tadeusz001
31.05.06, 09:35
Witam.
Tyle sie pisze, ze pracy nie znajduje tylko ten, kto nie szuka...
No to nie wiem, czy ja za malo chce i za malo szukam? Jak mozna bardziej?
Jestem po Fizyce na UW, znam komunikatywnie angielski, niemiecki. Obsluga komputera, programowanie, grafika komputerowa, zdolnosci analityczne, sumiennosc, wytrwalosc, odpornosc na stres (praktykowalem w szkole). Mam tez troche doswiadczenia w pracy biurowej z racji pomocy w firmie ojca.
Szukam pracy juz ponad rok. W miedzyczasie utrzymywalem sie z korepetycji, ale sezon sie skonczyl a poza tym to strasznie niestaly dochod. A teraz juz rozpacz... Zdaje sie, ze juz"wypadlem z obiegu" i co? Przyjdzie z mostu skakac? Za co zyc?!
Bylem raptem na 2-ch rozmowach. I nic. Nikt nie odpowiada, nikt nie zaprasza... a potem slysze w radiu, ze pracodawcy nie moga znalezc pracownika... Jak to jest?!
Oczywiscie nie mam 20 lat(wiecej niestety) i 10 letniej praktyki na kierowniczych stanowiskach z biegla znajomoscia rosyjskiego, bialoruskiego, wietnamskiego, chinskiego, wegierskiego, arabskiego a na dodatek nie jestem niepelnosprawny - a takie wymagania pojawiaja sie coraz czesciej.
Moze to jest problemem?
No i nie mam znajomosci...
To chyba wiekszy problem.
Jakby co, to :
tadeusz001@gazeta.pl
chociaz przyznam ze juz nie wierze w nic.
Pozdrawiam szukajacych pracy.
Trzymajcie sie
Tadeusz