wizyta

09.01.10, 13:13
całą noc nie spałam i właśnie układałam się do snu, gdy usłyszałam
cichutkie pukanie. tak ciche, że nawet mój hałaśliwy pies nie
zareagował. była za dziesięć ósma, a więc jakaś sprawa absolutnie
nietypowa. czyżbym znowu zalała sąsiadkom mieszkanie? albo
tradycyjna awaria hydrauliczna i chcą kluczy od piwnicy? pukanie
było jednak tak subtelne, że mi do żadnych pretensji nie pasowało.
ale kto przed ósmą rano, do tego w sobotę składa niezapowiedziane
wizyty?!

na progu stała malutka babuleńka, na oko ze 145 cm, okutana wielką
kraciastą chustą, w filcowych butach i kilku spódnicach. na mój
widok uśmiechnęła się promiennie, a na jej mocno rumianych
policzkach pojawiły sie dołeczki:
dzień dobry, ja do pani, poproszę o grosik na jedzenie...

z entuzjazmem przyjęła dwa złote, obiecując wstawiennictwo w
niebiesiech.

mam alergię na wszelkich komiwojażerow, świadków jehowy, aktywistów
od petycji blokowych i tym podobne persony zawracające dupę swoimi
wizytami. ale to było wyjątkowe, całkowicie surrealistyczne
zdarzenie.
żałuję, że tak mało dałam.

kto mi powie, skąd się mogła wziąć taka babcia jak z dawnej bajki w
środku zasypanej śniegiem warszawy?

nie, to nie był sen
    • lucyna_n Re: wizyta 09.01.10, 13:15
      skontaktuj się ze swoim lekarzem a potem farmaceutom, albo nie , w sumie takie
      zwidy są ok, jak Ci nie przeszkadzają to możesz je sobie mieć.
      • tristezza Re: wizyta 09.01.10, 13:20
        wiedziałam :)
    • scrablle_emocjonalny Re: wizyta 09.01.10, 13:37
      widzialem poczatke komedii w telewizorze, w ktorej sklocone malzenstwo chcialo
      sprzedac dom. w celu podniesienia ceny, oplacilo mieszkancow miasteczka, zeby
      przebrali sie w ciuchy starodawne i wytworzylo w miasteczku slodki klimat "drogi
      do avonlea".


      --

      a do mnie podeszla w zasniezonym lesie kobieta

      - przepraszam czy da mi pan papierosa

      - przepraszam czy moge wyslac smsa z pana komorki

      - przepraszam ktora godzina

      - przepraszam ale pan sobie nic nie pomysli prawda?

    • mskaiq Re: wizyta 09.01.10, 13:46
      Przyszla do Ciebie nadzieja i zapalila w Tobie lampke wspolczucia i
      milosci. Chcialabys jej dac nawet wiecej, bo przyniosla ze soba
      znacznie wiecej niz dwa zlote.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • zoltanek Re: wizyta 09.01.10, 13:47
        czyli co, interes się opłacił?
      • lucyna_n Re: wizyta 09.01.10, 14:41
        o ja pierdziu
        kawał poezji
        normalnei szczęka w śniegu!
    • ex.mila Re: wizyta 10.01.10, 17:37
      Nie wiem, czy moja surrealistyczna historia może wejść nawet w jakiekolwiek
      szranki z twoją (w którą wierzę oczywiście) ale w końcu znalazłam powód, żeby ją
      opowiedzieć.

      Te dwie historie to jak porównanie polskiej współczesnje komedii romantycznej
      (to moja) z twoją Lalką Prusa.


      Ale zaryzykuję.


      Przez całe studia mieszkałam na 150 metrach z 8 ludźmi na stałe - na co dzień
      była trzydziestka. Dodam - u siebie. Studenci. Co tydzień policja. Już byliśmy z
      nimi po imieniu, z naszej strony- na żarty.


      Po kilku miesiącach złozyli nam nocną wizytę. Oczywiście sąsiedzi zauważyli
      nieoznakowany pojazd policyjny- jak zwykle. baby w szlafrokach wyfiokowane
      wyległy. Nie jakieś obce. Te- które nie chciały złożyć się na szambo, bo u nich
      mąż i żona a u nas komuna.

      No to pięknie, spisywanie. A oni na to że oni nam bimber za pół darmo i
      dodatkowe milczenie i zero interwencji.

      Mieliśmy własny bimber i alergię na mundury.

      No a potem tylko z górki.

      :-)


      Pozdrawiam Tris.

      Tak se napisałam, a końcu jeszcze się nie rozkładam.


      • ex.mila Re: wizyta 10.01.10, 17:42
        Tak. przez trzy lata robiłam do dziury w ziemi. potrafiłam powstrzymywać się po
        kilkanaście godzin żeby zrobić to na uczelni:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja