lucyna_n
15.01.10, 13:29
z zeszlego roku w którym pisalam jak było mi źle żeby nei zdręczać ustawicznie
otoczenia
i wiecie co, przeraziłam się bo jakoś wydawało mis się że w zeszłym roku było
ze mną lepiej niż wcześniej, a tu po prostu źle albo gorzej,
strach byłoy czytać ...
Wczoraj próbowałam wybrać się na wykład bardzo ciekawego pana archeologa który
pracuje w Egipcie, kiedyś chodziłam na jego wykłady - uczył czytania
hiroglifów co było fajne, i kurde doszłam pod drzwi muzeum (tam są wykłady)i
jakoś tak newyraźnei mi się zrobiło na myśl pobytu w jednym miejscu przez 1,5
godziny, więc postanowiłam sobei obejść stary rynek dookoła bo to przy nim
jest to muzeum i już po 10 minutach zaczęło mi wszystko pływać, ziemia się
zachwiała i czarno się zrobiło przed oczami. Stary mnie do chaty
odtransportował i tyle z mojego wyjścia, a tak tam było ładnie i biało na tym
rynku i nawet oświetlenie takie dość przyjemne, ale co tam moja głowa wie
lepiej co ja lubię i gdzie mogę przebywać. Nie byłam w stanie nawet pójść do
kawiarni na herbatę bo kompletnie nie mogłam zebrać myśli nawet na tyle żeby
gdzieś wejść, jakąś herbatę zamowić, brudna szmata zamiast mózg¨i gruby słój
na głowie.
Łupię od wczoraj to klono, ale szczerze mówiąc nei bardzo odpuszcza, jedynie
zmuli na chwilę i kołomyjka zaczyna si ęod nowa. Chyba już utknęłam w tych
ścianach na wiek wieka. Niby nei jest to najgorszy los, ale to trudno się
pogodzić mając niby wszystko zdrowe, dwie ręce, dwie nogi że tak już nic nie
można. Jeszcze kilka lat temu pracowałam poza domem i mogłam co prawda pieszo
albo samochodem ale zajechać gdzie chciałam albo zajść tych kilka kilometrów,
teraz jest coraz gorzej, są dni że naprawdę żałuję że wtedy na początku
choroby kiedy jescze nei znałam mojego męża i nei miałam dziecka nei
popełniłam. Zabrakło odwagi, pomysł¨, determinacji, była nadzieją xże to może
jakoś minie, że jeszcze będzie dobrze, że to przez stres. Treaz już tylko mogę
trwać.
Sory za żale, ale dusi mnei to wszystko i kotłuje się w głowie od wczoraj,
musiałam jakoś to z siebei wyrzucić.