Dodaj do ulubionych

Znaczne pogorszenie widzenia w jednym oku

11.01.11, 15:47
Podczas leczenia pojawiło się u mnie pogorszenie wzroku (wcześniej nie miałam takich problemów, poza nieostrym widzeniem po np. wielogodzinnej pracy przy komputerze, ale tak ogólnie było OK).
Po przerwaniu leczenia (leukopenia+silne infekcje) wzrok zamiast się poprawiać - pogarsza się. Co ciekawe, pogarsza się tylko w jednym (w lewym) oku, a w drugim został taki jak się "zrobił" w czasie terapii (widzę trochę mniej ostro, ale prawym okiem - gdy zasłonię lewe - mogę odczytać np. napis przed sobą, dalej już rozmazane - lewym widzę bardzo rozmazany obraz i nie jestem w stanie nic odczytać niezależnie od odległości, nie widzę szczegółów twarzy ludzi itd.).
W poradni WZW umyli ręce ("interferon nie daje takich powikłań") i odesłali mnie do neurologa oraz okulisty (do okulisty umówiłam się już wcześniej - w piątek mam wizytę i specjalistyczne badania w tym jakieś cuda na kiju, mam nadzieję że tak skuteczne jak $$$), mam przyjść po konsultacji reumatologicznej (wyproszona na marzec w szpitalu - nie pcham się prywatnie, bo badania diagnostyczne są tak drogie, że szok), okulistycznej (w najbliższy piątek) i neurologicznej (w czwartek, jeśli się lekarz zlituje i mnie przyjmie)

Zdaniem lekarzy, którzy mnie do tej pory oglądali, nie jest to "zwykłe" pogorszenie wzroku, bo jest zbyt niesymetryczne i nie udało się go skorygować szkłami (z minusami widziałam trochę wyraźniej, ale i tak rozmazane). Oczy miałam badane na razie bez atropiny (byłam samochodem), ale nic niepokojącego tam nie widzieli.

Czy ktoś z Was obserwował coś podobnego? :/
Macie jakiś pomysł, co zrobić, żeby to prawidłowo zdiagnozować i skutecznie opanować?
Może znacie namiar na jakiegoś sensownego lekarza od oczu we Wrocławiu?
Obserwuj wątek
    • kiepski476 Re: Znaczne pogorszenie widzenia w jednym oku 11.01.11, 16:41
      > Może znacie namiar na jakiegoś sensownego lekarza od oczu we Wrocławiu?

      Dr Marek Ćwirko (www.spektrum.wroc.pl), gdy pierwszy raz zajrzał do mojego oka, zapytał: „A kto to panu poprzednio zaglądał, że tego nie widział?”. Spojrzał w kartę – szefowa.
      Leczyłem u niego oko długie miesiące i nabrałem dużego zaufania. Na sam koniec leczenia odradził mi drogi zabieg, który chciałem zrobić, a na którym mógłby sporo zarobić. Wytłumaczył mi, że ryzyko nie jest duże, ale jest, a bez tego też jest całkiem dobrze i on radzi nie psuć (w prywatnej klinice!). Niestety, zawsze czeka się u niego w piekielnie długiej kolejce.
      • gilda28 Re: Znaczne pogorszenie widzenia w jednym oku 11.01.11, 17:19
        Jestem do nich umówiona na piątek, ale do innego lekarza (kobieta, nazwiska nie pamiętam).
        Może też będzie sensowna ...? Okaże się. Muszę, dla własnego spokoju, szybko wykluczyć te najmniej rokujące schorzenia, bo jeszcze do końca nie doszłam do siebie po interferonie, a tu coś znowu jakby się szykuje ... OBY NIE
        Jeśli dr XYZ nie rozwikła w piątek zagadki wszechświata - zapiszę się do dra Ćwirko, dziękuję Kiepski, ponownie. pamiętaj o tej, tam, pozytywnej energii..
    • gilda28 pasożyty? 14.01.11, 00:27
      Wielce prawdopodobne, że zżerają mnie właśnie jakieś intruzy. Moje wcześniejsze problemy (m.in. bóle kostno-stawowe) mogły też być ich objawem.
      Podczas terapii odporność mi bardzo spadła - więc te gówna się namnożyły (może moje makabryczne samopoczucie podczas interferonu nie było tylko reakcją na leki?). Teraz leukocyty wracają do normy i zaczynają walczyć z tym, co się rozpanoszyło - gady zdychają i organizm szaleje, bo musi te trupy jakoś zutylizować.

      Parę lat temu miałam zmętnienie ciałka szklistego w oku (tym samym, co teraz nawala) - byłam w Spektrum - badanie dna oka+USG, stwierdzili, że to taka uroda i niektórzy tak mają. Przyzwyczaiłam się do tych "mętów".

      Bóle stawów i mięśni, kojarzone z zakażeniem HCV (bo panel autoprzeciwciał RZS ujemny, brak swoistych objawów tocznia itd.).

      Od połowy terapii interferonem mam kulę pod pachą (krawędź dołu pachowego, przy piersi) - najpierw postawiono diagnozę, że to zaburzenia hormonalne spowodowane leczeniem, potem że to reakcja na obniżoną odporność (że to węzeł chłonny) - ale to coś wciąż jest. Albo faktycznie węzeł (w reakcji na toczącą się wojnę w moim ciele), albo gniazdo jakiegoś gówna, które mi się namnożyło.
      To może być po prostu BOLERIOZA, CHLAMYDIA, TOKSOPLAZMOZA, TOKSOKAROZA itd .... zoonozy, albo inne pasożytnicze gówna. Podczas leukopenii urosły w siłę - teraz walczą z leukocytami, które obudziły się po miesiącach katatonicznego snu.

      Jutro idę do okulisty i do laboratorium, jak się uda zrobię też tomograf głowy. To chyba jakiś koszmar ...
      • grapis Re: pasożyty? 14.01.11, 20:02
        A masz kontakt z kotami lub żywnośćią nie przebadaną czyli z prywatnego chowu ? Ja miałem robione te badania razem z anty-hcv. I wszystkie po za tym ostanim były negatywne. Bo też szukałem przyczyny kłopotów ze zdrowiem sam bez głupiego lekarza nie wiedzącym co to hcv ;)
    • grapis Re: Znaczne pogorszenie widzenia w jednym oku 14.01.11, 19:55
      Ja zaś wiedziałem o swoim pogorszonym wzroku długo przed terapiami (bo miałem ich na razie oby 3) .Brałem wtedy mocne leki przeciwjaskrowe i na regeneracje nabłonka oka. Powiedzmy że do czasu terapii nie miałem pogorszenia bo stan zapalny znikł ale pozostał światłowstręd. Ogólnie to terapiia wiadomo strasznie wysuszyła oko (śluzuwki i równierz niski poziom wit.A oraz słaba hemoglobina osłabiła widocznie mi nerw wzrokowy) . Obacie lekarka dość wyspecjalizowana bo pracuje na zabiegowym w Klinice Okulistylki leko zaniepokoiła się po tej mojej ostatniej terapii powiedzmy. Badanie dna oka czyli nerwu itd.. stwierdziło leki zakrzep chyba. Dostałem więc krople które regenerują doś dobrze bo są stosowane po operacjach oka. I powiem że się polepszyło w tym oko jest bardzie już nawilzone bo terapię zakończyłem. Kiedyś pytałem nawet bo strasznie denerwuje mnie ten światłowstręd czy HCV mogło się coś tam przyczynić czyli raczej zniszczona wątroba. Ale jakoś powiedziała że jeszcze nikt naukowo nie badał tego zagadniena tak samo jak to że bardziej niszczą nam się zęby czy to przed leczeniem a co dopieo po.
      Więc powiem tak że leczenie mogło osłabić plamkę lub inne cżęśc oka ci ale w większym stopniu sami męczymy oczy czy to przy kompie lub w pracy. Po prostu misimy bardzie dbać i oszczędzać oczy czy to na terapii lub bez.
      Obecnie czekam na dalsze badania dość nowoczesnym sprzętem czy to coś bardzo powaznego lub samo minie w miarę polepszenia wyników po terapiach. Dlatego ja noszę okulary na tyle długo że wiem że musze badać je raz na dwa lata itd. tak jak wiele rzeczy równierz. Przed terapią dobrze się przebadałem bo tak nawet pisze że nalerzy sprawdzić wszystko. I wtedy możemy wnioskować dopiero czy to terapiia pogorszyła czy były wzmianki/przesłania już że trzeba uważać. A większoś z was powiedzmy idzie na terapię bo wpada w panikę i chce być już leczona nawet jak mają 0 a po terapi narzekają że pogorszyło im się to lub tamto. Sory ale to taka moja sugestia po tym co widziałem u ludzi leczących się z gorszymi chorobami już np. padaczką, zastawkami serca, przeszczepionym płucem, amputowaną nogą itd.. Oni jakoś nie narzekali jak w tutaj.
      Pozdrawiam
        • grapis Re: Znaczne pogorszenie widzenia w jednym oku 15.01.11, 14:54
          W czasie terapii często występuje suchość oka, infekcje bakteryjne lub rumień w obrębie oka i nie tylko. Po przez to właśnie może nastąpić defekt rogówki jak u mnie swędzące oko zacierałem często. Ogólnie rogówka długo się regeneruje a czasem wcale jeśli zmiana jest duża (jak coś wpadnie lub uderzy coś to powtaje duża bruzda). U mnie wystąpił krótki czas stożek rogówki czy ta jak mówisz piłka i po 2 latach nic się nie pogarsza. Na razie biorę czasem Corneregel i krople które mi zapiszą co trochę to poprawia. Ale u mnie wada wzroku jest już długo krótkowzroczność a astagmatyzm przypętał się z czasem.
          Zrób jeszcze wymaz z oka na bakterie bo może coś tam faktycznie jest a niska odporność na terapii spowodowała że obudził się utajony niszczciel. Bo my ludzie często jesteśmy nosicielami wielu gadów nic o tym nie wiedząc bo układ odpornościowy jakoś sobie z tym radzi.
          • gilda28 Re: Znaczne pogorszenie widzenia w jednym oku 15.01.11, 18:59
            Widzisz, tylko cały bajer polega na tym, że w czasie terapii praktycznie nie miałam incydentów ocznych - poza subiektywnym uczuciem "zmęczenia" oczu wieczorami, kiedy troszeczkę niewyraźnie widziałam. Nie było uczucia suchości, pieczenia, swędzenia, nic z tych rzeczy, nie pocierałam też oczu. Przed rozpoczęciem terapii oczy miałam zdrowe i nie było żadnych zaburzeń widzenia, wad, zniekształceń rogówki itd.
            Problem pojawił się jakiś czas PO ODSTAWIENIU INTERFERONU I RYBAWIRYNY, kiedy terapia została przerwana z powodu nie chcących się podnieść leukocytów.
            Oczy przyszły równolegle z puchnięciem stawów dłoni i bólami kostno-stawowymi (wciąż to mam, mam palce gorsze niż moja babcia - takie poszerzone stawy, nie założę pierścionka itd.), co z kolei szło równolegle ze zwiększaniem się liczby leukocytów w morfologii (jak przekroczyły 2 - problemy zaczęły być nieznośne). To sugeruje podłoże autoimmunologiczne, albo sytuację, w której z rogówką w czasie terapii "coś było nie tak", ale z powodu słabych leukocytów nie dawała o sobie znać - bo zwyczajnie nie miało co jej bronić przed np. infekcją, czyli była w niezmienionej formie choć zakażona.
            Jestem umówiona do reumatologa, czekam ...
            Okulista nie zobaczyła stanu zapalnego, szukała pod tym kątem - więc aktualne zwalczanie przez leukocyty czegoś zaszłego - odpada.
            Czy Twoim zdaniem, w oparciu o Twoje doświadczenie i wiedzę, tego typu deformacja części oka może mieć podłoże autoimmunologiczne? Bo jeśli tak, to można jak MDR HOUSE - walnąć steryd i zobaczyć co będzie ;)
            Ale jakoś na swoich oczach chyba nie będę eksperymentować ...

            Jestem wstępnie umówiona do okulisty, dr Ewa Pelczar z Wrocławia. Korygowała laserowo rogówki mojej koleżanki po wylewie do gałki ocznej (dowiedziałam się dziś, jednak moje gadulstwo na coś się przydaje - wcześniej nie miałam pojęcia, że ona miała takie problemy), podobno jest świetna i nie szkoda jej czasu na zaangażowanie się w szerszy kontekst pacjenta, co w tej chwili jest potrzebne (a takich lekarzy ze świecą szukać). Ten proces z moimi oczami jest bardzo dynamiczny - momentami widzę prawie dobrze, a w innych momentach nie widzę nic, poza plamami przed sobą i mogę najwyżej domyślać się, kto przede mną stoi. Piszę z głową 30cm od kartki, obsługuję komputer z nosem w monitorze. Prowadzenie samochodu odpada. NAJLEPIEJ WIDZĘ Z ODLEGŁOŚCI 30 CM - mniejsza lub większa to zamazany obraz, na konturach.
            Umówiłam się też do dr Ćwirko, ale niestety najbliższy wolny termin był na 25 marca :(
            Nadałam temat znajomej, która pracuje w klinice - w prawdzie laryngologicznej, ale a nóż widelec ... może jakiś lekarz na coś wpadnie?

            Nie wiem co powinnam zrobić, kupić okulary ze szkłami cylindrycznymi i je nosić? Czy liczyć na to, że to się cofnie (skoro samo nagle przyszło, to może samo pójdzie?) i nie "rozleniwiać" oczu szkłami korekcyjnymi?
            Co lekarz to teoria. Nie wiem komu wierzyć, a właściwie - komu ufać.
            • kiepski476 Re: Znaczne pogorszenie widzenia w jednym oku 15.01.11, 19:13
              > Ten proces z moimi oczami jest bardzo dynamiczny -

              Miałem podobnie. Sprawa okazała się banalna. To nie rogówka była chora, lecz nabłonek na niej uszkodzony i ruchomy. Jednego dnia było lepiej, drugiego gorzej. Długi czas męczyłem się z cylindrycznymi okularami – wszak wada była zmienna, więc jednego dnia dobrane okulary drugiego dnia były już do kitu.
              Chcę tylko powiedzieć, że u ciebie to też może być sprawa prosta do usunięcia. Przynajmniej można mieć taką nadzieję.
              • gilda28 Re: Znaczne pogorszenie widzenia w jednym oku 15.01.11, 19:28
                Balsam na moją duszę ... Właśnie to mnie najbardziej przeraża, że na tę chwilę musiałabym mieć parę par okularów, wszystkie przy sobie, najlepiej z zamontowaną na głowie zmieniarką szkieł :/ Ale do dra Ćwirko kolejka jak kiedyś po mięso. Żałuję, że jak tam byłam wczoraj, nie zaatakowałam go na korytarzu, bo go (prawie) widziałam (prawie - bo miałam rozszerzone źrenice, ale to na pewno był on), ale byłam tak przerażona swoją rolą ślepca, że wystartowałam dopiero jak zniknął z pacjentem w gabinecie. Potem nie było możliwości.
                Ta dr Pelczar jest podobno dobra i jest przy okazji bardzo ludzka, koleżanka ma mi załatwić szybkie widzenie poza kolejnością, bo terminy do niej też są przydługie.
                Powiedz mi Kiepski ... zupełnie Ci się to cofnęło? Czym byłeś leczony, jakie było podłoże tego "czegoś" z nabłonkiem rogówki?
                • kiepski476 Re: Znaczne pogorszenie widzenia w jednym oku 15.01.11, 20:32
                  Nie sądzę, by twoje schorzenie było takie samo jak moje – za małe prawdopodobieństwo. Chciałem tylko powiedzieć, że to może być proste schorzenie.
                  W moim wypadku wystarczyło przeleczyć (chyba sterydami z antbiotykiem), zedrzeć nabłonek, przeszlifować rogówkę i poczekać, aż nowy nabłonek urośnie.
                  • gilda28 Re: Znaczne pogorszenie widzenia w jednym oku 15.01.11, 22:07
                    Wiem przecież, nie bój się, ja pytam jedynie poglądowo, żeby się pocieszyć, że "takie rzeczy da się leczyć". A z drugiej strony, jestem ciekawa, jak Twoje oczy.
                    Jak pisałam, problemy okulistyczne to dla mnie totalna nowość, a Tobie dobrze życzę, więc mam nadzieję, że wszystko już jest w porządku.

                    Po tym, jak napisałam post, że nie będę eksperymentować na swoich oczach, zadzwoniłam do znajomej dr i po jej opinii, że mi to raczej nie zaszkodzi i jak się męczę to przywalić szprycę - zrobiłam sobie zastrzyk z 0,5 ml glikokortykosteroidu, ze względu na stawy (mój słaby punkt, niby banalny a daje w kość - palec wskazujący prawej ręki, jego stawy, włącznie z tymi w nadgarstku - bardzo silny ból, zaczerwienienie, ucieplenie i obrzęk; inne stawy też lekko nabrzmiałe). Ten lek zawsze na mnie działał spektakularnie - w tej chwili schodzi obrzęk z dłoni, palec nie jest już czerwony, mogę już go zginać - więc lek działa jak kiedyś.
                    Oczy na pewno się nie pogorszyły. Zobaczę co będzie działo się jutro, ale już nie mogę się doczekać braku bólu gnatów :)
                    Jeśli w oku jest jakiś stan zapalny, jego objawy powinny ustąpić. Jeśli to nie stan zapalny tylko kwestia anatomiczna - będzie bez zmian lub (ODPUKAĆ!) pogorszy się. Dr House lepiej by tego nie rozegrał (oby nie skończyło się przeszczepem nerek, jak u co drugiego jego pacjenta, diagnozowanego na zasadzie eliminacji lekowej ;) ";" to nie mrugnięcie okiem, tylko łzy - śmieję się przez łzy..

                    Na dra Ćwirko zapoluję w przyszłym tygodniu, jak będzie trzeba namierzę jego auto, włamię się do niego i tam będę czekać ;) A poważnie, lekarz też człowiek, może się zlituje i poświęci mi chwilę? Gadam głupoty, więc wracam do zdrowia ...
              • gilda28 dodane 15.01.11, 19:48
                Mam też światłowstręt (jakiekolwiek ostrzejsze światło doprowadza do bólu głowy, mrużenia oczu i czoła) Jest też "czucia" gałek ocznych, jakby tarły o powieki, czasami czuję "ucisk" na oku, pod powieką górną.
                Ciśnienie w gałkach jest OK.

                2 dni temu wzięłam 1 tabletkę Hydroxysine w związku z tym, że nie mogłam spać przez parę nocy. Poza tym, że lek wywołał w pierwszej fazie pobudzenie i gadulstwo (tak mam, głupi jasiu też tak na mnie działa), to przy okazji widziałam tak wyraźnie, że aż się przestraszyłam, bo przedmioty miały taką lekką poświatę, kontrasty były intensywne.
                D,a okulisty był to objaw hipochondrii. Ale może to jest jednak związane z ciśnieniem?
                Po przerwaniu terapii, mam falowo ciśnienie krwi 80/40 (jestem niskociśnieniowa, ale normalnie nie aż tak) - jest mi wtedy słabo, czuję potrzebę się położyć, mam słabo wyczuwalne tętno. Ale nie kojarzę, żeby oczy odzywały się wtedy, albo żeby było z nimi lepiej ... Muszę to obserwować, zapisywać, kurzasz twarz, przerasta mnie to, nie mam pojęcia o oczach!
                • grapis Re: dodane 15.01.11, 21:18
                  Tak jak mówi kiepski każde schorzenie jest inne i może mieć różne podłoże. U ciebie może być to lawionowy postep po przerwanej terapii oraz innfekcji bakteryjnej lub innych zakażeń. Które były lub wystąpiły po osłabieniu układu odpornościowego (niski poziom lekocytów). Tak samo stan po przerwaniu terapii nie jest ciekawy bo wiadomo człowiek ma dość i nerwy. Ja miałem podobnie jak przerwali mi za pierwszym razem bo była słaba odpowiedz wirusowa. Obecnie skończylem już 3 terapiię (czyli 1 do prawie połowy 24 i 2 całe 48) i jest owiele lepiej bo wszystko wraca do normy w tym wzrok. Kiedyś nawet wspomniałem mojej lekarce i lekarzowi hepatologowi czy aby wzrost wiermii nie ma negatywnego wpływu na wzrok. Ale oni twierdzą że raczej znikomy lub zerowy. Też mnie denerwował okropny światłowstęd a teraz jestem w szoku jakby mijał. Czekam na wyniki PCR po terapii czy w końcu ukatrupiłem tego hcv w końcu na amen. Choć powiedzmy zaczyna mnie już to powli mniej interesować. Myślę że też duży wpływ może mieć u ciebie właśnie tez zły wynik lub problemy autoimunologiczne równierz.
                  pozdrawia i powodzenia
                  • gilda28 Re: dodane 15.01.11, 22:31
                    Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, pytam poglądowo. Wychodzę z założenia, że w nim więcej drzwi zapukam - tym większa szansa, że gdzieś otworzą.
                    Odnośnie przerwania leczenia, ani przez moment nie było to dla mnie stresem - cieszyłam się jak dziecko wychodząc z gabinetu, po otrzymaniu dobrej nowiny pt. przerywamy. Bałam się o siebie, 5 dni w tygodniu czułam się jak ścierwo i miałam neutrofile jak u trupa, mimo zmniejszonych dawek interferonu. A w ogóle, miałam minusa po miesiącu, minusa po 3 miesiącach, mam teraz alat 10 (z 30 razy mniej niż przed leczeniem) - przecież ja jestem zdrowa, o co chodzi? ;)
                    A poważnie - przygoda z interferonem wybiła mi z głowy zwalczanie wirusa. Jeśli nie postanowi sam z siebie odpuścić, to tak jak odgrażałam się kiedyś, kolejne podejście dopiero gdy (ODPUKAĆ!) szlag będzie mnie chciał trafić z powodu HCV.
                    A co do moich problemów, stawiam na autoimmunologię. Kortyzony znosiły jak dotąd wszystkie objawy. Będę w marcu dusić reumatologa, żeby zbadał z krwi co trzeba, a na co im żal kasy lub NFZ nie refunduje - zbadam sobie sama. Tylko niech mi powiedzą co badać. Jeśli to rodzaj RZS albo jakieś świństwo układowe, to teraz są dostępne terapie biologiczne, które zazwyczaj są skuteczne. Na sterydach w moim wieku nie powinno się jechać długo (choć w sumie ja stosuję małe dawki i zdaniem wszystkich lekarzy - lepsze u mnie sterydy raz na miesiąc, niż NLPZ parę razy dziennie, szczególnie że te drugie i tak tylko uśmierzają). Spoko, jestem dobrej myśli :)
                    Dzięki za wypowiedzi, jak się okaże co to z tymi oczami - to napiszę. Pozdr

                    grapis napisał:

                    > Tak jak mówi kiepski każde schorzenie jest inne i może mieć różne podłoże. U ci
                    > ebie może być to lawionowy postep po przerwanej terapii oraz innfekcji bakteryj
                    > nej lub innych zakażeń. Które były lub wystąpiły po osłabieniu układu odpornośc
                    > iowego (niski poziom lekocytów). Tak samo stan po przerwaniu terapii nie jest c
                    > iekawy bo wiadomo człowiek ma dość i nerwy. Ja miałem podobnie jak przerwali mi
                    > za pierwszym razem bo była słaba odpowiedz wirusowa. Obecnie skończylem już 3
                    > terapiię (czyli 1 do prawie połowy 24 i 2 całe 48) i jest owiele lepiej bo wszy
                    > stko wraca do normy w tym wzrok. Kiedyś nawet wspomniałem mojej lekarce i lekar
                    > zowi hepatologowi czy aby wzrost wiermii nie ma negatywnego wpływu na wzrok. Al
                    > e oni twierdzą że raczej znikomy lub zerowy. Też mnie denerwował okropny światł
                    > owstęd a teraz jestem w szoku jakby mijał. Czekam na wyniki PCR po terapii czy
                    > w końcu ukatrupiłem tego hcv w końcu na amen. Choć powiedzmy zaczyna mnie już t
                    > o powli mniej interesować. Myślę że też duży wpływ może mieć u ciebie właśnie t
                    > ez zły wynik lub problemy autoimunologiczne równierz.
                    > pozdrawia i powodzenia
                    • grapis Re: dodane 16.01.11, 10:02
                      To super że masz minusa i cieszę sie z tobą :) (myślałem że przerwano ci z innego powodu jeszcze) Bo w takim przypadku faktycznie szkoda się męczyć do końca tą trucizną i jeszcze powiększać problemy inne. Daj znać jak poszło dalej z tymi oczami.
                      pozdrawiam
                      • gilda28 Re: dodane 16.01.11, 10:58
                        Męczyłam się z bólem stawów już jakiś czas, ale odwlekałam podanie sterydu, żeby nie stwarzać warunków do namnażania wirusa (kortyzole i kortyzony tak działają - choć z drugiej strony, roczna terapia sterydami - przed terapią interferonem - doprowadziła u mnie, paradoksalnie, do 10-krotnego zmniejszenia się wirusa HCV z ok 25 mln do 2,5 mln, więc może teraz aż tak źle nie będzie - ponoć na początku brania sterydów w nie za dużych dawkach obserwuje się właśnie redukcję wiremii). W czerwcu/lipcu będę mieć badaną wiremię HCV, ale naprawdę jest to dla mnie teraz sprawa drugorzędna. Chcę wrócić to, co mi interferon zabrał - to jest teraz priorytetem.
                        Ruszam już normalnie dłonią, na prawe (to "zdrowe") oko widzę już zupełnie normalnie (w nim było lekkie rozmazanie widzenia, ale żadne w porównaniu do lewego), a lewe oko, póki co, bez większych zmian. Tzn. obserwuję zmianę tego "czegoś" co mi przeszkadza widzieć: teraz widzę ostro na krawędziach obrazu, a rozmazane mam w środku pola widzenia tego oka.
                        Płuczę oczy jałową solą fizjologiczną ze strzykawki i robię okłady z herbaty ze świetlika.
                        Zobaczę, co się będzie działo dalej, a w poniedziałek spróbuję wbić się do jakiegoś okulisty, może ten kolejny okaże się inteligentniejszy od poprzedniego.
                        Z oczami może być cokolwiek, bo sterydy maskują objawy wielu infekcji, ale to nie znaczy, że leczą. Zrobię ten wymaz z oka, jak sugerowałeś. Może tam coś wyjdzie. No i wyniki przeciwciał przeciwjądrowych i immunoglobulin pokażą, jak to wygląda pod kątem pasożytów itp., ale to dopiero za jakiś czas, bo na wyniki długo się czeka.
                        Będę wkrótce najgruntowniej przebadanym człowiekiem na tej planecie, zaraz po kosmonautach amerykańskich ;)
                        • gilda28 ciekawe.. 16.01.11, 12:44
                          W lewym oku mam rozszerzoną źrenicę. Zauważyłam to wczoraj, ale myślałam, że to po badaniu 2 dni temu (miałam więcej wkroplone do tego oka, bo mrugałam i nie było wiadomo, czy wpłynęło ile trzeba).
                          Ale to wciąż się utrzymuje. Czyli coś mi przeszkadza widzieć tym okiem i źrenica się rozszerza, żeby złapać więcej, jak w mroku? Ale asymetria ... Czyli to jednak coś z nerwem wzrokowym?
                          hmmm
                            • gilda28 sorry, nie powinnam siać paniki 16.01.11, 22:45
                              Jutro pojadę do dr, która zapisała mi okulary cylindryczne i jej wepchnę w ... świstek ze zleceniem na okulary, który mi wystawiła w piątek. Złożę też w Spektrum reklamację oraz wniosek o zwrot kosztów poniesionych w związku z wizytą i badaniami. Może to ich czegoś nauczy? Pewnie mnie oleją, ale spróbuję ... Dla dobra ludzkości i mojego portfela! HA!
                              Moje oczy widzą dobrze. Oba! Na lewym czuję, hmmm, jakby piasek pod powieką? I momentami jest lekko zamazany obraz, ale widzę szczegóły twarzy ludzi stojących np. 10m ode mnie, a jeszcze wczoraj tego nie widziałam (mieli zamazane twarze bez nosów i uszu).
                              Wkraplam Artelac. Zastrzyk ze sterydu pomógł, krople dodatkowo zwiększają komfort i już dziś jechałam sobie samochodem do Biedronki, nie bojąc się o pieszych :D
                              Gdyby te sterydy nie miały tyle hipotetycznych skutków ubocznych, to bym wszczepiła sobie pompę, jak insulinowa, ze sterydami ...
                              Do sedna i poważnie: jeśli się uda, to we wtorek wyciągnę od neurologa skierowanie na TK głowy, tylko będzie problem, bo mam chyba alergię na kontrast (fatalne samopoczucie po podaniu, swędzące plamy przy oczach, puchnięcie oczu), ale miałam podawany w czasie terapii interferonem, więc może teraz będzie lepiej.
                              Jutro idę do Vision Express, zapisałam się na pełne badanie w ich gabinecie, prowadzone przez okulistę, za 1 zł. Oczekuję cudu nad Wi..dawą, w postaci zniknięcia w ciągu 3 dni "silnego i nietypowego astygmatyzmu".
                              Ręce mam jak nowe, bez poszerzeń na stawach.
                              Glikokortykosteroidy to magiczne leki, nigdy mnie nie zawodzą.
                              Niestety, nie obyło się bez skutków ubocznych. Nie wyleczyłam jeszcze do końca pęcherza moczowego (jeszcze od terapii) i mam po sterydach zaostrzenie infekcji. Ale bez tragedii, jedynie dyskomfort.
                                • gilda28 :D 17.01.11, 13:14
                                  BUHAHAHA! Zapewne ... odwodnienie, leukopenia, zaburzenia autoimmunologiczne, widzenia itd. są znane ze swoich uszlachetniających i upiększających właściwości.
                                  Ale spoko, wzrok mi już prawie zupełnie wrócił, więc mogę obserwować znowu swoje wyniszczenie w lustrze ;)
                                  A teraz sobie robię "jogę oczu" i bardzo fajnie odpręża. Polecam LINK
    • gilda28 zong ... 14.01.11, 22:32
      Pojawił mi się ZNACZNY NIETYPOWY ASTYGMATYZM, bez wady wzroku. To jest kurna jakaś masakra ...
      Ogólnie, moja rogówka wygląda jak piłka do rugby. Miałam wcześniej wielokrotnie badany wzrok (praca przy monitorze) i NIGDY nie było czegoś takiego, zawsze patrzałki były OK.

      Dostałam polecenie od okulisty zbadania się na choroby odzwierzęce i boleriozę, ale bardziej pod kątem ogólnym (sprzężenie wielu dziwnych objawów) niż ocznym - bo dno oka jest w porządku, nerw także wygląda dobrze.

      Grapis - tak, mam kontakt ze zwierzętami, teraz mniejszy niż kiedyś - ale nadal mam 2 koty (nie z hodowli, ale ze schroniska - więc mimo że zadbane, to nikt nie wie, co w nich siedzi); kleszcze też mi się zdarzały (działka rekreacyjna w okolicy leśnej).

      No to atrakcje się zaczynają. Jeśli trafię na trop schorzenia (?), które wywołało astygmatyzm, być może eliminując schorzenie, piłka do rugby stanie się bardziej kulista. Nieswoisty skutek uboczny interferonoterapii? Zdaniem lekarza od WZW - nie, nie ma takiej możliwości, jest to ponoć ZBIEG OKOLICZNOŚCI. Tak jak mutacje w okolicach Czarnobyla, też zbieg okoliczności, kura jego mać ...
      • grapis Re: zong ... 15.01.11, 14:57
        A koty są właśnie nosicielami tych pasożytów w większości itd.. nawet jak są zadbane itd.. Więc tu można szukać przyczyny równierz kłopotów ze wzrokiem
    • gilda28 patrzałki c.d. 17.01.11, 19:33
      Dziś w Vision Express potraktowano mnie za 1 zł lepiej, niż w Spektrum za 130 (koszt wizyty).
      Lekarka zbadała mnie bardzo dokładnie, wnioski - coś jest wyraźnie nie tak. Bardzo spodobało jej się, że idę do dr Ćwirko, kazała się tego pomysłu trzymać. To samo odnośnie wizyty u neurologa.
      Źrenica w lewym oku wolniej reaguje. W czasie pół godziny, kiedy próbowała skorygować mi widzenie w tym oku, wychodziły wciąż inne wartości. Od minus 1 do zero, od jakiegoś dziwnego astygmatyzmu, z wciąż zmieniającą się osią (skrajnie zmieniającą się, raz pionowo, raz poziomo) do sytuacji, w której wciąż widziałam tak samo rozmazany obraz, jak przez mgłę.
      W gałce ocznej i na rogówce (oglądała z 10 minut, świecąc mi w oko, patrzyłam na czerwoną lampkę) nic nie widać, więc są jej zdaniem 3 opcje: plamka oczna, nerw wzrokowy, mózg.
      Plamkę oczną i nerw wzrokowy ma ocenić Ć, a mózg neurolog.
      Dobrała mi korekcję (przy której widziałam najlepiej, choć i tak nie nazwałabym tego idealnie) i udam się do nich w czwartek - jeśli korekcja wówczas będzie pasować, to zakupię u nich bryle i będę je używać za kierownicą i przy kompie, po drodze neurolog, potem Ć i zobaczymy... taki jest plan.

      Lekarz w sklepie z okularami bardziej chce leczyć niż lekarz z kliniki. Zaciekawiło mnie też wyposażenie gabinetu w tym salonie optycznym - lepsze niż w klinice okulistycznej. Albo w Spektrum po prostu źle trafiłam. Mam nadzieję, że to się jakoś pomyślnie dla mnie zakończy.
      Szkoda, że nawet prywatnie, za kasę, kiedy klient-pacjent nie wymyśla i chce płacić ile chcą - jest problem z leczeniem się. Zaczynam poważnie myśleć nad wyjazdem za granicę w celu zdiagnozowania tego czegoś, tylko za bardzo nie wiem jak się za to zabrać. Muszę pogłówkować, ale nie dziś, już mi się nie chce dziś myśleć.
    • gilda28 wiśta-wio, byle do wiosny ... 19.01.11, 18:34
      Diagnozuję swoje oko pod kątem neurologicznym (wstępnie: pozagałkowe zapalenie nerwu wzrokowego - trzeba ustalić przyczynę, czyli m.in. wykluczyć jakieś poważne choroby neurologiczne typu SM), jutro będę się widzieć z kolejnym mądralą w kitlu.
      Koleżanka konsultowała moje oko ze znajomym laryngologiem ;) który powiedział, że mam się udać do pewnego profesora z Grabiszyńskiej, do poradni zaburzeń odporności, czy jak ona się nazywa (ci od białaczek, szpiku itp.). Tego, w prawdzie laryngologa, w ogóle nie dziwiły takie reakcje ze strony oka po interferonie.

      Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że problemy te (tak samo jak puchnące stawy) są na podłożu autoimmunologicznym. Pozostaje mieć nadzieję (która nie okaże się płonną nadzieją), że po zakończeniu działania sterydów, które sobie zapodałam (czyli za około miesiąc-dwa, na mnie tyle one zazwyczaj działają) ... że wtedy wszystko nie wróci. Jeśli wróci, to będę miała przegwizdane i będzie znaczyło to, że się władowałam z deszczu .... w pieprzone tornado!
      Ale, póki co, staram się nie popadać w paranoję i właśnie leży przede mną książka "5 sekretów, które musisz odkryć, zanim umrzesz" - normalnie kipi optymizmem i bezbłędnie celuje w moje poglądy (żeby się nie przejmować, lachę kłaść i sobie po prostu żyć ...). Chciałabym umieć w pełni wcielić to w życie - wtedy byłabym zawsze szczęśliwa, nie bałabym się śmierci - co jest właśnie równoznaczne ze szczęściem. No bo trochę się jej boję, a od rozpoczęcia przygody z interferonem - staje mi co chwila przed oczami i mnie straszy :/
      W ostatnią sobotę, mimo niedowidzenia ;) zdałam egzamin pisemny na 5. Czuję się bystra,
      jak woda w klozecie. Kiedyś sobie wymyśliłam, że jak napiszę książkę, stanę się nieśmiertelna. Moje dziecko będzie ją mieć na półce, potem wnuki, prawnuki itd. I tak właśnie się stanie. Napiszę książkę ... oby nie brajlem, hahaha [sorry, staram się zdystansować do problemu, żeby się nie mazać po nocach "co ja zrobię" "czemu mnie to spotyka" "czym sobie zasłużyłam" itd. .. a czym dzieci w Afryce zasłużyły sobie na swój los? - pozdro!]

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka