szukam dobrego neurologa w Rzeszowie

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.08, 14:11
szukam dobrego neurologa w rzeszowie, proszę o pomoc
    • Gość: TT Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: *.171.192.19.crowley.pl 28.05.08, 15:36
      Nie ma dobrego lekarza tej specjalności w Rzeszowie.
    • Gość: ms Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 15:46
      chorujesz na dysarchivię i dysguglię?
      • Gość: madzia Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: *.rzeszow.mm.pl 28.05.08, 21:43
        kilka lat temu mialam zdiagnozowaną dysplazję II stopnia, pomimo
        licznych zabiegów, chodzenia na basen itp, bóle się nasilają, a
        ostatnio są nie do zniesienia, do tego dochodzą silne bóle glowy i
        stale powyższoa temperatura :((
    • Gość: iza2222 Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: 88.156.160.* 28.05.08, 18:40
      Ja polecam dr-a Bobka(przyjmował w Medyku,teraz nie wiem) i dr-a
      Nowaka(przyjmował w przychodni WSK). Leczyłam sie jakiś czas temu i
      dlatego nie wiem czy w dalszym ciagu przyjmują w tamtych
      przychodniach,wszak wszystko zmnienia sie bardzo szybko. Podczas
      leczenia odwiedziłam mnóstwo lekarzy tej specjalności i teraz z
      perspektywy czasu najlepiej ich oceniam. Kierują na specjalistyczne
      badania, przeprowadzają dokładny wywiad i raczej nie zgadują,tylko
      wiedzą co ci dolega.
      • Gość: pepa Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: 217.153.102.* 28.05.08, 19:34
        potwierdzam,w Rzeszowie nie ma dobrych specjalistów, nie tylko w tej
        dziedzinie
      • Gość: ed Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: *.gemini.net.pl 28.05.08, 19:35
        taka jedna kobieta- nie pamiętam jak się nazywa- ale przyjmuję na warzywnej;
        przyjeżdzają do niej ludzie z całego województwa
        • Gość: vippp Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: 79.139.60.* 28.05.08, 21:12
          a slyszal ktoś o starszym siwym facecie ktory zgarnial w nocy do auta wracajacyh
          do domu mlodych mezczyzn, podawal sie wlasnie za lekarza neurologa i pod pozorem
          sympatycznego zbadania wkladal rece w intymne miejsca ??? podobno bylo na niego
          okolo 60 zgloszen i na szczescie zostal zlapany.
        • basia_s Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie 28.05.08, 21:14
          dr nowak juz nie pracuje na WSK, jest tylko w szpitalu. bardzo dobra
          jest pani radziewicz, przyjmuje na wsk, ale ona jest z wojewodzkiego
          zespolu specjalistycznego(z pawla findera/fredry/,
          chodze do niej teraz i jest naprawde sumienna
          • Gość: madzia Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: *.rzeszow.mm.pl 28.05.08, 21:47
            dzieki za pomoc

            Pozdrawiam :)
      • Gość: madzia Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: *.rzeszow.mm.pl 28.05.08, 21:45
        dzięki serdeczne za wskazówki, będę próbowala ich zlokalizować

        pozdrawiam :)
        • Gość: lechu Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: 195.117.241.* 29.05.08, 08:17
          Pani doktor Tabaczek !! Polecam !!!Przyjmuje na Warzywnej oraz
          prywatnie ,chyba Puławskiego tam byłem .Radziewicz jesli to ta z
          Szpitala MSWiA - NIE polecam !!!
    • Gość: iwa Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: 62.93.47.* 29.05.08, 08:26
      Polecam dr Adam Perenc - bardzo dobry specjalista
    • 4pacjentka Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie 23.08.13, 20:33
      Mój 11-letni syn trafił na oddział neurologii dziecięcej w Rzeszowie z porażeniem nerwu twarzowego, skierowany przez lekarza rodzinnego. Po kilku dniach pobytu w szpitalu dostał strasznej wysypki. Początkowo jedynie na wewnętrznej stronie dłoni i na stopach. Oczywiście natychmiast to zgłosiłam, jednak w odpowiedzi usłyszałam, że „tak ma być”. Dwa dni później (codziennie zgłaszałam narastającą wysypkę) uczulenie zajęło całe ciało: twarz, brzuch, plecy. Nadal upierano się, że takie są skutki podawanych leków. Ale wysypka zbiegła się w czasie z konsultacją kardiologiczną, którą przechodzą wszystkie dzieci przebywające na oddziale. Kardiolog był w szoku, gdy dowiedział się, jakie leki przyjmowało dziecko. Nic dziwnego, ze po takich dawkach zaczęły się problemy z sercem. Podejrzewano zapalenie mięśnia sercowego. Codziennie pobierano mu krew, robiono ekg, kilka razy zakładano holter, który wykazał ogromną niemiarowość (ponad 30%). Dziecko NIGY nie miało problemów z sercem. Syn trenował karate, jeździł na zawody w siatkówkę, trenował piłkę nożną. Oczywiście nikt nie był w stanie powiedzieć skąd wzięły się nagłe problemy z sercem. Lekarz zasugerował jedynie, że gdyby arytmia występowała wcześniej nawet najgłupszy lekarz by ją usłyszał (dodam jeszcze, że 2 dni przed przyjęciem do szpitala dziecko było u lekarza rodzinnego, który robił mu wszystkie badania, m.in. badanie krwi). Zgłosiłam się do pani ordynator Elżbiety Czyżyk w celu uzyskania informacji. Nigdy w życiu nie spotkałam tak bezczelnej i nerwowej osoby. Pani ordynator zamiast udzielić mi informacji na temat leczenia dziecka (do której mam przecież pełne prawo) nakrzyczała na mnie, że nie ma czasu użerać się z laikiem. Zanim zdążyłam zapytać o cokolwiek zaczęła krzyczeć, że jak mi się coś nie podoba i przyszłam jej coś zarzucać to mogę dziecko od razu zabierać do domu, bo porażenia nerwu i tak nikt nie wyleczy, dziecko musi samo ćwiczyć. Szkoda tylko, ze powiedziała to po 3 tygodniach przebywania dziecka w szpitalu. Zarzuciła mi, ze musi mi codziennie poświęcać czas. Nie będę opisywać przebiegu tej rozmowy, bo pani ordynator była bardzo nieprzyjemna i bezczelna, nie mówiąc już o tym, że zachowywała się niekompetentnie i nieprofesjonalnie. Podejrzane zachowanie Pani ordynator dało mu do myślenia i postanowiłam skonsultować się z innymi lekarzami na temat leków i dawek, które podawano dziecku. Okazało się, że diabelska mieszanka, która przygotowano mogła w 99% uderzyć na serce i wywołać arytmię!!! Dodatkowo jedna z pań stwierdziła, że przecież „to duży facet to mógł dostawać takie dawki”. Może i jest wysoki jak na swój wiek, ale przecież serce ma dziecka!! Po paru dniach przyszły kolejne wyniki. Podwyższone próby wątrobowe, ponad 120 (2 dni przed przyjęciem do szpitala miał 21, czy to możliwe, żeby bez powodu wzrosły dwukrotnie?). Po 3 tygodniach pobytu dziecko dostało wysoką gorączkę i skarżyło się na silne bóle brzucha. Pani gastrolog, która została wezwana, była w szoku, że nikt nie podawał mu przez 3 tygodnie niczego osłonowego (pił actimel, ale to nie wystarczyło). Sama musiałam iść do apteki po tabletki, bo na oddziale ich nie było. Jednak, gdy odbierałam kartę informacyjną okazało się, że już pierwszego dnia pobytu brał leki osłonowe!! Gdy zgłosiłam się do Pani ordynator z pytaniem dlaczego dopisała wspomniany lek wyrzuciła mnie niegrzecznym ruchem za drzwi, wymachując rękoma. Gdyby pani ordynator miała czyste sumienie w stosunku do mojego dziecka na pewno nie fałszowała by karty informacyjnej!! Teraz dziecko musi brać leki na migotanie przedsionków i jest uwiązane ciągłymi wizytami u kardiologa. Całe wakacje spędził w szpitalu i wyszedł z niego w gorszym stanie niż przyszedł!!! Dodam jeszcze, że podczas pobytu w szpitalu zaraził się zółtaczką pokarmową (przed pobytem bilirubina była w normie).
      • Gość: asdf Re: szukam dobrego neurologa w Rzeszowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.13, 15:11
        I co zrobiłaś poza jęczeniem i wyżalaniem się na forum . Powiem ci nic. Tych konowałów trzeba niszczyć bo jak będą bezkarni to zniszczą następnym razem Ci dziecko do końca .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja