Dodaj do ulubionych

juz nie wiem...

06.11.08, 21:55

Czekam, w przyszlym tygodniu mam spotkanie z moim lekarzem. Nie
badalam aspat alat i tak dalej.
Ale jedno: czemu taki mam duzy brzuch?
mam czasami ostra zgage - controloc 40 co dwa dni brany ja
likwiduje. Jelitowe sprawy, czy watroba? Czyzby juz krazenie siadalo
w watrobie? Jem nieduzo, i nietlusto. Oszczednie, normalnie ale
umiar. Nie pije. Skad ten brzucho?

Tez przed kuracja mieliscie takie objawy? To normalne przy hcv?!
I jaki powod? Jestem wykonczona. Jem essentiale i hepatoprotect i
nic.
Jestem w Krynicy, sadzilam, ze przed wszystkim poprawie sobie humor,
zrobie deser, ale gdzie tam. Ledwo zipie. Na kolacje chleb z
maselkiem (niewiele) i herbatka. A tu taaaki full wypas, tak
zasponsorowano mi hotel, spa, i tak dalej, a ja nie potrafie cieszyc
sie, jestem zmeczona, mam wypieki, czuje sie jak Hans Castorp...

Szczupla sylwetka! Idiotyczne to wszystko, jutro wpracam do domu, te
masaze, hece to jest dla ludzi zdrowych no i dla..snobow. Chciano mi
zrobic prezent, wiec nie wypada mi nie usmiechac sie.

Czlowiek chory - do szpitala, a nie do spa...

Czuje ze te wyniki... no moze jakos zbija szpitalnie, aspaty, alaty -
szum!

kwasny z absmakiem :)
Obserwuj wątek
    • jan-w Re: juz nie wiem... 06.11.08, 23:16
      A kiedy leżysz, brzuch masz miękki, czy twardy? A tak na marginesie, popraw
      sobie humor. Lepiej wypić jedno piwo, niż się dołować. A jeszcze lepiej zamiast
      piwa, iść na spacer w góry :-)
      • qeenie Re: juz nie wiem... 07.11.08, 10:04

        Raczej miękki jest brzuch. Najmniejszy jest rano, po obudzeniu. A
        potem, fruuu. I zupełnie ale to zupełnie spadł po ziarnach
        ostropestu plamistego, kiedy pogonił mnie, owy ostropest, jak
        policja złodzieja. Ale po dwóch dniach, już ten efekt minął. No i
        znowu.
        Przepraszam, ze Was zanudzam.

        To czekanie jest fatalne, i choć dzisiaj tu słońce i optymistycznie,
        to ja w środku, jestem w fatalnym nastroju. Zaczynam być "nerwowa" -
        wkurzam się szybko, a to nie jest dobry znak. Nerwy mi puszczają.
        Ale staram się nie okazywać. No - robię co mogę, a coraz mniej mogę.

        Już chciałabym być podczas terapii, niech mi - mam nadzieje - choć
        na jakiś czas spadnie poziom wirusa, nie ta cała watroba odsapnie
        choć na chwile, niech już mi wyjdą te włosy, niech mnie łamie, niech
        się coś dzieje!

        Janie-w! Chciałabym Cię spytać, jak Ty to zrobiłęś, że doprowadziłęś
        się do tak dobrego stanu? Jak, jak, jak?!

        Pozdrawiam Was i życzę dobrego dnia, dobrych dni, bo mimo
        wszystko "ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy..."
        • jan-w Re: juz nie wiem... 07.11.08, 10:36
          To że brzuch jest miękki, to bardzo dobry objaw. Świadczy o tym że nie masz
          wodobrzusza, które powiększa znacznie brzuch a jest już ciężkim powikłaniem.
          Czyli zapewne tylko wzdęcia itp. Jak ja się doprowadziłem do stanu używalności?
          Traktuję siebie jak zdrowego człowieka. Nie przejmuję się, jem wszystko na co
          mam ochotę (no, poza whisky), jeżdżę na rowerze codziennie 25 km i czasem łykam
          różne tabletki na zmianę.
          • qeenie Re: juz nie wiem... 07.11.08, 20:21

            Janie-w,

            po pierwsze primo, kiedy zaczełam badanie, skonstatowałam, ze
            troszke zbyt wiele tkanki zwanej tłuszczową zgromadziło mi się...
            Fitness, spacery, rowerek - obowiazkowo! Po drugie primo, tak po
            głębokości na trzy palce, jest już mniej miękko:) Serio, troszke
            boję się...
            Klopoty powyższe mam od półtora roku, pani hepatolog wtedy (półtora
            roku temu) powiedziała, że wzdęcia... Teraz nie wiem. D o w i e m
            sie! Ponadto zgaga. Cały zestaw funeralny soba reprezentuję.

            Zaraz sprawdze, jakie są objawy towarzyszące wodobrzuszu. Niedobrze.

            Ad vocem ostatniego zdania - NO WŁAŚNIE! JAKIE?! Chociaż mam
            przeczucie, że nie powiesz mi...

            Nie wiem, nie wiem, na razie Châteauneuf-du-Pape... odrobinkę.
            Strasznie zdenerwowałam się ewentualnością wodobrzusza!
            • qeenie poczytalam sobie 07.11.08, 20:27

              podobno najprostszym sposobem, aby dowiedzieć się, czy ma się
              wodobrzusze, jest wykonanie badania usg. Zronbie sobie, chociaz
              robiłam juz kilka razy, kiedy ten becwal, i nic takiego nie
              wykazało, nawet powiekszenia watroby... no, juz nie marudze.
            • jan-w Re: juz nie wiem... 07.11.08, 20:35
              Wodę z wodobrzusza, wyczułabyś na wierzchu. Czyli pani hepatolog miała raczej
              rację. A jakie tabletki? Co mi przyjdzie do głowy i wyczytam:
              Ostropest, kwas alfaliponowy, witamina E, grzybki shitake, Schisandra chińska,
              Bupleurum (po polsku to się nazywa przewierceń), Essentiale itp. Ale oczywiście
              na zmianę, nie wszystko naraz.
              A wino wybrałaś dobre, więc skutek też powinien być pozytywny :-)
    • bananarama-live Re: juz nie wiem... 07.11.08, 06:32
      Mi, psychiatra tez proponował wyjazd - idiota. Wyjazd niczego nie załatwia. Ja
      praktycznie po wszystkim co zjadłem < na ulicy> miałem zgage,wzdecia,refluks.
      Jestem po terapii i moge jesc z miski Burka i nic. Poczekaj, nie panikuj. Ta
      choroba to nie katar, który trwa 7 dni.
      Wiem - czekanie i niepewnosc , zabija,ale jestes na własciwej drodze i to sie liczy.
      Cierpliwosci.
    • qeenie wino... 08.11.08, 18:48


      Wczoraj parę łyków odmieniło mi optykę widzenia. Konkretnie
      kieliszek wina. Dzisiaj parę łyków dosłownie. Między innymi dlatego,
      że po tym winie wczoraj, brzuszek - spadł troche...

      Ciekawe, co to znaczy?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka