akrobatyk 15.07.11, 23:10 zenforest.wordpress.com/2008/06/09/toksyczny-wstyd/ Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
ex.mila Re: ktos na to cierpi? 16.07.11, 00:09 akrobatyk napisał: > zenforest.wordpress.com/2008/06/09/toksyczny-wstyd/ na toksyczny wstyd? tak na coi dzień to raczej nie, ale zależy z kim rozmawiam. jak z kimś wyjątkowym to pewnie odczuwam, ale rzadko mi się zdarza rozmawiac z kimś takim, tak więc mój wstyd pozostaje na poziomie błotnistym, dennym, głębinowym a nie jakimś wydumanym. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: ktos na to cierpi? 16.07.11, 09:16 napisano w tekście zalinkowanym : " Wstyd toksyczny jest niezwykle bolesnym przeżyciem wewnętrznym, spowodowanym nieoczekiwanym odsłonię-ciem." i teraz, ja bym chciała wiedzieć o jakie odsłonięcie chodzi. czy, gdy jest wstyd nawet wtedy, gdy się pyta o drogę, to to jest odsłonięcie swojej niewiedzy i lęku przed kontaktem z obcymi osobami, więc wstyd jest toksyczny ? czy też idzie o prawdziwie głębokie odsłonięcie się ? ktoś, np. , widział czyjś atak paniki przed wyjściem z domu, bo spanikowana osoba cierpi na skrywaną przed innymi agorafobię czy fobię społeczną i się zawstydziła bardzo, że ktoś jej atak zobaczył. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: ktos na to cierpi? 16.07.11, 09:22 i jeszcze mi się pytanie nasunęło jedno : a może uznanie reakcji za toksyczny wstyd jest związane też z czasem ? no bo w poprzednim poście powiedziałam o wstydzie PRZED zapytaniem o drogę. /może to nie wstyd, ale nieśmiałość ? różni się nieśmiałość od wstydu ?/ ale do czasu wracając - czuje wstyd PRZED, ale, gdy już zapytam, to go nie ma POTEM. jest raczej zadowolenie, iż się odważyłam, spytałam, mimo wstydu, więc się przełamałam. natomiast w wypadku drugim - tej paniki - PRZED atakiem jest może obawa, iż nastąpi, ale chyba nie wstyd. natomiast on sam pojawia się PO ataku czyli odsłonięciu się. może o to chodzi - wstyd PO czymś tam wiąże się z toksycznością. no i chyba jeszcze nasilenie tego wstydu jest kluczowe. Odpowiedz Link
poinsecja09 Re: ktos na to cierpi? 17.07.11, 19:19 bardzo czesto się wstydzę za kogos, i nie mowie tu już o ludziach w realu (bo to norma), ale nawet tych w telewizji, jak cos palną lub zrobia nie tak!!! cos potwornego... wstydziłam sie swoich potrzeb, ktore juz dawno wyparlam, wstydze sie, ze musze żyć, ze potrzebuje powietrza do oddychania... moze ktos mi powiedziec co mi jest, bo diabelsko się mecze, a nawet bym napisala, ze wykanczam. wstydze sie siebie tego posta. sory. zenada. bo mam 25lat. Odpowiedz Link
akrobatyk Re: ktos na to cierpi? 17.07.11, 19:51 tu masz cala ksiazke do sciagniecia, jak chcesz. bez rewelacji, ale kilka zdan ciekawych. w38.wrzuta.pl/plik/309XI7hHqdE/bradshaw_john_-_toksyczny_wstyd Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: ktos na to cierpi? 17.07.11, 21:46 za kogoś też się wstydzę, Poinsencjo. po co i dlaczego ? mam ściągniętą tę książkę. chyba też musze poczytać. się nie dawaj, co ? Odpowiedz Link
poinsecja09 Re: ktos na to cierpi? 18.07.11, 16:18 Olgo, nie wiem straszne uczucie, cos okropnego, brak słow zeby to napisac, moze dlatego ze nie powinnam zyc. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: ktos na to cierpi? 18.07.11, 16:46 Poinsencjo. wierz mi - bardzo dobrze znam takie stany, gdy jest tak bardzo, przeokropnie, ogromnie źle, że nie można opisać i tęskni się, by to po prostu się skończyło, nawet, gdyby ceną miał być koniec totalny. ale to mija. naprawdę. i naprawdę można zrobić coś, by, nawet tylko malusieńkimi kroczkami, ale jednak sprawić, by te stany rozpaczy i beznadziei, były coraz rzadziej i przebiegały lżej. powinnaś żyć. jeszcze tyle ciekawych rzeczy do zobaczenia, usłyszenia, tylu ludzi do poznania, do skorzystania z ich pomocy i do pomożenia im też. jeśli tak bardzo Co ciężko, nie wahaj się poprosić o pomoc. idź do lekarza, spróbuj psychoterapii. i nie bądż sama. mówię tak ja, która w takich stanach się osamotnia i zamyka, ale ostatnio właśnie się przełamuję. dwa razy niedawno skorzystałam z pomocy, gdy czułam się pewno podobnie jak Ty teraz. z trudem też, ale poszłam w koncu na sesję i naprawdę od razu lepiej się zrobiło po rozmowie z psychoterapeutą. bierzesz w tej chwili jakieś leki ? jesteś pod opieką psychiatry, psychologa ? masz jakieś bliskie osoby, które mogłyby Cię wesprzeć ? Odpowiedz Link
poinsecja09 Re: ktos na to cierpi? 18.07.11, 20:08 >ale to mija. naprawdę. nie, nie mija, nie wiem jak to napisac, jest coraz gorzej, a było najgorzej. leków nie biore bo mam wrzody, chodze od roku na psychoterapie, nic nie pomaga, a ponoc do jednej z najlepszych terapeutek w moim miescie chodze. nie w tym rzecz zeby narzekac, bo tak cierpiących ludzi jak ja jest zapewne full. tylko dlaczego nie wiem kim jestem, nie moge sie odnależć, co chce, co lubie, jak przestać czuć ból chorób fizycznych i te nakładajace sie na siebie cierpienie psychiczne nie maja kresu. dzień w dzień. , nie potrafie myśleć, bo ciągle czuje ból, ciągle chcę się od niego uwolnić, ale jest tak olbrzymi ze nie wiem jak jak? życie nie ma sensu, śmierć?? hmm wiem, że musze przezyc, ale jestem za dzika bo od 16 roku myślalam o samobójstwie, miałam próby samobójcze, autodestrukcja na co dzien w przeróznej, graniczącej ze śmiercią formie, teraz to mineło.. ale nie znaczy ze czuje sie dobrze... bo kiedy nadarzy sie okazja,np. ide mostem to czuje ze wszystko jest nieralne, jakbym byla we śnie, i jakbym skoczyla z mostu to nic by sie nie stało. rozumiesz o czym pisze? bo ja chyba nie;( Odpowiedz Link
akrobatyk Re: ktos na to cierpi? 18.07.11, 20:22 jakas joga, praca z cialem jak u pana lowena? glowa to nie wszystko, zwlaszcza jak jest pustka. Odpowiedz Link