Wątek zadresowany do kotolubnych

13.11.09, 15:12
Digestas i Lucy, która tu może zajrzy i Bazolor i Olga i Ichnia i Triss i
wszyscy kotolubni są adresatammi.
Piszę a po mnie 2 koty utrapione biegają. Zbieram się do zrobienia aktualnych
zdjęć i jakoś mi nie wychodzi. Lenistwo tłumaczone rozlicznymi zajęciami?
Koty zdrowe, wulkany energii, zakochane w sobie tak, że na dłużej niż minuta
ich rozdzielić nie można.Wołają wtedy się wzajemnie. Panda gruchając
przepięknie jak gołąbek a Frózia piszcząc specyficznie. Pisałam wcześniej, że
Panda nosi obróżkę z dzwoneczkiem, abym wiedziała gdzie aktualnie rozrabia, no
i czy nawiać znów nie zamierza. Dla Frózi miałam identyczną, tylko na działkę
przeznaczoną. Ale Frózia ma IQ ok. 150 i oczywiście się jej pozbyła
przemyślnie, głęboko schowała. Nie znalazłam. Ona zawsze nowości ogląda
uważnie, sprawdza, próbuje do czego wykorzystać a wszystko przemyślane. Panda
natomiast wszystko robi szybko i z pasją. Z reguły nie zakopuje po
skorzystaniu z kuwety, ale już jak się zdecyduje to ze żwirku całego górę
wielgachną ukopie i w oczy zagląda zadowolona wyraźnie z siebie aby ją
pochwalić. Oczywiście na pochwałę nie czeka, bo ważne sprawy kocie każą jej
pędzić natychmiast gdzie indziej. W zabawach Panda przewodzi i tak się
przemieszczają z jednego pomieszczenia do drugiego, najpierw pędziwiatr Panda
za nią intelektualistka Frózia. Ciągłe patataj, patataj drobnych łapek w domu
słychać.
    • beatrix-kiddo Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 16:07
      Uwielbiam czytać Twoje teksty o kotach! Ja co prawda psia matka, ale ostatnio
      zaprzyjaźniłam się z cudnym kotem sąsiadów, nawet za cat-sitter robiłam, jak
      wyjechali. Podziwiam to, co robisz dla kociaków!
      • zagubiony.monte Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 17:42
        Cześć, jestem nowy na tym forum, ale mam śliczną kotkę - rudą,
        pręgowaną z zielonymi oczami. I też ją uwielbiam. Nie wyobrażam
        sobie, że mógłbym zasnąć bez tego futrzanego kłębka na szyi. Kotki
        są super :)
        • nudzesieee Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 17:47
          Nie wyobrażam
          > sobie, że mógłbym zasnąć bez tego futrzanego kłębka na szyi.


          idź z tym wyznaniem do psychoanalityka, a potem opisz nam jego interpretację
          • ditta12 Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 17:57
            Koniecznie Monte;)
        • kefirka.de Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 19:38
          Monte za wpis okołokotowy dziękuję.
          Zupełnie niezależnie od tego, z uwagi na mój wypaczony lojalnością wobec nowych
          charakter, ostrzegam. Wszedłeś do jaskini pełnej kotów lecz nie kiciusi
          przemiłych. Wręcz przeciwnie. Krwiożerczych, przebiegłych i żądnych krwi lwów,
          lampartów, gepardów. Jeden z dwoma głowami nawet, hydra ta bezlitosna uwiedzie a
          potem szast-prast bez krwi porzuci lub dla zachcianki jednym postem do
          samobójstwa powiedzie. A imię jej Bazolor, nie przez przypadek do Bazyliszkowego
          imienia podobne. O Nienill, o-8-o i spuszczaniu na zlid już nawet nie wspomnę,
          bo serce z trwogi by Ci zamarło.Strzeż się wędrowcze forumowy, strzeż.

          • bazoooka Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 19:49
            ee tam, to plotki wszystko są!
            (a ładny jesteś chociaż, Monte? bo wiesz, pół tej hydry to uwodzi seryjnie męską
            część forum...
            a tak serio - witaj na Szczurze! jak Cię ktoś będzie wyganial na zlid, to nie
            uciekaj - to taka u nas tradycja, wysyłanie nowych nicków na zlid owy. jak
            wytrzymasz tydzień to będziesz NASZ ;) )
      • kefirka.de Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 19:47
        Ja też psia matka, tyle że koty mnie zawłaszczają od lat kilkunastu, oprzeć się
        nie mam jak, taka karma. I dla porządku, dla kotów to nie ja się poświęcam, a Ci
        co mnie wsparli i finansowo i rzeczowo i emocjonalnie, nic z tego nie mając. Im
        się podziw należy. Ja mam tymczasem plecki wygrzane, rozrywkę z mimowolnymi
        atakami śmiechu kilka razy dziennie zapewnioną. Jakby nie patrzeć, jestem do
        przodu.
        • zagubiony.monte Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 20:05
          Ja już od jakiegoś czasu się Wam przyglądam i raczej sie nie boję.
          Na zlidzie nie wyląduję, bo wierzę w tabletki a nie psychoterapię.
          Zresztą nie mam depresji, jestem schizoafektywny. Tak sobie szukam
          forumów zbliżonych tematycznie, bo dla czubków takich jak ja
          zwyczajnie nic nie ma. A koty uwielbiam pasjami :)
          • nudzesieee Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 20:09
            zagubiony.monte napisał:

            > A koty uwielbiam pasjami :)
            jeść?
            • zagubiony.monte Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 20:21
              Nie jeść ;) Głaskać, tulić, przewalać się po podłodze...
              • nudzesieee Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 20:26
                zagubiony.monte napisał:

                > przewalać się po podłodze...
                idź do tego psychoanalityka...
                • zagubiony.monte Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 21:29
                  >idź do tego psychoanalityka...

                  Nie pójdę. Po co mam słuchać durnych teorii, skoro i tak się okaże,
                  że problem rozwiązałby kocurek w domu. Ja nie lubię konkurencji ;)
                  • nudzesieee Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 21:31
                    Elżbieta by Cię nauczyła..... już mam ochotę na zlid wysyłać
                    • zagubiony.monte Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 22:18
                      Nie pójdę, dobrze mi tu. Poza tym słyszałem, że one z tego zlidu nie
                      lubią facetów.
                    • lucyna_n Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 23:39
                      nie nauczyła tylko wytresowała
                      • zagubiony.monte Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 14.11.09, 00:17
                        lucyna_n napisała:

                        > nie nauczyła tylko wytresowała

                        Brrr, będę unikał.
    • damakier1 Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 20:01
      Ciągłe patataj, patataj drobnych łapek w domu
      > słychać.
      Prawda, że to gadanie o cichym stąpaniu kotów to wierutna bzdura?!
      U mnie, kiedy wszystkie trzy schodzą po schodach, to jakby stado
      słoni szło! Ciesz się, że Twoje zdrowe i dobrze pilnuj. Najpierw
      Zima zaczął kichać przeokropnie i z oczu mu ciekło. Jeździliśmy na
      zastrzyki i ledwo zaczęło przechodzić, Pan Czesio rozsmarkał i
      rozkichał się potwornie. A po paru dniach, wpuszczam Frania do domu,
      a jemu z tego kichania mało się głowa nie urwie. Najgorsze, że to
      całe towarzystwo nie rozumie, że z takim katarem to się w domu
      siedzi, a nie włóczy po wietrze i deszczu. Co kto drzwi uchyli, już
      mu jakiś kot między nogami czmycha. Złapiesz jednego, przemyka się
      drugi i trzeci. W dodatku Szopek zwany Kozubkiem też w uchylone
      drzwi się wpycha i uwalony na posadzce przedpokoju za nic nie chce
      do mieszkania powrócić. Nie można go tak zostawić, bo jest już
      starym pieskiem i takie leżenie niechybnym reumatyzmem grozi. Błagam
      go więc i namawiam, a on na plecki się przewala, tłusty brzuszek
      pokazuje, bylełapki mu w górze sterczą i koniuszek ogonka szybciutko
      pracuje. W końcu, zdesperowana ciągnę go na tych pleckach niczym
      starą kudłatą wycieraczkę przez cały przedpokój do mieszkania po
      drodze usiłując nieszczęśne koty zgarnąć. Największą uciechę z
      całego tego rejwachu ma Wrona, która w radosnych podskokach
      obszczekuje nas wszystkich i co i rusz komuś gębę obliże. Zima z
      Panem Czesiem uważają to za świetną zabawę, ale jak trafi na Frania,
      to po nosie bierze nie na żarty.
      Takie to mam zajęcia na długie jesienne wieczory.

      PS. Co do tych obróżek, to radzę ostrożność. Ja boję się moim kotom
      obróżki zakładać, bo mi się wydaje, że taką obróżką to gdzieś przy
      łażeniu po gałęziach albo przeciskaniu przez dziury w płotach łatwo
      się zaczepić. Jakby mi taki kot w obróżce długo do domu nie wracał,
      to zaraz bym go sobie wyobrażała powieszonego na gałęzi, czy w
      jakiejś równie tragicznej sytuacji. No, ale może nie bez powodu
      wszyscy mówią, że jestem katastrofistką.
      • kefirka.de Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 21:03
        Damo moje koty na razie tylko domowe. Jedna nosi obróżkę dlatego,żeby dzwoniła
        dzwoneczkiem gdy na klatkę chce uciec albo na mnie napaść brutalnie. Pazury
        wyjątkowo boleśnie we mnie wpija, jak słyszę to mam szansę uskoczyć. Bo choć w
        zabawie tupią przeokrutnie głośno, to w czasie polowania cichutkie jak duszki.
        Jak duszek wymknęła się kiedyś Pańka , jeszcze bez dzwoneczka na klatkę gdy
        gościa wpuszczałam, nie zauważyłam i strachu się najadłam. Co się z kotem stało?
        Był i nie ma.
        Poprzednia moja kotka odporna na choroby była,tylko raz w ciągu 17 lat musiałam
        ją leczyć. Ale po Twoim przypomnieniu będę uważać, bo jedna ponoć słabszego zdrowia.
    • kefirka.de Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 13.11.09, 22:45
      Wątek jest oczywiście zaAdresowany. Broń mnie koci Boże przed kocicą dresiarą!
      • ditta12 Re: Wątek zadresowany do kotolubnych 14.11.09, 08:20
        A może też być o małym chomiku Mandżurku?ten to się wcale kocicy nie boi a kiedy
        ona go łapą pac pac- to atakuje a kocica w podskokach ucieka bo pewnie małe
        ostre ząbki jej nie w smak.Czasem go poturla po podłodze zwiniętego w kuleczkę
        lub zapędzi w ciemny zakamarek a wtedy on wydaje głos podobny do piszczącej
        zabawki ,coś jaki:pixi!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja