po co są bliscy?

25.10.10, 21:28
po to żeby być mimo
a jeśli ich nie ma - może nie mogą
a może nigdy nie byli bliscy

jeśli wrócą - zostaną powitani zgodnie z temperamentem witającego
a najlepiej, to zapytać, czy nie można chociaż obok posiedzieć
no bo co w ogóle więcej można?

kurwa.
    • metamorph Re: po co są bliscy? 25.10.10, 22:16
      i jeszcze jedno, niedopracowane spostrzeżenie, graniczące z wyznaniem wiary:
      nawet człowiek bardzo niedoskonały może być bardzo szczęśliwy
      ale to szczęście jest zupełnie niekomunikowalne.
      zetknięcie z innym człowiekiem zabiera cały blask
      i wszystko jest pospolite i gąbczaste.

      i tylko można przepraszać, tłumaczyć się, pojednawczo i zrezygnowanie uśmiechać
      albo bezlitośnie z siebie kpić.
      • kara.mija Re: po co są bliscy? 25.10.10, 22:56
        Bliscy są po to zeby być blisko lub daleko. Niezaleznie od tego jaki Ty jesteś i jacy są oni. Niezależnie też od tego czy ta bliskość jest potrzebna w danym momencie czy nie jest. Są po to zeby nas uszczęsliwiać - czasem na siłę i po to żeby nas wkurzać. Bliscy są po to zeby być ..... są jak własne odbcie w lustrze ....
      • lucyna_n Re: po co są bliscy? 26.10.10, 15:42
        o , i to jest chyba sedno sprawy i powód mojej ucieczki do bezpiecznej jaskini, póki jestem tu sama to mi się wydaje że wcale nie jestem taka dziwna i nie jest tak źle i cieszą mnie jakieś moje drobiazgi i sukcesiątka,a jak wyjdę do ludzi to nieuchronne jest porownanie i obnażają się wszystkie słabości w sposób zupełnie bezwzględny i już po całym szczęściu.
        • czubata Re: po co są bliscy? 26.10.10, 16:41
          Oni są po to by się z nimi użerać .
        • lafiorka-z Re: po co są bliscy? 28.10.10, 21:20
          Zastanawiam się, skąd ta obawa przed ludźmi i potrzeba porównywania się?
          Różne dziwolągi chodzą po świecie i nie znam nikogo, przed kim mogłabym upaść na kolana.
          No, może ludzie znani z historii, pasjonaci, wybitni intelektualiści.
          Nikogo takiego nie znam osobiście.
          Mam się przejmować, że jakaś pani jest bardziej przebojowa ode mnie, lub ma lepszą figurę?
          Cała masa ludzi to ma.
          Może dobrze jest myśleć, że wprawdzie nie jest się nikim wyjątkowym, ale jest się jedynym w swoim rodzaju, jak wszyscy inni.
          • lafiorka-z Re: po co są bliscy? 28.10.10, 21:32
            Bliscy są po to, żeby być naszymi fanami. Jeśli krytykują, to nie są bliscy.
            • lucyna_n Re: po co są bliscy? 29.10.10, 09:36
              no nie wiem, czyli jak dziecko kogoś opluje to mam być jego fanem?
              • 36.a Re: po co są bliscy? 03.11.10, 23:35
                lafiorce chyba bardziej chodzi o wsparcie, tak przynajmniej zrozumiałam:-)
                fajny nick, swoją drogą

                bliski - ten, który chce mojego dobra, wspiera mnie
          • lucyna_n Re: po co są bliscy? 29.10.10, 09:32
            to nie jest potrzeba,
            jakby ci to wytłumaczyć
            dziecko które rodzi się niepełnosprawne często dostrzega swoją inność dopiero kiedy idzie do przedszkola
            nie da się nie porównywać,
            nie chodzi tu o to kto ładniejszy, przebojowszy czy lepszy
            chodzi o inność
            jak inwalida, wszyscy wstają i wychodzą a on leży, nie da się uniknąć bolesnego porównania.
            stado
            • lafiorka-z Re: po co są bliscy? 29.10.10, 18:11
              Dobrze, że Jaś Mela tak nie myśli. To jest właśnie jedna z wyjątkowych osób.
              Lucyno, kuśtykam od miesiąca, różne niepowodzenia mnie spotykają, nie mówiąc o depresji, która jest niezwykle upierdliwa. Nie dostałam od natury ani wspaniałej urody ani wybitnego intelektu, ale jestem wielką fanką paru bliskich mi osób i mam niezachwianą pewność, że oni są moimi fanami. Czasami wyprowadzają mnie z równowagi albo ja ich, ale incydenty się nie liczą. Ważny jest całokształt.
              • lucyna_n Re: po co są bliscy? 29.10.10, 22:52
                Jaś, to jest Jan, dorosły facet a wszyscy Jaś Jaś, skąd Ty możesz wiedzieć co mu tam czasem w duszy gra i ile się ze sobą namordowała zanim jakoś sobie to życie ustawil do pionu?
                rozumowo to wiadomo argumenty logiczne i cacane, ale człowiek odczuwa emocje a one rządzą się swoimi szczerymi prawami. Rozum to w dużej mierze skuteczne samookłamywanie się.
                • lucyna_n Re: po co są bliscy? 29.10.10, 22:52
                  a ogólnie to tak myślałam że nie zrozumiesz
                  • lafiorka-z Re: po co są bliscy? 30.10.10, 08:30
                    Biedne te pępki świata. Nikt ich nie rozumie.
                    • lucyna_n Re: po co są bliscy? 30.10.10, 12:46
                      nie w sensie że pępek świata tylko zauważyłam że Ty i ja po prostu mamy bardzo odmienny sposób postrzegania tych samych spraw i po iewczasie zdałam sobie sprawę że moje tłumaczenia na nic się nie zdadzą i niepotrzebnie się wywnętrzam.
                      nikt w realu nie nazwałby mnie pępkiem świata, ciekawe że Ty tak to widzisz, bo ja 3/4 życia byłam "niewidzialna" . Muszę sobie to przemyśleć.
                      • lafiorka-z Re: po co są bliscy? 30.10.10, 13:51
                        Właśnie to jest ciekawe, że się nie rozumiemy:
                        "skąd Ty możesz wiedzieć co mu tam czasem w duszy gra i ile się ze sobą namordowała zanim jakoś sobie to życie ustawil do pionu?"
                        Mogę sobie wyobrazić ile się namordował, ale obawiam się, że on by sobie tego nie życzył.
                        Wolę go szanować, bo na to zasłużył.
                        • lucyna_n Re: po co są bliscy? 30.10.10, 17:13
                          ja bym go szanowala nawet jakby był załamany z powodu swojego stanu i nie mógł nic i potrzebował pomocy. Cieszy mnei że sobie umiał życie fajnie zorganizować i robi rzeczy ciekawe które go pasjonują ale jak ktoś sobie tak nie poradzi to co, to olewka?
                          • lafiorka-z Re: po co są bliscy? 30.10.10, 18:04
                            Wtedy nie wiedziałabyś o nim, więc mogłabyś go szanować czysto teoretycznie.
                            Ludzie boją się inwalidztwa, niedołężności, do tego stopnia, że nie chcą nawet o tym myśleć.
                            Martwią się pryszczem na dupie i udają, że nic gorszego nie może ich spotkać.

                            • lucyna_n Re: po co są bliscy? 30.10.10, 20:15
                              mieszkam z inwalidą od 15 lat, bardzo zresztą dzielnie radzącym sobei z życiem i stwierdzam że, to nie jest tak że jak prawie nie ma się nogi to już sie człowiek pryszczem nei przejmuje czy bólem głowy no bo ta noga i tak zawsze przebija wszystko. I nie jest też tak że mnei to uzdrawia z depresji że ja takiego problemu nie mam, bo nie uzdrawia. Podziwiam ale też bez przesady, nie postawię go na piedestale, bo on sam tego nei chce, chce być normalny, nie inny. I chociaż jest człowiekiem bardzo pogodnym i serdecznym, jednak jak koledzy ruszają biegiem na meczu towarzyskim a on ledwo o kulach kuśtyka z boczku i wie że już nigdy lepiej nie będzie to mu się na chwilę w duszy robi źle bardzo, potem się z tego otrząsa ale jest ta chwila poczucia swojej inności gorszej.
                              • lafiorka-z Re: po co są bliscy? 30.10.10, 20:42
                                I takich ludzi ja kocham. Oni nie są ani trochę gorsi od tych na zdrowych nogach. Rozumiem,
                                że denerwuje ich własna ułomność, ale nie żądają aby inni przestali cieszyć się własną sprawnością.
                                • lafiorka-z Re: po co są bliscy? 30.10.10, 20:47
                                  A swoją drogą, to mam zerwane więzadło krzyżowe w kolanie, a martwię się worami pod oczami, czyli pryszczem na dupie. To chyba dowód, że w miarę jestem zdrowa.
                                  • lucyna_n Re: po co są bliscy? 30.10.10, 23:04
                                    naprawią ci nogę i będziesz jak nowa, teraz dobrze sobie z tym konowały radzą, a na wory pod oczami ostatnie moje odkrycie to maybelline age rewiew pod oczy, no daje radę, naprawdę. Jak użyłam pierwszy raz to mój mąż stwierdził że wyglądam jakbym już nie miała depresji.
                                    • lucyna_n Re: po co są bliscy? 30.10.10, 23:05
                                      age rewind
                                      tak czułam że napisalam coś bez sensu
      • azurana Re: po co są bliscy? 26.10.10, 16:41

        >
        > i tylko można przepraszać, tłumaczyć się, pojednawczo i zrezygnowanie uśmiechać
        > albo bezlitośnie z siebie kpić.

        Nie wszędzie tak jest. Uważam, że jesteśmy wyjątkowo krytycznym społeczeństwem. Dlatego wyjeżdżam, żeby okrzepnąć tam, gdzie ludzie są odrobinę bardziej wyrozumiali. Chcę się jeszcze dużo od innych nauczyć, a tutaj boję się wyjść ze swoją "półdzikością".
    • metamorph Re: po co są bliscy? 26.10.10, 21:50
      głupie pytanie.

      lepsze: jak nie dać dupy
      jak sprawić, by mieli we mnie takie wsparcie
      jakie sami dają

      fuck.
      • kefirka.de Re: po co są bliscy? 26.10.10, 22:06
        Po co są bliscy:
        po to żeby być z nimi mimo
        a jeśli nie jestem
        może nigdy nie byli bliscy?
        Kluczowe jest to "mimo". Czasem nie daje się rady.
        Dawać więcej niż się dostaje? Normalka.
        No i jeszcze jedno: dając bierzemy. I tak jest na pewno w przypadku nie bliskich, bo sprawdziłam. Z bliskimi ta maksyma nie zawsze się sprawdza. A szkoda.
        • metamorph Re: po co są bliscy? 26.10.10, 22:15
          kefirka.de napisała:

          > No i jeszcze jedno: dając bierzemy. I tak jest na pewno w przypadku nie bliskic
          > h, bo sprawdziłam. Z bliskimi ta maksyma nie zawsze się sprawdza. A szkoda.


          może to nie tacy bliscy?
          mnie boli, że dla moich zwykle jestem totalnie bezużyteczna

          ale potem przypominam sobie, że wartością jest takie uczucie
          że za mną stoi ściana. i jak się wykopyrtnę, to nie w nicość
          i się po czym wspierając zbierać.

          bezkompromisowa akceptacja
          nawet z totalną krytyką

          a jak się wali - są.
          • metamorph Re: po co są bliscy? 26.10.10, 22:23
            ale równowaga dawania i brania w prawdziwej bliskości
            chyba na dłuższych dystansach liczona niż z całą resztą

            nie dostajesz, nie oferujesz

            ale jest wiara, że to prawdziwie wielodziesięcioletnia inwestycja

            może być mocno nietrafiona ta wiara
            prawdziwie pobożne życzenie
            naiwność
            cierpiętnictwo
            niefart
            niedobranie-granie
            wyjątkowo nieudany przypadek
            • kefirka.de Re: po co są bliscy? 26.10.10, 22:41
              Jeśli masz takie myśli i oni wiedzą, to jest dobrze. Kiedy dzieciaki, którym dawałam więcej niż miałam umiały to zauważyć, beczałam ze szczęścia.
              • metamorph Re: po co są bliscy? 26.10.10, 22:52
                kefirka.de napisała:

                > Jeśli masz takie myśli i oni wiedzą, to jest dobrze.

                a może bliskość
                to uświadomienie sobie
                bezterminowości relacji
    • azurana Re: po co są bliscy? 27.10.10, 12:33
      Żeby się z nimi podzielić radością i smutkiem. Żeby byli, nieważne czy blisko czy daleko. Sama świadomość ich istnienia bardzo wzmacnia. Dobrze wiedzieć, kiedy są szczęśliwi. Fajnie poczuć się potrzebnym w ich kłopotach. To w zdrowiu.
      Najgorzej gdy jedna osoba upada i wstać nie może. Nie potrafi się pozbierać, ani nazwać oczekiwań. Potrzebuje bardzo wiele, ale cokolwiek dostanie ulatuje jak przez sito. Wtedy chorują także relacje z najbliższymi.
      Kiedy dopada mnie choroba mam ochotę użyć bliskich jako tarczy przed światem chyba. Przed wyimaginowanym niebezpieczeństwem, które projektuję na zewnątrz, mimo że realnie to zagraża mi sam strach, który jest we mnie. A najgorsze co można zrobić, to dać mi to, czego myślę, że chcę.
      • klara7770 Re: po co są bliscy? 28.10.10, 10:09
        Myślę, ze Azurana zbliżyła sie do prawdy. Relacje z bliskimi właśnie tego "oczekują". Ja mam problem z podobnymi zachowaniami. Pojawiam sie i znikam... Męczy to i mnie i moją rodzinę. Niestety, jak na razie nie potrafię zmienic mojego schematu postępowania :( Bardzo za NIMI tęsknię. :(
        • klara7770 Re: po co są bliscy? 28.10.10, 20:11
          jak mi dzisiaj brakuje kogoś bliskiego. bardzo bardzo...brakuje.
          smutne to, że w okół tyle ludzi a ja wciąż samotna :(
    • lucyna_n Re: po co są bliscy? 29.10.10, 09:38
      dla mnie bliscy to ci w towarzystwie ktorych mogę czuć się swobodnie i twarz mi nie cierpnie od udawanego uśmiechu, a za to czasem mogę się przy nich roześmiać.
      To ludzie przy których umiem zasnąć i łyknąć tabsa bez krępacji.
      a tych ludzi jest w sumie jedna sztuka.
    • aey Re: po co są bliscy? 29.10.10, 10:47
      po to, żeby się wstawało
      kiedy się w ogóle już nie chce

      czasem, bo trzeba
      czasem, bo wypada
      czasem, bo coś się obiecało
      a czasem, na myśl, że by się kogoś nie widziało
      nagle zaczyna się bardzo chcieć

      albo przynajmniej na tyle, by zwlec odwłok z mar
      • lucyna_n Re: po co są bliscy? 30.10.10, 12:47
        strasznie fajny nik, wytrwaj w nim jeśli możesz bo strasznie mi się podoba.
        • panna_agresja Re: po co są bliscy? 30.10.10, 14:12
          już go nie ma
          a popróbuję wytrwać w niebywaniu na forum
          na początek powiedzmy przez jakiś miesiąc.

          przegrana sprawa, ale czemu nie poudawać, że ma się moc?
          • lucyna_n Re: po co są bliscy? 30.10.10, 17:11
            jest to jakaś myśl, jak już nie ma co wymyślić to zawsze można sobie robić odwyk, i już jest zajęcie.
            • taut Re: po co są bliscy? 01.11.10, 14:06
              yep. półtora dnia.
              sukces.
              • lucyna_n Re: po co są bliscy? 01.11.10, 16:31
                ajej
Inne wątki na temat:
Pełna wersja