewam oliwę z oliwek, wrzucam posiekany
                  czosnek, lekko podsmażam aby oliwa przejęła trochę czosnkowego smaku, wrzucam
                  małże a kiedy się biedactwa otwierają wrzucam posiekaną świeżo pietruszkę oraz
                  szczyptę pieprzu. Kalmary oprawiam i wrzucam na grilla na 2-3 minuty. Potem
                  przynoszę to danie Ani i podaję w geście pokoju wraz z dobrym winem...
                  • Gość: anna Re: owoce morza??? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 23:13
                    Bretończycy nie maja oliwy z oliwek i stosują masło:) Co do otwarcia sie na inne
                    kultury to akurat nie do mnie pij, bo dużo podróżuję(Lysy mi wytknie silenie sie
                    na swiatowość) i zawsze jem regionalne smakołyki. Oliwe z oliwek stosują w
                    Prowansji, w Bretanii nie, bo oliwek tam nie ma. Wiec te małże po marynarsku są
                    w Bretanii z masłem. Dlatego podałam opcje masło lub oliwa w przepisie.
                    • Gość: Dorszu Re: owoce morza??? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 23:25
                      A z innej beczki. O zapotrzebowaniu na owoce morza w Rzeszowie świadczy sytuacja
                      w Tesco pewnego produktu. Małże (nie te w lodzie o których pisałem) mrożone w
                      pudełkach chyba jakiejś skandynawskiej firmy kosztowały ponad 12zł za 450gr.
                      Zaznaczam, że to małże w muszelkach. W tej chwili naturalne kosztują... 2,20zl
                      !!! Tzn kosztowały, bo je wykupiłem ;-) Zostały jeszcze chyba tylko w winie i
                      trochę w czosnku również za zawrotną kwotę 4,40zł !!! To bardzo dobra cena jak
                      na prawie pół kilo produktu raczej bardzo dobrej jakości. Małże są dobrze
                      zapakowane. Jest sporo dużych osobników co potwierdza ich jakość. Data
                      przydatności (mam nadzieję, że nie przebita) 03 2008. Nie mam bladego pojęcia
                      dlaczego tak tanio. Przypuszczalnie po prostu nie schodzą, albo ma to związek z
                      modernizacją sklepu.
                      • Gość: anna Re: owoce morza??? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 23:36
                        No widzisz po co restauracje. Zrobienie owoców morza to nie filozofia. W tych
                        restauracjach korzystają z tych samych mrozonych produktów i robia wielkie halo,
                        bo to owoce morza i sie cenia. W restauracjach owszem warto miło spedzic czas i
                        zjeść pracochłonne dania;) To moje skromne zdanie wyrażone już od pierwszej
                        odpowiedzi dla Ciebie. Jak sam widzisz skoro mrozone małze nie schodzą to tym
                        bardziej specjalistyczna restauracja z owocami morza nie ma racji bytu i
                        naprawdę nie ma co ubolewać. Ja mogłabym biadolic,ze nigdzie w Rzeszowie nie
                        zjem tadżinu, ale obkupuje sie w przyprawy(niezbędne do tej potrawy,
                        charakterystyczne) i zima robie sobie sama pyszny:)
                    • Gość: Dorszu Re: owoce morza??? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 23:39
                      Obecnie eksperymentuję nad odwzorowaniem smaku kalmarów z grilla. Wbrew opiniom
                      na dzień dzisiejszy nie wydaje się to niemożliwe. Daj mi jeszcze kilka lat i
                      może się uda ;-) Zakupiłem nawet dziś grill do domu, aby próbować. Serio. Małże
                      są o wiele mniej wymagające, więc polecam te z Tesco o których wspomniałem post
                      wyżej, choć tych w winie nie próbowałem. Czosnkowe dają średnio radę. Najlepiej
                      naturalne i samemu sos robić, w którym maczamy świeżą bagietkę i mniam.
                        • Gość: Dorszu Re: owoce morza??? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.09.07, 23:58
                          Wygląda na to, że na dzień dzisiejszy masz rację. Choć wcale nie musi tak być.
                          Mało tego, jestem pewien, że ktoś z restauratorów już niedługo pójdzie po rozum
                          do głowy i wypełni niszę. Problemem tylko będzie, czy osoba ta otworzy
                          restauracje nazwijmy to- inną i siedząc na tyłku i ewentualnie puszczając ulotki
                          w lud będzie się dziwić, że ludzi nie ma, czy też będzie miała pomysł na knajpę
                          i jej prowadzenie, bo z tym bywa różnie. Pozdrawiam i obyś nigdy nie musiała
                          przepijać wstrętne krewetki żytnią dla zabicia smaku !
                          • Gość: anna Re: owoce morza??? IP: *.rzeszow.mm.pl 12.09.07, 00:11
                            Nigdy nie przepijałam krewetek wódką, bo wódki nie lubie, a krewetki uwielbiam!
                            Cos niedokładnie przeczytałeś wątek! Do owoców morza idealnie pasuje białe
                            wino:) To nie jest kwestia "przepijania", ale skomponowania się smaków.
                            Tak jak z czerwonym winem świetnie komponuje sie ser pecorino i w ogóle sery,
                            ale to już osobny temat.
                            Duzo kulinarnych wrażeń życzę:) Pichcenie to świetna sprawa.
                                  • Gość: anna Ryby:) IP: *.rzeszow.mm.pl 12.09.07, 13:34
                                    Ja dziekuję bardzo za ryby w puszce. Nie skorzystam:) Ale flądra jakby co to
                                    gatunek ryby. Dość dobra. Polecałabym raczej filet z flądry(kosztuje cos 11 zł
                                    za kilogram, to nie jest droga ryba, droższa od mintaja, ale o niebo lepsza), a
                                    nie zapuszkowaną rybę:)
                                    Wielu Polaków nie lubi ryb a szkoda. Jak juz to jedzą pangę hodowana w
                                    skandalicznych warunkach. Mintaj jest taki sobie i podśmierduje i odpycha od
                                    ryb. Warto spróbować tilapię, flądrę i solę oczywiscie. Nie za dramatycznie
                                    drogie, a dobre. Posypac pieprzem cytrynowym(niweluje rybi zapach:) i usmażyc.
                                    Niestety w Polsce te najlepsze-świeże ryby są drogie.To co sprzedaja
                                    ofoliowanego w marketach to skandal. Połowa to lód.
                                    • Gość: anna Re: Ryby:) IP: *.rzeszow.mm.pl 12.09.07, 13:40
                                      A propos ryb. Na osiedlu sklep z rybami i owocami morza przetrzymał chyba z poł
                                      roku. Teraz jest tam kebab. Robią go z drobiu chyba(!!!)i nawet śladu
                                      podstawowej w kebabie przyprawy nie ma czyli kuminu (nie mylic z kminkiem).
                                        • Gość: anna Re: Ryby:) IP: *.rzeszow.mm.pl 12.09.07, 14:01
                                          No niestety ludzie zaczynaja oswajanie sie z owocami morza od takich
                                          słoiczkowych małży i niedziwne, że zrażaja sie do nich. Albo kupują pizze z
                                          mieszanka morska . Jadłam kiedyś i mało żołądka mi nie poprzewracało.
                                          • Gość: SPQR Re: Ryby:) IP: *.intertele.pl 12.09.07, 22:11
                                            anna i dorszu małże z Abby wcale nie są złe, a i tak prawdziwego
                                            smaku owoców morza czy ryb z Rzeszowie długo nie uświdczycie bo jak
                                            już sami pisaliście musi to być świeże. Jakbym miał iść waszymi
                                            śladami kulinarnymi to nie wiem czy coś bym zjadł w Rzeszowie. Ryby
                                            i owoce morza to np. Tajlandia lub Francja, czekolada to Belgia,
                                            kawa i pizza to Włochy, bagietka to Francja, frytki to Belgia, grill
                                            to Chorwacja, lody to Włochy itd. I jak tak zostawić te nasze rzeczy
                                            to zjecie gołąbka, bigos, schabowego , pierogi to jest oryginalne :-
                                            ) jak bym miał tak jak wy mówić o rybach to np. nie zjadłbym żadnych
                                            lodów w Polsce po tych które jadłem we Włoszech czy pizzy po takiej
                                            jakiej jadłem w Italii (tak szczerze to pizza w Chorwacji czy
                                            Szwecji które też jadałem są również o niebo lepsze niż te w
                                            Polsce). Więc nie przesadzajcie - wiele rzeczy w swojej ojczyźnie
                                            jest najlepsza ale te u nas też można zjeść ze smakiem.
                                            • Gość: anna Re: Ryby:) IP: *.rzeszow.mm.pl 13.09.07, 07:07
                                              To nie tak:) Zawsze mozna wybrać mniejsze zło. I jednak wybrać z tego co jest
                                              cos dobrego dla siebie i pod swój smak. Podziekowałam za te puszki, bo
                                              generalnie za puszkowanaymi rzeczami nie jestem(z wyjatkiem pomidorów w puszce:)
                                              • Gość: SPQR Re: Ryby:) IP: *.intertele.pl 13.09.07, 10:50
                                                Aniu z tą flądrą to żartowałem chociaż... nie będe kłamał bo flądre
                                                uwielbiam i zastanawiałem się nad tą puszką ale zwyciężył zdrowy
                                                rozsądek bo ta flądra w sosie pomidorowym to chyba jest wątpliwej
                                                reputacji :-) a mam pytanie do Ciebie czy byłaś na Chorwacji, a
                                                jeśli tak to czy jadłaś Pljeskavice lub Ćevapčići ?
                                                • Gość: anna Chorwacja IP: *.rzeszow.mm.pl 13.09.07, 15:39
                                                  Nie byłam niestety w Chorwacji. Znajomi polecaja i w końcu muszę sie wybrać. A
                                                  możesz blizej napisać co tam dobrego do zjedzenia?
                                                  Ja najbardziej to kojarzę ajvar czyli pastę z papryki, bakłazanów. Uwielbiam
                                                  pieczywo z pieczona karkowką i ajvarem. To moja ulubiona zimowa kanapka:)
                                                • Gość: SPQR Re: Ryby:) IP: *.intertele.pl 14.09.07, 00:46
                                                  Jeśli chodzi o Chorwację to świetne mają warzywa i owoce (byłem na
                                                  Istrii) zwłaszcza figi - uwielbiam je, a także oliwki. Po drugie
                                                  mają rewelacyjne pieczywo - bułki o ile się nie mylę lipini (ale
                                                  głowy za tę nazwę nie dam). Pieczywo nawet po kilku dniach potrafi
                                                  być świetne. Jak jesteśmy przy wypiekach to jest tam coś takiego jak
                                                  burek (z tego co wiem to na na całych Bałkanach zjesz tego burka ja
                                                  go widziałem również na Słowenii) który jest ciastem francuskim z
                                                  serem lub z mięsem. Dobry ale bardzo zamulający i tłusty czyli nie
                                                  da się go dużo zjeść. Następna rzecz to pljeskavica czyli mieszane
                                                  mięso wieprzowe i baranie z cebulą i ostrą papryką. Przepuszczają to
                                                  przez maszynę i formują owalne duże kotleciki które podają ze świeżo
                                                  posiekaną cebulką i np. ajvarem czyli tym sosem który wspomniałaś.
                                                  Byłbym zapomniał pljeskavice robi się na grillu. Kolejna rzecz to
                                                  Ćevapčići (pisownia oryginalna :-) i tu hmmm zagadka bo właściwie
                                                  Ćevapčići nie różni się w smaku od pljeskavicy, a różni się jedynie
                                                  tym, że Ćevapčići jest owalne jak kiełbaski i też z grilla. Ja
                                                  przynajmniej nie widziałem innych różnic. Moi rodzice byli dwa razy
                                                  na Chorwacji i mówili, że tam gdzie ja byłem czyli na Istrii jest
                                                  mało przy drodze grillów ale w pozostałych częściach Chorwacji
                                                  grillów z pieczonym prosiakiem jest mnóstwo więc tam powinnaś zjeść
                                                  owego prosiaka (ale jak już pisałem ja go nie jadłem więc nie mnie
                                                  go oceniać). Chorwacja to również świeżo złowione owoce morza i
                                                  ryby, miód z orzechami w słoiku i przynajmniej na Istrii znakomita
                                                  pizza (na pizze najlepiej chodzić tam gdzie sami Włosi jedzą bo tam
                                                  jest najlepsza). Na Istrii jest takie zatrzęsienie Włochów, że
                                                  wydaje się czasami, że jest się we Włoszech więc znalezienie knajp z
                                                  włochami jest dosyć łatwe. To chyba tyle a propo Chorwacji.
                                                  Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Dorszu Re: Ryby:) IP: *.rzeszow.mm.pl 14.09.07, 01:18
                                                    Hej, czy tu watek kieruje sie ku mojej ulubionej Chorwacji ? Przepiękne miejsce.
                                                    Jak ktoś ma pytania (również nie kulinarne) to walcie. Jeżdżę tam co roku od
                                                    2001wszego, choć w przeciwieństwie to SPQRa tylko na południe w rejon Dalmacji.
                                                    Chorwacja dla mnie to przede wszystkim owe owoce morza i będąc w knajpach raczej
                                                    tylko je połykam. Natomiast SPQR nie wspomniał jeszcze o wspaniałej szyneczce
                                                    suszonej na wietrze - Prsut. To rzecz, którą Chorwaci się szczycą niczym
                                                    Francuzi winem i słusznie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka