lucy.i.baby
27.11.07, 10:21
Mam dodatni HBs (przypuszczam, ze od kilkunastu lat albo i dłuzej),
Hbe ujemne, minimalny poziom HBV DNA (nie kwalifikuje się na
leczenie), aspat i alat w normie. Lekarz powiedział, ze mam życ i
traktować sie jak osoba zdrowa ponieważ wirus jest "uśpiony" a raz
do roku kontrolowac transaminazy. Niedługo czeka mnie usunięcie
migdałków podniebiennych, w prywatnej klinice - i mam dylemat:
przyznać się do zarażenia? Nie mam na to specjalnie ochoty, bo
uważam, ze wszystkich powinni traktowac jak potencjalnie czyms
zakażonym i zachowywac taka sama ostroznośc w kazdym przypadku a nie
tylko kiedy ktoś sie przyzna bo akurat wie o swoim nosicielstwie (ja
akurat dowiedziałam się całkiem przypadkowo). Leczę się też u
ortodonty, leczenie rozpoczęłam zanim dowiedziałam się o wirusie i
czy teraz powinnam mu powiedzieć? Jakby teraz zaczął traktować mnie
z większą ostrożnościa to zaczęłabym się bac, czy wcześniej nie
zaraził mnie czymś innym, bo przecież nie wie wszystkiego o swoich
pacjentach? Co o tym myślicie? Uważam że po to sa pewne standardy
postępowania w medycynie aby uniknąc zarażenia kogokolwiek
czymkolwiek a jeżeli pacjent ma sie przyznawac do choroby to trzeba
by wprowadzić obowiązkowe badania dla wszystkich... Przecież pani X
przede mna na fotelu mogła mieć HIV i o tym nie wiedzieć...