Gość: MARIAN
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.06.09, 11:43
Sprowadzenie festiwalu do Rzeszowa to sukces i trzeba dać mu szansę, ale
plakaty rzeczywiście okropne! Nieprzejrzyste, prymitywne z przesadną wielością
niekonkretnych haseł i brakiem ekspozycji podstawowej informacji: nazwy i
terminu festiwalu. Poza tym przy aspiracjach miasta standardem powinna być
anglojęzyczność części przynajmniej informacji. A w przypadku festiwalu
wielokulturowego z nazwy i nośniki informacji w językach galicyjskich by nie
zaszkodziły. Szpetne flagi w stylistyce plisowanego stroju ludowego utrwalają
tą nieszczęśliwą a z maniakalnym uporem pielęgnowaną od czasu Gomułki
strategię utożsamiania Rzeszowa z centrum folkloru. Światełka bożonarodzeniowe
i flagi reklamujące mistrzostwa łucznicze też są w magazynie, więc może
również nie powinny się marnować? Zważywszy na pstrokatość tych flag i
wielkość czcionek warto sobie zadać pytanie dla kogo jest ich przekaz? Pisałem
to już na forum: albo trzeba stworzyć biuro koncertowe (może poprzez epokowo
gruntowną transformację archaicznej Estrady), z przeszkolonymi w nowoczesnych
technikach menadżersko - promocyjnych pracownikami o ponad przeciętnej
orientacji w megatrendach kultury, albo skorzystać z usług agencji które
organizują Open'era, Selector, Era Nowe Horyzontu itd. itp. W dodatku do GW z
6 czerwca "Polska z Coolturą" są anonse setek znakomitych imprez wakacyjnych w
Polsce, ale królestwo dla tego, kto znajdzie tam choćby wzmiankę o Rzeszowie.
Jest Lubiąż, Węgorzewo, Płock, Lublin, Mysłowice, Szczytno... a z
podkarpackiego tylko Cisna. Nie może być tak, że ci sami ludzie zajmują się
warsztatem papierowych wycinanek w MOKu, piknikiem z okazji Dnia Matki i
wielkim festiwalem.
Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedno dziwactwo - pomnażanie programu
imprez na siłę: zawsze musi być konkurs malowania kredą na chodniku, kapela,
zespół taneczny, szałamanistki i pokaz ratownictwa? Polecam uwadze plakat z
programem imprezy przed nowym Urzędem Marszałkowskim. W Rzeszowie nawet przez
Radiohead, Carrerasem czy Bjork występowałby Huber Bisto, zespół dziecięcy i
chór działający przy którejś z parafii. Tak nie wolno robić. Polska staje się
festiwalowym zagłębiem i trzeba solidnego zaplecza finansowego,
organizacyjnego, planowania, słowem - nowoczesnego know-how, żeby się przebić.
Może ktoś, kiedyś w naszym mieście to zrozumie. Lepiej krócej a solidniej i
bardziej wartościowo. Odjarmarczmy rzeszowską rzeczywistość kulturalną. Kiedy
odpust - to odpust, kiedy sztuka - to sztuka.