best.adriana 12.09.09, 07:38 Powiedzcie mi czy czujecie czasem radość z tego,że żyjecie?? Czy tylko ja czuję,że żyję za karę..... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
dolor Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 08:54 Ostatnio coraz częściej bywają chwile, ale chwile tylko, kiedy czuję tę radość z życia. Ale i tak wolałbym się nigdy nie urodzić. Wcześniej miałem tak jak Ty i jak chyba każdy depresyjny. Odpowiedz Link
best.adriana Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 09:05 ja mam 30 lat i nigdy nie czułam radości...może małe momenty....ale z czego się cieszyć z alergii która mnie wykńacza i nie mogę nic jeść..tylko ryż...IBS...wszystko na raz zdrowie do dupy to jeszcze psychika zerowa....Tak bardzo chcę wyjść z dołka nie siedzieć nie wyć a nie widzę światła...tylko myśl,że mam dziecko i męża powstrzymuje mnie przed najgorszym.... Odpowiedz Link
dolor Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 09:19 Pewnie jedno z drugim wiele ma wspólnego, pomijając samą uciążliwość choroby, sporo wskazuje na to, że przynajmniej część depresji powiązana jest z działaniem układu immunologicznego. A z czego się cieszyć, tak się nie da, cieszysz się jak się cieszysz, jak ci lekko, jak zaczynasz widzieć barwy, czuć zapachy a grawitacja wraca na właściwy poziom, dopiero potem jak przytrafia się coś naprawdę miłego. Mnie najbardziej pomagało przeczekiwanie najgorszych okresów przy minimalnej aktywności, odcięcie. Przy dziecku pewnie nie ma szans, ale przynajmniej warto się nie wypalać i to nie do momentu, aż się odzyska trochę sił, ale jeszcze kilka tygodni dłużej. No i forum łeb zapełnić potrafi czymś interesującym a lekkostrawnym, choćby sprzeczką, żeby zapomnieć na chwile, jak jest źle. Odpowiedz Link
best.adriana Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 09:28 depresji i nerwicy może bym nie miała gdyby lekrze wcześniej potraktowali mnie poważnie i moje dolegliwości a nie zrobili ze mnie histeryczkę i wariatkę ale teraz za późno na to co by było gdyby.... Lubię te forum czytam regularnie a pisać....nie wiem co...piszę smęty... Sprzeczek nie lubię bo ciąglę mam poczucie,że nawet jak nie moja wina to i tak moja wina bo zawsze jest.... no właśnie od 2 dni dołek masakralny... deszcz za oknem.... dziecko szaleje.... sił brak.... Odpowiedz Link
merdartista Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 09:46 Sprzeczki? Łagodnie powiedziane. Fora zalewa agresja. A po niej? Po niej jeszcze większa depresja Odpowiedz Link
dolor Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 10:38 best.adriana napisała: > Lubię te forum czytam regularnie a pisać....nie wiem co...piszę smęty... > A skoro czytasz regularnie, to mogę zaproponować tylko albo wirtualne uwiedzenie i porzucenie, wtedy znikną Twoje problemy, zostanę tylko ja źródło wszelkiego zła, albo wkleić Ci fragment maila reklamującego książkę o terapii prowokatywnej Farinellego, rozrywka nie najwyższych lotów, ale zawsze: Po stworzeniu nieba i ziemi Bóg stworzył Adama i Ewę. I pierwsze, co do nich powiedział to "Nie róbcie tego!" Przewijaj dalej "Nie róbcie czego?" odpowiedział Adam. "Nie jedzcie zakazanego owocu." powiedział Bóg. Przewijaj dalej "Zakazanego owocu? Mamy zakazany owoc? Hej, Ewa... mamy zakazany owoc!!!!!" "Nie ma mowy!" Przewijaj dalej "Jest mowa!" "NIE jedzcie tego owocu!" powiedział Bóg. "Dlaczego?" "Bo jestem twoim Ojcem i tak powiedziałem!" odpowiedział Bóg zastanawiając się dlaczego nie zaprzestał kreacji po stworzeniu słoni. Kilka minut później Bóg zobaczył Swoje dzieci, jak robią sobie przerwę na jabłko i naprawdę się zezłościł! "Czy nie powiedziałem wam, że macie nie jeść tego owocu?" Zapytał Bóg. "Yhm" odparł Adam. "Dlaczego zatem zjedliście?" powiedział Ojciec. "Nie wiem" odparła Ewa. "To ona zaczęła!" powiedział Adam "Wcale nie!" "A wcale tak!" "TO NIE JA!" Gdy spotkało Go to od dwójki własnych dzieci, Bóg postanowił ukarać Adama i Ewę i sprawić, by mieli własne dzieci. W ten sposób sprawy zostały ustawione raz na zawsze. W CAŁEJ TEJ HISTORII JEST JEDNAK CIEŃ NADZIEI! Jeżeli wytrwale i z miłością starałeś się przekazać dzieciom mądrość, a one jej nie przyjęły, nie karz siebie. Jeśli Bóg miał problemy z wychowaniem dzieci, dlaczego myślisz, że dla ciebie miałaby to być bułka z masłem? SPRAWY DO PRZEMYŚLENIA! 1. Pierwsze dwa lata spędziłeś ucząc je, jak chodzić i mówić. Następnych szesnaście spędzasz mówiąc im, żeby siedziały i milczały. 2. Wnuki to boża nagroda za to, że nie zabiłeś dzieci. 3. Matki nastolatków wiedzą dlaczego samice niektórych gatunków zjadają swoje młode. 4. Dzieci rzadko przekręcają to, co mówisz. Tak naprawdę, to powtarzają słowo w słowo to, czego nie powinieneś był powiedzieć. 6. Zabezpieczamy nasze domy przed dziećmi, ale one i tak jakoś się tam dostają. RADA NA DZIŚ: Bądź miły dla swoich dzieci. Któregoś dnia wybiorą ci dom starców. I WRESZCIE: KIEDY NIE OPUSZCZA CIĘ NAPIĘCIE I BÓL GŁOWY, ZRÓB TO, CO NAPISANO NA OPAKOWANIU ASPIRYNY: "WZIĄĆ DWIE TABLETKI" oraz schować się "W MIEJSCU NIEDOSTĘPNYM DLA DZIECI" A forum lepiej się nadaje do pisania niż do czytania. Nawet ze smętami. Może pobijesz jakiś rekord w szybkości bycia wyrzucaną na zlid? Odpowiedz Link
best.adriana Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 10:43 no cóż po długich namysłach wolę wirtualne uwiedzenie:-)) Odpowiedz Link
dolor Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 10:49 Tak myślałem, tylko się ubezpieczę od skutków pożaru, bo mnie tu zaraz na stosie spalą. Odpowiedz Link
best.adriana Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 11:07 a kto spali...??tłumy wielbicielek??rzesze uwiedzonych... Odpowiedz Link
dolor Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 11:23 Cóż, jestem Casanova na miarę depresyjnego forum, rzesze są dwuosobowe. Odpowiedz Link
digesta.s Rzesze 12.09.09, 11:37 przez uszy uwiedzione, hehe www.youtube.com/watch?v=nri054ZsIPM Odpowiedz Link
ichnia Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 09:40 best.adriana napisała: > myśl,że mam dziecko i męża powstrzymuje mnie przed najgorszym.... I tego się trzymaj. W takich najgorszych momentach dobrze jest mieć jakiś punkt, jakąś nić, której trzeba kurczowo się trzymać. I jakoś przeczekać. Wszystko podobno kiedyś mija. A gdyby każdy z nas czuł radość życia, nie siedziałby na szczurze ;) Odpowiedz Link
best.adriana Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 09:46 no pewnie by i nie siedział...trzymam się tego tzrymam jak tonący brzytwy:-)) dobrze czasem pogadać z kims kto zrouzmie Odpowiedz Link
lucyna_n Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 11:33 Nieustannie adrianno, nieustanni esię zastanawiam po co żyję, i nie czuję, nie czulam i prawdopodobnie czuć radości dogłębnej i wdzięczności za życie. Odpowiedz Link
mskaiq Re: powiedzcie mi.... 12.09.09, 13:45 To zalezy czym sie chce zyc. Kazda rzecz, wszystko moze byc odczytywane negatywnie i wszystko moze byc odczytywane pozytywnie. Mozemy byc najnieszczesliwszymi ludzmi na tej planecie ale mozemy byc rowniez najszczesliwszymi. To nasz wybor, nasza praca nad soba jest roznica. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link
damakier1 Radość życia 12.09.09, 17:01 Jak już kiedyś się tu spowiadałam, wlazłam na to forum trochę prawem kaduka. Zaczęłam podczytywać, parę osób polubiłam i od czasu do czasu sama sie odzywam. Pytanie adriany przypomniało mi dawny epizod z mojego życia i myślę, że może warto tu o tym napisać. żyłam sobie życiem zwyczajnym, ani zbytnio się życiem nie ciesząc, ani nie gnębiąc jego beznadzieją. 19. listopada 1993. roku poszłam jak zwykle do pracy, wypiłam poranną kawę, sięgnęłam po papierosa i załaskotało mnie coś dziwnie w przełyku, potem zaczęłam tracić dech, a potem ból w klatce piersiowej był już nie do wytrzrymania. Zawał rozwijał sie galopująco. Karetka przyjechała w 4 minuty. W ciągu tych czterech minut miałam tylko dwie myśli - pierwsza, że gdyby Pan Bóg chciał, żebym umarła, to by mi tego nie zrobił pod telefonem. Druga - że nie mogę zemdleć, żeby nie pozostać warzywem z niedotlenienia, gdyby mnie odratowali. Nie zemdlałam. Zawał okazał sie bardzo rozległy. Potem lekarze mówili mi, że przezyłam głównie własnym wysiłkiem woli. Przeszłam długie leczenie i rehabilitację. Pół roku póżniej, wczesną wiosną wyszłam z mężem do ogrodu i spojrzałam na właśnie rozkwitłe drzewo czereśni i ogarnęła mnie taka radość życia... minęło już tyle lat, wiadomo - różnie bywało, a ja ją wciąż mam. Odpowiedz Link
best.adriana Re: Radość życia 12.09.09, 17:21 to wspaniałe czuć taką radość życia.... Ja nie raz jak zaszaleje z jedzeniem jak dziś...i zjem coś co mnie ucuzla...i nagle robi mi się słabo i odltuje ale jak wracam do żywych nie czuję tej radości:-( właściwie to strach przed dalszym życiem.... Odpowiedz Link
lucyna_n Re: Radość życia 12.09.09, 20:27 ja po czymś takim to już tylko bym żyła w strachu przed kolejnym zawałem i życie spierdolone Odpowiedz Link
damakier1 Re: Radość życia 12.09.09, 23:07 Spierdolone, niespierdolone, ale to przecież niemożliwe żebyś nie spotkała jakichś swoich "kwitnących czereśni". Odpowiedz Link
mskaiq Re: Radość życia 13.09.09, 04:49 To bardzo piekna historia Demakier1. Mysle ze przezylas bo sie nie balas, bo wierzylas ze przezyjesz. Panika, strach powiekszylby sile zawalu. Lucyna_n napisala ze po takim zawale zylaby juz tylko w wielkim strachu. Ten strach wlasnie nie pozwala sie cieszyc zyciem, nie pozwala dostrzec "kwitnacych czeresni", nie pozwala dostrzec zadnego piekna, widzi sie tylko terror zycia. Ja sie przestalem bac, na kazdym kroku napotykam "kwitnace czeresnie" i nie jest w stanie zmienic tego zadne zagrozenie, zadne dzialanie zewnetrzne i okokolicznosci. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link
best.adriana Re: Radość życia 13.09.09, 06:48 Mam nadzieję,że i ja poznam smak życia i wyjdę z cienia lęku przed chorobą....zapomne o strachu i zacznę się cieszyc życiem.... które przecież jest piękne ale gdzieś się pogubiłam.... Odpowiedz Link
kefirka.de Re: powiedzcie mi.... 13.09.09, 07:59 Blisko mi do tego o czym napisała Dama. Poza fazą bardzo głębokiej depresji, na co dzień cieszy mnie wiele rzeczy. Począwszy od dużych, skończywszy na drobiazgach w rodzaju widoku kasztana leżącego na trawie. Przejmuję się też wieloma sprawami, często nadmiernie, ale wyrobiłam sobie mechanizmy obronne i stosuję jak umiem,ze wszystkich sił aby nie tkwić za długo w niezadowoleniu, zmartwieniu, rozpaczy, lęku. Trochę tak jak pisze Pan Mask, świadomie wybieram nastrój i próbuję się kotwiczyć przy tym co przyjemne. Przykre przeżywam intensywnie, ale najkrócej jak tylko się da. Bywa,że się nie udaje. I nie myślę,że można całkowicie nad tym panować,ale doświadczenie pokazuje, że warto się starać, warto się tego uczyć. Odpowiedz Link
best.adriana Re: powiedzcie mi.... 13.09.09, 08:11 Chciała bym postrzegać świat w kolorowych barwach i właśnie cieszyć się nie tylko z wielkich rzeczy ale własnie tych małych....kiedy budzę oczy i ptaki śpiewają ze spadających kolorowych liści z drzew...że słonko świeci.... Ale na razie nie umie.... Pracuję nad sobą...codziennie każdego dnia.... Miałam przerwę w terapi...mój terapeuta wyjechał...od za tydzień zaś ruszam....mam nadzieję,że pomoże mi odkryć radość... pozwoli i pomoże zapomnieć i złym... Odpowiedz Link
kefirka.de Re: powiedzcie mi.... 13.09.09, 08:19 Zapomnieć to dla mnie kanał, bo się mi zawsze czkawką odbije prędzej czy później. Dla mnie ważne aby zaakceptować. Nie zawsze wybaczyć tylko zgodzić się, że bywa zło pamiętając, że i dobro jest. Odpowiedz Link
best.adriana Re: powiedzcie mi.... 13.09.09, 08:38 teraz gdy przeczytałam co napisałaś mocno we mnie to uderzyło...czemu?? bo własnie zawsze zapominam...a potem wraca jak zły szeląg.... akceptacja kluczem.... Odpowiedz Link
kefirka.de Re: powiedzcie mi.... 13.09.09, 08:47 Dla mnie tak.A Ty wypróbuj. Może i dla Ciebie. Choć nie zawsze to proste.Ja jestem jak walec. Wolno, topornie ale do przodu. Odpowiedz Link