Gość: Brat Starszy
IP: *.res.pl
27.07.09, 19:24
Siostra przebywala na obozie w tym samym hotelu i w tym samym czasie
co grupa z Lodzi w ktorej stwierdzono przypadki zachorowan.
Opiekunki z rzeszowskiego biura OPTIM TRAVEL totalnie zlekcewazyly
objawy nie sugerujac nawet wizyty u lekarza po powrocie. (nie mowiac
juz o skierowaniu sie prosto do szpitala jak to zrobiono w lodzi)
Polowa autokaru podczas podrozy powrotnej kaszlala i sie zle czula.
Dzisiaj siostra zostala osluchana tylko w szpitalu zakaznym w
lancucie i po obejrzeniu gardla odeslana do domu. Nie pobrano jej
nawet krwi!
Co mozna jeszcze zrobic?