Gość: wanty
IP: 217.98.81.*
03.11.08, 10:41
Zaobserwowałem ostatnio kolejną plagę na naszych drogach...
Do wszystkich woźnych (szybka wymiana furmanki na 15 letniego gruchota,
pozwalająca na gest w postaci panowania na drogach i parkingach), krateczek
(jazda z większą wirtuozją niż ułanie) i kapeluszników (40km/h lewym pasem bo
za 5 kilometrów skręcam w lewo...), taksówkarzy (...), dołączyli oficjalnie
kierowcy MPK.
Do tej pory sumiennie wpuszczałem wszystkie autobusy przed siebie (gdy tylko
sygnalizowali zamiar kierunkowskazem), i nawet wkurzałem się na znajomych gdy
tego nie robili, jednak od dzisiaj przestaję!
Jestem ostatnio świadkiem następujących sytuacji: jadący przede mną autobus
MPK zatrzymuje się na przystanku aby wymienić pasażerów. I wszystko było by
fajnie, gdyby nie jeden szczegół - nie zjeżdża na zatoczkę tylko zatrzymuje
się na pasie ruchu!!! Zatoczka pusta, równa, szeroka i gotowa do wykorzystania...
Co więcej! Ostatnio zdarzyło mi się, że któryś z kierowców zapomniał wypuścić
swoich pasażerów i musiał ponownie zatrzymać się na jezdni, żeby nadrobić...
... no i się wyżaliłem. Szkoda, że i tak nic się nie zmieni...