Dodaj do ulubionych

a na wybory poszliście?

21.06.10, 12:17

Obserwuj wątek
    • pop_vault Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 12:52
      rzad chce wprowadzic dowody osobiste z odciaskami palcow. maja pozniej sprawdzac
      odciski na kartach wyborczych takze tych minionych. wybory to niebezpieczna
      sprawa. lepiej sie trzymac daleko.
      • lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 14:50
        malutka mania prześladowcza?
        • pop_vault Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 15:07
          tak jestem chorym psychicznie oszolomem kurwa szmata i sram po pretach klatki
          • malwa200 Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 15:33
            ja tam byłam
            • pop_vault Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 16:03
              Prosze panstwa do urny
              • lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 19:53
                tylko się nei denerwuj.
    • olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 17:41
      tak.
      byłam.
      po raz pierwszy od chwili, gdy pewni panowie trzej rozwalili mi moją
      partię.
      teraz widmo jeszcze gorszego wydania tego czegoś, co już było, mnie
      wypchnęło było z domu.
      4. lipca też pójdę.
      • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 18:05
        Poszedłem i za dwatygodnie też pójdę. Zawsze chodzę głosować. Raz
        tylko wdrugiej turze wyborów na prezydenta miasta nie byłem, bo mi
        sie popieprzyło, że lokale do 22.00 otwarte i odsypiałem już nie
        pamiętam co tak długo, że zdążyłem klamkę pocałować.
        Przy tak minimalnej różnicy jakbym nie poszedł, to mógłbym mieć
        wyrzuty sumienia przez pięć lat następnych.
        Jak mawia jeden kolega z Krakforum - gdy rozum śpi, budzą się
        kaczory.
        • lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 19:51
          Ja też byłam
          z komorowskim to mam problem bo fizycznie przypomina mi człowieka ktorego
          wolalabym nei pamiętać. No ale na deja vu też się nei piszę bo miałabym upiorne
          wrażenie że prezydent wrócił zza grobu. 4 lipca też pójdę.
          Lubię samo iście na wybory bo sobei zawsze idziemy na miły spacerek, i na
          ciastko, albo lody potem i jest przyjemnie.
    • szarodziejka Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 19:49
      tak, proszę pani
      ale, nierozsądna, oddałam jeden głos
    • pillow7 Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 20:36
      no byłam , byłam
      takie smutne , depresyjne głosowanie negatywne wyszło

      szkoda, że nie było na kogo entuzjastycznie , z pełnym przekonaniem
      no, ale ja na polityce to kiepsko się znam
      żeby nie powiedzieć wcale
    • stokrotka_beauty Re: a na wybory poszliście? 23.06.10, 23:34
      poszlismy
      • pop_vault Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 08:48
        a tobie jeszcze nie odebrano praw obywatelskich? :o
        • olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 09:50
          była, zatem ani jej nie odebrano,
          ani nie odebrała sobie sama praw wyborczych.

          bo niektórzy je sobie odbierają, a potem drą ryja, jak źle jest.
          prawda ?
    • anatemka Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 15:16
      byłam, zawsze chodze na prezydenckie.
      Za to najprawdopodobniej nie pójde na druga turę :(
      Nie bedzie mnie w domu, a jakos nie mam chęci iść do urzędu po
      zaswiadczenie.
      • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 15:25
        A czemu nie masz ochoty? Ja dziś byłem na Leszczyńskiego po kwit, bo
        też wyjeżdżam lipcowo. Szybko, sprawnie, miło i kolejka nawet mi nie
        przeszkadzała :D
        • madau Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 15:39
          bylam. W konsulacie w paryzewie.
          • lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 16:36
            Jacy my jesteśmy porządni obywatele, czemu więc traktują nas jak śmieci?
            • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 22:29
              Bo się chcą lepiej poczuć. Sami ze sobą nie wytrzymują, to lubią
              myśleć, że są gorsi od nich.
            • olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 23:16
              a konkretnie o jakie chodzi traktowanie ?

              bo się ja osobiście czułabym jak przedmiot handlu żywym towarem,
              gdybym głosowała na pana Grzesia, który opowiada, że może przekazać,
              ale warunki stawia odbiorcy przekazu takie to, a takie.

              przekaziciele się tak przeceniają sądząc, iż co dostali, to mogą
              przekazać wskazując komu.
        • anatemka Re: a na wybory poszliście? 26.06.10, 07:27
          monte_we_mgle napisał:

          > A czemu nie masz ochoty?

          bo trzeba pójść do Urzedu, powiedziec dzień dobry etc etc etc, na
          sama myśl mnie skręca w żołądku... nie , dziekuję, wole nie głosować,
          zreszta, chyba na niedziele wrócę.
    • annarchia Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 12:38
      Byłam. W niedzielę też się zwlekę.
      • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 13:34
        Łał, frekwencja wśród wariatów bije rekordy. Powinni dać nam
        medale ;-)))
        • olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 14:54
          tylko, że, podobno, w szpitlach psychiatrycznych wygrywa prezes pan.

          ale może na Szczurze są chorzy inaczej.
          • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 16:21
            Bo w szpitalach głosują ci co sobie nie zdaja sprawy ze swojej
            choroby albo jej nie akceptują i jak prezes pan uważają się za
            normalnych. My jesteśmy nienormalni po prostu :-)))
        • annarchia Re: a na wybory poszliście? 02.07.10, 10:13
          monte_we_mgle napisał:

          > Łał, frekwencja wśród wariatów bije rekordy.

          Hmm... zdziwiłam się swoją reakcją na tę wypowiedź... Jeszcze niedawno temu
          samookreślenie 'wariat' traktowałam jak komplement, niemalże lans, dawało mi
          ciche poczucie dumy, inności-wyjątkowości, przynależności do niemalże
          elity-opozycji 'zwykłych bezrefleksyjnych wyjadaczy chleba' :P A teraz poczułam,
          że już nie bardzo się z tym określeniem identyfikuję, nawet z przymrużeniem
          oka... to chyba dobry znak :)
          • lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 02.07.10, 16:05
            nie ciesz się , to pewnei tylko wyparcie
            • annarchia o 'wariatach' 02.07.10, 18:39
              lucyna_n napisała:

              > nie ciesz się , to pewnei tylko wyparcie

              Ja to odczuwam nieco inaczej.
              Poczułam świadomie, że nie chcę już dłużej siebie wyróżniać tym, że należę do
              grona zaburzonych i mam efkę. To jest przykre, gdy człowiek ma potrzebę takim
              'wariatem' siebie podlansować, bo to znaczy, że poczucie wartości jest tak
              boleśnie niskie, że można je podnieść tylko takim hasełkiem :( I jest trudne -
              bo jak człowiek to od siebie odsunie to ból niedowartościowania jest potworny.
              Jeśli nie uda mi się go zaleczyć poprzez zmianę to prawdopodobnie do 'wariatki'
              jeszcze powrócę...

              Tak było u mnie - najpierw wstyd, że chodzę do psychiatry, a po jakimś czasie
              cicha duma. A prawda taka, że to nie jest powód ani do jednego, ani do drugiego.
              Przestaje mi schlebiać i podobać się to, że mogę się określać 'wariatką' - tą
              wielką niezrozumiałą, Inną, odkrywającą "prawdy o świecie" a tak naprawdę
              izolując się
              od niego pod kołdrą... Miałam chyba wrażenie, ze 'wariaci' są generalnie o wiele
              ciekawsi niż normalsy (faktycznie, przypadki kliniczne są dla mnie ciekawe,
              psychopatologia jest fascynująca - ale nie o taką ciekawośc chodzi), o wiele
              bardziej refleksyjni niż wielu zdrowych, ale czy tak jest de facto? Chyba nie
              można generalizować... Ludzie chorujący są zbyt często monotematyczni: główny
              temat - objawy chorobowe: a ja mam taki lęk, a ja taki, a mi się ciągle nie chce
              żyć, a ja się znowu pocięłam - choć może budzić to empatię, szok, chęć pomocy to
              jest nudne... A te głębokie refleksje są zazwyczaj jednostronne - przecież
              depresyjny nie powie nic o fajnych ciekawych stronach życia, a maniakalny o
              cierpieniu. Osoby z zaburzeniem osobowości są najczęściej zafiksowane na sobie i
              nie rozwijają się, ponieważ nie widzą w sobie nic do zmiany - to otoczenie ma
              się zmieniać. Tak to wygląda... Taka prawda o mnie. Chciałabym jednak należeć do
              grona zdrowych :( Zmienić się. To wcześniej nie było takie oczywiste. I nadal
              nie jest, bo jest pewnie - tj. piszesz w wyparciu, nieświadomości - taki głos, który
              dalej kocha 'wariatkę' i kpi z takiej gadaniny, kpi z chęci do zmiany... Ale to
              ważne, że w ogóle pojawiło się alternatywne myślenie...
              • szarodziejka Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:30
                annarchia napisała:

                > Osoby z zaburzeniem osobowości są najczęściej zafiksowane na sobie
                > i
                > nie rozwijają się, ponieważ nie widzą w sobie nic do zmiany - to otoczenie ma
                > się zmieniać.

                veto. moja eFka ewoluowała:
                poprzednio omal nie wpędziłam do grobu
                a teraz byłam tylko perspektywą psychiatryka

                i to nie jest rozwój?
                • annarchia Re: o 'wariatach' 03.07.10, 10:35
                  szarodziejka napisała:

                  > veto. moja eFka ewoluowała:
                  > poprzednio omal nie wpędziłam do grobu
                  > a teraz byłam tylko perspektywą psychiatryka
                  >
                  > i to nie jest rozwój?

                  Nie, bo mówiąc tak ciągle utożsamiasz "ja" z efką, równasz siebie z jakimś
                  numerkiem z ICD (czy DSM). To, że choroba przyjmuje różną, w tym wypadku ciut
                  mniejszą intensywność - to jest rozwój? Chyba, że tę poprawę zawdzięczasz
                  własnej pracy nad zmianą siebie, rozwijaniem swojej osobowości (a nie samym
                  psychotropom, lepszej sytuacji zewnętrznej czy nieświadomym mechanizmom). Tyle,
                  że odhaczanie postępów jedynie w łagodzeniu się objawów choroby (kiedyś grób -
                  dziś "tylko" psychiatryk), pomijając np. zmianę w relacjach z ludźmi,
                  funkcjonowania, to nadal zafiksowanie na efce.

                  Z tym rozwijaniem się chodziło mi o to, że człowiek, który jest zaabsorbowany
                  swoją efką, depresją, lękami, manią, natręctwami, agorafobią, wizją grobu,
                  psychiatrykiem, natężeniem objawów, swoją energię poświęca głównie na zagryzanie
                  zębów i przetrwanie, kontrolowanie choroby, a zdrowy, wolny od tego badziewia,
                  może rozwijać się w różnych sferach, bo ma na to siłę, chęci, motywację, sprawia
                  mu to satysfakcję. A przede wszystkim spokój wewnętrzny, który umożliwia
                  koncentrację także na otoczeniu, a nie tylko swoim wnętrzu. Może podnosić swoje
                  zawodowe kwalifikacje, rozwijać umiejętności językowe, społeczne, może rozwijać
                  swoje hobby i pasje, poznaje nowych ludzi, wzbogacać swoją osobowość o nowe
                  doświadczenia - w różnych okolicznościach, a nie tylko w wyrze czy szpitalach,
                  itd. Chory, nawet przy złagodzeniu objawów, jak już zwlecze się na jakiś koncert
                  albo wykład to i tak pewną część uwagi poświęci np. na lęk przed lękiem. Będzie
                  atak paniki czy nie? Jakby co to mam benzo... a jak nie pomoże to co? A co
                  będzie jak mnie tutaj dopadną natręctwa? Pozamiatane.
                  • mauamee Re: o 'wariatach' 04.07.10, 02:12
                    annarchia napisała:

                    > szarodziejka napisała:
                    >
                    > > veto. moja eFka ewoluowała:
                    > > poprzednio omal nie wpędziłam do grobu
                    > > a teraz byłam tylko perspektywą psychiatryka
                    > >
                    > > i to nie jest rozwój?
                    >
                    > Nie,

                    mozesz na następnej sesji porozmawiać o tym co to jest perfekcjonizm


                    bo mówiąc tak ciągle utożsamiasz "ja" z efką, równasz siebie z jakimś
                    > numerkiem z ICD (czy DSM).

                    lepiej mieć świadomość problemów niż jej nie mieć
                    to często slogan umożliwiający pocieszanie się, ale slogan w 100% zgodny z
                    rzeczywistością

                    a jeśli chodzi o to co napisałaś w dalszej części: popadasz w skrajności

                    normalsi też mają lęki
                    i także część energii tracą na lęk przed lękiem
                    rozejrzyj się a sama zobaczysz i wręcz zdziwisz się jak częsta to przypadłość


                    a wariaci mają mocniejsze strony osobowości (lub choćby wypracowane przez lata
                    praktyki manewry umożliwiające zmniejszenie negatywnych skutków ubocznych stron
                    słabych)
                    z efką także można wykorzystać pewne zdolności, które umożliwiają "rozwój"


                    nic nie jest "pozamiatane"

                    To, że choroba przyjmuje różną, w tym wypadku ciut
                    > mniejszą intensywność - to jest rozwój? Chyba, że tę poprawę zawdzięczasz
                    > własnej pracy nad zmianą siebie, rozwijaniem swojej osobowości (a nie samym
                    > psychotropom, lepszej sytuacji zewnętrznej czy nieświadomym mechanizmom). Tyle,
                    > że odhaczanie postępów jedynie w łagodzeniu się objawów choroby (kiedyś grób -
                    > dziś "tylko" psychiatryk), pomijając np. zmianę w relacjach z ludźmi,
                    > funkcjonowania, to nadal zafiksowanie na efce.

                    złagodzenie objawów (bez względu na przyczynę) uwalnia energię, która może być
                    przeznaczona na inne rzeczy
                    wtedy "zdrowienie" niejako "samo się robi"


                    > Z tym rozwijaniem się chodziło mi o to, że człowiek, który jest zaabsorbowany
                    > swoją efką, depresją, lękami, manią, natręctwami, agorafobią, wizją grobu,
                    > psychiatrykiem, natężeniem objawów, swoją energię poświęca głównie na zagryzani
                    > e
                    > zębów i przetrwanie, kontrolowanie choroby, a zdrowy, wolny od tego badziewia,
                    > może rozwijać się w różnych sferach, bo ma na to siłę, chęci, motywację, sprawi
                    > a
                    > mu to satysfakcję. A przede wszystkim spokój wewnętrzny, który umożliwia
                    > koncentrację także na otoczeniu, a nie tylko swoim wnętrzu. Może podnosić swoje
                    > zawodowe kwalifikacje, rozwijać umiejętności językowe, społeczne, może rozwijać
                    > swoje hobby i pasje, poznaje nowych ludzi, wzbogacać swoją osobowość o nowe
                    > doświadczenia - w różnych okolicznościach, a nie tylko w wyrze czy szpitalach,
                    > itd. Chory, nawet przy złagodzeniu objawów, jak już zwlecze się na jakiś koncer
                    > t
                    > albo wykład to i tak pewną część uwagi poświęci np. na lęk przed lękiem.

                    no i co z tego, że straci?
                    ma zacząć wychodzić z domu dopiero po całkowitym wyleczeniu? a jak ma w takim
                    razie wyzdrowieć?
                    skoro masz deficyty w budowaniu relacji z drugim człowiekiem to powinnaś
                    trenować na pluszowym misiu?


                    Będzie
                    > atak paniki czy nie? Jakby co to mam benzo... a jak nie pomoże to co? A co
                    > będzie jak mnie tutaj dopadną natręctwa? Pozamiatane.
              • szarodziejka Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:34
                a ta serio to zaburzony rzeczywiście niczego ciekawego nie powie
                nie ma czasu. nie zauważy, nie doceni, nie będzie się pospolitował na byle

                i siedzisz potem w takim bardziej ludzkim gronie
                śmiejesz się, sączysz złoty napój
                i zastanawiasz, czy możesz już iść
                bo przecież i tak nic nie wynika

                bycie z ludźmi to dzielenie się światem
                tym dostępnym dla obu stron
                dotykalnym

                paranoje kiepsko się sprzedają
                • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:41
                  E tam, przesadzasz. To jest jedno z najciekawszych forów na Gazecie
                  przecież. To nieprawda, że zaburzony nic nie widzi poza swoimi
                  objawami, choć czasem tak jest.
                  • szarodziejka Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:48
                    Monte, a Ty miałeś kontakt z zaburzeniem?
                    budziłeś się znowu i znowu w sytuacji, która miała się nie powtórzyć?
                    zacząłeś się godzić, że tak musi być i trzeba korzystać z chwil zaślepienia?
                    nim ludzie rozgryzą i zwieją?
                    • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 21:15
                      Ja miałem na wiosnę ostatnio dołek, chociaż już miało być dobrze. Z
                      bezsennością też nie mogę sobie poradzić bez prochów. Właściwie to
                      machnąłem na to ręką. Będą nawroty to będą. Na to są tabsy, a ja mam
                      to szczęście, że na psychotropy szybko reaguję. Nie myślę o tym, gdy
                      jest w miarę oki, staram się normalnie żyć i nie analizować.
                      • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 21:23
                        Tylko to mi zostało po psychozie, że boję się być sam. Zdarzyło mi
                        się to gdy żona była z dziećmi na feriach i teraz, gdy gdzieś
                        wyjeżdża to ja się zmywam do ciotki albo teściów. Niby mam brata w
                        tym samym mieście, znajomych i wiem, że w razie czego mogę zamówić
                        taksówkę i pojechać do szpitala, ale się boję, że nie dałbym rady i
                        znów musiałbym się męczyć zbyt długo.
                        • lucyna_n Re: o 'wariatach' 02.07.10, 22:36
                          ja i bez psychozy boję się zostać sama, z racji atakow paniki. Niby wiem że i
                          tak nikt mi nie pomoże jak tabletka nei zadziała, ale jakoś tak bezpieczniej
                          kiedy ktoś jest. jak wiem że na noc wrócą to mogę cały dzień siedzieć sama, ale
                          jak wiem że nei wrócą to już w połudnei zaczynam się czuć wyobcowana i jakoś
                          dziwnei odcięta od świata. Jakby mnie zamurowano a jednocześnie boję się wyjść
                          bo mam idiotyczne uczucie że nie trafię z powrotem, albo że z jakichś
                          niesprecyzowanych powodów nie będę mogla wejść do domu.
                          • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 23:44
                            Ja panikuję, gdy zostaję sam, bo się boję wtedy strasznie, że mogę
                            mieć nawrót i coś złego sobie zrobić, chociaż już od dawna nie biorę
                            neureptyków i wszystko jest ze mną w porządku. Nie mam żadnych
                            odrealnionych myśli, nie wkręcam sie obsesyjnie w jakiś temat, nic
                            nie wskazuje na to, że mogłoby się to powtórzyć, a moja lekarka
                            twierdzi, że z obserwacji jest bardzo prawdopodobne, że to był
                            jednorazowy epizod spowodowany zaniedbaną i nieloczoną w porę
                            depresją. Ale nic nie poradzę. Boję się i już.
                            • lucyna_n Re: o 'wariatach' 03.07.10, 14:38
                              trudno wymazac z pamięci takie przejścia, racjonalne myślenie niewiele pomaga.

                              truskawki z czekoladą
                • u.nick Re: o 'wariatach' 03.07.10, 15:01
                  bycie z ludźmi to dzielenie się światem
                  > tym dostępnym dla obu stron
                  > dotykalnym

                  o to, to

                  skonfrontować się muszę czasami
                  nie o identyfikację chodzi
                  ale o podobność , jakieś to jest potrzebne mi
                  szkoda zaprzeczać
                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 03.07.10, 16:33
                    u.nick napisała:

                    > bycie z ludźmi to dzielenie się światem
                    > > tym dostępnym dla obu stron
                    > > dotykalnym
                    >
                    > o to, to
                    >
                    > skonfrontować się muszę czasami
                    > nie o identyfikację chodzi
                    > ale o podobność , jakieś to jest potrzebne mi
                    > szkoda zaprzeczać

                    Ja nie wiem, dlaczego piszę z wariatami. Po prostu nie mam komu
                    powiedzieć, że w psychozie zdawało mi się, że zadzwonił do mnie Neo
                    z Matrixa i nie poleciałem do najbliższej budki odebrać, tylko
                    dlatego, że panicznie się bałem wyjść z domu. Gdybym się nie bał, to
                    bym pobiegł, chociaż nawet wtedy nie wierzyłem, że on do mnie
                    dzwoni. Przecież nie wariat nigdy tego zrozumie i nie wysłucha do
                    końca, a lekarka skwituje tylko - urojenie, takie samo jak inne.
                    • lucyna_n Re: o 'wariatach' 03.07.10, 21:17
                      muszę przyznać że miałeś bardzo fajne urojenie:) szkoda że się bałeś, ciekawe co
                      byloby dalej, czy wziąłbyś niebieską czy czerwoną tabletkę
                      • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 03.07.10, 21:31
                        lucyna_n napisała:

                        > muszę przyznać że miałeś bardzo fajne urojenie:) szkoda że się
                        bałeś, ciekawe c
                        > o
                        > byloby dalej, czy wziąłbyś niebieską czy czerwoną tabletkę

                        Nawet chciałem to kiedyś sprawdzić i odstawić samodzielnie
                        neuroleptyk, ale się przestraszyłem, że znów się będę wszystkiego
                        bał :-)))
                        • lucyna_n Re: o 'wariatach' 03.07.10, 21:57
                          banie się wszystkiego to nie jest dobra opcja, zdecydowanie nie.
                      • annarchia Re: o 'wariatach' 03.07.10, 22:01
                        lucyna_n napisała:

                        > muszę przyznać że miałeś bardzo fajne urojenie:) szkoda że się bałeś, ciekawe c
                        > o
                        > byloby dalej, czy wziąłbyś niebieską czy czerwoną tabletkę

                        To z Matrixem?
                        Dość powszechne w psychiatrykach.
                        Zawsze mówili o niebieskiej.

                        Wielu nerwicowców też chce te niebieskie,
                        choć potrzebne im czerwone...
                        Smutne to.
                        • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 03.07.10, 23:45
                          annarchia napisała:

                          > To z Matrixem?
                          > Dość powszechne w psychiatrykach.

                          Ja w ogóle miałem jazdę filmową. Filmiki Bunuela mi się przewijały,
                          Pulp Fiction, Visconti i na koniec niestety "Wstręt" o schizie.
                          Wtedy zadzwoniłem po gliny. Neo był najprzyjemniejszy.
                          • lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 01:22
                            ja zawsze bylam zdania że wariat powinien ostrożnie dobierać filmy ktore ogląda
                            i literaturę.
                            • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 08:45
                              lucyna_n napisała:

                              > ja zawsze bylam zdania że wariat powinien ostrożnie dobierać filmy
                              ktore ogląda
                              > i literaturę.

                              No wiesz, nie oglądałem serialu o Jasonie i wszystkich
                              części "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną". Mogło być o wiele
                              gorzej.
                              • lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 10:21
                                jak mi odbije to najwyżej zatańczę i (o zgrozo)zaśpiewam na ulicy, ot i wszystko.
                    • annarchia Re: o 'wariatach' 04.07.10, 10:19
                      monte_we_mgle napisał:

                      > końca, a lekarka skwituje tylko - urojenie, takie samo jak inne.

                      A czego byś oczekiwał?
                      Że powie Ci: "Pana objawy są wyjątkowe, nikt takich nie ma, to niesamowite" - ?
                      • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 12:28
                        annarchia napisała:

                        > monte_we_mgle napisał:
                        >
                        > > końca, a lekarka skwituje tylko - urojenie, takie samo jak inne.
                        >
                        > A czego byś oczekiwał?
                        > Że powie Ci: "Pana objawy są wyjątkowe, nikt takich nie ma, to
                        niesamowite" - ?

                        Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie
                        szkodzą. Z kim mam o tym gadać?
                        • annarchia Re: o 'wariatach' 04.07.10, 17:26
                          monte_we_mgle napisał:

                          > Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie
                          > szkodzą. Z kim mam o tym gadać?

                          To fakt, mogłaby posłuchać (i to nie łaskawie).
                          Szukałeś sensowniejszego lekarza?
                          Bo tacy istnieją.
                          Co sam uważasz o terapii?
                          • lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 20:23
                            weż wyluzuj bo się spłoszy chłopak.
                          • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 21:27
                            annarchia napisała:

                            > To fakt, mogłaby posłuchać (i to nie łaskawie).
                            > Szukałeś sensowniejszego lekarza?

                            Żartujesz. Moja lekarka jest najlepsza na świecie, uwielbiam ją.

                            > Co sam uważasz o terapii?

                            Uważam, że to kompletna bzdura i wierzę, że może się skończyć
                            dekompensacją psychotyczną. Nigdy bym się nie poddał terapii.
                            • lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 21:45
                              co to ta dekompensacja psychotyczna?
                              • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 22:46
                                lucyna_n napisała:

                                > co to ta dekompensacja psychotyczna?

                                Rozłamka i nawrót psychozy. To grozi na terapiach psychotykom. Nie
                                wiadomo co powoduje stany psychotyczne, ale pod wpływem terapii one
                                się mogą powtórzyć. Lepiej się nie babrać w psychobebechach.
                                • lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 23:02
                                  nerwiki właściwie też przeżywają nawrót dolegliwości na terapiach i wręcz
                                  nasilenie, tylko że nerwikami się nikt nei przejmuje
                                  biedne nerwiki
                                  męczące i takie nieciekawe
                            • annarchia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 11:14
                              monte_we_mgle napisał:

                              > Żartujesz. Moja lekarka jest najlepsza na świecie, uwielbiam ją.

                              Przyznam, że mnie to zdziwiło. Najpierw piszesz, że nie masz z kim
                              pogadać, bo lekarka Cię nie słucha. Czyli odpowiada Ci lekarz, który
                              Cię nie słucha?

                              > > Co sam uważasz o terapii?
                              >
                              > Uważam, że to kompletna bzdura

                              W jakim sensie bzdura?
                              Że nieskuteczna, że to ściema, czy co?
                              I jak to argumentujesz?

                              > i wierzę, że może się skończyć
                              > dekompensacją psychotyczną.

                              To nie jest kwestia wiary, bo może. To jest mechanizm obronny (jak
                              na ironię). Miałam coś takiego w terapii. Ale miałam to i przed nią -
                              niezależnie od brania silnych leków. Co ważne, na najgorsze dla
                              mnie schizy (które ciągle powracały jak bumerang, przez parę lat nie
                              odpuszczały) pomogła dopiero terapia, a nie kilogramy prochów. I
                              wiem, że te konkretne objawy pożegnałam na amen. Przynajmniej to.
                              • lucyna_n Re: o 'wariatach' 05.07.10, 13:13
                                Ale Monte już sto razy pisał że dobrze reaguje na leki i że mu jednorazowo
                                zdarzyły się psychotyczne objawy jako objaw głębokiej depresji nieleczonej. Nie
                                dla każdego jest wskazana terapia.
                              • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 14:06
                                annarchia napisała:

                                > Przyznam, że mnie to zdziwiło. Najpierw piszesz, że nie masz z kim
                                > pogadać, bo lekarka Cię nie słucha. Czyli odpowiada Ci lekarz,
                                który
                                > Cię nie słucha?

                                Pisałem tylko, że nie słucha szczegółowych opowieści o moich
                                urojeniach. Wystarcza jej do diagnozy, że miałem filmową jazdę i jak
                                się wtedy czułem, ale jaką konkretnie to już nie chce słuchać. Poza
                                tym poświęca mi dużo czasu, tłumaczy o skutkach ubocznych i lekach,
                                mogłem z nią ponegocjować odstawianie i dawki, no i znosi moje
                                telefony, jak mam jakieś wątpliwości. Nie przywiązuje się do raz
                                orzeczonej diagnozy.

                                > > > Co sam uważasz o terapii?
                                > >
                                > > Uważam, że to kompletna bzdura
                                >
                                > W jakim sensie bzdura?

                                W takim, że mam depresję endogenną. Nie zachorowałem dlatego, że
                                miałem nieszczęśliwe dzieciństwo np. Miałem szczęśliwe raczej, choć
                                różnie bywało. Nie mam ochoty sie grzebać w przeszłosci, analizować
                                z nikim różnych swoich reakcji itp. Uważam, że to jest choroba
                                biologiczna, tym bardziej, że leki mi pomagają.

                                > Że nieskuteczna, że to ściema, czy co?
                                > I jak to argumentujesz?

                                Po prostu pieprzenie kotka za pomocą młotka, z którego nic nie
                                wynika moim zdaniem. Jeśli ktoś ma problem z zaakceptowaniem swojej
                                choroby to może sobie chodzić na terapię. Ja nie mam. W niczym mi
                                nie przeszkadza, że jestem wariatem. Choroba jak każda inna.

                                > To nie jest kwestia wiary, bo może. To jest mechanizm obronny (jak
                                > na ironię). Miałam coś takiego w terapii. Ale miałam to i przed
                                nią -
                                > niezależnie od brania silnych leków.

                                Mnie psychoza przeszła po tygodniu łykania neuroleptyka i nigdy
                                potem nie miałem takiego stanu, choć dawki stystematycznie zacząłem
                                zmniejszać po pół roku łykania. Nie mam najmniejszego zamiaru
                                ryzykować, że pojawi sie znowu, tym bardziej, że widzę celu terapii.

                                > Co ważne, na najgorsze dla
                                > mnie schizy (które ciągle powracały jak bumerang, przez parę lat
                                nie
                                > odpuszczały) pomogła dopiero terapia, a nie kilogramy prochów. I
                                > wiem, że te konkretne objawy pożegnałam na amen. Przynajmniej to

                                Mnie pomogły prochy. Została depresja, z której dużo trudniej mi
                                było wyjść. Zdarzają mi się ciągle doły, ale tabsy dobrze na mnie
                                działają, nie muszę się zbyt długo męczyć i reaguję teraz
                                natychmiast na każdy dłuższy spadek nastroju i bezsenność, ale to
                                miałem odkąd pamiętam. Kiedyś radziłem sobie trawką popijaną alko,
                                teraz łykam tabletki.
                                • annarchia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 16:31
                                  monte_we_mgle napisał:

                                  > Pisałem tylko, że nie słucha szczegółowych opowieści o moich
                                  > urojeniach. Wystarcza jej do diagnozy, że miałem filmową jazdę i
                                  jak
                                  > się wtedy czułem, ale jaką konkretnie to już nie chce słuchać.

                                  Twoje wcześniejsze słowa "A z kim mam rozmawiać? Lekarka nie słucha,
                                  dla niej urojenie jak każde inne.." zrozumialam tak, że jednak
                                  chciałeś sobie z nią o tym 'pogadać'. A że z nią się nie da to
                                  opisujesz to na forum. Z czego wynika, że zainteresowania i
                                  wysłuchania potrzebujesz.

                                  > Po prostu pieprzenie kotka za pomocą młotka, z którego nic nie
                                  > wynika moim zdaniem.

                                  Tak może być, bo wielu terapeutów jest kiepskich, na żałosnym
                                  poziomie, ale nie generalizuj. Sporo osób wyzdrowiało dzięki terapii
                                  albo przynajmniej odczuło jakąś poprawę. Także z chorobami uważanymi
                                  za endogenne. Mój znajomy z ChAD bardzo sobie chwalił terapię.

                                  >Jeśli ktoś ma problem z zaakceptowaniem swojej choroby to może
                                  sobie chodzić na terapię.

                                  Na terapię się chodzi po to, aby zdrowieć, a nie uczyc się
                                  akceptowac chorobę. Chyba, że miałeś na myśli tylko terapię
                                  podtrzymującą.
                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 16:46
                                    A dokładnie to tak brzmiało.

                                    > monte_we_mgle napisał:

                                    Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie
                                    szkodzą. Z kim mam o tym gadać?

                                    Myślę, że jak powiem, że widzę w tej wypowiedzi Twój żal do niej to
                                    nie będzie to projekcją. (Ale nie zdziwię się, jak zaprzeczysz).
                                    Dlatego właśnie zapytałam, dlaczego wciąż do niej chodzisz.
                                    • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 20:32
                                      annarchia napisała:

                                      > A dokładnie to tak brzmiało.
                                      >
                                      > > monte_we_mgle napisał:
                                      >
                                      > Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie
                                      > szkodzą. Z kim mam o tym gadać?
                                      >
                                      > Myślę, że jak powiem, że widzę w tej wypowiedzi Twój żal do niej
                                      to
                                      > nie będzie to projekcją. (Ale nie zdziwię się, jak zaprzeczysz).
                                      > Dlatego właśnie zapytałam, dlaczego wciąż do niej chodzisz.

                                      Nie, nie mam do niej żalu. To nie o to chodzi. Po prostu
                                      stwierdziłem fakt - nie słucha wszystkiego, o czym ja bym chciał
                                      gadać, ale jest świetnym fachowcem, mam do niej pełne zaufanie i
                                      zwyczajnie ją lubię, jest bardzo sympatyczna.
                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 20:27
                                    annarchia napisała:

                                    > Twoje wcześniejsze słowa "A z kim mam rozmawiać? Lekarka nie
                                    słucha,
                                    > dla niej urojenie jak każde inne.." zrozumialam tak, że jednak
                                    > chciałeś sobie z nią o tym 'pogadać'. A że z nią się nie da to
                                    > opisujesz to na forum. Z czego wynika, że zainteresowania i
                                    > wysłuchania potrzebujesz.

                                    Potrzebuję, dlatego tu piszę. Nie będę zmieniał lekarza z dobrego na
                                    niewiadomo jakiego, bo nie słucha szczegółów moich jazd. Pewnie zna
                                    setki takich opowieści i wszystkie są podobne. Jest klinicystką, ma
                                    doktorat, zdążyła się już nasłuchać.


                                    > Tak może być, bo wielu terapeutów jest kiepskich, na żałosnym
                                    > poziomie, ale nie generalizuj. Sporo osób wyzdrowiało dzięki
                                    terapii
                                    > albo przynajmniej odczuło jakąś poprawę. Także z chorobami
                                    uważanymi
                                    > za endogenne. Mój znajomy z ChAD bardzo sobie chwalił terapię.

                                    Być może, ale ja tego nie czuję. Nie jestem ekshibicjonistą i nie
                                    lubię się grzebać w swoich przeżyciach, szczególnie na życzenie.


                                    > Na terapię się chodzi po to, aby zdrowieć, a nie uczyc się
                                    > akceptowac chorobę. Chyba, że miałeś na myśli tylko terapię
                                    > podtrzymującą.

                                    Ja nie wierzę w to, że po terapii można wyzdrowieć. Terapia to dla
                                    mnie to samo, co gadanie Maska o uzdrawiającym bieganiu i marchewce,
                                    aczkolwiek wiara podobno czyni cuda, więc jeśli ktoś uważa, że może
                                    mu to pomóc, to być może pomaga.
                                    • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 05.07.10, 21:45
                                      Monte, ty to chyba do tej samej lekarki chodzisz, co ja.
                                      Tylko na pierwszej wizycie długo ze mną rozmawiała. Teraz wystarczy, że rzuci na
                                      mnie okiem i już wie, jak jest. A jak się ucieszyła, jak przyszłam do niej
                                      kiedyś z zakupami ciuchowymi, bo po drodze zrobiłam. Fajnie mieć takiego
                                      lekarza, że człowiek się cieszy na wizytę.
                                      O psychoterapii nic nie wiem, poza tym, że znam prywatnie dwóch psychologów,
                                      którym chętnie bym pomogła...
                                      • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 23:17
                                        lafiorka-z napisała:

                                        > Monte, ty to chyba do tej samej lekarki chodzisz, co ja.
                                        > Tylko na pierwszej wizycie długo ze mną rozmawiała. Teraz
                                        wystarczy, że rzuci n
                                        > a
                                        > mnie okiem i już wie, jak jest. A jak się ucieszyła, jak przyszłam
                                        do niej
                                        > kiedyś z zakupami ciuchowymi, bo po drodze zrobiłam. Fajnie mieć
                                        takiego
                                        > lekarza, że człowiek się cieszy na wizytę.

                                        O to to. Ja kiedyś z moją gadałem o toto lotku. Pochwaliła się, że
                                        wygrała 3 stówy, ale kosztowało ją to 4 :-)))

                                        > O psychoterapii nic nie wiem, poza tym, że znam prywatnie dwóch
                                        psychologów,
                                        > którym chętnie bym pomogła...

                                        Ja znam jedną, która korzysta z pomocy psychiatry, ale ona nie
                                        prowadziła nigdy terapii. Wykłada na uczelni.
                                    • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 12:31
                                      monte_we_mgle napisał:

                                      > Ja nie wierzę w to, że po terapii można wyzdrowieć.

                                      To nie jest kwestia Twojej wiary, sorry ;) Ani wiary w ogóle. Terapia to nie
                                      religia, nie działa na tej zasadzie, że ktoś po prostu przyjmuje jej działanie
                                      na wiarę. To potwornie ciężka praca nad poznawaniem siebie i głęboką zmianą
                                      siebie. Są ludzie, którzy dzięki niej wyszli z koszmarnych objawów i nie
                                      potrzebują już żadnych leków, psychiatry. Mogę Ci podać wiele przykładów, ale
                                      pewnie i tak nie uwierzysz ;)
                                • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 20:29

                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 22:45
                                    tlenoterapia napisała:

                                    > Strach przed samotnością to też endogenne bo xanaks pomaga.

                                    To nie przed samotnością. To przed nawrotem, który może się zdarzyć
                                    gdy będę sam. Pomaga wyjazd do rodziny, więc xanax mi niepotrzebny.
                                    Na doły nic prócz prochów mi nie pomaga, więc to endogenne. Mam
                                    porypany mózg i tyle. Testy na osobowość w normie, bez odchyleń.
                                    • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 23:27

                                      Psychiatrzy jeszcze nie udowodnili ,ze depresja moze byc endogenna - w
                                      klasyfikacji chorob nie istnieje taka kategoria wiec nie wiem z jakiego
                                      ksiezyca twoj pomysl ,ze jak lek dziala to endogenne .

                                      Rownie dobrze mozna stwierdzic bez pokrycia ,ze twoja psychoza ,depresja to
                                      wynik zatrucia plesnia ,lub wirusem mononukleozy.

                                      Rowniez nie znam wspolczesnego ,oczytanego psychiatry ,ktory by sie chcial
                                      kompromitowac pogladem ,ze nalezy wykluczyc terapie z procesu leczenia osob z
                                      zaburzeniami psychotycznymi czy nerwiczkowymi.




                                      "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                      • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 23:37
                                        tlenoterapia napisała:

                                        > Psychiatrzy jeszcze nie udowodnili ,ze depresja moze byc
                                        endogenna - w
                                        > klasyfikacji chorob nie istnieje taka kategoria wiec nie wiem z
                                        jakiego
                                        > ksiezyca twoj pomysl ,ze jak lek dziala to endogenne .

                                        depresja endogenna – uwarunkowana biologicznie, typowa; ostrzejsza w
                                        przebiegu od egzogennej; depresja duża, epizod depresyjny o znacznym
                                        nasileniu;

                                        pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_depresyjne
                                        Nie pisałem, że jak lek działa to endogenne. Pisałem, że mam
                                        depresję endogenną.

                                        > Rownie dobrze mozna stwierdzic bez pokrycia ,ze twoja
                                        psychoza ,depresja to
                                        > wynik zatrucia plesnia ,lub wirusem mononukleozy.

                                        Albo oddziaływania UFO na moje fale mózgowe. Dobrze, że psychiatrzy
                                        nie mają takich pomysłów.

                                        > Rowniez nie znam wspolczesnego ,oczytanego psychiatry ,ktory by
                                        sie chcial
                                        > kompromitowac pogladem ,ze nalezy wykluczyc terapie z procesu
                                        leczenia osob z
                                        > zaburzeniami psychotycznymi czy nerwiczkowymi.

                                        Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp.
                                        • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 11:30
                                          Ja tylko od jednego psychiatry (byłam w życiu w sumie u 5 usłyszałam propozycję
                                          psychoterapii w związku z traumą poporodową), nawet nie dlatego że uważali że
                                          psychoterapia wogóle nei jest dobra tylko nie byli w stanie polecić mi terapii
                                          na ktorej ktoś konkretnie w moich problemach pomoże. I faktycznie, może teraz
                                          już jest inaczej ale psychologowie i psychoterapeuci nie bardzo chyba nawet
                                          rozumieli na czym polegają moje problemy, bo cięgiem stres przedegzaminacyjny i
                                          stres przedegzaminacyjny przerabiali ktorego ja nie mam i nigdy nie miałam, "ale
                                          po co się pani wypiera tego lęku przecież to nie wstyd, musi go pani miec skoro
                                          ma pani agorafobię, to przecież to samo", albo lepienie pana stracha z
                                          plasteliny czy w kółko walcowanie i opisywanie objawów??. Widac poznan to
                                          zadupie psychologiczne bo ludzie na forumach piszą o terapiach właśnie
                                          ukierunkowanych na agorkę i wszelkie lęki dziwne, ale ja nie trafilam na nikogo
                                          kompetentnego i żaden lekarz a wszystkich pytałam o to nie umiał mi nikogo z
                                          czystym sumieniem polecić bo powątpiewali w skuteczność a tanio nie jest.
                                          • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:15

                                            -Fakt znalezc kogos kompetentnego to ciezko ...raczej zdanie sie na przypadek i
                                            NFZ moze niewypalic-chociaz pamietam jedna lekarke , ktora wpakowala
                                            agorafobiczke do autobusu i jechala z nia autkiem ,zeby reanimowac w razie
                                            co. ;) (Nie wiem czy pomoglo).

                                            Takie mam odczucie po terapii ,ze mnie w konia robili...albo kaszane z mozgu. A
                                            psycholodzy w poradniach to slugusy psychiatrow -znalesc psychopatologie i
                                            doniesc psychiatrze jaki rodzaj swira jestem .

                                            Teraz wybralam sobie psychiatre -mixa z uprawnieniami do terapii,ale mam ochote
                                            mordowac juz a nie gadac...

                                            "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                          • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:29
                                            lucyna_n napisała:

                                            > nie miałam, "ale po co się pani wypiera tego lęku przecież to nie
                                            wstyd, musi go pani miec skoro
                                            > ma pani agorafobię, to przecież to samo", albo lepienie pana
                                            stracha z
                                            > plasteliny czy w kółko walcowanie i opisywanie objawów??.

                                            "Po co się pani wypiera", "Musi go pani mieć" - co to za teksty??
                                            Teraz już mniej Ci się dziwię, że masz niechęć do terapii. Lepienie
                                            z plasteliny co najwyżej rozwija umiejętności manualne, ale nie
                                            leczy. Też kiedyś lepiłam, cholera :/ Na takie coś faktycznie szkoda
                                            kasy. Ale można powiedzieć, że byłaś TYLKO u 5 psychiatrów.


                                            > Widac poznan to zadupie psychologiczne (...) nie trafilam na nikogo
                                            > kompetentnego

                                            A miałaś kontakt z p. Ireneuszem Ścigałą?


                                            > bo ludzie na forumach piszą o terapiach właśnie ukierunkowanych na
                                            > agorkę i wszelkie lęki dziwne

                                            Według mnie terapie ukierunkowane na objawy (agora, lęki, itd.) są
                                            bezsensu. Chyba, że całe życie chcesz stosować techniki opanowywania
                                            lęku, radzenia sobie z agorą? W prawdziwej terapii, mającej na celu
                                            wyleczenie, a nie radzenie sobie z objawami (=trwanie w chorobie)
                                            przedmiotem pracy jest zyskiwanie samoświadomości, poznawanie siebie
                                            i zmiana siebie (p.w. wewnętrzna). Każda agorafobia ma swoje
                                            przyczyny i to nimi się trzeba zająć i zmienić je. Łatwo się mówi,
                                            ale przecież wielu osobom się udaje.
                                            • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:23
                                              Agora sama w sobei jako pojedycza fobia jest prosta jak konstrukcja cepa
                                              atak paniki poza domem i szybkie "uczenie się" przez mózg "miejsc
                                              niebezpiecznych", matryca: miejsce=atak paniki. problem zaczyna się gdy tych
                                              miejsc jest bardzo dużo, i zasadniczo każde wyjście jest obciążone "wspomnieniem".
                                              jeżeli nie współistnieje z depresją to można się jej trwale pozbyć a nawet
                                              czerpać radość euforyczną z przełamania lęku, natomiast kiedy każdy kolejny
                                              nawrót depresji = silne stany lękowe i ataki paniki to bajka zaczyna się od nowa.
                                              • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:19
                                                lucyna_n napisała:

                                                > Agora sama w sobei jako pojedycza fobia jest prosta jak
                                                konstrukcja cepa
                                                > atak paniki poza domem i szybkie "uczenie się" przez mózg "miejsc
                                                > niebezpiecznych

                                                No tak, ale z jakiegoś powodu to miejsce "niebezpiecznym" się stało.
                                                I cała masa kolejnych.
                                                • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 17:52
                                                  stało się niebezpiecznym na zasadzie skojarzenia z nim wystąpienia ataku paniki,
                                                  mózg ma zdolność kojarzenia , czasem jest błogosławieństwem a czasem obraca
                                                  się przeciwko nam. To musi być jakiś bardzo pierwotny mechanizm bo działa szybko
                                                  i skutecznie coś z serii uciekaj albo walcz.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:24
                                                    lucyna_n napisała:

                                                    > stało się niebezpiecznym na zasadzie skojarzenia z nim wystąpienia
                                                    ataku paniki

                                                    Powód ataku paniki?
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:36
                                                    ataki paniki mogą się pojawiać samoistnie bez wyraźnego powodu, wtórnie
                                                    pojawiają się pod wpływem fobii.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:37
                                                    lucyna_n napisała:

                                                    > ataki paniki mogą się pojawiać samoistnie bez wyraźnego powodu

                                                    Wyraźnego powodu nie ma, bo powody ataków paniki tkwią w
                                                    nieświadomości. Dopóki się ich nie uświadomi to ma się wrażenie, że
                                                    są "samoistne". A przecież wszystko ma przyczynę. Nie wszyscy chcą
                                                    je poznać. I to też z jakiegoś powodu :) Posty Kontrr, Elki nie dały
                                                    Ci naprawdę nic do myślenia?
                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:52
                                                    Dokładnie zbadałam sobie hormony tarczycy i w ogóle hormony, zrobiłam pełną
                                                    morfologię, o innych badaniach nie wspomnę. Wszystko wyszło w najlepszym porządku.
                                                    Wiem, że pytanie było nie do mnie, ale wydaje mi się, że predyspozycje do
                                                    zaburzeń psychicznych są jednak genetyczne. Ostatecznie wolę być predystynowana
                                                    do depresji niż do raka. Okropnie to brzmi...
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:35
                                                    MOźna podać substancję chemiczną ktora wywoła atak paniki bez psychologicznego
                                                    powodu, można mieć guza mózgu,zaburzenia hormonalne, padaczkę, różne czynniki
                                                    wywołują ataki paniki nie tylko nerwica.
                                                    Bywają taki określane jako samoistne, tak mi wszyscy lekarze mowili.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 07.07.10, 10:22
                                                    Wow, rozmiar Twojego oporu naprawdę powala...
                                                    Bronisz te objawy jakby to był cenny klejnot.
                                                    I nawet tego (chyba) nie dostrzegasz.
                                                    Hmm... z mojej strony bez puenty.
                                        • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 13:11
                                          monte_we_mgle napisał:

                                          > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp.

                                          Cóż, przyznam... poznałam tę kobietę.
                                          Wraz z resztą obsady kliniki psychiatrycznej, w której pracuje, a o której mam
                                          (i nie tylko ja) JAK NAJGORSZE zdanie. Także o tamtejszych o profesorach
                                          (ZWŁASZCZA o nich, jak na ironię i o zgrozo..). Lekarzom z Wawy gały na wierzch
                                          wyszły, co oni mi zrobili, w jaki sposób i jak diagnozowali, oraz jakie mają
                                          generalnie podejście do zaburzeń i chorób psychicznych oraz terapii. Tam panuje
                                          głównie oddawanie hołdu biologicznemu modelowi chorób i zaburzeń psychicznych.
                                          Kochają etykietować. Pacjent = diagnoza + aktualne objawy + szaleństwo
                                          neuroprzekaźników. Tyle. A nawet jak pytają o dzieciństwo itp. to głównie pod
                                          kątem tego, jak wpływa to na obecne neuroprzekaźnictwo (=jakie podać leki).
                                          Redukcjoniści. I co z tego, że potrafią się uśmiechnąć i powiedzieć coś miłym
                                          głosem. Moje przebąkiwania o psychoterapii witane były z odradzaniem lub
                                          uśmieszkiem lub tak, jak u Ciebie.
                                          • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:21
                                            annarchia napisała:

                                            > monte_we_mgle napisał:
                                            >
                                            > > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp.
                                            >
                                            > Cóż, przyznam... poznałam tę kobietę.
                                            > Wraz z resztą obsady kliniki psychiatrycznej, w której pracuje, a
                                            o której mam
                                            > (i nie tylko ja) JAK NAJGORSZE zdanie.

                                            Ja mam jak najlepsze. Byłem w tej klinice, wyciągnęli mnie z choroby.


                                            Także o tamtejszych o profesorach
                                            > (ZWŁASZCZA o nich, jak na ironię i o zgrozo..). Lekarzom z Wawy
                                            gały na wierzch
                                            > wyszły, co oni mi zrobili, w jaki sposób i jak diagnozowali, oraz
                                            jakie mają
                                            > generalnie podejście do zaburzeń i chorób psychicznych oraz
                                            terapii. Tam panuje
                                            > głównie oddawanie hołdu biologicznemu modelowi chorób i zaburzeń
                                            psychicznych.
                                            > Kochają etykietować. Pacjent = diagnoza + aktualne objawy +
                                            szaleństwo
                                            > neuroprzekaźników. Tyle. A nawet jak pytają o dzieciństwo itp. to
                                            głównie pod
                                            > kątem tego, jak wpływa to na obecne neuroprzekaźnictwo (=jakie
                                            podać leki).

                                            Mnie o żadne dzieciństwo nie pytali. I dobrze, uważam że to jest
                                            kompletnie nieistotne. Dzieciństwo zresztą miałem fajne i w ogóle
                                            dość udane życie zanim zachorowałem. Poza tym ich tabsy mi pomagają,
                                            a jak z ciekawości poszedłem na szpitalną terapię, to jakaś kretynka
                                            opowiadała, że trzeba chodzić po lesie i przytulać się do dębu, bo
                                            dobry oraz unikać brzozy, bo be. Dziękuję bardzo.

                                            > Redukcjoniści. I co z tego, że potrafią się uśmiechnąć i
                                            powiedzieć coś miłym
                                            > głosem. Moje przebąkiwania o psychoterapii witane były z
                                            odradzaniem lub
                                            > uśmieszkiem lub tak, jak u Ciebie.

                                            To Twoje życie. Jak chcesz to sobie chodź na terapię, przecież żaden
                                            lekarz Ci tego nie zabroni. Ja nie chcę, a swoją lekarkę lubię i
                                            uważam za świetnego fachowca. Ma dobrą rękę do leków, zawsze
                                            działają na mnie po takim czasie jak mówi.
                                            • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:45
                                              Tobie odpowiada łykanie tabsów do końca życia. Mnie nie.
                                              Ty lubisz, jak psychiatra nie słucha tego, co dla Ciebie ważne,
                                              tylko równa Cię z objawami i diagnozą. Ja nie.
                                              Ty uważasz, że terapia szkodzi (a Twoja opinia jest głównie
                                              łyknięciem opinii lekarki). Ja czytałam o wielu osobach, które
                                              dzięki niej dokonały głębokiej przemiany siebie, wyzdrowiały i
                                              gwiżdżą na psychiatrów. Ponadto sama w terapii pozbywałam się
                                              hardcorowej schizy.
                                              Ty masz dobre zdanie o szpitalu, w którym traktują ludzi jak
                                              etykietki diagnostyczne i uznają, że najlepszą metodą na "opornych"
                                              jest...(sam wiesz co, a może dopiero się przekonasz..). Ja nie.
                                              Ty uważasz, że Twoje dzieciństwo nie ma najmniejszego wpływu na
                                              późniejsze zaburzenia. Ja wprost odwrotnie.

                                              Okazuje się, że mamy kompletnie inne priorytety i oczekiwania.
                                              O zgrozo kiedyś podzielałam Twoje stanowisko. Na szczęście do czasu.
                                              Powodzenia :)
                                              • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:59
                                                annarchia napisała:

                                                > Tobie odpowiada łykanie tabsów do końca życia. Mnie nie.

                                                Ja nie biorę neuroleptyka od roku i jest oki, a fluo mam odstawić
                                                jesienią. Nikt mi nigdy nie wmawiał, że będę łykał tabsy do konca
                                                życia. Wręcz przeciwnie, ale jak mi się zdarzy jakiś kryzys, to
                                                oczywiście będę łykał. W niczym mi to nie przeszkadza. Nie jestem
                                                lekofobem.

                                                > Ty lubisz, jak psychiatra nie słucha tego, co dla Ciebie ważne,
                                                > tylko równa Cię z objawami i diagnozą. Ja nie.

                                                Nikt nie jedt doskonały. Poza tym, gdybym bardzo nudził, że to dla
                                                mnie takie ważne, to pewnie by posłuchała. Płacę za wizyty, a klient
                                                nasz pan jak wiadomo.

                                                > Ty uważasz, że terapia szkodzi (a Twoja opinia jest głównie
                                                > łyknięciem opinii lekarki).

                                                Dekompensacja psychotyczna to nie jest wymysł mojej lekarki. To się
                                                zdarza na terapiach, a lekarze muszą takich pacjentów potem z
                                                psychoz wyciągać.

                                                > Ja czytałam o wielu osobach, które
                                                > dzięki niej dokonały głębokiej przemiany siebie, wyzdrowiały i
                                                > gwiżdżą na psychiatrów. Ponadto sama w terapii pozbywałam się
                                                > hardcorowej schizy.

                                                Ja nie mam zamiaru dokonywać żadnych przemian siebie, bo lubię
                                                siebie takim jakim jestem i moja żona też, co najważniejsze. Poza
                                                tym już sto razy pisałem, że rokowania mam dobre i wyzdrowieję bez
                                                żadnych terapii.

                                                > Ty masz dobre zdanie o szpitalu, w którym traktują ludzi jak
                                                > etykietki diagnostyczne i uznają, że najlepszą metodą
                                                na "opornych"
                                                > jest...(sam wiesz co, a może dopiero się przekonasz..). Ja nie.

                                                Co to znaczy metoda na opornych i co to znaczy oporny? Taki co nie
                                                chce łykać tabsów, bo uważa, że wie lepiej co mu pomaga? No sorry,
                                                ale z jakiegoś powodu do szpitala trafił, jak wiedział lepiej jak to
                                                mógł wcześniej wyzdrowieć i żadne przykrości by go nie spotkały.

                                                > Ty uważasz, że Twoje dzieciństwo nie ma najmniejszego wpływu na
                                                > późniejsze zaburzenia. Ja wprost odwrotnie.

                                                Każdy ma prawo do swojego zdania.

                                                > Okazuje się, że mamy kompletnie inne priorytety i oczekiwania.
                                                > O zgrozo kiedyś podzielałam Twoje stanowisko. Na szczęście do
                                                czasu.
                                                > Powodzenia :)

                                                No nie wiem. Ja oczekuję, że wyzdrowieję i wszystko jest na
                                                najlepszej drodze. Gdzie tu powód do zgrozy? Nie dramatyzuj :-)))
                                                • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:14
                                                  monte_we_mgle napisał:

                                                  > jesienią. Nikt mi nigdy nie wmawiał, że będę łykał tabsy do konca
                                                  > życia. Wręcz przeciwnie, ale jak mi się zdarzy jakiś kryzys, to
                                                  > oczywiście będę łykał.

                                                  O to mi właśnie chodziło. Nikt Ci nie musi wmawiać, że będziesz
                                                  łykał tabsy do końca życia, ale skąd wiesz, że znów Cię nie najdą
                                                  objawy? Nie wiesz, możesz tylko biernie liczyć na nadzieję, wiarę,
                                                  biologię, słowa lekarza (a na jakiej podstawie on "wie", hmm?). Jak
                                                  sam piszesz - możesz mieć kolejny kryzys. A potem być może kolejny.
                                                  I kolejny... Zdrowa lub wyleczona osoba nie miewa psychotycznych
                                                  kryzysów i nawrotów.

                                                  > Dekompensacja psychotyczna to nie jest wymysł mojej lekarki. To
                                                  się
                                                  > zdarza na terapiach, a lekarze muszą takich pacjentów potem z
                                                  > psychoz wyciągać.

                                                  Twoja lekarka - jeśli już straszy dekompensacją odradzając terapię -
                                                  powinna Ci dać pełny obraz sytuacji. Dekompensacja psychotyczna to
                                                  nie jest zjawisko, które wystepuje tylko/głównie w terapii.
                                                  Dekompensacja jest mechanizmem obronnym psychiki, ma podłoże
                                                  psychologiczne, a nie biologiczne. Może Cię więc "dopaść" nawet na
                                                  samych, silnych lekach (bez terapii), może Cię dopaść w różnych
                                                  trudnych (emocjonalnie) sytuacjach życiowych innych niż terapia. Nie
                                                  mówiła Ci o tym?
                                                  www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=slownik&op=spis&id=831

                                                  I pytanie... skoro Twoja choroba ma podłoże stricte endogenne i
                                                  biologiczne (="nic zewnętrznego na nie nie wpływa") to... jakim
                                                  cudem takie zewnętrzne działania tj. słowa terapeuty mogłyby
                                                  spowodowac u Ciebie wystąpienie psychotycznych objawów?? Nie
                                                  uważasz, że to niespójne, hmm? ;) Skoro u Ciebie wszystko to
                                                  biologia to nie powinieneś się obawiać ingerencji terapeuty, nie? :)


                                                  > Co to znaczy metoda na opornych i co to znaczy oporny? Taki co nie
                                                  > chce łykać tabsów, bo uważa, że wie lepiej co mu pomaga?

                                                  Nie... Oporny na działanie leków. U wielu osób z czasem (brania
                                                  danego leku, leków w ogóle, z czasem trwania choroby) osłabia się
                                                  reakcja na lek lub leki przestają działać w ogóle. W takim przypadku
                                                  lekarze z tej kliniki, fanatycy biologii, automatycznie fundują
                                                  całej masie ludzi ELW. Nie zaobserwowałeś tego? Zamiast np.
                                                  zrewidowac diagnozę (do tego trzeba pokory wobec swoich kompetencji,
                                                  wszechstronności), zalecić dodatkowo np. psychoterapię. Ale nie, im
                                                  nie przyjdzie do głowy, że utrzymywanie się objawów na lekach lub
                                                  nawroty choroby to może być coś więcej niż zaburzenia
                                                  neuroprzekaźnictwa albo nietrafna diagnoza. I wtedy ELW dostają nie
                                                  tylko katatonicy i osoby z głęboką depresją, ale nawet Ci, którzy
                                                  mają de facto silną nerwicę, zaburzenia osobowości, bulimię, żałobę
                                                  (sic!). Skandal. Nie tylko ja o tym piszę.

                                                  > No nie wiem. Ja oczekuję, że wyzdrowieję i wszystko jest na
                                                  > najlepszej drodze. Gdzie tu powód do zgrozy?

                                                  Powód do zgrozy? W tym sensie, że Ci to odpowiada.
                                                  I że opierasz wszystko na wierze, oczekiwaniu, biologii...
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:39
                                                    annarchia napisała:

                                                    > O to mi właśnie chodziło. Nikt Ci nie musi wmawiać, że będziesz
                                                    > łykał tabsy do końca życia, ale skąd wiesz, że znów Cię nie najdą
                                                    > objawy? Nie wiesz, możesz tylko biernie liczyć na nadzieję, wiarę,
                                                    > biologię, słowa lekarza (a na jakiej podstawie on "wie", hmm?).

                                                    Bo ma doświadczenie z wariatami? Bo widział już setki przypadków i
                                                    potrafi określić jak się to potoczy?
                                                    A na jakiej podstawie Ty zakładasz, że jesteś wyleczona, hę?

                                                    Jak
                                                    > sam piszesz - możesz mieć kolejny kryzys. A potem być może
                                                    kolejny.
                                                    > I kolejny... Zdrowa lub wyleczona osoba nie miewa psychotycznych
                                                    > kryzysów i nawrotów.

                                                    Nie pisałem o psychotycznym. Moja lekarka uważa, że ten problem mamy
                                                    z głowy. Pisałem o depresji. Zawsze miałem do tego skłonności i
                                                    kiedyś bagatelizowałem takie kryzysy radząc sobie trawką i
                                                    alkoholem. Teraz na spadek nastroju reaguję natychmiast. Łykam fluo
                                                    i mi pomaga.

                                                    > Twoja lekarka - jeśli już straszy dekompensacją odradzając
                                                    terapię -
                                                    > powinna Ci dać pełny obraz sytuacji. Dekompensacja psychotyczna to
                                                    > nie jest zjawisko, które wystepuje tylko/głównie w terapii.
                                                    > Dekompensacja jest mechanizmem obronnym psychiki, ma podłoże
                                                    > psychologiczne, a nie biologiczne. Może Cię więc "dopaść" nawet na
                                                    > samych, silnych lekach (bez terapii), może Cię dopaść w różnych
                                                    > trudnych (emocjonalnie) sytuacjach życiowych innych niż terapia.
                                                    Nie
                                                    > mówiła Ci o tym?

                                                    Pytałem ją kiedyś, co myśli o terapii, to mi powiedziała. Od razu
                                                    dodam, że pytałem z ciekawości, a nie dlatego, że chciałem się
                                                    wybrać. Jak będę chciał wiedzieć co w ogóle myśli, to pójdę na jej
                                                    wykład albo po prostu zapytam. Nie jestem zafiksowany na temacie,
                                                    dlatego, że zachorowałem i nie interesuję się tym wszystkim tak
                                                    bardzo jak Ty.

                                                    > I pytanie... skoro Twoja choroba ma podłoże stricte endogenne i
                                                    > biologiczne (="nic zewnętrznego na nie nie wpływa") to... jakim
                                                    > cudem takie zewnętrzne działania tj. słowa terapeuty mogłyby
                                                    > spowodowac u Ciebie wystąpienie psychotycznych objawów?? Nie
                                                    > uważasz, że to niespójne, hmm? ;) Skoro u Ciebie wszystko to
                                                    > biologia to nie powinieneś się obawiać ingerencji terapeuty,
                                                    nie? :)

                                                    To nie było o mnie, to było ogólnie. Ja się nie obawiam, bo się nie
                                                    wybieram do żadnego terapeuty. Uważam, że to strata czasu, a jak
                                                    dodatkowo może wywołać u kogoś przykre objawy, to należy to
                                                    odradzać, ale każdy ma prawo decydować za siebie i mimo to chodzić,
                                                    jeśli jest mu to do czegoś potrzebne.

                                                    > Nie... Oporny na działanie leków. U wielu osób z czasem (brania
                                                    > danego leku, leków w ogóle, z czasem trwania choroby) osłabia się
                                                    > reakcja na lek lub leki przestają działać w ogóle. W takim
                                                    przypadku
                                                    > lekarze z tej kliniki, fanatycy biologii, automatycznie fundują
                                                    > całej masie ludzi ELW. Nie zaobserwowałeś tego? Zamiast np.
                                                    > zrewidowac diagnozę (do tego trzeba pokory wobec swoich
                                                    kompetencji,
                                                    > wszechstronności), zalecić dodatkowo np. psychoterapię. Ale nie,
                                                    im
                                                    > nie przyjdzie do głowy, że utrzymywanie się objawów na lekach lub
                                                    > nawroty choroby to może być coś więcej niż zaburzenia
                                                    > neuroprzekaźnictwa albo nietrafna diagnoza. I wtedy ELW dostają
                                                    nie
                                                    > tylko katatonicy i osoby z głęboką depresją, ale nawet Ci, którzy
                                                    > mają de facto silną nerwicę, zaburzenia osobowości, bulimię,
                                                    żałobę
                                                    > (sic!). Skandal. Nie tylko ja o tym piszę.

                                                    Ja mam już drugą diagnozę od tej samej lekarki, a wcześniej w
                                                    szpitalu, nie w klinice zdiagnozowali mi schizę, więc coś tu jest
                                                    nie tak. Nie zauważyłem, żeby moja lekarka była bardzo przywiązana
                                                    do tego, co raz orzekła. Przeciwnie - obserwuje, eksperymentyjemy z
                                                    lekami, jeśli się zgadzam i rewiduje swoje opinie. Dlatego uważam,
                                                    że jest świetna. Nie, nie zauważyłem nadmiernej fascynacji
                                                    elektrowstrząsami w tej klinice. Jedna dziewczyna dostała i to
                                                    dlatego, że sama chciała i się o nie upominała, gdy ja tam byłem. Ci
                                                    lekarze są właśnie bardzo elastyczni i traktują serio życzenia
                                                    pacjentów. Ja np. zostałem w klinice trzy tygodnie dłużej, bo o to
                                                    poprosiłem. Wyszedłem, gdy uznałem, że jestem na to gotowy. Nikt
                                                    mnie wypisał na siłę.


                                                    > Powód do zgrozy? W tym sensie, że Ci to odpowiada.
                                                    > I że opierasz wszystko na wierze, oczekiwaniu, biologii...

                                                    A Ty na czym opierasz przekonanie, że wyzdrowiejesz czy
                                                    wyzdrowiałaś, że jeszcze raz zapytam? Przedstaw może jakiś naukowy
                                                    dowód na to, że pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii trwale
                                                    leczy choroby psychiczne. Nobla dostaniesz razem a Maskiem i
                                                    szpitale polikwidują. Będzie taniej.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:20
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > A na jakiej podstawie Ty zakładasz, że jesteś wyleczona, hę?

                                                    >A Ty na czym opierasz przekonanie, że wyzdrowiejesz czy
                                                    > wyzdrowiałaś, że jeszcze raz zapytam?

                                                    A gdzieś Ty to wyczytał, że ja jestem wyleczona? Nigdzie o tym nie
                                                    pisałam, bo nie jestem. Biorę leki i jestem w trakcie terapii.


                                                    > Przedstaw może jakiś naukowy dowód

                                                    Chciałam. Odrzuciłeś propozycję :)
                                                    Badań nad skutecznością terapii jest wiele.
                                                    np. skuteczna-psychoterapia.pl/badania_t-psychodynamiczna.php
                                                    Resztę możesz poszukać sam w necie.

                                                    > na to, że pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii trwale
                                                    > leczy choroby psychiczne.

                                                    Pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii NIC NIE LECZY :D

                                                    Moje przekonanie, że MOŻNA za pomocą terapii wyleczyć zaburzenia
                                                    psychiczne opieram na:
                                                    - świadectwach wielu osób, którym się udało (niektóre poznałam
                                                    osobiście, o innych przeczytałam w necie). Wielu - w przeciwieństwie
                                                    do tych, którzy poprzestają na samych lekach. Oni są żywym dowodem.
                                                    np.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,99,25983862,26200143,Re_Do_tych_co_wyszli_z_depresji_.html
                                                    - świadectwa w książkach autobiograficznych
                                                    np. "To trzeba wyrazić" M. Cardinal (ta to miała objawy...)
                                                    - opiniach psychiatrów, z którymi mialam/mam styczność
                                                    - książkach psychiatów, które nie przekonują
                                                    np. Jerzy Aleksandrowicz "Psychoterapia. Podręcznik dla pacjenta".
                                                    - badaniach nad skutecznością terapii (których w necie jest mało, bo
                                                    są przeznaczone głównie dla leczących), link podałam powyżej
                                                    - teoriach, które są bardziej wszechstronne, głebokie i logiczne niż
                                                    upatrywanie się wszystkiego w genach i biologii
                                                    np. "Psychopaotlogia a religia" D. Janus - polecam, genialna książka
                                                    - na tym, że dopiero dzięki psychoanalizie wyeliminowałam pewien
                                                    hardcorowy objaw (za psychiatrów z owej kliniki uważany za
                                                    endogenny - żal..)
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:55
                                                    annarchia napisała:

                                                    > A gdzieś Ty to wyczytał, że ja jestem wyleczona? Nigdzie o tym nie
                                                    > pisałam, bo nie jestem. Biorę leki i jestem w trakcie terapii.

                                                    A bo sie tak autorytatywnie wypowiadałaś o tych wyleczeniach, że
                                                    pomyślałem, że to z doświadczenia. A Ty nawet leki łykasz, proszę,
                                                    proszę.


                                                    > Chciałam. Odrzuciłeś propozycję :)
                                                    > Badań nad skutecznością terapii jest wiele.
                                                    > np. skuteczna-psychoterapia.pl/badania_t-psychodynamiczna.php
                                                    > Resztę możesz poszukać sam w necie.

                                                    Dobra może kiedyś poczytam. Ale ja i tak wiem swoje. Zresztą
                                                    wszystko ze mną oki, to po co mam szukać jakichś dziwnym metod?


                                                    > Pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii NIC NIE LECZY :D

                                                    No to po co te terapie? :D

                                                    > Moje przekonanie, że MOŻNA za pomocą terapii wyleczyć zaburzenia
                                                    > psychiczne opieram na:
                                                    > - świadectwach wielu osób, którym się udało (niektóre poznałam
                                                    > osobiście, o innych przeczytałam w necie). Wielu - w
                                                    przeciwieństwie
                                                    > do tych, którzy poprzestają na samych lekach. Oni są żywym dowodem.

                                                    A ci, którzy poprzestali na lekach, ale się wyleczyli to co? Nie
                                                    zasługują na uwagę? Pełno takich i nawet w badaniach statystycznych
                                                    się ich przypadki uwzględnia.

                                                    > - świadectwa w książkach autobiograficznych
                                                    > np. "To trzeba wyrazić" M. Cardinal (ta to miała objawy...)
                                                    > - opiniach psychiatrów, z którymi mialam/mam styczność
                                                    > - książkach psychiatów, które nie przekonują
                                                    > np. Jerzy Aleksandrowicz "Psychoterapia. Podręcznik dla pacjenta".
                                                    > - badaniach nad skutecznością terapii (których w necie jest mało,
                                                    bo
                                                    > są przeznaczone głównie dla leczących), link podałam powyżej
                                                    > - teoriach, które są bardziej wszechstronne, głebokie i logiczne
                                                    niż
                                                    > upatrywanie się wszystkiego w genach i biologii
                                                    > np. "Psychopaotlogia a religia" D. Janus - polecam, genialna
                                                    książka

                                                    Aleś mi pojechała z tym Janusem. Ja jestem niewierzący i nigdy
                                                    wierzący nie byłem, ale za to przesądny bywam ;-)))

                                                    > - na tym, że dopiero dzięki psychoanalizie wyeliminowałam pewien
                                                    > hardcorowy objaw (za psychiatrów z owej kliniki uważany za
                                                    > endogenny - żal..)

                                                    A moje objawy wyeliminowane wyłącznie przez leki się nie liczą?
                                                    Jestem żywym przykładem tego, że można wyjść z psychozy bez terapii
                                                    i dzięki psychiatrom z nielubianej przez Ciebie kliniki.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 22:00
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > A bo sie tak autorytatywnie wypowiadałaś o tych wyleczeniach, że
                                                    > pomyślałem, że to z doświadczenia.

                                                    Z doświadczenia tak - poznałam wyleczoną osobę. Chyba chodziło Ci o
                                                    autopsję. Nie wiem, co jest autorytarnego w wypowiadaniu się o
                                                    wyleczonych osobach i o swoim zdaniu na temat genezy zaburzeń
                                                    psychicznych. Już Ty jesteś bardziej autorytarny mówiąc prosto z
                                                    mostu "terapia szkodzi", "terapia to pieprzenie kotka...". Ja o
                                                    lekach się tak nie wypowiadam, nie zauważyłeś?

                                                    > A Ty nawet leki łykasz, proszę, proszę.

                                                    A dlaczego miałabym nie łykać? Łykam, ale to tylko i wyłącznie
                                                    podpórka, jak ktoś na forum pisał - paracetamol na ból zęba, a nie
                                                    na przyczyny bólu.


                                                    > Dobra może kiedyś poczytam. Ale ja i tak wiem swoje.

                                                    W takiej postawie aż po oczach bije poczuciem wyższości i narcyzmem.
                                                    "Ja i tak wiem swoje", "Jestem wyjątkowy", ". A to się z biologii
                                                    nie bierze ;) No i narcyzm nie rokuje zbyt dobrze, niestety...

                                                    > Zresztą wszystko ze mną oki

                                                    Wszystko oki tylko boję się nawrotów i mam lęki, aby zostać samemu...
                                                    To nie jest ani "ok", ani wyleczenie, choć możesz się z tym czuć
                                                    dobrze.

                                                    > > Pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii NIC NIE LECZY :D
                                                    >
                                                    > No to po co te terapie? :D

                                                    Jak ty nic nie kumasz to aż dziw. Przebieg terapii może wyglądać
                                                    rozmaicie, co jest zależne i od terapeuty i od pacjenta. Jak się
                                                    trafi na kiepskiego terapeutę to terapia faktycznie może być takim
                                                    pieprzeniem bez sensu. Tak samo, jak się idzie na terapię po to, aby
                                                    się wypłakac jak mamusi w rękaw i "pozwierzać". Jak tak terapia
                                                    wygląda to lepiej sobie darować. Ale w dobrej terapii nie chodzi o
                                                    takie pieprzenie kota za pomocą młota dla wygadania się, nie chodzi
                                                    się "pogadać o przeszłości" i pożalić, tylko o ciężką, bolesną pracę
                                                    nad sobą, o głęboką zmianę odczuwania siebie, świata, myślenia. O to
                                                    mi chodziło.


                                                    > A ci, którzy poprzestali na lekach, ale się wyleczyli to co? Nie
                                                    > zasługują na uwagę? Pełno takich i nawet w badaniach
                                                    statystycznych
                                                    > się ich przypadki uwzględnia.

                                                    Podaj mi przykład takich badań, które robione były wiele lat PO
                                                    odstawieniu leków u takich osób. W czasie moich hospitalizacji i
                                                    chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko
                                                    farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet
                                                    paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają
                                                    nawroty...


                                                    > Aleś mi pojechała z tym Janusem. Ja jestem niewierzący i nigdy
                                                    > wierzący nie byłem, ale za to przesądny bywam ;-)))

                                                    Nie widzisz tego, jak Ty arogancki i uprzedzony jesteś...?
                                                    Czy Ty uważasz, że wszelkie książki z religią w tytule piszą osoby
                                                    wierzące? Dla Twojej informacji Janus nie wydaje się być wierzący,
                                                    choć w tej książce kompletnie nie o to chodzi. Chodzi o etiologię
                                                    zaburzeń i chorób psychicznych. Jeśli ponadto z tytułu wnioskujesz,
                                                    że tej etiologii autor upatruje się w wierzeniach religijnych to się
                                                    mylisz. Wiesz, o czym on pisze np.? Że wiele osób, mimo, że cierpi
                                                    to znajduje upodobanie w swoich strasznych objawach. Co widać u
                                                    Ciebie wyraźnie. Zapewne cierpiałeś strasznie z powodu tych Matrixów
                                                    i filmów, ale jak się o tym rozpisujesz z upodobaniem, i tu i na
                                                    schizofrenii... Jakie to "ciekawe", "niezwykłe", "wyjątkowe" (dla
                                                    Ciebie)! :P

                                                    > A moje objawy wyeliminowane wyłącznie przez leki się nie liczą?

                                                    A masz wyeliminowane wszystkie objawy? Nie uważam Cię za osobę
                                                    wyleczoną, ani nawet w remisji, skoro piszesz "Boję się być sam.
                                                    Zdarzyło mi się to gdy żona była z dziećmi na feriach i teraz, gdy
                                                    gdzieś wyjeżdża to ja się zmywam do ciotki albo teściów", "Z
                                                    bezsennością też nie mogę sobie poradzić bez prochów".

                                                    Pogadamy dopiero jak odstawisz wszystkie leki. I to za parę lat od
                                                    odstawienia. Jeśli w ciągu tych paru lat bez leków nie będziesz miał
                                                    żadnych objawów (w tym lęków przed byciem samemu i bezsenności) i
                                                    będziesz funkcjonował normalnie to można będzie zaczac podejrzewać,
                                                    że to był jednorazowy epizod. No i sam zobaczysz, jak przez resztę
                                                    życia będzie.
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:07
                                                    annarchia napisała:

                                                    > Nie wiem, co jest autorytarnego w wypowiadaniu się o
                                                    > wyleczonych osobach i o swoim zdaniu na temat genezy zaburzeń
                                                    > psychicznych. Już Ty jesteś bardziej autorytarny mówiąc prosto z
                                                    > mostu "terapia szkodzi", "terapia to pieprzenie kotka...". Ja o
                                                    > lekach się tak nie wypowiadam, nie zauważyłeś?

                                                    No trudno żebyś się tak wypowiadała o lekach, skoro je bierzesz.
                                                    Natomiast autorytatywnie stwierdzasz, że moja lekarka jest do dupy,
                                                    bo odrzuca terapię jako skuteczną metodę w leczeniu psychotyków, a
                                                    ja jestem ignorantem, bo się z nią zgadzam. Tak, zgadzam się.


                                                    > A dlaczego miałabym nie łykać? Łykam, ale to tylko i wyłącznie
                                                    > podpórka, jak ktoś na forum pisał - paracetamol na ból zęba, a nie
                                                    > na przyczyny bólu.

                                                    No ale skoro leczysz przyczyny tego bólu w sposób, który Twoim
                                                    zdaniem jest właściwszy to po co Ci podpórka? Te super metody nie
                                                    działają? Bo ja jak pójdę do dentysty, to już nie muszę tramalu
                                                    łykać.

                                                    > W takiej postawie aż po oczach bije poczuciem wyższości i
                                                    narcyzmem.
                                                    > "Ja i tak wiem swoje", "Jestem wyjątkowy", ". A to się z biologii
                                                    > nie bierze ;) No i narcyzm nie rokuje zbyt dobrze, niestety...

                                                    Słuchaj, pisałem Ci już, że miałem szczęśliwe dzieciństwo i mam
                                                    udane życie. Nie odczuwam potrzeby grzebania się w psychice z jakimś
                                                    terapeutą. Nie mam powodów.

                                                    > Wszystko oki tylko boję się nawrotów i mam lęki, aby zostać
                                                    samemu...
                                                    > To nie jest ani "ok", ani wyleczenie, choć możesz się z tym czuć
                                                    > dobrze.

                                                    Wiesz, w młodości wspinałem się w Tatrach i raz poleciałem. Kumpel
                                                    mocno trzymał linę, ja prawidłowo założyłem uchwyty i skończyło się
                                                    na strachu. Ale bałem się tego strachu, bo to było bardzo
                                                    nieprzyjemne i na jakiś przestałem. Potem mi przeszło i wspinałem
                                                    się nadal.

                                                    > Jak ty nic nie kumasz to aż dziw. Przebieg terapii może wyglądać
                                                    > rozmaicie, co jest zależne i od terapeuty i od pacjenta. Jak się
                                                    > trafi na kiepskiego terapeutę to terapia faktycznie może być takim
                                                    > pieprzeniem bez sensu. Tak samo, jak się idzie na terapię po to,
                                                    aby
                                                    > się wypłakac jak mamusi w rękaw i "pozwierzać". Jak tak terapia
                                                    > wygląda to lepiej sobie darować. Ale w dobrej terapii nie chodzi o
                                                    > takie pieprzenie kota za pomocą młota dla wygadania się, nie
                                                    chodzi
                                                    > się "pogadać o przeszłości" i pożalić, tylko o ciężką, bolesną
                                                    pracę
                                                    > nad sobą, o głęboką zmianę odczuwania siebie, świata, myślenia. O
                                                    to
                                                    > mi chodziło.

                                                    Ale ja Ci napisałem, że nie mam ochoty niczego w sobie zmieniać.
                                                    Lubię siebie, świat mi się podoba tak jak go widzę, moje myślenie o
                                                    świecie i innych ludziach też mi sie podoba. A wygadywać się przed
                                                    obcymi ludźmi nie mam ani ochoty ani powodu. Jestem towarzyskim
                                                    facetem, mam sporo znajomych, ludzie mnie lubią.

                                                    > Podaj mi przykład takich badań, które robione były wiele lat PO
                                                    > odstawieniu leków u takich osób. W czasie moich hospitalizacji i
                                                    > chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko
                                                    > farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet
                                                    > paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają
                                                    > nawroty...

                                                    Już Ci pisałem. Są międzynarodowe badania nad neuroleptykami, z
                                                    których wynika że 1/3 stosujących je schizofreników wyszła z
                                                    choroby. Mogę zapytać przy okazji następnej wizyty, ale zdaje mi się
                                                    że i w necie na nie trafiłem.

                                                    > Nie widzisz tego, jak Ty arogancki i uprzedzony jesteś...?
                                                    > Czy Ty uważasz, że wszelkie książki z religią w tytule piszą osoby
                                                    > wierzące? Dla Twojej informacji Janus nie wydaje się być wierzący,
                                                    > choć w tej książce kompletnie nie o to chodzi. Chodzi o etiologię
                                                    > zaburzeń i chorób psychicznych. Jeśli ponadto z tytułu
                                                    wnioskujesz,
                                                    > że tej etiologii autor upatruje się w wierzeniach religijnych to
                                                    się
                                                    > mylisz. Wiesz, o czym on pisze np.? Że wiele osób, mimo, że cierpi
                                                    > to znajduje upodobanie w swoich strasznych objawach. Co widać u
                                                    > Ciebie wyraźnie. Zapewne cierpiałeś strasznie z powodu tych
                                                    Matrixów
                                                    > i filmów, ale jak się o tym rozpisujesz z upodobaniem, i tu i na
                                                    > schizofrenii... Jakie to "ciekawe", "niezwykłe", "wyjątkowe" (dla
                                                    > Ciebie)! :P

                                                    Nie, nie z powodów filmów cierpiałem. To akurat było dla mnie bardzo
                                                    ciekawe i intensywne doświadczenie. Niestety miałem też wrażenie, że
                                                    wszyscy mnie obserwuja i czułem się jak zaszczute zwierzę. Dlatego
                                                    bałem sie wyjsć z domu. A z tą religią wyluzuj. Zażartowałem sobie.

                                                    > A masz wyeliminowane wszystkie objawy? Nie uważam Cię za osobę
                                                    > wyleczoną, ani nawet w remisji, skoro piszesz "Boję się być sam.
                                                    > Zdarzyło mi się to gdy żona była z dziećmi na feriach i teraz, gdy
                                                    > gdzieś wyjeżdża to ja się zmywam do ciotki albo teściów", "Z
                                                    > bezsennością też nie mogę sobie poradzić bez prochów".

                                                    Z bezsennością mam problemy od 16 roku życia. To się nie pojawiło
                                                    razem z chorobą, a o tym strachu już wyżej pisałem. Moim zdaniem
                                                    zwykła reakcja na nieprzyjemne przeżycia. Z czasem przejdzie.

                                                    > Pogadamy dopiero jak odstawisz wszystkie leki. I to za parę lat od
                                                    > odstawienia. Jeśli w ciągu tych paru lat bez leków nie będziesz
                                                    miał
                                                    > żadnych objawów (w tym lęków przed byciem samemu i bezsenności) i
                                                    > będziesz funkcjonował normalnie to można będzie zaczac
                                                    podejrzewać,
                                                    > że to był jednorazowy epizod. No i sam zobaczysz, jak przez resztę
                                                    > życia będzie.

                                                    Pisałem, że moja lekarka uważa, że to był jednorazowy epizod
                                                    psychotyczny i to mam z głowy. Jeśli chodzi o depę była bardziej
                                                    sceptyczna co do rokowań. Mówiła, że kryzysy mogą mi się co jakiś
                                                    czas zdarzać, bo też to było znacznie trudniej opanować, ale nie
                                                    będą już tak głębokie i nie będą wymagały tak długiego łykania
                                                    tabsów.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:38
                                                    eee tam poznałam wyleczoną osobę
                                                    ja poznalam 4 wyleczone całkowicie bez nawrotow tylko za pomocą leków.
                                                    a żadnej wyleczonej calkowicie za pomocą psychoterapii.
                                                  • mauamee rotfl 08.07.10, 13:34
                                                    annarchia napisała:

                                                    > W czasie moich hospitalizacji i
                                                    > chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko
                                                    > farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet
                                                    > paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają
                                                    > nawroty...

                                                    uffff... to miałaś szczęście
                                                    a ja myślałam, że w szpitalu się same zdrowe osoby poznaje
                                                  • annarchia Re: rotfl 09.07.10, 13:22
                                                    mauamee napisała:

                                                    > annarchia napisała:
                                                    >
                                                    > > W czasie moich hospitalizacji i
                                                    > > chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko
                                                    > > farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet
                                                    > > paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają
                                                    > > nawroty...
                                                    >
                                                    > uffff... to miałaś szczęście
                                                    > a ja myślałam, że w szpitalu się same zdrowe osoby poznaje

                                                    Ty NAPRAWDĘ nie kojarzysz sensu takich wypowiedzi?
                                                    Czy tylko czytasz wybiórczo i odpowiadasz po to, aby dowalić?
                                                    Aż tak sfrustrowana jesteś..?

                                                    Chodziło mi o to, że w tych szpitalach lądowali tacy ludzie, którzy
                                                    wcześniej miewali długie remisje, rzekomo "jednorazy w życiu
                                                    epizod", czuli się wyleczeni przez farmakoterapię (tj. pisze Monte).
                                                    A jednak okazało się to pozorem...

                                                  • lucyna_n Re: rotfl 09.07.10, 14:34
                                                    poczekamy jak jedynie psychoterapeutyzowani za kilka lat będą mowić, zwłaszcza
                                                    jak im się splot niekorzystnych okoliczności trafi.
                                                  • mauamee Re: rotfl 09.07.10, 22:25
                                                    lucyna_n napisała:

                                                    > poczekamy jak jedynie psychoterapeutyzowani za kilka lat będą mowić, zwłaszcza
                                                    > jak im się splot niekorzystnych okoliczności trafi.
                                                    będą bielgli do psychiatry aż się będzie kurzyło
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 09.07.10, 23:42
                                                    Tylko w ciezkich przypadkach depresji farmakologia wypada skuteczniej niz
                                                    psychoterapia . W lekkich i srednich nasileniach depresji wyniki sa praktycznie
                                                    takie same . Tak mowia badania.

                                                    Jak w nie wniknac to nasuwa sie masa pytan ,i watpliwosci, a jednym z nich
                                                    jest kwestia, ktorej nie moga rozstrzygnac mianowicie nie leczona depresja mija
                                                    tez sama najczesciej po 3- 6 miesiacach czyli po takim czasie jak sie obserwuje
                                                    poprawe po antydepresantach i na bank niewiadomo czy antydepresant to
                                                    spowodowal czy samo przeszlo.

                                                    Druga sprawa to to ,ze ocena stanu samopoczucia przy pomocy testów ,skal
                                                    wykazuje , ze depresja minela mimo ,ze nie calkowicie pacjent czuje sie oki.
                                                    O to , wlasnie tocza sie spory czy czesciowe ustapienie objawow mozna uznac za
                                                    wyleczenie (noga sie zrosla ale pacjent kuleje)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 10.07.10, 00:29
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > O to , wlasnie tocza sie spory czy czesciowe ustapienie objawow
                                                    mozna uznac za
                                                    > wyleczenie (noga sie zrosla ale pacjent kuleje)

                                                    Możesz być pewna, że psychoterapeuta nigdy nie uzna Cię za
                                                    wyleczoną. Będziesz do niego biegać do końca swoich dni lub jego.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 10.07.10, 01:27
                                                    >No to po co to wszystko piszesz? To jest forum dla wariatów, a nie
                                                    >sympozjum naukowe.

                                                    Tak to jest forum dla wariatow ale nie wszyscy wariaci sa - jak ty sie sam
                                                    okresliles - prostymi cepami.
                                                    Idz grac w pilke.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 10.07.10, 10:09
                                                    tlenoterapia napisała:


                                                    > Tak to jest forum dla wariatow ale nie wszyscy wariaci sa - jak
                                                    ty sie sam
                                                    > okresliles - prostymi cepami.
                                                    > Idz grac w pilke.

                                                    O, proszę. Wiedziałem, że w końcu wyjdzie szydło z worka. Panna
                                                    wyjątkowa, a jej problemy i zainteresowania takie ciekawe, że
                                                    klękajcie narody. Skończ sobie stosowne studia, zajmij się pracą
                                                    naukową, napisz o tym książkę, przynajmniej będzie z tego jakiś
                                                    pożytek. Tylko, że Ciebie nie stać na żadne praktyczne wnioski i
                                                    działanie. Potrafisz tylko biegać na terapię i ględzić w kółko o tym
                                                    co Ci się wydaje. Biegaj sobie, tam Cię wysłuchają. Klient nasz pan.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 11.07.10, 10:30
                                                    monte_we_mgle napisał:
                                                    -
                                                    > O, proszę. Wiedziałem, że w końcu wyjdzie szydło z worka. Panna
                                                    > wyjątkowa, a jej problemy i zainteresowania takie ciekawe, że
                                                    > klękajcie narody. Skończ sobie stosowne studia, zajmij się pracą
                                                    > naukową, napisz o tym książkę, przynajmniej będzie z tego jakiś
                                                    > pożytek. Tylko, że Ciebie nie stać na żadne praktyczne wnioski i
                                                    > działanie. Potrafisz tylko biegać na terapię i ględzić w kółko o tym
                                                    > co Ci się wydaje. Biegaj sobie, tam Cię wysłuchają.-


                                                    Juz poznalam twoje osobliwe przekonania na temat endogennosci i cudownej
                                                    psychiatrii biologicznej:

                                                    Endogennosc jest bo tak ci lekarka powiedziala,
                                                    psychiatria biologiczna jest ok. bo tabletki na sen dzialaja.

                                                    Wiec wiecej kocomołow kawalerze nie wymyslaj bo rowniez nie masz zielonego
                                                    pojecia o tym jaka jestem ani czym sie zajmuje i czy chodze na terapie.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 11.07.10, 12:01
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Juz poznalam twoje osobliwe przekonania na temat endogennosci i
                                                    cudownej
                                                    > psychiatrii biologicznej:
                                                    >
                                                    > Endogennosc jest bo tak ci lekarka powiedziala,
                                                    > psychiatria biologiczna jest ok. bo tabletki na sen dzialaja.

                                                    Endogenność to nie jest wymysł mojej lekarki, tylko pogląd wielu
                                                    psychiatrów. Mnie przekonuje.
                                                    O tabletkach na sen akurat to ja chyba w tym wątku nie pisałem, o
                                                    tabletkach w ogóle tak. Miałem szczególnie na myśli zeldox i salipax.

                                                    > Wiec wiecej kocomołow kawalerze nie wymyslaj bo rowniez nie masz
                                                    zielonego
                                                    > pojecia o tym jaka jestem ani czym sie zajmuje i czy chodze na
                                                    terapie.

                                                    Czym sie zajmujesz, to sama napisałaś. Udowadnianiem sobie i Bogu
                                                    ducha winnemu światu, że psychoterapia jest najskuteczniejszą metodą
                                                    leczenia chorób psychicznych. Tja...
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 11.07.10, 14:01
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > Czym sie zajmujesz, to sama napisałaś. Udowadnianiem sobie i Bogu
                                                    > ducha winnemu światu, że psychoterapia jest najskuteczniejszą metodą
                                                    > leczenia chorób psychicznych.

                                                    Niczego nie udawadniam- informuje o faktach i nigdzie nie pisze, ze jakas metoda
                                                    jest najlepsza.

                                                    > Endogenność to nie jest wymysł mojej lekarki, tylko pogląd wielu
                                                    > psychiatrów. Mnie przekonuje.

                                                    Tak wiem ,ze nie rozrozniasz przekonan-pogladow - domyslów od dowodów.






                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 11.07.10, 14:18
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Tak wiem ,ze nie rozrozniasz przekonan-pogladow - domyslów od
                                                    dowodów.

                                                    Póki co żadnych dowodów na swoje twierdzenia nie przedstawiłaś.
                                                    Pytałem się wczoraj dziewczyny, która jest adiunktem na psychologii
                                                    i zaliczyła też podyplomówkę z neuro jak to jest z tą psychoterapią.
                                                    Powiedziała, że tylko idiota zdałby się całkowicie na tą metodę i to
                                                    bez kontroli psychiatry. Sama psychoterapia bywa skuteczna jedynie w
                                                    leczeniu nerwicowców, o czym wie każdy absolwent tego kierunku. Co
                                                    do biologii to obraz mózgu osób chorych psychicznie różni sie
                                                    znacznie od tych zdrowych. Schizofrenicy np. mają coś tam w istocie
                                                    szarej zupełnie odmiennie niż reszta. Ale Ty pewnie nawet nie
                                                    słyszałaś o neuropsychologii. Ty w ogóle mało słyszałaś.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 12.07.10, 01:42
                                                    > Póki co żadnych dowodów na swoje twierdzenia nie przedstawiłaś.

                                                    Pokaz w obowiazujacej lekarzy klasyfikacji chorob, w ktorym miejscu pisze ,ze
                                                    depresja jest endogenna.

                                                    >Sama psychoterapia bywa skuteczna jedynie w
                                                    > leczeniu nerwicowców, o czym wie każdy absolwent tego kierunku.

                                                    W Polsce tak sie uwaza ,ze psychoterapia jest skuteczna w takim samym stopniu
                                                    jak farmakoterapia w nerwicach ,lekkich i srednich depresjach - o czym pisze
                                                    wszedzie w necie .


                                                    Psychoterapie stosuje sie we wszystkich zaburzeniach psychicznych-trudno znalesc
                                                    szpital psychiatryczny,poradnie zdrowia ,w ktorym psychoterapii nie byli by
                                                    poddawani pacjenci z depresja czy psychotyczni (w Polsce niestety czesto po
                                                    mineciu psychozy ,a w innych panstwach od poczatku jej trwania,lub bez
                                                    psychotropów).Ale to dluzsza gadka.

                                                    >tylko idiota zdałby się całkowicie na tą metodę i to
                                                    > bez kontroli psychiatry.

                                                    Tak kompleksowe terapie uwaza sie za najbardziej efektywne -(gdzie pisalam ,ze
                                                    nalezy porzucić leki?)

                                                    -nie oznacza to, ze nie nalezy indywidualnie podejsc do osoby z zaburzeniem
                                                    ,wielu bedzie uwazalo, ze leki im szkodza ,inni ze pomagaja inni ze tylko
                                                    dzieki samej psychoterapii wyszli z choroby nawet schizofrenii,inni ze terapia
                                                    to glupoty .

                                                    Problem w tym ,ze nie ma programu -roznych mozliwosci pomocy-czesto jest przymus
                                                    leczenia ,tylko w jednej formie-tak nie musi byc .

                                                    Wczesna interwencja psychologiczna zmniejsza rozwoj silnych zaburzen,ale w
                                                    Polsce "zajmuja" sie w tedy czlowiekiem kiedy calkiem zeswiruje.


                                                    > Co do biologii to obraz mózgu osób chorych psychicznie różni sie
                                                    > znacznie od tych zdrowych. Schizofrenicy np. mają coś tam w istocie
                                                    > szarej zupełnie odmiennie niż reszta.

                                                    Nie to nie jest dowod na biologicznosc- robia badania ,ale tylko u czesci sa
                                                    takie zmiany ,bywa ze u zdrowych rowniez-nie wiedza czym sa zmiany spowodowane -
                                                    przypuszcza sie ze elektrowstrzasami ,srodkami psychotropowymi.

                                                    Tak wiec na tej podstawie (biologicznej)nie diagnozuje sie schizofrenii i
                                                    innych zaburzen psychicznych.

                                                    Jesli chodzi o obserwowane zjawiska w mozgu osoby zaburzonej ,nie mowia one czy
                                                    sa skutkiem czy przyczyna zaburzen.

                                                    >Ty pewnie nawet nie
                                                    > słyszałaś o neuropsychologii. Ty w ogóle mało słyszałaś.

                                                    A co ty tu za przeczkole robisz ?
                                                    Dziecko jestes?
                                                    Chcesz sie licytowac ,kto mądrzejszy ?
                                                    Kto ma ciocie na uniwersytecie?

                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 12.07.10, 13:20
                                                    tlenoterapia napisała:
                                                    >
                                                    > Pokaz w obowiazujacej lekarzy klasyfikacji chorob, w ktorym
                                                    miejscu pisze ,ze
                                                    > depresja jest endogenna.

                                                    A Ty udowodnij, że nie jest. Bla, bla, bla. Nie pisałem, że tak jest
                                                    napisane w klasyfikacji, pisałem, że wielu lekarzy i naukowców
                                                    zarazem uważa, że tak jest, a ja ich pogląd podzielam. Poza tym
                                                    interesowałem się tylko ciężką depresją i depresją psychotyczną, o
                                                    inne nie pytałem.

                                                    > W Polsce tak sie uwaza ,ze psychoterapia jest skuteczna w takim
                                                    samym stopniu
                                                    > jak farmakoterapia w nerwicach ,lekkich i srednich depresjach - o
                                                    czym pisze
                                                    > wszedzie w necie .

                                                    Lekkie i średnie depresje oraz nerwice to nie jest całe spektrum
                                                    chorób psychicznych. Mnie szczerze mówiąc interesują poważniejsze
                                                    przypadki.

                                                    > Psychoterapie stosuje sie we wszystkich zaburzeniach psychicznych-
                                                    trudno znales
                                                    > c
                                                    > szpital psychiatryczny,poradnie zdrowia ,w ktorym psychoterapii
                                                    nie byli by
                                                    > poddawani pacjenci z depresja czy psychotyczni (w Polsce niestety
                                                    czesto po
                                                    > mineciu psychozy ,a w innych panstwach od poczatku jej trwania,lub
                                                    bez
                                                    > psychotropów).Ale to dluzsza gadka.

                                                    Nie, nietrudno. Chyba każdy szpital w Polsce zatrudnia
                                                    psychoterapeutów. Inna sprawa, że nie wszyscy pacjenci mają ochotę z
                                                    takiej pomocy korzystać. Trudno ich zmuszać do czegoś, w czym nie
                                                    widzą sensu.

                                                    > Tak kompleksowe terapie uwaza sie za najbardziej efektywne -(gdzie
                                                    pisalam ,ze
                                                    > nalezy porzucić leki?)

                                                    Sorry, ale z tego co napisałaś w tym wątku wynikała krytyka
                                                    farmakoterapii i psychiatrii biologicznej.

                                                    > -nie oznacza to, ze nie nalezy indywidualnie podejsc do osoby z
                                                    zaburzeniem
                                                    > ,wielu bedzie uwazalo, ze leki im szkodza ,inni ze pomagaja
                                                    inni ze tylko
                                                    > dzieki samej psychoterapii wyszli z choroby nawet
                                                    schizofrenii,inni ze terapia
                                                    > to glupoty .

                                                    Ale przecież podchodzi się indywidualnie. Pacjenci zmieniają
                                                    lekarzy, którzy im nie odpowiadają i trafiają w końcu do
                                                    specjalistów, którzy spełniają ich oczekiwania.

                                                    > Problem w tym ,ze nie ma programu -roznych mozliwosci pomocy-
                                                    czesto jest przymu
                                                    > s
                                                    > leczenia ,tylko w jednej formie-tak nie musi byc .

                                                    Są różne możliwości, wystarczy poszukać. Nawet jeśli trafia się do
                                                    zapyziałego psychiatryka, to obecnie wychodzi się z niego na ogół po
                                                    10 tygodniach. Taka jest norma pobytowa ustalona przez NFZ. Potem
                                                    można zrobić ze swoim życiem, to co uważa sie za słuszne.

                                                    > Wczesna interwencja psychologiczna zmniejsza rozwoj silnych
                                                    zaburzen,ale w
                                                    > Polsce "zajmuja" sie w tedy czlowiekiem kiedy calkiem zeswiruje.

                                                    Trudno, żeby każdego obywatela obowiązkowo kierowano np. raz na pół
                                                    roku do psychologa. Jeśli człowiek czuje, że coś jest z nim nie tak,
                                                    to chyba sam powinien poszukać pomocy. Jak już całkiem zeświruje to
                                                    trafia do szpitala, przeważnie dzięki interwencji rodziny i tam się
                                                    nim zajmują.


                                                    > Nie to nie jest dowod na biologicznosc- robia badania ,ale tylko u
                                                    czesci sa
                                                    > takie zmiany ,bywa ze u zdrowych rowniez-nie wiedza czym sa zmiany
                                                    spowodowane
                                                    > -
                                                    > przypuszcza sie ze elektrowstrzasami ,srodkami psychotropowymi.
                                                    >
                                                    > Tak wiec na tej podstawie (biologicznej)nie diagnozuje sie
                                                    schizofrenii i
                                                    > innych zaburzen psychicznych.
                                                    >
                                                    > Jesli chodzi o obserwowane zjawiska w mozgu osoby zaburzonej ,nie
                                                    mowia one cz
                                                    > y
                                                    > sa skutkiem czy przyczyna zaburzen.

                                                    A jednak takie badania się przeprowadza, obserwuje prawidłowości i
                                                    czasem uogólnia wyniki. Gdyby istniała pewność, że zmiany w obrazie
                                                    mózgu są bez znaczenia, nikt by tym sobie głowy nie zawracał.

                                                    > A co ty tu za przeczkole robisz ?
                                                    > Dziecko jestes?
                                                    > Chcesz sie licytowac ,kto mądrzejszy ?
                                                    > Kto ma ciocie na uniwersytecie?

                                                    Ty linkujesz wypowiedzi ze zlidu i podajesz literaturę, w tym
                                                    autobiograficzną, ja pytam fachowców, bo mam taką możliwość. Tak
                                                    samo dobre źródło informacji jak Twoje albo lepsze. Zakładam, że
                                                    ludzie, którzy się problemem zajmują zawodowo dysponują większą i
                                                    pełniejszą wiedzą na temat.
                                                  • lafiorka-z Re: rotfl 12.07.10, 18:07
                                                    A ja ostatnio zaczęłam myśleć trochę inaczej. Wydaje mi się, że przyczyny mojej
                                                    depresji są dwie: jedna wynika z mojego charakteru, który pewnie jest
                                                    uwarunkowany genetycznie, a mianowicie z tego, że nic mi tak dobrze nie wychodzi
                                                    jak zamartwianie się, a druga
                                                    z zewnętrznego powodu zamartwiania, który nie wydaje się dramatyczny, ale
                                                    pochłania masę mojej energii i nie potrafię się z nim rozprawić.
                                                    Od dwóch tygodni nie biorę antydepresantu i mój stan ani się nie pogorszył ani
                                                    nie polepszył. Najpierw lek postawił mnie na nogi, bo przestałam widzieć
                                                    wszystko w czarnych kolorach, zaczęłam mieć siłę na naukę angielskiego, na
                                                    cieszenie się z wyjazdów, nawet zapisałam się na kurs plastyczny. To moja
                                                    terapia. Ale najtrudniejszych problemów nie rozwiązałam, a są nimi moje
                                                    idiotyczne nawyki, które doprowadzają mnie do rozpaczy. Żaden terapeuta mi nie
                                                    pomoże, jeśli sama sobie nie pomogę.

                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 00:48
                                                    lafiorka-z napisała:

                                                    > Ale najtrudniejszych problemów nie rozwiązałam, a są nimi moje
                                                    > idiotyczne nawyki, które doprowadzają mnie do rozpaczy. Żaden
                                                    terapeuta mi nie
                                                    > pomoże, jeśli sama sobie nie pomogę.

                                                    A jakie masz głupie nawyki? Bo ja np. jestem patologicznym
                                                    bałaganiarzem, meliniarzem i strasznie się grzebię przed wyjściem z
                                                    chałupy. Jakieś dwie godziny mi to zajmuje albo i więcej,
                                                    szczególnie gdy mam gdzieś być na określoną godzinę, to cuduję i
                                                    zawsze się spóźniam.
                                                  • lafiorka-z Re: rotfl 13.07.10, 19:23
                                                    Ja rzucam od wieków palenie, strasznie się z tym męczę, bo mi ciągle nie
                                                    wychodzi i w końcu wykoncypowałam, że nie mogę rzucić, bo mam depresję. A teraz
                                                    mi się odmieniło i podejrzewam, że mam depresję, bo nie mogę rzucić.
                                                    To jest ta moja tajemnica, którą nazywam "nawykiem", chociaż jest regularnym
                                                    nałogiem.
                                                    Moja lekarka uważała, że powinnam dać sobie na jakiś czas spokój z tym
                                                    rzucaniem, bo mi się jeszcze pogorszy, a ja bardzo chętnie na to przystałam. I
                                                    depresja przeszła.
                                                    Obawiam się jednak, że jak czegoś z tym nie zrobię, to znów może mi się pogorszyć.
                                                    Ale to zdaje się temat na inne forum.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 20:02
                                                    lafiorka-z napisała:

                                                    > Ja rzucam od wieków palenie, strasznie się z tym męczę, bo mi
                                                    ciągle nie
                                                    > wychodzi i w końcu wykoncypowałam, że nie mogę rzucić, bo mam
                                                    depresję. A teraz
                                                    > mi się odmieniło i podejrzewam, że mam depresję, bo nie mogę
                                                    rzucić.

                                                    Eee, tam. Nie możesz rzucić, bo lubisz palić. Ja też tak mam. Odkąd
                                                    sam się przed sobą przyznałem, że za bardzo lubię fajki, żeby się
                                                    bez nich męczyć, dałem sobie spokój z rzucaniem i w ogóle się tym
                                                    nie przejmuję.

                                                    > To jest ta moja tajemnica, którą nazywam "nawykiem", chociaż jest
                                                    regularnym
                                                    > nałogiem.
                                                    > Moja lekarka uważała, że powinnam dać sobie na jakiś czas spokój z
                                                    tym
                                                    > rzucaniem, bo mi się jeszcze pogorszy, a ja bardzo chętnie na to
                                                    przystałam. I
                                                    > depresja przeszła.
                                                    > Obawiam się jednak, że jak czegoś z tym nie zrobię, to znów może
                                                    mi się pogorsz
                                                    > yć.
                                                    > Ale to zdaje się temat na inne forum.

                                                    Musisz polubić swój nałóg. Wtedy nie będzie problemu :-)))
                                                  • lucyna_n Re: rotfl 13.07.10, 21:02
                                                    pierdoły opowiadacie
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 13.07.10, 01:41
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > A Ty udowodnij, że nie jest. Bla, bla, bla.

                                                    Bla ,bla ,bla?
                                                    Nie sposob udowodnic co jest przyczyna zaburzen, dla tego pisze ,ze
                                                    poslugiwanie sie tymi terminami jest nie właściwe i wprowadzajace ludzi w błąd.

                                                    >Nie pisałem, że tak jest
                                                    > napisane w klasyfikacji, pisałem, że wielu lekarzy i naukowców
                                                    > zarazem uważa, że tak jest, a ja ich pogląd podzielam.


                                                    Po raz kolejny tobie odpisuje, ze poglady ,przeslanki to nie dowody.

                                                    Lekarze i naukowcy piszacy o takiej mozliwosci nie przedstawili jak dotąd
                                                    dowodow ,ze depresja jest endogenna,dla tego takowa nie istnieje w klasyfikacji
                                                    chorob.

                                                    Jak chcesz sobie wierzyc bez dowodow w endogennosc to sobie wierz,jak ci nie
                                                    przeszkadza ze przyczyn zaburzen moze byc masa i to jednoczesnie.

                                                    >Poza tym
                                                    > interesowałem się tylko ciężką depresją i depresją psychotyczną, o
                                                    > inne nie pytałem.

                                                    Ale sie wykrecasz -Ty piszesz ze tylko nerwice moga byc skutecznie leczone
                                                    psychoterapia.A leczenie innych zaburzen to idiotyzm.

                                                    > Sorry, ale z tego co napisałaś w tym wątku wynikała krytyka
                                                    > farmakoterapii i psychiatrii biologicznej.

                                                    Tak krytyka jako jedynej czesto przymusowo stosowanej terapii.

                                                    >Chyba każdy szpital w Polsce zatrudnia psychoterapeutów.

                                                    Bo nie sa potrzebni w leczeniu pacjentów psychotycznych i z ciezkimi depresjami??

                                                    >Inna sprawa, że nie wszyscy pacjenci mają ochotę z
                                                    > takiej pomocy korzystać. Trudno ich zmuszać do czegoś, w czym nie
                                                    > widzą sensu.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 08:52
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Nie sposob udowodnic co jest przyczyna zaburzen, dla tego
                                                    pisze ,ze
                                                    > poslugiwanie sie tymi terminami jest nie właściwe i wprowadzajace
                                                    ludzi w błąd.

                                                    A może ja lubię być wprowadzany w błąd? Moje prawo.

                                                    > Po raz kolejny tobie odpisuje, ze poglady ,przeslanki to nie
                                                    dowody.
                                                    >
                                                    > Lekarze i naukowcy piszacy o takiej mozliwosci nie przedstawili
                                                    jak dotąd
                                                    > dowodow ,ze depresja jest endogenna,dla tego takowa nie istnieje
                                                    w klasyfikacj
                                                    > i
                                                    > chorob.

                                                    Najlepiej zabroń im pisać. Na pewno dysponujesz takimi
                                                    możliwościami.

                                                    > Jak chcesz sobie wierzyc bez dowodow w endogennosc to sobie
                                                    wierz,jak ci nie
                                                    > przeszkadza ze przyczyn zaburzen moze byc masa i to jednoczesnie.

                                                    Nie, zupełnie mi to nie przeszkadza. Interesuję się głównie sobą i
                                                    innych przyczyn swoich zaburzeń jakoś nie potrafię znaleźć. Poza
                                                    oczywiście tą nieszczęśliwą miłością do trzyletniej Joasi.


                                                    > Ale sie wykrecasz -Ty piszesz ze tylko nerwice moga byc skutecznie
                                                    leczone
                                                    > psychoterapia.A leczenie innych zaburzen to idiotyzm.

                                                    Zapytałem i uzyskałem odpowiedź, że tylko w przypadku nerwic
                                                    psychoterapia jako jedyna stosowana metoda leczenia daje
                                                    zadowalające rezultaty. A lekkimi i średnimi depresjami rzeczywiście
                                                    nigdy się nie interesowałem. To nie mój przypadek. Wszystkie
                                                    diagnozy, które zaliczyłem były poważniejsze.

                                                    > Tak krytyka jako jedynej czesto przymusowo stosowanej terapii.

                                                    Aha.

                                                    > >Chyba każdy szpital w Polsce zatrudnia psychoterapeutów.
                                                    >
                                                    > Bo nie sa potrzebni w leczeniu pacjentów psychotycznych i z
                                                    ciezkimi depresjami??

                                                    A gdzie ja pisałem, że nie są potrzebni? Jednym są, innym nie.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 09:27
                                                    Sorki za drugi post, ale mi ucina resztę.

                                                    > Ale za to mozna zmuszac do terapii biologicznej, mimo ze pacjent
                                                    nie widzi w
                                                    niej sensu i to jest ok?

                                                    A kto zmusza? Jedynie do czego można zmusić - wyrokiem sądowym - to
                                                    do pobytu w psychiatryku osoby z ostrą psychozą i po próbach
                                                    samobójczych. Gdy są agresywni dostają jakieś zamulatory w
                                                    zastrzykach, ale już do łykania tabletek nikt nie zmusza. Na
                                                    oddziale ogólnym, na który na początku trafiłem, był facet, który
                                                    odmawiał przyjmowania leków. Siłą mu ich nie podawali.

                                                    > To ze psychiatra odpowiada pacjentowi z usposobienia nie ma nic
                                                    wspolnego z
                                                    mozliwoscia wyboru leczenia .

                                                    Miałem na myśli to, że odpowiada z efektów leczenia, jakie
                                                    zastosował. Usposobienie jest ważne, przynajmniej dla mnie, ale bez
                                                    przesady. Lekarka, do której wcześniej chodziłem też była fajna, ale
                                                    efektów nie było.

                                                    > Panuje biologiczne leczenie i nie zróżnicowane , malo dostepne
                                                    psychoterapie +
                                                    kilka osrodkow na cala Polske gdzie się inne mozliwosci leczenia
                                                    stosuje .
                                                    Zwykle ludzie mieszkaja w malych miastach, nawet psychiatry nie maja
                                                    szans zmienic.

                                                    Ludzie z małych miast bardzo często leczą się w większych ośrodkach.
                                                    Do kliniki, w której ja byłem przyjeżdżali z całego regionu,
                                                    Podkarpacia i jeszcze dalszych miejsc. Większość wybierała potem
                                                    leczenie u specjalistów w Lublinie. To nie średniowiecze, nikt nie
                                                    jest przywiązany do ziemi i skazany na jedynego psychiatrę w
                                                    miasteczku.

                                                    > Te rozne mozliwosci to po pobycie w psychiatryku kopniak w tylek i
                                                    rob z
                                                    zyciem co chcesz - to nazywasz pomoca?

                                                    A skąd taka opinia? Przy lubelskim szpitalu działa klub dla byłych
                                                    pacjentów, jest w Lublinie stowarzyszenie byłych pacjentów i
                                                    lekarzy, które prowadzi rozmaite zajęcia, są psychologowie,
                                                    psychoterapeuci, a nawet hostel dla osób w ostrych stanach, które
                                                    wolą to, niż szpital. Jest fundacja, która zajmuje sie zdobywaniem
                                                    ofert pracy. Każdy pacjent przy wypisie dostaje szczegółową
                                                    informację o tym. Lekarze w przychodniach też informują.

                                                    > w niektorych panstwach sa programy dzieki ,ktorym latwiej o
                                                    zdrowie psychiczne .

                                                    Niektóre państwa sa bogatsze i lepiej rozwinięte niż Polska. Trudno
                                                    coś na to poradzić. No i mentalność ludzi też jest tam inna. U nas
                                                    funkcjonuje trochę programów profilaktycznych, nie dotyczących
                                                    akurat ochrony zdrowia psychicznego z takim efektem, że na rozsyłane
                                                    pocztą zaproszenia na bezpłatne badania odpowiada i korzysta z nich
                                                    jakieś 10%.

                                                    > Nie nie zajmuja sie wlasciwie ,jesli ograniczja sie do podania
                                                    psychotropa,a
                                                    jak nie dziala to do elektrowstrzasow i wywalenia do domu .

                                                    A skąd wiesz, że do tego sie ograniczją? Poza tym piszesz o ECT
                                                    jakby to była powszechnie stosowana metoda. Wcale tak nie jest, w
                                                    dodatku pacjent musi wyrazić na to pisemną zgodę i wcześniej
                                                    zapoznać sie ze skutkami ubocznymi, które mogą wystąpić. Niektórzy
                                                    się zgadzają i bardzo sobie chwalą właśnie elektrowstrząsy. Pisała o
                                                    tym kiedyś jedna dziewczyna na schizie.

                                                    > We wszystkich dziedzinach nauk bywa tak ,jak w badaniach nad
                                                    zmianami w
                                                    mozgach schizofrenikow , ze konczą sie tylko na checi udowodnienia
                                                    endogennosci, a nie na dowodach.

                                                    Bywa też inaczej. Pożyjemy, zobaczymy.

                                                    > Ty linkujesz wypowiedzi ze zlidu i podajesz literaturę, w tym
                                                    > autobiograficzną,
                                                    > Gdzie? ,nic podobnego.

                                                    A to przepraszam. Zdawało mi się, że to Ty, ale faktycznie była
                                                    jeszcze jedna propagatorka psychoterapii.

                                                    >Ludzie, ktorzy pisza podreczniki do psychiatrii z psychopatologii
                                                    nerwic i
                                                    inne-jak najbardziej zajmuja sie zawodowo problemem i zadnej
                                                    endogenni jako
                                                    powodu zaburzen nie wymienia z arbitralna pewnoscia tylko jako jedna
                                                    z wielu
                                                    hipotez.

                                                    Dlaczego miałbym odrzucić tę hipotezę, która najbardziej pasuje do
                                                    mojego przypadku, a wybrać inną, która nie pasuje? Jest lepsza w
                                                    jakiś sposób, czy również jest tylko hipotezą?
                                                    Pelno jest o roznorodnych psychoterapiach w podrecznikach jako o
                                                    nieodzownym
                                                    ,uzupelniajacym elemencie leczenia i jest stosowana u psychotykow
                                                    nie tylko po
                                                    to zeby dac zarobic psychoterapeucie .

                                                    Jako uzupełniejącym. Jest też pełno podręczników, w których nie ma
                                                    nic o tym, że nieodzownym. Jeśli uzyskuje się zadowalające efekty
                                                    stosując wyłącznie farmakoterapię, pacjent nie ma zaburzeń
                                                    osobowości i radzi sobie w życiu to szkoda czasu na psychoterapię.
                                                    Poza tym nie wszystkim to odpowiada. Ja bym się nie poddał
                                                    psychoterapii, a ECT tak gdybym nie reagował tak świetnie na leki,
                                                    jak reaguję.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 13.07.10, 13:17
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > A może ja lubię być wprowadzany w błąd? Moje prawo.
                                                    > Najlepiej zabroń im pisać. Na pewno dysponujesz takimi
                                                    > możliwościami.
                                                    > Nie, zupełnie mi to nie przeszkadza. Interesuję się głównie sobą i
                                                    > innych przyczyn swoich zaburzeń jakoś nie potrafię znaleźć.

                                                    Próbujesz byc arogancki albo lubisz z siebie glupa robic.

                                                    > A lekkimi i średnimi depresjami rzeczywiście
                                                    > nigdy się nie interesowałem. To nie mój przypadek. Wszystkie
                                                    > diagnozy, które zaliczyłem były poważniejsze.

                                                    Nie krec ,ze nie mowiles o tym ze terapia jest glupia bo i tak tylko leki
                                                    pomagaja.

                                                    Nie ma w psychiatrii zadnej biologicznej metody dzieki ,ktorej mozna by bylo z
                                                    cala pewnoscia postawic diagnoze -to jedyna galaz medycyny gdzie pacjenci moga
                                                    sie dorobic po kilka diagnoz -zenada nie wiedza co lecza ani jak.

                                                    > Dlaczego miałbym odrzucić tę hipotezę, która najbardziej pasuje do
                                                    > mojego przypadku, a wybrać inną, która nie pasuje? Jest lepsza w
                                                    > jakiś sposób, czy również jest tylko hipotezą?

                                                    Rowniez jest hipotezą.

                                                    Rozdrabniasz temat stosowania psychoterapii w leczeniu zaburzen i braku dowodow
                                                    endogenni na 100 innych tematow -nie bede pisac z toba do konca zycia .
                                                    Wystarczy mi ,ze uznajesz ze twoje sądy nie sa obiektywne tylko subiektywne i
                                                    nic nie maja wspolnego obecnie panujaca wiedza.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 15:34
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Nie krec ,ze nie mowiles o tym ze terapia jest glupia bo i tak
                                                    tylko leki
                                                    > pomagaja.

                                                    Mówiłem, że w psychiatryku poszedłem na terapię i była wyjątkowo
                                                    głupia. Mówiłem też, że z mojego punktu widzenia każda terapia jest
                                                    głupia, bo miałem szczęśliwe dzieciństwo, udane życie i mimo
                                                    choroby, która mi sie przytrafiła nieźle sobie radzę. Nie mam też
                                                    żadnych problemów, ani zaburzeń osobowości oraz nie jestem
                                                    eksbicjonistą, a ględzenie terapeuty zwyczajnie mnie nudzi. Do tego
                                                    leki mi pomagają. Nigdzie nie napisałem, że jestem przeciwny, by ci
                                                    co czują, ze terapia im pomożę i wierzą w jej skuteczność, chodzili
                                                    sobie na nią.

                                                    > to jedyna galaz medycyny gdzie pacjenci moga
                                                    > sie dorobic po kilka diagnoz -zenada nie wiedza co lecza ani jak.

                                                    Jedyna? No to bardzo mało wiesz o nietrafionych diagnozach
                                                    medycznych z różnych gałęzi. Zanim napiszesz, że jestem arogancki
                                                    pozaglądaj na fora zdrowotne.

                                                    > > Dlaczego miałbym odrzucić tę hipotezę, która najbardziej pasuje
                                                    do
                                                    > > mojego przypadku, a wybrać inną, która nie pasuje? Jest lepsza w
                                                    > > jakiś sposób, czy również jest tylko hipotezą?
                                                    >
                                                    > Rowniez jest hipotezą.

                                                    No to jesteśmy w domu.

                                                    > Rozdrabniasz temat stosowania psychoterapii w leczeniu zaburzen i
                                                    braku dowodow
                                                    > endogenni na 100 innych tematow -nie bede pisac z toba do konca
                                                    zycia .

                                                    Szczególnie gdy brak Ci argumentów. Przykro mi, ale z Twoich wywodów
                                                    wynika jedynie książkowa wiedza o psychiatrii i psychiatryku. Założę
                                                    się, że nigdy pobytu w szpitalu nie zaliczyłaś i raczej nie byłaś
                                                    diagnozowana przez psychiatrę. Ale oczywiście wiesz lepiej jak tam
                                                    jest, bo tak. Pewnie widziałaś też "Lot nad kukułczym gniazdem".

                                                    > Wystarczy mi ,ze uznajesz ze twoje sądy nie sa obiektywne tylko
                                                    subiektywne i
                                                    > nic nie maja wspolnego obecnie panujaca wiedza.

                                                    Wystarczy mi, że uznajesz, że hipoteza o innym niż biologiczne
                                                    pochodzeniu chorób psychicznych jest tylko hipotezą i nie czyni z
                                                    psychoterapii metody równorzędnej do leczenia farmakologicznego.
                                                    Gdybyś jednak chciała gorączkowo zaprzeczyć, to informuję Cię, że ja
                                                    psychozę przeszedłem i ostatnią rzeczą do jakiej miałbym wówczas
                                                    cierpliwość byłoby słuchanie gderania jakiegoś terapeuty, a wielu
                                                    ludzi jest w takim stanie, że w ogóle nie rozróżniają urojeń i
                                                    omamów od rzeczywistości i terap[eutę braliby po prostu za kolejnego
                                                    ufoludka, który chce ich zabić reagując panicznym lękiem lub
                                                    agresją. Takich ludzi też widziałem.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 14.07.10, 01:53
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    >Wystarczy mi, że uznajesz, że hipoteza o innym niż biologiczne
                                                    >pochodzeniu chorób psychicznych jest tylko hipotezą i nie czyni z
                                                    >psychoterapii metody równorzędnej do leczenia farmakologicznego.

                                                    Oficjalnie obie dziedziny - psychologia i psychiatria sa naukami empirycznymi
                                                    wiec w tym sensie rownorzedne.

                                                    Nie rozumiem jak mozna uznac ,ze jakas hipoteza ma byc jedynie sluszna jesli
                                                    jest tylko hipotezą.
                                                    Z zalozenia hipoteza jest hipoteza, a nie dajacym sie zweryfikowac dowodem.To
                                                    cos nie scislego ,niewyczerpujacego,sprzecznego.

                                                    Chcesz wiedziec ktora lepsza hipoteza , a mnie nie o to chodzi .
                                                    Chyba ,ze cie fiksuja tabelki statystyczne.

                                                    Pigułka leczy tylko nieliczną część pacjentów ,reszta jest niezadowolona z
                                                    leczenia farmakologicznego ,a dla tego ,ze wystepuja powiazania
                                                    neurotransmiterow ,endokrynologiczne,emocjonalne ,spoleczne ,genetyczne i inne i
                                                    nie sposob oddzielic biologii od sfery psychicznej czlowieka.

                                                    Psychoterapia & lekarstwa moga zwiekszyc skutecznosc leczenia.

                                                    Nie oddzielała bym biologii od psychiki.

                                                    Efekty dzialania leku na objawy widac szybko -krzyczal ,bil - lezy jak mumia. W
                                                    psychoterapiach trudno o szybki efekt(po za behawioralną) ,nie znaczy to ,ze
                                                    nie sa skuteczniejsze na dluzsza mete. Ale to od przypadku zalezy.

                                                    > Jedyna? No to bardzo mało wiesz o nietrafionych diagnozach
                                                    > medycznych z różnych gałęzi.

                                                    Czy ty umyslnie nie rozumiesz ,ze tylko w psychiatrii nie ma instrumentow
                                                    diagnostycznych, a diagnozy pwstaja z widzimisie psychiatry.

                                                    Kilku psychiatrow tej samej osobie potrafi postawic kilka roznych diagnoz (jest
                                                    to nagminne)i podawac leki na rozne choroby bez zadnych konsekwencji prawnych.

                                                    To tak jak by kardiolodzy stwierdzili -mial pan zawal ,a drugi -nie to tylko
                                                    migotanie komor bylo,a inny -ale gdzie tam ma pan wade serca od dziecka ,a
                                                    kolejny -nie pan udaje tylko chorego.

                                                    >> Szczególnie gdy brak Ci argumentów.
                                                    > z Twoich wywodów
                                                    > wynika jedynie książkowa wiedza o psychiatrii i psychiatryku. Założę
                                                    > się, że nigdy pobytu w szpitalu nie zaliczyłaś i raczej nie byłaś
                                                    > diagnozowana przez psychiatrę. Ale oczywiście wiesz lepiej jak tam
                                                    > jest, bo tak. Pewnie widziałaś też "Lot nad kukułczym gniazdem".

                                                    I to ma byc Twój argoment na co?
                                                    A jak Ci powiem ,ze mi lot nad kukułczym gniazdem zrobili w psychiatryku to co ?
                                                    bedzie to argument do czegos?



















                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 14.07.10, 07:31
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Oficjalnie obie dziedziny - psychologia i psychiatria sa naukami
                                                    empirycznymi
                                                    > wiec w tym sensie rownorzedne.

                                                    W tym sensie tak. W praktyce jednek psychiatria ma mocniejszą
                                                    pozycję i zawsze będzie miała.

                                                    > Nie rozumiem jak mozna uznac ,ze jakas hipoteza ma byc jedynie
                                                    sluszna jesli
                                                    > jest tylko hipotezą.
                                                    > Z zalozenia hipoteza jest hipoteza, a nie dajacym sie
                                                    zweryfikowac dowodem.To
                                                    > cos nie scislego ,niewyczerpujacego,sprzecznego.

                                                    Jeśli akurat jedna z wielu najlepiej pasuje do konkretnego
                                                    przypadku, to nie widzę problemu.

                                                    > Chcesz wiedziec ktora lepsza hipoteza , a mnie nie o to chodzi .
                                                    > Chyba ,ze cie fiksuja tabelki statystyczne.

                                                    Szczerze mówiąc to najbardziej mnie fiksują moje własne
                                                    doświadczenia. Nie obchodzi mnie, która hipoteza jest lepsza albo
                                                    gorsza, tylko czy będę skutecznie leczony.

                                                    > Pigułka leczy tylko nieliczną część pacjentów ,reszta jest
                                                    niezadowolona z
                                                    > leczenia farmakologicznego ,a dla tego ,ze wystepuja powiazania
                                                    >
                                                    neurotransmiterow ,endokrynologiczne,emocjonalne ,spoleczne ,genetycz
                                                    ne i inne
                                                    > i
                                                    > nie sposob oddzielic biologii od sfery psychicznej czlowieka.
                                                    >
                                                    > Psychoterapia & lekarstwa moga zwiekszyc skutecznosc leczenia.

                                                    Już pisałem, nie żyjemy w średniowieczu. Każdy niezadowolony pacjent
                                                    ma prawo szukać takiej pomocy, jak mu najbardziej odpowiada. Jak się
                                                    postara, to znajdzie.


                                                    > Efekty dzialania leku na objawy widac szybko -krzyczal ,bil - lezy
                                                    jak mumia. W
                                                    > psychoterapiach trudno o szybki efekt(po za behawioralną) ,nie
                                                    znaczy to ,ze
                                                    > nie sa skuteczniejsze na dluzsza mete. Ale to od przypadku zalezy.

                                                    Masz rację - wszystko zależy od przypadku, ale wierz mi, pacjent w
                                                    psychozie oczekuje jak najszybszego ustąpienia objawów, jeśli zdaje
                                                    sobie sprawę co się z nim dzieje, jeśli jest w takim stanie, że "nie
                                                    kontaktuje" to trzeba coś z nim zrobić, bo inaczej wytłucze kilka
                                                    osób albo sam siebie wykończy.

                                                    > Czy ty umyslnie nie rozumiesz ,ze tylko w psychiatrii nie ma
                                                    instrumentow
                                                    > diagnostycznych, a diagnozy pwstaja z widzimisie psychiatry.
                                                    > Kilku psychiatrow tej samej osobie potrafi postawic kilka roznych
                                                    diagnoz (jes
                                                    > t
                                                    > to nagminne)i podawac leki na rozne choroby bez zadnych
                                                    konsekwencji prawnych.
                                                    > To tak jak by kardiolodzy stwierdzili -mial pan zawal ,a drugi -
                                                    nie to tylko
                                                    > migotanie komor bylo,a inny -ale gdzie tam ma pan wade serca od
                                                    dziecka ,a
                                                    > kolejny -nie pan udaje tylko chorego.

                                                    Czy Tobie się wydaje, że skoro inne gałęzie medycyny dysponują
                                                    narzędziami diagnostycznymi, to są one powszechnie stosowane? Wcale
                                                    nie. Akurat kardiolodzodzy twierdzili bardzo podobnie w przypadku
                                                    mojej znajomej - jeden podawał statyny, drugi powiedział, ze nerwica
                                                    serca, trzeci uznał, że stan przedzawałowy i skierował ją dzieki tej
                                                    swojej diagnozie na koronorografię. Okazało się że z sercem wszystko
                                                    ok, a kilkumiesieczne łykanie prochów tylko jej zaszkodziło.
                                                    Przyczyną problemów było całkiem co innego.


                                                    > I to ma byc Twój argoment na co?

                                                    Na to, że bardzo dużo piszesz o niewłaściwej opiece nad chorymi w
                                                    psychiatryku, ale gdy moje spostrzeżenia nie potwierdzają to
                                                    uciekasz od odpowiedzi. Nie wiem dlaczego. Może wolisz założyć, że i
                                                    tak masz rację, bo psychiatryk z definicji musi być koszmarem.

                                                    > A jak Ci powiem ,ze mi lot nad kukułczym gniazdem zrobili w
                                                    psychiatryku to co
                                                    > ?
                                                    > bedzie to argument do czegos?

                                                    Może być dla prawnika. Jeśli w Twoim przypadku złamano zasady, to
                                                    możesz pozwać szpital.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 14.07.10, 14:49
                                                    > W tym sensie tak. W praktyce jednek psychiatria ma mocniejszą
                                                    > pozycję i zawsze będzie miała.

                                                    A co sie zafiksowales w rywalizacji wszystkiego ze wszystkim?

                                                    Wymysliles sobie ,ze psychiatria jest tylko biologiczna,a sa rozne nurty w
                                                    psychiatrii .
                                                    Jak chcesz ocenic czy biologiczna psychiatria jest silniejsza w Polsce od
                                                    psychiatrii humanistycznej?

                                                    Terapie lekami traktuje sie jako zapobiegnie drastycznym wydarzeniom i jest
                                                    przygotowywaniem do psychoterapii.
                                                    Coraz wiecej mlodych psychiatrow ma certyfikaty z psychoterapii wiec to
                                                    rozwojowa tendencja.

                                                    Skutecznosc leczenia stanow psychotycznych jest wyzsza w skojarzonym leczeniu
                                                    niz tylko w jednym ,kto tego nie wie ten zacofaniec jest i tyle.

                                                    > Jeśli akurat jedna z wielu najlepiej pasuje do konkretnego
                                                    > przypadku, to nie widzę problemu.

                                                    A mnie pasuje diagnoza "syndrom glupiego psychiatry"

                                                    > Szczerze mówiąc to najbardziej mnie fiksują moje własne
                                                    > doświadczenia.Nie obchodzi mnie, która hipoteza jest lepsza albo
                                                    > gorsza, tylko czy będę skutecznie leczony.

                                                    Wlasnie hipoteza a nie fakt ,ze masz endogenna depresje.
                                                    Od tego jaka hipoteze przyjmnie lekarz od przeslanek za pomoca ktorych cie
                                                    zdiagnozuje zalezy leczenie.
                                                    To ze ci pasuje nie ma znaczenia obiektywnego.Problem jest bo takich
                                                    zadowolonych z leczenia jest mniejszosc.

                                                    > Już pisałem, nie żyjemy w średniowieczu. Każdy niezadowolony pacjent
                                                    > ma prawo szukać takiej pomocy, jak mu najbardziej odpowiada. Jak się
                                                    > postara, to znajdzie.

                                                    Jesli chodzi o psychiatriie to w porownaniu z inymi dzialami medycyny
                                                    praktycznie sie nie rozwija -sredniowiecze.Co nowego wymyslono ?
                                                    Elektrowstrzasy zamiast lobotomi.

                                                    > Masz rację - wszystko zależy od przypadku, ale wierz mi, pacjent w
                                                    > psychozie oczekuje jak najszybszego ustąpienia objawów, jeśli zdaje
                                                    > sobie sprawę co się z nim dzieje, jeśli jest w takim stanie, że "nie
                                                    > kontaktuje" to trzeba coś z nim zrobić, bo inaczej wytłucze kilka
                                                    > osób albo sam siebie wykończy.

                                                    Tak jak pisalam silne objawy niwelowac moga leki ,farmakoterapia jest wstepem
                                                    do leczenia psychoterapia.
                                                    -

                                                    > Czy Tobie się wydaje, że skoro inne gałęzie medycyny dysponują
                                                    > narzędziami diagnostycznymi, to są one powszechnie stosowane? Wcale
                                                    > nie.
                                                    I to piszesz na obrone braku diagnostyki w psychiatrii i ze w zwiazkuz tym nie
                                                    wiedza co lecza?

                                                    > Na to, że bardzo dużo piszesz o niewłaściwej opiece nad chorymi w
                                                    > psychiatryku, ale gdy moje spostrzeżenia nie potwierdzają to
                                                    > uciekasz od odpowiedzi.

                                                    Nie uciekam ,próbuje na problem spojrzeć z szerszej perspektywy bardziej
                                                    obiektywnie -nie tylko twojego nosa czy nosa kolezanki ,ktora sie w
                                                    psychiatrze zakochala ,czy tego co uwaza pani Zosia .Bo to zadne argumenty
                                                    obiektywne nie sa.

                                                    Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 14.07.10, 21:43
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > A co sie zafiksowales w rywalizacji wszystkiego ze wszystkim?

                                                    Nie no, nie przesadzaj. Stwierdzam fakt po prostu. Choroby
                                                    psychiczne diagnozują psychiatrzy, oni opisują i podpisują wnioski o
                                                    renty i nie sądzę, żeby się to kiedykolwiek zmieniło.

                                                    > Wymysliles sobie ,ze psychiatria jest tylko biologiczna,a sa
                                                    rozne nurty w
                                                    > psychiatrii .
                                                    > Jak chcesz ocenic czy biologiczna psychiatria jest silniejsza w
                                                    Polsce od
                                                    > psychiatrii humanistycznej?

                                                    Niczego takiego sobie nie wymyśliłem, a oceniaćniczego nie chcę.
                                                    Gdzieś Ty to wyczytała?

                                                    > Terapie lekami traktuje sie jako zapobiegnie drastycznym
                                                    wydarzeniom i jest
                                                    > przygotowywaniem do psychoterapii.
                                                    > Coraz wiecej mlodych psychiatrow ma certyfikaty z psychoterapii
                                                    wiec to
                                                    > rozwojowa tendencja.

                                                    No pięknie. Nie wiem gdzie się traktuje farmakoterapię jako wstęp do
                                                    psychoterapii. Wydaje mi się, że nigdzie poza eksperymentalnymi
                                                    ośrodkami. Dysponujesz może jakimiś statystykami na poparcie tej
                                                    tezy?

                                                    > Skutecznosc leczenia stanow psychotycznych jest wyzsza w
                                                    skojarzonym leczeniu
                                                    > niz tylko w jednym ,kto tego nie wie ten zacofaniec jest i tyle.

                                                    W stanach psychotycznych psychoterapii się powszechnie nie stosuje,
                                                    dopiero po ich ustąpieniu, trudno więc mówić o skuteczności
                                                    skojarzonego leczenia tych akurat stanów. Chorób, którym towarzyszą
                                                    stany psychotyczne może tak, ale to juz inna bajka.

                                                    > A mnie pasuje diagnoza "syndrom glupiego psychiatry"

                                                    To sobie ją stosuj ku chwale ojczyzny i poprawie samopoczucia.


                                                    > Wlasnie hipoteza a nie fakt ,ze masz endogenna depresje.
                                                    > Od tego jaka hipoteze przyjmnie lekarz od przeslanek za pomoca
                                                    ktorych cie
                                                    > zdiagnozuje zalezy leczenie.
                                                    > To ze ci pasuje nie ma znaczenia obiektywnego.Problem jest bo
                                                    takich
                                                    > zadowolonych z leczenia jest mniejszosc.

                                                    Od hipotezy, którą przyjęła moja lekarka zależało moje skuteczne
                                                    leczenie. Była więc właściwa. Jeśli ktoś jest niezadowolony, to
                                                    niech szuka skutecznej pomocy do zadowalającego skutku, to nie takie
                                                    trudne.
                                                    > Jesli chodzi o psychiatriie to w porownaniu z inymi dzialami
                                                    medycyny
                                                    > praktycznie sie nie rozwija -sredniowiecze.Co nowego wymyslono ?
                                                    > Elektrowstrzasy zamiast lobotomi.

                                                    Chwilę wcześniej pisałaś, że multum psychiatrów ma certyfikaty
                                                    psychoterapeutów, a rozumiem że jesteś zwolenniczką psychoterapii, o
                                                    co Ci więc chodzi? Poza tym na rynku pojawiają się wciąż nowe, coraz
                                                    lepsze i przyjazne dla pacjenta neuroleptyki. Ale właściwie nie
                                                    powinienem o tym pisać, bo dla Ciebie to akurat jest bez znaczenia.
                                                    Liczy się psychoterapia.

                                                    > Tak jak pisalam silne objawy niwelowac moga leki ,farmakoterapia
                                                    jest wstepe
                                                    > m
                                                    > do leczenia psychoterapia.

                                                    Na szczęście tak nie jest. Ja dzięki temu połykałem sobie tabsy i
                                                    nikt mi głowy nie suszył, żebym się udał na terapię, której sobie
                                                    zdecydowanie nie życzę.

                                                    > I to piszesz na obrone braku diagnostyki w psychiatrii i ze w
                                                    zwiazkuz tym nie
                                                    > wiedza co lecza?

                                                    Nie na obronę psychiatrii, tylko zeby Ci uświadomić, że lekarze
                                                    innych specjalności też nie zawsze wiedzą, co leczą, wbrew temu co
                                                    napisałaś.

                                                    > Nie uciekam ,próbuje na problem spojrzeć z szerszej perspektywy
                                                    bardziej
                                                    > obiektywnie -nie tylko twojego nosa czy nosa kolezanki ,ktora
                                                    sie w
                                                    > psychiatrze zakochala ,czy tego co uwaza pani Zosia .Bo to zadne
                                                    argumenty
                                                    > obiektywne nie sa.

                                                    No to podaj jakieś dane potwierdzające Twoje sądy o psychiatrykach.
                                                    To, że Ty źle trafiłaś to też żaden obiektywny argument nie jest.
                                                    Innych jak dotąd nie przedstawiłaś.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 15.07.10, 00:16
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > Nie no, nie przesadzaj. Stwierdzam fakt po prostu. Choroby
                                                    > psychiczne diagnozują psychiatrzy, oni opisują i podpisują wnioski o
                                                    > renty i nie sądzę, żeby się to kiedykolwiek zmieniło.

                                                    Mowimy o skutecznosci psychoterapii w leczeniu zaburzen psychicznych a nie o
                                                    rentach -cos ci sie pomylilo.

                                                    > Niczego takiego sobie nie wymyśliłem, a oceniać niczego nie chcę.

                                                    Wymysliles sobie i oceniles, ze psychiatria bologiczna jest skuteczniejsza w
                                                    leczeniu zab. psychicznych nie wiedzac nic o psychiatrii
                                                    humanistycznej i skuteczniejszym leczeniu skojarzonym-taka prawda .

                                                    > No pięknie. Nie wiem gdzie się traktuje farmakoterapię jako wstęp do
                                                    > psychoterapii. Wydaje mi się, że nigdzie poza eksperymentalnymi
                                                    > ośrodkami. Dysponujesz może jakimiś statystykami na poparcie tej
                                                    > tezy?

                                                    Wlasnie wydaje ci sie .Pacjentom po przejsciu stanu psychotycznego ,czy
                                                    ciezkiej depresji zaleca sie kontynowanie leczenia na psychoterapii.
                                                    Jak nie ma przymusu to dla ciebie nie leczenie ?
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 15.07.10, 10:13
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Mowimy o skutecznosci psychoterapii w leczeniu zaburzen
                                                    psychicznych a nie o
                                                    > rentach -cos ci sie pomylilo.

                                                    Taaak? Sądziłem, ze rozmawianmy o całości.

                                                    > Wymysliles sobie i oceniles, ze psychiatria bologiczna jest
                                                    skuteczniejsza w
                                                    > leczeniu zab. psychicznych nie wiedzac nic o psychiatrii
                                                    > humanistycznej i skuteczniejszym leczeniu skojarzonym-taka
                                                    prawda .

                                                    O, to już mówisz o leczeniu skojarzonym. A przed chwilą było, że
                                                    farmakoterapia to wstęp do psuchoterapii jedynie. Postęp cieszy.

                                                    > Wlasnie wydaje ci sie .Pacjentom po przejsciu stanu
                                                    psychotycznego ,czy
                                                    > ciezkiej depresji zaleca sie kontynowanie leczenia na
                                                    psychoterapii.
                                                    > Jak nie ma przymusu to dla ciebie nie leczenie ?

                                                    To jednak po przejściu się zaleca? No proszę, więc psychoterapia nie
                                                    jest skuteczna w likwidowaniu stanów psychotycznych? Świetnie.
                                                    Rzeczywiście nie jest. Dodaj jeszcze, że nikomu nie zaleca się
                                                    rezygnacji z farmakoterapii, bo to po prostu głupota, a
                                                    psychoterapię traktuje jedynie jako uzupełnienie właściwego
                                                    leczenia, wtedy Twoja wypowiedź będzie zgodna z rzeczywistością.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 15.07.10, 10:34
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    >Fakt w Polsce stosuje sie same mozgojeby gdy ktos w psychozie trafi
                                                    do
                                                    szpitala.( mialo byc psychotykom.)

                                                    Mylisz się twierdząc, że tylko w Polsce. Farmakoterapia to standard
                                                    w leczeniu psychotyków na całym świecie. Psychoterapia może być
                                                    tylko uzupełnieniem tego leczenia, bo w przypadku poważnych chorób
                                                    psychicznych jest po prostu nieskuteczna. Nikt rozsądny nie
                                                    rezygnuje z farmaceutyków na rzecz gderania terapauty. Dobre to może
                                                    dla nerwicowców i lekkich depresiaków.

                                                    >Zapominasz ,ze gro schizofrenikow ma stany psychotyczne mimo
                                                    farmakoterapii i
                                                    jakos zyja z urojeniami ,glosami -chodza na terapie
                                                    bo skutecznosc leczenia ciezszych stanow zaburzen psychicznych
                                                    jest wyzsza w skojarzonym leczeniu-rozumiesz te fakty ?

                                                    Jak mają objawy psychotyczne mimo leczenia farmakologicznego i
                                                    biegania na terapię, to na jakiej podstawie twierdzisz, że to
                                                    leczenie jest skuteczne? Urojenia i omamy im po terapii nie znikają,
                                                    a że łatwiej być może im z tym żyć, to nie dowód na skutecznosć
                                                    terapii w leczeniu psychotyków.

                                                    >Co z tego ze u ciebie zadzialaly tabletki jak u wiekszosci
                                                    skutecznosc jest nie zadowalająca.

                                                    U jakiej większości? Przedstaw wreszcie jakieś statystyki, nie
                                                    posługuj się demagogią.

                                                    > To ,ze rozwija sie psychiatria w kierunku psychologicznym, a nie
                                                    biologicznym .
                                                    W psychiatrii biologicznej nie ma zadnych nowych odkryc
                                                    diagnozowania i leczenia .
                                                    Tylko nie mow nic o nowych lekach bo skutecznosc ich to zenada a
                                                    dzialania
                                                    uboczne porazajace.
                                                    Musza wymyslac ciagle nowe leki bo poprzednie sa do kitu.

                                                    A konkretnie? Skuteczność, których nowych leków to żenada? Które
                                                    powodują "porażające" skutki uboczne? Co Ty Zbigniew Ziobro jesteś?
                                                    Po raz kolejny - przedstaw jakieś wiarygodne dowody na poparcie tych
                                                    tez. Wyniki badań, statystyki itp.

                                                    >Lekaarze innych specjalnosci moga wiedziec co lecza ,jesi nie
                                                    diagnozuja to
                                                    dopuszczaja sie zaniedban,a psychiatrzy nie moga wiedzic co lecza
                                                    nawet jak bardzo chca i nie ponosza zadnych konsekwencji za
                                                    niewlasciwe
                                                    diagnozowanie i leczenie.

                                                    To tak jak psychoterapeuci. Oni też za nic nie odpowiadają, a ich
                                                    byłymi pacjentami muszą się zajmować psychiatrzy.

                                                    >To przedstaw ,ze warunki w polskich psychiatrykach sa super -
                                                    minister zdrowia
                                                    dla ktorej to jest bolaczka ucieszy sie.

                                                    To Ty przedstaw dowody na to, że nie są. Jest taka kurtuazyjna
                                                    zasada "twierdzisz - udowodnij". Odwracanie kota ogonem jest dobre w
                                                    słownych potyczkach pod trzepakiem.

                                                    >Projektu ustawy o ochronie zdrowia, psychicznego tez nie trzeba
                                                    wprowadzac bo jest twoim zdaniem ok.

                                                    Nie znam obowiązującej ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, ani
                                                    projektu nowej. Trudno mi się na ich temat wypowiadać.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 16.07.10, 00:04
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    -Nikt rozsądny nie
                                                    > rezygnuje z farmaceutyków na rzecz gderania terapauty. Dobre to może
                                                    > dla nerwicowców i lekkich depresiaków.

                                                    Monte ile jeszcze razy mam pisac ,ze uznaje sie za bardziej skuteczna w
                                                    leczeniu ciezkich zaburze psychicznych terapie skojarzeniowa -przestan
                                                    odpisywac tak jakbym chciala na sile psychotykowi odebrac leki i psychoterapia
                                                    leczyc.
                                                    Zapominasz ,ze schizofrenicy tez maja nerwice i depresje?

                                                    Psychoterapie sa rozne i psychoterapeuci sa rozni z pewnoscia nie kazdy gderze
                                                    wiec nie uogólniaj znowu.

                                                    > Jak mają objawy psychotyczne mimo leczenia farmakologicznego i
                                                    > biegania na terapię, to na jakiej podstawie twierdzisz, że to
                                                    > leczenie jest skuteczne?

                                                    Takie sa dane dla tego psychotykow kieruje sie na terapie ,ja tych danych nie
                                                    wymyslilam ani schematu leczenia chorych.

                                                    > Mylisz się twierdząc, że tylko w Polsce. Farmakoterapia to standard
                                                    > w leczeniu psychotyków na całym świecie.

                                                    Piszesz w takim tonie jak by to bylo dobrze.Nie na calym swiecie ...uogólniasz
                                                    znowu (nie wszedzie jest przymus leczenia)

                                                    >Urojenia i omamy im po terapii nie znikają,
                                                    > a że łatwiej być może im z tym żyć, to nie dowód na skutecznosć
                                                    > terapii w leczeniu psychotyków.

                                                    Nie wiem czy omamy znikaja i czy sa dla psychotyka glownym problemem- jesli
                                                    latwiej sie zyje to znaczy ze terapie pomagaja-nie znam na ten temat ogolnych
                                                    badan , a ty znasz zeby twerdzic ,ze psychoterapia jest nie skuteczna czy znowu
                                                    widzi mi sie stosujesz?

                                                    > U jakiej większości? Przedstaw wreszcie jakieś statystyki, nie
                                                    > posługuj się demagogią.

                                                    Dane statystyczne nie demagogiczne mowia (znajdziesz wszedzie w necie) ze tylko
                                                    1/3 schizofrenikow wraca do normalnego zycia -czyli tak jak tobie powiedzialam
                                                    na wiekszosc leki nie dzialaja zadawalajaco.

                                                    > A konkretnie? Skuteczność, których nowych leków to żenada? Które
                                                    > powodują "porażające" skutki uboczne?

                                                    Mozesz sam poczytac o trwalych deficytach intelektualnych -poznawczych =
                                                    pauperyzacji,o trwalych uszkodzeniach neurologicznych łącznie ze zlosliwym
                                                    zespolem neurologicznym konczacym sie czesto smiercia , o zespole metabolicznym
                                                    ,zaburzenich hrmonalnych ,krwiotorczych i innych.. wywolanych neuroleptykami .

                                                    I co ,wymyslone atypowe neuroleptyki to ma byc dowod na to ,ze psychiatria
                                                    biologiczna sie rozwija ? Super tylko nadal tylko 1/3 schizofrenikow daje sobie
                                                    rade z zyciem, a reszta na tych cudnych lekach nie.

                                                    > To tak jak psychoterapeuci. Oni też za nic nie odpowiadają, a ich
                                                    > byłymi pacjentami muszą się zajmować psychiatrzy.

                                                    Nie slyszalam zeby psychoterapia wywolala szkody na zdrowiu jesli cos o tym
                                                    wiesz to napisz ,inaczej nie wymyslaj glupotek.

                                                    > To Ty przedstaw dowody na to, że nie są. Jest taka kurtuazyjna
                                                    > zasada "twierdzisz - udowodnij". Odwracanie kota ogonem jest dobre w
                                                    > słownych potyczkach pod trzepakiem.

                                                    Po co mam udawadniac ,ze Polska psychiatriia ,szpitale to przezytek wymagajacy
                                                    reformy ?
                                                    To jest ogolnie znany problem, poczytaj sam o tym ,zamist unikac
                                                    odpowiedzilnosci za swoje wydumane pod trzepakiem teorie na temat cudnej
                                                    polskiej psychiatrii bo nie maja one pokrycia w rzeczywistosci.

                                                    > Nie znam obowiązującej ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, ani
                                                    > projektu nowej. Trudno mi się na ich temat wypowiadać.

                                                    Wcale nie trudno- wystarczy przeczytac w 10 minut.Ale lepiej zebys sie nie
                                                    wypowiadal.

                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 16.07.10, 01:16
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Monte ile jeszcze razy mam pisac ,ze uznaje sie za bardziej
                                                    skuteczna w
                                                    > leczeniu ciezkich zaburze psychicznych terapie skojarzeniowa -
                                                    przestan
                                                    > odpisywac tak jakbym chciala na sile psychotykowi odebrac leki i
                                                    psychoterapi
                                                    > a
                                                    > leczyc.
                                                    > Zapominasz ,ze schizofrenicy tez maja nerwice i depresje?

                                                    Uff, ulżyło mi, ze nie zamierzasz ludziom odbierać leków.

                                                    > Psychoterapie sa rozne i psychoterapeuci sa rozni z pewnoscia nie
                                                    kazdy gderze
                                                    > wiec nie uogólniaj znowu.

                                                    Dobrze, dobrze. Ja po prostu odrzucam psychoterapię jako zawracanie
                                                    głowy w moim przypadku. Terapiami się nie interesowałem, bo nie są
                                                    mi potrzebne.

                                                    > Takie sa dane dla tego psychotykow kieruje sie na terapie ,ja
                                                    tych danych nie
                                                    > wymyslilam ani schematu leczenia chorych.

                                                    Ale skoro po terapii objawy też nie mijają, to twierdzenie, że jest
                                                    ona skuteczna również jest nieuprawnione. Czyli wychodzi, że nie
                                                    istnieje skuteczna metoda leczenia psychotyków.


                                                    > Piszesz w takim tonie jak by to bylo dobrze.Nie na calym
                                                    swiecie ...uogólniasz
                                                    > znowu (nie wszedzie jest przymus leczenia)

                                                    Farmakoterapia i przymus leczenia to są dwie różne sprawy. Na całym
                                                    świecie psychotykom standardow podaje się neuroleptyki, to miałem na
                                                    myśli.

                                                    > Nie wiem czy omamy znikaja i czy sa dla psychotyka glownym
                                                    problemem-

                                                    Tak, omamy i urojenia to główny problem dla psychotyka.
                                                    Psychoterapia tego problemu nie rozwiązuje.

                                                    >jesli
                                                    > latwiej sie zyje to znaczy ze terapie pomagaja-nie znam na ten
                                                    temat ogolnych
                                                    > badan , a ty znasz zeby twerdzic ,ze psychoterapia jest nie
                                                    skuteczna czy znow
                                                    > u
                                                    > widzi mi sie stosujesz?

                                                    Pomaga ludziom, kórzy nie radzą sobie z chorobą, z życiem, które im
                                                    się nagle zawaliło, czasem ze stygmatyzacją, z niezrozumieniem
                                                    bliskich. Pomaga tym, którzy przeszli przez leczenie farmaceutykami
                                                    starego typu i wolą objawy chorobowe od skutków ubocznych, dlatego
                                                    nie decyduja się na wypróbowanie nowszych leków. Przeczytaj Kena
                                                    Steela "Dzień, w którym ucichły głosy". On dzięki psychoterapii
                                                    zdecydował się na nowy lek i pozbył objawów. Potem załozył pismo dla
                                                    schizofreników i razem ze swoją terapeutką przekonywał innych do
                                                    łykania tabsów. Taka terapia na pewno jest sensowna.
                                                    > Dane statystyczne nie demagogiczne mowia (znajdziesz wszedzie w
                                                    necie) ze tylk
                                                    > o
                                                    > 1/3 schizofrenikow wraca do normalnego zycia -czyli tak jak tobie
                                                    powiedzialam
                                                    > na wiekszosc leki nie dzialaja zadawalajaco.

                                                    Bądź precyzyjna. Ta 1/3 odstawia leki, kolejna 1/3 łyka tabsy i
                                                    dzięki temu żyje normalnie, u 1/3 farmakoterapia jest nieskuteczna.
                                                    Według mnie z tych danych wynika, że na większość, bo 2/3 leki
                                                    działają.


                                                    > Mozesz sam poczytac o trwalych deficytach intelektualnych -
                                                    poznawczych =
                                                    > pauperyzacji,o trwalych uszkodzeniach neurologicznych łącznie ze
                                                    zlosliwym
                                                    > zespolem neurologicznym konczacym sie czesto smiercia , o zespole
                                                    metaboliczny
                                                    > m
                                                    > ,zaburzenich hrmonalnych ,krwiotorczych i innych.. wywolanych
                                                    neuroleptykami

                                                    Oczywiście, że mogę poczytać. Mogę Ci podać znacznie dłuższą listę z
                                                    ulotki. Mogę Cię też zapewnić, że producent jest zobowiązany
                                                    wymienić wszystkie reakcje niepożądane, które wystąpiły. Tak samo
                                                    jak w przypadku innych leków nie na schorzenia psychiatryczne. Jak
                                                    Ty byś poczytała uważniej, to dotarłabyś do informacji w ilu
                                                    przypadkach na standardowe 100 tysięcy te reakcje nastąpiły i
                                                    wiedziałabyś, że ryzyko w przypadku najnowszych neuroleptyków jest
                                                    minimalne. Złośliwy zespół neuroleptyczny może wystąpić tak samo jak
                                                    reakcja alergiczna na każdy inny lek, ale zdarza się niezmiernie
                                                    rzadko, gdy nie przerwie się podawania leku w momencie wystąpienia
                                                    symptomów niemożliwych do przeoczenia, to może doprowadzić do
                                                    śmierci. Tylko powiedz, czy znasz udokumentowany przypadek śmierci w
                                                    wyniku wystąpienia tego zespołu? To się w dzisiejszych czasach nie
                                                    zdarza.

                                                    > I co ,wymyslone atypowe neuroleptyki to ma byc dowod na to ,ze
                                                    psychiatria
                                                    > biologiczna sie rozwija ? Super tylko nadal tylko 1/3
                                                    schizofrenikow daje sobie
                                                    > rade z zyciem, a reszta na tych cudnych lekach nie.

                                                    Już pisałem. 1/3 po farmakoterapii daje sobie radę bez leków, 1/3 na
                                                    lekach.

                                                    > Nie slyszalam zeby psychoterapia wywolala szkody na zdrowiu jesli
                                                    cos o tym
                                                    > wiesz to napisz ,inaczej nie wymyslaj glupotek.

                                                    Dekompensacja psychotyczna. Totalna rozwałka i nawrót psychozy.
                                                    Zdarza się dość często w psychoterapii psychotyków i ze stanu
                                                    psychotycznego muszą wyciągać pacjenta psychiatrzy w tradycyjny
                                                    farmakologiczny sposób. Dlatego psychoterapię psychotyków należy
                                                    stosować we współpracy z lekarzem prowadzącym, a nie sobie a muzom.
                                                    I to lekarz powinien decydować o tym co psychoterapeuta może, a co
                                                    nie.


                                                    > > To Ty przedstaw dowody na to, że nie są. Jest taka kurtuazyjna

                                                    > Po co mam udawadniac ,ze Polska psychiatriia ,szpitale to
                                                    przezytek wymagajacy
                                                    > reformy ?
                                                    > To jest ogolnie znany problem, poczytaj sam o tym ,zamist unikac
                                                    > odpowiedzilnosci za swoje wydumane pod trzepakiem teorie na temat
                                                    cudnej
                                                    > polskiej psychiatrii bo nie maja one pokrycia w rzeczywistosci.

                                                    Na razie to Twoje teorie sa równie wydumane. Żadnych wiarygodnych
                                                    danych nie przedstawiasz. Ja leżałem i w szpitalu i w klinice. Tak
                                                    się złożyło, że tu i tu poznałem ludzi spoza Polski, którzy trafili
                                                    do psychiatryka na wakacjach i w czasie studiów w Polsce, a
                                                    wcześniej byli hospitalizowani u siebie. Jedyna róznica o jakiej
                                                    mówili to standard pobytowy, do leczenia i stosunku personelu nie
                                                    mieli zastrzeżeń. Znam zresztą dziewczynę, która leczy się na chad w
                                                    Belgii i mówi mniej więcej to samo. Lepiej wyposażone szpitale, w
                                                    takie bajery jak basen czy fitness club, dwuosobowe sale z tv i
                                                    dostępem do netu, porządne żarcie. Poza tym jak w Polsce.


                                                    > Wcale nie trudno- wystarczy przeczytac w 10 minut.Ale lepiej zebys
                                                    sie nie
                                                    > wypowiadal.

                                                    A co, obawiasz się, że mógłbym Cię zakasować? No fakt, czytanie i
                                                    interpretowanie ustaw to akurat mój zawód, ale spokojnie. Nie jestem
                                                    tymi przepisami zainteresowany.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 17.07.10, 02:08
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > Dobrze, dobrze. Ja po prostu odrzucam psychoterapię jako zawracanie
                                                    > głowy w moim przypadku. Terapiami się nie interesowałem, bo nie są
                                                    > mi potrzebne.

                                                    Teraz tak mowisz pare watkow wczesniej zapewniales ze moge sobie biegac do
                                                    smierci a i tak nic nie pomoga ....

                                                    > Ale skoro po terapii objawy też nie mijają, to twierdzenie, że jest
                                                    > ona skuteczna również jest nieuprawnione. Czyli wychodzi, że nie
                                                    > istnieje skuteczna metoda leczenia psychotyków.

                                                    Niektorym nic nie pomaga,a innym pomaga ,bywa ze sie zakochaja i psychoza nie wraca.
                                                    Jak nie wiadomo z jakiego powodu zaburzenie psych. to niewiadomo co pomaga -
                                                    gadanie o endogenii tym zakonczmy.

                                                    >Na całym
                                                    > świecie psychotykom standardow podaje się neuroleptyki, to miałem na
                                                    > myśli.
                                                    Nie na calym i nie koniecznie zawsze slusznie .

                                                    Rozumujesz tak :
                                                    Jesli na calym swiecie stosuje sie kare smierci to znaczy ,ze to jest dobre
                                                    lepsze od resocjalizacji.Szybko pozbywa sie problemu i jest to lepsze...niz
                                                    glupie gderanie terapeutow do kryminalisty.Nie potrzeba nowych ustaw ani
                                                    srodowiskowej pomocy mlodocianym przestepcom- po co zapobiegac to i tak nic nie
                                                    da ...oni to maja w genach.

                                                    > Tak, omamy i urojenia to główny problem dla psychotyka.

                                                    Czesto dla psychiatrow - zwlaszcza, ze nie zawsze rozrozniaja prawde od urojen.
                                                    Podsluch zainstalowany przez kochanka = leczenie przeciwpsychotyczne do puki sie
                                                    nie okaze ze to prawda.

                                                    Nawiedzona zakonnica jak rozmawia z Chrystusem to oki nie leczymy .

                                                    > Psychoterapia tego problemu nie rozwiązuje.

                                                    Pewnie nie slyszales ze swoich rejonów gdzie panuje biologiczna psychiatria ,ze
                                                    duzy nacisk na interpretacje urojen kladzie sie psychiatrii humanistycznej -
                                                    psychoterapia ten problem (omamow ,urojen)czasm rozwiazuje .

                                                    >Przeczytaj Kena
                                                    > Steela "Dzień, w którym ucichły głosy". On dzięki psychoterapii
                                                    > zdecydował się na nowy lek i pozbył objawów.

                                                    Przeczytaj Arnhild Lauveng "Bylam po drugiej stronie lustra"Ona dzieki
                                                    psychoterapii pozbyla sie objawow skonczyla studia jest psychoterapeutka.

                                                    > Bądź precyzyjna. Ta 1/3 odstawia leki, kolejna 1/3 łyka tabsy i
                                                    > dzięki temu żyje normalnie, u 1/3 farmakoterapia jest nieskuteczna.
                                                    > Według mnie z tych danych wynika, że na większość, bo 2/3 leki
                                                    > działają.

                                                    Badz wnikliwy .75% jest na rencie.Tylko 2% pracuje w pelnym wymiarze w tym w
                                                    zakladach pracy chronionej ,wiekszosc nie zaklada rodzin...
                                                    Na wiekszosc leki nie dzialaja zadowalajaco.

                                                    > wiedziałabyś, że ryzyko w przypadku najnowszych neuroleptyków jest
                                                    > minimalne.

                                                    Jest mniejsze ale nie minimalne jesli chodzi o zaburzenia neurologiczne ale
                                                    wieksze jesli chodzi o inne zaburzenia (zespól metaboliczny =cukrzyca ...)

                                                    Tylko neuroleptyki (stare i nowe) powoduja stny otęmpienne .Pauperyzuja.

                                                    >Złośliwy zespół neuroleptyczny może wystąpić
                                                    > ale zdarza się niezmiernie
                                                    > rzadko, gdy nie przerwie się podawania leku w momencie wystąpienia
                                                    > symptomów niemożliwych do przeoczenia,

                                                    Tylko w psychiatrii stosuje sie nagminnie leki w formie "DEPOT" dzialaja kilka
                                                    tygodni i nie mozna przerwac leczenia - umiera sie .

                                                    > Dekompensacja psychotyczna. Totalna rozwałka i nawrót psychozy.

                                                    To dowód na to ,ze stres zewnetrzny jest powodem nawrotu psychozy i konieczne
                                                    jest wprowadzenie nauki radzenia sobie ze stresem.

                                                    Jak wiesz sa rozne psychoterapie- dla schizofrenikow prym wiedzie m.in.tzw.
                                                    terapia zintegrowana.

                                                    > Na razie to Twoje teorie sa równie wydumane. Żadnych wiarygodnych
                                                    > danych nie przedstawiasz.

                                                    A twoje wiarygodne dane na temat swietnie prosperujacej w Polsce psychiatrii to
                                                    od kolegi z celi szpitalnej bardzo dobry żart.

                                                    > A co, obawiasz się, że mógłbym Cię zakasować?

                                                    Obawiam sie ,ze jak nie bedziesz trzymac tematu endogennia i psychoterapia
                                                    swirkow to do setnych urodzin bedziemy sie meczyc w tym watku az nas smierc nie
                                                    rozlaczy.

                                                    Napisz cos zeby byc gora i konczmy oki?

                                                    -
                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 17.07.10, 12:51
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > > Tak, omamy i urojenia to główny problem dla psychotyka.
                                                    >
                                                    > Czesto dla psychiatrow - zwlaszcza, ze nie zawsze rozrozniaja
                                                    prawde od urojen
                                                    > .
                                                    > Podsluch zainstalowany przez kochanka = leczenie
                                                    przeciwpsychotyczne do puki si
                                                    > e
                                                    > nie okaze ze to prawda.

                                                    Hmm, jeśli Ci się wydaje, że urojenia prześladowcze mogą sie
                                                    ograniczyć do przekonania, że kochanek zamontował podsłuch, to się
                                                    mylisz. Jeśli występują to dotyczą praktycznie wszystkiego. Tak
                                                    wyglądało to u mnie, tak opisują swoje stany inni psychotycy, którzy
                                                    przez nie przeszli. Doskonale wiedzą o tym psychiatrzy. Ja byłem
                                                    przekonany, że jestem śledzony przez ludzi na ulicy, bilboardy,
                                                    telewizję, radio, kompa, a nawet elektryczność i wszystko to
                                                    wywoływało paniczny strach, mimo że zdawałem sobie sprawę, że mi
                                                    odbiło i nie może się to dziać naprawdę. Wielu chorych nie ma takiej
                                                    świadomości. Jak wyobrażasz sobie terapeutyzowanie psychotyka,
                                                    któremu się wydaje, że wszyscy chcą go zabić, włącznie z terapeutą i
                                                    nie zdaje sobie sprawy, że to jego urojenie, a na dodatek nie
                                                    reaguje wycofaniem tylko agresją? Przecież zanim terapeuta wydusi
                                                    trzecie zdanie, dostanie od takiego pacjenta po ryju. A jak niby
                                                    psychoterapeuta ma pomóc komuś, kto jest przekonany, że żarcie i
                                                    woda są zatrute, rezygnując z innych metod? Nawet jeśli teoretycznie
                                                    byłoby to możliwe po kilkumiesięcznej terapii, to i tak nikt by się
                                                    o tym nie przekonał, bo pacjent wykitowałby bez jedzenia i picia
                                                    znacznie wcześniej, no a standardowych metod, czyli prztroczenia do
                                                    łóżka i podania kroplówki na siłę oraz leków Twoim zdaniem nie
                                                    należy stosować, bo to przymus. Wiesz, gdybyś rzeczywiście przeszła
                                                    przez psychiatryk, tak jak twierdzisz i gdybyś miała pojęcie jak
                                                    wygląda psychoza i co się czuje w takim stanie, to nie pisałabyś
                                                    takich postów. Założę się, że gdyby agresywny pacjent się do Ciebie
                                                    zbliżył wygrażając pięściami, poleciałabyś natychmiast do
                                                    pielęgniarek, żeby go związali. Fajnie się teoretyzuje czytając
                                                    książki komuś, kto nigdy z realiami ciężkich psychoz się nie spotkał
                                                    i nie ma pojęcia czym to grozi. Ja tam wolę mieć gwarancję, że z
                                                    psychiatryka wyjdę ze wszystkimi zębami i całymi kośćmi, gdyby nie
                                                    daj Boże znów zdarzyło mi się tam trafić.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 17.07.10, 14:03
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Badz wnikliwy .75% jest na rencie.Tylko 2% pracuje w pelnym
                                                    wymiarze w tym w
                                                    > zakladach pracy chronionej ,wiekszosc nie zaklada rodzin...

                                                    Renta należy się choremu psychicznie jak psu buda i nie ma nic
                                                    dziwnego w tym, że z tego korzystają. Sam jestem rencistą. Dwa lata
                                                    pobierałem świadczenie jednocześnie pracując w zakładzie pracy
                                                    chronionej, od kwietnia świadczenie mam zawieszone, bo zmieniłem
                                                    pracę na atrakcyjniejszą i przekroczyłem pułap dozwolonych dochodów,
                                                    ale uprawnienia rencisty zachowałem. W październiku ponownie
                                                    wybieram się na komisję, bo mam do tego prawo, w razie gdybym
                                                    stracił pracę, a to się zdarza odblokują mi świadczenie, które jest
                                                    w moim przypadku znacznie wyższe niż zasiłek dla bezrobotnych i
                                                    przysługuje przez dłuższy okres z możliwością przedłużenia. Renta
                                                    daje ludziom dochód i poczucie bezpieczeństwa, gdyby jakiś
                                                    nawiedzony terapeuta namawiał pacjentów do rezygnacji z tego nie
                                                    oferując w zamian stabilnego zatrudnienia, a takie w dzisiejszej
                                                    rzeczywistości zwyczajnie nie istnieje, to należałoby mu skopać
                                                    tyłek. 2% rencistów nie może pracować w pełnym wymiarze, bo
                                                    niepełnosprawnych nie można zatrudniać w pełnym wymiarze czasu pracu
                                                    ani w ZPCHR-ach ani nigdzie. Takie są przepisy. Chyba, że masz na
                                                    myśli robotę na czarno.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 17.07.10, 14:31
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Nawiedzona zakonnica jak rozmawia z Chrystusem to oki nie leczymy .

                                                    Mylisz się, zakonnice też trafiają do wariatkowa. Poznałem jedną na
                                                    szpitalnej imprezie w ogrodzie z okazji dnia lata. Fajna była, nawet
                                                    ze mną zatańczyła.

                                                    > Tylko w psychiatrii stosuje sie nagminnie leki w formie "DEPOT"
                                                    dzialaja kilka
                                                    > tygodni i nie mozna przerwac leczenia - umiera sie .

                                                    Jakie nagminnie? Zastrzyki o przedłużonym działaniu dostają
                                                    nieliczni i nie na dzień dobry. Jeśli złośliwy zespół neuroleptyczny
                                                    nie wystąpi po standardowo podawanych tabsach na początek, to nie
                                                    wystąpi w ogóle. Jakimiś statystykami potwierdzającymi tą
                                                    umieralność po neuroleptykach w XXI wieku dysponujesz, czy znów
                                                    piszesz, żeby pisać?

                                                    > To dowód na to ,ze stres zewnetrzny jest powodem nawrotu
                                                    psychozy i konieczne
                                                    > jest wprowadzenie nauki radzenia sobie ze stresem.

                                                    No cóż, na dłudotrwałe deszcze i pluchę depresiak reagować może
                                                    ostrzejszym niż zdrowy obniżeniem nastroju. To dowód na to, że podła
                                                    pogoda powoduje depresję. Należy walczyć o Polskę od morza do morza
                                                    i klimat śródziemnomorski. Po co mam się uczyć reagować na stres
                                                    wywołany terapią, gdy mogę olać terapię, dla zabawy?

                                                    > Napisz cos zeby byc gora i konczmy oki?

                                                    Oki. Zdrowy nigdy nie zrozumie chorego. Zadowolona?
                                                  • mauamee Re: rotfl 10.07.10, 08:35
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Tylko w ciezkich przypadkach depresji farmakologia wypada skuteczniej niz
                                                    > psychoterapia . W lekkich i srednich nasileniach depresji wyniki sa praktycznie
                                                    > takie same . Tak mowia badania.
                                                    więc jeśli udając się do psychiatry kierujemy się ideą, że pacjent powinien
                                                    cierpieć jak najmniej, to wychodzi nam 1:0 dla tabletek

                                                    psychoterapia to nie pogadanki przy kawie
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 10.07.10, 10:12