Gość: Przestępca z Głogo
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.08.09, 19:41
No i się zaczęło Polskie piekiełko. Miła Pani kochająca zwierzątka zamiast
zobaczyć czy zwierzęciu nie dzieje się krzywda, czy nie jest głodne albo bite
łapie nagle za telefon i dzwoni do PROKURATORA. Popełniono przestępstwo !!!!
I zaraz się okaże, że Pan Leszek B. (na zdjęciu w gangsterskim samochodzie i z
zasłoniętymi oczami) jest przestępcą. I na nic tłumaczenia z sobotniej gazety,
że był w Urzędzie i pytał o formalności związane z "legalizcją lwa" , że
dziennikarka dzwoniła do różnych instytucji i wypytywała o legalność i nikt z
fachowców - decydentów nie wiedział, że zapytany przez dziennikarza policjant
też nie znał prawa w tym zakresie. Leszek B. musi wiedzieć.
Cięzkie jest życie obywatela - musi znać prawo lepiej niż urzędnicy,
dziennikarze, policjanci. A ze strony tych co rzekomo znają prawo i są
powołani do opieki nad zwierzętami nie może liczyć na uczynny telefon z
wyjaśnieniami lub pomocą (w końcu oni tylko zwierzetom pomagają) może liczyć
jedynie na donos.
Rozumiem, że ten sam Lew (zabrany przestępcy Leszkowi B. na czas jego
aresztu)zostanie oddany pod opiekę troskliwych Pań z RzSONZ. Ciekaw jestem
tylko czy tam będzie miał lepiej...