marudzenie agorafobika

12.09.09, 20:29
jak ja marzę o podroży do Indii, z poznania z międzylądowaneim można kupić
bilet za 2300 w dwie strony, 8 godzin i jest się na miejscu, czemu ja jestem
taką głupią cipą i nie mogę w ten samolot, rety... Rozmawiałam dzisiaj z panem
w india szopie co sobei lata do tego mumbaju co chwila i tak lekko o tym mówił
jak o wycieczce za miasto i że taki piękny kraj i żeby się wybrać w marcu to
pogoda będzie ok, i to wszystko takie proste, łatwe, a dla mnei jak podróż na
marsa.
zmarnuję życie jak nic siedząc na tyłku w jednym miejscu, a tak mnie świat
ciekawi.
    • u.nick Re: marudzenie agorafobika 12.09.09, 20:35
      za dużo myślenia, za mało działania
      w szponach lęku tak to bywa

      trzymam kciuki,ze ktoś (albo coś) Cię kiedyś popchnie ku temu Lucy
      i polecisz do Bombaju i turbulencje dreszczyk emocji tylko wzbudza
      miast lęku
    • u.nick Re: marudzenie agorafobika 12.09.09, 20:39
      też tęsknota, nie wiadomo za czym
      zaspokojona kupnem bransoletki, bardzo indyjskiej
      w kolorach jadeitowo-złotych
      niby tandeta, a pachnie nieznanym

      pozdrawiam uwięzione marzenia :)
      • buzi1 Re: marudzenie agorafobika 15.09.09, 10:41
        Ja lecialam samolotem w lutym i w marcu. Jakos przezylam ale panika
        mnie lapala kilka razy, koszmar...nawet raz niechcacy faceta
        siedzacego obok mnie za noge zlapalam. Czulam sie okropnie,
        przeprosilam biedaka i wytlumaczylam sie panicznym lekiem przed
        lataniem. Potem sie znieczulilam troche winem i jakos dolecialam. I
        powiem wam ze za nic w swiecie nie wybiore sie na zadna wycieczke,
        na pewno nie predko..
        Pozdrawiam i zycze ci Lucyna zebys kiedys te Indie zobaczyla.
        • lucyna_n Re: marudzenie agorafobika 15.09.09, 12:22
          i tak jesteś niezła że się wogóle decydujesz i lecisz, nieważne że się bałaś,
          ważne że jakoś wogóle jesteś w stanie wogóle polecieć. Ja już na myśl o lotnisku
          robię się blada.
          • buzi1 Re: marudzenie agorafobika 15.09.09, 15:37
            Lecialam z dwoma przesiadkami, w sumie jakies 22 godziny w
            powietrzu. Mialam przy sobie xanax ale nie bralam, jeszcze wtedy
            bylam w niezlej formie psychicznej. Teraz moj facet przebakuje cos o
            wycieczce statkiem na tydzien. Boze, ja to chyba bym byla jak Pawlak
            w tej komedii "Kochaj albo rzuc, a mianowicie- " ja wysiadam"'!
            • lucyna_n Re: marudzenie agorafobika 15.09.09, 19:54
              jesteś dzielna, jeżeli wogóle jesteś w stanie podjąć takie wyzwanie to bier ten
              xanax i płyń na wycieczkę. Po to to dziadostwo wymyślono żeby się nie męczyć
              bezpotrzebnie. Mi w takich sytuacjach ekstremalnych żaden afobam ani clono nei
              pomagają niestety, inaczej łykałabym i podróżowała mimo wszystko, bardzo mi za
              tym tęskno i żal. Jeszcze ten statek chybaby jakoś przeszedł, ale samolot no to
              ja właśnie wysiadam:)
              • tarja30 Re: marudzenie agorafobika 15.09.09, 22:19
                ja po xanaxie daje rade jezdzic po Polsce...samolot raczej odpada
                za miesiac lekarz bedzie mi wypisywal papiery do renty ale i tak nie
                wierze,ze mi dadza...choruje i jest to udokumentowane od 19 lat
                • kefirka.de Re: marudzenie agorafobika 15.09.09, 22:39
                  Jak już przez to przejdziesz, to napisz jak Ci poszło z tą komisją. Ok?
              • buzi1 Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 05:06
                A jak u Ciebie z xanaxem, dziala? Jestes obecnie na antydepresancie?
                Zobacze jak to bedzie z ta wycieczka. Ja nie biore antydepresantu od
                listopada 2007. Teraz wykupilam znowu seroxat ale jeszcze nie
                zaczelam brac. Czekam az ten zastrzyk hormonalny, ktory wzielam
                prawie 3 miesiace temu przestanie dzialac bo wlasnie po nim dostalam
                nawrotu. Glupia nie przeczytalam ulotki o skutkach ubocznych a tem
                deprecha na pierwszym miejscu! Jak nie bedzie lepiej w ciagu 2
                tygodni to ide z powrotem na seroxat.
                • buzi1 Mialo sie wyslac pod Lucyna 16.09.09, 05:07
                • lucyna_n Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 13:52
                  ja cały czas biorę leki antydepresyjne, xanax brałam kilka razy w życiu ale na
                  mnei praktycznei nie działał. Z silniejszą benzodiazepiną stoczylam krucjatę i
                  po prostu staram s^ę tego wogóle nei tykać, chociaż czasem muszę. Jednak w
                  sutyacji tak silnie fobicznej nigdy żadne lekinie pomagały, chybaby musieli mi
                  dać na wstępie narkozę, co gorsza po alkoholu też czuję się fatalnie. Nie wiem
                  już co z sobą robić. Silne leki skuteczniejsze na depę i agorę rozwalają mi
                  krążenie, ssri po prostu są słabiaki, coś tam niecoś pomagają ale żeby jakaś
                  rewel;acja to nie, prędzej efekt placebo. Kilka rzeczy mi "zliwkidowały " i
                  dlatego je biorę bo jednak życie jest dzięki temu mniej uciążliwe, ale sprawy na
                  100% nigdy nei załatwiły, nawet na miesiąc.
                  Hormony to wogóle porażka, nei mogę brać tabletek a na zastrzyk bym się nie
                  odważyla ze względu na tą długość działania, chociaż podobno te zastrzyki mniej
                  depresjogene niż tablety.
    • mskaiq Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 10:52
      Z agorafobia mozna wygrac. Sprobuj stawiac Sobie male zadania i je
      realizowac. Pozniej powiekszaj zadania i realizuj.
      Kazda twoja wygrana zmiejsza agorafobie. Jednego dnia bedziesz
      wolna, bedziesz mogla poleciec samolotem.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • ichnia Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 12:13
        Lucy! Posłuchaj rad maska i będziesz szczęśliwie fruwała nie tylko do Azji ale
        nawet (a może przede wszystkim) do Australii!

        P.S. Co taran, to taran. On nie odróżnia ludzi, wali jak z automatu - jak leci.
        • lucyna_n Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 13:56
          poniekąd to prawda jest, tylko że ja to jestem kompletnei pokręcona, jednego
          dnie jest ok, na miasto idę jak zdrowa, nastęnego nei mogę ustać na nogach i
          ledwo do łazienki czy kuchni po herbatę jestem w stanei się ruszyć, jakaś
          popieprzona jestem. I nie jest to kwestia kaca:) bo ja nei pi∆ę alko pr`ktycznie
          wcale, no może czasem ajerkoniak do lodow albo wiśnie w likierze, ot cały alko w
          moim życiu. Może w tym tkwi przyczyna, może ja za mało piję? Dolor by się z tym
          zgodzil pewnie:)Więcej piwa mniej tabletek.
          • ichnia Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 14:19
            lucyna_n napisała:
            > Może w tym tkwi przyczyna, może ja za mało piję? Dolor by się z tym
            > zgodzil pewnie:)Więcej piwa mniej tabletek.

            Coś w tym może być. Od kiedy przestałam pić alko, to tak jakoś gorzej jest?
            Chyba jednak umiarkowane picie od czasu do czasu byłoby wskazane. Przynajmniej
            alko wyłącza mózg i trochę daje mu odpocząć od udręki codziennej ;) Byle nie w
            ilościach powodujących kaca, bo kac stał się dla mnie już nie do zniesienia.
            • lucyna_n Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 14:22
              ja nigdy nie miałam kaca, nawet jak imprezowałam, nawet nie wiem na czym to
              polega, że głowa boli czy coś?
              • ichnia Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 14:26
                lucyna_n napisała:
                > ja nigdy nie miałam kaca, nawet jak imprezowałam, nawet nie wiem na czym to
                > polega, że głowa boli czy coś?

                SZOK! No tak, to można pić... (nie wierzę, że wypiłaś dużo i kaca nie było).
                • lucyna_n Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 14:35
                  to jest kwestia osobnicza, ja nigdy nei miałam kaca, nie upiajałam się co prawda
                  jakoś straszliwie bo prędzej się porzygam niż upiję do nieprzytomności, ale dwa
                  razy w życiu czy trzy urwał mi się film , obudziłam się i nic, spać mi się tylko
                  chciało i zmęczona się czułam.
      • lucyna_n Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 13:53
        odwal się mask
        znam teorię lepiej niż niejeden psychoterapeuta i co? i jajco.
        • buzi1 Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 19:32
          U mnie tez kilowo po alkoholu, chociaz wypije troche wina raz w
          tygodniu ale na drugi dzien suszy i jeszcze gorsze leki lapia.
          • buzi1 Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 19:55
            Juz sama nie wiem, jak bylam na antydepresantach to tez nie dzialaly
            w 100 procentach.Jakis popieprzony organizm mam najwidoczniej, mowia
            ze osobom z grupa 0 ciezko leki dopasowac. Pierwotniak jakis ze mnie
            chyba..
            • lucyna_n Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 20:27
              proponuję stworzenie nowej teorii
              ja mam grupę ab rh- , też nieczęsta, może ci z popularniejszymi grupami np b+
              reagują na leki według ulotki, czyli 2 tygodnie i gitara?
              • ichnia Re: marudzenie agorafobika 16.09.09, 20:56
                lucyna_n napisała:
                > proponuję stworzenie nowej teorii
                > ja mam grupę ab rh- , też nieczęsta, może ci z popularniejszymi
                grupami np b+
                > reagują na leki według ulotki, czyli 2 tygodnie i gitara?
                >
                Tiaa, dobrze by było.
                • tarja30 Re: marudzenie agorafobika 17.09.09, 16:46
                  u mnie to juz wogole mamba 0Rh-
Pełna wersja