wzięcie się w garść

01.02.10, 14:32
czy na kogoś kiedyś zadziałało? Na razie ćwiczę bez skutku.
    • ichnia Re: wzięcie się w garść 01.02.10, 14:40
      ellena_cyganka napisała:

      > czy na kogoś kiedyś zadziałało? Na razie ćwiczę bez skutku.

      Na głowę upadłaś czy cuś?
    • lucyna_n Re: wzięcie się w garść 01.02.10, 15:13
      już ze sto razy sie brałam
      skutek mizerny
      wogóle cienko jest
    • mskaiq Re: wzięcie się w garść 01.02.10, 20:51
      Wziac sie w garsc i powtarzac te same bledy zawsze skonczy sie
      porazka. Lepiej sie zastanowic co powoduje ze sie nie chce, co
      zniecheca.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • niewomeli5 Re: wzięcie się w garść 01.02.10, 21:17
        A jeśli się wie co zniechęca a mimo to się nie chce?
      • lucyna_n Re: wzięcie się w garść 01.02.10, 22:53
        ale komu się nei chce?
        mi się bardzo chce, tylko nie mogę,
        wiem teraz powiesz coś w stylu to podnieś noge i powiedz mogę
        buebuebue
        • ichnia Re: wzięcie się w garść 02.02.10, 07:38
          lucyna_n napisała:

          > ale komu się nei chce?
          > mi się bardzo chce

          Jest też tak, że nie chce się chcieć...
    • kefirka.de Re: wzięcie się w garść 01.02.10, 21:30
      >czy na kogoś kiedyś zadziałało? Na razie ćwiczę bez skutku.
      Myślę, że w przypadku depresji jest to niemożliwe a wręcz działa odwrotnie. Im
      bardziej chciałam, tym głębiej się zapadałam. Jak w bagno.
      Za to gdy nauczono mnie różnych pożytecznych sposobów radzenia sobie z chorobą,
      lżej i łatwiej mi z nią być. Paradoksalnie jak sobie odpuszczam mniej ważne
      sprawy i skupiam się tylko na absolutnie koniecznych, coś się udaje. Gdy chcę
      być "wzięta w garść", absolutnie wszystko się rozjeżdża.
      • lucyna_n Re: wzięcie się w garść 01.02.10, 22:54
        otóż to
        • kara.mija Re: wzięcie się w garść 02.02.10, 10:17
          taa byłam taka długo - ciągle brałam się w garść ale teraz już nie
          jestem taka a jak mi nakazują to skutek odwrotny. Teraz też mniej i
          sobie sama nakazuję tzn. tylko te najważniejsze. Najgorsze dla mnie
          jest to jak np. leżę i wiem że coś powinnam i o tym myślę a im
          bardziej o tym myślę tym bardziej czuję, że nie mogę, nie mogę wstać
          i tego zrobić a wtedy bardziej myślę i bardziej się boję
          ewentualnych konsekwencji niezrobienia tego. Najchętniej wtedy
          poszłabym spać ale czuję, że nie mogę bo wtedy to już na pewno nic
          nie zrobię. I tak w koło Macieju. Wniosek - nie myśleć tylko robić,
          robić, robić czyli być takim robotem jak kiedyś. Tyle, że ja już nie
          potrafię, nie chcę i nie mogę żyć jak kiedyś ....
          • ichnia Re: wzięcie się w garść 02.02.10, 10:32
            kara.mija napisał:
            > Teraz też mniej i
            > sobie sama nakazuję tzn. tylko te najważniejsze.

            Tak właśnie robię.

            Najgorsze dla mnie
            > jest to jak np. leżę i wiem że coś powinnam i o tym myślę a im
            > bardziej o tym myślę tym bardziej czuję, że nie mogę, nie mogę wstać
            > i tego zrobić a wtedy bardziej myślę i bardziej się boję
            > ewentualnych konsekwencji niezrobienia tego.

            Ja w takich sytuacjach nie myślę w taki sposób, tylko że może za chwilę będę
            mogła to zrobić, może za 10 min., albo za godzinę, albo i później. Odwraca się
            wtedy uwagę (i myśli) i nie nakręcam się niepotrzebnie. Najgorsze jest takie
            MUSISZ TERAZ. Wcale nie muszę...

            > I tak w koło Macieju. Wniosek - nie myśleć tylko robić,
            > robić, robić czyli być takim robotem jak kiedyś. Tyle, że ja już nie
            > potrafię, nie chcę i nie mogę żyć jak kiedyś ....

            Ja też nie. Ale tak jak teraz też nie bardzo...
            • lucyna_n Re: wzięcie się w garść 02.02.10, 10:52
              jak ja to znam to zastygnięcie w jednej pozie i narastające poczucie winy że
              powinnam coś tak zrobić a nie robię. głównei wykonanie telefonu do lekarza
              wprawia mnie w taki stan a kiedyś zabawa z dzieckiem typu wyjście na spacer czy
              plac zabaw .
          • laurpi Re: wzięcie się w garść 05.02.10, 19:31
            Wniosek - nie myśleć tylko robić,
            > robić, robić czyli być takim robotem jak kiedyś.

            Ja w tej chwili tak sie staram robić i jest trochę lepiej. Mieć
            pracę, utrzymać się. Ale jak już się zapomnę i zaczynam myśleć, to
            czuję się zapędzona w kozi róg, że tak naprawdę tego wszystkiego nie
            chcę, tylko nie mam innego wyjścia, no bo co zrobię? Ktoś mnie
            powołał na ten świat taką, jaka jestem i nie miałam za bardzo na to
            wpływu. Teraz pozostaje jakoś to wszystko utrzymać tak, żeby tylko
            sie nie doprowadzić do takiego stanu, że będę się zachowywać jak
            totalna wariatka, np. wyć z psami.
    • mskaiq Re: wzięcie się w garść 02.02.10, 20:32
      niewomeli5 napisala
      >A jeśli się wie co zniechęca a mimo to się nie chce?
      Jesli wiesz co robisz zle to zmien to i wtedy wez sie w garsc. Im
      wiecej zmienisz tego co robisz zle tym mniej problemow ktore doluja
      i zniechecaja.
      W zamian tego co doluje rob rzeczy ktore ciesza, przynosza
      satysfakcje.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • lucyna_n Re: wzięcie się w garść 03.02.10, 10:58
        zmiłowania ludeczkowie proszę, zmiłowania
      • niewomeli5 Re: wzięcie się w garść 04.02.10, 18:56
        Czy myślisz że wiedząc co zle robię jestem w stanie to zmienić?To
        nie jest takie proste,gdyby każdemu się tak udawało to nikt by nie
        był zdolowany i każdy byłby zadowolony.Robię rzeczy które przynoszą
        mi satysfakcję i zadowolenie ale to nie znaczy że dzięki temu jestem
        w stanie wyzbyć się tego w czym popełniam błędy.
        • mskaiq Re: wzięcie się w garść 07.02.10, 02:10
          To prawda ze kazdy bylby zadowolony gdyby nie popelnial bledow, albo
          uczyl sie na bledach ktore popelnil.
          Jest wiele dzialan ktore przynosza krotkotrwala ulge czy zadowolenie
          ale na dluzsza mete maja fatalne skutki.
          Na przyklad zadowolenie jakie mozna miec pod wplywem alkoholu, czy
          nie robienie niczego przez dluzszy czas.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • zoltanek Re: wzięcie się w garść 06.02.10, 17:48
      jestem wielkim zwolennikiem tej metody. sukces jest malo prawdopodobny
      ale ludzi nie powinno to zniechecic - do totka sie nie zrazaja. imo to
      jedyne rozwiazanie i powinno sie go stosowac, dla idei chociarzby.
Pełna wersja