śmieszny argument.

05.10.09, 07:29
Może się zdziwicie, że siedzę wciąż w debacie o aborcji, więc kogo
to nie obchodzi, lub męczy to niech nie czyta dalej. Strona
przeciwna podała mi dość kuriozalny argument, który chciałbym tu
zacytować.

......"Otóż nie wystarczy, bowiem bliźniak pasożytniczy nie
posiadający mózgu - też ma
ludzkie DNA, też nie jest standardową częścią swego nosiciela i o
ile nie
posiada mózgu tudzież operacja nie zagraża bliźniakowi -
nosicielowi, to jest
odcinany - DLA KOMFORTU nosiciela.
Ja nie żądam aż tak wiele - pytam tylko dlaczego odcięcie zarodka
nie
posiadającego ani mózgu ani świadomości jest większym złem niż
skazanie
nosicielki na utratę życia kalectwo lub cierpienie wykraczające
poza "typowy ból
istnienia".......

No własnie, czy porównywanie wczesnej ciąży do bycia złączonym z
bliźniakiem syjamskim bez mózgu to dobra analogia?? Wynika z tego,
że niektórzy traktują bycie w ciąży jak kalectwo, ale zapominają, że
ciąża się kończy w przeciwieństwie do tego drugiego, oraz, że mózg
się rozwinie gdy dać trochę czasu, a tamten nie rozwinie się.
Przyznam się, że jak doczytałem dalszą część to długo nie mogłem
uwierzyć co przeczytałem. Niewykonanie aborcji na życzenie, to
skazywanie na kalectwo i cierpienie? No jak jest zagrożenie życia to
tak, ale chyba nie o usuwanie takiej ciąży chodzi w tej dyskusji,
więc wątpie bym się mylił w tym, że chodziło o dobrowolną,
niepatologiczną.
Co o ciąży można zmienić zdanie, to nie jest wykluczone przecież.
Ale co, jak się dojdzie do wniosku, że się jednak zabiło człowieka??
Właśnie to najbardziej do mnie ze wszystkiego przemawia, że można
się mylić i pomyłka tych co są za dowolnościa aborcji (że to na
pewno nie ludzie) niechybanie jest gorsza. Dobra kończe już ta gadkę
bo się nakreciłem w tym temacie okropnie.:))
    • dolor każdy swą kompulsję ma:) 05.10.09, 22:25
      Faktycznie to przekombinowane. Ale może da się prościej: nie wierzę w
      "potencjalnego" człowieka, każdy żywy człowiek jest potencjalnym trupem, czyli
      już nie człowiekiem. Śmierć mózgowa jest wystarczającym powodem, by można było
      odłączyć od aparatury podtrzymującej życie, nie jest to bynajmniej traktowane
      jak zabójstwo. Stan przed "mózgowymi narodzinami" też daje prawo do odłączenia
      od tejże, w tym wypadku "żywej aparatury podtrzymującej życie". Aborcja to nie
      jest błahostka w stylu wizyty u fryzjera. Nikt tego nie robi dla przyjemności.
      Obrońcy "życia poczętego" (czyli potencjalnego, określenie dzieci nienarodzone
      prowokuje do używania podobnej konstrukcji: nieboszczyk nieumarły) miast
      wymyślać kruczki prawne, organizować wystawy, blokować badania prenatalne i
      opluwać Alicję Tysiąc, mogliby się raczej skupić na finansowej i medycznej
      pomocy potencjalnym matkom, by ich dzieci miały zapewnioną godną egzystencję, w
      tej lub w zastępczej rodzinie, pewnie byłoby to dużo skuteczniejsze niż promocja
      aborcyjnego podziemia.
Pełna wersja