przejrzałam mój kajecik

15.01.10, 13:29
z zeszlego roku w którym pisalam jak było mi źle żeby nei zdręczać ustawicznie
otoczenia
i wiecie co, przeraziłam się bo jakoś wydawało mis się że w zeszłym roku było
ze mną lepiej niż wcześniej, a tu po prostu źle albo gorzej,
strach byłoy czytać ...

Wczoraj próbowałam wybrać się na wykład bardzo ciekawego pana archeologa który
pracuje w Egipcie, kiedyś chodziłam na jego wykłady - uczył czytania
hiroglifów co było fajne, i kurde doszłam pod drzwi muzeum (tam są wykłady)i
jakoś tak newyraźnei mi się zrobiło na myśl pobytu w jednym miejscu przez 1,5
godziny, więc postanowiłam sobei obejść stary rynek dookoła bo to przy nim
jest to muzeum i już po 10 minutach zaczęło mi wszystko pływać, ziemia się
zachwiała i czarno się zrobiło przed oczami. Stary mnie do chaty
odtransportował i tyle z mojego wyjścia, a tak tam było ładnie i biało na tym
rynku i nawet oświetlenie takie dość przyjemne, ale co tam moja głowa wie
lepiej co ja lubię i gdzie mogę przebywać. Nie byłam w stanie nawet pójść do
kawiarni na herbatę bo kompletnie nie mogłam zebrać myśli nawet na tyle żeby
gdzieś wejść, jakąś herbatę zamowić, brudna szmata zamiast mózg¨i gruby słój
na głowie.
Łupię od wczoraj to klono, ale szczerze mówiąc nei bardzo odpuszcza, jedynie
zmuli na chwilę i kołomyjka zaczyna si ęod nowa. Chyba już utknęłam w tych
ścianach na wiek wieka. Niby nei jest to najgorszy los, ale to trudno się
pogodzić mając niby wszystko zdrowe, dwie ręce, dwie nogi że tak już nic nie
można. Jeszcze kilka lat temu pracowałam poza domem i mogłam co prawda pieszo
albo samochodem ale zajechać gdzie chciałam albo zajść tych kilka kilometrów,
teraz jest coraz gorzej, są dni że naprawdę żałuję że wtedy na początku
choroby kiedy jescze nei znałam mojego męża i nei miałam dziecka nei
popełniłam. Zabrakło odwagi, pomysł¨, determinacji, była nadzieją xże to może
jakoś minie, że jeszcze będzie dobrze, że to przez stres. Treaz już tylko mogę
trwać.
Sory za żale, ale dusi mnei to wszystko i kotłuje się w głowie od wczoraj,
musiałam jakoś to z siebei wyrzucić.
    • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 13:31
      uprzedzam że jak mi Mask odpisze to go wytnę, zabanuję, zamorduję.
      • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 13:36

        lucyna_n napisała:

        > uprzedzam że jak mi Mask odpisze to go wytnę, zabanuję, zamorduję.


        nie możesz, bo to forum bez cenzury.

        Ostatnio, kiedy po raz kolejny tłumaczyłam staremu, że ja naprawdę
        nie moge pójść do urzedu, na wywiadówke czy zadzwonic gdzieś w
        jakiejś sprawie, że ja to robie, owszem, ale jest to dla mnie
        ogromny wysiłek i stres /nieprzespane noce, układanie sobie w głowie
        zdania: poprosze 20gkd sera, etc/ to myslałam o Tobie: jakie Ty masz
        szczęście, że na M. trafiłas....
        • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 13:55
          to jest szczęście, ale wiesz ja się tak czuję że mu życie zmarnowałam, bo ze mną
          to sobie chłopak nawet do kina pójśc nie móże, a jego ten świat tak ciekawi,
          kocha życie, lubi ludzi, wszystko by chciał i mógł gdyby nie garb w postaci mnie.
          On tego też nei rozumie,nie umie sobei wyobrazić nawet prostego lęku wysokości a
          co dopiero takie coś co to nawet psychiatrzy nie do końca wiedzą na czym to
          polega. stara się mi pomagać, ale bierze wszystko na wiarę, z drugej strony
          widzi też że np nie zdrowieję nagle jeśli chodzi o rzeczy dla mnei atrakcyjne, i
          tak samo nie mogę iść na wywiadówkę jak na imprezę, że to nie jest jakaś
          wygodnicka ściema. Tylko że co z tego, jego życie tak czy tak przejebane a jedno
          je ma. Czego nie zrobi teraz to już nigdy, nie zdziwię się jak mnei za kilka lat
          przeklnie.
      • ichnia Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 13:38
        lucyna_n napisała:
        > uprzedzam że jak mi Mask odpisze to go wytnę, zabanuję, zamorduję.

        Popieram.
        Ale na tym forum się nie wycina ;)

        A mnie coś od trzech dni trzyma i nawet nie wiem co. Tak chyba czują nadchodzące
        ataki paniki ci, którzy je miewają. Ale ja nie miewam (proszę nie insynuować, że
        właśnie zacznę). Nie wiem tylko jak to odbierać. Nie w kategoriach zawału
        przecież. Najbardziej pasuje mi to do przeczucia. I przy tym pozostanę. Jak mi
        przejdzie to może łatwiej ocenię, albo i nie. Po maskowskiemu ignoruję objawy :)
        • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 13:50
          lęk wolnopłynący
          wstrętne uczucie

          jak do tej pory ataków paniki nie mialaś to myślę że mieć nei będziesz, u mnei
          to gówno razem z depresją się pojawiło
          • ichnia Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 14:00
            lucyna_n napisała:

            > lęk wolnopłynący
            > wstrętne uczucie
            >
            To coś z takim dziwnym niby-bólem-nie bólem w klatce piersiowej?
            • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 14:02
              i takim dławieniem, oddychac normalnie nie można, tylko sie człowiek
              rozglada z której strony cos pieprznie i jak bardzo straszne
              bedzie ;)
              • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 14:06
                a jak coś stuknie albo wyda głośniejszy dzwiek to ma się uczucie przeszycia prądem
                • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 18.01.10, 15:16
                  no. Boję sie własnie.
                  nie lubie nie lubię
                  • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 18.01.10, 18:50
                    idź po tabsy
                    banie się niszczy człowieka, zżera po prostu mu wszystko w środku.
            • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 14:05
              u mnei to jest uczucie jakby ciągłego zagrożenia, osłabienia, takie coś co się
              czuje zanim się zemdleje, że coś się dzieje nie tak, niewiadomo co.
              Różne rzeczy wtedy fizycznie odczuwam, keidyś ból w okolicy serca, teraz
              częściej uczucie pływającej podłogi, opadnięcia z sił, tak że nawet dojście do
              kuchni wysiłkiem nieziemskim bo czuję się jak miś haribo, jakbym nie miała
              mięśni i kości. Trudno mi się oddycha jakby coś ściskało obręczą, i ogólnie coś
              na kształt stanu przedzawałowego ktory tak sobei trwa i trwa i trwa, tydzień,
              dwa, miesiąc, jak tam mu się zachce. Bez leków anty i clono uczucie nie do
              wytrzymania.
            • damakier1 Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 17:17
              ichnia napisała:

              > lęk wolnopłynący
              > > wstrętne uczucie
              > >
              > To coś z takim dziwnym niby-bólem-nie bólem w klatce piersiowej?

              Ja na nericach i depresji się nie znam w ogóle, ale zawały miałam
              dwa i radzę Ci - idź zrób EKG (to można w każdej przychodni).
              • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 17:42
                jak ktoś nei wie czy ma zdrowe serce to faktycznei niech robi, ja bym musiala
                kilka razy w miesiącu iść.
                w sumie to nigdy nei byłam u kardiologa, może ja mam chore serce?
                • ichnia Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 18:17
                  lucyna_n napisała:
                  > jak ktoś nei wie czy ma zdrowe serce to faktycznei niech robi, ja
                  bym musiala
                  > kilka razy w miesiącu iść.
                  > w sumie to nigdy nei byłam u kardiologa, może ja mam chore serce?

                  No to ja Ci dobrze radzę, pędź co sił do kardiologa.
                  • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 18:34
                    ekg kilka razy mi robili jak się tak źle czulam, nigdy nic mi nie wyszło , a do
                    kardiologa to są takie kolejki że ja nei mam zdrowia, prywatnie dużo pieniędzy,
                    nie tyle sama wizyta co dodatkowe badania, ale może powinnam rozważyć.
              • ichnia Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 18:19
                damakier1 napisała:
                > Ja na nericach i depresji się nie znam w ogóle, ale zawały miałam
                > dwa i radzę Ci - idź zrób EKG (to można w każdej przychodni).

                No patrz, ja tu ignoruję, a straszą zawałem ;)
                A tak serio to przecież nie chodziłabym po świecie z trzydniowym
                zawałem? Chyba...
                • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 18:34
                  zawał spoko można przechodzić, zwłaszcza jak się jest kobietą, ponoć to nasza
                  specjalność.
                  • ichnia Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 18:55
                    lucyna_n napisała:
                    > zawał spoko można przechodzić, zwłaszcza jak się jest kobietą,
                    ponoć to nasza
                    > specjalność.

                    To ja wiem. Ale to chyba z lekka zęby trzeba zaciskać, niemożliwe
                    żeby tak lekko było. Zresztą, tak mnie straszycie, to pójdę do
                    przychodni w poniedziałek jak mi nie przejdzie :/
                    • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 18:59
                      wiesz jak ja się nakręciłam!!!
                      normalnei zaczęłam sobei szukać po necie kiedy w prywatnym gabinece można się
                      umowić i ile kosztuje! Normalnei zaczynam czuć się chora na serce.
                      Ale czy objawy chorego serca ustępowałyby choćby na chwilę po lekach
                      uspokajających? wątpliwe nie?
                      • ferminka Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 19:01
                        Lucy, zrób badania, wyjdzie wszystko dobrze, będziesz spokojniejsza, że to nie
                        serce :)
                        Objawy chorego serca raczej nie ustępowałyby po uspokajaczach. Zresztą chyba jak
                        ma wystąpić zawał, to podobno boli ręka :)
                        • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 19:06
                          zawału nei mam, ale ja ciągle mam takei jakieś omdlenia, więc jak już to jakaś
                          inna choroba, (trzy razy mnie dowieziono na siłę do przychodni po takiej akcji i
                          miałam tylko przyspieszone tętno i nic poza tym, więc na tym się zawsze
                          kończyło, a może trzeb abyło drążyć i tak jakmówisz przekonać się dowodnie że z
                          sercem jest ok, to może i zaczęłabym wierzyć że ja tej przytomności nie stracę
                          na dobre i że to faktycznei nerwowe jest. Dzisiaj to już po prostu łaże jak
                          pijana, a żadnych tabsów nei zmieniałam, nic nei kombinowałam z dawką, nei
                          odstawiłam, no grzeczna byłam jak nie wiem. nawet śniadania jadam chociaż nei lubię.
                          • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 16.01.10, 14:23
                            Lucy, a czy Ty sie przypadkiem pare lat temu nie przebadywałas? Bo z tego co
                            pamietam, to serce masz jak dzwon ;)
                            • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 16.01.10, 14:38
                              na serce tak jak napisalam tylko mi te dwa czy trzy razy zwykłe ekg robili, u
                              kardiologa nigdy w życiu nei byłam.
                        • ichnia Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 19:12
                          ferminka napisała:
                          Zresztą chyba ja
                          > k
                          > ma wystąpić zawał, to podobno boli ręka :)
                          >
                          Ręka mnie nie boli, tylko głowa dzisiaj. Więc to nie zawał, nie idę
                          do przychodni.
                          A Lucy Ty się tak nie nakręcaj. Albo maszeruj do lekarza, albo
                          koniec z wymyślaniem chorób serca! Toż to gorszej choroby się można
                          nabawić przez takie chondrykowanie.
    • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 19:02
      cholera, ale mnei pogięło, jeszcze się teraz wkręcilam w tę chorobę serca, nei
      wiem jak można żyć ze zdiagnozowaną chorobą serca, chyba tylko położyć się i
      obserwować czy bije czy nei bije, czy szybciej czy wolniej i umierać ze strachu.
      Gdyby nie to że diagnozy "chore serce" boję się strasznie to pewnie bym te
      badania zrobiła, ale mnei tyle wysiłku kosztuje dotarcie gdziekolwiek, i
      siedzenie w poczekalni że na samą myśl dostaję szczękościsku.
      • naqoyaqatsi Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 21:31
        <tuli>
        <tuli>
        <tuli>

        bo niewiem co powiedziec..:(
        • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 15.01.10, 22:11
          jaki Ty jesteś słodziak, naprawdę
          <przytulak>
          • dorcia1974 Re: przejrzałam mój kajecik 16.01.10, 22:54
            Lucyna a co na te leki masz przepisane?
            mnie Tegretol od nich wybawil (mam nadzieje na stale)
            <leki z e z ogonkiem,klawiatura pozagraniczna>
            • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 17.01.10, 14:10
              tegretol to stabilizator jest, ja nie chcę sabilizatora,
              biorę antydepresyjne.
              • tarja30 Re: przejrzałam mój kajecik 18.01.10, 16:13

                no i ja mam tak samo... jest dzien, ze dam rade i zalatwie to i owo
                ( nigdy pieszo i nie sama ) a jest dzien, ze podwieziona pod budynek
                i niby wszystko ok a cos cholera zaczyna sie dziac i wtedy nic nie
                pomoze, nikt nie przekona mnie, ze bedzie ok. Kierunek jest tylko
                jeden: DOM
                czy to kurwa kiedys odpusci??
                • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 20:35
                  > czy to kurwa kiedys odpusci??

                  nie
                  • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 21:30
                    moim zdaniem to po długim czasie chorowania jest tak że choroba staje się
                    częścią człowieka i często takie coś obserwuję na forum że ktoś pisze że wiele
                    lat już nei bierze lekow , nie ma nawrotów ale w torebce czy szufladzie ma
                    zawsze kilka tabletek, tak na wszelki wypadek. Tak jakby człowiek uważał że
                    zdrowie jest stanem przejściowym i nienormalnym a choroba przynależną mu normą.
                    Coś takiego miała ta chora na serce poetka pawlikowska , pisała że po leczeniu
                    (operacji?) jej się poprawilo i mogła wsiąść na rower to czuła się dziwnie z tym
                    brakiem objawów i zaczęla jechać bardzo szybko i tak zmęczyła że jak to
                    określiła "serce szarpnęło w znajomy sposób" i wtedy się uspokoiła że wszystko
                    jest "jak było", chociaż był to przecież objaw choroby. (mogłam pomylić
                    nazwisko, wiecie ja w literaturze cienka jestem, za to takie scenki z życiorysów
                    zawsze mi gdzieś utkwią)
    • mm-cc Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 08:19
      Trochę przeraża mnie to, że może być tak, że pomimo leczenia choroba
      nie odpuszcza.
      Pierwszy raz zachorowałam jeszcze na studiach, na samym początku
      małżeństwa, ale myślę, że miało to związek ze śmiercią mojej mamy,
      z utratą poczucia bezpieczeństwa materialnego, bo nie mieliśmy z
      mężem kompletnie nic. Teściowa rwała włosy z głowy, że skończymy pod
      mostem, a przynajmniej ja tak to odczuwałam. Może niesłusznie.
      Wtedy po bardzo intensywnym leczeniu, za które jestem wdzięczna
      lekarzom, po jakimś roku, stanęłam na nogi. I wszystko się
      poukładało wspaniale. Mogę powiedzieć, że przez ponad dwadzieścia
      lat żyłam pełnią życia, chociaż raz na parę lat dopadał mnie większy
      stres, ale wtedy biegłam do lekarza i kończyło się na przepisaniu
      xanaxsu.
      Ostatnio, od dłuższego czasu czułam się do d... Nic mi się nie
      chciało, byłam zmęczona, wyczerpana, mimo, że miałam wrażenie, że
      nic nie robię. Zaczęłam się leczyć na własną rękę, ale poczułam się
      jeszcze gorzej, bo tak na początku działają leki.
      No i w końcu odszukałam mojego ulubionego lekarza, który pomógł mi
      wiele lat temu i znów jest ok. Czuję, że jestem pod dobrą opieką.
      Może mam szczęście, że na mnie leki działają?
      Nie chcę opisywać jaki koszmar przeszłam wtedy, ponad dwadzieścia
      lat temu, bo wolę wymazać ten okres z pamięci, ale jedno wiem, że
      lekarze bardzo mi pomogli.
      Lucyna, trzymam za Ciebie kciuki. Masz oparcie w rodzinie, we
      wspaniałym mężu. Nie nastawiaj się, że już zawsze będzie źle. Musi
      być dobrze:)


      • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 09:32
        Jamyślę że to raczej ja mam pecha że na mnei nie działają
        kilka osób z mojej rodziny elegancko na lekach wyszło z ciężkiej depresji i nic
        im o skutkach ubocznych lekow nei wiadomo.
        Ja neistety zawsze mam wielką zagwozdkę czy skutki uboczne już przerosły objawy
        choroby czy jeszcze nie.
        • mm-cc Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 17:00
          Nie znam Twojej historii ( choć przyłożę się i poczytam ), więc być
          może to co mam ochotę napisać jest niepotrzebne.
          Czy korzystałaś z leczenia szpitalnego? Wydaje mi się, że tylko
          takie leczenie daje odpowiedź lekarzom i pacjentowi, jak leczyć.
          Gdybym kiedyś nie wylądowała w szpitalu, to prawdopodobnie nigdy nie
          zgodziłabym się brać leków. Pierwszego okresu leczenia prawie nie
          pamiętam. Potem okazało się, że reaguję na dawki, których inni
          wogóle nie zauważają. Czyli działa na mnie minimalne minimum:)
          Jak już napisałam, miałam szczęście spotkać mądrych lekarzy, którzy
          nie faszerowali mnie na siłę.
          Może nie zawsze ciężka depresja, to ciężkie leki?
          Może teraz wypisuję głupoty, ale tak myślę.
          • mm-cc Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 17:18
            A, tak mi się rozpisało, bo nie mam z kim pogadać o depresji;)
            Przecież w pracy się nie pochwalę. Czasami sobie myślę, że ciekawe
            co by tam powiedzieli, gdyby wiedzieli, że jadę na prochach,
            a właściwie to prochu, bo biorę tylko bioxetin.
            Co do choroby serca, to zrób badania uspokoisz się.
            Ja "zdiagnozowałam" u siebie chorobę tarczycy. Wybrałam się do
            lekarza, przebadałam się jak kosmonauta i okazało się, że tarczycę
            mam w najlepszym porządku. Właściwie to się ucieszyłam, że depresja
            nie jest od tarczycy, tylko od zwykłej głupoty.
            • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 17:52

              Mogłabys mi wytłumaczyc to zdanie:
              >Właściwie to się ucieszyłam, że depresja
              > nie jest od tarczycy, tylko od zwykłej głupoty.
              • mm-cc Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 18:01
                anatemka napisała:

                >
                > Mogłabys mi wytłumaczyc to zdanie:
                > >Właściwie to się ucieszyłam, że depresja
                > > nie jest od tarczycy, tylko od zwykłej głupoty.

                Mogłabym... mam jedną chorobę a nie dwie:).
                • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 18:24
                  czyli jakie?
              • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 18:57
                no ja jednak nie widzę korelacji między depresją a zwykłą głupotą. Wszystkei
                moje sąsiadeczki zdrowe jak rydze:)
                Ta od wyjącego psa trochę nerwowa, ale to pewnei przez to że jej wszyscy o tego
                psa dupę trują.
                • mm-cc Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 19:04
                  Ja mam psa dobrze wychowanego, a zdrowe sąsiadki, swoją drogą,
                  głupie są pomimo normy psychicznej. Dlatego nie mam kompleksów:)
                  • mm-cc Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 19:16
                    No dobrze, rozwinę dlaczego nazwałam depresję głupotą, bo chyba
                    bardzo się tym naraziłam. A jeśli nazwałabym cholesterolemię
                    sklerozą, to też jest źle?
                    Gdzieś czytałam, że być może ludzie w depresji zbyt ostro widzą
                    rzeczywistość. Może?
                    Ja tam wolę mieć lekko przytępione zmysły i cieszyć się z czap
                    śniegowych na moim płocie.
                    • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 19:23

                      wiesz, nie mam schizofrenii, ale gdybyś nazwała ja pojebaniem, tez
                      bym chciała wiedziec dlaczego chorobe nazywasz w ten sposób.
                      cholesterolemia jest nadwyzka cholesterolu we krwi.
                      A depresyjni sa głupi - wg Ciebie.
                      wiesz, mozliwe, że masz rację.
                      Ale idź juz stąd.
                      Chyba nie chcesz zadawac się z głupkami.
                      • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 21:15
                        Anatemko przesadzasz, to całkiem miła osoba i nie wydaje mi się żeby chciała
                        umniejszyć Twoje jakże szlachetne depresyjne cierpienie, ani nie ma Cię za
                        głupka bo masz depresję.
                        • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 22:35

                          czemu miałam nie skumać?
                          nadwrazliwa na trzeźwo jestem i tyle.
                  • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 19:17

                    ale cos Ty sie tych kompleksów uczepiła?
                    jakis problem z tym masz?
                    • mm-cc Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 19:25
                      Anatemko, powyżej nie było przecież nic o kompleksach:)
                      • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 19:27

                        patrząc na drzewko:

                        Re: przejrzałam mój kajecik
                        mm-cc 19.01.10, 19:04 Odpowiedz
                        Ja mam psa dobrze wychowanego, a zdrowe sąsiadki, swoją drogą,
                        głupie są pomimo normy psychicznej. Dlatego nie mam kompleksów:)
                        • mm-cc Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 19:38
                          Anatemko, nie mam kompleksów wobec moich sąsiadek oraz nie mam
                          kompleksu wyższości wobec osób chorych na depresję. Sama mam
                          depresję. Staram się mieć dystans do tej choroby. Mogę nazywać ją
                          głupotą jeśli mam na to ochotę. Ciebie natomiast nie uważam za
                          głupią. Mam Ci to napisać wielkimi literami?

                          "Przepraszam jeśli kogoś obraziłam. Depresja nie jest głupotą.
                          Nie wiadomo czym jest. Nawet najmądrzejsi nie wiedzą, kto dobrze
                          ocenia rzeczywistość: depresyjni, czy "zdrowi".
                          Amen".
                          • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 19:45

                            ok. Ja nazywam depresyjnych wariatami i uważam sie za wariatkę.
                            Wszystko jasne, nie musisz przepraszac, ani juz nie będe Cie stad
                            wyganiać :)
                            • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 21:16
                              ooo skumałaś:) to dobrze
                              już się balam że się zamkniesz w sobie czy coś w tym rodzaju
          • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 17:45
            eee tego
            jakoś nei bardzo mam ochoty na dalsze wywlekanie bebechów
            chwila słabości była minęła.
            ale dzięki za dobre słowo.
            • mm-cc Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 18:05
              A teraz to się obraziłam:(
              I nie przyłożę się już do robienia frekwencji na tym forum.
              • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 18:25
                hehehehehehe
                skoro uważasz, że z głupoty masz depę, to widocznie faktycznie tak
                jest.
                • mm-cc Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 18:45
                  Anatemko, na pewno nie mam kompleksów:) Depresja jest ułomnością
                  i co do tego nie ma dyskusji.
                  A czy mam taką samą chorobę jak Albert Einstein, czy jak żul
                  w kamienicy obok, to mnie mało obchodzi.
                  • anatemka Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 18:47

                    nie wiem czy masz, nie znam Cię.
                    Depresja jest chorobą.
                    a Albercik był najprawdopodobniej autysta ;)
                    a zul jest najprawdopodobniej alkoholikiem ;)
              • lucyna_n Re: przejrzałam mój kajecik 19.01.10, 18:44
                ale za co się obraziłaś?
Pełna wersja