Gość: k2J
IP: *.intertele.pl
06.07.09, 21:27
nareszcie mozna bylo uslyszec jazz na rynku rzeszowskim. Zakończenie świetnego
występu było przewidywalne, no bo czymże można był skończyć koncert jeśli nie
tzw. komedowską kołysanką z filmu "dziecko rosemary", tym bardziej iż w
oryginale numer ten zwie się "sleep safe and warm". Jak redaktor trafnie
stwierdził na rynku mozna bylo zaobserwowac nie tylko fanów Stańki. Sam mało
nie oberwałem po ryju, gdy grupce podchmielonych młodzieńców zasugerowałem,
żeby uciszyli nieco swe buzie i dali innym posłuchać dobrego jazzu.
Mam nadzieję, że Rzeszów będzie częściej gościł wykonawców jazzowych,
niekoniecznie z tak wysokiej półki jak nasz ziomek Tomasz Stańko. Podejrzewam,
że i ludzie się uwrażliwią na jazz, a i Rzeszów zyska na tym.