Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola

IP: *.19.165.68.osk.enformatic.pl 10.07.09, 19:31
Skoro nie chce dokładać do przedszkola, to czy będzie go stać na
offset w zamian za budowę na miejscu Dziury Ferenca (o ile w ogóle
coś tam wybuduje)? Według prezydenta takie pytania to "szukanie
krzaków" ale chciałbym wiedzieć.
    • Gość: marek Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.rzeszow.mm.pl 10.07.09, 20:13
      Jak nie ma faktur,to znaczy buduje na czarno....ładne kwiatki
      • Gość: Wściekły [...] IP: 80.50.128.* 10.07.09, 20:41
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Fx Re: Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.19.165.83.osk.enformatic.pl 12.07.09, 00:05
          dokladnie!!!ja juz wiecej na ferenca ani ten klub rozwoju rzeszowa nie
          zaglosuje!!!!!i bede namawiac innych zeby tez nie glosowali, Ferenc=Podkulski i
          tyle w temacie!
    • Gość: KL Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.prz.rzeszow.pl 10.07.09, 20:47
      pierwsza klasa Rysiu, pierwsza klasa....
      no ale - czegóż po takim biznesmenie oczekiwać?
      Honoru?
      • Gość: barwy walki Re: Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 20:59
        Chłopu świniaka nie można sprzedać bez obowiązujących procedur
        unijnych a tu inwestycje,, robione po uważaniu,,.
    • Gość: ktoś Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: 89.230.90.* 10.07.09, 21:13
      Jak sięjest pod płaszczykiem Ferenca do ma wszystko w dupie.
      Przecież i tak na wszystko w Rzeszówku mu wolno.Głosujmy na tadzia w
      wyborach to rysio cały Rzeszówek wykupi (za darmo oczywiście!!1
      • Gość: haczyk Re: Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.pul.tke.pl 10.07.09, 22:32
        Tadzio = Rysio no i ... Rysio = Tadzo
        To są takie naczynia połączone
    • Gość: igloopol Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 21:21
      Złe gazety - piszą o znanym biznesmenie negatywnie. Może biznesmen
      powinien nabyć udziały w mediach - to mu się poprawi wizerunek w
      mediach :D
    • Gość: pgm Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: 79.139.90.* 10.07.09, 21:24
      kompromitacja miasta na całej linii... Offset bez umowy, roboty bez
      faktur, Rysiek obrażony...
    • Gość: Lysy sprawa jest prosta IP: *.adsl.inetia.pl 10.07.09, 21:59
      sprawa jest bardzo prosta: miasto umowiło się z panem Podkuskim na budowę
      przedszkola. Są w zasadzie dwie możliwości: 1) miasto nie ma umowy lub ma umowę
      nieprecyzyjnie określającą co ma być zrobione. 2) jest precyzyjna umowa, wtedy
      trzeba albo wyegzekwować jej realizację albo podziękować za wykonanie prac
      zgodnie z zakresem.
      W przypadku 1. ktoś powinien ponieść konsekwencje (wylanie z pracy na zbity pysk
      to minimum). Jeśli przypadek 2 to dlaczego nie poinformować o tym ludzi? Jeśli
      zakres prac był zdefiniowany, to każdy może sobie ocenić kto ma rację. Jeśli
      takiej informacji nie ma, to można podejrzewać przypadek 1. Zatem kiedy dymisje
      w UM?

      • Gość: Były wyborca Jak to się robi w Rzeszowie - SN IP: *.19.165.68.osk.enformatic.pl 10.07.09, 22:27
        To są właśnie konsekwencje rządów Ferenca, a ta sprawa to tylko
        kropla w morzu. Pozwolę sobie zacytować artykuł z SN "Jak to się
        robi w Rzeszowie". Założę się że skandal z przedszkolem to nie
        ostatni rozdział.

        "Wszystko dla Ryszarda Podkulskiego

        Wiele wskazuje na to, że chociaż nie ma go w oficjalnym porządku
        obrad, na najbliższej, wtorkowej, sesji Rady Miasta może pojawić się
        punkt dotyczący dzierżawy gruntów w rejonie dawnego
        hotelu "Rzeszów".

        Chodzi o kilka działek, które nie zostały wystawione na przetarg z
        powodu toczących się postępowań zwrotowych na wniosek spadkobierców
        dawnych właścicieli. Kto jest zainteresowany dzierżawą tych działek?
        Przedsiębiorca Ryszard Podkulski, który chce tam budować centrum
        handlowe. Ale Podkulski zapłacił tylko za część niezbędnego mu
        gruntu. I to dla niego prezydent wraz ze swoimi urzędnikami
        przygotowuje prezent w postaci projektu uchwały Rady Miasta, dzięki
        której za symboliczną opłatę dzierżawną Podkulski przejmie wszystkie
        potrzebne mu działki.

        Czyj interes ważniejszy dla radnych?

        Radni muszą sobie jednak zdać sprawę, że przykładanie ręki do takiej
        decyzji oznacza zgodę na jawne wsparcie Podkulskiego. Nigdy do tej
        pory nie było to widoczne tak dobitnie, jak robi się to w tej
        chwili. Radni nie mają jednak działać dla własnych interesów ani tym
        bardziej dla Ryszarda Podkulskiego. Zostali wybrani przez
        mieszkańców Rzeszowa, by służyć ich interesom. I mieszkańcy nie
        wybaczą im, jeśli postawią interes jednego wpływowego człowieka
        ponad interes miasta i mieszkańców. Bo spadkobiercy to także
        mieszkańcy, o których interes powinni dbać radni. A my będziemy
        przypominać ich nazwiska, tak by przy kolejnych wyborach ludzie
        mieli świadomość, którzy z radnych podejmują takie decyzje
        niekorzystne dla mieszkańców.

        Dzierżawa zamiast otwartego przetargu

        Z informacji jakie do nas dochodzą, dzierżawa miałaby zostać
        ustalona na długi okres, np. na 20 lat. Dlaczego? Bo w przypadku
        dzierżawy spadkobiercy tracą prawo pierwszeństwa nabycia działek.
        Niestety, władze miasta nie odpowiedziały dotąd na nasze pytania
        postawione w tej sprawie zarówno na łamach gazety w dwóch ostatnich
        wydaniach weekendowych, jaki i wysłane bezpośrednio. Czyżby
        prezydent i miejscy urzędnicy bali się ujawnienia prawdy?

        Tymczasem ludzie, którzy starają się o zwrot gruntów w tym rejonie,
        są zbulwersowani i czują się już bezsilni. - Jeśli nawet
        postępowanie zwrotowe zakończy się dla nas niekorzystnie i nie
        skorzystamy z prawa pierwszeństwa, to jeśli nam odmówią, niech grunt
        kupi ten, który da wyższą cenę, w otwartym przetargu - komentują
        obecną sytuację. - A jeśli postępowanie zwrotowe zakończy się dla
        nas korzystnie, to niech to od nas zależy, czy wydzierżawimy nasze
        działki panu Podkulskiemu, czy może innemu przedsiębiorcy. Dlaczego
        mamy być zakładnikami Podkulskiego i ofiarami działań prezydenta
        Ferenca?!

        Spadkobiercy czuli się zastraszani

        Kupując grunt za dawnym hotelem "Rzeszów", Podkulski musiał zdawać
        sobie sprawę, że nie będzie mieć tytułu prawnego do brakujących
        działek. Musiał wiedzieć, iż być może trzeba będzie jeszcze długo
        czekać, aż stan własnościowy tych gruntów całkowicie się wyjaśni. No
        chyba, że... wiedział, że w razie czego miasto wydzierżawi mu te
        działki. Bezpodstawne przypuszczenie? Nie. Najlepszym dowodem, że
        taki wariant jest zupełnie prawdopodobny, jest historia opowiedziana
        nam przez spadkobierców dawnych właścicieli działek w tym rejonie.

        Z oczywistych względów osoby te chcą pozostać anonimowe.

        - W przypadku naszej działki jest nas kilkunastu spadkobierców.
        Najpierw składaliśmy wniosek o zwrot w urzędzie i każdy
        przeprowadzał sobie sprawy spadkowe. Nie wiemy, jakim sposobem
        prawnicy pana Podkulskiego znaleźli wszystkie nasze adresy - mówią
        nasi rozmówcy. - To są osoby mieszkające w różnych miejscowościach w
        kraju. Potem do każdego jeździł sam Podkulski raz z kobietą, raz z
        mężczyzną lub wysyłał swoich prawników. Przychodzili z taką ofertą,
        żeby za niewielkie pieniądze, (to nie była określona suma, w jednym
        tylko przypadku w Zakopanem było to 10 tys. zł) odstąpić prawa
        pierwszeństwa i przepisać na niego. Ponieważ działka jest
        współwłasnością próbował przekonać chociaż jedną osobę.

        A co działo się w przypadku odmowy?

        - Ja sama usłyszałam, że jeżeli się nie zgodzę, to i tak niczego od
        miasta nie dostanę - opowiada jedna z osób. - Odniosłam wrażenie, że
        tutaj w mieście nie decyduje Rada Miasta, prezydent czy wojewoda,
        tylko Podkulski. I ja to odebrałam jako groźbę. Prawnik Podkulskiego
        rozmawiał ze mną dwukrotnie w ubiegłym roku. W końcu maja i na
        przełomie września i października. Mimo że za pierwszym razem
        powiedziałam, że sobie nie życzę takich rozmów. Wiem, że Podkulski
        pojawiał się osobiście wraz z prawniczką w Cieszynie, Zakopanem,
        Częstochowie. "Bo pani zobaczy" usłyszały te osoby coś w tym stylu.
        Wszyscy mu odmówili. Od tej pory nie było już kolejnych prób
        podchodzenia. To znaczy, że Podkulski musiał czuć się już pewnie, że
        będzie to miał dla siebie. Podkulski był pewien, że jeśli w ten
        sposób tego nie załatwi, to w jakiś inny mu się to uda, bo mówił to
        z pełnym przekonaniem.

        Dane wyciekły z urzędu?

        Ludzi szczególnie bulwersuje to, że jak przypuszczają, z urzędu
        prawdopodobnie wyciekły ich dane.

        - Ktoś musiał udostępnić nasze nazwiska i adresy - mówią z
        przekonaniem. - Przecież inaczej nie można ich było zdobyć.

        Jest jeszcze jedna rzecz, na którą chcą zwrócić uwagę.

        - Kiedyś w latach 60. w umowie wywłaszczeniowej miasto zapewniło w
        zamian za dom, który stał na działce, mieszkanie - tłumaczą. - Potem
        od tego odstąpiono i rodzice musieli załatwiać mieszkanie w swoim
        zakresie. Wywłaszczano wówczas za śmieszne pieniądze. To jednak jest
        krzywda, której nikt nam przez lata nie wyrównał. Nie chodzi o to,
        że ktoś z nas chce się teraz dorobić. Ale tereny były wywłaszczane
        pod cel publiczny, a obecnie ma tu stanąć obiekt prywatny, który
        będzie komuś przynosił zyski.

        Nie chcą być poddawani naciskom

        Spadkobiercy chcą, by postępowanie było prowadzone spokojnie i bez
        nacisków na nich. Nie mogą zrozumieć, dlaczego miasto miałoby iść na
        rękę Podkulskiemu i wydzierżawiać grunty, zamiast zaczekać na
        zakończenie postępowania i ewentualnie wystawić te tereny w
        przetargu.

        Gdyby dzierżawa doszła do skutku i w tym czasie na działkach
        powstały obiekty budowane przez Podkulskiego, a później spadkobiercy
        jednak uzyskali zwrot gruntu, byliby postawieni pod ścianą.
        Uzyskaliby jednak grunt z fragmentami budynku, jaki ma tam powstać.
        Nie mogliby więc korzystnie sprzedać tego gruntu. Teoretycznie
        mogliby zażądać od Podkulskiego czynszu. Tylko on i nikt inny byłby
        zainteresowany zakupem od nich zwróconych działek z jego budynkami.
        Więc mógłby je kupić na swoich warunkach.



        Czemu miasto nie chce wydzierżawić działek np. na 3 lata, do czasu
        zakończenia postępowań zwrotowych? Czy chodzi o to, żeby
        spadkobiercy w tym czasie odeszli z tego świata? A co będzie po
        dwudziestu latach? Czyżby kolejne przedłużenie dzierżawy?

        Nie każdemu ułatwia się inwestycje

        W czasie, gdy Ryszard Podkulski inwestuje bez ograniczeń, inni
        inwestorzy nie mają tak lekko.

        Sztandarowym przykładem paradoksalnie jest sprawa inwestycji w
        rejonie hotelu "Rzeszów", tyle że wówczas miała innego inwestora.
        Pamiętamy, z jakimi trudnościami trwało przygotowanie planu
        zagospodarowania przestrzennego.

        Najwięcej wątpliwości mieli wtedy radni prawicy. W końcu zablokowali
        decyzje w sprawie uchwalenia planu przestrzennego ze względu na
        formułowane przez nich zastrzeżenia do osoby inwestora. Sytuacja
        zmieniła się nieco dopiero wtedy, gdy z powodu takiego nacisku
        radnych inwestycję przejęła inna firma. To ona burzyła
        hotel "Rzeszów" i wykonywała inne przygotowania do inwestycji."
        • Gość: Były Wyborca Re: Jak to się robi w Rzeszowie - SN - ciąg dalszy IP: *.19.165.68.osk.enformatic.pl 10.07.09, 22:28
          "- W ostatnim czasie nie zajmowałem się inwestycjami w mieście.
          Natomiast jeżeli chodzi o sprawy sprzed kilku lat, to rzeczywiście
          nie było mi łatwo - powiedział nam Władysław Mróz, właściciel
          firmy "Mróz - Chemal". - Przede wszystkim chodzi o rozwlekanie w
          czasie rozmaitych formalności. Czasowo obsługa inwestycji była
          bardzo zła, a to niekorzystnie wpływa na inwestycję, często wręcz
          zmniejsza jej wartość. Nie wiem, być może projekty są segregowane
          przez władze miasta, dzielone na te ważniejsze, większe i te mniej
          ważne. To z kolei może odbijać się na tempie realizacji
          poszczególnych przedsięwzięć.

          Podkulski dobroczyńca?

          Do tej pory w Rzeszowie panuje wyobrażenie na temat Ryszarda
          Podkulskiego, że jako mieszkańcy zawdzięczamy mu bardzo dużo, bo
          buduje obiekty, których do tej pory w mieście nie było. Ale nikt nie
          zwraca uwagi, że dzieje się tak chyba z powodu panującego układu.

          Dlaczego w Rzeszowie nie powstało dotąd żadne centrum handlowe
          podobne do warszawskiej Galerii Mokotów czy Arkadii? Do tej pory
          powinno być już trzy lub cztery takie obiekty. Powinny ze sobą
          konkurować dla dobra klientów, tymczasem doszło do sytuacji, że
          wszystkie większe centra handlowe są kontrolowane przez Ryszarda
          Podkulskiego. Co więcej, w Millenium Hall, projektowanym na początku
          jako pierwsza poważna przeciwwaga dla obiektów Podkulskiego, on sam
          stał się współudziałowcem, m.in. dzięki temu, że udało mu się kupić
          malutką działkę w samym środku terenów, na których miało powstać
          Millenium Hall. Podobnie rzecz ma się z inwestycją przy dawnym
          hotelu "Rzeszów", która ostatecznie została przejęta przez
          Podkulskiego.

          Jak miasto szło na rękę Podkulskiemu

          Tak się składa, że w ostatnich latach, to czego miasto oczekuje i co
          udaje się wyegzekwować od innych inwestorów nie dotyczy
          przedsiębiorcy Ryszarda Podkulskiego. Podkulski budując swoje
          kolejne centra handlowe nie wykonał praktycznie nic na rzecz miasta.
          Trudno bowiem za takie inwestycje uznać zbudowanie pod obiektami
          handlowymi miejsc parkingowych, które z trudem służą jedynie
          klientom tych sklepów.

          Największym problemem jest to, że miasto nie wymusiło na
          przedsiębiorcy dodatkowych rozwiązań komunikacyjnych wokół jego
          obiektów. Przykłady? Od lat nie rozwiązana sytuacja przy Centrum
          Handlowym Europa II, którego Podkulski jest współwłaścicielem, brak
          zapowiadanych parkingów podziemnych przy Galerii Graffica, brak
          inwestycji drogowych (np. dodatkowych zjazdów) przy obiektach
          Podkulskiego przy al. Rejtana.

          Przypomnijmy sytuacje, w których władze miasta szły w ostatnich
          latach na rękę Podkulskiemu.

          1. Tolerowanie przez miasto robót budowlanych, prowadzonych bez
          pozwolenia na budowie przy ul. Słowackiego (późniejsza Galeria
          Rzeszów). O sprawie alarmowali wówczas radni oraz Stowarzyszenie
          Architektów Polskich. Budowę rozpoczęto zanim uprawomocniło się
          pozwolenie na budowę. Miasto miało wiedzę na temat stanu prawnego
          pozwolenia na budowę (bo przecież samo je wydało), z okien ratusza
          było widać pracujące koparki, wylewane fundamenty. I co? I nic. Nikt
          z władz miasta nie zwrócił uwagi na takie szczegóły, by poinformować
          odpowiednie służby (nadzór budowlany).

          2. W przypadku czterech obiektów Podkulskiego: Galerii Rzeszów,
          Galerii Graffiki, Plazy i budynku mieszczącego sklep Castorama,
          miasto wydało pozwolenia na obiekty o powierzchni sprzedaży poniżej
          2 tys. mkw. A inwestor budował obiekty kilkakrotnie większe.
          Następnie dokonywał szerokiej zmiany sposobu użytkowania (wszędzie
          wprowadzał handel o powierzchni ponad 2 tys. mkw.), na co
          potrzebował pozwoleń na budowę (których nie miał) oraz uchwał Rady
          Miasta w sprawie zgody na lokalizację obiektów
          wielkopowierzchniowych (powyżej 2 tys. mkw.).

          Mimo że prezydent Tadeusz Ferenc był informowany o tych samowolach
          budowlanych, m.in. przez radnych, którzy zwracali na to uwagę,
          miasto nie reagowało na tę sytuację. Mając zawiadomienia od radnych,
          władze miasta nie powinny twierdzić, że wszystko jest w porządku,
          ale zwrócić się o zbadanie sprawy.

          Problemem dla Podkulskiego okazało się jednak to, że firma Castorama
          zagroziła, że nie wprowadzi się do obiektu przy al. Rejtana bez
          wymaganej zgody radnych. Wtedy prezydent i wspierający go radni
          lewicy, mimo że wcześniej takiej potrzeby nie dostrzegali, zaczęli
          wspierać konieczność przegłosowania uchwał zmierzających w stronę
          legalizacji tam handlu wielkopowierzchniowego.

          Takie uchwały, będące krokiem do wspomnianej legalizacji zostały w
          końcu podjęte. W zamian Podkulski zobowiązał się, że poszerzy al.
          Rejtana od skrzyżowania z al. Powstańców Warszawy do ul. Popiełuszki
          (czyli obok swoich obiektów). Tak się jednak nie stało. Nikt z władz
          miasta nie doprowadził poprzez rozmowy z przedsiębiorcą do
          realizacji tych obietnic.

          Pieniądze (2 mln zł) na al. Rejtana Podkulski wpłacił znacznie
          później jako element "dżentelmeńskiej umowy" zawartej z radnymi w
          zamian za kolejne kroki zmierzające do legalizacji innych jego
          obiektów: Galerii Rzeszów i Graffiki.

          3. Od wielu inwestorów miasto uzyskało offset w postaci
          infrastruktury. Co prawda służącej także ich obiektom, ale
          ułatwiającej przecież funkcjonowanie miasta, na które budowa dużych
          sklepów ma wpływ. Chodzi o drogi, dodatkowe pasy ruchu, kolektory
          deszczowe. Często były to kwoty liczone w milionach zł. Jakie to
          firmy? Chociażby Tesco, Makro, Real czy RCMB.

          Podobnie jest w przypadku budowanego Millenium Hall. Od inwestora
          tego centrum władze miasta wynegocjowały spory offset. Mają to być
          pieniądze na poszerzenie al. Rejtana, budowa dróg łączących ul.
          Kopisto z al. Rejtana za obiektem, a także mniejsze inwestycje na
          rzecz sąsiadującego z galerią osiedla Spółdzielni "Nowe Miasto".

          W przypadku Ryszarda Podkulskiego było inaczej. Wszystkie jego
          obiekty były praktycznie podpinane „na ostro" do układu drogowego.
          Nie powstały więc dodatkowe pasy ruchu ułatwiające wjazdy i wyjazdy
          z jego galerii. Jeśli już coś zostało wykonane, to jedynie to, bez
          czego funkcjonowanie obiektu byłoby już zupełnie niemożliwe. Miasto
          nie potrafiło, a może raczej nie chciało negocjować z Podkulskim na
          temat offsetu. Miejscy urzędnicy tłumaczyli nieprzekonywająco, że
          chcą wspierać lokalnego inwestora. Są równi i równiejsi?

          4. Praktyką stało się to, że ilekroć Podkulski zgłaszał wnioski
          dotyczące zmian w studium i planów zagospodarowania przestrzennego,
          dość szybko trafiały one pod obrady Rady Miasta. Bardzo często w
          dniu obrad, poza wcześniej ogłoszonym porządkiem. Niektóre, gdy
          radni mieli zastrzeżenia i nie chcieli ich zbyt szybko
          przegłosowywać, prezydent Ferenc ponawiał później wielokrotnie.
          Jeśli jakieś uchwały dotyczące polityki przestrzennej z takim uporem
          trafiają na radę, to chyba znak, że są zgodne z polityką
          przestrzenną miasta. Miejscy urzędnicy za każdym razem znajdowali
          bowiem uzasadnienie dla tych rozwiązań. Pytanie tylko, czy miasto ma
          w ogóle jakąś politykę przestrzenną? Tymczasem powszechnie znane są
          przypadki, że inni inwestorzy zgłaszają swoje wnioski dotyczące
          zmian w studium i planach przestrzennych i... bezskutecznie czekają
          miesiącami aż zostaną one skierowane pod rozwagę radnych. Czyżby te
          wnioski nie odpowiadały polityce miasta, a te kierowane przez
          Ryszarda Podkulskiego tak? Pytanie, co jeszcze oprócz złożenia
          dokumentów ma zrobić inwestor, żeby zajęto się jego wnioskiem?"

          • Gość: Były Wyborca Re: Jak to się robi w Rzeszowie - SN - ciąg dalszy IP: *.19.165.68.osk.enformatic.pl 10.07.09, 22:30
            "Wydzierżawiłem Twoją działkę Panu Podkulskiemu. Prezydent Miasta
            Jeśli radni uchwalą teraz zgodę na dzierżawy wiążące na
            kilkadziesiąt lat właścicieli działek, które za chwilę nie będą już
            należeć do miasta, to otwierają drogę do skandalicznych rozwiązań,
            których nie ma nigdzie indziej. Co to oznacza? Możesz dostać pewnego
            dnia list o takiej treści: „Wynająłem Twoją działkę Panu
            Podkulskiemu, ustaliłem z nim czynsz, nie jest on zbyt wysoki, bo
            pan Podkulski nie zgodzi się na taki czynsz i teraz działka już nie
            jest Twoja, bo jest pana Podkulskiego. Podpisano: Prezydent Miasta."
            I to co piszemy powyżej, nie jest wcale wielkim żartem. Działki, o
            które chodzi, ewidentnie się tym ludziom należą. Zostały im
            bezprawnie zabrane, więc miasto nie ma prawa nimi rozporządzać na
            kilkadziesiąt lat do przodu, wiedząc, że przestaną należeć do miasta
            za pół roku czy za rok, jak tylko skończą się sprawy sądowe.
            Jeśli radni spróbują to zrobić, korzystając z ostatniej chwili, to
            sprawa ta nie pójdzie w zapomnienie i praktycznie rzecz biorąc może
            to być koniec kariery tych osób. Media im tego nie darują. Prezydent
            może się w ten sposób podłożyć, bo wie, że prawdopodobnie nie będzie
            już kandydował. Im bliżej końca kadencji, tym bardziej będzie
            odważniejszy w robieniu różnych działań.
            Teraz prezydent Tadeusz Ferenc stara się przymusić tych ludzi do
            tego, by podpisali umowę z Ryszardem Podkulskim na bardzo
            niekorzystnych dla nich warunkach. Jak czułby się właściciel jakiejś
            działki, gdyby przyszedł do niego miejski urzędnik i powiedział, że
            wynajął jego prywatną działkę innemu właścicielowi? Uznałby to za
            absurd. Przecież gdyby spadkobiercy odzyskali te działki, nie
            chcieli mieć żadnej umowy z Podkulskim. Prezydent chce więc ich na
            siłę ożenić z Podkulskim. A spodziewamy się, że w umowie będzie
            podany bardzo niewielki czynsz.
            Niech Podkulski buduje centrum bez tych działek. Jednak jak widać
            władze idą mu na rękę. Ludzie mówią na mieście, że nie ma takiej
            rzeczy, której by Ferenc nie zrobił dla Podkulskiego. Wynika z tego,
            że prezydent każdemu potrafi zrobić krzywdę poprzez podpisanie
            wszystkiego dla Podkulskiego."


            KTO BLOKUJE MILLENIUM HALL?


            "Podkulski blokuje Millenium Hall?

            Z Bogdanem Pawłowskim, inwestorem Millenium Hall, rozmawia,
            Krzysztof Kuchta

            - Pomysł budowy na Nowym Mieście centrum handlowego, które później
            nazwano Millenium Hall, narodził się kilka lat temu. Co Pana
            skłoniło, by zainteresować się tego typu inwestycją? Zapytam
            przewrotnie: czy istniejące w Rzeszowie centra handlowe nie
            wystarczały?

            - Tego typu inwestycje są częścią interesów, które od lat prowadzę.
            W Rzeszowie mieszkam, tutaj żyję, tutaj też inwestuję. Będąc między
            innymi właścicielem Centrum Handlowego Europa II, przez lata
            obserwowałem, jak zmienia się sposób robienia zakupów, jaką ewolucję
            przechodzi sam handel. Jednocześnie porównując Rzeszów do innych
            miast, łatwo zauważyć, że został on daleko w tyle za miastami, w
            których istnieją prawdziwe galerie handlowe w standardzie, w jakim
            żyje cały współczesny świat. Ponadto Rzeszów ma swoją specyfikę i
            potrzeby, których do tej pory nikt nie był w stanie spełnić. Myśląc
            o tej inwestycji, nie chodziło mi tylko o galerię handlową. Zależało
            mi na tym, żeby to miejsce dało mieszkańcom miasta i regionu więcej
            możliwości spędzania wolnego czasu. Udało się stworzyć koncepcje
            miejsca multifunkcyjnego - z wieloma działalnościami, na które w
            Rzeszowie jest ogromne zapotrzebowanie, bo ich po prostu nie ma.
            Sama nazwa właśnie tę multifunkcyjność podkreśla. Projekt spotkał
            się z bardzo dużym zainteresowaniem, śmiało można powiedzieć na
            świecie, bo w wielu miejscach był przywoływany jako przykład
            prawidłowego myślenia o takim biznesie zgodnie z czasem, trendami i
            prognozami na przyszłość. Chciałem to zrobić raz a dobrze!

            - Chciał Pan więc zrobić centrum z „prawdziwego zdarzenia" i z
            rozmachem. Jednak czy to prawda, że już na wczesnym etapie okazało
            się, że w środku przyszłej inwestycji działkę kupił Ryszard
            Podkulski?...

            - Długo pracowałem nad tym, żeby do realizacji tej inwestycji mogło
            dojść. Ryszard Podkulski robił wszystko, żeby mieć na to wpływ.
            Udało mu się przechwycić dwie działki, na zakup których miałem już
            zawarte umowy przedwstępne. Jedną z nich odzyskałem, a co do
            drugiej, to wielokrotnie proponowałem i zgłaszałem chęć jej
            odzyskania. Dobrego biznesmena cechuje spryt i tego Podkulskiemu
            odmówić nie można, ale dobrego biznesmena cechuje też uczciwość i
            honor, i ja tak staram się postępować. Byłem w posiadaniu jednej
            działki w okolicy byłego hotelu „Rzeszów", ale sprzedałem tę
            działkę, żeby nie uniemożliwiać procesu budowy innej galerii też
            potrzebnej miastu.

            - Co mogło przyświecać takim działaniom Podkulskiego? Chęć blokady
            Pana inwestycji? Czy była gdzieś podobna sytuacja z działką „w
            środku" kupioną przez tego inwestora?

            - Zdecydowanie tak. Działka nie mogła być w żaden sposób
            zagospodarowana. Jednakże przez fakt jej posiadania Podkulski stał
            się stroną wszelkich postępowań administracyjnych dotyczących
            Millenium Hall.

            Sam problem nieodbierania korespondencji czy utrudnianie
            formalizowania jakiejkolwiek sprawy związanej z pozwoleniem na
            budowę. To naprawdę długa droga, którą musiałem przejść. Nawet przed
            sądem próbował udowadniać, że nie było go w domu, gdy doręczano mu
            korespondencje.

            - Gdyby nie sprawa z działką, inwestycja mogłaby ruszyć szybciej.
            Trzeba było przecież dostosowywać do niej przygotowywany plan
            zagospodarowania.

            - Zdecydowanie tak - w okresie przed pozwoleniem na budowę musiałem
            zmagać się z procedurami administracyjnymi wywołanymi działaniem
            Podkulskiego, o czym zresztą jawnie mówił w mediach.

            - W końcu jednak projekt Millenium Hall nabrał kształtów i
            największa budowa na Podkarpaciu ruszyła. Obserwowaliśmy szybkie
            tempo prac. Minęło kilka miesięcy, aż tu raptem dźwigi stanęły,
            wybuchła kwestia zaległości wobec wykonawców, a w urzędach pojawiło
            się zamieszanie wokół pozwolenia na budowę. I w tę sprawę, co było
            zupełnie jawne, także zaangażowany był Ryszard Podkulski.

            - Owszem, mieliśmy nieporozumienie z głównym wykonawcą, ale problem
            został zażegnany i rozwiązany. Nie jest to sprawą niespotykaną przy
            realizacji ogromnych inwestycji.

            Kontrowersje wokół pozwolenia na budowę były inspirowane przez
            Podkulskiego. Jak czas pokazał, zarzuty okazały się bezpodstawne i
            nieprawdziwe .

            - Po tych zawirowaniach budowa ponownie ruszyła. Jednak nie minęło
            dużo czasu, mieliśmy kolejne spowolnienie prac, a Pan przyjął
            Podkulskiego jako współinwestora Millenium Hall. Nie miał Pan
            wyjścia?

            - Realizując projekt w kilku obszarach, wprowadzane były
            udoskonalenia w najlepiej rozumianym interesie inwestycji i funkcji,
            jaką ze sobą niesie. W efekcie zaistniała konieczność uzyskania
            zamiennego pozwolenia na budowę. Niosło to ze sobą groźbę kolejnych
            komplikacji. Był to czas intensywnych deklaracji Podkulskiego o
            chęci wejścia do projektu przy wykorzystaniu jego umiejętności
            radzenia sobie z lokalną administracją. Mimo że od kilku lat nie
            współpracowaliśmy, postanowiłem dać mu szansę jako wspólnikowi.
            Uważałem, że jego dynamizm w działaniu wniesie do projektu dodatkową
            wartość.

            - W tamtym czasie pisaliśmy o zmianach w Millenium Hall,
            wprowadzonych - co było tajemnicą poliszynela - na wniosek
            Podkulskiego... Zmianach, dodajmy, chyba niezbyt korzystnych?

            - Tak, był to okres, kiedy musieliśmy zrezygnować z sali
            multifunkcyjnej, zastępując ją możliwościami tańszymi, jakie dawała
            wniesiona do spółki działka.

            Nie pozwoliłem jednak, żeby z projektu został usunięty multiplex
            kinowy. Generalnie następowała niekończąca się weryfikacja
            niehandlowej oferty Millenium Hall. Było to dla mnie tym bardziej
            bolesne, że właśnie w funkcji kulturalnej i roz
            • Gość: Były Wyborca Re: Jak to się robi w Rzeszowie - SN - ciąg dalszy IP: *.19.165.68.osk.enformatic.pl 10.07.09, 22:31
              "Nie pozwoliłem jednak, żeby z projektu został usunięty multiplex
              kinowy. Generalnie następowała niekończąca się weryfikacja
              niehandlowej oferty Millenium Hall. Było to dla mnie tym bardziej
              bolesne, że właśnie w funkcji kulturalnej i rozrywkowej od samego
              początku upatrywaliśmy źródła sukcesu projektu jako całości.
              Projektu, który dzięki temu byłby niepowtarzalny.

              - Po wejściu do MH Podkulski chwalił się, że popchnie tę budowę do
              przodu. Jakoś trudno to było zauważyć. Do tego podobno pousuwał
              firmy, które tam pracowały. Jaka w tym logika?

              - Tak. Zaczął od wykazywania, że wszystko zrobiłby inaczej.
              Pozbywanie się firm i najlepszych fachowców z różnych dziedzin
              spowodowało, jak się okazało, uśpienie budowy. Trzy tygodnie po
              wejściu do projektu umowa o finansowanie inwestycji została
              rozwiązana. Millenium Hall pozostało bez ludzi i środków na
              wykończenie.

              - Teraz dźwigi stanęły, na budowie nie widać ludzi. Dlaczego? Do
              tego krążą pogłoski, że Podkulski próbuje przejąć najemców, by
              podpisywali z nim umowy na wejście do jego inwestycji przy dawnym
              hotelu „Rzeszów". To prawda?

              - Takiej informacji nie posiadam, ale nie zdziwiłaby mnie. Całe
              szczęście, że Millenium Hall ma ogromną rzeszę zwolenników, którzy
              wierzą w ten projekt (oczywiście w jego oryginalnej wersji). Do tego
              grona należą nasi najemcy, z którymi mamy bardzo dobre partnerskie
              relacje.

              - Co dalej z Millenium Hall?

              - Obecnie prowadzę wraz ze swoim zespołem zaawansowane rozmowy z
              kilkoma grupami finansowymi. Rozmowy są trudne, bo dodatkowo
              trafiliśmy na ogólnie trudny czas na rynku. Wierzę, że wszystkie
              problemy dotyczące inwestycji zostaną zakończone w ciągu dwóch
              najbliższych miesięcy. Centrum Kulturalno-Handlowe Millenium Hall
              wkrótce przestanie być tylko obietnicą. Mam nadzieję, że szybko uda
              nam się odzyskać nadszarpnięte zaufanie mieszkańców naszego miasta."
              • Gość: Lucjan To niech teraz Budzik z Kamińskim dokłada IP: 195.116.43.* 10.07.09, 23:38
                do interesu, skoro tak chętnie popierali fanaberie szefa. Jeden za
                wszystkich - wszyscy za jednego, nie? Jakby co - wujek Rysiek
                pomoże, bo przecież chyba nie zostawi swoich pomagierów na lodzie.
                Jedno jest pewne: wybijcie sobie z pustych łbów reelekcję. Mam
                nadzieję, że tym razem społeczeństwo nie zapomni tych przepychanek.
                A jak szczęście dopisze to jeszcze się o was cba upomni. Zdrowia
                życzę.
            • czarnateczka1 Re: Jak to się robi w Rzeszowie - SN - ciąg dalsz 11.07.09, 06:33
              I to jest właśnie nasze, Polskie, ale i regionalne, moherowe piekiełko - sam nie
              zje, ale i drugiemu nie da, a najbardzie się ciszy, jak sąsiadowi krowa zdechnie.

              A - cytat z "Byłego Wyborcy" -
              - "Czemu miasto nie chce wydzierżawić działek np. na 3 lata, do czasu
              zakończenia postępowań zwrotowych? Czy chodzi o to, żeby
              spadkobiercy w tym czasie odeszli z tego świata? A co będzie po
              dwudziestu latach? Czyżby kolejne przedłużenie dzierżawy?"

              - jest tego jednym maluczkim przykładzikiem - insynuacje, bzdurne "pytania"
              etc., etc., etc.
              Panie Podkulski proponuję by "przypadkowo" zburzył Pan przedszkole i zostawił
              napis - "pocałujta w du.ę wójta".

              P.S.
              Ty, "Były Wyborca", to z kim i o co walczysz - z Podkulskim, z Ferencem,
              lobbujesz dla kogoś, czy tak po prostu, zwyczajnie jako "Były Wyborca" przez
              duże "W"?
    • Gość: Ryś Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.19.165.4.osk.enformatic.pl 10.07.09, 22:05
      Umowa jaka umowa, ja sie z Tadkiem umawiam przy herbacie i
      lodach , A miasto mam gdzies !
    • Gość: rzeszowianin Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 23:32
      Do Ryśka i Tadka.
      Wielka sława to żart,
      Książę błazna jest wart.
      Złoto toczy się w krąg,
      z rąk do rąk, z rąk do rąk.
    • Gość: juyh Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.gv.shawcable.net 11.07.09, 02:11
      a madrzy teraz zaplaca podkulskiemu za wykonczenie jaja jak arbuzy
    • Gość: huku Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: 84.38.160.* 11.07.09, 09:41
      Ojojoooj rychu się obraził!
      Z tej złości nie wybuduje w Rzeszowie kolejnego brzydactwa, które
      nazywa "centrum handlowym".
      A tak na poważnie jestem pewien, że wpadka (delikatnie mówiąc) leży
      po stronie miasta. To miasto źle przygotowało umowę (lub wcale). Bo
      tam zakładają, że Rychu to swój chłop (swój czyli Tadziowy) - to
      ufać mu trzeba.
      A tu niestety - biznes to biznes.
      Rychu jest za szczwany lis aby wyłozyć się na takim mini
      przedsięwzięciu jak przedszkole za 2 mln. On jest pewien swojej
      racji.
      PS. Nasze miasto to on ma głeboko w ... ( tam gdzie słońce nie
      dochodzi).
    • Gość: Maria Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.09, 10:01
      To Radny Fiołek i Budzik są winni. To oni dopuscili do tego ze
      Radni lewicy tak zwanego klubu Rozwoju Rzeszowa dzałają na szkodę
      mieszkańców i naszego miasta.
      Zachowują sie jak lokaje a nie jak radni którym zależy na dobru
      naszego miasta !
      • czarnateczka1 [...] 11.07.09, 10:31
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Maria Re: Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.09, 12:01
          Niech nam żyje nasz kierownik - Łubu-dubu prezydent naszego klubu
          a z nim szkodnicy Radni lewicy - klubu Ferenca rozwój Rzeszowa ! */*
        • Gość: Były wyborca Re: Podkulski: więcej nie dołożę do przedszkola IP: *.19.165.68.osk.enformatic.pl 11.07.09, 15:51
          Skoro nie jesteś z Rzeszowa to po co zabierasz głos skoro nie wiesz
          co tu się dzieje? Nie wiesz ile inwestycji - galerii handlowych,
          hoteli, biurowców, multipleksów zablokowano i wyobraź sobie że nie
          zrobił tego PiS tylko właśnie pewien klub, który rzekomo miał
          walczyć o rozwój Rzeszowa. A ten rozwój to obecnie tylko włączanie
          nikomu niepotrzebnych wioch do miasta, w którego centrum coraz
          więcej jest dziur, przerwanych budów i baraków jedynego inwestora.
          • Gość: hi [...] IP: 84.38.160.* 11.07.09, 22:33
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Fx podkulski top szmata i tyle-won z miasta razem z T IP: *.19.165.83.osk.enformatic.pl 12.07.09, 00:04
      idzcie obaj w cholere!!!
      • Gość: Jan Re: podkulski top szmata i tyle-won z miasta raze IP: *.19.165.4.osk.enformatic.pl 12.07.09, 10:20
        Mam juz dośc tego Ferenca i jego Fiołków , Budzików i innych
        dziadków ! więcej na was nie zagłosuję !
        • Gość: Wacek Re: Urzednicy ratusza zakładnikami inwestora !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.09, 14:45
          Cześć urzędników ratusza oraz rady miasta jest zależna od inwestora, który
          urzędnikom podpowiada co maja zrobić aby przetargi i offsety były tak uzgodnione
          aby nie wiadomo gdzie się pieniądze podziały.Dlaczego miasto nie powołały
          niezależnej komisji która obiektywnie oceni koszty budowy przedszkola, chyba że
          firma prywatna z Jasła wystawiła faktury na roboty, które kosztowały mniej.Czy
          zalegalizowanie nielegalnie wybudowanych obiektów handlowych przez urzędników i
          rade miasta - nie nazywa się korupcja, która opłacana jest przez inwestora
          -budowę przedszkola.Mieszkańcy Rzeszowa powoli maja już tych nieformalnych
          układów dość.Przez ten nieformalny układ urzędnik-inwestor blokowane są inne
          inwestycje w mieście.
        • Gość: Tom Mongoły lepiej już na nikogo nigdy nie głosujcie!! IP: 89.231.197.* 12.07.09, 14:48
          jak się nie orientujecie w polityce to odp... się od polityki. W
          d... mam wasze żale; "już nigdy nie zagłosuję...". Muminy nie
          głosujcie w ogóle- przez waszą głupotę spada tylko bieda na
          wszystkich !!! Czy to wybory samorządowe, do sejmu, na prezydenta o
          wyborze decyduje skretyniały motłoch który daje sobie nawijać
          makaron na uszy.
          P.S. ciekawe skąd "rzeczoznawca" znał stawki i koszty materiałów na
          czarno??? Czy aby ten "rzeczoznawca" nie był opłacony przez Ryśka??
          • Gość: Lucjan Re: Mongoły lepiej już na nikogo nigdy nie głosuj IP: 195.116.43.* 13.07.09, 00:04
            Wesoło się robi i nerwowo. Tylko patrzeć jak ołów poleci albo -
            cegły. Podkulski se poradzi, najwyżej opancerzonym wózkiem będzie
            jeździł. Ale Budziki i inne lokaje? Z teczką przez miasto do ratusza
            trzeba pomykać. Nie zazdroszczę. Jeszcze się który nerwowy
            skretyniały mmotłoch zasadzi i bida będzie :-(
      • Gość: go podkulski top szmata i tyle-won z miasta razem z IP: *.rzeszow.mm.pl 13.07.09, 18:22
        wszystkie Ryśki to porządne chlopy, bardzo cie polubiłem chlopie!!
        • Gość: Misiek Jako że wszystkie Ryśki to fajne chłopy... IP: *.rz.izeto.pl 13.07.09, 19:17
          proponuję zabawę.

          Będziecie podawac znznych sobie ryśków którzy są fajnymi chłopami.

          Może ja zacznę:

          -Rysiek z Klanu
          -Rysiek Murat
          - Rysiek Lwie serce

          to co pomożecie?
          • Gość: Yoyo Re: Jako że wszystkie Ryśki to fajne chłopy... IP: 195.116.43.* 13.07.09, 21:57

            Rysiek Ochódzki
            Rysiek Chamberlain
            Rysiek Gere
            Rysiek Nixon... :-)
Pełna wersja