przyznawać się do nosicielstwa HBV?

27.11.07, 10:21
Mam dodatni HBs (przypuszczam, ze od kilkunastu lat albo i dłuzej),
Hbe ujemne, minimalny poziom HBV DNA (nie kwalifikuje się na
leczenie), aspat i alat w normie. Lekarz powiedział, ze mam życ i
traktować sie jak osoba zdrowa ponieważ wirus jest "uśpiony" a raz
do roku kontrolowac transaminazy. Niedługo czeka mnie usunięcie
migdałków podniebiennych, w prywatnej klinice - i mam dylemat:
przyznać się do zarażenia? Nie mam na to specjalnie ochoty, bo
uważam, ze wszystkich powinni traktowac jak potencjalnie czyms
zakażonym i zachowywac taka sama ostroznośc w kazdym przypadku a nie
tylko kiedy ktoś sie przyzna bo akurat wie o swoim nosicielstwie (ja
akurat dowiedziałam się całkiem przypadkowo). Leczę się też u
ortodonty, leczenie rozpoczęłam zanim dowiedziałam się o wirusie i
czy teraz powinnam mu powiedzieć? Jakby teraz zaczął traktować mnie
z większą ostrożnościa to zaczęłabym się bac, czy wcześniej nie
zaraził mnie czymś innym, bo przecież nie wie wszystkiego o swoich
pacjentach? Co o tym myślicie? Uważam że po to sa pewne standardy
postępowania w medycynie aby uniknąc zarażenia kogokolwiek
czymkolwiek a jeżeli pacjent ma sie przyznawac do choroby to trzeba
by wprowadzić obowiązkowe badania dla wszystkich... Przecież pani X
przede mna na fotelu mogła mieć HIV i o tym nie wiedzieć...
    • veronica_x Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 29.11.07, 15:44
      Ja się nie przyznaje, że mma wirusa. Jak raz, przy pobieraniu krwi
      powiedziałam, że go mam, to kobieta stwierdziła, że mi nie wierzy na
      słowo... Hm, mówię, że mam a ona watpi i aby uniknąć takich sytuacji
      czy takich jak napisałaś, że ktoś zwiększy (swoją, tak na dobrą
      sprawę) ochronę to jaką mam pewność czu ktoś przede mną nie miał
      czegoś gorszego?
      A dodatkowo tolerancja naszego społeczeństwa jest tak znikoma, że te
      informacje mogłyby ise obrócić przeciwko mnie, więc wolę nie
      ryzykowac i nie mówić.
      Ale lekarzom, którzy będą wykonywac zabieg operacyjny bym
      powiedziałam, że mam wirusa. Na sali operacyjnej panuja inne warunki
      i tam wydaje mi się, konieczne jest powiedzenie o wirusie.
      • obladioblada Przyznawać się do wirusa w krwi!!!!!! 29.11.07, 20:19
        Koniecznie się przyznawać!!!!
        W moim przypadku,za każdym razem mówiłam,że mam HCV!!!
        Czy to stomatolog,ginekolog,pielęgniarka wykonująca
        zastrzyk,kosmetyczka czy fryzjerka - za każdym razem mówiłam!
        I za każdym razem bardzo mi dziękowano,że powiedziałam.Zawsze
        tłumaczyłam,że to dla ICH bezpieczeństwa,bo ja wiem,co mam...
        Za każdym pobytem w szpitalu - nie w zakażnym,bo tam to było
        oczywiste-na dzień dobry mówłam,że mam HCV.Zaznaczano w karcie
        pobytu i z większym bezpieczeństwem do mnie podchodzono:)
        Dziewczyny-wiecie,co macie,ale nie zarażajcie śiwadomie dalej!!
        Bądźcie odpowiedzialne nie tylko za siebie,ale za tych ludzi,którzy
        będą mieli kontakt z Waszą krwią!!!
        Postawicie się po drugiej stronie-oni też chcą żyć!
        Wystarczy,ze tylu z nas zmaga się z tą chorobą- po co następni po
        nas?
        Pozdrawiam
        • lucy.i.baby Re: Przyznawać się do wirusa w krwi!!!!!! 29.11.07, 20:30
          No trochę się zagalopowałaś - nikogo "świadomie dalej nie zarażam",
          lekarze i cały personel medyczny sa zaszczepieni na HBV a pacjentów,
          tak uważam - każdego powinni traktować jednakowo - tzn. jakby był
          czymś zarażony. A zastanawiam się nad tym czy mówić dlatego, iż np.
          u dentysty moja szczerość nie opłaciła się - jestem teraz np.
          umawiana zawsze na koniec dnia, czyli co? dopiero po mnie narzędzia
          się sterylizuje? czy o co chodzi???
          • shampon Re: Przyznawać się do wirusa w krwi!!!!!! 29.11.07, 21:01
            ja bym się nie przyznawał, tzn. poza takimi szczególnymi sytuacjami jak np.
            operacja i pobyt w szpitalu, natomiast zwracałbym uwagę na higienę i środki
            ostrożności na zasadzie hipotetycznego pytania "a skąd pan/pani wie, że nie
            jestem nosicielem jakiejś choroby zakaźnej?". inną sprawą jest to, że ludzie
            mają obawy przed napominaniem pielęgniarek np. w tak prostych sprawach jak
            rękawiczki w czasie pobierania krwi, szczepień etc, bo pojawia się od razu obawa
            "kurcze, a czy on/ona nie zareaguje złośliwie i np. źle mi nakłuje albo coś tam
            zmajstruje po wyjściu...". trzeba więc chyba takie uwagi robić zawsze w tonie
            przyjaznym i w miarę możliwości pociesznym, np. "tylko proszę założyć
            rękawiczki, bo jeszcze w uwadze to pokażą i dopiero będzie afera" albo "bardzo
            się boję zabiegów bez rękawiczek czy mogłaby pani dla spokoju je włożyć"

            jakkolwiek rozumiem kogoś kto ma całkiem odmienny pogląd i chciałby swoją
            postawą nawracać otoczenie na tolerancję. wybór zależy tu raczej od
            usposobienia, asertywności, samooceny i charyzmy.
        • malenkita Re: Przyznawać się do wirusa w krwi!!!!!! 02.12.07, 00:28
          Co ty mowisz? Ty sie zastanowilas nad tym co piszesz? Mam chodzic z piesnia na
          ustach po ulicach i wykrzykiwac ze mam hcv? Prosze cie. Lekarze maja OBOWIAZEK
          podchodzic do kazdego pacjenta jak do potencjalnie zakazonego wszystkim! Poza
          tym nie chodze i nie zakazam swiadomie. Pomyslalas,z e mozesz kogos obrazic
          takimi slowami? Mowisz tak jakbysmy nie informujac zabijali! Przesadzilas. Krew
          powinno sie pobierac w rekawiczkach, dentysta tez ich powinien uzywac a jezeli
          chodzi o sprzet medyczny zawsze powinien byc odpowiednio odkazany. Ja nie jestem
          niebezpieczna dla otoczenia. Nie chodze i nie leje krwia na prawo i lewo.
          Wystarczy delikatnie zwrocic pielegniarce uwage (jak to ktos juz mowil). Uwazac
          nalezy do jej obowiazkow. Pozdrawiam.
          • 5_monika Re: Przyznawać się do wirusa w krwi!!!!!! 04.12.07, 18:17
            ja u swojego stomatologa powiedziałam-mam wpisane na pierwsze
            stronie w karcie HBS +
            identycznie u lekarza rodzinnego
            pzdr
    • azzurrina Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 24.01.08, 19:09
      Mąż wszędzie mówi. Mimo wielokrotnych pobytów w szpitalu (w związku z innymi
      problemami, operacją) czy u dentysty. I co? I nic... Tyle, że np operowano go
      jako ostatniego danego dnia bo po operacji osoby z HCV trzeba specjalnie
      wydezynfekować salę. Dentysta tylko powiedziała "w porządku". Nie wiem z czym Wy
      macie problem?
      • ellub Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 24.01.08, 19:50
        jestem pracownikiem medycznym mam HCV RNA dodatni. Zaraziłam się od pacjentki
        poprzez ekspozycję na materiał zakażony. Pacjentka nie wiedziała bądż też nie
        chciała powiedzieć,że jest hcv dodatnia.Dlatego ze zdziwieniem czytam na tym
        prtalu niektóre wypowiedzi.Wykonuje zawód za który jestem marnie wynagradzana,a
        ryzyko zachorowań na wiele chorób duże. To nie prawda,że personel medyczny nie
        zachowuje szczególnej ostrożności jeżeli nie wie o zagrożeniu, powiadomienie
        może ustrzec personel przed zarażeniem bo są odpowiednie procedury postępowania
        po ekspozycji na zakażony materiał. Pracownik ma podawane środki anty
        wirusowe(których nie można stosować przy każdym zachlapaniu się np. wodami
        płodowymi). Dlatego uważam,że każdy powinien ostrzegać personel o swojej chorobie
        • zagubiona_4 Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 25.01.08, 12:24
          A mozna wiedziec jakie srodki zapobiegaja zakazeniu HCV? Ja takich
          nie znam. Kazdy pacjent jest potencjalnie zakazny!Kazdy material
          jest potencjalnie zakazny!Co innego nie poinformowac o swojej
          chorobie w przypadku juz zaistnialej ekspozycji, a co innego na
          wstepie informowac ze jest sie nosicielem.Wszystko zalezy o
          sytuacji. Ja nie widze potrzeby informowania o tym przy kazdym
          pobraniu krwi,szczepieniu nie wspominajac juz o wizycie u
          fryzjera.Natomiast nie wyobrazam sobie zatajenia tego faktu w
          przypadku zabiegow,operacji,porodu.
          • jan-w Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 25.01.08, 12:43
            Nie pamiętam co, ale w takich przypadkach podają jakiś środek zmniejszający
            szansę zakażenia. Znam przypadek pielęgniarki która ukłuła się igłą chorego na
            HCV i dostawała jakiś preparat.
            • malenkita Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 25.01.08, 22:38
              To moze ja tez sie wypowiem, jako, ze wczesniej odpowiadalam w tym temacie.
              Ja nie wiem ile czasu jestem zakazona, ani w jaki sposob sie zakazilam.
              Nigdy w zyciu nie bralam narkotykow, nigdy swiadomie nie zrobilam nic co mogloby prowadzic do zakazenia. Jedyne wyjasnienie to sluzba zdrowia. Podczas ktorejs z operacji, wizyty u dentysty itp.
              Zakazono mnie i moja 10 letnia corke...

              Poprzestawiano mi zycie w brutalny sposob, tak poprostu.
              I musze z tym zyc, musi z tym zyc moje dziecko.

              Dlaczego mam sie czuc jak tredowata? Dlaczego do kazdego gabinetu mam wchodzic jak ta gorsza? Nie zgadzam sie.
              Nie informuje o zakazeniu i nie bede tego robic.. w sojej naiwnosci zdazylo mi sie poinformowac na samym poczatku pewnego stomatologa i zostalam wyproszona z gabinetu, delikatnie, z piekna wymowka..
              Jednak faktem jest, ze zostalam potraktowana jak smiec.
              Nie pozwole zeby ktos mnie tak traktowal, ani zeby kiedys spotkalo to moja corke. Oczywiscie za kazdym razem gdy mam pobierana krew zwracam uwage na srodki bezpieczenstwa, prosze o zalozenie rekaiwczek itd i napewno w momencie zagrozenia poinformowalabym pielegnierke o mojej chorobie. Do tej pory to sie nie zdazylo, a krew mam pobierana bardzo czesto, co 15 dni.(jestem w trakcie leczenia).

              Nie mowie nikomu o hcv i nauczylam moje dziecko milczec i zapomniec, ze ma w sobie to swinstwo.
              Gdybym poinformowala szkole...moja corka stracila by kolezanki, na bank. A przeciez w szole tez jest zagrozenie..dzieci kalecza sie, upadaja, rozwalaja kolana itp.
              Tak jak pisalam we wczesniejszej wypowiedzi uwazam, ze kazda pielegniarka, ma obowiazek dbac o siebie i o pacjenta.
              Nie wazne ile zarabia, to nie ma nic do rzeczy, ze swojej kieszeni rekawiczek sie nie kupuje.

              I nie ma prawa zwalic winy na pacjenta...sorki ale powinna zwalic wine na swoja nieostroznosc i zaniedbanie obowiazkow. Brzmi to okrutnie ale tak to wyglada, nie ma obowiazku informowania o zakazeniu.


            • zagubiona_4 Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 26.01.08, 15:23
              Niestety nie ma takiego srodka w przypadku wirusa C.


              jan-w napisał:


              > Nie pamiętam co, ale w takich przypadkach podają jakiś środek
              zmniejszający
              > szansę zakażenia. Znam przypadek pielęgniarki która ukłuła się
              igłą chorego na
              > HCV i dostawała jakiś preparat.
              • malenkita Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 26.01.08, 17:15
                Tez sadzilam,ze nie ma w przypadku hcv..ale nie bylam pewna.
                Odwrotnie jest w przypadku hiv, gdzie pierwsze 36 godzin jest decydujace...
              • jan-w Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 26.01.08, 18:35
                Lekarze byli innego zdania i zgodnie z tym postąpili. Nie piszę o cudownym leku
                dla chorych, ani o szczepionce, a o zmniejszeniu szansy na zakażenie.
                • malenkita Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 26.01.08, 19:03
                  Przytocze pare cytatow, Janie, moze przyda sie kiedys Tobie i innym...

                  Najpierw ogolne wiadomosci:
                  wprowadzone w 2001 roku w szpitalach:

                  """W każdym przypadku bezpośrednio po ekspozycji, w zależności od jej rodzaju, należy
                  wdrożyć postępowanie nieswoiste mające na celu zmniejszenie prawdopodobieństwa za-
                  każenia. Jeżeli doszło do zakłucia lub skaleczenia, należy dokładnie umyć miejsce zranie-
                  nia wodą z mydłem lub płynami do mycia rąk na bazie alkoholu (60-90%), a następnie
                  zabezpieczyć wodoszczelnym opatrunkiem. W przypadku zabrudzenia skóry np. krwią
                  postępowanie polega na wstępnym usunięciu zanieczyszczeń gazą lub innym materiałem
                  zwilżonym środkiem przeznaczonym do higienicznej dezynfekcji rąk, a następnie dwu-
                  krotnym przetarciu skóry tym samym środkiem. Jeżeli zostały skażone oczy, należy deli-
                  katnie, lecz dokładnie przepłukać okolicę oka wodą lub 0,9% NaCl, przy otwartych powie-
                  kach. Jeżeli krew dostanie się do ust, trzeba ją wypluć i przepłukać jamę ustną wodą kilka-
                  naście razy."""

                  """Osoba poszkodowana powinna zgłosić fakt wystąpienia ekspozycji lekarzowi zakła-
                  dowemu lub lekarzowi Zespołu ds. Zakażeń Szpitalnych, a w przypadku jego nieobecności
                  lekarzowi dyżurnemu działu zabiegowego. Zgłoszenie narażenia zawodowego i poddanie
                  się postępowaniu poekspozycyjnemu jest całkowicie dobrowolne, wyłącznie w interesie
                  osoby narażonej. Lekarz zobowiązany jest podjąć postępowanie mające na celu identyfikację źródła zakażenia, a polegające na oznaczeniu we krwi pacjenta antygenu HBs i prze-
                  ciwciał anty HCV, jeśli nie były one oznaczone uprzednio."""



                  Hbv:

                  U osoby poszkodowanej oznaczyć należy antygen HBs, przeciwciała anty HCV oraz
                  poziom przeciwciał anty-HBs. Dalsze postępowanie wdraża lekarz Zespołu ds. Zakażeń
                  Szpitalnych w zależności od wyników wykonanych badań. Wszystkie dane nanoszone są
                  na specjalny formularz zgłoszenia ekspozycji zawodowej i przechowywane w Zespole
                  ds. Zakażeń Szpitalnych. Ocenia on prawdopodobne ryzyko realnego zagrożenia zakaże-
                  niem u osoby eksponowanej. Podejmuje też ostatecznie decyzję o podaniu immunoglobu-
                  liny anty-HBs i ewentualnie dawki szczepionki – zgodnie z algorytmami postępowania,
                  ewentualnie, w razie wątpliwości, konsultuje się w sprawie podjęcia tych decyzji z leka-
                  rzem dyżurnym Wojewódzkiego Szpitala Obserwacyjno-Zakaźnego.
                  Wdrożenie swoistego postępowania poekspozycyjnego w przypadku potencjalnego
                  narażenia na HBV zależy od stopnia uodpornienia osoby eksponowanej oraz od zakaźno-
                  ści źródła zakażenia. Przy ustalonej zakaźności źródła – HBsAg(+) dla osób nieszczepio-
                  nych, przy braku u nich przeciwciał anty-HBs, zalecane jest podanie 1 dawki immunoglo-
                  buliny anty HBs (HBIG) oraz przeprowadzenie szczepienia przeciwko wzw typu B,
                  według typowego schematu szczepienia podstawowego. Przy nieznanej zakaźności źródła
                  – HBsAg(?) lub braku zakaźności – HBsAg(-) należy tylko przeprowadzić cykl szczepie-
                  nia. U osób uprzednio zaszczepionych, u których miano przeciwciał anty-HBs wynosi
                  10mlU/ml, szczepienie nie jest potrzebne. Inne jest postępowanie w przypadku braku lub
                  niskiego tj. < 10mlU/ml poziomu przeciwciał anty-HBs. Gdy ustalono brak zakaźności
                  źródła – HBsAg(-), nie zaleca się stosowania profilaktyki. Gdy zakaźność źródła jest po-
                  twierdzona – HBsAg(+) lub niewiadoma – HBsAg(?), należy podać dawkę przypomina-
                  jącą szczepionki przeciw WZW B i po miesiącu oznaczyć poziom przeciwciał. U osób
                  z poziomem ochronnym przeciwciał anty-HBs we krwi, w miesiąc po dawce przypomina-
                  jącej szczepionki, nie ma konieczności stosowania dalszych dawek przypominających. Na-
                  tomiast u osób z poziomem przeciwciał niższym od ochronnego, należy wdrożyć postępo-
                  wanie uodporniające tzn. zastosować po kilku miesiącach jedną lub nawet cały dodatkowy
                  cykl szczepienia podstawowego z zastosowaniem szczepionki innego niż dotychczas pro-
                  ducenta, zwłaszcza szczepionki trzeciej generacji lub wyższych dawek szczepionki od sto-
                  sowanych rutynowo.
                  Po skutecznym szczepieniu podstawowym tj. takim, po którym uzyskano wzrost po-
                  ziomu przeciwciał do co najmniej 10mlU/ml, odporność utrzymuje się przez długi okres
                  czasu bez podawania dawki przypominającej szczepionki. Odporność taką, będącą wyni-
                  kiem pamięci immunologicznej, obserwuje się nie tylko u osób, u których przeciwciała
                  utrzymywały się na poziomie ochronnym, lecz także u osób, u których stężenie przeciwciał
                  obniżyło się poniżej tego poziomu, a nawet, u których przeciwciała te zanikły. U osób
                  takich, w przypadku stymulacji antygenowej np. po podaniu dawki szczepionki lub zaka-
                  żeniu dzikim wirusem HBV, przeciwciała anty-HBs narastają do poziomu ochronnego
                  w okresie kilku tygodni po szczepieniu lub ekspozycji, a więc w okresie wielotygodniowe-
                  go na ogół okresu wylęgania choroby. W zasadzie nie obserwuje się u tych osób zachoro-
                  wań na wzw typu B.""""


                  Hcv:



                  """Postępowanie po ekspozycji na HCV ma na celu obserwację osoby poszkodowanej.
                  W chwili zgłoszenia ekspozycji należy wykonać badanie poziomu przeciwciał anty HCV
                  oraz badanie ALT w surowicy krwi. Kolejne badania wykonuje się podczas wizyt kontrolnych po 3 i 6 miesiącach od ekspozycji. W ten sposób można wcześnie wychwycić rozwój
                  zakażenia WZW typu C."""

                  Czyli w przypadku hcv nie jest tak rozowo...
                  pozdrawiam.
                • zagubiona_4 Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 26.01.08, 19:11
                  nie ma skutecznej profilaktyki.zmniejszyc szanse na zakazenie mozna
                  tylko poprzez staranne odkazenie miejsca kontaktu z krwia.Nie ma
                  zadnych srodkow farmakologicznych zmniejszajacych szanse
                  zakazenia.Moze chodzi Ci o wirusa B.
                  • opornik4 Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 28.01.08, 02:12
                    Mieszkam w Niemczech.prawdopodobnie zarazono mnie podczas operacji
                    w tutejszym szpitalu.
                    O tym,ze mam HCV informuje za kazdym razem,gdy jestem u nowego
                    lekarza.Tutaj nie ma z tym problemu,podobnie jak z HIV.
                    O mojej chorobie wiedza tez wszyscy znajomi.
                    Do zakazenia moze dojsc tylko w przypadku kontaktu z krwia chorego.
                    Czasami podczas wspolzycia seksualnego - moj maz sie nie zarazil,
                    a jestesmy juz razem 11 lat.
                    Inna rzecz,iz gdy tylko choroba sie ujawnila (bylam wtedy
                    samotna,ale mialam juz dzieci)- poprosilam o usuniecie macicy,zeby
                    nie siac "bakcyli".Na ogol to jest u kobiet najwieksze ryzyko
                    zarazenia bliskiej osoby.
                    Na terapie Interferonem sie nie zgodzilam,przy moim genotypie mialam
                    male szanse na wyleczenie,a balam sie skutkow ubocznych.
                    Teraz jestem juz w ostatnim stadium,ale probuje zyc tak,jakby sie
                    nic nie dzialo.Od kilku juz lat mam rente chorobowa - lekarze
                    mysleli wtedy,ze zostalo mi maksymalnie dwa lata,ale zrobilam ich
                    w konia i zyje juz szesc.
                    Jem wszystko,na co mam apetyt - niestety nie ma mowy o alkoholu,
                    ani kropli,sprawdzilam.
                    Na swiecie choruje juz na to "badziewie" 170 mln.ludzi,kilka krotnie
                    wiecej niz na HIV.
                    Na Zachodzie,zachorowalnosc podnosi sie w niewielkim stopniu
                    - natomiast w mniej cywilizowanych krajach zastraszajaco wzrasta.
                    Przyczyna sa zakazenia szpitalne i we wszelkiego rodzaju gabinetach.
                    Dlatego uwazam,iz nalezy bezwzglednie informowac o nosicielstwie
                    personel medyczny i zrezygnowac z wizyt w gabinetach kosmetycznych.
                    Powinnismy sie czuc odpowiedzialni za zycie innych ludzi.
                    • zagubiona_4 Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 28.01.08, 12:05
                      Troche przesadzilas. Moze mamy jeszcze zrezygnowac z wizyt u
                      fryzjera,dentysty i na wszelki wypadek nie chodzmy do restauracji,bo
                      tam sie wspolnych sztuccow uzywa. Kazdy pacjent jest traktowany jako
                      potencjalnie zakazny!Mam rozumiec ze dentysci,pielegniarki
                      etc.stosuja inne metody zapobiegawcze w stosunku do pacejntow
                      potencjalnie zdrowych a inne dla zakazonych? Nie!Procedury musza byc
                      takie same.Tak ogromna ilosc zakazen bierze sie przede wszystkim z
                      nieprzestrzegania podstawowych zasad zapobiegania zakazeniom
                      krwiopochodnym.Jeszcze raz powtarzam kazdego pacjenta powinno
                      traktowac sie jako potencjalnie zakazonego wirusem B C HIV.Wiedza
                      czy on rzezczywiscie jest zakazony nic tu nie zmienia.
                      • malenkita Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 28.01.08, 23:54
                        Opornik, musze Ci powiedziec, ze przeczytalam Twojego posta kilka razy... nie moglam uwierzyc w to co piszesz... usuniecie macicy? Czy ja sie nie pomylilam? O jakich bakcylach mowisz?


                        Jezeli chodzi i gabinety kosmetyczne...przykro mi strasznie, ze czujesz sie jak tredowata..ja nie mam zamiaru tak sie czuc. :)
                        Bo nia nie jestem..i co najlepsze to zaden lekarz nie daje mi tego odczuc. Wszyscy sa zgodni co do tego, ze powinnismy prowadzic NORMALNE zycie i nie mamy obowiazku informowac o tym NIKOGO!!
                        Tak sie zastanawiam...moze ja powinnam przestac posylac dziecko do szkoly? Niech siedzi w domu i nie zakaza!!! ;))

                        Jestes w ostatnim stadium choroby i nic z tym nie robisz? Lekarze sie na to zgadzaja? Jakie to dziwne..boisz sie leczenia? Kto Ci powiedzial, ze musisz miec efekty uboczne? Ja osobiscie znam ludzi ktorzy w trakcie calego rocznego leczenia pracowali zawodowo, jedna znajoma jest tancerka, a znajomy instruktorem aerobiku...nie odczuli zadnych efektow leczenia.

                        Ja mam za soba 13 zastrzykow i caly czas pracuje ( nie siedze za biurkiem) raz jest lepiej raz gorzej ale ogolnie znosnie..:)
                        Na pewno nie potrafilabym spokojnie siedziec, nic nie robic i czekac..na co???
                        Na co Ty czekasz Opornik?
                        Przepraszam za pytanie ale nie moglam sie powstrzymac, jestem w szoku po Twoim poscie..

                        • opornik4 Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 29.01.08, 01:14
                          @malenkita - to bedzie trochedlugawe,mam nadzieje,ze starczy Ci
                          cierpliwosci doczytac do konca.

                          Tutaj,w Niemczech zakazony pacjent jest traktowany normalnie,
                          i ja tez wcale nie czuje sie tredowata.
                          Jezeli chodzi o inne osoby,jestem po prostu osoba odpowiedzialna
                          (odnosnie siebie,juz mniej) i staram sie zminimalizowac ryzyko
                          zakazenia.
                          Ja i tak mialam pewne klopoty (do leczenia jednak) z macica,
                          moja mama umarla w wieku 55 l.na raka tego organu - to sobie
                          pomyslalam,ze dobrze bedzie jak wywale macice.
                          Przeciez we krwi,sa wirusy i co miesiac bylo by tego "badziewia" na
                          wierzchu niesamowite ilosci.
                          Lekarz,probowal odwiesc mnie od tego "pomyslu",ale tutaj jak sie
                          pacjent uprze...
                          Wcale tej decyzji nie zaluje.Gdy powtornie wyszlam za maz,
                          nie musialam bac sie,ze zakaze swojego Milego.
                          Ja z kolei nie rozumiem,dlaczego kobieta tak sa przywiazane
                          do tego organu?
                          [mam tutaj na mysli te,ktore maja z nim jakies klopoty
                          i ze wszystkich sil bronia sie przed operacja,mimi,iz nie planuja
                          juz wiecej potomstwa - boja sie,ze utraca kobiecosc?]
                          Dzieci mialam,a jezeli chodzi o kobiece samopoczucie,to po operacji
                          bylo super.Z seksem tez,zadnego dyskomfortu.
                          Do manikur,pedikur nie chodze - bo nie jestem pewna,na ile
                          odpowiedzialna okaze sie kosmetyczka.

                          Jezeli chodzi o sluzbe zdrowia,to teoretycznie powinni zachowywac
                          ostroznosc,ale gdyby tak bylo,nie zostalabym zakazona i to w niby
                          cywilizowanym kraju.
                          Wole juz nie myslec jak z tym jest w takich jak Polska.
                          Odnosnie Ciebie(biorac pod uwage "tolerancje" jaka jest
                          w Polsce),to naprawde nie wiedzialabym jak postapic, szczegolnie
                          odnosnie dziecka.

                          Nawiazujac do mojej ewentualnej terapii.
                          Jestek okropna pacjentka.Niezdyscypilnowana w przyjmowaniu lekow,
                          dre jape przy kazdym zabiegu,nie wypije lekarstwa jak jest
                          obrzydliwe w smaku.
                          Trzeba bylo zrobic tomograf drog zolciowych,odmowilam wypicia
                          kontrastu - badanie nie "wyszlo";zrobiono powtornie juz rezonans
                          magnetyczny,bo wtedy kontrast jest podawany dozylnio.
                          Moj lekarz blagal wrecz,zebym wziela Interferon (2002r.)
                          - "laskawie" poszlam na rozmowe do specjalisty.
                          Wyniki pokazaly genotyp 1a,bardzo trudny do eleminacji.
                          Chcieli zrobic punkcje watroby,ale do tego nie mozna podac narkozy
                          - zwialam.
                          Wtedy czulam sie jeszcze OK.Nie mialam odwagi skazac sie na
                          rok "odlotu".
                          Teraz jest fatalnie.Wyniki sa katastrofalne,daleko posunieta
                          marskosc watroby,I°encefalopatii.
                          Wczoraj przypadkowo zajrzalam na to forum i zaczelam sie
                          wahac.Przyznaje,bylam gotowa umrzec.Smierci jako takiej sie nie
                          boje,swoje juz przezylam,mam 54 lata.
                          Natomiast,nie ukrywam boje sie cierpienia.
                          W sumie,teoretycznie i tak nie mam nic do stracenia
                          - ale moj lekarz nie kryje (nadal namawiajac),ze terapia
                          w moim przypadku bedzie bardzo przykra.
                          Lekarze zgodzili sie juz,zamiast punkcji,zrobic badanie
                          laporoskopia - to wlasciwie opreacja,ale w narkozie.
                          Poza tym bedzie mozna zobaczyc,czy nie ma juz nowotworu.
                          Juz drugi miesiac,wybieram sie do szpitala,ale...
                          Przy moim chisterycznym usposobieniu,gdyby mnie psychicznie
                          walnelo,chlop moze nie wytrzymac i co? Sama zostane.
                          Na pewno stwierdzisz,ze jestem "stuknieta" - tak,jestem:)
                          • opornik4 Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 29.01.08, 01:50
                            @ malenkita - to znowu ja.

                            Piszesz -"mam za soba 13 zastrzykow i caly czas pracuje ( nie siedze
                            za biurkiem) raz jest lepiej raz gorzej ale ogolnie znosnie..:)
                            Na pewno nie potrafilabym spokojnie siedziec, nic nie robic i
                            czekac..na co???"

                            A przeciez dn. 01.12.07,napisalas: Coz, ja placze przez caly dzien.
                            Placze gdy ogladam reklame proszku w telewizji,
                            gdy nadepne kotu na ogon. Placze kiedy widze usmiechnietych ludzi
                            i placze kiedy inni placza. We wszystkim mam powod do placzu.
                            ...Czuje sie zmeczona, nie mam ochoty na nic. W pracy nie moge sie
                            skupic na niczym, jestem jakas do tylu. Czesto rozmawiam z kims
                            i chwile potem nie wiem o czym. Jestem wsciekla, wyzywam sie na
                            dziecku i mezu a potem placze ze jaka ja niedobra.."

                            Inna rzecz,iz ja i tak coraz czesciej (bez terapii) mam podobne
                            dolegliwosci,a do tego jeszcze bole watroby i sledziony.
                            Kuzwa,naprawde nie wiem,co robic.
                            • ada713 Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 29.01.08, 10:41
                              opornik4,
                              od dwóch dni czytam Twoje posty i jestem tak zszokowana, nie mogę
                              Cię zrozumieć, aż nie mogę uwierzyć w to co piszesz,
                              wolisz umrzeć niż wzruszyć się przy reklamie???????
                              jestem w 35/48 tygodniu leczenia, nie opuściłam ani jednego dnia
                              pracy, żyję normalnie, leczenie w niczym mi nie przeszkadza, jestem
                              trochę bardziej zmęczona, płaczę na reklamach i jeżdżę windą zamiast
                              chodzić po schodach, ale to wszystko i to nie jest coś strasznego
                              czego należy się bać tak żeby wybierać pewną śmierć
                              Biopsja to nic strasznego to jak zwykły zastrzyk i to ze
                              znieczuleniem, przemyśl jeszcze raz swoją decyzję, tylko biopsja
                              pokaże dokładnie zmiany w Twojej wątrobie (u dzieci wykonują ją pod
                              narkozą więc jest to możliwe może tylko trzeba dopłacić za narkozę)
                              Spróbuj podjąć leczenie (jeśli to jeszcze możliwe) przecież w razie
                              uciążliwych skutków ubocznych zawsze możesz ją przerwać,
                              a każdy jeden zastrzyk interferonu niszczy wirusa (u mnie już po
                              czwartym zastrzyku wirusa we krwi nie wykryto)
                              Nie wiem jak Cię przekonać, że terapia to nie jest nic strasznego
                              Chyba ktoś zapomniał Ci powiedzieć że skutki uboczne mogą wystąpić,
                              ale wcale nie muszą
                              i nie u każdego
                              i nie przez cały rok terapii
                              i nie wszystkie naraz (ja przez pierwsze pół roku nie czułam żadnych
                              skutków ubocznych może poza bardziej niż zwykle wysuszoną skórą)
                              Nie wiem jak Cię przekonać, naprawdę nie wiem, przemyśl to jeszcze
                              raz (choć pewnie od 2002 roku myślałaś o tym nie raz, ale dlaczego
                              wybrałaś śmierć zamiast radości życia w zdrowiu)
                              PS. właśnie dostałam wiadomość od lekarza w kolejnych badaniach
                              wirusa nie wykryto
                              Pozdrawiam
                              Zszokowana Ada
                              • malenkita Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 29.01.08, 22:20
                                Ja Co odpowiem..opornik.:)

                                Ja placze, a raczej plakalam na reklamowkach..z powodu kota bo podrapal nowa sofe..bo szklanka sie stlukla..hehe. Trwalo to kilka dni, moze dwa tygodnie w sumie. Teraz nie mam dolow, wieczorem jestem zmeczona, w koncu pracuje caly ranek i cale popoludnie z przerwa na sieste (mieszkam w Hiszpanii). Mam na glowie dom i dziecko, ktore wydawaloby sie, ze tyle uwagi nie potzrebuje a jednak...biegam na zebrania szkolne, latam po sklepach za strojami karnawalowymi, niedlugo zapiszemy sie na nauke tanca, bo corka sama nie chce...karate tez chcialam sprobowac ale mi sie odechcialo..:)

                                Zyje tak jak zylam do tej pory..nie bede Ci wmawiac, ze wszystko jest piekne i wspaniale, nie..
                                Zastrzyk sobie robie w piatki wieczorem wiec soboty mam do niczego, rano wstaje polamana, biore ibuprofen i heja, w domu roboty nie brak..:)

                                Odwaze sie powiedziec wiecej..teraz zyje lepiej niz kiedys..pragne zyc, pragne wyzdrowiec a wiadomosc, ze pozbylam sie ogromnej ilosci wirusa w ciagu miesiaca ( z 2 mln 300 tys na 1.200 kopii ! ) dodala mi skrzydel. Za kilka dni mam wyniki z trzech miesiecy leczenia i prawie jestem pewna, ze mam wspanialego minusa.:)
                                Warto walczyc. kocham zycie jak nigdy, pragne zyc, nie pozwole zeby jakis tam wirus spieprzyl mi zycie, mam 30 lat i duuuuuzo do zrobienia. Tym bardziej, ze wiem, ze to sie nie powtorzy, zyjemy raz..trzeba sie tym nacieszyc. To co my mamy to nic w porownaniu z innymi chorobami..na to jest lekarstwo a na inne schorzenia nie ma..

                                Nie potrafilabym siedziec i czekac, tak Ci napisalam..i naprawde bym nie potrafila..:)
                                Dowiedzialm sie o wirusie w lipcu, mialam swietne wyniki, watroba super, jednak uparlam sie na leczenie i pod koniec listopada zaczelam...bo ja sie o to dziadostwo nie prosilam i chce sie go pozbyc. A moje dziecko tez sie pozbedzie jak tylko urosnie, nawet jezeli tak jak do tej pory bedzie miala dobre wyniki. Jak tylko podrosnie poddam ja leczeniu. Zeby zapomniala, ze cos takiego w ogole istnieje..

                                Sadzac po Twoim poscie, nie obrazaj sie prosze, wnioskuje, ze jestes rozkapryszona kobitka, ktorej potrzeba silnego kopniaka zeby zaczela sie zastanawiac nad soba i zyciem. To nie zabawa, to jest Twoje zycie. O macicy juz nie wspomne..Kazdy podejmuje decyzje ktore uwaza za sluszne, nie bede tego wiec mkomentowac, mowisz, ze byly ku temu inne podstawy, ok.

                                Wolisz umrzec? Tak Ci zle na tym siwecie? Tez tak szybko nie umrzesz...i nie bedzie to raczej lekka smierc...ja na Twoim miejscu chcialabym ja oszukac, zaczac sie leczyc, przeciez mozesz z tego wyjsc! Masz 54 lata? Bozesz Ty moj! Tak jak moi rodzice..gdyby ktoremus z nich cos sie teraz stalo...poszlabym za nimi..
                                Co na to Twoje dzieci?

                                Nie probuje Cie przekonywac, Opornik, pozwolilam sobie na szczerosc bo po Twoim poscie doszlam do wniosku, ze szczerosci potrzebujesz..
                                Pozdrawiam serdecznie.
                                • zagubiona_4 Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 29.01.08, 22:59
                                  Malenkita, Twoj post wprawdzie nie do mnie adresowany,ale dodaje mi
                                  otuchy. Ja zaczelam leczenie w grudniu. Jest roznie,raz
                                  lepiej,czasami troche gorzej.Tez placze na reklamach,co doprowadza
                                  do smiechu mojego narzeczonego :-) i w ogole wszystko mnie
                                  wzrusza,nawet Wasze posty :-)a jak juz ktos napisze ze ma minusa,to
                                  rycze jak glupia, z jego szczescia.Bardzo sie boje.Nie wiem jak bede
                                  znosic dalsze leczenie i w ogole co mnie czeka,ale wiem ze trzeba
                                  walczyc.Trzeba korzystac ze sa mozliwosci leczenia tego swinstwa, ze
                                  mamy jakies szanse.Nie mozna sie poddawac i rezygnowac z walki o
                                  swoje zdrowie i zycie.Pozdrawiam i trzymam kciuki za udana terapie!
                                  • malenkita Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 29.01.08, 23:08
                                    Witaj zagubiona!
                                    Ja plakalam na poczatku, teraz juz nie placze, ale fakt czasami wkurzam sie o byle co, i z igly robie wieeeelkie widly!;)
                                    Aleprzyznam Ci sie, ze spodziewalam sie czegos gorszego, ze leczenie bedzie trudniejsze, ze bede to znosic o wiele gorzej a nie jest tak zle. Trzeba przetrwac trudne moemnty a cieszyc sie z tych dobrych i nie myslec za duzo, bo czlowiek potrafi sobie wmowic wiele rzeczy. Przed leczeniem naczytalam sie ot ychefektach ubocznych i zaczynalam ze strachem, ale teraz widze, ze mozna przez to przejsc. Na codzien siedze na pewnym forum hiszp. gdzie co kilka dni dowaiduje sie o nowych minusach...gdzie ludzie sie lecza i wygrywaja ta walke. Ostatnio obchodzilismy calkowite wyleczenie jednej z naszych moderatorek, rok po zakonczeniu leczeni ma minusa i skreslono ja z listy pacjentow!
                                    Takich osob jest cala masa.
                                    To podnosi na duchu i dodaje sily.
                                    Ja sie nie mam zamiaru poddawac, mam nadzieje, ze uda mi sie za pierwszym razem a jak nie, tfu,tfu to bede dalej probowac, tym bardziej, ze w 2011 roku ma wyjsc nowe leczenie..
                                    Zycze Ci powodzenia, Zagubiona, czas szybko leci ani sie obejrzysz jak bedziesz z duma odbierac Twojego minuska..:)
                                    • jan-w Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 29.01.08, 23:41
                                      > tym bardziej, ze w 2011 roku ma wyjsc nowe leczenie..

                                      Coś więcej?
                                      • malenkita Re: przyznawać się do nosicielstwa HBV? 29.01.08, 23:55
                                        Jasne, jednak dzisiaj z glowy nie bede pisac zeby w blad nie wprowadzac..napjpierw poszperam i skonsultuje z lekarzem, potem odpowiem..
                                        Wiem, po ostatniej rozmowie z lekarzem, ze tym wlasnie roku maja zakonczyc sie badania nad dodaniem trzeciego leku do tymczasowego leczenia, ktory spowoduje znaczne skrocenie kuracji...w trakcie badan sa rowniez inne leki, jednak jak wczesniej pisalam, nie znam szczegolow wiec najpierw wole sie doinformowac.
                                        Ale wydaje mi sie Janie, ze Ty w tym temacie jestes bardziej obeznany niz ja..sadzac po Twoich wypowiedziach. :)
                                        Pozdrawiam.
                                        • opornik4 Re: Wszystkim,ktorzy odpowiedzieli 30.01.08, 01:52
                                          na moje posty - dziekuje.

                                          Przekonaliscie mnie,w czwartek mam wizyte u lekarza - poddam sie
                                          leczeniu,jezeli nie jest juz za pozno.
                                          Nie moge wykluczyc,iz nieco sie zafiksowalam.
                                          Nie tylko boje sie terapii i tego czy moj maz to wytrzyma.
                                          Wymyslilam sobie,ze lepiej juz umrzec na moja "wartobke",niz pozniej
                                          np. na Alzheimera.
                                          Przypadkowo tu trafilam,ale dzis mysle,ze moze nie byl to przypadek.
                                          Po przeczytaniu waszych wypowiedzi,zrodzila sie we mnie watpliwosc
                                          - czy to co chce zrobic nie jest pewna odmiana samobojstwa?

                                          I jeszcze jedno pytanie.
                                          Jezeli po terapii bedzie "minus" - czy znaczy to,iz moja krew
                                          przestanie byc zakazna?
                                          • ada713 Re: Wszystkim,ktorzy odpowiedzieli 30.01.08, 09:11
                                            brawo, brawo, brawo... opornik4,
                                            tak trzymaj, walcz i nie poddawaj się,
                                            jeśli będziesz miała po terapii minus to właśnie to znaczy - że
                                            pozbyłaś się wirusa i nie zarażasz
                                            a właściwie to zarażać, przestaje się jeszcze wcześniej - przeważnie
                                            między 4 a 12 tygodniem leczenia już jest "minus" trzeba go tylko
                                            utrzymać
                                            czego Wszystkim życzę:-)
                                            Pozdrawiam
                                            Ada
                                            • malenkita Re: Wszystkim,ktorzy odpowiedzieli 30.01.08, 13:17
                                              Hej Opornik, strasznie sie ciesze!
                                              Oczywiscie, ze jezeli po zakonczeniu leczenia bedzie minus to Twoja krew przestaje zakazac..ale dopiero po zakonczeniu leczenia i po 6 m-cach od leczenia. Do tego czasu mimo minusa istnieje niebezpieczenstwo zakazenia, poniewaz wirus moze byc gdzies tam ukryty..;)

                                              Walcz jesli mozesz, nigdy nie jest za pozno, nawet jezeli nie udaloby Ci sie wyleczyc to zawsze pomagasz watrobce...:)
                                              Zmiany jakie w niej zachodza nie sa nieodwracalne, pamietaj o tym. Nawet jezeli jest w powaznym stanie to po leczeniu moze a nawet powinna sie "podleczyc".

                                              Myslalam o Tobie przez caly ranek...naprawde bardzo sie ciesze, ze podjelas taka decyzje..jestes mloda kobieta, cale zycie przed Toba..
                                              Jesli bedziesz miala jakiekolwiek watpliwosci to pisz, pytaj..szukaj pomocy u lekarza od tego sa..;)

                                              Pozdrawiam serdezcnie i zycze duzo szczescia, Tobie i wszystkim!



                                              • nalanala Re: Wszystkim,ktorzy odpowiedzieli 09.02.08, 14:08
                                                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50696 zapraszam na nasze odrebne forum
                                                o HBV
                                            • ate-zak Re: Wszystkim,ktorzy odpowiedzieli 12.02.08, 18:29
                                              hej Ada, hcv to taki dziwny stwór, że ani wynik dodatni ani ujemny nie jest na
                                              100% pewny. wynik dodatni mają np. często reumatycy z zaawansowaną chorobą, co
                                              nie oznacza, że mają hcv. Natomiast wynik ujemny tez nie oznacza, że tak
                                              naprawdę sie go nie ma. To tylko takie prawdopodobieństwo, że masz lub
                                              nie....Tak czytałam i to potwierdziła pani doktor. Jestem w trakcie badań i
                                              staram się myśleć pozytywnie; zawsze słyszałam , że to najlepszy lek! Pozdrawiam
                                              wszystkich byłych. obecnych i potencjalnych hcv-owców (to chyba cała ludzkość?)
Pełna wersja