Dodaj do ulubionych

Prawo jazdy po polsku

22.12.08, 18:45
Zauważyłem że tematyka związana z uzyskaniem prawa jazdy nie tylko w Rzeszowie
ale i w całym kraju budzi kontrowersje.W necie natknąłem się na opis jak to
wygląda w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.Przyznam jeśli chodzi o
Stany to totalny science -fiction w porównaniu do polskiej
rzeczywistości.Pewnie u nas nigdy tak nie będzie ze względu na grożbę
katastrofy finansowej dla WORDów i szkółek jazdy:
Stany Zjednoczone

"...A Stany Zjednoczone to kraj, gdzie wszystko jest proste - począwszy od
kariery od pucybuta do milionera, na zrobieniu prawa jazdy skończywszy. Za
punkt honoru postawiono tam sobie zminimalizowanie biurokracji i ułatwienie
życia obywatelowi. I rzeczywiście, tak to wygląda w praktyce.
Aby zachęcić do głębszego zainteresowania tematem, wspomnijmy tutaj o koszcie
jaki musimy ponieść by drogocenny plastik zwany Drive Licence (prawo jazdy)
znalazł się w naszej dłoni. W zależności od stanu jest to około dwudziestu
dolarów za egzamin i wydanie dokumentu.
Wydawaniem prawa jazdy w Stanach Zjednoczonych zajmuje się instytucja DMV
(Department of Motor Vehicles). Ze strony internetowej www.dmv.org można
ściągnąć formularze, broszurę z wiedzą obowiązującą podczas części
teoretycznej egzaminu, uzyskać informacje na temat rejestracji i ubezpieczenia
samochodu, a także zarejestrować się jako potencjalny dawca organów. Jednym
słowem - wszystkie niezbędne informacje w jednym miejscu.
A jak wygląda sam egzamin? Podstawowa różnica jest taka, że aby przystąpić do
egzaminu, nie musimy uczęszczać ani na kurs teoretyczny, ani zaliczać
wymaganych godzin jazdy z instruktorem. Oczywiście, możemy to zrobić, gdy
czujemy taką potrzebę, zwłaszcza gdy planujemy zdawać egzamin w dużym mieście.
Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że jazda po Nowym Jorku czy San Francisco
może być co najmniej skomplikowana. W praktyce jednak wiele osób wyjeżdża po
prawo jazdy na prowincję, gdzie ruch jest mniejszy, a egzaminatorzy - jak
wieść gminna niesie - bardziej przychylni i zrelaksowani.
Na żadną z części egzaminu nie trzeba się wcześniej umawiać, należy jednak
liczyć się z tym, że możemy natknąć się na kolejkę oczekujących. W żadnym
jednak razie nie osiągnie ona rozmiaru kolejek znanych nam z punktów
egzaminacyjnych czy wydziałów komunikacji w polskich urzędach.
Gdy już jesteśmy gotowi do egzaminu, z głową pełną przepisów i zasad ruchu
drogowego udajemy się do oddziału DMV. W jednym i tym samym budynku składamy
formularze, przechodzimy badanie wzroku (podczas badania odpytywani jesteśmy z
wyświetlanych znaków drogowych), robione jest nam zdjęcie do dokumentu i
przystępujemy do testu pisemnego. Jakaż to oszczędność czasu i energii
petenta! Ponadto w niektórych stanach możliwe jest zdawanie części
teoretycznej w polskiej wersji językowej.
Po zaliczeniu teorii czeka nas część praktyczna i tylko od nas zależy, czy
chcemy przystąpić do niej tego samego dnia, czy też w innym terminie. I tutaj
czeka nas kolejne zaskoczenie: egzamin zdajemy prowadząc własny lub pożyczony
samochód. W Polsce sama jazda samochodem, w którym siedzi się po raz pierwszy
i zupełnie się go nie czuje, jest bardzo stresująca. Tu wsiadamy do auta,
które znamy i którym już jeździliśmy, do auta, którego dźwięk silnika znamy,
do auta, o którym wiemy, jak się zachowa, jak chodzi pedał gazu i hamulca.
Jednym słowem czujemy się "na swoim terenie". To duży komfort. -wiadomie nie
wspominam o pedale sprzęgła, bo jak wiadomo w USA królują automaty i dobrym
pomysłem jest egzamin właśnie w takim aucie. Odpada nam wówczas całe to
zamieszanie ze skrzynią biegów, które dla doświadczonego kierowcy staje się z
czasem zupełnie naturalne, jednak w pierwszych kontaktach z samochodem to
prawdziwe wyzwanie. Młody kierowca nie musi powtarzać w myślach mantry
"sprzęgło, jedynka, sprzęgło dwójka", tylko może skupić się na jeździe i na
poleceniach egzaminatora. A po egzaminie oczywiście możemy przesiąść się do
auta z manualną skrzynią biegów.
Podczas egzaminu nie da się nie zauważyć różnicy w podejściu personelu - ci
ludzie wiedzą, że są tam po to, by nam pomóc. Egzaminator wita nas z reguły
uśmiechnięty i prowadząc miłą pogawędkę o pogodzie i naszym egzotycznym
akcencie wsiada z nami do samochodu. Do, co ważne, naszego samochodu - bez
kamer, nalepek "Uwaga! Egzamin", bez atmosfery rodem z wielkiej inkwizycji. W
trakcie sprawdzianu praktycznego czeka nas jazda po parkingu, a następnie
włączenie się do ruchu i przejazd po okolicy. Nie ma mowy o żadnych
zatoczkach, a parkowanie tyłem to już szczyt wyrafinowania. Możemy także
zostać poproszeni o włączenie świateł awaryjnych, wycieraczek, podniesienie
maski i wskazanie, gdzie należy dolać płynu do chłodnicy, a gdzie sprawdzić
poziom oleju.
Gdy egzaminator nie jest pewien naszych umiejętności, może stwierdzić, że
konieczny będzie jeszcze jeden egzamin. Do tego czasu otrzymujemy tymczasowe
prawo jazdy uprawniające do jazdy samochodem w towarzystwie osoby posiadającej
prawo jazdy normalne. Osoba ta musi siedzieć na przednim siedzeniu i najlepiej
żeby była doświadczonym kierowcą, który będzie w stanie udzielać nam rad i
instrukcji. O wydanie dokumentu tymczasowego możemy także wnioskować sami po
zaliczonej części teoretycznej.
Po pomyślnym przejściu całego egzaminu dokument jest nam wydawany od ręki bądź
przesyłany do domu w ciągu tygodnia. Prawo jazdy wydawane jest na dziesięć
lat. Po tym okresie należy pojawić się na powtórne badanie wzroku, znajomości
znaków drogowych oraz test teoretyczny. Taka powtórka z przepisów i kontrola
wzroku z pewnością poprawia bezpieczeństwo na drogach.
Po powrocie do kraju wystarczy przetłumaczyć dokument u tłumacza przysięgłego
oraz zdać egzamin teoretyczny. Uzyskujemy polskie prawo jazdy - zazwyczaj
wyższej kategorii, np. C1. Wynika to z faktu, że amerykańskie prawo jazdy
uzyskane podczas egzaminu zwykłym samochodem osobowym uprawnia nas do
prowadzenia większych pojazdów, z małymi autobusami i lawetami włącznie.
Ktoś może powiedzieć, że skoro w USA łatwiej jest dostać prawo jazdy, to
kierowcy mają mniejsze kwalifikacje i wzrasta zagrożenie na drogach. Śpieszę
donieść, że nie potwierdzają tego żadne statystyki ani badania.
A skoro uzyskanie prawa jazdy za granicą jest łatwiejsze i dużo tańsze niż w
Polsce, to czy możliwy jest scenariusz, że popularne staną się wyjazdy w tym
celu, na przykład właśnie do USA? Wyobraźmy sobie oferty biur podróży: "Dwa
tygodnie w Kalifornii, wypożyczenie auta na egzamin i pomoc w załatwieniu
niezbędnych formalności gratis". Przemawia za tym obecny kurs złotego
umożliwiający nam tanie podróżowanie na nowy kontynent, a naciski Unii
Europejskiej na Stany Zjednoczone w celu zniesienia wiz dla wszystkich
obywateli UE stają się coraz silniejsze. A gdy podsumujemy czas, stres i
koszty uzyskania prawa jazdy w Polsce, to możemy dojść do wniosku, że opłaca
nam się pojechać na urlop za ocean, zrelaksować się, a przy okazji wydać te
dwadzieścia dolarów na prawo jazdy..."


Obserwuj wątek
    • rzeszow3210 Re: Prawo jazdy po polsku 22.12.08, 18:47
      Wielka Brytania:
      "...
      Kurs prawa jazdy na samochody półciężarowe można rozpocząć w wieku lat 18; aby
      zostać kierowcą samochodów ciężarowych i autobusów, trzeba mieć skończone 21 lat.
      Polak nie musi być rezydentem Wielkiej Brytanii, by móc się starać o angielskie
      prawo jazdy - wystarczy, że przebywa na terenie Anglii co najmniej 185 dni w
      czasie ciągłym. Polacy, jako obywatele Europy, mogą jeździć po angielskich
      drogach używając polskiego prawa jazdy, dopóki pozostaje ono ważne. Jedynie
      legalni rezydenci Anglii zobowiązni są do zrobienia angielskiego prawa jazdy w
      ciągu trzech lat, od momentu otrzymania angielskiej rezydentury.

      Najbardziej znane szkoły jazdy w Anglii to: AA, LDC, BSM. Szkoły te posiadają
      certyfikat Driving Standards Agency (ORDIT), co oznacza, że wymagają od swoich
      instruktorów wysokich kwalifikacji, klientom zaś oferują najwyższy standard
      usług, profesjonalne przygotowanie oraz gwaranacje pomyśnie zdanego egzaminu
      państwowego. Na terenie UK nie prowadzi się oddzielnych kursów teoretycznych,
      kurs zazwyczaj ogranicza się do jazdy z instruktorem. Teorię najczęściej
      instruktorzy wykładają w czasie nauki jazdy, na teoretyczne objaśnienia
      poświęcając przynajmniej 20 minut z każdej lekcji.
      Niektóre szkoły, na przykład LDC, proponują swoim klientom nową metodę
      nauczania, tzw. LD System, który polega na zapewnieniu klientowi materiałów do
      nauki w domu - w postaci kaset video (LD driving skills video), płyt CD czy
      książek (LD driving skills workbook), ułatwiających przyswojenie wiedzy
      teoretycznej z zakresu przepisów i znaków drogowych. Zadanie instruktora
      ogranicza się wówczas do wdrożenia teorii w praktykę. Kursant ma obowiązek
      przygotowania się do lekcji w domu, dzięki czemu nie traci cennych minut z
      lekcji jazdy na naukę teorii. W UK to instruktor, obserwując postępy w nauce
      swego podopiecznego, decyduje czy jest on już gotowy do egzaminu praktycznego.
      Dodatkowym ułatwieniem dla przyszłych kierowców jest fakt, że jako posiadacze
      tymczasowego prawa jazdy mogą uczyć się jezdzić pod okiem przyjaciół lub kogoś z
      rodziny. Osoba, która będzie nas uczyć, powinna mieć co najmniej trzy lata
      doświadczenia za kółkiem. Musi też dołączyć nazwisko nauczyciela do
      ubezpieczenia samochodu, którym ten będzie jeździł. Anglicy często stosują
      obydwie metody nauki jazdy jednocześnie: kurs z instruktorem i praktyka pod
      okiem kogoś z rodziny, co pozwala przyszłemu kierowcy oswoić się z samochodem,
      nabrać wprawy, a także trochę zaoszczędzić. Ceny za naukę jazdy z instruktorem
      są różne, ale najczęściej wahają się od 16 do 22 funtów za godzinę. Szkoły
      bardzo często oferują zniżki dla studentów, mniej się też płaci za kursy (na
      przykład dwudziestogodzinowe) niż za pojedyncze lekcje, a także kiedy rezerwuje
      się kurs długo przed jego rozpoczęciem. Szkoły jazdy oferują często szeroki
      wachlarz kursów, które mają pomóc przyszłym kierowcom poczuć się pewniej na
      drodze: Driving Simultator, parking lessons, Risk Awareness – jazda w nocy i w
      złych warunkach pogodowych, Pass Plus – lekcje jazdy dla tych, którzy egzamin
      już zdali, a mimo to nie czują się za kierownicą zbyt pewnie. Wszystkie
      dodatkowe kursy są płatne (ceny zależą od rodzaju kursu), podobnie jak wszystkie
      pomoce naukowe (książki, kasety video, płyty około 20-30 funtów), mające pomóc
      przyszłym kierowcom przygotować się do egzaminu teoretycznego i praktycznego.

      Egzamin teoretyczny składa się z dwóch części: practical test oraz hazard
      perception test. Aby zdać egzamin teoretyczny, trzeba poprawnie odpowiedzieć na
      30 z 35 pytań. Po zdaniu egzaminu teoretycznego można przystąpić do egzaminu
      praktycznego. Na egzamin powinniśmy zapisać się przynajmniej trzy dni wcześniej.
      Egzamin praktyczny trwa od 35 do 45 minut. Egzaminator może nas poprosić o
      wykonanie kilku zadań na placu manewrowym, na przykład: parkowanie tyłem za
      pojazdem, jazda tyłem po łuku, itp. Na egzaminie praktycznym nie ma ścisłego
      podziału na plac manewrowy i jazdę po mieście – to, czy zostaniemy poproszeni o
      wykonanie manewru, zależy od egzaminatora i od szkoły. Za egzamin trzeba
      zapłacić około 25 funtów, cenę ustala jednak szkoła... korzystanie z kursów nie
      jest obowiązkowe i jest to dobra wolla przystępującego do egzaminu.Można oblac
      po popełnieniu poważnego błedu,np próba wjechania na czerwonym świetle ale za to
      można popełnić 15 (piętnaście) drobniejszych błędów"
      • Gość: m Re: Prawo jazdy po polsku IP: *.wist.com.pl 23.12.08, 11:21
        Skoro ten temat wydaje sie trudny i nieciekawy dla np obrońców
        zwierząt,krzyżowców mpk czy poszukujących lekarza od hemoroidów proponuje żeby
        ożywić ten wątek poprzez zaproszenie do wypowiedzi Dr Psychola,Przesmiewcy i
        innych przyjaciół tego forum.
        • Gość: rs Re: Prawo jazdy po polsku IP: *.nm.e-zet.pl 23.12.08, 12:32
          Co by było ciekawiej to powiem ze w USA, nie musiałem nawet zdawać
          egzaminu praktycznego, a dostałem prawko. Wyglądało to tak
          przyszedłem powiedziełem, że chce zdać prawo jazdy, Pani na to czy
          mam jakis doument amerykański, powiedziełem, że tak dowód osobisty z
          innego stanu. Pani pooglądała wyciągnęła magiczną książeczkę-
          ściągawkę jak wyglądają dokumenty w innych stanach i stwierdzieła,
          że ten dokumen jest ważny i moge zdać tylko teorie, bez
          praktycznego, na nic zdały się moje tłumaczenia, ze to nie jest
          prawko tylko zwykłe ID. Ostatecznie się poddlałem bez przygotowania
          pozaznaczałem na teście coś tam, zmieściłem się w granicy błędu i
          tak oto ma sie prawko. Niewiarygodne, ale prawdziwe, wcześniej
          jeszcze trzeba do siebie wysłać list np tak by mieć dowód, że
          mieszka się tam gdzie sie mieszka.
    • Gość: Lysy Re: Prawo jazdy po polsku IP: *.adsl.inetia.pl 23.12.08, 14:12
      W Polsce kursy i egzaminy na PJ służą wyłącznie temu żeby grupa cwaniaków mogła
      kręcić lody. No może jeszcze po to, żeby parę miernot o typie kaprala z wojska
      mogło się przez chwilę poczuć ważnymi.
      Uczenie jeżdżenie jest w tym najmniej istotne. Jak widać można to zrobić
      prościej i z co najmniej nie gorszymi efektami. Tyle, że wtedy nie byłoby lodów.
      • Gość: dd Re: Prawo jazdy po polsku IP: 82.160.117.* 23.12.08, 19:38
        dokładnie tak..paru zakompleksionych ciołków którzy poczuli odrobinę władzy biega i oblewa z powodu byle gówna...ja rozumiem, że ktoś nie panuje nad samochodem, przejeżdza czerwone światło, wymusza pierwszeństo..ale oblewać bo ktoś najechał na linę podczas parkowania w kopercie lub bo nie wie gdzie jest wlew oleju to jest czysta paranoja..po kiego h**** wiedzieć jakieś kobicie gdzie ma wlew oleju...jak jej nikt nie powie to najwyżej zniszczy sobie silnik...albo te parkowanie..to przychodzi z czasem..a na początku nikt nie musi się wciskać jak nie jest pewny czy wjedzie.
            • Gość: m Re: Kursantka WORD wygrała z chamskim egzaminatore IP: *.wist.com.pl 17.02.09, 20:56
              cytat
              "Pani kompletnie nie myśli (....) Głupkowato pani wjeżdża na pas (...)" - tak
              Paweł W., egzaminator Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Rzeszowie zwracał
              się do Moniki podczas egzaminu na prawo jazdy kategorii B.
              Paweł L. obrażał i deprymował Monikę podczas egzaminu praktycznego na prawo
              jazdy. Oblał ją pod byle pretekstem. Kobieta złożyła skargę na jego zachowanie i
              wygrała. Marszałek unieważnił egzamin, WORD zwrócił pieniądze.
              - Jeszcze nie wsiadłam do auta, a egzaminator sugerował, że moje umiejętności są
              mizerne i nie zdam. Gdy ruszyłam, wyłączył ogrzewanie tylnej szyby, co utrudniło
              mi jazdę, bo była mgła i padał deszcz - opowiada Monika."

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka