olga_w_ogrodzie
31.10.09, 00:46
kontynuując to, co napisało się w wątku Carli o 'ruszaniu tyłkami',
specjalnie dla Ciebie, Mskaiq z opierającego się na Lowenie
Santorskiego:
" Jeżeli człowiek jest zablokowany w swojej zdolności wyrażania
uczuć, to jego ciało jest martwe, a żywotność ograniczona. W terapii
trzeba znaleźć sposoby, aby pomóc człowiekowi w wyrażaniu uczuć.
Bardzo często widzi się ludzi, którzy nie są w stanie płakać,
rozgniewać się, którzy boją się pokazać strach, którzy nie mogą
wyciągnąć rąk, by przyzwać, którzy nie ośmielą się protestować. "
a Ty namawiasz innych, by nie czuli, by nie wyrażali uczuć i emocji -
zwłaszcza negatywnych.
tymczasem chodzi o to, by i czuć, i wyrażać, tylko, jak w książce
powiedziano, nie strzelać z działa do zająca - kontrola i ekspresja
samego siebie.
Np. Carli "ruszcie tyłki" odebrałam osobiście jako przykład takiego
do zająca strzelania.