kefirka.de
08.10.10, 09:48
Czuję się coraz gorzej. I to się nie podoba wszystkim w około. No mają mi za złe. Wszyscy, lekarze też. Jak zdrowieję, poklepie po ramieniu coponiektór, tak trzymać, powie z uśmiechem. Jak gorzej, to się odwracają z obrzydzeniem. Powinnam się cieszyć, że nie każdy z tych zniesmaczonych sposponuje, da w łeb, poda sznur ze zgrabnie zamotaną pętlą.
Wiecie doskonale jak to ze strachem i lękiem jest. Eskalują potężnie, gdy choć trochę w dół się osuniesz. Boję się wziąć telefon do ręki i poprosić o to, co przynajmniej w teorii mi się należy. Należy się jako człowiekowi, który do niedawna pełnił całkiem dobrze różne role społeczne. Zresztą gdyby nie pełnił, nie oznacza przecież, że mu się nie należy, w teorii oczywiście.
Gdy tak patrzę na zamykające się po kolei drzwi, przypominam sobie słowa mojej byłej szefowej. Nie haruj tak Kefirko, bo nikt tego nie doceni, nie będzie pamiętał, gdy ci się noga powinie. Ona k.wa doceniała, ufała, przyzwyczaiła mnie do sprawiedliwości. . Matkę też taką miałam, kiedyś dawno, ale umarła. Teraz jestem sama i głową w ścianę walę, na co mi >ciszej < krzyczą, bo im w oglądaniu telenoweli brazylijskiej przeszkadzam.