cos dla pokatowania "orzecha"

08.12.09, 15:25
www.fronda.pl/hiob/blog/zaklad_pascala
Nie będe się silił teraz na głebszą analizę. Ale coś mnie naszło na
tortury by to czytać, tym bardziej, że w stanie zmeczenia, jak się
przespię, to może coś wiecej napiszę.

Ale tak z biegu kwiatki tego giganta filozofii.

"Bo w momencie śmierci albo stajemy przed obliczem Boga, albo nie ma
nic. Albo okazuje się, że teiści mieli rację, albo ateiści.
Agnostycy racji na pewno nie mają. Nie można dłużej siedzieć
okrakiem na płocie i się wahać."

Czy nawet jak Bóg istnieje, to wynika z tego, że się staje przed
jego obliczem i się rozlicza tego i owego??
I jak u licha agnostyk nie ma na pewno racji, jeśli zdanie, Bóg
istnieje lub nie istnieje to tautologia??
I dlaczego trzeba cokolwiek deklarować ??

"Ateizm jednak jest okropnym wyborem. Nie daje nam szans na wygranie
czerwonej nagrody."

Może nie ma wcale nagród??


"Zakład Pascala jest prawdziwy i skuteczny dlatego, że wszyscy w
końcu umrzemy."

Jest nieskuteczny bowiem tracimy czas w życiu co do którego nie mamy
wątpliwości, że jest i które się niestety kończy. Dowodów na
korzyści jak dotąd brak, dowodów na stracony czas wręcz odwrotnie.
    • zoltanek Re: cos dla pokatowania "orzecha" 08.12.09, 17:02
      wzór na prawdziwość stwierdzenia pascala to:

      X = V(Zw) * P(Zw) * w - T(cm) * V(cm) * c

      gdzie:
      V(Zw) - wartość życia wiecznego [bez jednostki]
      P(Zw) - prawdopodobieństwo życia wiecznego [bez jednostki]
      T(cm) - stracony czas na modlitwy [sekunda]
      V(cm) - wartość czasu [bez jednostki]
      w - stala wiecznosci (wspólna dla kazdego człowieka) [bez jednostki]
      c - stala czasu (wspolna dla kazdego czlowieka) [1/sekunda]

      pierwsze 4 wartość są indywidualne dla każdego człowieka i po ich podstawieniu w zgodnośći z właśnym sumieniem każdy jest w stanie wyliczyć dokładną wartość X. jeśli jest > 0 opłaca się wierczyć w Boga, jeśli < 0, nie opłaca się. To proste.
    • neuroleptyk Re: cos dla pokatowania "orzecha" 08.12.09, 17:09
      "A nagroda na loterii życia jest nieskończenie wielka. Być może ktoś
      boi się utracić niezależności, przywiązania do swych grzeszków. Ale
      nagrodą jest wieczne szczęście, nieskończenie wiele razy większe od
      największych ziemskich przyjemności. Pascal zresztą słusznie
      zauważa, że i w tym życiu odbiera się już nagrodę: zna się cel
      życia, posiada się radość, wewnętrzny spokój."

      Ateiści też moga znac cel życia, posiadac radość oraz wewnetrzny
      spokój. Mogą też miec coś ekstra z czego pobożni musza zrezygnować i
      co jest realne w odróznienu od niebiańskich ochów i achów, czyli te
      grzeszki. Myślę że masturbacja bez dyskomfortu, że zmarła babicia
      czy prababcia patrzy czy może patrzeć z nieba jest sporym plusem,
      dodałbym jeszcze brak obawy, że być moze nie jest się dobrym
      człowiekiem i co jeśli jednak będzie piekło?? W sumie te modlitwy i
      inne rytuały tylko powodują, że nie wierze do konca w zapewnienia
      wewnetrznego spokóju więc i to odpada..
      Tak na zakończenie tej częsci.
      Co z ludzmi wierzacymi w depresji?? oksymoron?? Wygląda na to, że
      argument jest zupełnie słabieńki.

      Uwierzysz w Boga i już z tego wynika sens życia?
      Jaki jest cel siedzenia wiecznie w niebie?? Nieskończonosci nie da
      się przebyć sekwencyjnie i będzie przybywało jakiś niebieńskich lat
      i tyle, czy nie pojawiawi sie pytanie po co tam siedzieć tak długo i
      dlaczego mamy dalej istnieć po trylion lat do potęgi trylona? Czemu
      to ma trwać bez końca? Czy samo przebywanie tam ma jakiś sens, jeśli
      tak, to czemu samo życie tutaj nie może mieć, tylko trzeba
      przywaływać coś na koniec, coś po według schematu działanie na
      osiągniecie celu --> cel ?? Wyglada na to, że przy takiej propozycji
      po osiagnieciu celu już się nie ma dalej celu ze wzgledu na ową
      nieskończoność. A może to taki sposób myślenia, że skończone jest
      samo w sobie bez sensu, a nieskończone z sensem. Wyobraźmy sobie
      teraz sceptyka niby w niebie co myśli. Choroba a jaką ja mam
      pewność, że to jest wieczne i jak udowodnić, że faktycznie jest
      wieczne, może to niebo itd. to "chwilowe" halucynacje?? Sekwencyjnie
      przekraczając nieskończoną liczbe lat, jakiegoś tamtejszego czasu ??

      Dobra to teraz już kończe.


      "Ostatnio także usłyszałem statystykę, że w Stanach Zjednoczonych
      osoby regularnie uczęszczające do kościoła żyją średnio siedem lat
      dłużej od tych, którzy nie praktykują. Wiara jest skuteczniejszym
      środkiem na przedłużenie nawet tego, ziemskiego życia, niż jogging,
      zdrowa dieta, spacery z psem, lampka czerwonego wina do obiadu, czy
      rzucenie palenia. Po prostu nie można przegrać wybierając Boga."

      Ale dlaczego tak tym co wierza w te pozaziemskie tak ważny jest
      argument nt. jego przedłużania, po co tak je wydłużać nie lepiej do
      nieba??
Pełna wersja